Reklama

Pielgrzymka do Ojca Pio

Franciszek pielgrzymuje śladami Ojca Pio

2018-03-07 11:09

Rozmawia Włodzimierz Rędzioch
Niedziela Ogólnopolska 10/2018, str. 22-24

Włodzimierz Rędzioch
Relikwie św. Ojca Pio w San Giovanni Rotondo

W sobotę 17 marca 2018 r. papież Franciszek odwiedzi Pietrelcinę – miejscowość, w której urodził się Ojciec Pio – oraz San Giovanni Rotondo – miasteczko, w którym włoski stygmatyk spędził większość swojego kapłańskiego życia i gdzie zmarł. Papież nieprzypadkowo wybrał obecny rok, aby odbyć pielgrzymkę śladami św. Ojca Pio, gdyż jest to rok, w którym przypada 100. rocznica pojawienia się stygmatów na dłoniach kapucyna i 50. rocznica jego śmierci. Przed papieską podróżą przeprowadziłem rozmowę z miejscowym biskupem Michelem Castorą. W. R.

WŁODZIMIERZ RĘDZIOCH: – W jaki sposób udało się przekonać papieża Franciszka, aby odwiedził miejsca związane z życiem św. Ojca Pio z Pietrelciny?

BP MICHELE CASTORO: – Prawdę mówiąc, nie musieliśmy go aż tak bardzo przekonywać – Papież zawsze pragnął odwiedzić San Giovanni Rotondo, bo jest wielkim czcicielem Ojca Pio. Trzeba było tylko znaleźć czas i odpowiedni moment, a 50. rocznica śmierci i 100. rocznica pojawienia się stygmatów wydawały się wszystkim odpowiednią okazją. Chciałbym jednak podkreślić inne ważne znaczenie tej podróży, które nawet jeśli nie łączy się z nią bezpośrednio, jest w sercu Papieża. Podobnie jak wcześniej z okazji Nadzwyczajnego Jubileuszu Miłosierdzia również w tym roku Ojciec Pio staje się ważny, ponieważ w swoim czasie udało mu się trafić do młodzieży, w szczególności do kolejnych pokoleń po dwóch wojnach światowych, które tak bardzo potrzebowały nadziei i punktów odniesienia. Mam nadzieję, że Ojciec Pio będzie mógł być przewodnikiem i w tym roku, w którym Kościoł powszechny będzie obchodzić synod nt. młodzieży.

– W czasie Roku świętego Miłosierdzia Papież chciał, aby do Rzymu i Watykanu sprowadzono relikwie dwóch świętych spowiedników: Ojca Pio i o. Leopolda Mandicia. Kim, zdaniem Księdza Biskupa, jest Ojciec Pio dla papieża Franciszka?

– Bez cienia wątpliwości mogę powiedzieć, że wśród wielu cnót Ojca Pio, które są w harmonii z pontyfikatem Franciszka, jest spójność. Papież patrzy na wiarę i sposób jej przeżywania z perspektywy 360 stopni – jest w tym spojrzeniu miejsce dla każdego, ale temu otwarciu się na wiarę muszą towarzyszyć wierność i spójność. Myślę, że Ojciec Pio to właśnie reprezentuje.

– Papież pragnie rozpocząć krótki pobyt w San Giovanni Rotondo, odwiedzając oddział onkologii dziecięcej w szpitalu Casa Sollievo della Sofferenza. Czym jest ten szpital, którego tak pragnął Ojciec Pio?

– To szczególne zainteresowanie Ojca Pio dziećmi ma dalekie korzenie, być może właśnie w historii jego dzieciństwa i w cierpieniu, które były jego udziałem, a którego nie rozumieli lekarze. Przede wszystkim Ojciec Pio przekonał się na własnej skórze, że surowość w zachowaniu lekarza i brak zainteresowania chorymi mogą bardziej ranić pacjenta niż sama choroba. Z tego powodu od początku chciał, aby w założonym przez niego szpitalu był oddział pediatryczny. Dziś onkologia dziecięca jest nie tylko wyzwaniem z punktu widzenia lekarskiego, ale jest również miejscem misji chrześcijańskiej – powiedziałbym, misji kościelnej – ponieważ odpowiedzialność za towarzyszenie tym dzieciom w okresie choroby – niestety – czasami nawet z perspektywą niemożności uzdrowienia nie może być pozostawiona jedynie lekarzom, ale powinna spoczywać na wspólnocie kościelnej, przez pracowników służby zdrowia i rodziny dzieci.

