Reklama

Moje pismo Tęcza - 5/6 2018

Święty Mikołaj z Bari uczczony w Lisowie

2016-12-07 13:52

Agnieszka Dziarmaga
Edycja kielecka 50/2016, str. 4-5

T. D.
Kościół pw. św. Mikołaja w Lisowie

Kościół parafialny w Lisowie pw. św. Mikołaja należy do świątyń o bardzo starej metryce. Rubrycela Katedralna podaje, że został ufundowany w 1119 r. Kult św. Mikołaja jest żywy i wciąż ożywiany, czego dowodem jest sprowadzenie w tym roku relikwii patrona z dalekiego Bari i ich intronizacja.

Święty przyjechał z Bari

W liczącej ok. 1800 osób parafii kochają pielgrzymki, a jedna z nich, odbyta wiosną 2016 r., prowadziła do Bari, gdzie znajduje się grób patrona ich parafii (i skąd pochodziła królowa Bona). – Dzięki życzliwości bp. Jana Piotrowskiego i ks. kanclerza Adama Perza została wysłana prośba o relikwie na ręce biskupa w Bari, który odniósł się do niej bardzo przychylnie – opowiada ks. kan. Czesław Krzyszkowski, proboszcz w Lisowie od 25 lat. A w samym Bari parafianie uczestniczyli we Mszy św. przy grobie św. Mikołaja i wysłuchali nauki, dlaczego jest on patronem wszelkich działań dobroczynnych, wciąż jest czczony i kochany.

A relikwie dotarły do Lisowa … pocztą. To buteleczka z cieczą, która nieustannie wydobywa się z kości św. Mikołaja i od czasu do czasu jest pozyskiwana w formie relikwii. Jest ona nazywana „manną”, odznacza się przyjemnym zapachem. To fenomen trudny do wytłumaczenia. Wyklucza się możliwość przedostawania się wody z zewnątrz ze względu na potwierdzoną nieprzepuszczalność podłoża, gdzie znajdują się kości świętego. Niezależnie od różnych hipotez tłumaczących naturalne czy nadzwyczajne pochodzenie zjawiska, „manna” jest uznawana za autentyczną relikwię.

Reklama

Jak zgodnie donosi wielu biografów, „manna” wypływała również z grobu w bazylice w Mirze, zaraz po śmierci Mikołaja. Po przeniesieniu relikwii do Bari fenomen nie ustąpił. W 1954 r., z powodu prac konserwatorskich w krypcie, kości świętego zostały przeniesione w specjalnej urnie do skarbca, gdzie wierni oddawali im cześć. Tam pozostawały przez 3 lata. Czasami można było zauważyć pokrywający je perlisty płyn, a płótno, na którym znajdowały się relikwie było mokre. Od 1980 każdego roku, 9 maja w święto przeniesienia relikwii, „manna” jest pobierana przez specjalny otwór w sarkofagu. Czyni to rektor bazyliki, w obecności arcybiskupa Bari, kapłanów i wiernych. Biskup błogosławi zebranych wiernych ampułką, która zawiera zebrany drogocenny płyn.

I ta właśnie relikwia w ampułce trafiła do Lisowa. Zamówiono do niej specjalny relikwiarz, z ikoną ze św. Mikołajem.

Wprowadzenie relikwii i ich intronizacja miały miejsce w pierwszą sobotę grudnia przez posługę bp. Jana Piotrowskiego. Była okazja podziękować Księdzu Biskupowi i Księdzu Kanclerzowi za „interwencję w Bari”, która na pewno będzie skutkowała rozszerzeniem kultu św. Mikołaja. Relikwiarz znajdzie miejsce w ołtarzu głównym (obecnie w konserwacji), w którym znajduje się okazały obraz patrona pędzla Rafała Hadziewicza.

Ksiądz Proboszcz chciałby, aby przez obecność św. Mikołaja skuteczniej szerzyć dzieło miłosierdzia oraz upowszechniać Msze św. w intencji zdrowia. – Jestem skłonny udostępniać relikwie rodzinom chorych, aby w domach rodzinnych modlić się o zdrowie – mówi. Zdaniem Proboszcza, obecność relikwii w kościele będzie stymulowała wiele dobrych sytuacji duszpasterskich oraz stworzy liczne okazje do modlitwy, szczególnie z prośbą o wstawiennictwo patrona. A cichym (kto wie, może realnym…? ) marzeniem parafii jest sanktuarium, które szerzyło by autentyczny kult Świętego, wbrew ogranym w reklamach wizerunkom St. Clausa z workiem prezentów.

Święty dobrze znany dzieciom

Odpust św. Mikołaja, jak co roku, obchodzono 6 grudnia. Na plebanii jest przechowywany specjalnie na tę okazję uszyty strój, godny świętego i zbliżony do historycznych realiów, aby dzieci nie myliły go z krasnalem czy „dziadkiem mrozem”. W rolę św. Mikołaja wciela się któryś z zaproszonych alumnów, inny gra na gitarze, zabawia dzieci. I oczywiście są paczki, zwykle ok. 200. Parafia oraz Parafialne Koło Caritas zabiegają o to, aby paczki były atrakcyjne i dobrze wyposażone. Panie z Koła organizują np. kiermasze ciast na ten cel.

Odpust poprzedza Nowenna do św. Mikołaja, w tym roku łączona z przygotowaniem do intronizacji. Był on także czasowo związany z rekolekcjami adwentowymi, które poprowadził karmelita o. Szczepan Praśkiewicz.

Św. Mikołaj wyobrażony jest we wspomnianym obrazie Rafała Hadziewicza w ołtarzu głównym, namalowanym w 1870 r. (dzieło jest po renowacji). Jest także przedstawiony w witrażu z 1960 r. w prezbiterium.

Parafia z bogatą historią

Początki parafii sięgają w XI wiek. Niektóre źródła historyczne, jako datę powstania parafii podają rok 1119, wśród nich Rubrycela Katedralna. Zaś Jan Długosz, przy dacie 1326, pisząc o dekanacie Kije, wymienia również parafię Lisów.

Kościół powstał z pewnością przed 1326 r., kiedy jego istnienie (jak również i parafii pod pierwotnym wezwaniem św. Andrzeja Apostoła), potwierdzają akta Kamery Papieskiej. W tym też czasie był to zapewne kościół drewniany. Nie była to parafia duża, w czasach króla Kazimierza Wielkiego (ok. 1340 r.), szacowana była na 338 wiernych, co stanowi o przeciętnej w tym czasie wielkości. W kronice parafialnej odnotowano, iż w 1440 r. w Lisowie wybudowano kościół drewniany pw. św. Andrzeja.

Nie są znani fundatorzy pierwszego kościoła; niektórzy badacze sugerują ród Lisów. Kolejni właściciele to rodzina Duninów, którym zawdzięcza Lisów budowę murowanej świątyni oraz zamianę jej patrona – na św. Mikołaja, wraz z ponowną konsekracją, co miało miejsce z pewnością przed 1598 r. Największe zmiany poczynili przedstawiciele kolejnej rodziny, a mianowicie Krasińscy herbu Ślepowron. Pierwszy spośród nich, Gabriel Krasiński, był fundatorem największej ozdoby obecnej świątyni – kaplicy św. Barbary, której podziemia kryją doczesne szczątki wysoko skoligaconej familii Krasińskich. Kościół był rozbudowywany (np. w latach 1912-1913 zostało dobudowane prezbiterium, położono posadzkę). Świątynia posiada jedną nawę z niższym prezbiterium ze sklepieniem krzyżowym. Bryła nawy została przykryta dwuspadowym, stromym dachem o formie gotyckiej. Po obu stronach nawy dobudowano cztery kaplice: Matki Boskiej Częstochowskiej, św. Barbary, św. Jana Chrzciciela oraz św. Józefa. Nawę główną zamyka drewniany chór organowy. Do bryły kościoła od strony zachodniej dostawiona została dzwonnica zakończona barokowym, dwudzielnym hełmem zwieńczonym iglicą.

II wojna światowa tragicznie zapisała się w dziejach kościoła św. Mikołaja i Lisowa. 13 stycznia 1945 r. po dużej bitwie pancernej, z ponad stu domostw w Lisowie ocalało jedynie kilka, ucierpiał kościół, poległy setki żołnierzy po obu stronach. Wydarzenia te upamiętniają trzy krzyże wykonane z luf czołgowych.

Wnętrze bogate w dzieła sztuki

Odnajdziemy w nim wiele ciekawych zabytków sztuki sakralnej. We wspomnianym ołtarzu głównym jest okazały obraz św. Mikołaja, na zasuwie – wizerunek Jezusa Ukrzyżowanego, w nawie bocznej – św. Józefa. Rafał Hadziewicz namalował te obrazy w 1870 r. Unikatowe freski z rzadko występującymi olejnymi malowidłami na suficie współgrają z pięknem obrazu Matki Bożej Wniebowziętej w kaplicy bocznej. Artystyczną i historyczną wartość przedstawia zwłaszcza kaplica Krasińskich, z odnowionym ołtarzem św. Barbary i epitafiami w marmurze.

Mieszkańcy Lisowa wsławili się zaangażowaniem religijnym podczas tzw. strajku o krzyże w Szkole Podstawowej w Lisowie w 1986 r. W obronie krzyża stanęli wówczas rodzice i członkowie grona pedagogicznego. W maju 1986 r. za obronę krzyża podziękował im osobiście prymas Polski kard. Józef Glemp. Strajk upamiętnia wmurowana w kościele tablica.

Troskę o kościół kontynuują kolejne pokolenia. Świątynia przeszła kompleksowy remont z zewnątrz i wielu elementów wnętrza. Ok. 200 tys. zł to koszt trwających prac przy ołtarzu głównym, rozłożony na dwa lata (wspierają je m.in. Urząd Marszałkowski, Lokalna Grupa Działania), w stanie surowym jest już nowa plebania. Jak zauważa Proboszcz, skłonność do dzielenia się to umiejętność i fenomen tej parafii. Najbardziej ofiarni otrzymują Pismo Święte w pięknej, limitowanej edycji.

Tagi:
parafia relikwie św. Mikołaj

Pełny skarbów kościół św. Mikołaja

2018-05-02 09:46

Władysław Burzawa
Edycja kielecka 18/2018, str. IV

Bejsce zna każdy miłośnik historii nie tylko dlatego, że mieszkała tam zamożna rodzina Badenich, po których do naszych czasów dotrwał wspaniały pałac. Architektem tej wyjątkowej budowli był Jakub Kubicki, ten sam, który zaplanował warszawski Belweder. Jednak Bejsce są znane nie tylko z tej wspaniałej klasycystycznej budowli. O wieki starszy i sławniejszy jest stojący w pobliżu kościół św. Mikołaja, który kryje w sobie wiele skarbów

TER
Kościół w Bejscach

Święty Mikołaj urodził się według tradycji w bogatej rodzinie zamieszkałej w Patarze w Lycji w Azji Mniejszej. Jako człowiek zacny i uczciwy, został wybrany przez społeczność chrześcijańską na biskupa Miry, którą zarządzał „z wielką troską i wiarą”. W tym czasie zasłynął gorliwością w głoszeniu Ewangelii oraz cudami. Odznaczał się dużą wrażliwością na ludzkie nieszczęście i biedę. Pomagał wielu potrzebującym, dyskretnie i anonimowo. Zmarł ok. 350 r. po Chrystusie. Z jego życiem związane są liczne legendy, które przedstawiają go jako człowieka o wielkim sercu i też wielkiej skromności. Według historyków greckich, w czasie prześladowania Dioklecjana, nie wyparł się wiary i cierpiał w więzieniu. Od IX w. kiedy to spisany został jego życiorys, stał się jednym z najpopularniejszych świętych. Według jednego z opowiadań – pewien obywatel Patary popadł w kłopoty finansowe i nie mógł zapewnić posagu swym trzem córkom, co groziło im zejściem na złą drogę. Gdy Mikołaj się o tym dowiedział, podrzucił dziewczętom mieszek ze złotem, aby mogły wyjść za mąż. Kiedy Mira wpadła w ręce wyznawców Mahometa, kupcy włoscy wykorzystali okazję, by zdobyć relikwie Mikołaja. Dotarły one do Bari, gdzie wybudowano kościół ku czci świętego. Kult szybko rozprzestrzenił się po całej Europie. Atrybutami św. Mikołaja są trzy złote kule.

Długa historia

Historia parafii w Bejscach sięga wieku XI. Pierwszy kościół był prawdopodobnie z drewna i nie dotrwał do naszych czasów. Obecny, murowany, powstał pod koniec XIV wieku. Na kartach historii informacja o istnieniu kościoła pojawia się ok. 1470 r. Jego fundatorami był możny ród Firlejów, do których Bejsce należały od początku XIV wieku do XVII wieku. W późniejszych latach miejscowość przeszła w ręce Potockich, następnie Badenich, ostatnimi właścicielami tych ziem byli Byszewscy. Każdy z tych rodów pozostawił po sobie ślad w świątyni. Największy i najpiękniejszy zostawili Firlejowie – wspomnianą już kaplicę grobową ich rodu. Kościół św. Mikołaja jest budowlą jednonawową, wzniesioną z cegły, nakrytą wysokim dwuspadowym dachem. Ściany budowli są wzmocnione przyporami, pomiędzy którymi znajdują się wysokie ostrołukowe okna. Świątynia jest orientowana i od wschodu przylega do niej pięcioboczne prezbiterium z XIV wieku. Przykrywa je gotyckie krzyżowo-żebrowe sklepienie. Na ścianach ocalały dekoracje malarskie z lat 1370-80. Kaplica Firlejów przylega do nawy głównej od południowej strony. Jej fundatorem był Mikołaj Firlej, dyplomata i poseł króla Stefana Batorego i Zygmunta III Wazy. Architektem wzniesionej w latach 1594-1601 kaplicy był prawdopodobnie Tomasz Nikiel z Pińczowa. Znawcy tematu dodają, że związek z jej powstaniem miał także warsztat włoskiego architekta Santi Gucciego.

Bardziej czczona jest Maryja

– W naszej parafii nie ma szczególnego kultu do św. Mikołaja – mówi ks. proboszcz Marek Zawłocki. Święty nie ma nawet swojego ołtarza w kościele, jest tylko jego obraz wiszący na północnej ścianie świątyni. O tym, że kościół jest pod wezwaniem świętego biskupa, można się przekonać, również wchodząc do kościoła od południowej strony, bocznym wejściem. Nad drzwiami znajduje się bogato rzeźbiony portal i tam również jest wyobrażenie biskupa Miry. – Odpust główny przeżywamy oczywiście 6 grudnia. Bez względu na pogodę, czy jest śnieg i mróz, tradycyjna procesja odbywa się wokół kościoła – mówi ks. proboszcz, oczywiście odmawiana jest litania do św. Mikołaja. Drugi odpust wspólnota parafialna przeżywa w czasie święta Matki Kościoła. Muszę przyznać, że ten odpust cieszy się większą frekwencją wiernych – mówi ks. Zawłocki. Być może dlatego, że w kościele znajduje się obraz Maryi, który przez wieki był czczony w kościele w Bejscach. Mieszkańcy parafii do Maryi modlą się nowennami, do Matki Bożej Nieustającej Pomocy w każdą środę. Modlą się również nowenną do Miłosierdzia Bożego. W każdy piątek po Mszy św. od maja do października wierni gromadzą się na nabożeństwo do Matki Bożej Fatimskiej. Najpierw odprawiana jest Msza św. z kazaniem, po niej odmawiany jest różaniec, a następnie nabożeństwo fatimskie i procesja ze świecami wokół kościoła. – Bardzo cieszy mnie, że od jakiegoś czasu bardzo dużo wiernych przychodzi w pierwsze soboty miesiąca, by modlić się wspólnie w tym dniu. Jestem dumny z moich parafian, widząc pełny kościół ludzi, którzy gorliwie się modlą – mówi ks. proboszcz dodając, że powodów do radości jest więcej. W parafii istnieje osiem róż różańcowych, w tym jedna męska, co rzadko się zdarza. Ksiądz proboszcz służy nie tylko parafianom, Msze św. odprawia również w Domu Pomocy Caritas, który jest w budynku po byłej szkole, oraz w Domu Pomocy znajdującym się w byłym pałacu Badenich.

Piękniejąca świątynia i parafia

Do tej pory w odnowienie kościoła i kaplicy Firlejów, perły architektury włożone zostały setki tysięcy złotych. Z pomocą proboszczowi i parafianom przychodzi m. in. Ministerstwo Kultury. Ksiądz proboszcz pisze kolejne projekty i systematycznie pozyskuje środki z funduszy unijnych. Również parafia wykłada olbrzymie środki na remonty, co jest wielkim wysiłkiem finansowym dla tej małej wspólnoty. – Gdyby nie hojność naszych parafian, nie moglibyśmy nic zrobić, bez wkładu własnego pozyskanie jakichkolwiek środków byłoby niemożliwe. Wszystko, co udało się zrobić, to tylko dzięki parafianom, którzy są niezwykle ofiarni – mówi ks. Marek Zawłocki. Obecnie trwa remont kaplicy Firlejów. Konserwatorzy pieczołowicie odnawiają poszczególne jej elementy.

Z parafii wiele osób wyjechało za granicę, niektórzy nawet do dalekiej Ameryki, ale nie zapominają o swojej małej ojczyźnie, i wspomagają ją między innymi finansowo. Wiele prac, które w ostatnim czasie zostało wykonanych w zabytkowej świątyni, to również ich zasługa. Jako ciekawostkę można przytoczyć fakt, który wielu mieszkańców Bejsc zaskoczył. Bp Andrzej Wypych, pełniący w Chicago funkcję biskupa pomocniczego, a pochodzący z Kaczkowic, tęskniąc za rodzinnymi stronami, w których rodziło się jego powołanie, postanowił zasponsorować ciekawy projekt. Z okazji obchodzonej właśnie w Polsce rocznicy stulecia odzyskania niepodległości oraz by „tereny parafii były bardziej zielone i ekologiczne” przeznaczył znaczną sumę pieniędzy na zakupienie sadzonek kilku tysięcy drzew, by parafianie na swoich działkach stworzyli gaje, które będą nosić imiona: św. Jana Pawła II czy św. Franciszka. – Pomysł ten bardzo spodobał się naszym parafianom, przychodzą do mnie odbierają po kilkaset sadzonek, dębów i lip, deklarując opiekę nad zasadzonymi drzewami. Ja sprawdzam te miejsca, dokumentuję nasadzenia, a później prześlę „mój raport” fundatorowi, dzięki któremu nasza gmina będzie jeszcze piękniejsza – mówi ks. Zawłocki. Zmienia się nie tylko obraz parafii, i nie tylko pięknieje zabytkowy kościół i wspaniała kaplica Firlejów, właśnie kończona jest budowa „budynku turystycznego” z węzłem sanitarnym, który będzie służył pielgrzymom i turystom licznie odwiedzającym zabytkowy kościół. Będzie on służył również ministrantom oraz miejscowej młodzieży jako miejsce popołudniowych spotkań.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jestem od poczęcia

Kraków: czciciele Ojca Pio w Łagiewnikach

2018-06-17 11:40

eko / Kraków (KAI)

Kilka tysięcy czcicieli świętego Ojca Pio, w tym członkowie Grup Modlitwy, zgromadziło się w sanktuarium Bożego Miłosierdzia w Krakowie-Łagiewnikach na całonocnym czuwaniu. Spotkanie, które w tym roku ma temat „Stygmaty św. Ojca Pio”, odbyło się już po raz 16.

Graziako

Coroczne czuwanie przy relikwiach świętego kapucyna w tym roku nabrało wyjątkowego charakteru w związku z Rokiem Jubileuszowym – 100 lat temu Ojciec Pio otrzymał stygmaty, a 50 lat temu zmarł. Krakowska Prowincja Braci Mniejszych Kapucynów jako temat tegorocznego spotkania wybrała „Stygmaty św. Ojca Pio”.

- Życie Ojca Pio nie zaczęło się w momencie, kiedy zaczął być znany, ani nawet wtedy, kiedy otrzymał stygmat. Warto pamiętać że jego duchowość kształtowała się nie tylko w San Giovanni Rotondo, ale również w innych klasztorach kapucyńskich, a może przede wszystkim w Pietrelcinie, z której pochodził – opowiadał zebranym br. Antonio Belpiede OFMCap. z kapucyńskiej prowincji Foggia, Włoch. Oprócz jego referatu, zebrani wysłuchali konferencji ks. Krzysztofa Ślicznego o zjawisku stygmatów.

- Za każdym razem zafascynowana jestem opowieściami i świadectwami osób z San Giovanni Rotondo. W tym roku br. Antonio tak ładnie opowiadał o młodości o. Pio – zauważa Maria Kwiatek z Grupy Modlitw św. Ojca Pio z Brzeska, która na czuwaniu jest po raz 16. - Jak człowiek przyjedzie raz, poczuje atmosferę, to go to wciąga i przyjeżdża ponownie – dodaje.

Podczas spotkania, oprócz wspólnej modlitwy przy relikwiach Świętego oraz konferencji i świadectw, prezentowane były Grupy Modlitwy św. Ojca Pio, które na czuwanie przyjechały z różnych stron Polski. - Założyłam grupę w swojej parafii, jako dziękczynienie za dar uzdrowienia za przyczyną świętego z Pietrelciny. Było o tyle łatwo, że proboszcz, urodzony w tym samym dniu, co święty, też jest jego czcicielem – dzieli się pani Alicja ze Śląska. W tej chwili grupa w parafii z okolic Wodzisławia Śląskiego liczy 40 osób.

Mszę o północy celebrował kard. Stanisław Dziwisz, który w swojej homilii wspomniał spotkanie ks. Karola Wojtyły ze znanym już wtedy stygmatykiem oraz ich późniejszą korespondencję. Podczas apelu Jasnogórskiego br. Tomasz żak OFM, minister prowincjalny kapucynów, dając na wzór ufności świętego mówił: „Ojciec Pio uczył osoby, które za nim podążały szczególnej uległości i zachęcał do gorliwej modlitwy do Ducha Świętego, by ten uczył nas odkrywać piękno chrześcijańskiego powołania”.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jubileusz abp Władysława Ziółka

2018-06-17 21:23

Piotr Drzewiecki

Arcybiskup senior archidiecezji łódzkiej Władysław Ziółek obchodzi w tym roku 60-tą rocznicę przyjęcia święceń kapłańskich. Z tej okazji dostojny jubilat 16 czerwca sprawował Mszę świętą w archikatedrze łódzkiej, którą koncelebrował kardynał nominat abp Konrad Krajewski, były ceremoniarz papieski Jana Pawła II – abp Piero Marini i abp Grzegorz Ryś.

Piotr Drzewiecki

- Póki mogę, chcę podnieść kielich zbawienia i wezwać imienia Pana. Chcę złożyć ofiarę pochwalną i wypełnić me śluby dla Pana przed całym jego ludem. Czynię to dziś podczas tej uroczystej liturgii wobec was wszystkich bracia i siostry. – mówił arcybiskup senior Władysław Ziółek.

Kazanie wygłosił obecny metropolita łódzki abp Grzegorz Ryś. – Mogę dać absolutne świadectwo tego, że ksiądz arcybiskup ma w sobie postawę kapłańską! Dzisiaj się rzadziej pokazuje, rzadziej pełni funkcje, ale mogę powiedzieć, że nie raz zdarza mi się zajechać tam na Rudę Pabianicką i prości: księże arcybiskupie, proszę bo nie mogę – proszę o zastępstwo. Jeszcze w życiu nie powiedział, że nie! Jest zawsze do dyspozycji, zawsze chętny, w każdej chwili. To jest ta postawa, kiedy może, otwarty jest na działanie. W kapłaństwie idzie o wybór życia, nie tylko o czynności nawet najświętsze. Zostawili wszystko i poszli, za Nim. To jest słowo opisujące tajemnie życia kapłańskiego i świetnie opisuje tajemnicę życia księdza arcybiskupa Władysława. On taki jest, taki jest! – mówił abp Ryś. – Dziękujemy dziś Bogu za 60 lat życia arcybiskup Władysława kapłaństwem służebnym. Właśnie tak opisał je Sobór, z którym ksiądz arcybiskup narodził się do kapłaństwa. Ile razy  Sobór mówi o kapłaństwie królewskim – chrzcielnym, mówi o kapłaństwie powszechnym, które wszyscy mamy. A kiedy mówi o kapłaństwie, które otrzymujemy na mocy święceń, tyle razy Sobór mówi – kapłaństwo służebne! (…) – Te trzy słowa: zostawił, złożył ofiarę, stał się sługą, to są słowa opisujące kapłaństwo, które zostały wcielone w życie księdza arcybiskupa. Mógłby się ktoś zapytać: czy można być przy tych słowach szczęśliwy w życiu? To jest pomysł na szczęście? To jest pomysł na przeżycie człowieczeństwa? Tak, to jest pomysł na szczęśliwe życie! Bardzo dziękujemy księże arcybiskupie za to, że teraz nie wiele do nas mówisz, ale wcielasz słowo Boże o kapłaństwie, bardzo dziękujemy za to!  Ad Multos Anno! – zakończył metropolita łódzki.

Po komunii wszyscy zgromadzeni w katedrze odśpiewali uroczyste Te Deum, a następnie pozdrowienia i błogosławieństwo od papieża Franciszka przekazał kardynał abp Konrad Krajewski.

Na zakończenie głos zabrał abp Władysław Ziółek: – Brakuje słów, które mogłyby oddać moją wdzięczność Panu Bogu za to, co w moim życiu stało się darem i tajemnicą. Brakuje słów, by należycie podziękować tym wszystkim, którym tak wiele zawdzięczam w porządku duchowym i materialnym. Zdaje sobie sprawę, że jakakolwiek próba wyrównania tego, co mi wyświadczył Bóg jest żadną miarą niemożliwa – mówił wzruszony. Następnie przyjmował osobiste życzenia od kapłanów, osób konsekrowanych i wiernych.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jestem od poczęcia

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem