Po raz pierwszy w powojennych dziejach kraju „zetknęliśmy się z sytuacją, gdy trzeba dawać życie i przelewać krew za niezależność swej ojczyzny” – stwierdził zwierzchnik Ukraińskiego Kościoła Greckokatolickiego (UKGK). Podkreślił, że „w tych warunkach jest oczywiste, iż ludzie czują niepewność, nie wiedzą, co jutro się z nimi stanie, czy ten konflikt będzie przygasał, czy raczej będzie się jeszcze pogarszał”.
Zdaniem arcybiskupa w tej sytuacji Kościół niesie ludziom „słowo nadziei”. Jest to nadzieja na to, że „Bóg jest z nami, że moc Boża jest w stanie zagasić wszelkie konflikty i wszelkie konfrontacje” – wyjaśnił władyka greckokatolicki. Zwrócił uwagę, że naród, który pokłada nadzieje w Bogu, „z jednej strony jest niezwyciężony, z drugiej zaś jest w stanie obronić swój kraj i swoje państwo”.
Pomóż w rozwoju naszego portalu
Zdaniem abp. Szewczuka, przed UKGK stoją obecnie dwa wyzwania. „Chcemy, aby nasze duchowieństwo było dziś z naszym wojskiem, dlatego odpowiadamy obecnie na duchowe potrzeby wojskowych” – tłumaczył hierarcha. „Z drugiej strony prosimy, aby Ukraińcy nie bali się bronić swej ojczyzny” – dodał. Zauważył, że ogłoszoną niedawno przez prezydenta i Radę Najwyższą Ukrainy częściową mobilizację różnie odebrano. „Ale musimy dzisiaj bronić swej ojczyzny. Nikt za nas Ukrainy nie obroni” – stwierdził zwierzchnik UKGK.
Pytany o sprawy uchodźców, odparł, że trzeba ich przyjąć jak braci i siostry. „Nie mamy prawa dzielić Ukraińców na wschodnich i zachodnich ani mówić, kto bardziej a kto mniej ma bronić Ukrainy” – mówił dalej arcybiskup większy, dodając, że jest to wielka tragedia. „Codziennie słyszymy o nowych ofiarach. Nie mamy prawa przywykać do zabijania ani przyjmować wiadomości o śmierci ludzi przez pryzmat statystyki” – przestrzegł mówca. Wyjaśnił, że za każdą zabitą osobą – czy to wojskowy, czy cywilny mieszkaniec Ługańska lub Doniecka – stoi osoba, stoi dramat rodziny, krewnych i bliskich. „Dlatego nie mamy prawa przyjmować spokojnie takiej informacji, ale musimy uczynić wszystko, aby powstrzymać przelew krwi” – podkreślił z mocą arcybiskup.
Zaznaczył, że Kościół nie ma obecnie prostej recepty, jak to zrobić. „Na trudne pytania nie ma prostych odpowiedzi. Ale jesteśmy chrześcijanami, modlimy się i czujemy siłę tej modlitwy, jak Pan Bóg przez ostatnie pół roku nas wysłuchuje. Jako chrześcijanie całą tę tragedię składamy w ręce Boga, modlimy się i służymy bliźniemu” – powiedział na zakończenie zwierzchnik grekokatolików ukraińskich.