Historia parafii z niemieckim wątkiem
Reklama
Stojewsko (niegdyś parafia Krasocin) było wioską kolonistów niemieckich, sprowadzonych do pracy przez Hipolita Stojewskiego. Niemcy mieszkali także w Karolinowie. To oni wybudowali dla siebie w latach
20. kościółek ewangelicki, a nieopodal szkołę prowadzoną przez pastora, w której uczyły się zarówno niemieckie, jak i polskie dzieci - w obu językach. Stosunki między kolonistami a miejscową ludnością
były dobre i takimi pozostały nawet podczas II wojny światowej. Jednak wtedy pojawiły się konflikty - jedni mieli żywność i broń, drudzy znaleźli się wśród poniżanych i prześladowanych. Tutejsi
Niemcy zdawali sobie sprawę, że ich czas się kończy, że trzeba opuścić te ziemie, choćby z racji przesuwającej się linii frontu. Część dobytku spakowali, a część zostawili pod opieką pracujących u nich
Polaków. 28 lipca 1944 r. z posterunku SS we Włoszczowie przybyli żandarmi pod pozorem ochrony pozostawionego przez ich rodaków dobytku i otworzyli ogień do Polaków, krzątających się w obejściach,
w większości ludzi przypadkowych. Zginęło wówczas 18 osób, w tym 14-letni chłopiec. Każdego roku 28 lipca jest sprawowana w ich intencji Msza św. w kościele parafialnym. Staraniem Księdza Proboszcza we
wrześniu 2002 r. na cmentarzu parafialnym ufundowano pomnik dla upamiętnienia tego wydarzenia.
Czasy powojenne były trudne dla Kościoła w Polsce, a świątynia w Stojewsku pozostawionej przez Niemców, coraz bardziej raziła pustką. Gdy najbliższa zwierzchność Kościoła ewangelickiego nie wyrażała
zainteresowania miejscem kultu, przybyli tutaj narodowcy, przejmując kościół na ok. 3 lata. Niewielka grupa mieszkańców sympatyzowała z narodowcami, przeciw czemu podjął akcję ks. Józef Kubrak z Krasocina,
tłumacząc parafinom przede wszystkim skutki braku łączności z Rzymem i schizmę jako źródło założenia tego Kościoła narodowego. Podjął zarazem próbę wykupienia kościoła, ale parafii nie było stać na kwotę
52 tys. zł. Wtedy właśnie z opatrznościowym darem pieniężnym wystąpiła rodzina przybyła z USA, pochodząca z Gruszczyna (w obrębie parafii Krasocin). I tak kościół w Stojewsku, stając się częścią katolickiej
parafii, służy wiernym od 27 listopada 1971 r. Poświęcił go bp Edward Materski. Pierwszym kapłanem samodzielnego ośrodka duszpasterskiego - rektoratu - był ks. Alojzy Fryszkiewicz, wikariusz
z Krasocina. Zastąpił go w 1975 r. ks. Leszek Styczeń, a w 1985 r. - ks. dr Henryk Piwoński. Po jego nagłej śmierci, w 1999 r. proboszczem w Stojewsku został ks. Marian Gawinek.
Samodzielna parafia została erygowana 15 kwietnia 1982 r. przez bp. Stanisława Szymeckiego.
„Wspólnym wysiłkiem”, czyli ostatnie lata
Kościół w Stojewsku - niemy świadek trudnych czasów i skomplikowanych uwarunkowań - wymagał pracy, ducha, inwencji, aby uzyskać obecny stan. Stara plebania przylegała niegdyś do kościółka
(choć już w czasach ks. Stycznia budowano tę obecną), powstała zatem myśl, aby świątynię przedłużyć o część mieszkalną. W ten sposób kościół powiększył się o prezbiterium, które dzisiaj oddziela od nawy
łagodny łuk. Kościół przeszedł gruntowny remont. Jest ocieplony, pokryty nowym dachem, odwodniony, posiada centralne ogrzewanie i piękną boazerię jesionową. W ołtarzu głównym znajduje się figurka patronki,
Matki Bożej Wspomożycielki Wiernych, a na prawo od ołtarza - ukwiecona figurka Matki Bożej Fatimskiej. Po powiększeniu kościoła należało urządzić prezbiterium, nową zakrystię, dokupić więcej ławek.
Te oraz inne wydarzenia parafialne rejestruje dokładna i przejrzysta kronika parafialna. Instalowanie choćby wieży na kościele jest w niej przedstawione w formie minireportażu zdjęciowego. Ale i tak
kościół jest zbyt mały podczas większych uroczystości, które gromadzą ludzi przy ołtarzu polowym. Tutaj właśnie przewodniczył Mszy św. bp Marian Florczyk, dokonując 20 czerwca 1998 r. poświęcenia
przedłużonego kościoła. I tutaj odbywa się I Komunia św., bierzmowanie.
W dniach 16-23 maja br. przeżywano pierwsze misje parafialne, prowadzone przez Redemptorystów z Krakowa. Odpust w parafii Najświętszej Maryi Panny Wspomożycielki Wiernych przypada 24 maja.
Warto wspomnieć jeszcze o bogactwie kaplic na terenie niewielkiej parafii. Tę w Mieczynie pw. Matki Bożej Częstochowskiej miejscowi nazywają wręcz „kościołem filialnym, z odpustem 26 sierpnia.
A jest jeszcze kaplica w Lipiej Górze i Rogalowie.
Owoce
- Duszpasterstwo rozwijało się sukcesywnie, równolegle z pracami materialnymi - wspomina ks. Gawinek, opowiadając o swoich bolączkach, radościach, oczekiwaniach.
- Ksiądz Proboszcz jest otwarty na każdą inicjatywę - dodaje ks. Krzysztof Tkaczyk, kleryk V r. z krakowskiego Seminarium Kanoników Regularnych Laterańskich, pochodzący z tej parafii,
zaangażowany w jej życie, opracowujący m.in. szkic monograficzny. - Podoba mi się, że Ksiądz Proboszcz starannie rozważa każdy pomysł, nie lekceważy żadnej inicjatywy. Współpracuje z ludźmi. A potem
są owoce - dodaje ks. Krzysztof.
Wielką troską jest praca z dziećmi i młodzieżą. Podwaliny pod scholę dał poprzednik - ks. H. Piwoński, muzykolog, jego pracę kontynuowali kolejni organiści, katecheci. W parafii jest też koło
misyjne dzieci, grupa ministrantów, reaktywowano Podwórkowe Koło Różańcowe (teraz Stojewsko czeka na odwiedziny Madzi Buczek). W wakacje dla ministrantów, lektorów i śpiewających jest wycieczka autokarowa
do Kałkowa i piesza na Święty Krzyż.
Mieszkańcy okolicznych wiosek (które w większości wzięły swe nazwy od imion dzieci H. Stojewskiego) chętnie pielgrzymują do znanych sanktuariów, włączając w nie grób ks. J. Popiełuszki. Ostatnio w
parafii zakorzenił się na trwałe kult Miłosierdzia Bożego, tym bardziej, że w I niedzielę wielkanocną 2003 r. sprowadzono relikwie św. s. Faustyny, co stało się ogromnym przeżyciem dla parafian.
W każdy piątek jest zatem nabożeństwo do Miłosierdzia Bożego, adoracja, ucałowanie relikwii, a niedziela Miłosierdzia Bożego, to ważne święto w parafii.
Owocem pracy duszpasterskiej są powołania. Z młodej parafii Stojewsko pochodzą: ksiądz, dwaj klerycy, dwie siostry Matki Bożej Miłosierdzia, dominikanka, sercanka.
Pomóż w rozwoju naszego portalu