Reklama

Lektury na Rok Wiary

Pytania niedowiarka i odpowiedzi biskupa

2012-10-22 14:03

Marian Florek
Niedziela Ogólnopolska 44/2012, str. 18


Książka „Wierzysz jeszcze w Boga? Zamyślenia na Rok Wiary 2012/2013” jest zbiorem refleksji na temat wiary bp. Józefa Zawitkowskiego - „liryka współczesnej ambony”, jak go nazywa prof. Jan Miodek.
„Wierzysz jeszcze w Boga?”. Kłujące pytanie z tytułowej strony sprawia wrażenie prowokacji zarówno dla tych, którzy uważają się za ludzi wierzących, jak i dla osób obojętnych lub wrogich czy też ignorujących duchowy wymiar ludzkiej egzystencji. Jedni obruszą się na to pytanie: „Jak to, czy jeszcze wierzę! Przecież w każdą niedzielę chodzę do kościoła”. Drudzy odczytają ten tytuł jako uszczypliwość wobec rozumu.
Dopiero podtytuł i osoba autora sprawią, że pierwsze wrażenie złagodnieje i sam tytuł okaże się w końcu wyrazem serdecznej duszpasterskiej troski biskupa-poety. Najpierw tą troską autor obejmuje siebie, kiedy zadaje sobie pytanie w 50. rocznicę swojego kapłaństwa: „Czy ja dochowałem wiary?”. Potem - gdy odpowiadając: „Tak”, wyraża serdeczne pragnienie, aby tej rozmowie z samym sobą przysłuchiwał się niedowiarek Tomasz. Wyznanie wiary autora skłania natychmiast przywołanego słuchacza - niedowiarka Tomka do wyrażania swoich wątpliwości. Nie trzeba chyba tłumaczyć, że ów adresat książki jest kwintesencją tych wszystkich, którzy zostali sprowokowani tytułem publikacji - niedowiarek, ale przecież też człowiek dobrej woli, skoro zadaje pytania i wysłuchuje odpowiedzi.
Pytania sceptyka i odpowiedzi biskupa dotyczą wyłaniającego się z kart Biblii Boga Stworzyciela i Jego Syna - Jezusa, współistotnego z Ojcem. Dotyczą Maryi - Matki Boga oraz Ducha Świętego, pochodzącego od Ojca i Syna, będącego Ożywicielem Kościoła. Wreszcie dotyczą konsekwencji wiary w życiu osobistym i publicznym każdego człowieka.
Po wysłuchaniu wyjaśnień trochę niecierpliwy niedowiarek Tomek dziękuje za katechezę i prosi o chrzest. Biskup nie udziela mu jednak od razu sakramentu chrztu św., tonując neoficki zapał obawą, iż sama wiedza o Bogu na niewiele się zda, a nawet ta, którą usłyszał, jest o wiele za mała do pojęcia Tajemnicy Boga. Aby uwierzyć w Boga, należy Go najpierw pokochać. Dopiero wówczas wiara staje się wybawieniem, a nie ciężarem. I to jest genialne!
Warto sięgnąć po tę publikację w Roku Wiary, aby tę prawdę o Zbawicielu być może odkryć, być może na nowo poznać i przeżyć.
Do książki dołączona jest płyta CD z pełnym zapisem dialogu, gdzie możemy usłyszeć ciepły głos samego bp. Józefa Zawitkowskiego.

Bp Józef Zawitkowski, „Wierzysz jeszcze w Boga? Zamyślenia na Rok Wiary 2012/2013”, Wydawnictwo Sióstr Loretanek, Warszawa 2012.

Tagi:
Rok Wiary książka Kościół muzyka

Janusz Yanina Iwański o swoich spotkaniach z św. Janem Pawłem II

2018-04-19 14:14

Anna Przewoźnik

Archiwum Muzeum Monet i Medali
Yanina Iwański

Zawsze wiedziałem, że gramy dla ludzi, nie dla siebie. Miałem świadomość, czym jest służba, a to zupełnie coś innego niż być sługą. Jedyną prawdę, jaką mogę przekazywać, to tylko prawdę o sobie – mówił Janusz YANINA Iwański. Muzyk jazzowy i rockowy, gitarzysta, kompozytor, autor tekstów i wokalista był gościem 74. spotkania z cyklu „Z Janem Pawłem II ku przyszłości". Odbywają się one cyklicznie, 18. dnia każdego miesiąca w Muzeum Monet i Medali Jana Pawła II w Częstochowie.

Iwański to już znana marka. Był współtwórcą znakomitego duetu ze Stanisławem SOYKĄ, współpracownikiem m. in. Maanamu, Drum Freaks, Marka Jackowskiego, współzałożyciel zespołu Tie Break. Zagrał łącznie ponad 3000 koncertów w wielu krajach świata. Ze Stanisławem Soyką wykonał również koncert dla Jana Pawła II.

Obecnie Yanina Iwański udziela się na łamach listy przebojów „Muzyczne Dary”.

Spotkanie w muzeum było przejmującym świadectwem muzyka. Obecni usłyszeli o czasie wiary i niewiary artysty. „Trzeba czasem upaść, żeby wstać. Umrzeć, żeby na nowo się narodzić" – mówił. Przede wszystkim jednak, poznaliśmy historię spotkania artysty z papieżem Janem Pawłem II.

- Miałem dwa spotkania w życiu z Janem Pawłem II. Pierwsze, to rok 1978. Wiąże się on mocno ze śmiercią mojego ojca.

Jako młody chłopak trafiłem wtedy do orkiestry Sacro Song. Potrzebowali jazzowej sekcji, znalazłem się tam z wieloma częstochowskimi muzykami, m.in. z Marcinem Pospieszalskim. Koncertowaliśmy po Polsce. 10. Sacro Song zamykaliśmy koncertem na Jasnej Górze. Wiem, że wtedy poczułem się wyjątkowo.

Po tym koncercie zostaliśmy zaproszenie przez ojców paulinów na kolację do jasnogórskiego refektarza. Byliśmy pięknie przyjęci podczas tej kolacji, w którymś momencie wstał kapłan i usłyszeliśmy, że będzie błogosławieństwo.

Pamiętam, kolega siedzący obok wtedy powiedział - to kardynał Karol Wojtyła. Nie wiedziałem kto to, pomyślałem, no jakiś kardynał...(wtedy byłem daleko od kościoła). Pobłogosławił wszystkim muzykom, którzy brali udział w tym festiwalu i uczestniczyli w tej kolacji. Nie ukrywam, że byłem poruszony, powiedział bardzo piękne słowa, które myślę, że jak nasiona wpadły w moje serce – (chociaż wtedy, jeszcze o tym nie wiedziałem).

Chwile po tym powiedział do nas - kochani, po tej kolacji wyjeżdżam, jadę do Krakowa, pakuję się i wyjeżdżam do Watykanu. Wtedy wiedziałem, że Jan Paweł I umarł i kardynałowie jechali na konklawe, ale nie byłem tym jakoś zainteresowany. Potem okazało się, że to było jego ostatnie wystąpienie na Jasnej Górze, przed tym, zanim został papieżem.

Zostało to spotkanie mocno w mojej pamięci, ale każdy wrócił do swojego życia. Pewnego dnia moja mama woła mnie przed telewizor, i mówi że jest biały dym, wybrali papieża. Pokazali okno i słyszę, że został wybrany kard. Wojtyła. Powiedziałem wówczas do mamy – jak to, ja przecież przed chwilą z nim jadłem kolację na Jasnej Górze. I tu przyznaje byłem w ciężkim szoku, nagle okazuje się, że Jan Paweł II to jest kardynał, od którego dostałem błogosławieństwo, którego słuchałem przy wspólnym stole. Wiele lat minęło, zanim swoje życie pozbierałem, ale byłem wtedy przeszczęśliwy i teraz też jestem poruszony, kiedy o tym mówię.

Drugie spotkanie z Janem Pawłem II, to 2003 rok. Ten rok wiąże się mocno ze śmiercią mojej mamy. Wtedy też jesienią jechaliśmy do Watykanu z koncertem. Wcześniej w 1992 r. Stanisław Soyka zaprosił mnie gościnnie do nagrania Tryptyku Rzymskiego. Płyta zawiera kompozycje muzyczne Stanisława Soyki do słów Tryptyku Rzymskiego napisanego przez Jana Pawła II. W nagraniu albumu muzykowi towarzyszył: poznański chór męski Affabre Concinui, dwie śpiewaczki (alt), kontrabasista oraz Kwintet Smyczkowy. Gościnnie na płycie także ja. Nagraliśmy piękną płytę. Jeździliśmy po Polsce z Tryptykiem Rzymskim i pewnego dnia dostaliśmy telefon z Watykanu, z zaproszeniem.

To był listopad - 2003 rok. Byliśmy w Watykanie w Kaplicy Sykstyńskiej z wieloma muzykami i aktorami. Zagraliśmy w auli Pawła VI Tryptyk dla Jana Pawła II. Specjalnie dla Papieża utwór - „ Omnia nuda et aperta”.

Zobacz zdjęcia: Spotkanie z Yaniną Iwańskim

Później po koncercie, mieliśmy krótkie z nim spotkanie. Przyklęknąłem przy nim, pobłogosławił mnie i powiedział: brawo, pięknie. Wypowiedziałem klika słów, m.in., że zapiął klamrą trudne wydarzenia w moim życiu: dni śmierci mojej mamy i ojca. To było dla mnie niesamowite spotkanie. To była prostota, jakbym spotkał swoją matkę, ojca, prostota bytu, czyli prawda.

Na zakończenie spotkania w muzeum usłyszeliśmy fragmenty z „Tryptyku Rzymskiego, które wtedy podczas tej pielgrzymki w 2003 r. słuchał Jan Paweł II.

Janusz Yanina Iwański w krótkim koncercie zaprezentował utwory m.in. z najnowszej płyty „Kręci się.” YANINA 4 Gramy. Na fortepianie grał muzyk Michał Rorat.

Towarzyszący Iwańskiemu na scenie dyrektor muzeum Krzysztof Witkowski włączył też w jego opowieść swoje wspomnienia związane ze świętym papieżem. Wcześniej, przed spotkaniem z Januszem Yaniną Iwańskim miał miejsce wernisaż wystawy gobelinów, których autorką jest Maria Gostylla-Pachucka.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Abp Henryk Hoser o sprawie Alfiego Evansa: Sądy stają się panami życia

2018-04-25 14:16

Rozmawiał Adam Kacprzak/wpolityce.pl

Jest to społeczeństwo rozdwojone, a w pewnym sensie schizofreniczne, skoro dostrzega się to dziecko królewskie, która pojawia się na świecie w pięknym otoczeniu, a jednocześnie nie dostrzega się tego, które jest chore, wymaga pilnej pomocy i potrzebuje miłości rodziców, a którą mu się odbiera - powiedział w rozmowie z portalem wPolityce.pl arcybiskup Henryk Hoser SAC, biskup senior diecezji warszawsko-praskiej.

Artur Stelmasiak
Abp Henryk Hoser

wPolityce.pl: Księże Arcybiskupie, historia dwuletniego Alfiego Evansa bez wątpienia porusza, ale także i bulwersuje. Lekarze przekonywali, że jego terapia jest „daremna”, a wręcz „nieludzka”. Czy ktokolwiek ma moralne prawo wygłaszać takie słowa?

Ks. Arcybiskup Henryk Hoser: Każda terapia jest ludzka. Nieludzkie może być traktowanie człowieka. Trzeba powiedzieć, że ten przypadek nie podpada pod pojęcie terapii uporczywej, czyli daremnej, ponieważ nie zachodzą dwie ważne proporcje. Po pierwsze, to jest dwuletnie dziecko, czyli organizm rosnący, a nie będący u kresu swego życia człowiek podeszły, którego perspektywa życia biologicznego nie jest długa. Tutaj przede wszystkim są pewne szanse podtrzymania tego dziecka przy życiu. A nawet gdy dzisiaj nie mamy efektywnej terapii leczenia, to jednak postęp w leczeniu chorób genetycznych jest tak duży, że za jakiś czas można by pomoc przyczynowo. I po drugie, fakt, że to dziecko, odłączone od aparatury, oddychało samodzielnie ponad 10 godzin, pokazuje, że miało ono autonomię życia.

Przy tej sprawie trzeba zwrócić jeszcze uwagę, że mimo postawy rodziców i nadaniu dziecku włoskiego obywatelstwa - co stało się dzięki zaangażowaniu Ojca Świętego - by mogło zostać transferowane do rzymskiego szpitala Bambino Gesu, nie chciano dać mu tej możliwości. Trzeba też wreszcie powiedzieć, że jest bardzo złą praktyką, że to sądy stają się panami życia i śmierci.

Czy można powiedzieć w takim razie, że system – sąd brytyjski, ale także trybunał w Strasburgu, który podtrzymał decyzję o odłączeniu od aparatury – stał się w jakimś sensie przejawem cywilizacji śmierci?

To jest przejaw cywilizacji śmierci. Widzimy tę perspektywę i autonomię życia, która już tutaj zaistniała. Natomiast przypadki takich chorób regresyjnych - gdy dziecko urodziło się bez objawów, a które postępują teraz – powinny być uprzywilejowane przez badania medyczne, by można było takie choroby obserwować i potem leczyć. A tego się nie robi. Każdy taki przypadek jest wielkim wyzwaniem dla nauki o człowieku i medycyny.

Pojawia się również pytanie o prawa rodziców, którzy walczyli o życie swojego dziecka przed sądami. Czy w świecie Zachodu rodzice tych praw już nie mają?

Coraz bardziej te prawa są im odbierane. A w tym wypadku, nawet jeśli państwo brytyjskie nie chciało tego dziecka utrzymywać – co na pewno nie stanowi wielkiego obciążenia – to powinno zgodzić się na przewiezienie go tam, gdzie chciano go leczyć, czyli wyspecjalizowanego szpitala rzymskiego Bambino Gesu.

Interwencja Ojca Świętego Franciszka i Watykanu daje chyba poczucie nadziei, że Kościół wypełnia tak mocno swoją misję obrony życia.

Został już prawie sam na tej arenie walki o życie. Coraz mniej jest instytucji, które broniłyby ludzkiego życia tak konsekwentnie jak właśnie Kościół.

W Wielkiej Brytanii widzimy wyraźnie dwa obrazki: ciężko chory dwulatek, skazany na śmierć i radość z powodu narodzin „royal baby”. Ten rozdźwięk chyba nie najlepiej świadczy o społeczeństwie Zachodu?

Jest to społeczeństwo rozdwojone, a w pewnym sensie schizofreniczne, skoro dostrzega się to dziecko królewskie, która pojawia się na świecie w pięknym otoczeniu, a jednocześnie nie dostrzega się tego, które jest chore, wymaga pilnej pomocy i potrzebuje miłości rodziców, a które się odbiera.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Moje pismo Tęcza - 11/12 2017

Lublin: zebrano 400 tys. zł na odbudowę domów w Syrii

2018-04-25 18:34

Lubelski Urząd Wojewódzki / abd / Lublin (KAI)

W miniony czwartek 19 kwietnia na Zamku Lubelskim odbyło się podsumowanie akcji Papieskiego Stowarzyszenia PKWP: „Lubelszczyzna dla Syrii”. Jej inicjatorem był Wojewoda Lubelski Przemysław Czarnek, a dzięki zaangażowaniu lokalnej społeczności udało się zebrać kwotę 400 tys. zł, która zostanie przeznaczona na odbudowę domów w syryjskich miastach, m.in. Aleppo.

YouTube.com

Symboliczny czek na kwotę 400 tys. zł. odebrał przedstawiciel syryjskich organizacji charytatywnych, ks. Ziad Hilal, jezuita z Homs. – Bardzo dziękuję Polakom za pomoc w wielu projektach, za to, co czynicie – powiedział.

W akcję włączyło się około 250 szkół, parafie, firmy oraz lubelskie uczelnie. Zebrane środki zostaną przeznaczone na odbudowę domów w Aleppo i innych miastach Syrii zniszczonych przez wojnę. Pieniądze były zbierane w zakładach pracy, szkołach i uczelniach, kościołach, podczas koncertów, przez wolontariuszy na ulicach, poprzez wpłaty indywidualne na konto, za pośrednictwem smsów.

W szczególny sposób akcję wsparło przedsiębiorstwo PZL Świdnik.

– Syryjczycy chcą mieć nadzieję na to, żeby odbudować swój kraj, mieszkania, umeblować go na nowo i mieszkać tam, skąd pochodzą, w swojej ojczyźnie. Środki finansowe muszą tej nadziei towarzyszyć, bo bez nich nie da się odbudować tego kraju – podkreślił wojewoda. – Akcja daje nadzieję Syryjczykom, ale też ufność w to, że my jesteśmy w stanie dawać tę nadzieję narodowi, który jej dzisiaj potrzebuje – dodał.

Wojewoda przypomniał, że akcja rozpoczęła się od podpisania deklaracji na Zamku w Lublinie. Podkreślił także ogromne zaangażowanie wielu podmiotów, szczególnie dzieci i młodzieży ze szkół Lubelszczyzny. Podziękowania za wsparcie akcji przekazał przedstawicielom Uniwersytetu Medycznego, Archidiecezji Lubelskiej, Diecezji Siedleckiej, Kościołowi Prawosławnemu, Diecezji Zamojskiej, Kuratorium Lubelskiemu oraz firmom. Pokreślił także szczególny wkład ks. prof. Waldemara Cisło oraz minister Beaty Kempy. Zaznaczył także, że odbudowa ok. 100 domów, to wymiar ekonomiczny tego przedsięwzięcia.

W podsumowaniu udział wzięła minister Beata Kempa. Przypomniała, że w całym 2017 roku polski rząd łącznie przeznaczył 351 mln zł na pomoc osobom, m.in. w Syrii i Libanie. –Sytuacja, którą tam zastajemy na miejscu, pokazuje, że właściwie każda złotówka, każdy grosz, jest tam niezwykle dobrze przyjmowany. To są środki, które często pomagają tym ludziom uniknąć śmierci– podkreśliła Beata Kempa, minister – członek Rady Ministrów.

Obecnie najpilniejszą potrzebą jest zapewnienie Syryjczykom dostępu do pomocy medycznej. Po ostatnich atakach na Syrię jest jeszcze trudniej. Brakuje żywności i leków. Więcej Syryjczyków umiera od braku dostępu do opieki medycznej niż bomb. Końca wojny w Syrii nadal nie widać. Kraj ten stał się areną starć mocarstw światowych, państw arabskich i rozgrywek wielkiego biznesu.

– Te brudne interesy ekonomiczne, za które płacą najsłabsi – dzieci, kobiety, starcy, oby się wreszcie skończyły – taką nadzieję wyraża ks. prof. Waldemar Cisło, dyrektor sekcji polskiej PKWP.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

Wiele stron internetowych, wykorzystuje pliki cookies (ciasteczka). Służą one m.in. do tego, by zagłosować w sondzie. Nowe przepisy zobowiązują nas do poinformowania o tym. Dalsze korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki będzie oznaczało, że zgadzasz się na ich wykorzystywanie.
Aby dowiedzieć się więcej, przeczytaj o Polityce plików cookies.

Rozumiem