Reklama

Media

Co dalej z Telewizją TRWAM

Koncesja dla Telewizji Trwam nie jest tylko wyłączną sprawą ojców redemptorystów. To przede wszystkim walka o przestrzeganie demokratycznych zasad i zwykłej uczciwości

Niedziela Ogólnopolska 39/2012, str. 16-17

[ TEMATY ]

polityka

media

TV Trwam

marsz

ARTUR STELMASIAK

Marsz na ulicach Warszawy w obronie wolności mediów

Marsz na ulicach Warszawy w obronie wolności mediów

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Reklama

Jeśli ktokolwiek miał wątpliwości co do tego, czy decyzja Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji w sprawie Telewizji Trwam była polityczna czy merytoryczna, to po raporcie NIK powinien się ich pozbyć. Okazało się bowiem, że podmioty, które dostały miejsce na multipleksie jako rzekomo bardziej wiarygodne finansowo od Telewizji Trwam, faktycznie nie były w stanie za nie zapłacić. KRRiT musiała rozkładać im należność na raty. Co więcej, część nadawców, którzy ubiegali się o rozszerzenie koncesji z satelitarnej na naziemną telewizję cyfrową, dostali ją z naruszeniem prawa.
Fundacja Lux Veritatis, nadawca Telewizji Trwam, nie poddaje się jednak. Nie spoczywają na laurach również widzowie i sympatycy mediów prowadzonych przez toruńskich ojców redemptorystów. Do tej pory zebrano prawie 2,5 mln podpisów oraz zorganizowano setki marszów poparcia. Za tydzień, 29 września, na ulicach Warszawy przeciwko decyzji KRRiT może protestować nawet 200 tys. osób z całej Polski. - Dzwonią ludzie z całej Polski. Jest bardzo duże zainteresowanie. Oprócz parafii oraz stowarzyszeń katolickich w protest włączyli się również związkowcy z Solidarności - mówi Mirosław Przyborowicz, asystent posła PiS Andrzeja Jaworskiego. Jego biuro wzięło na siebie ciężar koordynowania ogólnopolskiego marszu pod hasłem: „Obudź się, Polsko”. Sprawa Telewizji Trwam jest bowiem symbolem walki o wolność słowa w Polsce oraz papierkiem lakmusowym przestrzegania praw obywatelskich i demokratycznych standardów.

Miażdżący raport

Reklama

Od wielu miesięcy trwa już batalia prawna, polityczna i obywatelska w obronie Telewizji Trwam. Niestety, katolicy mają silnego przeciwnika, bo w obronie kuriozalnej decyzji KRRiT zawiązała się egzotyczna koalicja PO, PSL, SLD oraz Ruchu Palikota. Politycy tych ugrupowań nie dopuścili, aby NIK prześwietlił cały proces koncesyjny. W efekcie doszło jedynie do rutynowej corocznej kontroli, która obejmowała tylko wyniki finansowe KRRiT. NIK sprawdził, czy przewodniczący Jan Dworak nie działał na szkodę finansów publicznych. I co się okazało?
„Rozkładanie opłat za koncesję na raty z długoterminowym okresem spłaty powoduje odroczenie poboru dochodów budżetowych” - czytamy w raporcie NIK. Potwierdziło się to, o czym od miesięcy mówią władze Fundacji Lux Veritatis, która jest nadawcą Telewizji Trwam. I choć sam proces rozkładania opłat za koncesję nie jest złamaniem prawa, to jednak kładzie się to cieniem na tym, co do tej pory mówił przewodniczący KRRiT Jan Dworak o Telewizji Trwam. Wielokrotnie podczas posiedzeń sejmowych komisji tłumaczył, że powodem nieprzyznania koncesji dla stacji ojców redemtorystów było jedynie kryterium ekonomiczne.
Okazało się jednak, że KRRiT wybierała nadawców według jedynie sobie znanego klucza. Bo sytuacja spółek, które otrzymały koncesje, jest o wiele gorsza niż Telewizji Trwam. - Z uwagi na ich złą sytuację finansową musiano rozłożyć opłaty na 10 lat, czyli na ponad 100 rat. To oznacza, że Krajowa Rada dokonała manipulacji i nadużycia, mówiąc o tym, że wybrała firmy najlepsze, które są zdolne udźwignąć ciężar finansowy nadawania na multipleksie - podkreśla Lidia Kochanowicz, dyrektor finansowy Fundacji Lux Veritatis.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Nielegalne koncesje

Reklama

Od kilku miesięcy Polacy mogą już oglądać bezpłatnie kanały stacji telewizyjnych w cyfrowej jakości. Wśród nich jest stacja nadawana przez Spółkę Lemon Records (Eska TV), ATM (ATM Rozrywka) i Stavka (TTV). Z dokumentów udostępnionych przez KRRiT z postępowania koncesyjnego jasno wynika, że przyznanie im koncesji było kolejnym przekrętem.
Inaczej postępowania urzędników z Krajowej Rady nie da się wytłumaczyć. Przyznali oni miejsce na tzw. multipleksie MUX-1 stacjom, które, według obowiązujących procedur, mogły się ubiegać jedynie o rozszerzenie koncesji z satelitarnej na cyfrową naziemną. Tyle że gdy te spółki stanęły do konkursu, nie miały jeszcze koncesji satelitarnych, a więc o nową koncesję ubiegały się bezprawnie. Okazuje się, że w tej gorliwej pracy KRRiT przyznawania jednej koncesji za drugą zabrakło kilku dni. - W ogóle te spółki nie powinny być brane pod uwagę przy rozpatrywaniu wniosków o rozszerzenie koncesji. Wskazaliśmy również, że KRRiT nadużyła swojej władzy, przyznając prawo tym spółkom do uzupełniania wniosków koncesyjnych o te dokumenty, które, zgodnie z rozporządzeniem Krajowej Rady, nie mogły być uzupełniane - wskazuje Kochanowicz.
Podobnie wyglądał cały proces badania wiarygodności finansowej spółek ubiegających się o koncesję. Ekspertyzy pokazały, że we wszystkich parametrach ekonomicznych Fundacja przebijała swoich konkurentów, którzy dostali koncesje. Ogromna dysproporcja była pod względem zasobów finansowych, majątku trwałego, liczby zatrudnionych pracowników oraz dorobku medialnego. - Podczas badania nadawców KRRiT wzięła ponad 90 wskaźników ekonomicznych. Jednak zastosowała wybiórczo różne parametry do różnych podmiotów. Nie było żadnego wspólnego mianownika, a więc nie można twierdzić, że wszyscy mieli takie same szanse - podkreśla Kochanowicz. KRRiT nie powiedziała nawet, co dla niej oznacza „wiarygodność finansowa”, i nie wskazała, w jaki sposób bada ową sytuację ekonomiczną wnioskodawców. W takich warunkach może przyznawać koncesje według własnego widzimisię.

Rada ponad prawem

Reklama

Takie naginanie prawa i procedur niewiele ma wspólnego z przejrzystością konkursu oraz jego sprawiedliwością. Dlatego też Fundacja Lux Veritatis zaskarżyła decyzję KRRiT do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego (WSA). Niestety, tu również Fundacja nie miała szczęścia. Spośród trzech sędziów orzekających dwóch podtrzymało decyzję KRRiT. Na posiedzeniu składu sędziowskiego musiało być jednak gorąco, bo jeden z sędziów złożył zdanie odrębne, w którym prawie w 100 procentach przyznał rację Fundacji.
W połowie sierpnia złożono skargę kasacyjną do Naczelnego Sądu Administracyjnego. Według prawników Fundacji, lista uchybień jest bardzo długa, a skarga zawiera prawie 50 stron. Lux Veritatis zarzuca stołecznemu WSA, że wielokrotnie dopuścił się naruszenia przepisów procedury, które mają istotny wpływ na wynik postępowania koncesyjnego. Równie długa jest lista aktów prawnych, które WSA naruszył swoim wyrokiem - od Konstytucji, poprzez Kodeks postępowania administracyjnego, po Ustawę o radiofonii i telewizji, Ustawę o cyfryzacji i Ustawę o swobodzie działalności.
W czasie, gdy Fundacja toczy sądowe batalie w sądach administracyjnych, do prokuratury wpłynęły wnioski w sprawie podejrzenia popełnienia przestępstwa przez członków KRRiT. Chodzi w nich o popełnianie fałszerstw oraz nadużycia władzy w trakcie przyznawania koncesji.
Do tej pory wszczęcia postępowania odmówiła warszawska Prokuratura Rejonowa. W uzasadnieniu odmowy wskazano, że ta sprawa mogłaby pociągnąć co najwyżej do odpowiedzialności „służbowej” lub „dyscyplinarnej”, bo brak w niej „działania na szkodę interesu publicznego lub prywatnego”. Logika Prokuratury Rejonowej Warszawa-Wola zakłada więc, że Fundacja Lux Veritatis nie ma prawa do uczciwego procesu koncesyjnego. Innymi słowy - nie było przestępstwa, bo uczestnikom konkursu niczego nie odebrano.
Prokuratorzy schowali więc głowę w piasek, bo zajęli bardzo wygodne dla siebie stanowisko. I choć wskazują, że procedury zostały złamane, to nie było przestępstwa. Według Lidii Kochanowicz, prokuratura uznała, że KRRiT może zrobić wszystko, a jeśli się pomyli, to trudno. Organy ścigania nie będą zajmowały się tym, czy urzędnicy pomylili się przypadkowo, czy celowo.
Zawiadomień do prokuratury jest jednak więcej. Oprócz Fundacji doniesienia o możliwości popełnienia przestępstwa składali politycy PiS i Solidarnej Polski. Arkadiusz Mularczyk (SP) złożył nawet wniosek do prokuratora generalnego Andrzeja Seremeta o objęcie nadzorem sprawy doniesienia przeciwko członkom KRRiT. Chodzi o sprawdzenie, dlaczego odmówiono wszczęcia śledztwa.

Być albo nie być

Oprócz walki o dotychczasowe miejsce na multipleksie Fundacja Lux Veritatis zapowiada, że będzie startować w następnym konkursie rozpisanym przez KRRiT. Według zapowiedzi przewodniczącego Jana Dworaka, procedura ruszy wczesną jesienią. Nawet gdyby tym razem Telewizja Trwam dostała koncesję, to nadawanie jej programu będzie możliwe dopiero w 2014 r.
Analiza całego procesu koncesyjnego jednoznacznie wskazuje, że sprawa odmowy miejsca dla Telewizji Trwam ma pozamerytoryczne przesłanki. Niemniej członkowie KRRiT uspokajają, że nic takiego się nie stało. Zapewnienia Krzysztofa Lufta i prezesa Jana Dworaka o tym, że Telewizję Trwam będzie można oglądać w przyszłości, jest czystą manipulacją i półprawdą.
Choć wiele osób tego jeszcze nie rozumie, to walka o miejsce na multipleksie jest bardzo ważna. Zasięg cyfrowej telewizji naziemnej obejmie w przyszłości całą Polskę, a korzystanie z niej jest całkowicie bezpłatne. Przypomnijmy, że do tej pory Telewizję Trwam można oglądać jedynie w płatnych sieciach kablowych lub dzięki drogim zestawom satelitarnym. Gdyby stacja ojców redemptorystów była obecna na multipleksie, można byłoby ją odbierać, stosując zwykłą antenę. Dzięki temu katolicka stacja docierałaby również do osób najbiedniejszych.
Proces cyfryzacji już teraz wywołał panikę właścicieli sieci kablowych i platform cyfrowych. Obawiają się, że po pełnym wprowadzeniu cyfryzacji naziemnej Polacy masowo zaczną rezygnować z ich oferty i przechodzić na telewizję bezpłatną. Jeżeli ten scenariusz sprawdzi się, to możliwości ewangelizacyjne stacji z Torunia również będą malały. Nikt dziś nie jest w stanie przewidzieć, jak będzie wyglądała scena polskich mediów elektronicznych np. za 10 lat. Czy popularne dziś kablówki i anteny satelitarne nie będą tylko domeną telewizyjnych hobbystów? Może zdecydowana większość Polaków będzie korzystać właśnie z telewizji naziemnej.
Dlatego też myśląc o przyszłości Telewizji Trwam, trzeba uczynić wszystko, by znalazła się ona w bezpłatnej cyfrowej ofercie. Za kilka lat może oznaczać to nie tylko stagnację i brak jej rozwoju, ale dosłowne być albo nie być. Protest w sprawie koncesji jest więc batalią o przyszłość jedynej katolickiej telewizji w Polsce.

* * *

Ogólnopolski Marsz
Warszawa, 29 IX 2012

Na ulicach Warszawy 29 września odbędzie się marsz poparcia dla Telewizji Trwam pod hasłem „Obudź się, Polsko”. Protest rozpocznie się o godz. 11.30 na placu Trzech Krzyży w Warszawie. O godz. 13 odprawiona zostanie Msza św., po której marsz wyruszy w stronę placu Zamkowego. Organizatorzy proszą o kontakt grupy zorganizowane, które planują przyjazd autokarami, w celu przygotowania miejsc parkingowych: biuro.jaworski@gmail.com, tel. 502-22-77-46.

2012-12-31 00:00

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Świadectwo wiary jarosławian

Blisko dwa tysiące uczestników marszu „Stop laicyzacji” przeszło 27 października ulicami Jarosławia, wyrażając swój sprzeciw wobec dyskryminacji Telewizji Trwam i mediów katolickich. Jarosławianie apelowali też o szacunek dla wiary katolickiej oraz zachowanie dorobku polskiej tradycji i kultury

Jarosławski marsz, zorganizowany z inicjatywy wspólnot parafialnych przy poparciu jarosławskich kapłanów, rozpoczęła Msza św. w kolegiacie pw. Bożego Ciała, której przewodniczył ks. dr Waldemar Janiga, dyrektor Wydziału Nauki Katolickiej Kurii Metropolitalnej w Przemyślu. W homilii podkreślił on, że już sam udział w spotkaniu modlitewnym jest świadectwem tożsamości chrześcijańskiej i katolickiej w życiu prywatnym i w przestrzeni publicznej. „Tworzymy tę wspólnotę modlitewną, aby również odważnie, głośno i wyraźnie powiedzieć: «Stop laicyzacji» - stop temu, co się dzieje w naszej Ojczyźnie, stop atakom na bezbronnego nienarodzonego człowieka, na Krzyż Chrystusowy i Kościół, na środowisko Rodziny Radia Maryja. Mówimy stop laicyzacji - bo wielu żyje, jakby Boga nie było; mówimy stop laicyzacji - bo pustoszeje ludzkie serce, bo wielu wstydzi się szlachetności” - mówił ks. Janiga. Jak zaznaczył, marsz „Stop laicyzacji” to także sprzeciw wobec próby psucia Ojczyzny. „Nie możemy pozwolić, aby siły zła sprowadzały człowieka do biologii i chemii, aby siły ateistyczne i libertyńskie niszczyły dusze ludzkie, aby to, co szlachetne, zostało wyśmiane” - wskazywał kapłan. Odnosząc się do postawy posłów, którzy odrzucili propozycję wykreślenia z ustawy przepisu zezwalającego na zabijanie dzieci poczętych, u których istnieje niebezpieczeństwo ciężkiego i nieodwracalnego upośledzenia albo choroby zagrażającej jego życiu, podkreślił, że to nic innego jak eugenika, nazywając tych, którzy podnoszą rękę na rodzinę i życie ludzkie, zwłaszcza życie nienarodzonych i bezbronnych dzieci, „karłami duchowymi i zdrajcami Narodu”. Odniósł się także do stanowiska, w którym Parlament zdecydował o przyjęciu ustawy drastycznie podwyższającej opłaty za koncesje i częstotliwości. Apelował, aby marsz nie był tylko jednorazowym aktem sprzeciwu wobec zła, żeby szedł nie tylko przez ulice, ale przez rodziny, środowiska pracy, parafie, szkoły czy uczelnie. „Zaświadczmy, że katolikiem można być nie tylko w kościele, że jest kochający Bóg, że Kościół nigdy nie jest przeciwko człowiekowi” - zachęcał ks. Janiga.
CZYTAJ DALEJ

Dopóki nie spotkam Boga, jestem niewidomy

2026-03-09 11:09

[ TEMATY ]

rozważania

O. prof. Zdzisław Kijas

Emmanuel Tzanes/pl.wikipedia.org

Dopóki nie spotkam Boga, jestem niewidomy, żyję życiem połowicznym. Odradzam się do pełni życia dopiero wtedy, kiedy spotkam się z Bogiem, kiedy stanę przed Nim w prawdzie, pokażę Mu się takim, jaki jestem, niczego nie ukrywając. Bóg jest światłością świata – i moją. Pokaże to noc paschalna, która zajaśnieje pełnią światła.

Jezus, przechodząc, ujrzał pewnego człowieka, niewidomego od urodzenia. Uczniowie Jego zadali Mu pytanie: «Rabbi, kto zgrzeszył, że się urodził niewidomy – on czy jego rodzice?» Jezus odpowiedział: «Ani on nie zgrzeszył, ani rodzice jego, ale stało się tak, aby się na nim objawiły sprawy Boże. Trzeba nam pełnić dzieła Tego, który Mnie posłał, dopóki jest dzień. Nadchodzi noc, kiedy nikt nie będzie mógł działać. Jak długo jestem na świecie, jestem światłością świata». To powiedziawszy, splunął na ziemię, uczynił błoto ze śliny i nałożył je na oczy niewidomego, i rzekł do niego: «Idź, obmyj się w sadzawce Siloam» – co się tłumaczy: Posłany. On więc odszedł, obmył się i wrócił, widząc. A sąsiedzi i ci, którzy przedtem widywali go jako żebraka, mówili: «Czyż to nie jest ten, który siedzi i żebrze?» Jedni twierdzili: «Tak, to jest ten», a inni przeczyli: «Nie, jest tylko do tamtego podobny». On zaś mówił: «To ja jestem». Mówili więc do niego: «Jakżeż oczy ci się otworzyły?» On odpowiedział: «Człowiek, zwany Jezusem, uczynił błoto, pomazał moje oczy i rzekł do mnie: „Idź do sadzawki Siloam i obmyj się”. Poszedłem więc, obmyłem się i przejrzałem». Rzekli do niego: «Gdzież On jest?» Odrzekł: «Nie wiem». Zaprowadzili więc tego człowieka, niedawno jeszcze niewidomego, do faryzeuszów. A tego dnia, w którym Jezus uczynił błoto i otworzył mu oczy, był szabat. I znów faryzeusze pytali go o to, w jaki sposób przejrzał. Powiedział do nich: «Położył mi błoto na oczy, obmyłem się i widzę». Niektórzy więc spośród faryzeuszów rzekli: «Człowiek ten nie jest od Boga, bo nie zachowuje szabatu». Inni powiedzieli: «Ale w jaki sposób człowiek grzeszny może czynić takie znaki?» I powstał wśród nich rozłam. Ponownie więc zwrócili się do niewidomego: «A ty, co o Nim mówisz, jako że ci otworzył oczy?» Odpowiedział: «To prorok». Żydzi jednak nie uwierzyli, że był niewidomy i że przejrzał, aż przywołali rodziców tego, który przejrzał; i wypytywali ich, mówiąc: «Czy waszym synem jest ten, o którym twierdzicie, że się niewidomy urodził? W jaki to sposób teraz widzi?» Rodzice zaś jego tak odpowiedzieli: «Wiemy, że to jest nasz syn i że się urodził niewidomy. Nie wiemy, jak się to stało, że teraz widzi; nie wiemy także, kto mu otworzył oczy. Zapytajcie jego samego, ma swoje lata, będzie mówił sam za siebie». Tak powiedzieli jego rodzice, gdyż bali się Żydów. Żydzi bowiem już postanowili, że gdy ktoś uzna Jezusa za Mesjasza, zostanie wyłączony z synagogi. Oto dlaczego powiedzieli jego rodzice: «Ma swoje lata, jego samego zapytajcie». Znowu więc przywołali tego człowieka, który był niewidomy, i rzekli do niego: «Oddaj chwałę Bogu. My wiemy, że człowiek ten jest grzesznikiem». Na to odpowiedział: «Czy On jest grzesznikiem, tego nie wiem. Jedno wiem: byłem niewidomy, a teraz widzę». Rzekli więc do niego: «Cóż ci uczynił? W jaki sposób otworzył ci oczy?» Odpowiedział im: «Już wam powiedziałem, a wy nie słuchaliście. Po co znowu chcecie słuchać? Czy i wy chcecie zostać Jego uczniami?» Wówczas go obrzucili obelgami i rzekli: «To ty jesteś Jego uczniem, a my jesteśmy uczniami Mojżesza. My wiemy, że Bóg przemówił do Mojżesza. Co do Niego zaś, to nie wiemy, skąd pochodzi». Na to odpowiedział im ów człowiek: «W tym wszystkim dziwne jest to, że wy nie wiecie, skąd pochodzi, a mnie oczy otworzył. Wiemy, że Bóg nie wysłuchuje grzeszników, ale wysłuchuje każdego, kto jest czcicielem Boga i pełni Jego wolę. Od wieków nie słyszano, aby ktoś otworzył oczy niewidomemu od urodzenia. Gdyby ten człowiek nie był od Boga, nie mógłby nic uczynić». Rzekli mu w odpowiedzi: «Cały urodziłeś się w grzechach, a nas pouczasz?» I wyrzucili go precz. Jezus usłyszał, że wyrzucili go precz, i spotkawszy go, rzekł do niego: «Czy ty wierzysz w Syna Człowieczego?» On odpowiedział: «A któż to jest, Panie, abym w Niego uwierzył?» Rzekł do niego Jezus: «Jest nim Ten, którego widzisz i który mówi do ciebie». On zaś odpowiedział: «Wierzę, Panie!» i oddał Mu pokłon. A Jezus rzekł: «Przyszedłem na ten świat, aby przeprowadzić sąd, żeby ci, którzy nie widzą, przejrzeli, a ci, którzy widzą, stali się niewidomymi». Usłyszeli to niektórzy faryzeusze, którzy z Nim byli, i rzekli do Niego: «Czyż i my jesteśmy niewidomi?» Jezus powiedział do nich: «Gdybyście byli niewidomi, nie mielibyście grzechu, ale ponieważ mówicie: „Widzimy”, grzech wasz trwa nadal».
CZYTAJ DALEJ

Bp M. Marczak: Bóg może nas uwolnić z niewidzenia!

2026-03-15 14:30

[ TEMATY ]

archidiecezja łódzka

ks. Paweł Kłys

Kościół stacyjny Matki Boskiej Bolesnej w Łodzi

Kościół stacyjny Matki Boskiej Bolesnej w Łodzi

Ostatnia liturgia stacyjna III tygodnia Wielkiego Postu, której przewodniczył biskup Marek Marczak, celebrowana była w kościele pw. Matki Boskiej Bolesnej w Łodzi, gdzie posługuję duszpasterską pełnią ojcowie pasjoniści.

Odwołując się do znaczenia IV niedzieli wielkopostnej łódzki pasterz zauważył, że - gromadzimy się w kościele stacyjnym, w pielgrzymce wiary, którą od kilkunastu już lat Kościół Łódzki, podejmuje, aby pomagać wszystkim, którzy chcą uczestniczyć w tych spotkaniach, w Eucharystiach, w rozważaniach, także w jałmużnie, w drodze do świąt wielkanocnych. Dzisiejszy wieczór to już Msza święta z niedzieli - z czwartej niedzieli Wielkiego Postu, niedzieli nazwanej laetare. To łacińskie słowo oznacza cieszcie się - stąd też kolor szat liturgicznych różowy, w zależności od odcienia może wzbudzać u niektórych lekki uśmiech. Niedziela laetare, czwarta niedziela Wielkiego Postu, wzywa do tego, żeby się cieszyć. Jak to jest, że Kościół w tym okresie wzywa do pokuty, do modlitwy, do postu, do czynów pokutnych, ale w jedną z niedziel mówi cieszcie się i przypomina o tym, że Wielki Post zmierza do świąt Wielkiej Nocy, do świąt radości, świąt zmartwychwstania pańskiego. Ta niedziela może być nam potrzebna chociażby z tego powodu, że jeśli na serio podejmujemy różnego rodzaju wyrzeczenia, posty, bierzemy udział w nabożeństwach takich jak droga krzyżowa czy gorzkie żale, to istnieje pewne niebezpieczeństwo, że bardzo zapatrzymy się w same akty pokutne zapominając do czego one tak naprawdę służą, do czego nas prowadzą - tłumaczył hierarcha.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję