Papież przypomniał, że wydarzenie to zbiegło się z zakończeniem ponad 70-letniej niewoli babilońskiej ludu Bożego i jego „czasu płaczu”. Po obaleniu przez Persów imperium babilońskiego król Artakserkses zobaczył, że jego podczaszy Nehemiasz był smutny, gdy nalewał mu wino. Zaczął więc z nim rozmawiać, a wówczas jego żydowski podwładny wyraził pragnienie powrotu do Jerozolimy i „zapłakał z tęsknoty za swoim miastem” – zauważył papież.
Odwołał się następnie do psalmu responsoryjnego: „Nad rzekami Babilonu – tam myśmy siedzieli i płakali” (Ps 137 [136], 1) i dodał, że Żydzi nie mogli śpiewać, ich cytry wisiały na wierzbach, ale oni nie mogli zapomnieć. W tym kontekście Ojciec Święty wspomniał o „tęsknocie migrantów” i tych, którzy „są daleko od ojczyzny i chcą wracać”. Przypomniał zwłaszcza gest chóru z Genui, który zaśpiewał podczas tej Mszy św. pieśń w swym dialekcie „Ma se ghe penso” (Ale jeśli sobie pomyślę), „jak gdyby wspominając wszystkich migrantów, którzy chcieli być tutaj, na Mszy papieskiej, ale byli daleko”.
Pomóż w rozwoju naszego portalu
Reklama
Nehemiasz przygotowuje się zatem do powrotu i przyprowadzenia ludu do Jerozolimy – tłumaczył dalej papież. Zwrócił uwagę, że była to „trudna podróż”, należało bowiem „przekonać wielu ludzi” i sprowadzić różne rzeczy do odbudowania miasta, otaczających je murów i Świątyni, „przede wszystkim jednak była to podróż w celu ponownego znalezienia tradycji tego ludu”. Po tak wielu latach jego korzenie „były osłabione”, ale nie utracone – podkreślił Ojciec Święty. Zaznaczył, że odzyskanie korzeni „oznacza odzyskanie przynależności do narodu”, gdyż „bez korzeni nie można żyć: naród bez nich lub który dopuścił do utracenia ich, jest chory”.
Według Franciszka „osoba bez korzeni, która o nich zapomniała, jest chora”. Ponowne odnalezienie, odkrycie własnych korzeni oznacza zdobycie siły do kroczenia naprzód, do dawania owoców i – jak mówi poeta – „siły do rozkwitu, gdyż to, że drzewo rozkwita, wynika z tego, że zapuściło korzenie”. „Właśnie ten związek między korzeniem a dobrem jest tym, co możemy zrobić” – stwierdził papież.
Jednocześnie zauważył, że na tej drodze napotykamy na „wiele oporu” – słyszymy słowa: „nie można”, „są trudności”. W tym kontekście Franciszek podkreślił, że opory i trudności mają ci, którzy wolą wygnanie, nie tylko to fizyczne, ale także psychologiczne, a więc samowygnanie ze wspólnoty, ze społeczeństwa, którzy wolą być ludźmi wykorzenionymi, bez korzeni. „Musimy pomyśleć o tej chorobie samowygnania psychologicznego: ile zła ono wyrządza: pozbawia nas korzeni i przynależności” – przestrzegł Franciszek.
Reklama
Ale – jak zaznaczył – naród idzie naprzód i pewnego dnia nadchodzi chwila, gdy odbudowa dobiegła końca. Naród gromadzi się wówczas, aby „przywrócić korzenie”, to znaczy aby słuchać Słowa Bożego, które czytał pisarz Ezdrasz. I naród płakał, ale tym razem nie był to płacz w Babilonii, lecz „płacz radości, ze spotkania z własnymi korzeniami, z własną przynależnością” – wyjaśnił Ojciec Święty. Przypomniał, że po zakończeniu tego czytania Nehemiasz wezwał zebranych do świętowania, chodzi bowiem o radość z odnalezienia własnych korzeni.
Mężczyźni i kobiety, którzy je odnajdują, którzy są wierni własnej przynależności, są ludźmi radości, która jest ich siłą – przekonywał Franciszek. Dodał, że od płaczu smutku do płaczu z radości, od płaczu słabości z powodu oddalenia od korzeni, od swego narodu, do płaczu przynależności rodzi się przekonanie, że „jestem w domu”.
Ojciec Święty wezwał więc uczestników tej liturgii do przeczytania 8. rozdziału Księgi Nehemiasza ido zadania sobie pytania, czy nie pozwalamy na „upadek wspomnienia o Panu”, czy rozpoczęliśmy drogę ku odnalezieniu swych korzeni czy raczej wolimy „samowygnanie psychologiczne”, zamykanie się w samych sobie. Zaznaczył przy tym, że jeśli jest w nas „strach przed płaczem”, to będzie też „strach przed uśmiechem, gdyż gdy się płacze ze smutku, później płacze się z radości.
Należy więc prosić o łaskę „płaczu pełnego skruchy i smutku z powodu naszych grzechów”, ale też o płacz z radości, Pan bowiem „przebaczył nam i dokonał w naszym życiu tego, co uczynił ze swym ludem” – przypomniał papież. Dodał na zakończenie, że należy też prosić o łaskę wyruszenia w drogę, aby spotkać się z własnymi korzeniami.