Liturgia Słowa z dzisiejszego dnia przypomina nam, kim jest Ten, który do nas przemawia. Zwraca ona naszą uwagę na to, że Bóg jest wszechpotężny, że jest Tym, który ma moc zniszczyć naszego wroga, abyśmy mogli być wolni. A co to za wróg? Bynajmniej nie jest to opcja polityczna przeciwna moim poglądom, nie jest to złośliwy sąsiad ani bezwzględny pracodawca, który wydawałoby się, pozbawiony jest ludzkich uczuć. Moim wrogiem jest wszelkie zło, które siedzi we mnie, zaczyn wszelkiego grzechu, mój nieprzemieniony jeszcze przez łaskę Chrystusa sposób myślenia i postępowania. Mówiąc językiem biblijnym – jest to stary człowiek we mnie, którego nie ukrzyżowałem w sobie, aby mieć prawdziwe życie w sobie – życie, które daje Bóg.
To życie wtedy nie jest bez trudów, ale jest prawdziwe, wolne, bo nie jestem już zniewolony przez starego człowieka, ale jestem przyodziany (ubrany) w Jezusa Chrystusa, który nieustannie obdarza mnie swą życzliwością, swą łaską. Kluczem do otrzymania łaski jest moja wiara, która rodzi się ze słuchania Boga w Jego Słowie (Jezusie Chrystusie). Im głębsze poznanie, tym głębsza wiara. Im głębsza wiara, tym większa sprawiedliwość. Im większa sprawiedliwość, tym większa wolność; sprawiedliwość rozumiemy tutaj nie w sensie prawa, lecz jako wierność Bogu.
Pomóż w rozwoju naszego portalu
Reklama
Święty Paweł, Apostoł Narodów, zrozumiał to dobrze, dlatego mówi w sposób dosadny, ale jakże prawdziwy: „Wszystko uznaję za stratę ze względu na najwyższą wartość poznania Chrystusa Jezusa, mojego Pana” (Flp 3, 8). A jeszcze wcześniej: „Ale to wszystko, co było dla mnie zyskiem, ze względu na Chrystusa uznałem za stratę” (w tłumaczeniu z języka greckiego również: „to co przynosi zniszczenie, jest szkodliwe”) (Flp 3, 7).
Potrzebna jest więc zmiana wartości. Potrzebne jest nawrócenie. Za czym nieustannie biegam, uważając to za zysk dla siebie? Czy zabiegam o znajomości? Budowanie swojej pozycji? Pieniądze? Grzeszne przyjemności? Czy nie uważam, że poznawanie Jezusa Chrystusa przez modlitwę, rozważanie słowa Bożego, post, sakramenty to strata czasu? Może nie mówię tego głośno, ale właśnie tak żyję...
Trudne to wszystko, niełatwe jest nasze nawrócenie, ale Bóg o tym wie i swoim słowem oraz przykładem życia Pana Jezusa pokazuje nam, że warto. „Ci, którzy we łzach sieją, żąć będą w radości. Idą i płaczą, niosąc ziarno na zasiew, lecz powrócą z radością, niosąc swoje snopy” (Ps 126).
Wielki Post jest okazją, by wycisnąć trochę łez (kiedy ostatni raz płakałem przed Bogiem?), które są owocem poznania miłości Chrystusa, owocem nawrócenia, które – mimo trudów, mimo może wielu złych przykładów ze strony innych wierzących – przynosi wolność dzieci Bożych.
I jeszcze jedna bardzo ważna uwaga. Poznanie Chrystusa dokonuje się nie tylko przez modlitwę, rozważanie słowa Bożego itd., ale również przez udział w cierpieniach Jezusa Chrystusa, i prowadzi do poznania mocy Jego zmartwychwstania. Zmartwychwstały Chrystus zaś mówi sam o sobie: „Dana Mi jest wszelka władza w niebie i na ziemi” (Mt 28, 18). W przeżywaniu trudu nawrócenia, trudu wierności nauce Jezusa doświadczamy obecności i mocy Chrystusa Zmartwychwstałego, który ma nieograniczoną władzę. Mając blisko Kogoś takiego, nie musimy się już niczego lękać, nawet śmierci. Obyśmy to wszystko zrozumieli i podjęli wysiłek w celu swojego nawrócenia.