Reklama

Strażak na warcie

Przez ćwierć wieku Edward Mróz, wraz z synem, wykonał ponad cztery tysiące paradnych hełmów strażackich. Choć jego pasja zrodziła się przypadkiem, dziś jest już ekspertem w tej dziedzinie

Niedziela Ogólnopolska 14/2008, str. 32-33

Mateusz Wyrwich

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Edward Mróz potrafi mówić o hełmach z nie mniejszą pasją niż o swojej działalności samorządowej, a także kolekcjonerskiej. Zbiera bowiem stare, nikomu niepotrzebne dokumenty dotyczące dnia codziennego okolicznych wsi. Swoje kolekcjonerstwo rozpoczął od poszukiwania dokumentów dotyczących rodziny. Przy okazji zbierał też papiery wyrzucane przez ludzi. Dla niego były to jednak świadectwa naszej obecności na tym świecie. Dokumenty, które wiele opowiadają o życiu tamtejszych mieszkańców sprzed stu czy więcej lat. Zaświadczają o kupnie czy sprzedaży ziemi, również dóbr użytku codziennego. Określają status włościan. Zdarzają się nawet „świadectwa moralności”, jak to wystawione przez gminę jednej z mieszkanek Trześniowa w związku z jej wyjazdem do Stanów Zjednoczonych.

Początek pasji

Reklama

Początek „hełmiarskiej” pasji Edwarda Mroza sięga stanu wojennego. W latach osiemdziesiątych ubiegłego wieku współzakładał „Solidarność” w sanockich zakładach autobusowych. Kiedy komuniści wprowadzili stan wojenny, zmilitaryzowali zakład. Pan Mróz spróbował wraz z innymi pracownikami zainicjować strajk. Z niewielkim wprawdzie skutkiem, bo następnego dnia wraz z kilkoma innymi został wyrzucony z pracy. Otrzymał też tzw. wilczy bilet, czyli zakaz pracy w całym ówczesnym województwie krośnieńskim. I choć w Trześniowie miał nieco ziemi, gospodarstwo nie pozwalało na utrzymanie rodziny. Pomógł mu wówczas człowiek niezwykle oddany sprawie niepodległości Polski - ks. Adam Sudoł z parafii Przemienienia Pańskiego w Sanoku. - Dzięki księdzu, który powierzył mi konserwację i rekonstrukcję zabytkowych przedmiotów liturgicznych, jak również świeczników i kandelabrów, moja rodzina nie popadła w poważne ubóstwo. I gdyby nie ksiądz, to pewnie nigdy bym nie posmakował tego, czym jest pasja - mówi dziś Edward Mróz. - Z czasem dostałem zlecenia z innych parafii i już mnie znano w diecezji z moich konserwatorskich umiejętności. Pewnego dnia w 1983 r., przyszedł do mnie komendant straży pożarnej w Trześniowie z pytaniem, czy bym nie zrekonstruował hełmu. Nigdy tego nie robiłem, więc potraktowałem tę propozycję jako wyzwanie. No i męczyłem się z tym wyzwaniem przez trzy miesiące.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Fach nie tylko na czas ognia

Reklama

O strażackim fachu, niebezpiecznej misji ratowania ludzi i ich dobytku, można przeczytać już w starożytnych księgach. Ogień podtrzymywał życie, ale też przynosił zagrożenie. Szczególnie świadczą o tym dokumenty zachowane w czasach nowożytnych. W Polsce już w XV wieku można mówić o drużynach stanowiących namiastkę drużyn strażackich, pilnujących królewskich i magnackich zamków. W końcu XVI wieku natomiast w wielu miastach powoływane były zawodowe drużyny strażackie. Ich zadaniem była nie tylko obrona przed ogniem, lecz w niektórych grodach także sprzątanie, pilnowanie porządku.
W Polsce straż zawodowa w dzisiejszym rozumieniu powstała dopiero na początku XIX wieku. Podobnie ochotnicza. Strażacy ochotnicy odegrali też niezwykłą rolę w kolejnych latach wojennych zmagań. W czasach zaborów i obu powstań, listopadowego i styczniowego, znani byli z niezłomnej postawy patriotycznej. W czasie zaborów wywalczyli sobie nawet prawo do noszenia na swoich hełmach symbolu sokoła, traktując go jako namiastkę polskiego orła. We współpracy z miejscowymi proboszczami w remizach powstawały spektakle o narodowym wydźwięku.
Przez przeszło kilkaset lat od piątkowych wieczorów aż po niedzielne Rezurekcje warty przy Jezusowym Grobie trzymało królewskie wojsko, dworzanie czy też bogate mieszczaństwo. Od XIX wieku, najpierw w wiejskich kościółkach, później również w miejskich, warty przy Grobach zaciągali strażacy, obowiązkowo w galowych mundurach, w hełmach, często z halabardami.

Hełmy nie tylko dla muzeum

Reklama

Już od lat hełmy strażackie wytłaczane były z bardzo odpornych metali; bywają jednak z drewna czy korka. Obecnie produkowane są na ogół z żywic epoksydowych. W czasach PRL-u robiono je tylko z metalu. Jednak nabycie odpowiedniej blachy było prawie niemożliwe. Wiele jej gatunków uważano zresztą za przedmiot strategiczny, więc rekonstrukcja hełmów była bardzo trudna. - Kupowałem to, co było na rynku - wspomina Edward Mróz. - Wygniatałem, kułem, ale te blachy mi pękały. Podstawą był dla mnie hełm z naszego Trześniowa. Spawałem, znów kułem i była to taka syzyfowa praca. Na początku sądziłem, że na tym skończę. Ale mozolenie się nad tym hełmem tak mnie wciągnęło, że rozmiłowałem się w tej robocie. Tym bardziej że później przyszły kolejne zamówienia. Żeby nieco zmechanizować swoją pracę, sam produkowałem różnorakie przyrządy. To jest w końcu manufaktura. Trzeba wyklepać i giąć, żeby taki hełm wytłoczyć. Kształty należy wybijać na ołowiu, ponieważ jest on plastyczny i można na nim wszystko kształtować. Problem zaczyna się podczas lutowania elementów, łączenia jednego z drugim. Na przykład szyszak składa się z wielu detali, więc trzeba je bardzo precyzyjnie wkomponować. Nie może być nawet milimetrowych szczelin, bo hełm zaczyna się deformować.
Pan Edward Mróz zaczął jeździć po muzeach. Po mniejszych i większych jednostkach pożarnictwa. Zawodowych i ochotniczych. Wszędzie dopytywał, jakie mają hełmy. Czy nie przechowują jakichś staroci na strychach. Niekiedy przynoszono mu tylko kawałki hełmu. Fotografował, odrysowywał, szkicował poszczególne elementy. Czasem budził zdziwienie swoim zainteresowaniem. Niekiedy pomagano mu w tej nauce, innym razem odstręczano. Rozmawiał z historykami, aby móc odtworzyć hełmy danego czasu czy regionu. Szukał ikonografii w starych albumach, tekach z rysunkami. Robił szablony. - Pamiętam, jak przyjechali kiedyś strażacy ze Świątnik Górnych k. Krakowa z hełmami z czasów Franciszka Józefa. Oczywiście, w żaden sposób nie były do użytku. Strażacy traktują je jako zabytki, trzymają jak największą wartość w gablotach. Poprosili, bym zrobił kopie tych hełmów. Wykonano je niezwykle misternie, były więc trudne do skopiowania. Ale zrobiłem. To było moje kolejne wyzwanie. Kolejny próg w zdobywaniu wiedzy i pokonywaniu trudności.
W tej chwili Edward Mróz i jego syn Wojciech, z którym wspólnie rekonstruuje i wytwarza hełmy, mają ponad 130 odtworzonych wzorów, m.in. hełmy strażackie wzoru rzymskiego, greckiego, polskiego, rosyjskiego, warszawskiego, lwowskiego, głogowskiego, tarnowskiego i innych. Bardziej zdobione: oficerskie, mniej: dla szeregowców. Czerwone, żółte, czarne. Z mosiężnymi i chromowanymi okuciami. Z emblematami jednostek strażackich. Nierzadko, jako symbol wiernej służby, hełmy wręczane są strażakom odchodzącym na emeryturę, zarówno tym zawodowym, jak i ochotnikom. Hełmy wykonane przez pana Mroza i jego syna znajdują się dziś w czterystu jednostkach straży pożarnych i muzeach w Polsce. Również w siedemnastu krajach na świecie. - W tej chwili największą pracę wykonuje mój syn Wojciech. A ja bardziej służę już jako konsultant niż wykonawca. Dziś moje hełmy mają nawet niektórzy biskupi, ofiarowane im w podzięce za wspieranie OSP. Otrzymują je także prezydenci miast, wojewodowie, generalicja. Czasem z okazji jakiegoś jubileuszu zwracają się do mnie i wykonuję hełmy według powierzonego mi wzoru. Szczególnie nowe OSP chcą wprowadzać własne wzory.
Największą jednak satysfakcję sprawia Edwardowi Mrozowi obecność jego hełmów w różnego rodzaju sanktuariach poświęconych Matce Bożej, m.in. w sanktuarium Męki Pańskiej i Matki Bożej Kalwaryjskiej w Kalwarii Pacławskiej i na Jasnej Górze, gdzie hełm złożyli w darze strażacy - honorowi dawcy krwi. Jeden z hełmów pana Edwarda Mroza od pięciu lat znajduje się w Nowym Jorku, w muzeum poświęconym strażakom poległym podczas akcji ratowniczej na World Trade Center w 2001 r.

W okresie PRL-u, szczególnie w latach pięćdziesiątych, komuniści zakazywali strażakom OSP wart w kościołach. Wartę przy Grobie Chrystusa uznawali za „bezczeszczenie munduru”. Za taką posługę karano strażaków czy to aresztem, czy też brakiem przydziału na sprzęt strażacki.

„(...) Będąc następcami żołnierzy rzymskich pilnujących Grobu Chrystusa, występujemy w mundurach galowych, ze sznurami, w czapkach rogatywkach, hełmach bojowych lub ozdobnych, butach typu skuter (nigdy w półbutach). (...) Zgodnie z celebrą obowiązującą w Wielki Piątek, po wystawieniu Najświętszego Sakramentu nad Grobem Pańskim i rozpoczęciu adoracji dowódca powinien wprowadzić pierwszą zmianę warty. Wejście powinno odbyć się energicznie, z lekkim przybiciem. Na czele idzie dowódca, zmiana maszeruje 3 kroki za dowódcą, maszerujący są wyprostowani ze wzrokiem skierowanym na wprost. Trzeba uważać, żeby po drodze nie potrącać zgromadzonych w kościele wiernych. Dowódca zatrzymuje się przed grobem (...) i salutuje. Wartownicy maszerują, rozchodzą się na boki i podchodzą do grobu, zajmując ustalone wcześniej miejsca posterunków. W zależności od miejscowej tradycji zatrzymują się albo wykonują zwrot w tył, stają tyłem do grobu lub wykonują zwrot w lewo (prawoskrzydłowy) i w prawo (lewoskrzydłowy), zajmują pozycje naprzeciw siebie, a bokiem do ołtarza. Najczęściej stosowaną formą jest pełnienie warty twarzą do grobu. Po zajęciu miejsc przez zmianę, dowódca ponownie salutuje (nie przyklęka, nie zdejmuje hełmu lub czapki) wykonuje w tył zwrot (przez lewe ramię) i maszeruje ku wyjściu. (...) Ostatnią zmianę zdejmuje sam dowódca”.
Czesław Kosiba, „Strażak” - miesięcznik Związku Ochotniczych Straży Pożarnych RP

2008-12-31 00:00

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Co wolno, a czego nie wolno na zwolnieniu lekarskim? Od ponad miesiąca można już pracować na tzw. L4

2025-02-04 19:05

[ TEMATY ]

zwolnienie

Andrzej Sosnowski

Adobe Stock

Od 1 stycznia 2025 roku wprowadzono istotne zmiany w zasadach wypłaty zasiłku chorobowego. Podwyżka minimalnego wynagrodzenia wpłynęła na wysokość świadczeń, a nowe regulacje umożliwiają pracownikom wykonywanie pewnych obowiązków służbowych podczas L4 bez ryzyka utraty zasiłku. Co dokładnie zmieniło się w systemie? Wyjaśniamy.

Nowy rok przyniósł wzrost minimalnej podstawy wymiaru zasiłku chorobowego, wynikający z podniesienia minimalnego wynagrodzenia do 4666 zł brutto. Po odliczeniu składek, minimalna dzienna stawka zasiłku chorobowego wynosi teraz 134,21 zł. To o ponad 10 zł więcej niż w roku ubiegłym.
CZYTAJ DALEJ

Kobieta czynu

Niedziela Ogólnopolska 5/2024, str. 20

[ TEMATY ]

patron

pl.wikipedia.org

Św. Koleta z Corbie

Św. Koleta z Corbie

Mniszka, córka prostego cieśli z francuskiej Pikardii, w XV wieku podjęła misję odnowy w Kościele.

Była długo wyczekiwanym dzieckiem. Starsi rodzice jej narodziny przypisywali wstawiennictwu św. Mikołaja – z tej racji otrzymała żeńską formę tego imienia: Koleta. Gdy miała ok. piętnastu lat, rozpoczęła życie zakonne. Wstąpiła do beginek, lecz kilka razy zmieniała zakon i ostatecznie została klaryską. Czując powołanie do radykalnego życia pustelniczego, pozwoliła się zamurować w celi jako rekuza. Był to dla niej czas intensywnej modlitwy, duchowego rozwoju i przeżyć mistycznych. Po otrzymaniu wizji św. Franciszka z Asyżu, wzywającego ją do zreformowania zakonów franciszkanów i klarysek, uzyskała zwolnienie ze ślubów odosobnienia – celę opuściła w 1406 r. Jak przystało na kobietę czynu, natychmiast udała się do papieża, szukając u niego wsparcia dla idei odnowy zgromadzeń. Wywarła tak duże wrażenie na Benedykcie XIII, że zaakceptował on jej plany reformy zakonu według ewangelicznych cnót ubóstwa i posłuszeństwa. Wkrótce powstała pierwsza zreformowana wspólnota. Koleta główny nacisk kładła na powrót do pierwotnego, surowego ubóstwa sióstr, dlatego jej reforma nie wszędzie spotykała się z aprobatą. Z czasem jednak jej dzieło zaczęło przynosić owoce i doprowadziło do odnowy duchowej zakonów braci mniejszych i klarysek, wyznaczając im nowe kierunki rozwoju. Koleta zmarła w opinii świętości.
CZYTAJ DALEJ

Za nazwanie homoseksualizmu grzechem będzie można trafić do więzienia? Co nieco o ustawie o „mowie nienawiści”

2025-02-07 09:52

[ TEMATY ]

mowa nienawiści

Adobe Stock

Komisja Nadzwyczajna do spraw zmian w kodyfikacjach przyjęła rządowy projekt ustawy o zmianie Kodeksu karnego, penalizujący tzw. mowę nienawiści - informuje Ordo Iuris.

Prawnicy Ordo Iuris od samego początku uważnie obserwują i komentują trwające od ubiegłego roku prace nad rządowym projektem ustawy o zakazie „mowy nienawiści” (druk 876). Zaraz po pojawieniu się projektu Instytut opublikował jego analizę i skierował do rządu formalną opinię, w której wskazał, że ze względu na liczne wady i godzenie w same fundamenty wolności, projekt powinien zostać odrzucony w pierwszym czytaniu.
CZYTAJ DALEJ
Przejdź teraz
REKLAMA: Artykuł wyświetli się za 15 sekund

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję