16. Niedziela zwykła, rok „C” - Rdz 18, 1-10 a; Kol 1, 24--28; Łk 10, 38-42.
„A Pan jej odpowiedział: «Marto, Marto, troszczysz się i niepokoisz o wiele, a potrzeba mało albo tylko jednego. Maria obrała najlepszą cząstkę, której nie będzie pozbawiona»” (Łk 10, 42).
„Pan Jezus zdążając do Jerozolimy, wstąpił do Betanii, do domu, w którym mieszkał przyjaciel Jego Łazarz, z dwoma pobożnymi siostrami Martą i Marią. Chciał przez to okazać najpierw to, że gościnność
płynąca z wyższych pobudek jest cnotą, którą w innym miejscu zalecił: «Kto was (apostołów) przyjmuje, mnie przyjmuje» (Mt 10, 40), a po drugie [chciał okazać], że przyjaźń w Bogu i dla
Boga zawarta, choćby między osobami płci różnej, jest dobra. Rzeczywiście taka przyjaźń istniała nieraz między świętymi, jak na przykład między św. Franciszkiem Salezym i św. Joanną Franciszką Chantal.
(...)
Cała rodzina [Łazarza] ucieszyła się z ponownego przybycia Zbawiciela i przyjęła Go z wielką serdecznością, co tym bardziej godne jest pochwały, że już wówczas Żydzi sprzysięgli się na Jego życie,
a więc i Jego przyjaciół mieli w nienawiści. Marta, jako gospodyni domu, zakrzątała się około wieczerzy, by jak najlepiej uraczyć Boskiego Gościa; Maria zaś usiadła u stóp Jego, by wraz z Łazarzem słuchać
Jego nauki, co dla niej było tym potrzebniejszym, że nie tak dawno z drogi grzechu na drogę cnoty weszła. (...)
Obie niewiasty były pobożne i miłowały Chrystusa Pana, ale inaczej objawiały swą miłość. Ta różnica i w życiu chrześcijan często się uwydatnia.
Marta wyobraża tych, którzy chcą służyć Bogu przede wszystkim życiem czynnym, podczas gdy Maria przedstawia dusze oddane bogomyślności, czyli modlitwie i rozważaniu rzeczy Boskich. Rozumie się, że
i te dusze powinny spełniać sumiennie swe obowiązki, inaczej ich bogomyślność byłaby fałszywą; a ponieważ i pod tym względem Najświętsza Panna najdoskonalszym jest wzorem, przeto do Niej stosuje Kościół
te słowa, że «najlepszą cząstkę obrała». [Starajmy się łączyć] życie bogomyślne z czynnym, bo z życia bogomyślnego pochodzi światło, zapał, wytrwałość i czystość intencji, a to wszystko jest
konieczne w życiu czynnym. (...)
Marta w swej nadmiernej troskliwości o przyrządzenie jak najlepszej wieczerzy zniecierpliwiła się nieco, a nie mogąc tego ukryć, użaliła się na siostrę, że jej nie pomaga. Ale Pan nie pochwalił zbytniego
jej niepokoju o rzeczy zewnętrzne, acz dobre; natomiast wziął Marię w obronę: «Marto, Marto, troszczysz się i niepokoisz o wiele; a potrzeba mało, albo tylko jednego. Maria obrała najlepszą cząstkę,
której nie będzie pozbawiona» (Łk 10, 42). Słowa te, wyrzeczone do Marty, są wyrzutem dla tych dusz, czy w zakonie, czy w świecie żyjących, które sprawom zewnętrznym, choćby dobrym, oddają
się z takim niepokojem i z takim uszczerbkiem dla modlitwy i praktyk pobożnych, że tracą nieraz skupienie ducha, pamięć na obecność Bożą i czystą intencję. Czy ty do nich nie należysz? A mianowicie czy
nie spełniasz obowiązków swoich z gorączką, pośpiechem i rozprószeniem ducha, a bez wyższej pobudki? Czy też życie czynne nie pochłania cię w ten sposób, że zaniedbujesz modlitwy i życia bogomyślnego?
Strzeż się tego, inaczej dusza twoja wyschnie wkrótce, jak ziemia bez wody.
O Jezu, spraw, abym była [był] Marią i Martą w Kościele Twoim!”.
(Św. Józef Sebastian Pelczar, Rozmyślania o życiu Pana naszego Jezusa dla zakonnic, Kraków 1918, s. 487-489)
Pomóż w rozwoju naszego portalu