W „Gazecie Wyborczej” z 11 sierpnia 2008 r. red. Katarzyna Wiśniewska w felietonie z nagłówkiem: „Stronniczy przegląd tygodników katolickich” przeciwstawiła poglądy dwóch duchownych na temat antykoncepcji. Redaktora „Tygodnika Powszechnego” ks. Jacka Prusaka, który od dłuższego czasu stara się filozoficznymi wywodami zdyskredytować encyklikę „Humanae vitae”, oraz redaktora naczelnego „Niedzieli” ks. Ireneusza Skubisia, który broni tej encykliki w tekście „«Humanae vitae», czyli godność i uczciwość w seksualności” („Niedziela” z 10 sierpnia 2008 r.).
Gdyby Wiśniewska przedstawiła dokładnie poglądy obu księży, nie napisałbym pewnie tego tekstu. Oburza mnie jednak kłamstwo Wiśniewskiej, które brzmi: „To zderzenie dwóch wizji Kościoła: proponowanej przez ks. Prusaka, opartej na otwartości na świat, zaufaniu do katolików, z tą, którą oddaje felieton ks. Skubisia: wizją Kościoła w zbroi - bo wróg czuwa i z rózgą - bo wierni grzeszą co krok, nawet (a może zwłaszcza) w łóżku”. Przeczytałem kilka razy felieton Redaktora Naczelnego „Niedzieli” w poszukiwaniu rózg i piętnowania - nie znalazłem ich jednak. Ks. Skubiś przedstawił podstawowe następstwa stosowania środków antykoncepcyjnych na szeroką skalę, takie jak: zerwanie jedności małżeńskiej i rodzicielstwa, rozluźnienie obyczajów, zamykanie się na prokreację. Może Wiśniewska przestraszyła się następstw poglądów, które głosi? A może te następstwa są dla niej bardziej atrakcyjne niż świadomość ich grzeszności? Jeżeli tak, to przeciwstawiane przez nią poglądy ks. Prusaka, nazwane „otwartością na świat”, są tak naprawdę teologią wyzwolenia, próbującą pogodzić chrześcijaństwo z fałszywą wolnością (m.in. seksualną). Potwierdza to tylko zdumiewająca retoryka dziennikarki „Wyborczej”, polegająca na zestawieniu zdań: „Ks. Prusak, powołując się na filozofów i teologów, rzeczowo argumentuje”, oraz: „A ks. Skubiś straszy”.
Problemem ks. Prusaka czy red. Wiśniewskiej jest to, że zamiast pomóc w sianiu ziarna prawdy, jakim jest encyklika „Humanae vitae”, zajmują się sianiem kąkolu. Łatwiejszą drogą jest szukanie filozoficznych argumentów dla swobody grzechu niż publiczne poparcie dla wstrzemięźliwości seksualnej. Nie obchodzi mnie to, czy „Gazeta Wyborcza” i „Tygodnik Powszechny” będą nadal tkwić w nurcie współczesnej kultury, hołdującej rozpasaniu seksualnemu. Ważne jest, byśmy wszyscy spotkali się w niebie: ja, red. Wiśniewska, ks. Prusak oraz czytelnicy ich i nasi. „Niedziela” nie może więc milczeć, gdy ktoś chwali ułatwienia dla grzechu cudzołóstwa.
Należy pamiętać, że seksualność jest darem od Boga. Skoro tak, to należy z niej korzystać zgodnie z duchem, w jakim nam ten dar został sprezentowany. Mówiąc dokładnie - z Duchem Świętym, który przemawia przez Magisterium Kościoła. Efektem tego przemawiania jest właśnie encyklika „Humanae vitae”.
Pomóż w rozwoju naszego portalu