Reklama

Moje pismo Tęcza - 7/8 2018

Rozmowa na progu Roku Wiary

2012-09-28 12:31

Z abp. Józefem Michalikiem - metropolitą przemyskim, przewodniczącym Konferencji Episkopatu Polski - rozmawia ks. inf. Ireneusz Skubiś
Niedziela Ogólnopolska 40/2012, str. 12-13

BOŻENA SZTAJNER

KS. INF. IRENEUSZ SKUBIŚ: - Ostatni Sobór przyniósł ze sobą przesunięcie koncepcji Kościoła z porządku hierarchicznego na porządek wspólnotowy. Może dzisiaj doszliśmy do miejsca, w którym należałoby na nowo przemyśleć model Kościoła, który byłby bardziej zrozumiały i potrzebny współczesnym?

ABP JÓZEF MICHALIK: - Prawda o tym, że Kościół stanowi Chrystus i cały odkupiony przez Niego lud Boży, była od początku życiodajnie obecna w Kościele. Wiara i chrzest włączają się w żywy organizm Kościoła. Ostatni Sobór podkreślił rolę hierarchii w Kościele współczesnym, akcentując związek biskupa z całym ludem Bożym, czyli z Kościołem lokalnym oraz z Kościołem powszechnym. Pamiętamy, że I Sobór Watykański zwrócił uwagę na posługę papieża (dogmat o nieomylności w sprawach wiary), natomiast II Sobór pracował nad tym, żeby związać hierarchię z charyzmatem, żeby osadzić ją we wspólnocie, w pełnej komunii Kościoła, czyli ożywić związek z papieżem, z całym kolegium biskupów i ludem Bożym (dla tego celu powołano instytucję Synodu Biskupów). Czy potrzebne jest na nowo przemyślenie modelu Kościoła? Model Kościoła wyznaczył Pan Jezus, więc jest on zawsze aktualny, natomiast inne może być położenie akcentów, odpowiednie do czasów, w których Kościół działa. Wydaje się, że bardziej potrzebne byłoby pogłębienie tego, co Założyciel Kościoła od nas oczekuje. Nie powinniśmy się lękać bardziej radykalnego pójścia za prawdą Ewangelii. Cnota nie jest pośrodku, ale w centrum! Jeżeli prawda jest trudna do zrozumienia, to trzeba pomóc ją zrozumieć, a nie zmieniać tak, żeby stała się bardziej wygodna. W tych zmianach, w tej akomodacji powinno chodzić przede wszystkim o wierność woli Chrystusa, wierność tradycji sięgającej początków chrześcijaństwa i reformę świata, naszego myślenia i postępowania, a nie reformę Kościoła. Osobiście uważam za niezbyt szczęśliwe określenie, że Kościół stale powinien być reformowany. To jest nieścisłe teologicznie. Kościół stale powinien być uświęcany: „Ecclesia semper sanctificanda”.

- Coraz częściej widzimy, że społeczeństwa wyrzekają się wszystkiego, co święte. Może więc należy przypomnieć światu, że Kościół jest Ciałem Chrystusa, że jest niejako sakramentem, a więc znakiem Jego obecności w świecie?

- Niewątpliwie dzisiaj istnieje w świecie bardzo czytelna tendencja do eliminacji sacrum i do wyeliminowania Pana Boga z życia publicznego. Ten wymiar wrażliwości na transcendencję, na duchową nadprzyrodzoność nie pasuje do dzisiejszej koncepcji tzw. nowoczesności. A przecież prawdziwa nowoczesność to wszechstronny rozwój człowieka i wszechstronny postęp. Nie będziemy mieli do czynienia z postępem, jeśli będziemy rozwijać tylko jedną część, jedną stronę ludzkich zdolności - doprowadzi to niechybnie do deformacji, wykoślawienia wielkiego potencjału i bogactwa, które tkwi w człowieku. Musimy dbać o całość i dlatego trzeba przypominać o wymiarze duchowym człowieka, o jego otwarciu na transcendencję, na Boga i o tym, że są pewne znaki i drogi prowadzące do rozpoznania tej rzeczywistości. Kościół jest właśnie tym znakiem, który wskazuje miejsce spotkania z Bogiem.

- Jak przekonać ludzi, którzy uporczywie twierdzą: „Chrystus tak, ale Kościół nie”? Dzisiaj niektórzy przeformułowują to twierdzenie, mówiąc: „Kościół tak, ale księża nie”.

- Trzeba być przygotowanym na to, że ludzie słyszą to, co chcą usłyszeć, i widzą to, co chcą zobaczyć. Nie należy się zniechęcać. Trzeba podawać prawdę taką, jaka ona jest. Nie ma Chrystusa bez Kościoła i nie ma Kościoła bez Chrystusa. Chrystus zostawił na ziemi Kościół i utożsamia się z tym Kościołem. Nie można też zatrzymać się wyłącznie na wymiarze duchowym Kościoła - to również nie jest prawdą. Kościół nie jest wyłącznie duchowy. Kościół jest rzeczywistością Bosko-ludzką, tak jak Chrystus nie jest tylko Bogiem, ale i człowiekiem. I to już jest nieodwracalne, zaistniałe w historii wydarzenie zbawcze. Trzeba pokazywać, że Kościół posługuje się tym cielesnym ziemskim aspektem, że Kościół składa się z ludzi - z różnych ludzi - i świętych, i grzeszników, i to jest wielka szansa Kościoła. Można by tu przytoczyć wypowiedź czeskiego teologa ks. Tomasza Halika, który mówi, że gdyby spotkał Chrystusa, zapytałby Go o Jego rany, jak to uczynił św. Marcin, bo nie ma Chrystusa bez ran. Podobne pytanie zadałby Kościołowi: gdzie są grzesznicy, gdzie są twoje rany, Kościele? Prawdziwy Kościół ma rany, zostawia miejsce na słabości, na grzech, na nadzieję nawrócenia. Prawdziwy Kościół to ludzie, którzy dążą do tego, żeby móc powiedzieć: żyję już nie ja, lecz żyje we mnie Chrystus. Sprawujemy nasze poselstwo na tej ziemi, dlatego jej uwarunkowania trzeba brać pod uwagę, ale nie wolno nam niczego z nauki Chrystusowej przekreślić. Szukanie Chrystusa bez Kościoła jest indywidualizmem, subiektywizmem, jest błędem bez możliwości obiektywizacji depozytu wiary, przebaczenia i łaski sakramentalnej.
Kapłaństwo także nie jest wymysłem ludzkim i nie ma Kościoła bez kapłanów i bez sakramentów, które są źródłami zbawczej łaski. Chrystus wyposażył Kościół w sakrament chrztu, który przyjmują wszyscy do niego należący i który już nas obdarza godnością kapłańską, dając szansę i odpowiedzialność za składanie ofiary, za wynagradzanie Bogu za grzechy. Równocześnie jednak Pan Jezus zostawia kapłanom urząd pasterski, chcąc uczynić ich bardziej odpowiedzialnymi za dzieło zbawienia, które zostawił na świecie. To szczególne sprawowanie funkcji kapłańskiej ma uświęcać ludzi i świat, a zlecenie misji nauczycielskiej pomaga ustrzec prawdziwość wiary, prowadzącej do zbawienia. Na szczęście Chrystus zostawił te upoważnienia nie aniołom, ale konkretnym apostołom, ludziom, dlatego pozostawienie Kościoła bez kapłanów byłoby skazaniem go na zamieranie i odebraniem mu zarówno łask sakramentalnych, jak i przewodników w konkretnych sytuacjach. A kapłani jako ludzie powinni starać się dociągać do ideału czy modelu Apostołów.

- W kontekście dyskusji o Kościele stawiamy czasem pytanie o profil biskupa. Według niektórych, biskup ma być teologiem, według innych - prawnikiem albo duszpasterzem. Czy nie doszliśmy do miejsca, w którym trzeba sobie uświadomić na nowo, że dla skuteczności ewangelizacji powinien on być przede wszystkim święty?

- W tym pytaniu także tkwi niebezpieczeństwo sprowadzenia wszystkiego do wymiaru duchowego. Biskup powinien być świętym teologiem (Hans Urs von Balthasar mówił: „Spośród teologów interesują mnie tylko święci”), powinien być świętym duszpasterzem i świętym prawnikiem, ale też świętym (czyli uczciwym, sprawiedliwym) administratorem. Od ludzi, którym więcej dano, słusznie wymaga się więcej. Te wymagania są jednak niekiedy zupełnie oderwane od rzeczywistości i niemożliwe do spełnienia. Trzeba zdać sobie sprawę z tego, że Kościół ma takich biskupów, jakich ma księży, i takich księży, jakie ma rodziny. Ksiądz nie spada z nieba, ale rośnie z hierarchią wartości, którą wyniósł z rodziny. Podczas pobytu w seminarium i w późniejszym sprawowaniu kapłaństwa budujemy na tych fundamentach i ciągle staramy się wzrastać. Rzeczywistość jest taka, jaka jest, i trzeba ją pokochać miłością Chrystusową, żeby ją skutecznie zmieniać. Wtedy zmienimy i kapłanów, i biskupów. Jeden z papieży wołał kiedyś: „Matki, ojcowie, dajcie mi świętych kapłanów”. Pewnie to samo wezwanie kieruje przez wieki Pan Jezus, ale też płynie ono z serca każdego prawego człowieka.

- Bardzo podoba mi się tytuł „ekscelencja”. Jeżeli spojrzymy na jego etymologię („ex coelo”, łac. „z nieba”), od razu widzimy, że urząd biskupa, a dokładnie jego doniosłość, pochodzą od Boga. Czy czasem nie brakuje tej świadomości po stronie hierarchii i po stronie wiernych?

- To ciekawa obserwacja i interpretacja tytułu, który z czasem sprowadzono do wymiaru bardziej świeckiego i którym obdarza się ludzi odznaczonych pewną godnością, zarówno w Kościele, jak i poza nim. Wielu biskupów preferuje tytuł pasterza albo ojca. W moim przekonaniu, najważniejsza jest treść, jaką nadajemy każdemu słowu czy tytułowi. Osobiście jestem przekonany, że najlepsze są tytuły najprostsze, jak najbardziej odpowiadające rzeczywistości.

- Czasem szukamy daleko, a rozwiązania są na podorędziu. W książce Ekscelencji jest mowa o świętowaniu niedzieli. Czy jednak zachętom nie powinna towarzyszyć troska pasterzy, by Eucharystia naprawdę polegała na uczcie, na świętowaniu? Dlaczego w liturgii tak niewiele jest atmosfery wesela? Gdzie się podziały śpiewy gregoriańskie, misterium, dym kadzidła?

- W posoborowej teologii zauważono dwie tendencje: jedna - do utrzymania Najświętszej Ofiary Eucharystycznej jako powtórzenia i uobecnienia misterium z Kalwarii; druga zaś bardziej zwracała uwagę na to, że należy zauważyć w Eucharystii wieczernik, ucztę. Nie powinno się żadnego z tych elementów pomijać, ale jeśli uczta, to przede wszystkim duchowa. Trzeba uważać, żeby nie przerodziła się ona w przesadne świętowanie, przed czym przestrzegał już św. Paweł. Natomiast ważne są elementy usprawniające liturgię (porządek i rytm modlitw, śpiewu i ciszy etc.), a także elementy pogłębionej estetyki i symboliki piękna, pomagające w przeżyciu duchowej bliskości z Panem Bogiem, do którego wznosi się nasze serce, modlitwa, dym kadzideł…

- Często jako Kościół jesteśmy postrzegani jako oblężona twierdza i obrażamy się na świat za to, że nas atakuje. Ale czy naszą największą porażką nie jest fakt, że ten świat nie zastyga ze zdumienia, patrząc na nas, i nie wypowiada słów: „Popatrzcie, jak oni się miłują”?

- Tak. Bóg jest miłością i miłość jest u podstaw stworzenia, jest u podstaw planu zbawczego oraz istnienia Kościoła jako owocu śmierci i zmartwychwstania Chrystusa. Niewątpliwie odejście od tej wizji zawsze jest jakąś zdradą pierwotnego ideału. Powstaje pytanie: Na czym polega miłość do Pana Boga i do ludzi. Odpowiedź znajdujemy w konkretnych relacjach - zawsze kryterium prawdziwości tego, co mówimy, co deklarujemy, są czyny i dlatego nie bez znaczenia jest nasza wewnętrzna postawa serca, „uczucie miłości”, sympatii, życzliwości, czego wyrazem jest następnie nasz sposób odzywania się do drugiego człowieka, do naszych przyjaciół i do obcych, także do tych, którzy mają inne niż my przekonania; ma duże znaczenie nasza reakcja na ludzki błąd i sposób, w jaki chcemy pozyskiwać człowieka dla naszego sposobu patrzenia na świat.

- Czy nie powinno się pracować nad świadomością duszpasterzy i wiernych, by przyjęcie przez nich prasy katolickiej utożsamiało się z tezą, że prasa katolicka jest dobrym programem katechizacji dorosłych, młodzieży i dzieci?

- Stare przysłowie łacińskie mówiło: „Ars artium regimen animarum” - Duszpasterstwo jest sztuką sztuk. Warto korzystać z każdego elementu, który może się przysłużyć pogłębianiu wiary, czyli skontaktowaniu człowieka z Panem Bogiem, z przesłaniem zbawczym, z mądrością natchnionego Słowa Bożego. Do tych sposobów twórczego pogłębiania indywidualnej wiary należy słowo, przykład życia, ale i lektura dobrej książki, dobrego katolickiego pisma, a także wymiana zdań na temat tego, cośmy przeczytali, czegośmy się dowiedzieli. Zawsze ma wielki sens promocja katolickiego pisma, katolickiej książki. To są przecież ważne źródła wiedzy religijnej i wiary. Wyrabianie smaku literackiego ma dodatkową wartość wszechstronnego formowania dojrzałego sposobu myślenia i budowania wrażliwości na piękno słowa. Praca nad zainteresowaniem wiarą przynosi owoce przez to także, że zachęcamy np. czytelników „Niedzieli” do tworzenia własnych pism w parafiach lub współtworzenia tych, które już istnieją. Autorzy korzystają wtedy bardzo intensywnie z tygodników katolickich, z fachowych pism czy książek. Cały wysiłek polega także na tym, żeby dotrzeć do człowieka i obudzić jego zainteresowanie, by wolny czas chciał spędzać z książką albo z gazetą katolicką w ręku. Będzie to możliwe, jeśli wrażliwość na słowo pisane będzie większa. Jeśli głód lektury obudzi się wśród księży, sióstr zakonnych, alumnów i szarych ludzi. Powszechne czytelnictwo dziś zanika i obserwujemy zanik codziennej, ludzkiej kultury. Ta przykra obserwacja powinna budzić w nas refleksję i poczucie odpowiedzialności, motywujące chęć działania.

Tagi:
Rok Wiary Kościół

Przez Maryję do Jezusa

2014-02-05 12:12

Ks. Jan Robakowski
Niedziela Ogólnopolska 6/2014, str. 18

Graziako

Słynna dewiza św. Ludwika Marii Grignion de Montfort: „Wszystko dla Jezusa przez Maryję”, bo to „droga najłatwiejsza, najkrótsza, najdoskonalsza i najpewniejsza”, jest aktualna szczególnie w sanktuarium Matki Bożej w Lourdes, gdzie przez swe objawienia Bernadetcie w Grocie Massabielskiej Niepokalana Dziewica szeroko otworzyła bramy prowadzące do nawrócenia grzeszników i umocnienia wiary.

Lourdes bramą wiary

To temat, jaki został zaproponowany w 2013 r. pielgrzymom do rozważań i przeżywania w czasie ich pobytu w tym słynnym sanktuarium Niepokalanej. 24 listopada 2013 r. zakończył się Rok Wiary, ogłoszony jeszcze przez Benedykta XVI. Jednak temat ten będzie zawsze aktualny dla ludzi szukających sensu życia: prawdy i Boga.

Lourdes jest wyjątkowo szeroką i skuteczną bramą prowadzącą do wiary, bo wszystko tu sprzyja nawróceniu i umocnieniu religijności.

Jeżeli pielgrzym stojący przed grotą z pokorą przyznaje w swoim sercu, że jego wiara jest bardzo słaba, ma szczególną okazję prosić w tym miejscu Jezusa, aby przez wstawiennictwo Maryi, która jest błogosławiona, bo uwierzyła, wyleczył go z niedowiarstwa i pozwolił przejść przez bramę prowadzącą do wiary.

Znak krzyża świętego

W czasie objawień w Lourdes Matka Boża nie tylko Bernadettę, ale wszystkich tu przybywających prowadzi do wiary przez wypowiedziane słowa, przez cudowną wodę, przez gesty i znaki pokutne.

Pierwszym gestem uczynionym przez Maryję i powtórzonym przez Bernadettę jest znak krzyża świętego. Matka Boża uczy nas przez Bernadettę, jak należy się żegnać. Kreśląc pobożnie na sobie ten znak, wyznajemy i składamy dziękczynienie Bogu Ojcu, który nas stworzył, Synowi, który nas zbawił, i Duchowi Świętemu, który nas oświeca i uświęca. Jak przypomina Benedykt XVI: „W znaku krzyża zawarta jest synteza naszej wiary”. Pozwólmy, aby Matka Boża z Lourdes nauczyła nas czynić ten znak, bo on ukazuje wiarę Kościoła i wyraża naszą wiarę.

Szczególnie poleca się pielgrzymom przejść Drogę Krzyżową, bo ona przez pobożną modlitwę i medytację każdej stacji prowadzi do najpełniejszego zrozumienia świętości i zbawczej mocy zawartej w znaku krzyża.

Cudowna woda i nawrócenie

Matka Boża mówi do Bernadetty: „Proś Boga o nawrócenie grzeszników”; „Pokuty, pokuty, pokuty”; „Idź do źródła napić się i umyć w nim”. Bernadetta, zawsze posłuszna Pani, na kolanach drąży rękami w głębi groty ziemię w poszukiwaniu wody. Z początku ukazuje się samo błoto. Gdy tylko zamieni się ono w błotnisty płyn, Bernadetta natychmiast, zgodnie z życzeniem Pani, pije go i myje się w nim, przez co jej twarz staje się szkaradnie brudna. Robi to na wszystkich obecnych negatywne wrażenie.

Tymczasem przez tych kilka gestów uczynionych przez Bernadettę Matka Boża ukazuje, jakie spustoszenie w ludzkiej egzystencji powoduje grzech. Przez grzech tracimy naszą przynależność do Boga, a tym samym – nasze podobieństwo do Niego. To właśnie oznaczało błoto na twarzy Bernadetty.

Na szczęście: „Gdzie jednak wzmógł się grzech, tam jeszcze obficiej rozlała się łaska” (Rz 5, 20b). Błoto w grocie zostaje szybko oczyszczone przez krystalicznie czystą wodę z cudownego źródła, już od 150 lat przypominającą tę, która wytrysnęła z boku Chrystusowego na krzyżu, a która nas oczyściła w sakramencie chrztu św. i nieustannie oczyszcza w sakramencie pokuty.

Cudowna woda z Groty Massabielskiej uzdrowiła nie tylko tysiące chorych na ciele, ale też miliony chorych na duszy.

Chrystus wyraźnie nas zapewnia i zachęca obietnicą: „Bo gdzie są dwaj albo trzej zebrani w imię moje, tam jestem pośród nich” (Mt 18, 20). Dlatego jak najobficiej korzystajmy z naszej pielgrzymki.

Podczas pobytu w Lourdes mamy okazję każdego dnia wspólnie uczestniczyć we Mszy św., w adoracji Najświętszego Sakramentu, w Różańcu uroczyście odmawianym w grocie oraz w procesji chorych, uwieńczonej błogosławieństwem Najświętszym Sakramentem. A wieczorem, na zakończenie dnia, należy i warto wziąć udział w Maryjnej procesji różańcowej z lampionami, która jest niezwykle wzruszającą i niezapomnianą manifestacją wiary wielotysięcznej rzeszy pielgrzymów.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Moje pismo Tęcza - 7/8 2018

Chiny: zburzono już trzeci kościół katolicki

2018-08-16 20:59

kg (KAI/AsiaNews) / Jinan

W miejscowości Qianwang w dystrykcie Licheng – jednym z sześciu tworzących Jinan, stolicę prowincji Szantung we wschodnich Chinach – zburzono kościół katolicki. Był on oficjalnie zarejestrowany, a więc nie należał do struktur „podziemnych”, nieuznawanych przez władze. Jest to trzecia świątynia, zniszczona w Jinanie w ostatnich tygodniach i – podobnie jak w poprzednich tego rodzaju przypadkach – uzasadniano to tym, że kościoły podobno przeszkadzały planom architektonicznym. Miesiąc temu było to w Lichengu, a 17 lipca w Liangwangu.

Ireneusz Kajdana/travelki.eu

Świątynię w Qianwangu zburzono 13 sierpnia. W południe około stu „rozrabiaków” wdarło się nagle do budynku i zaczęło go niszczyć – ołtarz, posągi świętych, ławki i inne znajdujące się w środku przedmioty. Na zamieszczonym w internecie filmie wideo można zobaczyć połamane meble i kawałki ścian, a także odciętą od reszty rzeźby głowę Matki Bożej.

Nazajutrz po zdarzeniu około 70 parafian, łącznie z dwoma księżmi i siostrą zakonną, manifestowało przed siedzibą władz miejskich. W strugach ulewnego deszczu rozwinęli transparenty i plakaty z napisami: „Zwróćcie mi mój kościół, zwróćcie mi moje serce!” oraz „Potępiamy zniszczenie i prosimy władze o rozsądne wyjaśnienie”.

Według miejscowych źródeł, proboszcz zburzonego kościoła ks. Wang Junbao mógł rozmawiać z władzami Lichengu, które obiecały mu, że znajdą miejsce na zbudowanie nowego obiektu, chociaż „zajmie to dużo czasu”.

Kościół w Qianwangu wzniesiono w 1750 r. W 1958, za rządów Mao Zedonga, budynek przejęło państwo, przeznaczając go na inne cele. W 1987, stosownie do nowego ustawodawstwa chińskiego, przeforsowanego przez Deng Xiaopinga, diecezja Jinan odzyskała obiekt, który na nowo zarejestrowano jako budynek sakralny Kościoła „oficjalnego”, wpisując go w nowy urbanistyczny układ tego obszaru, zatwierdzony w 1998 roku.

Jednak w 2014 r. rząd lokalny zaplanował zbudowanie właśnie w tym miejscu parku i nowych domów, a aby to osiągnąć, postanowiono zburzyć kościół. Diecezja zgodziła się na to, władze natomiast zobowiązały się znaleźć nowe miejsce na budowę obiektu, ale dotychczas nie wywiązały się z tej obietnicy, a trzy dni temu, bez żadnych uprzedzeń ani wskazania nowego terenu, zburzyły dotychczasowy kościół.

Zdaniem miejscowych źródeł, najnowsze wydarzenia są częścią tej samej polityki władz dystryktu Licheng od lat zwodzących diecezję, która w obliczu konieczności opuszczenia świątyni prosi najpierw o wskazanie miejsca na budowę nowej. I niezmiennie słyszą w odpowiedzi: „Wynoście się stąd natychmiast”.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Watykan po raporcie z Pensylwanii: wstyd i smutek

2018-08-17 07:21

st (KAI) / Watykan

Dyrektor Biura Prasowego Stolicy Apostolskiej, Greg Burke wydał komunikat w związku z ogłoszeniem we wtorek 14 sierpnia 1300-stronicowego raportu stanowiącego wynik prawie dwuletniego śledztwa prowadzonego przez wielką ławę przysięgłych Pensylwanii. Mowa w nim, że w sześciu, spośród ośmiu diecezji katolickich, istniejących w tym amerykańskim stanie 301 księży katolickich dopuściło się w ciągu 70 lat nadużyć seksualnych na ponad tysiącu dzieci. Ofiarami przestępstw w większości byli chłopcy.

Grzegorz Gałązka
Greg Burke

Oto tekst oświadczenia rzecznika Stolicy Apostolskiej w tłumaczeniu na język polski:

W odniesieniu do raportu opublikowanego w tym tygodniu w Pensylwanii, istnieją dwa słowa, które mogą wyrazić uczucia w obliczu tych strasznych przestępstw: wstyd i smutek.

Stolica Apostolska traktuje z wielką powagą pracę Śledczej Wielkiej Ławy Przysięgłych Pensylwanii i wytworzony przez nią obszerny Raport Tymczasowy. Stolica Apostolska jednoznacznie potępia molestowanie seksualne nieletnich.

Nadużycia opisane w raporcie są przestępcze i moralnie naganne. Akty te były zdradą zaufania, które ograbiło ofiary z ich godności i wiary. Kościół musi wyciągnąć trudne lekcje z przeszłości i konieczne jest rozliczenie zarówno sprawców, jak i ludzi, którzy pozwolili, aby zaistniały nadużycia.

Większość dyskusji w raporcie dotyczy nadużyć przed rokiem 2000. Nie stwierdzając niemal żadnych przypadków po roku 2002, konkluzje Wielkiej Ławy Przysięgłych są zgodne z wcześniejszymi badaniami pokazującymi, że reformy Kościoła katolickiego w Stanach Zjednoczonych radykalnie zmniejszyły liczbę przypadków wykorzystywania dzieci przez duchownych. Stolica Apostolska zachęca do nieustannej reformy i czujności na wszystkich szczeblach Kościoła katolickiego, aby pomóc w ochronie nieletnich i dorosłych niepełnosprawnych przed krzywdą. Stolica Apostolska pragnie również podkreślić potrzebę dostosowania się do prawa cywilnego, w tym konieczności obowiązkowego zgłaszania przypadków wykorzystywania dzieci.

Ojciec Święty dobrze rozumie, jak bardzo te przestępstwa mogą wstrząsnąć wiarą i duchem ludzi wierzących i ponawia wzywa do podjęcia wszelkich starań, aby stworzyć bezpieczne środowisko dla nieletnich i dorosłych niepełnosprawnych w Kościele i w całym społeczeństwie. Ofiary powinny wiedzieć, że Papież jest po ich stronie. Ci, którzy cierpią, są dla niego priorytetem, a Kościół chce ich słuchać, aby wykorzenić tą tragiczną makabrę, która niszczy życie niewinnych osób.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jestem od poczęcia

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem