Reklama

Audiencja generalna, 27 stycznia 2010

Święty Franciszek z Asyżu

Benedykt XVI
Niedziela Ogólnopolska 6/2010, str. 4-5


Św. Franciszek z Asyżu

Dzisiaj chciałbym przedstawić postać Franciszka, prawdziwego „giganta” świętości, który nie przestaje fascynować wielu osób w każdym wieku i wszystkich religii.

„Narodziło się dla świata słońce”. Tymi słowami w „Boskiej Komedii” („Raj”, Pieśń XI) wielki włoski poeta Dante Alighieri mówi o narodzinach Franciszka, które nastąpiły pod koniec 1181 r. bądź na początku 1182 r. w Asyżu. Pochodzący z zamożnej rodziny - ojciec był kupcem bławatnym - Franciszek beztrosko spędził okres dojrzewania i młodość, hołdując rycerskim ideałom swoich czasów. W dwudziestym roku życia wziął udział w kampanii wojskowej i dostał się do niewoli. Rozchorował się i został zwolniony. Po powrocie do Asyżu rozpoczął się w nim powolny proces nawrócenia duchowego, które doprowadziło do stopniowego porzucenia światowego życia, jakie wiódł do tej pory. To wtedy doszło do znanych epizodów - spotkania z trędowatym, którego Franciszek, zsiadłszy z konia, ucałował na znak pokoju i przesłania Ukrzyżowanego w kościółku św. Damiana. Trzy razy Chrystus na krzyżu ożył i rzekł mu: „Franciszku, idź i napraw mój Kościół, który, jak widzisz, cały jest w ruinie”.


Ten prosty fakt - słowa Pana, usłyszane w kościele św. Damiana - kryje w sobie głęboką symbolikę.
Św. Franciszek wezwany jest od razu do naprawienia tego kościółka, lecz ruina tego budynku jest symbolem dramatycznej i niepokojącej sytuacji samego Kościoła w owym czasie, gdy powierzchowna wiara nie kształtuje ani nie przemienia życia, duchowieństwo jest mało gorliwe, miłość stygnie, a wewnętrzne zniszczenie Kościoła pociąga za sobą także rozkład jedności wraz z narodzinami ruchów heretyckich. Jednakże w centrum tego zrujnowanego Kościoła jest Ukrzyżowany i przemawia: wzywa do odnowy, nawołuje Franciszka do pracy fizycznej w celu konkretnej naprawy kościółka św. Damiana, symbolu głębszego powołania do odnowy samego Kościoła Chrystusowego, z jego radykalizmem wiary i z jego entuzjazmem miłości do Chrystusa. Wydarzenie to, do którego doszło najprawdopodobniej w 1205 r., nasuwa myśl o innym podobnym wydarzeniu - z 1207 r.: śnie papieża Innocentego III. Śniło mu się, że Bazylika św. Jana na Lateranie, matka wszystkich kościołów, wali się, a mały i nic nieznaczący zakonnik podtrzymuje ją plecami, by nie runęła. Warto zauważyć z jednej strony, że to nie papież przychodzi z pomocą, aby kościół się nie zawalił, lecz mały i niepozorny zakonnik, którego papież rozpoznaje we Franciszku, gdy ten go odwiedza. Innocenty III był potężnym papieżem, o wielkiej kulturze teologicznej i wielkich wpływach politycznych, a jednak to nie on odnawia Kościół, lecz mały i nic nieznaczący zakonnik: jest nim św. Franciszek, wezwany przez Boga. Z drugiej strony jednak trzeba zauważyć, że św. Franciszek nie odnawia Kościoła bez papieża czy wbrew niemu, ale wyłącznie w jedności z nim. Obie te rzeczywistości idą w parze: następca Piotra, biskupi, Kościół zbudowany na sukcesji apostolskiej i nowy charyzmat, jaki Duch Święty tworzy w tym momencie, aby odnowić Kościół. Dzięki wspólnym działaniom wzrasta prawdziwa odnowa.

Powracamy do życia św. Franciszka. Ponieważ jego ojciec Bernardone zarzucał mu zbytnią hojność w stosunku do ubogich, Franciszek, w obecności biskupa Asyżu, w symbolicznym geście zrzucił z siebie okrycie, wyrażając w ten sposób zamiar wyrzeczenia się ojcowskiego dziedzictwa: tak jak w chwili stworzenia, Franciszek nie ma nic, tylko życie, które dostał od Boga, w którego ręce je składa. Później żył jak pustelnik do czasu, gdy w 1208 r. nastąpiło inne fundamentalne wydarzenie na drodze jego nawrócenia. Słuchając fragmentu Ewangelii Mateusza - mowy Jezusa do Apostołów, wysłanych z misją - Franciszek poczuł powołanie do życia w ubóstwie i oddania się przepowiadaniu. Przyłączyli się do niego inni towarzysze i w 1209 r. udał się on do Rzymu, aby przedłożyć papieżowi Innocentemu III projekt nowej formy życia chrześcijańskiego. Został po ojcowsku przyjęty przez tego wielkiego papieża, który, oświecony przez Pana, wyczuł boskie pochodzenie ruchu stworzonego przez Franciszka. Biedaczyna z Asyżu zrozumiał, że wszystkie charyzmaty otrzymane od Ducha Świętego należy oddać na służbę Ciału Chrystusa, którym jest Kościół; dlatego działał w pełnej jedności z władzą kościelną. W życiu świętych nie ma sprzeczności między charyzmatem proroctwa a charyzmatem władzy, a jeśli występuje jakieś napięcie, umieją oni cierpliwie poczekać na czas Ducha Świętego.

Reklama

W rzeczywistości niektórzy historycy XIX wieku, a nawet ubiegłego stulecia, starali się stworzyć za plecami Franciszka tradycji tzw. Franciszka historycznego, tak jak próbuje się stworzyć za Jezusem z Ewangelii tzw. Jezusa historycznego. Taki historyczny Franciszek nie byłby człowiekiem Kościoła, lecz człowiekiem związanym bezpośrednio i wyłącznie z Chrystusem, człowiekiem, który chciał dokonać odnowy ludu Bożego bez form kanonicznych i bez hierarchii. Prawda jest taka, że św. Franciszek pozostawał rzeczywiście w jak najbardziej bezpośrednim związku z Jezusem i ze słowem Bożym, za którym chciał iść „sine glossa” - takim, jakie jest w całym swym radykalizmie i prawdzie. Prawdą jest też, że początkowo nie zamierzał tworzyć zakonu z niezbędnymi formami kanonicznymi, lecz po prostu przez słowo Boże i obecność Pana chciał odnowić lud Boży, zgromadzić go znów na słuchaniu słowa i werbalnym posłuszeństwie Chrystusowi. Wiedział ponadto, że Chrystus nie jest nigdy „mój”, lecz zawsze „nasz”, że „ja” nie mogę mieć Chrystusa i budować „ja” przeciw Kościołowi, jego woli i jego nauczaniu, lecz tylko w jedności Kościoła, zbudowanego na sukcesji apostolskiej, odnawia się także posłuszeństwo wobec słowa Bożego.

Prawdą jest również to, że nie zamierzał tworzyć nowego zakonu, lecz jedynie odnowić lud Boży dla Pana, który nadchodzi. Zrozumiał jednak w cierpieniu i bólu, że wszystko musi mieć swój porządek, również prawo Kościoła niezbędne jest, by nadać kształt odnowie, i tak rzeczywiście wpisał się w pełni, całym sercem, we wspólnotę Kościoła, z papieżem i biskupami. Wiedział zawsze, że centrum Kościoła jest Eucharystia, gdzie Ciało Chrystusa i Jego Krew stają się rzeczywiście obecne. Przez kapłaństwo Eucharystia jest Kościołem. Tam, gdzie kapłaństwo, Chrystus i jedność Kościoła są razem, tylko tam mieszka także słowo Boże. Prawdziwy Franciszek historyczny jest Franciszkiem Kościoła i właśnie w ten sposób przemawia także do niewierzących, do wierzących innych wyznań i religii.