– Mówiąc o spuściźnie Ojca Pio, musimy pamiętać o założonych przez niego grupach modlitewnych. Jest Ksiądz Biskup dyrektorem generalnym Międzynarodowego Stowarzyszenia Grup Modlitwy Ojca Pio. Czym są te grupy modlitwy i jak działają?

– Grupy modlitwy powinny być rozważane z dwojakiego punktu widzenia: przede wszystkim są wyrazem pragnienia Ojca Pio, aby jego wstawiennicza modlitwa przybrała charakter wspólnotowy. Z tego powodu poprosił swe dzieci duchowe, by spotkały się razem i modliły. Czynił to od najmłodszych lat, a zwłaszcza gdy Pius XII w czasie II wojny światowej zwrócił się do wiernych, aby razem się modlili o pokój. Ale jest jeszcze jeden aspekt duszpasterski, który należy podkreślić. Ci, którzy przyjeżdżali do San Giovanni Rotondo, przebywali tam – zwłaszcza w długim okresie oczekiwania na spowiedź u Ojca Pio, aż do dziesięciu-dwunastu dni – w rodzaju duchowej przestrzeni, wypełnionej poranną Mszą św., Różańcem, popołudniową adoracją przed Najświętszym Sakramentem, dzięki czemu było możliwe spędzanie czasu w duchowym zjednoczeniu z Ojcem Pio. Po powrocie do codziennego życia istniało jednak ryzyko zatracenia tego duchowego dobra, dlatego Ojciec Pio poprosił swe duchowe dzieci, aby się spotykały i dzieliły razem drogę rozpoczętą tutaj, w San Giovanni Rotondo. Szczególnie dziś, w sytuacji duszpasterskiej, gdy kult Ojca Pio jest powszechny, modlitwa grup stała się punktem odniesienia do przeżywania własnej duchowości w każdym miejscu. Mówię „w każdym miejscu”, ponieważ są one naprawdę rozpowszechnione prawie we wszystkich państwach świata.

– Co to znaczy dla biskupa mieć w archidiecezji sanktuarium, które jest miejscem pielgrzymek milionów ludzi?

– Nie chciałbym przesadzać, mówiąc o „wielkiej odpowiedzialności”, ale tak jest naprawdę. Oznacza to przede wszystkim przewodniczyć wspólnocie, która wykracza daleko poza granice diecezji, i robić to, opierając się na własnym życiu wewnętrznym, które czerpie z duchowości Ojca Pio. A to oznacza: pytać się nieustannie nie tyle, „co zrobiłby Ojciec Pio”, ile raczej – jak wiernie i z jaką hojnością uczyniłby to Ojciec Pio. Powiedziałbym, że pasterz tej wielkiej wspólnoty musi czuć zwłaszcza tę misję: kompletny dar z siebie dla Boga, bez wahania, bez ograniczeń i... bez ustalenia, kiedy i w jaki sposób. Tutaj nauczyłem się tego: o tym, jak i kiedy, decyduje Bóg – i trzeba to przyjąć jako dar.

– Ksiądz Biskup, jako rodowity mieszkaniec Apulii, jest szczególnie związany z Ojcem Pio, który tu właśnie działał. Kim jest dla Ekscelencji ten prosty kapucyn, który stał się świętym?

– Jasne jest, że gdy mówimy o sferze osobistej, nie możemy ignorować własnego życiorysu, osobistych satysfakcji, ale także krzyży naszej egzystencji. Z pewnością mogę powiedzieć, że Ojciec Pio towarzyszył mi od początku mojej formacji kapłańskiej i w pierwszych latach mojej duszpasterskiej działalności. Oczywiście, model, który mamy przed sobą, a zatem jego duch modlitwy i poświęcenia, z upływem lat stawał się coraz bardziej ważny, gdy obowiązki i trudności życia stawały się bardziej widoczne. To, co uderzyło mnie najbardziej w Ojcu Pio, to porównanie, którego używał: Jestem jak jezioro, które jest w środku spokojne, nawet jeśli wiatr czasami podnosi fale. Od Ojca Pio nauczyłem się przede wszystkim spokoju serca osoby, która ma świadomość, że Bóg nigdy nie pozostawia nas samych.

