W wygłoszonej w krypcie św. Leonarda homilii metropolita krakowski podkreślił, że pamięć o parze prezydenckiej oraz innych liderach życia politycznego, którzy zginęli w służbie, jest na Wawelu nakazem historii. "Wawel to nie jest zwykłe muzeum. To coś więcej. To miejsce pamięci narodowej. Tragedia smoleńska nie mogła nie być zapisana w tym miejscu" - stwierdził.
"Ich śmierć dotknęła głęboko cały naród, szczególnie zaś ich rodziny i przyjaciół. Byliśmy solidarni w ich żalu, a dziś modlimy się o radość życia wiecznego dla tych, którzy odeszli. Ufamy, że oni tam, w wieczności, również wspierają naszą Ojczyznę, aby cieszyła się dobrobytem, pokojem oraz jednością wszystkich swoich córek i synów" - powiedział.
Pomóż w rozwoju naszego portalu
Hierarcha wskazał, że na drodze życia człowiek musi czasem zatrzymać, by ocenić to, co przed nim. Dopowiedział, że przystając na Wawelu rozważa się dzieje Polski. "Ta katedra bowiem jest księgą naszych dziejów. Zagłębiając się w tę niezwykłą księgę, odczytujemy karty zmagań naszej Ojczyzny, niejednokrotnie dramatycznych. Tak było również w wypadku tego, co wydarzyło się 10 kwietnia 2010 roku pod Smoleńskiem" - mówił.
Reklama
Kardynał Dziwisz zaznaczył, że przy trumnach pary prezydenckiej należy przystanąć z wdzięcznością, ale trzeba także iść dalej. "Przed nami praca, obowiązek, służba. Przed nami wszystko to, co dla nich było ważne. Idźmy. Niech nam przewodzi Chrystus. Niech nam przewodzi także Jego i nasza Najświętsza Matka" - powiedział na zakończenie metropolita.
Jak podkreślił ks. Zdzisław Sochacki, proboszcz proboszcz parafii archikatedralnej w Krakowie, ceremonia była chwilą zadumy i refleksji, a przede wszystkim modlitwy. Przypomniał, że pogrzeb rozpoczął się pokropieniem trumien, następnie odbyła się modlitwa za spoczywających w katedrze oraz za pogrążonych w żałobie.
Po Mszy św. odprawionej za tych, którzy zginęli pod Smoleńskiem, trumny pary prezydenckiej zostały przeniesione do krypty pod Wieżą Srebrnych Dzwonów. Tam uroczystość była połączona z obrzędami Wojska Polskiego.
"Wzruszający był hymn narodowy, następnie cisza oraz chwile, kiedy żołnierze zwijali flagę narodową i flagę prezydenta. Przejmujący był także moment składania przy hejnale trumien do sarkofagu" - opowiedział kapłan. Dodał, że całość dopełniło składanie wieńców przez obecnych, w tym Jarosława Kaczyńskiego, Martę Kaczyńską z dziećmi, prezydenta Andrzeja Dudę i premier Beatę Szydło.
Ponowny pochówek pary prezydenckiej nastąpił po ekshumacji zleconej przez Prokuraturę Generalną i badaniach szczątków, które przez 3 ostatnie dni prowadził międzynarodowy zespół naukowców na terenie Zakładu Medycyny Sądowej Collegium Medicum Uniwersytetu Jagiellońskiego w Krakowie.