Franciszek i jego bracia, coraz liczniejsi, osiedlili się w Porcjunkuli, jak nazywano kościół Matki Bożej Anielskiej - w miejscu najświętszym dla duchowości franciszkańskiej. Również Klara, młoda niewiasta z Asyżu, pochodząca z rodziny szlacheckiej, wstąpiła do szkoły Franciszka. Tak powstał drugi zakon franciszkański, Zakon Klarysek - inne doświadczenie, które miało przynieść wspaniałe owoce świętości w Kościele.
Także następca Innocentegoo III - papież Honoriusz III swoją bullą „Cum dilecti” z 1218 r. poparł wyjątkowy rozwój pierwszych braci mniejszych, którzy wędrowali, otwierając swe misje w różnych krajach Europy, a nawet w Maroku. W 1219 r. Franciszek otrzymał zgodę na to, by udać się do Egiptu i rozmawiać z muzułmańskim sułtanem Melekiem el-Kamelem, by głosić tam Ewangelię Jezusa. Pragnę podkreślić ten epizod z życia św. Franciszka, który jest bardzo aktualny. W czasach, gdy trwał konflikt między chrześcijaństwem a islamem, Franciszek, uzbrojony świadomie jedynie w swoją wiarę i w swoją osobistą skromność, skutecznie przemierzył drogę dialogu. Kroniki mówią nam o życzliwym i serdecznym przyjęciu, jakie zgotował mu muzułmański sułtan. Jest to wzór, z którego także dziś powinny brać przykład stosunki między chrześcijanami a muzułmanami: krzewić dialog w prawdzie, we wzajemnym szacunku i zrozumieniu (por. „Nostra aetate”, 3). Wydaje się też, że w 1220 r. Franciszek odwiedził Ziemię Świętą, rzucając w ten sposób ziarno, które miało przynieść bogate owoce: jego synowie duchowi uczynili bowiem z miejsc, w których żył Jezus, uprzywilejowane środowisko swojej misji. Z wdzięcznością myślę dziś o wielkich zasługach Kustodii Franciszkańskiej w Ziemi Świętej.

Powróciwszy do Italii, Franciszek przekazał rządy w zakonie swemu wikariuszowi, br. Pietro Cattaniemu, podczas gdy papież powierzył kard. Ugolino, przyszłemu papieżowi Grzegorzowi IX, opiekę nad zakonem, który miał coraz więcej członków. Ze swej strony Założyciel, całkowicie oddany przepowiadaniu, które prowadził z wielkim powodzeniem, ułożył Regułę, zaaprobowaną następnie przez papieża.
W 1224 r. w pustelni Verny Franciszek widzi Ukrzyżowanego w postaci serafina i w czasie spotkania z ukrzyżowanym serafinem otrzymuje stygmaty; staje się w ten sposób jednym z Chrystusem Ukrzyżowanym: otrzymuje dar, wyrażający jego głębokie utożsamienie się z Panem.
Śmierć Franciszka - jego „transitus” - nastąpiła wieczorem 3 października 1226 r. w Porcjunkuli. Po udzieleniu błogosławieństwa swym duchowym synom zmarł, rozpostarty na gołej ziemi. W dwa lata później papież Grzegorz IX zaliczył go do grona świętych. Wkrótce potem została wzniesiona w Asyżu wielka bazylika ku jego czci, będąca po dziś dzień celem niezliczonych pielgrzymów, którzy mogą czcić grób Świętego i podziwiać freski Giotta - malarza, który wspaniale ukazał życie Franciszka.

Powiedziano, że Franciszek reprezentuje „alter Christus” (drugiego Chrystusa), gdyż był rzeczywiście żywą ikoną Chrystusa. Nazywano go także „bratem Jezusa”. Był to w istocie jego ideał: być jak Jezus; rozważać Chrystusa Ewangelii, kochać Go mocno, naśladować Jego cnoty. Chciał zwłaszcza nadać podstawową wartość ubóstwu wewnętrznemu i zewnętrznemu, ucząc go także swych synów duchowych. Pierwsze błogosławieństwo z Kazania na Górze - „Błogosławieni ubodzy w duchu, albowiem do nich należy królestwo niebieskie” (Mt 5, 3) - znalazło świetliste urzeczywistnienie w życiu i w słowach św. Franciszka. Zaprawdę, Drodzy Przyjaciele, święci są najlepszymi interpretatorami Biblii; to oni, wcielając w swym życiu Słowo Boże, czynią je bardziej niż kiedykolwiek atrakcyjnym, tak iż rzeczywiście przemawia ono do nas. Świadectwo Franciszka, który ukochał ubóstwo, aby iść za Chrystusem z całkowitym oddaniem i wolnością, jest w dalszym ciągu również dla nas wezwaniem do pielęgnowania ubóstwa wewnętrznego, aby wzrastać w zaufaniu Bogu, łącząc także umiarkowany styl życia z zachowaniem dystansu wobec dóbr materialnych.

We Franciszku miłość do Chrystusa wyraża się w sposób szczególny w adoracji Najświętszego Sakramentu Eucharystii. W źródłach franciszkańskich można przeczytać wzruszające wyrażenia, jak to: „Niech cała ludzkość się lęka, niech drży cały wszechświat i niebo niech nie posiada się z radości, gdy na ołtarzu, w ręku kapłana, jest Chrystus, Syn Boga żywego. O cudowna łasko! O pokorna wzniosłości, że Pan wszechświata, Bóg i Syn Boży, tak się ukorzył, ukrywając się dla naszego zbawienia pod skromną postacią chleba” (Franciszek z Asyżu, „Pisma”, Padwa 2002, s. 401).
W trwającym obecnie Roku Kapłańskim chciałbym także przypomnieć zalecenie, skierowane przez Franciszka do kapłanów: „Gdy zechcą odprawiać Mszę św., czyści w sposób czysty, niech sprawują ze czcią prawdziwą ofiarę Najświętszego Ciała i Krwi Pana naszego Jezusa Chrystusa” (Franciszek z Asyżu, „Pisma”, s. 399). Franciszek okazywał zawsze wielki szacunek kapłanom i polecał, aby zawsze ich szanowano, nawet wówczas, gdy osobiście byli mało tego godni. Jako uzasadnienie tego głębokiego szacunku przyjmował on fakt, że otrzymali oni dar konsekrowania Eucharystii. Drodzy Bracia w kapłaństwie, nie zapominajmy nigdy tego nauczania: świętość Eucharystii wymaga od nas bycia czystymi, życia w sposób spójny z Tajemnicą, którą sprawujemy.
Z miłości do Chrystusa rodzi się miłość do osób, jak również do wszystkich stworzeń Bożych. Oto inna cecha charakterystyczna dla duchowości Franciszkowej: poczucie powszechnego braterstwa i umiłowanie stworzenia, które natchnęło go do słynnej „Pieśni słonecznej”. Jest to przesłanie bardzo aktualne. Jak przypomniałem o tym w swej ostatniej encyklice „Caritas in veritate”, zrównoważony jest tylko taki rozwój, który szanuje stworzenie i nie szkodzi środowisku (por. nn. 48-52), a w orędziu na tegoroczny Światowy Dzień Pokoju podkreśliłem, że również budowa mocnego pokoju wiąże się z poszanowaniem stworzenia. Franciszek przypomina nam, że w stworzeniu ujawnia się mądrość i życzliwość Stwórcy. Zaplanował On przyrodę jako język, w którym Bóg przemawia do nas, w którym rzeczywistość staje się przejrzysta i my możemy mówić o Bogu i z Bogiem.

Drodzy Przyjaciele, Franciszek był wielkim świętym i radosnym człowiekiem. Jego prostota, jego pokora, jego wiara, jego umiłowanie Chrystusa, jego dobroć w odniesieniu do każdego mężczyzny i każdej kobiety czyniły go radosnym w każdej sytuacji. Między świętością a radością istnieje bowiem głęboki i nierozerwalny związek. Pewien pisarz francuski powiedział, że na świecie jest tylko jeden smutek: ten, że nie jesteśmy świętymi, to znaczy, że nie jesteśmy blisko Boga. Spoglądając na świadectwo św. Franciszka, rozumiemy, że to właśnie jest tajemnica prawdziwej szczęśliwości: stawać się świętymi, bliskimi Bogu!
Niech Maryja Panna, tak czule umiłowana przez Franciszka, wyjedna nam ten dar. Zawierzmy się Jej słowami Biedaczyny z Asyżu:
„Święta Maryjo, Dziewico, wśród niewiast na świecie nie urodziła się podobna Tobie, Córko i Służebnico najwyższego Króla, Ojca niebieskiego, Matko Najświętszego Pana naszego Jezusa Chrystusa, Oblubienico Ducha Świętego: módl się za nami (...) do Twego Najświętszego, Umiłowanego Syna, Pana i Mistrza” (Franciszek z Asyżu, „Pisma”, s. 163).

Z oryginału włoskiego tłumaczył o. Jan Pach OSPPE

Tagi:
św. Franciszek

Św. Franciszek rozdaje wiele łask

2018-02-14 11:09

Katarzyna Dobrowolska
Edycja kielecka 7/2018, str. IV

„Franciszku, idź odbuduj mój Kościół” – usłyszał pewnego dnia z krzyża głos Jezusa najpopularniejszy i najbardziej kochany święty. Tę misję wciąż kontynuuje w świątyniach jemu dedykowanych. Wonią franciszkańskiego ducha ubóstwa, prostoty i pokoju przemienia ludzkie serca i przyprowadza do Boga tych, którzy Go szukają. W kieleckim kościele przy ul. Warszawskiej, gdzie gospodarzem jest Wspólnota Braci Mniejszych Kapucynów, codziennie rozdaje swoje łaski

WD
Na placu przed kościołem stanęła fi gura św. Franciszka

Wszystko o tym mówi, że to kościół i parafia pw. św. Franciszka z Asyżu. Na placu wita każdego święty z gołąbkiem w dłoni – symbolem pokoju i przyjaźni ze stworzeniem. Figura z piaskowca poświęcona została w 2017 r. Prostota nowej świątyni, oszczędne zdobienia kościoła, jak i samo wnętrze też świadczą o franciszkańskim stylu. Jedyną ozdobą głównego ołtarza z piaskowca jest duży krzyż na wzór tego z „San Damiano”, z którego Chrystus przemówił do Franciszka.

Od początku jej istnienia, a zatem od roku 1997 r. parafia żyje duchem św. Franciszka, inspirując się wciąż jego życiem i charyzmatem. Jego kult jest obecny w wielu wydarzeniach i nabożeństwach w ciągu roku liturgicznego. 3 października Bracia Kapucyni wraz z parafianami obchodzą uroczyście „Transitus” – czyli święto przejścia św. Franciszka do ojczyzny niebieskiej. Po Mszy św. wspólnota Młodzieży Franciszkańskiej bądź członkowie III Zakonu Trzeciego św. Franciszka czytają fragmenty opowiadające o jego ostatnich chwilach życia i śmierci. Zażyczył sobie być złożonym na gołej ziemi. Habit przyjął tylko dlatego, iż został mu pożyczony z wyraźnym nakazem, że nie może nikomu go oddać. Przed skonaniem błogosławił braci. Wprowadzeniem do uroczystości świętowania odpustu jest Triduum. Podczas nabożeństw i ­­homilii przez trzy dni wierni poznają charyzmat, posłannictwo i duchowość patrona. W odpust 4 października sprawowana jest Msza św. ku czci św. Franciszka, założyciela trzech zakonów franciszkańskich. Po nabożeństwie wierni adorują jego relikwie przez ucałowanie. W pierwszy czwartek miesiąca homilia podczas Mszy św. wieczornej poświęcona jest franciszkańskiej duchowości. Bracia kapucyni codziennie zwracają się do niego w swoich modlitwach. Życie świętego przypominane jest także w śpiewanych w kościele pieśniach ku jego czci. Kapucyni kieleccy wspominają również 17 września, czyli dzień otrzymania przez św. Franciszka stygmatów w 1224 r., a w listopadzie obchodzą zaś uroczystość Wszystkich Świętych Zakonu Franciszkańskiego.

W parafii rozwija się także prężnie nabożeństwo do św. Ojca Pio. Nie przez przypadek figurę z jego relikwiami umieszczono przed konfesjonałem, przecież zakonnik był spowiednikiem, do którego garnęło się tak wiele osób. Grupa Modlitwy św. Ojca Pio spotyka się w kościele każdego 23. dnia miesiąca na Mszy św., by prosić o potrzebne łaski dla siebie i parafii. W tym roku Kapucyni świętują 100-lecie otrzymania stygmatów przez Ojca Pio. Ślady męki Chrystusa nosił przez pięćdziesiąt lat – od 1918 do 1968 r.

Mówili o nim, że był drugim Chrystusem

Dziesiątki osób wstępują codziennie choćby na krótką chwilę do kościoła św. Franciszka. Jego prostota, pokora, miłość przyciągają jak magnes. Gdzie tkwi tajemnica fenomenu jego popularności – pytam o. Józefa Mizerę. – To święty nazywany przyjacielem Boga i człowieka. Mówili o nim, że miał Jezusa w swoich oczach, na ustach i w swoim sercu. Nazywano go drugim Chrystusem, ponieważ nosił jego rany w swoim ciele, umiłował Jego mękę, ogołocił się całkowicie dla bliźniego. Kochał wszystkich, nikogo nie potępiał, nie osądzał, do każdego szedł z miłością, nawet do wrogów, jak choćby do sułtana. Odniósł się do niego z sercem jak do brata, poszedł bez oręża, a były to czasy wypraw krzyżowych. Jego postawa zjednała sułtana do tego stopnia, że zezwolił braciom opiekować się miejscami świętymi w Ziemi Świętej. Dzięki temu ocalały i możemy do dziś do nich pielgrzymować – odpowiada.

Niegasnący fenomen św. Franciszka

Franciszek urodził się w Asyżu w roku 1181 lub 1182 w rodzinie kupca Piotra Bernardone, który jego imię chrzestne Giovanni (Jan) zmienił na Francesco (Franciszek). Szczególnie opiekował się biednymi, słabymi, usuniętymi na margines ówczesnego społeczeństwa, stąd wciąż inspiruje wspólnotę i świeckich do pomocy najuboższym. Do Franciszkowej parafii każdego dnia na śniadanie przychodzi około stu ubogich, nikomu tutaj nie zabraknie chleba i dobroci. O potrzebujących regularnie troszczy się III Zakon Świętego Franciszka.