– Czy Ksiądz Biskup zrozumiał, dlaczego co roku do San Giovanni Rotondo przybywają miliony pielgrzymów, aby odwiedzić grób Ojca Pio? Dlaczego św. Pio „przyciąga” również współczesnego człowieka?

– Zrozumiałem jedną rzecz: Ojciec Pio jest świętym, który nie daje odpowiedzi – on zmusza do zadawania sobie pytań. Ci, którzy przyjeżdżają do San Giovanni Rotondo, czasem chcą konkretnych odpowiedzi, łask, wskazania drogi, inspiracji albo po prostu proszą o dar wiary. Na pozór wyjeżdżamy stąd tacy sami, czasami z pokojem w sercu. Ale ważne jest to, co się dzieje potem – nasuwają się pytania, w jaki sposób żyjemy wiarą, o sens tysiąca rzeczy, które robimy... I zdarza się tak jak za czasów Ojca Pio – on czasami nie udzielał rozgrzeszenia, a pielgrzym wyjeżdżał nawet trochę rozzłoszczony lub upokorzony, ale potem wracał, ponieważ Ojciec Pio zmusił go do zadawania sobie poważnych pytań na temat swojego życia. Tutaj to właśnie ma miejsce – na początku ludzie przyjeżdżają ze względu na różnorodne potrzeby, z ciekawości lub z tysiąca innych powodów. I w większości wracają, ponieważ pytania, które pojawiają się w sercu człowieka, wymagają odpowiedzi – nie mogą być to odpowiedzi teoretyczne lub sporadyczne, ale takie, które dotykają serce. A ponieważ jesteśmy świadomi naszej słabości, wracamy tu i prosimy Ojca Pio nie tyle o pomoc w naszych sprawach materialnych, ile przede wszystkim o dar wierności i wytrwałości.

Tagi:
O. Pio Pio Franciszek

Po śmierci robi więcej hałasu niż za życia

2018-06-27 09:37

Maria Fortuna-Sudor
Niedziela Ogólnopolska 26/2018, str. 24-25

– W sanktuarium Bożego Miłosierdzia w Łagiewnikach, w czasie czuwania Grup Modlitwy Ojca Pio, spotykamy się z Jezusem Miłosiernym, ale idziemy do Niego, do nieba, z Ojcem Pio – powiedział br. Mateusz Magiera OFMCap, rzecznik prasowy Zakonu Braci Mniejszych Kapucynów – Prowincji Krakowskiej w trakcie XVI Czuwania z Ojcem Pio.

Maria Fortuna-Sudor/Niedziela
O. Roman Rusek powitał wszystkie grupy modlitwy uczestniczące w XVI czuwaniu

Tegoroczne spotkanie wpisało się w trwający Rok Ojca Pio, związany z dwiema okrągłymi rocznicami dotyczącymi świętego z San Giovanni Rotondo, który 100 lat temu otrzymał stygmaty, a pół wieku później przeszedł do domu Ojca. W ramach obchodów tych jubileuszy zostało zaplanowanych wiele ogólnopolskich wydarzeń: pielgrzymka, spotkania modlitewne oraz kongresy popularyzujące duchowość św. Ojca Pio.

Świadectwa

Jednym z takich wydarzeń było XVI Czuwanie z Ojcem Pio, na które do sanktuarium Bożego Miłosierdzia w Łagiewnikach przybyło kilka tysięcy jego czcicieli, w tym Grupy Modlitwy Ojca Pio, z różnych stron Polski, ale także z Niemiec, Czech, ze Słowacji, z Wielkiej Brytanii. Br. Magiera przyznał, że stale wzrasta liczba grup modlitwy. I podkreślił: – Należący do nich nie tylko się modlą, co jest bardzo ważne, nie tylko studiują duchowość Ojca Pio, ale też aktywnie działają, pomagając chory i biednym.

Czcicieli św. Ojca Pio dane mi było poznać w sobotnie późne popołudnie i wieczór 16 czerwca br. Pani Lucyna z okolic Nowego Sącza przyznała, że na nocne czuwania przyjeżdża z mężem od kilku lat, a do Grupy Modlitwy Ojca Pio para trafiła jeszcze w narzeczeństwie. Wyznała: – Trwamy na modlitwie do świtu i czerpiemy z tych spotkań siłę do naszej codzienności. Zapewniła, że Ojciec Pio pomaga w życiu małżeńskim i rodzinnym. Podkreśliła: – Doświadczamy jego duchowego wsparcia, ale też różnego rodzaju pomocy doraźnej. Pani Lucyna przekonuje, że to niezawodny orędownik w niebie.

Podobnego zdania są Bożena Fabia z koła nr 2 Towarzystwa Charytatywnego im. Ojca Pio w Kozach oraz Florian Grzybek z Koła nr 1 towarzystwa w Czechowicach-Dziedzicach. Pan Florian wyliczył: – Są uzdrowienia, wyjścia z kryzysów, a niektórzy mówią, że dopiero gdy trafili do Grupy Modlitwy, uzyskali pomoc, której długo szukali. Pani Bożena dodała: – Św. Ojciec Pio łączy ludzi, narody, pokolenia. A jego czciciele nie tylko się modlą, wspierają w grupie, ale też niosą pomoc potrzebującym. Przekonywała: – Ostatnio osoba chora na nowotwór została uzdrowiona. Sama też doświadczam tej formy wsparcia – powinnam jeździć na wózku inwalidzkim, a jednak św. Ojciec Pio działa i czyni cuda, i pomaga... Po chwili wyznała: – Kocham św. Ojca Pio, wielkiego przyjaciela naszego św. Jana Pawła II.

Prawda o charyzmacie

– Zostawiłam dom, a zanim tu przyjechałam, przerobiłam 40 kg truskawek – powiedziała, uśmiechając się z satysfakcją, Helena Gabryś. Mama czwórki dorosłych dzieci i babcia sześciorga wnucząt przyjechała na czuwanie z Tylmanowej. Podkreśliła, że często przebywa u córki w Wiedniu, gdzie w polonijnym środowisku także powstała Grupa Modlitwy Ojca Pio. – Myślę, że św. Ojciec Pio, którego od lat bardzo kocham, będzie nas wspierał w tych wszystkich trudnych sytuacjach, bo przecież nikomu ich nie brakuje – zauważyła.

– Zobaczmy, że Ojciec Pio to nie tylko spektakularne cuda – zwrócił uwagę br. Magiera i przekonywał: – To są nawrócenia wielu ludzi zainspirowanych życiem Ojca Pio, jego duchowością, przeżywających głębokie nawrócenie. Ojciec Pio prowadzi do Jezusa. Przyglądając się sylwetce świętego, jego życiu, wielu się nawraca. I to jest piękne! Zebrani w sanktuarium wysłuchali konferencji i świadectw, które wygłosili: br. Antonio Belpieda – kapucyn z Prowincji Foggia, do której należał Ojciec Pio, ks. Krzysztof Śliczny – asystent diecezjalny Grup Modlitwy Ojca Pio z diecezji kaliskiej i ks. Andrzej Liszka – moderator największej w Polsce Grupy Modlitwy Ojca Pio z Nowego Sącza. A o północy uczestniczyli w Eucharystii, którą sprawował kard. Stanisław Dziwisz wspólnie z kapłanami także licznie przybyłymi na czuwanie. Hierarcha wspomniał w homilii m.in. spotkanie ks. Karola Wojtyły ze znanym już wówczas stygmatykiem oraz ich późniejszą korespondencję. Podkreślił: – Prawda o charyzmacie i świętości Ojca Pio zwyciężyła, a pieczęcią na tej prawdzie były jego beatyfikacja i kanonizacja, przeprowadzone przez św. Jana Pawła II.

Wśród darów niesionych w czasie Mszy św. znajdował się filatelistyczny znaczek, którym Poczta Polska (PP) postanowiła upamiętnić Rok Ojca Pio. Wiceprezes Zarządu PP Wiesław Włodek zauważył: – Św. Ojciec Pio jest szczególnym patronem, którego polubili Polacy. Ten znaczek ma dla filatelistów szczególną wartość – także ze względu na osobę, którą przedstawia.

Hałas

Na zakończenie Mszy św. uczestników połączyło wspólne wykonanie pieśni „Abba Ojcze”. Aż trudno było uwierzyć, że o tej porze jest w ludziach tyle radości i energii. Ale to właśnie tak działa. Jeszcze przed północą Helena Gabryś wyznała: – Czułam, jak mi ktoś pomaga, abym mogła tu zdążyć. Przyjechałam do Krakowa, mimo że uciekł mi autobus, a do sanktuarium przyszłam na nogach. I wierzę, że to będzie piękna noc z Ojcem Pio. Dla mnie ta modlitwa to jest odpoczynek. Po takim czuwaniu wstaję z nową mocą, jakby mi kto skrzydła przypiął! – zapewniła.

Br. Magiera: – Ojciec Pio zapowiedział, że po śmierci zrobi więcej hałasu niż za życia. I tak się dzieje. Wszyscy doświadczamy bardzo mocno tego, że człowiekowi samotnemu jest ciężko w życiu. Potrzebujemy kogoś, kto nam towarzyszy, kto nas prowadzi. Kimś takim jest św. Ojciec Pio.

Dziękczynienie za dar Ojca Pio
O. Roman Rusek OFMCap Krajowy koordynator Grup Modlitwy Ojca Pio, odpowiedzialny za kult świętego i rozprowadzanie jego relikwii po całej Polsce
Przed 16 laty wpadliśmy na pomysł, aby czciciele Ojca Pio dziękowali za miłosierdzie Boże w światowym centrum miłosierdzia Bożego. Toteż tradycyjnie już w połowie czerwca właśnie tutaj dziękujemy za dar Ojca Pio – bo to był święty miłosierdzia. On spędzał po kilkanaście godzin dziennie w konfesjonale.
Przez kilkadziesiąt lat! Jak obliczyli bracia, św. Ojciec Pio w swoim życiu wyspowiadał ok. 3 mln ludzi. A czynił to, aby każdego przyprowadzić do Boga.
To fenomen, że z roku na rok przybywa czcicieli Ojca Pio i w Polsce, i na świecie. Jak to wytłumaczyć? Myślę, że świat potrzebuje ojców, a dzisiaj ta postać gdzieś znika. Tymczasem św. Ojciec Pio jest tak blisko. Daje człowiekowi oparcie, prowadzi do Boga, także upomina. Bo tego wszystkiego każdy potrzebuje. Oczywiście, dodają mu splendoru takie charyzmaty, jak stygmaty, bilokacja, dar czytania w ludzkich sumieniach, ale istotą jego posługi było stanie się ojcem, który ukazuje Boga – Ojca Miłosiernego. W tym rozmazanym świecie, gdzie nieczytelne stają się reguły, gdzie człowiek myśli, że można wszystko zmieniać, Ojciec Pio powtarza, że są wartości niezmienne, że jest Pan Bóg, z którym się trzeba liczyć, że trzeba żyć po Bożemu, nie po swojemu, czy się to komuś podoba, czy nie. Ojciec Pio mówił to wyraźnie, stanowczo, co pomagało ludziom się nawracać. Nawet jeśli się początkowo buntowali, to potem rozumieli, że Ojciec Pio ma rację.
Ojciec Pio jako pierwszy założył grupę modlitewną, w odpowiedzi na apel papieża Piusa XII, który widząc okrucieństwa wojen światowych, wołał do kapłanów, aby zakładali grupy modlitwy, które będą się modlić o pokój i pojednanie między ludźmi. Natomiast podczas otwarcia Domu Ulgi w Cierpieniu, w 1956 r., skierował do grup słowa, które uważa się za testament i charyzmat grup modlitwy: „Grupy modlitwy są szkołami wiary i ogniskami miłości miłosiernej. Tym macie być. To jest wasze zadanie!”. I to przesłanie Grupy Modlitwy Ojca Pio starają się realizować.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jestem od poczęcia

Mama Anny Lewandowskiej reżyseruje film o służebnicy Bożej Stanisławie Leszczyńskiej

2018-07-18 17:38

azr (Dobre Nowiny/KAI) / Warszawa

Maria Stachurska, matka Anny i teściowa Roberta Lewandowskiego reżyseruje film o służebnicy Bożej Stanisławie Leszczyńskiej, która była jej krewną. O produkcji upamiętniającej heroiczną postawę "położnej z Oświęcimia" opowiada na łamach czasopisma ewangelizacyjnego "Dobre Nowiny".

Kl. Kamil Gregorczyk
Stanisława Leszczyńska - witraż

Jak wyjaśnia Maria Stachurska, realizacja filmu o służebnicy Bożej, Stanisławie Leszczyńskiej, która była jej cioteczną babcią, to pomysł, który dojrzewał w jej rodzinie przez lata.

"Od lat myślałam o jego nakręceniu. Wielokrotnie rozmawiałam z moimi nieżyjącymi już wujkami i to oni inspirowali mnie do zrobienia filmu o ich matce. Przekazywali mi różne pamiątki po niej i dokumenty" - opowiada Maria Stachurska w wywiadzie dla czasopisma ewangelizacyjnego "Dobre Nowiny". Wspomina, że Stanisława Leszczyńska, która w obozie koncentracyjnym w Birkenau odebrała ponad 3000 porodów, była osobą cichą, powściągliwą i pogodną, choć zarazem wzbudzającą respekt.

"O jej życiu obozowym wiemy tylko z dokumentu 'Raport położnej z Oświęcimia'. Bardzo długo szukałam świadków, osób, które Stanisławę znały. Docierałam do kobiet, których porody przyjęła w Auschwitz" - relacjonuje autorka filmu. Jak zapowiada, w powstającym filmie przewodnikiem po losach Leszczyńskiej będzie jej wnuk.

Stanisława Leszczyńska urodziła się 8 maja 1896 r. Dzieciństwo spędziła w Łodzi i Rio de Janeiro, skąd powróciła wraz z rodziną przed wybuchem I wojny światowej. W 1922 r. ukończyła z wyróżnieniem warszawską szkołę położniczą. Podczas II wojny światowej rodzina Leszczyńskich działała w łódzkich strukturach Narodowych Sił Zbrojnych. Działalność ta zakończyła się dla Stanisławy wywiezieniem do obozu Auschwitz-Birkenau. Od kwietnia 1943 r. do stycznia 1945 (tj. do wyzwolenia obozu), Leszczyńska służyła w KL Birkenau jako położna, sprzeciwiając się kierownictwu obozu. Udało jej się odebrać w tym czasie ok. 3000 porodów.

Dramatyczne wspomnienia spisała w "Raporcie położnej z Oświęcimia", opublikowanym po raz pierwszy w 1965 r. Na podstawie książki powstał spektakl "Oratorium oświęcimskie". Zmarła wskutek choroby nowotworowej jelit 11 marca 1974 r. Jej proces beatyfikacyjny na etapie diecezjalnym rozpoczął się w 1992 r.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Tour de France 2018: kolarze spotkają się w sanktuarium maryjnym

2018-07-18 19:16

azr (KAI) / Lourdes

27 lipca odbędzie się 19. etap kolarskiego wyścigu Tour de France, świętującego w tym roku swoje 100-lecie. Tym razem kolarze wyruszą z Lourdes. Przed rozpoczęciem sportowych zmagań będą mogli wziąć udział we wspólnej modlitwie z pielgrzymami i otrzymać specjalne błogosławieństwo na drogę.

AlphaTangoBravo / Adam Baker / Foter / CC BY

Kolarze uczestniczący w Tour de France odwiedzą Lourdes w jubileuszowym roku 160-lecia objawień Matki Bożej. W miasteczku położonym u stóp Pirenejów, rozpoczną 19. etap wyścigu, uznawany za jeden z najbardziej malowniczych. Po przejechaniu 200,9 km. kolarze spotkają się na mecie w Laruns.

Zanim jednak rozpoczną sportową rywalizację, zaproszeni są do wspólnej modlitwy z pielgrzymami, nawiedzającymi sanktuarium maryjne. "Naszym wyzwaniem jest zapewnienie pielgrzymom i gościom możliwości kontynuowania ich praktyk religijnych, a zarazem skorzystania z wydarzeń towarzyszących, jakie proponuje Tour de France" - deklaruje biuro prasowe francuskiego sanktuarium. Wiadomo, że pielgrzymi i kolarze są zaproszeni do wspólnego udziału w wieczornej procesji z lampionami i nabożeństwie maryjnym w przeddzień wyścigu, a 27 lipca do udziału w Mszy św. pod przewodnictwem miejscowego biskupa Nicolas Brouwet, który na zakończenie udzieli błogosławieństwa wyruszającym w trasę.

Wyścig kolarski Tour de France już po raz 4. zagości w maryjnym sanktuarium u stóp francuskich Pirenejów. Po raz pierwszy kolarze przybyli tam 70 lat temu, a zwycięzcą etapu był wówczas Giro Bartali, który w dowód wdzięczności złożył kwiaty pod figurą Matki Bożej. Po raz ostatni metę jednego z odcinków Tour de France wyznaczono w Lourdes w 2011 r., a triumfował na niej Norweg Thor Hushovdt.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jestem od poczęcia

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem