Reklama

Człowiek myśli, Pan Bóg kreśli

Niedziela toruńska 6/2007

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Tegoroczne wiejskie kolędowanie odbywało się w wiosennej aurze. Ani raz nie było mrozu, nie spadł nawet płatek śniegu. A były styczniowe dni, że temperatura dochodziła do +14 ºC, bywały mocniejsze niż zazwyczaj wiatry, które zrywały biret z głowy. W ogrodach, przez które przechodziłem, kwitły krokusy, przebiśniegi, te zazwyczaj wychodzą na wiosnę, fioletowe dywany pierwiosnków, które przez zimę nie przestały kwitnąć, a nawet róże. Dwie kwitnące czerwone róże w połowie stycznia, aż przystanąłem i chciałem podbiec, aby dotknąć i sprawdzić, czy to możliwe. Widziałem lwie paszcze. Orzechy laskowe okryły się zielonymi, pylącymi końcówkami. Rzepaki wyrosły prawie tak duże, że wydaje się są gotowe do kwitnienia. Takiej ciepłej zimy nikt z parafian nie pamięta.
Wszystko pachniało wiosną. Może z tego natchnienia usłyszałem z ust parafianina piękne słowa: „Przez kolędę dom przepachnie Panem Bogiem!”. Dopiero gdy skończyłem kolędowanie, spadł śnieg.
Pisarz Paweł Hertz pytany o to, kto w Polsce miał największy wpływ w obalenie komunizmu, powiedział, że „są tylko dwie siły, z którymi należy się liczyć: Kościół i wieś...”. W. Wencel, katolicki publicysta, odnosząc się do tych słów, w szerszym kontekście miejsca pisarzy w kreowaniu polskiej rzeczywistości napisał: „Kim bylibyśmy bez tych nauczycieli i przedsiębiorców z polskich wsi i miasteczek, bez kościołów, targowisk i zatłoczonych pociągów, gdzie toczy się prawdziwe życie?”. Chodząc po kolędzie, dotykam prawdziwego życia i potwierdzam powyższe słowa.
W ostatnich latach na terenie parafii buduje się sporo domów. Przybywa wiele nowych rodzin. Witamy je serdecznie. Zapraszamy do tworzenia wspólnoty życia i wiary. Często w nowym domu mieszkają dwie lub trzy osoby, np. małżeństwo emerytów czy młode małżeństwo jeszcze bez dzieci. W nowych domach nie ma rodzin wielopokoleniowych, jak to ma miejsce w większości wiejskich domów, gdzie obok rodziców i dzieci żyją dziadkowie, a nierzadko również prababcia. Któregoś dnia poświęciłem trzy domy, w których zamieszkuje jedynie osiem osób.
Nie dziwię się informacjom, że Toruń zmniejszył liczbę mieszkańców o ok. 20 tys., podobnie jak wszystkie miasta w Polsce. Wioski położone w pobliżu miast odczuwają wzmożoną migrację. Niewątpliwie będzie to miało duży wpływ na przyszłość środowiska. Z jednej strony odpływa z miasta duża grupa osób aktywnych i osiedla się na wsi, z drugiej strony będzie ona lansować inny styl życia. Ciekawe, na ile grupa ta będzie chciała się zasymilować, zaangażować w nowe środowisko, na ile starczy czasu pomiędzy pracą, zazwyczaj w nielimitowanym wymiarze godzin, we własnych firmach, aktywnym wypoczynkiem z wyjazdami na narty w zimie i do krajów śródziemnomorskich w lecie.
Kolęda przypadła na bolesny czas wyjaśniania sprawy współpracy z SB abp. Stanisława Wielgusa. Byliśmy świadkami prawdziwego medialnego nacisku. Na wszystkich stacjach radiowych i programach TV funkcjonował tylko jeden temat. To był czas cierpienia ludzi wierzących. Odkrycie trudnej prawdy oraz bolesne, prawdziwie chrześcijańskie wyznanie własnego grzechu. Doświadczyliśmy, że jest zawsze droga pojednania i przebaczenia. Przeżyliśmy bolesną lekcję prawdy i pokory. Świat medialny i świat laicki zatrzymał się na oskarżeniach. Gdy nastąpiło wyznanie grzechu, zmienił temat, znalazł innego newsa. Mam chrześcijańską nadzieję, że pokuta i wyznanie win wzmocni Kościół, a ofiarowane Panu Bogu łzy go zbudują.
W niedzielę 7 stycznia, gdy miał się odbyć ingres do katedry warszawskiej, w mediach było swoiste apogeum histerii. Wydaje się, że w tę niedzielę uczestniczyło więcej ludzi we Mszy św. Może było to pragnienie bycia razem w dniach cierpienia, może mocniejsza wola opowiedzenia się po stronie Kościoła, wola wyznania wiary w Boga, nawet jeśli ludzie Kościoła bywają słabi i grzeszni. Wiara jest nieustannym wyborem. „Uczyniwszy na wieki wybór, co dzień wybierać muszę” (Liebert).
W niedzielę Chrztu Pańskiego wieczorem, powróciwszy z kolęd, odebrałem kilka telefonów z wyrazami solidarności, telefony, w których było słychać troskę: jak ksiądz się czuje w tym trudnym czasie, jesteśmy z księdzem, podzielamy troskę. Przekonuję się, że jako ksiądz nie tylko ja jestem po to, aby podtrzymywać i budować, ale to samo otrzymuję od braci.
Parafialna Akcja Katolicka we współpracy z innymi środowiskami piąty rok wydaje parafialną gazetę. Na kolędzie rozmowy często toczyły się wokół tego przedsięwzięcia. - Proszę księdza - mówiła kobieta - dziękuję za informacje w grudniowym numerze „Głosu Parafii” określające szczegółowo przebieg Wigilii Bożego Narodzenia w domu. Gazetkę dałam mojej córce, która mieszka w innej parafii. Córka w swojej rodzinie punkt po punkcie, łącznie z czytaniem fragmentu Pisma Świętego, przeprowadziła wieczerzę wigilijną. To było wspaniałe przeżycie - stwierdziła.
Pojawiły się sytuacje, że młodzi ludzie żyją bez ślubu kościelnego. Zdumiewające, że żyją pod jednym dachem z rodzicami. To znaczy, że rodzice (zwłaszcza matki) akceptują taki stan, a czasami tłumaczą intensywniej niż sami zainteresowani, mówiąc za nich. Dziesięć Przykazań Bożych obowiązuje nadal. Są niezmienne przez wieki, także dziś. Szóste przykazanie brzmi: „Nie cudzołóż!”. W takim wypadku grzech młodych staje się grzechem rodziców, ponieważ oni mają w nim współudział. Oni winni tak samo się z niego spowiadać. Trzeba kochać swoje dzieci, ale nie można akceptować grzechu. Bez Boga trudno ułożyć sobie życie. Nie ma miłości na próbę, tak jak nie ma życia na próbę. Żyje się tylko raz.
Chrystus ustanowił sakrament małżeństwa. Ten, który umiłował człowieka, przychodzi mu z pomocą. Małżeństwo niepoddane Bogu, poddane jest zmiennym kolejom człowieka. Najczęściej kończy się katastrofą życiową, emocjonalną, katastrofą dla dzieci.
Jan Paweł II w Sandomierzu, wyjaśniając błogosławieństwo z Kazania na Górze: „Błogosławieni czystego serca, albowiem oni Boga oglądać będą”, mówił, że „Czystość serca to przede wszystkim czystość wiary”. Przykładając słowa Papieża do powyższej sytuacji, może trzeba stwierdzić, że brakuje wiary i potrzebne jest nawrócenie, a nie usprawiedliwianie i tłumaczenie, że nie ma pieniędzy, że ślub weźmiemy, jak będziemy mieli środki.
W minionym roku w parafii odprawiliśmy dużo pogrzebów. Niepokoiły one wszystkie, a głównie te tragiczne. Wydarzyło się bowiem kilka wypadków drogowych. Każda śmierć, każde odejście ze wspólnoty parafialnej dotyczy nie tylko najbliższych, lecz również pozostałych parafian. Każda śmierć jest stratą dla całej wspólnoty. Świadczy o tym solidarność mieszkańców. Na pogrzeb przychodzi nie tylko rodzina, ale niemal połowa wioski - sąsiedzi, wszyscy ci, którzy mogą. Ktoś na kolędzie stwierdził: - Mój ojciec mówił: „Ja chodziłem na wiele pogrzebów, myślę, że i do mnie przyjdą” - i przyszli!
W grudniu w wypadku pod kołami samochodu zginął starszy człowiek. Jechał rowerem. Prawdopodobnie zagapił się, nie zauważył nadjeżdżającego samochodu. Syn i córka zmarłego, gdy zgłaszali pogrzeb, z całkowitym pogodzeniem się z wolą Bożą powiedzieli: „Ojciec zawsze modlił się o szybką śmierć. Nie chciał być dla nikogo ciężarem”. Gdy byłem u tej rodziny na kolędzie, najpierw były łzy. Przecież po raz pierwszy przyjmowali kolędę bez zmarłego. Wszystko z nim się kojarzyło. Cała dalsza rozmowa należy do najbardziej przejmujących rozmów o wierze i przebaczeniu, jakie odbyłem w swoim życiu. Wdowa opowiedziała o kierowcy, który nie był winny tragedii. Przyjechał do niej wraz z księdzem ze swojej parafii, aby prosić o przebaczenie. Mówiła: - Zmarły mąż przygotował mnie do przebaczenia. Rozmawialiśmy o podobnej sytuacji. Powiedziałam mu wtedy, że ja nigdy bym nie przebaczyła osobie, która zabiłaby mi kogoś bliskiego. On mi wyjaśnił, że przecież Jezus uczy nas przebaczenia i sam przebacza. Trzeba przebaczyć. Przebaczyłam.
Dobrze, że te trudne sprawy są rozwiązywane w blaskach Ewangelii miłosierdzia. Obie strony wykazały duchową odwagę, nie unikały rozmowy i duchowego rozwiązania przez przebaczenie. Bo przecież można zapiec się i zamknąć w swoim bólu, oskarżać i obwiniać innych, a może i Boga, zabrnąć w ślepą uliczkę życia. „Chcę raczej miłosierdzia...” (Mt 9, 13).
Po jednym ze spotkań kolędowych zadałem sobie pytanie o to, kiedy mogę powiedzieć o najgłębszym zaufaniu, którym obdarzają mnie parafianie. Postawienie tego pytania było właściwie wnioskiem po słowach parafianki, która mówiła, że pragnie, abym ją pochował. Pragnie odejść do dobrego Boga przez moją posługę. To tak, jakbym usłyszał, że pragnie, abym, gdy będzie umierała, był przy łożu, ujął i podtrzymał za rękę, namaścił świętym sakramentem, towarzyszył modlitwą. Być w najważniejszym momencie życia.
Na kolędzie słyszę wiele ludowych, mądrościowych powiedzeń. Są często podsumowaniem prowadzonych rozmów. Oto jedno z nich: „Człowiek myśli, Pan Bóg kreśli!”.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

2007-12-31 00:00

Oceń: 0 -1

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Miłość zaczyna się po stronie Boga

2026-01-02 09:00

[ TEMATY ]

Ks. Krzysztof Młotek

Glossa Marginalia

pixabay.com

Jan prowadzi myśl od źródła do owocu. Miłość zaczyna się po stronie Boga. „On sam pierwszy nas umiłował” opisuje inicjatywę Ojca, która nie rodzi się z naszej zasługi. Człowiek przyjmuje dar i uczy się odpowiadać. Miłość do Boga przybiera kształt bardzo klarowny. Miłowanie brata staje się probierzem prawdy serca. Słowa o miłości Boga nie zgadzają się z wrogością wobec brata. Taki rozdźwięk obnaża kłamstwo. W tradycji janowej „brat” oznacza członka wspólnoty, a horyzont się poszerza, ponieważ przykazanie pochodzi od Chrystusa.
CZYTAJ DALEJ

Proboszcz z Grenlandii: traktujcie nas jak ludzi, a nie kawałek ziemi na sprzedaż

2026-01-09 23:17

[ TEMATY ]

Grenlandia

Adobe Stock

Traktujcie nas przede wszystkim jak ludzi, a nie jak kawałek ziemi na sprzedaż – z takim apelem zwrócił się proboszcz katolickiej parafii w Nuuk na Grenlandii, ks. Tomaž Majcen, komentując deklaracje prezydenta USA o tym, że Stany Zjednoczone potrzebują przejąć Grenlandię ze względów bezpieczeństwa. Słoweński franciszkanin konwentualny w rozmowie z włoską agencją SIR wyraził zaniepokojenie słowami Donalda Trumpa i podkreślił, że „Grenlandia nie jest na sprzedaż”.

„Szczerze mówiąc, tak, martwię się. Dla każdego, kto mieszka tutaj, w Nuuk, słowa ważnego światowego przywódcy, że «Grenlandia jest potrzebna» brzmią dziwnie. Niepokoi mnie, że nasz dom można traktować jako kawałek ziemi, a nie wspólnotę ludzi z rodzinami, tradycjami i wiarą. Ton wielu z tych wypowiedzi był również dosadny, a nawet niepokojący, zwłaszcza gdy mowa była o kontroli lub własności naszej wyspy” – stwierdził proboszcz.
CZYTAJ DALEJ

Chełm. Trzej Królowie przeszli przez miasto

2026-01-10 17:27

Tadeusz Boniecki

Barwny Orszak Trzech Króli przeszedł przez Chełm już po raz 15.

Trasa orszaku rozpoczynała się w czterech parafiach. Trzy osobne orszaki z królami wyruszyły z parafii Narodzenia Najświętszej Maryi Panny (orszak króla Melchiora), parafii Rozesłania Świętych Apostołów (orszak króla Baltazara) oraz parafii Miłosierdzia Bożego (orszak króla Kacpra). Z parafii Świętej Rodziny wyruszył czwarty orszak z Maryją i Józefem oraz Dzieciątkiem. Wszystkie grupy orszakowe spotkały się w kościele Chrystusa Odkupiciela w Chełmie.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję