Finałowy mecz odbywał się na stadionie narodowym Szwecji, Friends Arena. Od pierwszych minut Manchester United starał się narzucić swój styl gry. Na pierwszego gola czekaliśmy do 18. minuty. Piłkę przed polem karnym Ajaxu otrzymał reprezentant Francji Pogba, aby następnie uderzyć lewą nogą. Futbolówka otarła się o nogi Sancheza i zmieniła swój tor lotu. Bramkarz Ajaxu Onana był bez większych szans. Dalsze losy meczu to wciąż przewagaUnited. Ajax od czasu do czasu próbował zagrozić bramce Romero, lecz bezskutecznie. Druga bramka dla United padła z rzutu rożnego. Dośrodkowanie zamienił na bramkę Michitarjan. Ta, zanim trafiła pod jego nogi, otarła się jeszcze o głowę Rashforda.
Lepszego startu po przerwie Mourinho i spółka nie mogli sobie wymarzyć! Sytuacja Ajaxu stawała się coraz bardziej skomplikowana. W 65 minucie szansę na podwyższenie wyniku miał Fellaini, lecz jego strzał głową z bardzo bliskiej odległości obronił Onana. W kolejnych minutach próbowali atakować jeszcze Younes i Traore, lecz za każdym razem ich uderzenia były blokowane. Ostatecznie trofeum Ligi Europy trafiło do podopiecznych Jose Moruinho.
Pomóż w rozwoju naszego portalu
Po triumfie Manchesteru United w finale Ligi Europy angielskie media nie szczędzą Czerwonym Diabłom pochwał. Angielscy dziennikarze podkreślają, że drużyna z Old Trafford jest piątym zespołem, który sięgnął po wszystkie najważniejsze europejskie trofea.
"Królowie Europy" - tytułuje relację z meczu "Daily Mail". "- Wszystko wypaliło. Strategia, skład i plan Mourinho. Portugalczyk mówił, że Liga Europy to najbezpieczniejsza droga do Champions League i jego słowa potwierdziły się w środowy wieczór. Manchester United bez większych problemów ograł niedoświadczony Ajax, kontrolował spotkanie. Obawy, że po zamachu w Manchesterze piłkarze nie będą w stanie "wyczyścić" głów, okazały się niepotrzebne. Piłkarze wykonali profesjonalną robotę. Byli silniejsi fizycznie, na ich tle gracze Ajaksu wyglądali na jeszcze młodszych niż w rzeczywistości" - pisze "Daily Mail".
Korespondencja z Anglii Grzegorz Sowa