Reklama

Ludzie gór nadzieją Polski i Kościoła

Niedziela Ogólnopolska 5/2001

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

W Rzymie odbywały się niedawno IV Światowe Rekolekcje Podhalańskie, w których wzięli udział górale z Polski i z Polonii. 17 stycznia górale uczestniczyli w audiencji generalnej. Ojciec Święty skierował do nich specjalne przemówienie. Następnego dnia udali się na Monte Cassino. O. Konrad Hejmo - dyrektor Duszpasterskiego Ośrodka dla Pielgrzymów Polskich "Corda Cordi" - przewodniczył Mszy św. dla górali i wygłosił kazanie, które drukujemy w całości.
Wczoraj na audiencji generalnej Ojciec Święty powiedział do Was: "U początku nowego tysiąclecia przybyliście tutaj z kraju i z zagranicy, ażeby wspólnie umacniać się świadectwem wiary, która na Podhalu i w innych regionach południowej Polski od pokoleń stanowiła centrum życia osobistego, rodzinnego i społecznego. Prosta, a zarazem głęboka miłość do Chrystusa, oddanie dla ojczyzny i odpowiedzialność za Kościół - to wartości, których górale strzegli jak najcenniejszego skarbu. Wiem, że program Waszych rekolekcji do tego dziedzictwa nawiązuje. Chcecie odkrywać, w jaki sposób Krzyż jest drogą do ślebody; dlaczego Ojczyzna to ojcowizna, nad którą trzeba pracować. Szukajcie wytrwale odpowiedzi na te pytania nie tylko w ciągu rekolekcji, ale także w życiu na co dzień. A owoce tego poszukiwania nieście z Bożą pomocą innym, ażeby bogata religijna tradycja Podhala rozwijała się i była zaczynem duchowej odnowy rodzin i środowisk we wszystkich krajach, w których żyjecie" (L´Osservatore Romano, 18 stycznia 2001 r.).
Ci, którzy spoczywają na tym cmentarzu, doskonale odegrali zaleconą przez Ojca Świętego rolę: ukochali Jezusa Chrystusa... Przed bitwą spowiadali się i przystępowali do Komunii św. Oddali życie na tutejszej Kalwarii. Pokazali, że Krzyż prowadzi do wolności: " Wolność krzyżami się mierzy". Swoją ofiarą utorowali drogę Ojczyźnie do niepodległości, choć trzeba było długo na to czekać...
My jesteśmy pokoleniem ludzi wolnych, ale nie umiemy korzystać z tej wolności... Wolność trzeba stale zdobywać. Marazm w tej dziedzinie prowadzi do zniewolenia. Jesteśmy obciążeni słabościami, które odziedziczyliśmy po naszych przodkach. Do nich doszły zwyrodnienia okresu komunizmu. I jesteśmy problemem sami dla siebie, a jeszcze bardziej dla innych. Także dla społeczeństwa. Warto posłuchać prawdy o sobie, by budować lepszą przyszłość dla swojej rodziny, dla Ojczyzny, dla Kościoła.
Zacznijmy od opinii Stefana Batorego, który w 1578 r. dał przywilej lokacyjny Zakopanemu. Tak powiedział generalnie o Polakach, którymi rządził: "Polacy mimo męstwa naród płochy, wytrwałości nie ma, zabawę woli niż pracę, życie sobie niewiele ceni. Dać je w chwili zapału, poświęcić majątek - to u nich łatwo. Fantazji dużo, ale gdy się na słowa wyczerpią, do czynu ochoty i sił brak. Sekretu nie zachowa; mówić dużo lubi, czynić mało" (Artur Górski, Myśli wybrane, Warszawa 1934 r., s. 101).
Jesteśmy dziwnym "naródem" - mówi Sarbiewski Maciej(1959-1640). - "Ażeby coś im się wydało wielkim, musi być bardzo odległe. Nawet ojczyznę swoją kochają dopiero wtedy, gdy są z dala od niej, a będąc na miejscu, nie cierpią jej, jakby po to wyjeżdżali za granicę, aby ją pokochać, a wracali, aby znienawidzieć".
Ile się nasłuchałem przekleństw wygłaszanych przeciw Polsce przez emigrantów lat 1986/87. A teraz płaczą za Polską w Kanadzie i innych krajach zatrzymania... Ale wróćmy do Sarbiewskiego: "Ale jak lubią długo o wszystkim mówić, tak powoli zabierają się do czynu. Wierni są Bogu, królowi, ojczyźnie, oficjalnie nie wyrzekli się religii raz przyjętej z rąk rzymskich papieży, oni jedni nie buntowali się przeciw żadnemu ze swoich władców, żadnego nie zabili, choć mieli pomiędzy nimi i obcych, niekiedy jak najgorszych, a raz nawet kobietę" (oczywiście, Bonę - przyp. K. H.).
Dziś mamy naród okropnie skłócony. Wiele razy w historii taki stan doprowadzał do klęsk i niewoli. Ciągle jeszcze prawdziwe jest powiedzenie: "Polak przed i po szkodzie głupi". To obserwujemy i dziś. Ręce opadają... Wiadomo, że jak się na prawicy nie zjednoczą, to wszyscy przegrają. Dziecko to wie. Doświadczyliśmy tego w 1993 r. Jakaś głupia ambicja, bo nie ma różnic ideowych, tak zaciemnia umysły posłów i polityków na prawej stronie, że idą na oślep pod nóż, jak chore krowy... A wystarczyłoby odpowiedzieć na proste pytanie: Czy moja decyzja pomoże, czy też zaszkodzi Polsce? Nie mnie osobiście, ale Ojczyźnie, naszej wspólnej Matce? Nepomucen Kamiński (1777-1855) nawoływał po powstaniu listopadowym:
"Tak, tak, Polacy! jedności nam trzeba,
Naszym zamiarom sprzyjać będą nieba;
Nadejdą czasy powszechnej radości
I Polak jeszcze wróci do wolności!" -
jeżeli zacznie pracować nad jednością
(Jan Nepomucen Kamiński, Do wolności w. 13-16.).
Aby się jednoczyć, trzeba kochać Ojczyznę rzeczywiście, jak ci, co zginęli. Nie obnosić się ze swoją miłością, ale faktycznie Ojczyźnie służyć. Trochę przydługi, ale piękny i prawdziwy jest wiersz Jana Kasprowicza, więc go zacytuję w całości:
"Rzadko na moich wargach -
Niech dziś to warga ma wyzna -
Jawi się krwią przepojony,
Najdroższy wyraz: Ojczyzna.
Widziałem, jak się na rynkach
Gromadzą kupczykowie,
Licytujący się wzajem,
Kto Ją najgłośniej wypowie.
Widziałem, jak między ludźmi
Ten się urządza najtaniej,
Jak poklask zdobywa i rentę,
Kto krzyczy, iż żyje dla Niej.
Widziałem, jak do Jej kolan -
Wstręt dotąd serce me czuje -
Z pokłonem się cisną i radą
Najpospolitsi szuje.
Widziałem rozliczne tłumy
Z pustą, leniwą duszą,
Jak dźwiękiem orkiestry świątecznej
Resztki sumienia głuszą.
Sztandary i proporczyki,
Przemowy i procesyje,
Oto jest treść Majestatu,
Który w niewielu żyje.
Więc się nie dziwcie - ktoś może
Choć milczkiem słuszność mi przyzna -
Że na mych wargach tak rzadko
Jawi się wyraz: Ojczyzna"
(Księga ubogich XI, w. 1-28).
Władysław Syrokomla - właściwie Ludwik Kondratowicz - postawił młodzieży swej epoki podstawowe pytanie, które do dziś nie straciło aktualności:
"A wieszże, młokosie,
Co jest ojczyzna? - Oto ja ci powiem:
Starzy ją zwali swym życiem, swym zdrowiem,
Służąc jej wiernie w złym i dobrym losie
(tak jak ci spoczywający tutaj - przyp. K. H.).
Co jest ojczyzna? - To twej chaty ściany,
To dach twój stary, słomą poszywany,
To zagon żyta, co cię karmi w głodzie,
Z rzeczki twej woda, co cię rzeźwi w lecie,
To piękność dziewcząt, co ci serce bodzie,
To twoje niebo najpiękniejsze w świecie,
Smak twego jabłka, cień twojej jabłoni,
To dzwon kościelny, co ci na mszę dzwoni,
To twoich sejmów trwałość i swoboda,
To twego ojca osiwiała broda".
(Nocleg hetmański cz. II, V, w. 13-26).
A Wincenty Poldodaje:
"Ojczyzna stoi także tylko chlebem,
Chlebem poczciwej pracy, w pocie uzbieranym,
Zwykle łzami ludzkimi - często i krwią zlanym"
(Wincenty Pol, Pamiętniki, Tradycja szlachecka,w. 14-16).
Podczas Waszych rekolekcji zastanawialiście się nad ojcowizną, narodem i jednością. Stefan Żeromski napisał bardzo trafne rozważanie:
"Naród jest tym, co w zbiorowiskach ludzi na globie ziemskim jest najbardziej istotnego, najściślej prawdziwego. Bytowanie narodu jest najistotniejszą prawdą i najgłębszą tajemnicą. Uczucie miłości dla narodu swego jest niepojęte a niespożyte, tak samo jak uczucie miłości dla rodziców i rodziców dla dzieci. Podobnie jak w was żyje nasz ojciec, dziad i pradziad, tak samo w narodzie żyje wiecznie i trwa jego przeszłość, prężą się siły, czyny, żądze i idee naddziadów, wieczyście wstające z martwych. Podobnie jak drży serce wobec grobu rodziców, drży serce wobec niezgłębionej przeszłości narodu" (S. Żeromski, Róża, s. 44).
Naród i jego jedność niszczy bardzo totalna krytyka ze strony tych, którzy demokratycznie nie zostali wybrani do władz centralnych i nie zachowują reguły gry opozycji. Henryk Rzewuski (1791-1866) napisał: "... żywiołem Polaków jest wieczna opozycja przeciw wszystkim, co stać będą przy sterze rządu. Gdzie indziej opozycja bywa środkiem do dopięcia czegoś, tu jest ona celem. Opierają się rządowi, byle się opierać. Na próżno w tej opozycji chciałbyś wynaleźć jakieś widoki polityczne" (Elegancja dwóch światów s. 158-159).
Jedność w narodzie niszczą także chorobliwe ciągoty Europejczyków.
Stanisław Brzozowski dał dobrą charakterystykę takiego Polaka:
"Oświecony Europejczyk jest w stanie zrozumieć wszystko prócz sumienia, prócz chęci wdania się w życie ludzkie, stoczenia z nim walki. Europejczyk oświecony rozumie doskonale więzienie, dom rozpusty, nie pojmie nigdy, jak można po prostu nie godzić się na istniejące życie. Dlaczego? Jaki cel? Iść tak bez żadnych szans osobistego zwycięstwa na zgubę pewną" (Płomienie, t. II, IV, Myszy i koty, s. 59). Człowiek taki, pozbawiony wiary i szacunku dla wyższych wartości, nie wie, co to ofiara, bezinteresowność, pokora i służba w milczeniu.
Władysław Orkanwytknął swoim ziomkom materializm praktyczny, który niszczy jedność, a który nie ominął także Podhala: " Oto idą zakopiańcy: naród strasznie chytry, umiejący i diabła samego oszukać, jakby tego trza było koniecznie. Wysoko się niosą ponad głowy, pamiętają, widać, jeszcze owe dobre czasy, kiedy to Luptów drżał przed ich potęgą, a narody podhalańskie czuły ich przewagę i podziwiały ich jastrzębią drapieżność i siłę. Teraz jakieś kupiectwo ich opanowało, chciwość ludzka na pieniądze, i zmaleli przez to" (W Roztokach, t. I, roz. VI, s. 108).
A trzeba przyznać, że Pan bardzo ubogacił ten region i jego mieszkańców. Nawet Ojciec Święty najbardziej ten region ukochał i tej miłości wcale nie ukrywa. Opatrzność Boża też nie poskąpiła tym terenom swoich bogactw, piękna, a ludziom - talentów i życzliwości. Aby nie zawęzić się jedynie do południowych terenów Polski, chcę przytoczyć wspaniały tekst naszego Wieszcza i znawcy spraw polskich Zygmunta Krasińskiego, który w liście do swego ojca tak napisał:
"Nie zdołałaby ręka polska opisywać, jako nam Opatrzność wydzieliła ogrom darów swoich, jako nas postawiła na pysznej drodze, na samym środku Słowian, jako napisała w przeznaczeniach naszych, że my powinni ich skupić i uorganizować, jako nam dała potęgę, wtedy, kiedy sąsiedzi byli słabsi i dzicy, jako nas połączyła, nas jednych z słowiańskiego szczepu, z żyjącą i oświeconą Europą i jako my wszystko zmarnowali nie przez hojność, nie przez popęd, nie przez rozpasanie namiętności, ale tylko przez nieporządek, przez opieszałość, przez brak rozumu, a nieraz i serca". Ten brak rozumu, po prostu głupota, za często u nas dochodzi do głosu.
Stefan Żeromskiutrzymuje, że ocaleniem jest zgoda, i pisze:
"Wpośród nas zasiada niewidzialna nasza wieczna królowa Zgoda. Ona jedna trzyma nas i w naród spaja. Kto naszej królowej Zgody pojąć nie może i uznać nie chce - nie jest Polakiem" (Duma o hetmanie, s. 188).
Jesteśmy ludźmi gór. Bądźmy świadomie ludźmi gór!
Nie tylko o Tatry chodzi, choć Giewont zawsze pozostanie symbolem ojcowizny wielu Polaków. Jest Biskup, który ma w herbie Giewont z krzyżem. Asnyk o Giewoncie tak napisał:
"Stary Giewont na Tatr przedniej straży
Głową trąca o lecące chmury -
Czasem uśmiech przemknie mu po twarzy,
Czasem brwi swe namarszczy ponury
I jak olbrzym w poszczerbionej zbroi
Nad kołyską ludzkich dzieci stoi"
(Giewont, w. 1-6).
Do tych naszych wspaniałych gór trzeba powracać, bo to ojcowizna...
Ale nie damy sobie w życiu rady bez Góry Kalwarii, na której umierał nasz Pan - Jezus Chrystus, biorąc na swoje barki wszystkie nasze małości, nikczemności i tchórzostwa i ucząc nas mądrości Krzyża, bez której możemy swoje życie przegrać. Koniecznie musimy na Górze Kalwarii stanąć blisko Niewiasty, która jest naszą Matką, Opiekunką i Gaździną naszych rodzin, naszej ojcowizny i naszej Ojczyzny. Musimy błagać Ją słowami Wieszcza: "Wolnego ludu śpiew zanieś przed Boga tron" (J. Słowacki, Hymn, w. 8-9)
Nie damy sobie rady bez Wzgórza Watykańskiego... Opatrzność Boża zwyczajnie uśmiechnęła się do naszego pokolenia, pozwalając nam żyć na przełomie tysiącleci razem z Papieżem-Polakiem. Żadnemu pokoleniu Polaków nie przydarzyło się to w historii świata i chyba żadnemu nie przytrafi się taki wyjątkowy zaszczyt. Ale na takie Boże wyzwanie musimy odpowiedzialnie zareagować. Musimy być ludźmi żywej wiary, gorącej i spontanicznej miłości i musimy mieć nadzieję, która nie zawodzi.
Cytowany już wcześniej Asnyk napisał:
"Miejmy nadzieję!... Nie tę lichą, marną,
Co rdzeń spróchniały w wątły kwiat ubiera,
Lecz tę niezłomną, która tkwi jak ziarno
Przyszłych poświęceń w duszy bohatera
(Miejmy nadzieję, w.1-4).
Ludzie gór muszą być zdolni podjąć nawet bohaterskie działania. Tak jak podjęli ci, którzy spoczywają tutaj, na tej Górze Cassino, tuż obok klasztoru założonego w 529 r. przez św. Benedykta, Patrona Europy. Z tego klasztoru wyszły przez wieki setki świętych misjonarzy z naszym męczennikiem św. Wojciechem na czele. Ich dewizą życiową było znane zawołanie: "Ora et labora" - "Módl się i pracuj". Niech ono i dziś pozostanie dewizą ludzi gór, którzy odważnie zmierzają, przez trudy porządkowania tej ziemi, naszej polskiej ziemi, ku Górze Spotkania, na której czeka Pan. Amen.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

2001-12-31 00:00

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Mocz w wodzie święconej: Ksiądz rozważa zamknięcie kościoła

2025-04-02 10:08

[ TEMATY ]

Niemcy

profanacja

edomor/fotolia.com

Nieznani ludzie oddają mocz za ołtarzem, załatwiają swoje „potrzeby” w kościele lub na jego terenie np. w chrzcielnicach. W Moguncji (Niemcy) wiele kościołów zmaga się z problemem wandalizmu.

Kapłan Thomas Winter, jest przerażony: „Naprawdę denerwuje mnie sposób, w jaki traktowane są kościoły w Moguncji!” 51-latek opiekuje się pięcioma parafiami w Moguncji: św. Ignacego, św. Piotra, św. Stefana, św. Kwintyna i parafią katedralną św. Marcina. Twierdzi, że wolałby całkowicie zamknąć kościoły na dwa tygodnie i otworzyć je wyłącznie na czas nabożeństw.
CZYTAJ DALEJ

Uroczystości pogrzebowe zmarłego śp. ks. Jacka Drozdka

2025-04-04 19:40

[ TEMATY ]

pogrzeb kapłana

Magdalena Kowalczyk

Informacje o uroczystościach pogrzebowych.

Archidiecezja Częstochowska
CZYTAJ DALEJ

Papież zachęca, by cierpienie sprawiało rozwój człowieka

2025-04-06 12:37

[ TEMATY ]

Watykan

papież Franciszek

Jubileusz 2025

Jubileusz Chorych

Włodzimierz Rędzioch

„Nie wykluczajmy cierpienia z naszych środowisk. Uczyńmy z niego raczej okazję do wspólnego wzrastania, aby pielęgnować nadzieję dzięki miłości, którą Bóg jako pierwszy rozlał w sercach naszych” - zaapelował Ojciec Święty do chorych i pracowników służby zdrowia. Przybyli oni do Rzymu na swe uroczystości jubileuszowe. Przygotowaną przez Franciszka homilię odczytał proprefekt Dykasterii do spraw Ewangelizacji, abp Rino Fisichella.

„Oto Ja dokonuję rzeczy nowej; pojawia się właśnie. Czyż jej nie poznajecie?” (Iz 43, 19). Są to słowa, które Bóg, za pośrednictwem proroka Izajasza, kieruje do ludu Izraela będącego na wygnaniu w Babilonie. Dla Izraelitów jest to trudny okres, wydaje się, że wszystko zostało stracone. Jerozolima została zdobyta i spustoszona przez żołnierzy króla Nabuchodonozora II, a wygnanemu ludowi nic nie pozostało. Perspektywa wydaje się być zamknięta, przyszłość mroczna, wszelka nadzieja zniweczona. Wszystko może skłaniać wygnańców do załamania się, do gorzkiej rezygnacji, do poczucia, że nie są już błogosławieni przez Boga.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję