Historia Kalwarii w Wąsoszu
Reklama
Powstała ona w okresie międzywojennym, a twórcą jej był ks. Wincenty Spirra. Najpierw postawiono 14 drewnianych krzyży. Parafianie bardzo licznie i chętnie modlili się przy nich. Fakt ten zainspirował Proboszcza do zastąpienia krzyży kapliczkami. Każda z wiosek należących do parafii budowała własną kapliczkę, a ponieważ czasy były trudne i ludzie niezamożni, powstawały one z bardzo różnych materiałów. Tak prowizorycznie postawione stacje Męki Pańskiej przetrwały do okupacji niemieckiej. W czasie wojny nie wolno było gromadzić się nawet na modlitwie, w związku z tym kapliczki zaniedbano i zapomniano o nich. Nie sprzyjał ich rekonstrukcji również okres powojenny. Prawie 80% z nich uległo zniszczeniu. Dopiero na początku lat 80., ks. Pilarczyk podjął trud ich odbudowy. Niemal w tajemnicy, bez zbytniego rozgłosu, aby nie drażnić władz komunistycznych, z niewielką grupa oddanych sprawie osób, krok po kroku przywracał do życia kolejne kapliczki. Warunki były bardzo trudne. Ze względu na prowadzenie prac w tajemnicy nie można było podciągnąć elektryczności, co z kolei spowodowało, że wszelkie niezbędne prace wykonywano ręcznie. Wodę przynoszono wiadrami z pobliskiej Warty. Ktoś, kto wie jak wygląda Kalwaria w Wąsoszu ma świadomość ile ludzkiego wysiłku wymagało to dzieło. Dziś jednak wszyscy parafianie są dumni, że mają na swym terenie jedyną w archidiecezji Kalwarię Jerozolimską.
Pomóż w rozwoju naszego portalu
Kalwaria dziś
Tworzą ją 24 kaplice. Jak dawniej krzyżami, tak dziś kaplicami zajmują się wsie. Bywa, jak w przypadku Wąsoszu, że jedna ma pod opieką kilka kapliczek. Początek Drogi Krzyżowej stanowi kościół parafialny i znajdująca się w jego pobliżu kapliczka św. Rafała Archanioła i Tobiasza. Następne 4 zlokalizowane są na starym, nie użytkowanym od 80 lat cmentarzu. Nazywa się go "Ogrodem Oliwnym", ponieważ jego ziemia uświęcona jest krwią męczenników - 34 powstańców styczniowych. Pochowano ich tu po jednej z ostatnich bitew powstania w 1863 r. Ostatnią stacją jest usytuowana na wzniesieniu Brama Wniebowstąpienia Pana Jezusa. Stąd na zakończenie nabożeństwa Ksiądz Arcybiskup błogosławi wiernych i "chleb kalwaryjski", który wcześniej rozdaje Ksiądz Proboszcz. Każdy zabiera chleb do domu i wierzy, że jeżeli spożywając go jest w stanie łaski uświęcającej, dostąpi uzdrowienia duchowego, a nawet fizycznego.
Uroczystości odpustowe
Odpust kalwaryjski to czas poświęcony czczeniu Przenajświętszej Krwi Chrystusa. Parafianie Wąsosza przygotowują się do niego przez okres trwających trzy dni rekolekcji, głoszonych zazwyczaj przez franciszkanów.
Tak było i w tym roku. Tegoroczne uroczystości odpustowe odbyły się 6 lipca. Mimo nienajlepszej pogody zgromadziły bardzo wielu wiernych. Przybyli nie tylko parafianie. Widoczna była obecność
przebywających w okolicy turystów. Szczególnie ciepło powitał Kustosz sanktuarium grupę dzieci kolonijnych, dla których wypoczynek zorganizowała archidiecezjalna Caritas. We Mszy
św. towarzyszył dzieciom jej dyrektor ks. prał. Ksawery Sokołowski. Po przywitaniu abp. Stanisława Nowaka, wierni udali się do świątyni, gdzie modlili się podczas Eucharystii, celebrowanej pod przewodnictwem
Księdza Arcybiskupa. W homilii mówił on o wielkim darze, jakim dla każdego katolika jest Ofiara Chrystusa. Podkreślił jej wyjątkowość i imperatyw miłości wynikający z niej
dla nas. W odniesieniu do współczesności, uwypuklił Ksiądz Arcybiskup problemy dotyczące szacunku dla życia człowieka. Mówił o tym w kontekście niedawno przeżywanych w Polsce
zdarzeń i planowanej treści preambuły do Konstytucji UE. "Świat, który odrzuca Boga, tak jak człowiek, który Jego się wyrzeka nie ma przyszłości, degeneruje się i ginie" - mówił
Arcypasterz naszej diecezji. W trakcie Mszy św. Ksiądz Arcybiskup poświęcił pieczołowicie odnowioną polichromię kościoła, a po Eucharystii poprowadził wiernych ścieżkami Drogi Krzyżowej,
gdzie również dokonał poświęcenia świeżo odnowionych 3 kaplic.
Nabożeństwo odprawiane w wąsoskim sanktuarium Pasyjnym i Maryjnym, jest przeżyciem wyjątkowym. Nie tylko odnowione kapliczki, ale i niepowtarzalność krajobrazu sprawiają,
że modlitwa przy kolejnych stacjach Męki Pańskiej jest naprawdę głęboka.