Arcybiskup Grzegorz Ryś już po raz czwarty zaprosił kapłanów Archidiecezji Łódzkiej do udziału w rekolekcjach. Przez trzy dni kapłani diecezjalni i zakonni słuchali nauk opartych o przypowieść o Miłosiernym Samarytaninie.
Z uwagi na pandemię, w Bazylice Archikatedralnej jednorazowo mogło uczestniczyć maksymalnie 100 księży każdego dnia, reszta prezbiteratu została zaproszona do słuchania nauk poprzez transmisję w Internecie.
Pomóż w rozwoju naszego portalu
Reklama
Pierwszego dnia metropolita łódzki skupił się na życiu wiecznym i odnalezieniu właściwej drogi do niego, zadając zebranym kilka pytań: – Co czyniąc, odziedziczę życie wieczne? O co ważniejszego możecie pytać – jak życie wieczne? O co chcecie pytać w tych rekolekcjach? Czy życie wieczne to jest naprawdę dla mnie pytanie? Czy życie wieczne, to jest to, co mnie motywuje? Czy życie wieczne to jest to, o co mi chodzi? Czy życie wieczne, jest naprawdę podstawowym kryterium jakie przykładam do moich czynów? Jak mam oceniać swoje czyny, swoje wybory, swoje decyzje? Czy pierwszym z kryteriów jest życie wieczne? Czy tak naprawdę tak jest? (…) Życia wiecznego ani nie kupisz, ani nie wypracujesz, ani zdobędziesz, ale możesz odkryć, że masz do niego prawo, jeśli odkryjesz, że masz w sobie godność dziecka Bożego. Jeśli odkryjesz w sobie godność dziecka Bożego – mówił abp Ryś. Pierwsze spotkanie rekolekcyjne zakończyła adoracja Najświętszego Sakramentu, gdzie kapłani w ciszy mogli odpowiedzieć na pytania zadane przez metropolitę.
Drugiego dnia nauki rekolekcyjnej arcybiskup Grzegorz Ryś skupił się na obojętności na zło oraz trudnych umiejętnościach współpracy nad dobrem. - Wszystko chcemy o wszystkich wiedzieć, wszystko chcemy o wszystkich słyszeć, widzieć, wszystko chcemy wyśledzić. To jest taka duchowna wścibskość. Ale po co? Gadamy o sobie rozmaite rzeczy, szepczemy sobie do uszu wszystko o sąsiadach, ale co z tym robisz? Nic. Bo nikt nie bierze odpowiedzialności za drugiego. Koniec końców w naszym prezbiterium, w naszym kapłańskim świecie, każdy zostaje sam ze swoim problemem. Wszyscy o nim gadają, a problem zostaje i on jest nieszczęśliwy. Nie ma w tym żadnej odpowiedzialności. Po co, chcesz wiedzieć co złego zrobił, po co? (…) Przewodnikiem dla ludzi może być ktoś, kto nie potrafi być obojętny w sytuacji zła. Popatrzcie się w lustro, bo wszyscy jesteśmy przewodnikami. Nie możesz być przewodnikiem ludu, nie masz kwalifikacji jeśli zło mijasz z obojętnością, jeśli nie wyzwala ono z ciebie poczucia odpowiedzialności. (…) Dlaczego nie potrafimy współpracować razem w dziełach miłosierdzia? Rzeczywistość można zmieniać wspólnym zaangażowaniem a nie, że każdy swoje, żebyśmy się broń Boże nie spotkali w okazywaniu miłości bliźniego – podkreślał metropolita łódzki. Wieczorne spotkanie zakończyła adoracja Najświętszego Sakramentu oraz spowiedź kapłanów i osób zakonnych.
Trzeciego dnia rekolekcyjnego kapłani sprawowali Eucharystię, której przewodniczył abp Grzegorz Ryś. W kazaniu zwrócił uwagę na wartość spotkania i obcowania z drugim, nawet bardzo innym od nas, człowiekiem. - Nie wiem jak wam, ale mnie się zdarzało w życiu. Widzisz człowieka, ale nie chcesz, by on cię zobaczył. Widzisz człowieka, ale nie chcesz się z nim spotkać wzrokiem. Widzisz człowieka, ale chcesz zejść z pola jego widzenia, bo boisz się spotkania, które może być krępujące, które może się okazać zobowiązujące, angażujące, bo jest przecież jakoś nie w porę (…) Dokąd będziemy przeliczać ludzi na takie wymierne wartości, jakie mogę dostać w spotkaniu? Dokąd będziemy ślepi na wartość jaką jest człowiek sam w sobie, z którym się możesz spotkać, który nic ci nie może dać, bo jest bezradny. Może jest odchodzący, umierający, pobity do nieprzytomności, może jest okradziony – więc nic od niego nie dostajesz. Przegapiamy wartość jaką jest spotkanie z człowiekiem! (…) Zwracam się miłością miłosierną do Jezusa, który wobec mnie jest miłosierny jako pierwszy! Tracę czas dla Kogoś, kto dał mi życie – dał mi cały swój czas. Tracę swoje plany dla Kogoś, kto stracił dla mnie swoje życie! Daję trochę jedzenia Komuś, od kogoś otrzymałem całe moje jedzenie, i każdego dnia mnie karmi. Udzielam mieszkania Komuś, kto dał do zamieszkania całą ziemię. Daję pieniądz Komuś, od kogo mam pełną własność. Świadczę miłosierdzie Komuś, kto się odwiecznie nade mną zmiłował, bez żadnej mojej zasługi – zachęcał kapłanów i osoby zakonne arcybiskup Ryś.
- Po raz kolejny szukaliśmy siebie jako wspólnotę kapłańska przed Panem Jezusem, wokół niego. Dzięki przeniesieniu ze względów oczywistych na listopad, zyskaliśmy temat tych rekolekcji, bo papież Franciszek niedawno podpisał nową encyklikę. Rekolekcje odbyły się także niemal na progu jubileuszu 100-lecia naszej diecezji. Wszystko to potwierdza, że plany Boże są dużo lepsze niż nasze! Przeżyłem te rekolekcje także dla siebie, sam udałem się do spowiedzi i wiele rzeczy zrozumiałem z postawy miłosiernego Samarytanina (…) Dziś bardzo potrzebujemy odbudowy wspólnoty kapłańskiej. W obecnym czasie, wszyscy uświadamiamy sobie powagę sytuacji w polskim Kościele, jak i w społeczeństwie. Trzeba uważnie słuchać Jezusa, żeby budować Kościół po jego myśli i znajdować odpowiedzi na pytania, które ludzie stawiają, nieraz w sposób dramatyczny i bolesny – podsumował rekolekcje arcybiskup Grzegorz Ryś.