Wiele razy podejmowany już był na naszych łamach temat zagrożeń, jakie niosą ze sobą technologie komputerowe. Bez ich wykorzystania raczej trudno wyobrazić sobie funkcjonowanie współczesnego społeczeństwa. Są one bowiem obecne praktycznie na każdej płaszczyźnie ludzkiej aktywności. Poczynając od komunikacji, poprzez pracę, procesy produkcyjne, kończąc na rozrywce, mamy do czynienia z komputerami.
Właśnie ta ostatnia strefa stwarza najwięcej zagrożeń. Można bowiem bardzo łatwo uzależnić się od komputera i generowanej za jego pomocą wirtualnej rzeczywistości. Coraz częściej dochodzą do mnie słuchy, że nie tylko młodzi ludzie tracą poczucie realnego świata, pogrążając się w wytworzonej sztucznie teraźniejszości, np. internetowych sieciowych gier. Na całym świecie, jak grzyby po deszczu, powstają specjalistyczne kliniki, które leczą uzależnionych od komputera.
Wielu rodziców chwali się tym, że ma przecież tak spokojne dzieci, że nawet nie wychodzą z domu, spędzając wolny czas przed ekranem telewizyjnym czy komputerowym (w dzisiejszych czasach to prawie to samo). Tymczasem bardzo łatwo można nad takimi dziećmi utracić kontrolę. Potem wyrasta z nich młodzież i całe rzesze dorosłych ludzi, którzy nie umieją sobie radzić z problemami codzienności. To nie są już historie zapożyczone z Europy Zachodniej, Japonii czy Stanów Zjednoczonych. Mamy bowiem do czynienia z autentycznymi ludzkimi dramatami wziętymi z naszego rodzimego podwórka.
Ostatnio żaliła mi się pewna młoda żona, że jej mąż praktycznie całe dnie i noce spędza na surfowaniu po Internecie. Przed ślubem nie znała go z tej strony, bo widywali się stosunkowo rzadko z powodu dzielących ich odległości (500 km) i komunikowali się właśnie przez Internet. Po zamieszkaniu razem jej życie stało się pasmem nieustannego odciągania męża od komputera, frustracji i cierpień (ona pracuje na utrzymanie, on ciągle poszukuje pracy - oczywiście przez Internet). Na domiar złego, wybranek tej pani nie widzi w tym nic złego, że prowadzi po ślubie taki sam styl życia jak za kawalerskich czasów. Podobnych przykładów nie brakuje.
Warto zatem trzymać rękę na pulsie, aby z niewinnie wyglądającej rozrywki nie powstało uzależnienie, z którego niezwykle trudno się wyzwolić. Fikcja bowiem tak bardzo jest w stanie przeniknąć do ludzkiej świadomości, że staje się jedyną możliwą rzeczywistością dla człowieka zaplątanego w sieci komputerowych zagrożeń. Żeby zatem samemu za długo nie siedzieć przed ekranem, kończę, życząc udanego końca wakacji.
Pomóż w rozwoju naszego portalu