Lekarz od duszy, doskonały organizator, świadek wiary, człowiek otwartego serca - to tylko niektóre określenia, które świetnie pasują do ks. Jana Dziaska, Proboszcza Roku 2007.
Został wybrany z setek zgłoszeń, jakie napłynęły do kapituły konkursu zorganizowanego przez Katolicką Agencję Informacyjną i Telewizję Polską. Nagroda ta jest o tyle cenna, że kandydatów zgłaszają do niej sami parafianie, czyli ks. Dziaska wytypowali ludzie, którym z oddaniem służy już przez 36 lat.
Siwiutki góral z Krakowa
Reklama
Gdy w sali, gdzie zazwyczaj obradują polscy biskupi, zebrani usłyszeli: „Proboszczem Roku 2007 został ks. Jan Dziasek”, rozległy się gromkie brawa i okrzyki. Spektakularny splendor wprawił laureata w nie lada zakłopotanie. Po chwili siwiutki kapłan z góralskim kapeluszem na głowie, bez cienia pychy, skromnie wyszedł na środek sali. Nie ukrywał wzruszenia. - Przecież jestem takim samym proboszczem jak tu wszyscy - powiedział laureat konkursu, wskazując na pozostałych 13 finalistów. - Ja niewiele co robię w parafii... - powiedział, wywołując burzę oklasków.
Laureat już w pierwszych słowach podziękował przede wszystkim swoim parafianom, bo to dzięki ich zaangażowaniu powstała parafia i kościół. - Na początku był jedynie punkt katechetyczny, do którego dzieci chciały chodzić na religię, a po kilku latach starań otrzymaliśmy pozwolenie od władz komunistycznych na budowę kościoła. To ludzie budowali ten kościół. Ja jedynie chodzę, przyglądam się, uśmiecham i pochwalę - podkreślił ks. Dziasek.
- Nasz ksiądz pozwala parafianom na bardzo dużo. Dzięki temu przez te lata udało się nam zbudować tak wiele. On nie dusi inicjatyw w zarodku. Wręcz przeciwnie, pozwala im się rozwinąć - podkreśla Marek Jagocki, który pamięta początki powstawania parafii w Krakowie-Krowodrzy.
Pomóż w rozwoju naszego portalu
Św. Jadwiga od kultury
Obecnie kościół św. Jadwigi ma 65 tys. metrów sześciennych. W dolnym kościele mieści się m.in. sala teatralna na 350 osób. - Św. Jadwiga, nasza patronka, niezwykle dbała o kulturę, dlatego trzeba było na naszym osiedlu też coś zorganizować - tłumaczył ks. Dziasek. Teraz parafia jest najważniejszym ośrodkiem kultury w tej części Krakowa.
Proboszcz Roku 2007 zawsze wiele uwagi poświęcał wychowaniu młodego pokolenia. Z myślą o młodych powołał m.in. klub sportowy „Jadwiga”. Przez lata powstał cały kompleks obiektów sportowych wyposażonych w profesjonalny sprzęt. - Nasz proboszcz jest bardzo fajny i dobry. Pomaga ludziom i dzieciom. Ostatnio zorganizował nawet akcję zbiórki pieniędzy na boisko piłkarskie z prawdziwego zdarzenia - z przejęciem opowiada Wojtek Waś, uczeń przyparafialnej szkoły katolickiej. - To dzięki ks. Dziaskowi w naszym kościele mamy życie, a nie tylko pokaźne budynki - dodaje Piotr Waś, ojciec Wojtka.
Lepsza kropla miodu niż beczka octu
Reklama
Gdy wyróżniony kapłan został zapytany, jaka jest recepta na dobrego księdza, odpowiedział krótko: - Jedno słowo: kochać. Kochać parafian, kochać parafię. Jeśli ja się do kogoś uśmiecham, to i on uśmiecha się do mnie, jeśli ja jestem życzliwy, to minie mu złość. Nie wiem, kto to powiedział, że więcej much się złapie na kropelkę miodu niż beczkę octu. Powinniśmy być tą kropelką miodu.
- Taki właśnie jest nasz proboszcz. Ma gołębie serce. Nigdy nie widziałem go, aby gniewał się na kogokolwiek - podkreśla Piotr Waś, parafianin. Sam ks. Dziasek w stosunku do siebie jest bardziej krytyczny. - U mnie w parafii jest w sumie ośmiu księży. Jeśli coś nagadam jednemu z wikariuszy w złości, to wieczorem idę go przeprosić, bo muszę zasnąć z czystym sumieniem - wyznaje proboszcz.
Jego zdaniem, idealny kapłan powinien być taki, jaki był sam Pan Jezus. Czyli ma słuchać tego, co mówią inni. Wszystkie problemy bowiem możemy rozwiązać, jeśli ze sobą rozmawiamy, jeśli potrafimy powiedzieć „przepraszam”. - On te zasady stosuje w życiu - uważa Sabina Skierkowska, nauczycielka. - Często z ludźmi rozmawia i traktuje ich przy tym bardzo ciepło - dodaje.
Proboszcz 24 godziny na dobę
Ks. Dziasek uważa, że dobry proboszcz ma trudne zadanie. Trzeba bowiem stale być dla ludzi i trzymać fason. - Proboszcz musi być do dyspozycji przez 24 godziny, bo jeśli ktoś w nocy przyjdzie poprosić o sakrament namaszczenia chorych dla krewnego, to trzeba wstać i iść niezależnie od zmęczenia. Bo przecież Kościół nie jest instytucją czynną od 9 do 16 - podkreśla laureat.
Nagrodzony kapłan ma też serce dla ludzi potrzebujących. To właśnie dla chorych, samotnych, biednych duchowo i materialnie organizuje wczasy-rekolekcje. A parafialna kuchnia dla ubogich wydaje dziennie ponad 100 obiadów. Również dzięki jego wsparciu dzieci z rodzin ubogich mogą liczyć na pomoc finansową przy zakupie podręczników czy na wykupienie obiadów szkolnych.
Nie lubi ważniaków
Proboszcz z Krakowa uważa, że księża też mają swoje wady. Najważniejsze, by proboszcz był uśmiechnięty, życzliwy, by chętnie z nimi rozmawiał. - Ja nie lubię „księży ważniaków”, którzy traktują ludzi z góry - podkreśla.
Proboszcz Roku 2005 ks. Piotr Sadkiewicz podkreśla, że ks. Dziasek jest bardzo skromnym kapłanem. - On nas zachwycił. Ma prawie 70 lat i mimo tego wieku potrafi przyciągnąć do kościoła młodzież - mówi ks. Sadkiewicz, który jako laureat zasiada teraz w kapitule przyznającej nagrodę. - Przecież jako starszy kapłan mógłby sobie odpuścić. On jednak cały czas jest młody duchem - dodaje.
Sam ks. Dziasek powiedział, że ta nagroda jest dla niego zobowiązaniem. - Teraz muszę wziąć się do roboty zdecydowanie większej. Parafianie liczą na to, że pewnie będę lepszy - powiedział laureat. - To chyba jest niemożliwe! Ale nasz proboszcz przyzwyczaił już nas do cudów - zgodnie mówią parafianie.