Miał ogromny szacunek do kobiety, w której widział córkę Najwyższego Króla – Boga i nie śmiał nawet wzrokiem, ani myślą naruszyć jej piękna, godności i świętości. O. Mizera zauważa, że postawa Franciszka jest szczególnie cenna dziś, kiedy tak często kobieta traktowana jest przedmiotowo i gdy szerzy się pornografia. Święty nigdy nie przekreślał człowieka, nawet najbardziej zaniedbanego moralnie. Wierzył, że każdy może siebie odbudować i odzyskać swoje piękno. Może dlatego tak wiele osób ośmielonych tą otwartością i dobrocią św. Franciszka przychodzi do tego kościoła chętnie do spowiedzi. Ludzie ci wierzą, że zostaną potraktowani jak bracia, w postawie służby z otwartym sercem – tak jak to czynił św. Franciszek, nikt nie będzie ich osądzał i dziwił się ich słabościom, że odnajdą nadzieję i wiarę, że mogą zacząć od nowa. Bracia służą w konfesjonale od rana do wieczora z przerwą na modlitwy i obiad.

Zastanawia pokora św. Franciszka – zawsze chciał służyć i być pod stopami innych, jak ten ostatni. Święty Jan Paweł II ogłosił go patronem ekologii i obrońców środowiska naturalnego, ponieważ przyroda i wszystkie stworzenia ukazywały mu dobroć Stwórcy. – Pokolenia zapamiętały go jako człowieka radości. Odnajdywał ją w uśmiechu niewinnego dziecka, w śpiewie ptaka, w rozkwitającym kwiecie i w czystym źródle – mówi o. Józef.

Kapucyni przygotowują się do konsekracji kościoła

Świątynia jest niemal ukończona, brakuje jeszcze posadzki. Jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem, 4 października, w odpust parafialny, kościół św. Franciszka z Asyżu w Kielcach zostanie konsekrowany. Jesienią część braci kapucynów przeprowadzi się również z domu parafialnego do klasztoru, który jest w trakcie budowy. Wspólnota zajmie piętro budynku, kolejne pomieszczenia będą nadal przygotowywane.

– Jesteśmy wdzięczni wszystkim za modlitwę i ofiarność. Bez tej życzliwości i otwartości wielu ludzkich serc nie bylibyśmy w stanie zrealizować tego dzieła, które wierzymy, służy na chwałę Boga i naszego patrona św. Franciszka. Każdy kto chciałby wesprzeć braci w tym dziele, może zajrzeć na stronę parafii www.kielce.kapucyni.pl .

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Abp Viganò ponownie oskarża ws. abp. McCarricka

2018-10-19 17:33

st (KAI) / Watykan

List prefekta Kongregacji ds. Biskupów, kard. Marca Ouelleta uznaje istotne stwierdzenia jakie poczyniłem i czynię oraz kwestionuje stwierdzenia, jakich nie poczyniłem i nie czynię – pisze w noszącym datę dzisiejszą liście były nuncjusz w USA, abp Carlo Maria Viganò.

Bożena Sztajner/Niedziela

Abp Viganò przytacza po raz kolejny poszczególne tezy swojego noszącego datę 22 sierpnia b.r. „Świadectwa”, a następnie ustosunkowuje się do listu prefekta Kongregacji ds. Biskupów, kard. Marca Ouelleta z 7 sierpnia b.r. Swoje uwagi kończy stwierdzeniem, że „kard. Ouellet uznaje istotne stwierdzenia jakie poczyniłem i czynię oraz kwestionuje stwierdzenia, jakich nie poczyniłem i nie czynię”. Ocenia, że jedyny punkt polemiczny to twierdzenie kard. Ouelleta, jakoby nie było wystarczających dowodów domniemanej winy abp McCarricka. Abp Viganò wskazuje na szereg dokumentów znajdujących się w archiwach zarówno Kongregacji ds. Biskupów jak i w Sekretariacie Stanu. Podtrzymuje, że 23 czerwca 2013 roku papież Franciszek sam pytał go o to, jaka jest sytuacja ówczesnego kard. McCarricka.

Były nuncjusz w USA, a wcześniej delegat ds. nuncjatur w Sekretariacie Stanu i sekretarz Gubernatoratu Państwa Watykańskiego wskazuje, że w skierowanych przeciw niemu publicznych oskarżeniach pominięto dramat ofiar a także rolę homoseksualizmu w demoralizacji kapłanów i biskupów. W odniesieniu do tej ostatniej plagi stwierdza: „Ogromną hipokryzją jest ubolewanie z powodu nadużyć, zachęcanie, by płakać wraz z ofiarami, i odmawianie potępienia głównej przyczyny tylu seksualnych nadużyć: homoseksualizmu. Hipokryzją jest odmawianie przyznania, że ta plaga wynika z poważnego kryzysu w życiu duchowym kleru i nie uciekania się do środków zaradczych” – twierdzi abp Viganò.

Podkreśla, że przyczyn nadużyć duchowieństwa nie można ograniczać do klerykalizmu. Ubolewa, że walka z tą demoralizacją nie znajduje poparcia i solidarności nawet w najwyższych sferach Kościoła. Zapewnia jednocześnie o swej żarliwej modlitwie w intencji Ojca Świętego. Wzywa też biskupów i kapłanów do odważnego świadectwa prawdzie.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Kalendarz pielgrzyma 2019

Silna rodzina siłą Europy

2018-10-20 20:51

Andrzej Tarwid

Andrzej Tarwid/Niedziela

Zwracamy się z apelem do władza państwowych i samorządowych, instytucji międzynarodowych i kościelnych oraz do władz społecznych i wszystkich ludzi dobrej woli o zwiększenie troski o podmiotowość rodziny – napisali w stanowisku końcowym uczestnicy konferencji „Silna rodzina siłą Europy”, która odbyła się na Uniwersytecie Kardynała Stefana Wyszyńskiego (UKSW) w Warszawie w ramach II Międzynarodowego Kongresu „Europa Christi.”

Zobacz zdjęcia: Kongres Europa Christi - sesja na UKSW

W dokumencie podkreślono, że rodzina jest naturalną i podstawową komórką społeczną. Jej fundamentem jest zaś małżeństwo traktowane jako dobrowolny związek kobiety i mężczyzny. Rodzina jest też naturalnym i niezastąpionym środowiskiem właściwego rozwoju dziecka od poczęcia do osiągnięcia pełnoletniości. Wszelkie inne rozwiązania – piszą sygnatariusze stanowiska – stanowią zagrożenie dla prawidłowego rozwoju dziecka.

W dokumencie czytamy ponadto, że bezcenna wartość rodziny musi polegać na ochronie prawnej w wymiarze krajowym i międzynarodowym. A Karta Praw Rodziny ogłoszona przez Stolicę Apostolską 22 października 1983 r. powinna stanowić inspirację dla wszelkich władz niezależnie od wyznawanego światopoglądu.

O podmiotowość rodziny powinny dbać także organizacje społeczne i ludzie dobrej woli. Zdaniem autorów stanowiska, powinni to robić m.in. poprzez podejmowanie różnorakich działań mających na celu dobro rodziny i każdego z jej członków, tworzenie warunków do właściwego funkcjonowania i wszechstronnego rozwoju rodziny. A także poprzez piętnowanie działań stanowiących zagrożenie dla rodziny szczególnie w sferze prawnej, ekonomicznej, społecznej i moralnej.

Stanowisko końcowe zostało przyjęte przez uczestników konferencji przez aklamację. Wcześniej ponad 100 osób zgromadzonych w Auli św. Jana Pawła II na UKSW wysłuchało serii wykładów, które wygłosili duchowni, naukowcy i politycy.

Do uczestników kongresu list przysłała minister Elżbieta Rafalska. Szefowa resortu Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej przypomniała programy prorodzinne, jakie wprowadziły obecny rząd, m.in. 500+, 300+, mieszkania+. Tylko na pierwszy z tych projektów w budżecie państwa na przyszły rok zabezpieczono ponad 22 mld zł.

Minister Rafalska zapewniła, że zostało zabezpieczone finansowanie wszystkich dotychczasowy projektów prorodzinnych. Zapewniła także, że rząd zamierza zwiększyć środki na realizację Karty Dużej Rodziny. Innym priorytetem rządu będzie polityka senioralna, która buduje więź między pokoleniami. Większe pieniądze zostaną przeznaczone także na uruchamianie nowych żłobków. – Chcemy, aby do roku 2020 ze żłobków mogło korzystać ponad 30 proc. dzieci do lat trzech – powiedział Krzysztof Maciejewski, który wystąpił na Kongresie w imieniu minister Elżbiety Rafalskiej.

Poza zwiększonymi środkami finansowymi rząd dokonuje także zmian w prawie, o czym na UKSW mówił wiceminister sprawiedliwości Michał Wójcik. Przypomniał o tym, że obecny rząd wprowadził prawo , które zakazuje odbierania rodzicom dzieci ze względu na biedę.

Niedawno w życie weszła też ustawa, która reguluje sytuację dzieci w małżeństwach z różnych krajów. Do tej pory dzieci te były oddawane zagranicę a procesy ciągnęły się przez wiele lat. Teraz sprawy te trafią jedynie do wyspecjalizowanych sędziów. I cały proces nie będzie mógł się toczyć dłużej niż 6 tygodni. W tym czasie dziecko będzie musiało przebywać na terenie Polski. – Pierwsze tygodnie działania ustawy pokazały, że sprawy są załatwiane bardzo szybko, a nie jak kiedyś lata – powiedział wiceminister Wójcik.

Polityk opowiedział, że do resortu zgłaszają się Polacy, którzy utracili prawo do dzieci za granicą. A tamtejszy aparat opieki społecznej skierował dzieci np. do muzułmańskich rodzin zastępczych. – W takich przypadkach łamana jest tożsamość dziecka, które pozbawione jest prawa do wychowania w języku, kulturze, religii i tradycji przodków – mówił Michał Wójcik. Jego zdaniem rozwiązanie tego problemu jest zadaniem dla całej Unii Europejskiej. – Konwencja Europejska w swoich art. 8 i 20 mówi o potrzebie zachowania tożsamości - powiedział polityk i ujawnił, że Polska razem z Łotwą i Węgrami stara się, aby prawo to zaczęło działać. – Mam nadzieję, że do końca grudnia uda się to załatwić – powiedział Michał Wójcik i na koniec wystąpienia poprosił zagranicznych gości kongresu, aby wywierali presję na swoich polityków w kwestii zachowania tożsamości najmłodszych. Problem ten dotyczy kilkudziesięciu tysięcy dzieci.

O tym, że obronie praw trzeba nadać wymiar międzynarodowy mówił na Kongresie także europoseł Marek Jurek. Lider Przymierza Prawicy rozpoczął swoje wystąpienie od pokazania mechanizmów, które powodują, że np. prawo do życia poczętych dzieci jest drastycznie ograniczane. - Prawo do aborcji czy też prawo do małżeństw homoseksualnych wprowadzają skrajne ugrupowania lewicowe. Kiedy jednak rządy przejmują ugrupowania prawicowe, to prawo to nie jest zmieniane, ale utrzymywane w imię konsensusu – powiedział Marek Jurek i dodał, że jak na razie w żadnym europejskim kraju – Hiszpanii, Francji czy Polsce - nie widzieliśmy zmiany tej tendencji. Jedynym państwem, które odwołało „legislację homoseksualną” są Bermudy. - Musimy prawom rodziny nadać rangę konstytucyjna i międzynarodową. I taki sens ma Międzynarodowa Karta Praw Rodziny , której inspiracją jest Karta Praw Rodziny ogłoszona przez Stolicę Apostolską w 1983 r. – powiedział Marek Jurek.

O historii Karty Praw Rodziny i tym, jak ją promować m.in. w swoim wystąpieniu mówił ks. dr Kazimierz Kurek. Ponadto w trakcie sesji wykłady wygłosili: ks. prof. Lusi Clavell z Hiszpanii, który mówił o rodzinie w nauczaniu św. Jana Pawła II, prof. Marina Casini i prof. Masimo Gandolfini, którzy opowiedzieli o obronie praw rodziny we Włoszech. Sytuację rodziny na Litwie przedstawił natomiast Piotr Szymanowicz z Akcji Wyborczej Polaków na Litwie. Ks. prof. Ivica Żyżić z Chorwacji wyjaśnił chrześcijański e rozumienie świętowania w rodzinie. Historyczne ujęcie tematu świąt dotyczących rodziny oraz ich rangi podjął poseł Tadeusz Woźniak, który prowadziły dzisiejszą, VII już sesję II Międzynarodowego Kongresu „Europa Christi”.

Na zakończenie spotkania głos zabrał ks. inf. Ireneusz Skubiś, który zaapelował do Parlamentu RP o natychmiastowe przyjęcie społecznej ustawy chroniącej życie od początku do naturalnej śmierci. – Będzie to przywrócenie ładu Bożego – zaakcentował ks. Skubiś. – Trzeba zadbać, aby Europa „dała paszport” Chrystusowi. Dlatego myślę, że na wiosnę, jeszcze przed wyborami do Parlamentu Europejskiego, zorganizujemy kongres lub sympozjum pod tytułem „Przyjdź królestwo Twoje” – zapowiedział moderator Ruchu „Europa Christi” i zaprosił na ostatnią sesję II Kongresu, która odbędzie 22 października w Auli Tygodnika Katolickiego „Niedziela” przy ul. 3 Maja 12 w Częstochowie.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem