W dzisiejszej Ewangelii (J 10, 31-42) widzimy kolejną próbę sił. Jest jeden Bóg i nie ma innego, a tu ktoś ośmiela się siebie nazywać Synem Bożym, dlatego Żydzi chwytają za kamienie. „Skoro jednak je [dzieła Boże] wypełniam, to nawet jeśli Mi nie wierzycie, uwierzcie moim czynom, abyście poznali i wiedzieli, że Ojciec jest we Mnie, a Ja w Ojcu” (J 10, 38). Jezus – jak zwykle – nie walczy, ale pokazuje prawdę. Czasem trudną do przyjęcia, jak teraz, albo jak wtedy, gdy mówił o spożywaniu Jego Ciała i Krwi czy o męce i zmartwychwstaniu. Znowu usiłują Go uwięzić, ale nie dają rady, ponieważ „nie nadeszła jeszcze Jego godzina” (J 8, 20). Nadejdzie za chwilę, ponieważ jesteśmy u progu Wielkiego Tygodnia, kiedy Jezus odda życie za prawdę, pozwoli siebie pojmać, znieważyć, umęczyć i zabić, gdyż wtedy nastanie godzina panowania ciem- ności (por. Łk 22, 53). A i tak w wielkanocny poranek prawda zwycięży.
Tekst pochodzi z książki s. Gertrudy Bociąg MSC: Zobacz

Pomóż w rozwoju naszego portalu