Reklama

W rocznicę aresztowania

Prymas Wyszyński - PROROK...

Niedziela Ogólnopolska 38/2003

Pomnik Prymasa Wyszyńskiego przed bramą jasnogórską

Pomnik Prymasa Wyszyńskiego przed bramą jasnogórską

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Prymas jasnogórski

Posługa prymasowska Stefana Kardynała Wyszyńskiego powszechnie uważana jest za drogę maryjną, ze szczególnym zwróceniem uwagi na Jasną Górę jako miejsce, gdzie czerpał natchnienie i siły do pracy w trudnej sytuacji dziejowej. Również przez Jasną Górę prowadził wszystkich ku Matce Bożej. Tak obrana droga maryjna była zjawiskiem wyjątkowym, epokowym, nie tylko w odniesieniu do Polski, ale i w odniesieniu do dziejów Kościoła - do tego stopnia, że spokojnie możemy nazwać kard. Wyszyńskiego Prymasem Jasnogórskim. Potwierdził to on sam na łożu śmierci, gdy 15 maja 1981 r. wyznał: „Staję na progu Kaplicy Jasnogórskiej i tam zawsze chcę być, choćby mnie wszyscy potrącali. (...) Postawiłem wszystko na Nią (na Maryję) i Jej to zawdzięczam, że miłosierdzie Boże towarzyszyło mi zawsze i wszędzie, a szczególnie w najtrudniejszych chwilach życia”.
Myślę, że Prymas był też wielkim Prorokiem - jednak nadal jeszcze nie jest wystarczająco doceniony. Jego dziedzictwo zostało w dużej mierze nie tylko zapomniane, ale zdarzało się, że było zdradzane przez różne kręgi, również kościelne. Trzeba przywrócić Prymasowi Tysiąclecia należne miejsce, gdyż jego program naprawy Rzeczypospolitej oraz polskiego Kościoła jest nadal aktualny i długo będzie potrzebny.

Osobiste spotkania

Reklama

Znałem kard. Wyszyńskiego z bliska od 1975 r. do chwili jego śmierci - w 1981 r. Potem poznawałem go z pozostawionych dzieł i wygłoszonych kazań, powoli odkrywając wielkiego człowieka i dla Kościoła, i dla Narodu - Proroka naszych czasów. Spotkania te bardzo mnie ubogaciły i dają tytuł do tego, by zabrać głos dziś, gdy upływa 50 lat od aresztowania Prymasa Tysiąclecia, które miało miejsce 25 września 1953 r.
Patrzę na dzieło Sługi Bożego przez pryzmat wielu, często zaskakujących rozmów z człowiekiem, który z pozoru wydawał się kamiennym posągiem, a okazywał się tak bardzo bliski i bezpośredni. Podziw, z jakim na niego patrzyłem, pozostał do dziś. Kiedy w 1979 r. rozpoczynałem zgłębianie maryjnej myśli kard. Wyszyńskiego, zawartej w tysiącach kazań i przemówień, pracowałem w jego bibliotece, w Pałacu Prymasowskim w Warszawie. Pewnego dnia Ksiądz Prymas zainteresował się moją osobą. Usiadł i rozpoczął rozmowę. Poprosił, by mi przyniesiono herbatę i ciastko. Potem poklepał mnie po ramieniu i powiedział: „Czytaj, czytaj, może coś zrozumiesz. Ja niewiele rozumiem, ale wiem, że Maryja prowadzi mnie jedyną słuszną drogą, jaką mogłem obrać”.
Zrozumiałem to dopiero po latach wczytywania się w jego kerygmat. Dziś uważam, że Prymas Tysiąclecia był człowiekiem postawionym przez Opatrzność na polskich drogach i dzięki jego posłudze pozostały one polskie! Pełne zrozumienie tego przyjdzie dopiero wraz z poznaniem jego prorockiej misji.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Prorok naszych czasów

Reklama

Misja proroka jest bardzo trudna, gdyż nie zawsze rozumie on głos, który go prowadzi i każe mu pełnić zadanie budowania czy ratowania innych, a często staje się on znakiem sprzeciwu i niezrozumienia. Na posterunku trzyma go głos sumienia i radość spełnionego obowiązku. Tak też było w życiu Sługi Bożego Prymasa Wyszyńskiego, chociaż na łożu śmierci powiedział, że całe jego życie było nieustannym Wielkim Piątkiem. Dziś coraz jaśniej widzimy, chociaż nie wszyscy chcą to przyznać, że Prymasowi Wyszyńskiemu bardzo wiele zawdzięcza Kościół powszechny, Kościół w Polsce, polski dom w rodzinie narodów, zwłaszcza jednoczącej się Europy, oraz dzisiejsze pokolenie.
Żelazna kurtyna, która powstała po wojnie, stworzyła swoiste kurtyny w mentalności, również ludzi Kościoła. Prymas wszystko to burzył, zarówno swoją obecnością, jak i tym, co miał do powiedzenia jako świadek i odpowiedzialny przewodnik Kościoła wschodniego bloku. Zyskał zaufanie Pawła VI, który powierzył mu misję troski o Kościoły prześladowane. Przez jakiś czas nawet krążyło w urzędach watykańskich humorystyczne powiedzenie, gdy wiatr trzaskał drzwiami czy oknami: E passato Wyszyński (Przeszedł Wyszyński). Dyplomacja watykańska musiała zrozumieć, że nie da się nic załatwić z władzami bez udziału Kościoła lokalnego.
Najbardziej znaczącym przykładem, a zarazem pieczęcią słusznej i prorockiej linii Prymasa, było wzruszające przemówienie, jakie właśnie watykański sekretarz stanu, kard. Agostino Casaroli, wygłosił na jego pogrzebie na Placu Zwycięstwa w Warszawie, w dodatku po polsku. Jednak najbardziej znaczącym przypieczętowaniem słuszności drogi Prymasa był wybór na papieża kard. Karola Wojtyły, który wyraźnie powiedział, że na ten wybór miała wpływ postawa kard. Wyszyńskiego i jego droga związana z Jasną Górą.

W ramionach Matki

Reklama

Kościół w Polsce zawdzięcza Prymasowi Wyszyńskiemu przede wszystkim przetrwanie oraz zachowanie swojej tożsamości i żywotności. Z bólem czytam różne teksty czy słucham niektórych ludzi, również z kręgów katolickich, stwierdzających, że nadszedł czas zakończenia epoki Wyszyńskiego. Jest to przerażające! Uważam, że czas życia jego duchem dopiero nadchodzi! Nie pozostaje nam nic innego, jak przebaczyć „mądrzejszym”! Oni bowiem pod fałszywym szyldem intelektualistów katolickich próbują pomniejszać dokonania Prymasa Wyszyńskiego, zapominając, że szanował on elity, ale miał odwagę myśleć też o masach, i do nich przede wszystkim wychodził. Pochylał się nad intelektualistą i człowiekiem prostym, nad chłopem i robotnikiem, nad konkretną rodziną i całym społeczeństwem, nad dzieckiem i starcem, każdemu chcąc przekazać słowo pocieszenia, by podnieść go na duchu. Taka postawa była przez niektóre kręgi uważana za „główny grzech Prymasa”. A właśnie dzięki tej miłości do tradycyjnej pobożności ludowej kard. Wyszyński uratował Kościół w Polsce i Naród! To jest największa z jego zasług! Czy nie podobnie czyni w świecie Jan Paweł II?
Kościół w Polsce czasu posługi kard. Wyszyńskiego uczył się teologii obecności Boga w wydarzeniach codziennych, zwłaszcza Jego pochylania się nad Polską przez pośrednictwo Jasnogórskiej Matki i Królowej. Wsłuchał się bowiem w bicie polskich serc i odczytał ich dziejową wędrówkę ku Jasnej Górze, która była portem ocalenia i latarnią nadziei, i wskazywał w ramionach Jasnogórskiej Matki jedynie słuszną drogę dla uratowania uciemiężonego Narodu. Przez pewien czas po śmierci Prymasa byliśmy świadkami swoistego rozpraszania jego prorockiego doświadczenia. Zauważyliśmy, że działo się coraz gorzej, gdy zamiast słuchać Matki, Naród polski zaczął podążać za pseudoprorokami. Ostatnio jakby znowu było widać, że to zaprzeczanie jasnogórskiej drodze Kościoła i Narodu przyniosło zbyt wiele ran, zaś o ich leczeniu mówi się na razie enigmatycznie, stwierdzając tylko czasami, że Prymas Wyszyński miał rację. Oby to nie było tylko chwilowe mówienie.

Dziedzictwo prymasa

Polska zawdzięcza kard. Wyszyńskiemu wiele, jak chyba żadnemu z najbardziej nawet szanowanych polityków. Prymas, chociaż sam był prześladowany i szykanowany przez władze komunistyczne, nigdy nie mówił źle o Polsce! Był wielkim polskim patriotą! Rozumiał, że rodzinnego gniazda nie wolno kalać, choćby człowiekowi działo się w nim źle. Wszystkie teksty Prymasa, jakie znam, mówią o Polsce pozytywnie. Dlatego też Polska winna swojemu Mężowi Stanu i Ojcu wystawić pomnik PATRIOTY. Sprawił on bowiem, że imię Polski było i jest dziś szanowane na arenie międzynarodowej.
Trzeba też nareszcie powiedzieć jasno, że to właśnie on jest prekursorem zjednoczonej Europy, w której powinno być godne miejsce dla Polski. Widział Europę bez granic, ale przede wszystkim Europę ducha, nie tylko pieniądza! Czy nie prorockie było podpisanie porozumienia z komunistami, aby ratować dla Kościoła i Narodu to, co jeszcze było możliwe do uratowania? Przypłacił to nawet więzieniem. Czy nie prorockim działaniem był list do biskupów niemieckich o wzajemnym przebaczeniu, a także hamowanie nieprzemyślanych żądań rodzącej się „Solidarności”, której radził, żeby nie dała sobą manipulować? W tym wszystkim był Ojcem trudnym, bo wymagającym wyrzeczenia się nienawiści i odwetu, Ojcem, dla którego dobro Narodu było dobrem nadrzędnym, Ojcem, który nie pytał o cenę, jaką trzeba zapłacić za bycie sobą. Tacy są tylko prorocy!
Jestem pewien, że gdyby dziś, 50 lat od aresztowania Prymasa, jemu samemu postawić pytanie: - „Co Kościół i Polska zawdzięczają Prymasowi Tysiąclecia, Prorokowi?” - odpowiedziałby (jak niegdyś): - „Nic szczególnego. Ja zaś jestem winien Kościołowi wdzięczność za wielką miłość, której starałem się być zawsze wierny”. Podobnych tekstów pokory tego Proroka można by znaleźć przynajmniej kilkaset. On zawsze mówił, że jeżeli czegoś udało mu się dokonać, to zawdzięcza to Bożej Opatrzności i opiece Matki Bożej.

Spotkanie dwóch wielkich polaków

Zakończę tę refleksję osobistym wspomnieniem z 1979 r., gdy miałem możliwość „podglądania” Prymasa Wyszyńskiego przy boku Jana Pawła II podczas jego pierwszej pielgrzymki do Ojczyzny. Widziałem wówczas wielką radość na twarzy Prymasa; do dziś pamiętam tę promieniującą entuzjazmem, ale również dumą, twarz Księcia polskiego Kościoła. Cieszył się, że ten, z którym tak zgodnie i owocnie współpracował, dziś jako Papież ze Szczytu Jasnej Góry ukazuje Matkę, przy której Sercu on, Prymas, modlił się o zwycięstwo dla umiłowanego Kościoła i Narodu. Obecność polskiego Papieża była dla Prymasa radością zwycięzcy, radością, która rysowała swoistą aureolę wokół tej majestatycznej postaci. Patrząc wtedy na rozpromienione oblicze Prymasa Wyszyńskiego, myślałem o Mojżeszu, który schodził z góry Synaj z tablicami Dekalogu, a jego twarz promieniała po rozmowie z Panem. Mojżesz nie wszedł do ziemi obiecanej, gdyż zwątpił. Oglądał ją tylko z daleka. Kard. Wyszyński nie tylko oglądał nową Polskę oczyma wiary, ale po nowej polskiej ziemi już stąpał. On bowiem nigdy nie zwątpił. Wiedział, że odmieni się oblicze tej ziemi, bo stanął już na niej zwiastun i twórca nowych czasów - Papież Jan Paweł II.
Pamiętam ten obraz, jakby wymalowany na frontonie Bazyliki Jasnogórskiej, zwróconej ku milionowym rzeszom. Tej radości Proroka Wyszyńskiego nigdy nie zapomnę!

2003-12-31 00:00

Oceń: +2 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Polska na Skale. Wielka Nowenna w intencji Ojczyzny

2025-02-07 21:27

[ TEMATY ]

nowenna

Nowenna za Ojczyznę

Mat.prasowy

Od 11 lutego do 15 kwietnia br. trwać będzie Wielka Nowenna za Polskę i nasz naród. Zapraszamy do wspólnej modlitwy wszystkich, którym leży na sercu przyszłość naszej Ojczyzny.

W czasie dziewięciotygodniowej Nowenny, która zatytułowana została Polska na Skale, będziemy się modlić o Boże Miłosierdzie i i Boską interwencję dla Polski.
CZYTAJ DALEJ

Fatima: wkrótce decyzja ws. beatyfikacji siostry Łucji

2025-02-14 15:11

Coimbra – Muzeum S. Łucji/ zdjęcia: Grażyna Kołek

Najpóźniej w kwietniu br. powinna zapaść decyzja dotycząca możliwej beatyfikacji Służebnicy Bożej siostry Łucji dos Santos, zmarłej w 2005 r. portugalskiej karmelitanki. Uczestniczyła ona w 1917 r. w objawieniach maryjnych w Fatimie.

Jak poinformowała wicepostulatorka procesu beatyfikacyjnego siostra Ângela Coelho jeszcze przed nadejściem Świąt Wielkanocnych spodziewana jest wiadomość dotycząca ewentualnego ogłoszenia błogosławioną portugalskiej wizjonerki z Fatimy. Dodała, że siostra Łucja „była zwyczajnym człowiekiem, takim, jak każdy z nas”. - Oczekujemy na wieści i modlimy się - powiedziała portugalskim mediom siostra Coelho na temat możliwej beatyfikacji ogłoszonej w 2023 r. Służebnicą Bożą siostry Łucji dos Santos.
CZYTAJ DALEJ

Pełnometrażowy film o bł. Carlo Acutisie ukaże się w dniu jego kanonizacji

2025-02-15 11:57

[ TEMATY ]

film

Carlo Acutis

bł. Carlo Acutis

bł Carlo Acutis

carloacutisfilm

Nastolatek bł. Carlo Acutis (1991-2006), który 27 kwietnia zostanie kanonizowany w Rzymie jako pierwszy „millenials”, jest bohaterem filmu, który tego samego dnia trafi do kin w USA. Producent filmu, Castletown Media, poinformował 12 lutego, że fabularyzowany dokument „Carlo Acutis: Roadmap to Reality” przedstawia historię młodego Włocha i jego przesłanie dla młodych ludzi, którzy muszą stawić czoła wyzwaniom świata cyfrowego. Porusza także kwestie dotyczące możliwości i granice technologii oraz sztucznej inteligencji.

Film opowiada między innymi o grupie uczniów liceum z amerykańskiego stanu Dakota Północna, którzy wyruszają na dwutygodniową pielgrzymkę do Włoch, aby odwiedzić grób bł. Acutisa. Jednym z wymogów pielgrzymki było powstrzymanie się młodych ludzi od korzystania z technologii i pozostawienie telefonów komórkowych w domu. Ponadto głos zabierają członkowie rodziny i przyjaciele bł. Acutisa, którzy podzielili się swoimi osobistymi doświadczeniami z nim oraz przemyśleniami na temat wpływu, jaki przyszły święty wywarł na ich życie.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję