Reklama

Arche Hotel

Audiencja Generalna, 5 sierpnia 2009 r.

Św. Jan Maria Vianney

Benedykt XVI
Niedziela Ogólnopolska 33/2009, str. 4-5

wikipedia.org

Drodzy Bracia i Siostry!


W dzisiejszej katechezie pragnę pokrótce przypomnieć życie świętego Proboszcza z Ars, podkreślając niektóre jego charakterystyczne cechy, które mogą stanowić wzór również dla kapłanów naszych czasów, z pewnością różnych od tych, w których on żył, jednak pod wieloma względami naznaczonych tymi samymi podstawowymi wyzwaniami ludzkimi i duchowymi.
Właśnie wczoraj minęło 150 lat od jego narodzin dla nieba. O drugiej nad ranem 4 sierpnia 1859 r. Jan Maria Vianney, po zakończeniu swego życia ziemskiego, udał się na spotkanie z Ojcem Niebieskim, aby otrzymać jako dziedzictwo królestwo przygotowane już od stworzenia świata tym, którzy wiernie wypełniają Jego naukę (por. Mt 25,34). Jakże wielkie święto musiało być w niebie w chwili wejścia do niego tak gorliwego kapłana! Jakże wspaniałe przyjęcie musiała mu zgotować wielka rzesza synów pojednanych z Ojcem za pośrednictwem jego pracy proboszcza i spowiednika! Z okazji tej rocznicy ogłosiłem Rok Kapłański, którego tematem jest, jak wiadomo: „Wierność Chrystusa, wierność kapłana”. Od świętości zależy wiarygodność świadectwa i w ostateczności sama skuteczność misji każdego kapłana.
Jan Maria Vianney urodził się w miasteczku Dardilly 8 maja 1786 r. w biednej rodzinie chłopskiej, ale bogatej człowieczeństwem i wiarą. Ochrzczony został - zgodnie z dobrym zwyczajem tych czasów - w dniu urodzin. W dzieciństwie i młodości poświęcał swój czas pracy na polu i wypasowi zwierząt, do tego stopnia, że jeszcze w wieku 17 lat był analfabetą. Znał jednak na pamięć modlitwy, jakich nauczyła go pobożna matka, i karmił się religijnością, którą oddychało się w jego rodzinnym domu. Biografowie opowiadają, że od wczesnej młodości starał się podporządkować woli Bożej, także w najskromniejszych zadaniach. Żywił w głębi serca pragnienie, by zostać kapłanem, ale nie było łatwo to osiągnąć. Święcenia kapłańskie uzyskał po wielu przeciwnościach i nieporozumieniach, dzięki pomocy mądrych kapłanów: byli oni na tyle otwarci, że nie poprzestawali na jego ludzkich ograniczeniach, ale potrafili spojrzeć głębiej, wyczuwając poziom świętości, która kształtowała się w tym zupełnie wyjątkowym młodzieńcu. Tak więc 23 czerwca 1815 r. został wyświęcony na diakona, a rok później, 13 sierpnia, na kapłana. Wreszcie w wieku 29 lat, po wielu niepewnościach, niepowodzeniach i łzach, mógł przystąpić do ołtarza Pańskiego i zrealizować marzenie swego życia.
Święty Proboszcz z Ars zawsze był świadom wielkości otrzymanego daru. Mówił: „Och, jakże wielkie jest kapłaństwo! Dobrze się je pojmie dopiero w niebie... gdyby się je pojęło na ziemi, umarlibyśmy nie z lęku, lecz z miłości”... (Abbé Monnin, Esprit du Curé d’Ars, p. 113). Już jako dziecko wyznał swej matce: „Gdybym był księdzem, chciałbym zdobyć wiele dusz” (Abbé Monnin, Procès de l’ordinaire, s. 164). I tak się stało. W pracy duszpasterskiej, tak bardzo prostej, jak i niezwykle owocnej, ten anonimowy proboszcz zagubionej wioski na południu Francji potrafił tak bardzo utożsamić się z własną posługą, że stał się, także w sposób widzialny i powszechnie rozpoznawalny, alter Christus, obrazem Dobrego Pasterza, który w przeciwieństwie do najemnika daje życie za swoje owce (por. J 10,11). Jego życie było żywą katechezą, która nabierała wyjątkowej skuteczności, gdy ludzie widzieli, jak odprawiał Mszę św., jak trwał na adoracji przed tabernakulum i gdy spędzał wiele godzin w konfesjonale.
Centrum jego życia stanowiła więc Eucharystia, którą z szacunkiem i pobożnością celebrował i adorował. Charakterystyczna dla tej niezwykłej osobowości kapłańskiej była nieustanna posługa spowiedzi. W praktyce sakramentu pokuty uznawał logiczne i naturalne wypełnienie apostolatu kapłańskiego, w posłuszeństwie nakazowi Chrystusa: „Którym odpuścicie grzechy, są im odpuszczone, a którym zatrzymacie, są im zatrzymane” (por. J 20, 23). Święty Jan Maria Vianney wyróżniał się więc jako doskonały i niestrudzony spowiednik i kierownik duchowy. „Jednym poruszeniem wewnętrznym przemierzał od ołtarza do konfesjonału”, gdzie spędzał większość dnia, i starał się na wszelkie sposoby, przez przepowiadanie i przekonującą radę, by parafianie odkryli znaczenie i piękno sakramentalnej pokuty, ukazując ją jako wewnętrzny wymóg obecności eucharystycznej (por. List do kapłanów na Rok Kapłański).
Metody duszpasterskie św. Jana Marii Vianneya mogą zdawać się słabo przystosowane do obecnych warunków społecznych i kulturowych. Jak mógłby go naśladować współczesny ksiądz, w świecie tak bardzo zmienionym? Chociaż jest prawdą, że czasy się zmieniają, a wiele charyzmatów jest specyficznych dla danej osoby, to jednak istnieje styl życia i głębokie pragnienie, do których kultywowania powołani są wszyscy. Jeśli dobrze się przyjrzymy, to dostrzeżemy, że Proboszcz z Ars został świętym ze względu na swą pokorną wierność misji, do której powołał go Pan Bóg; ze względu na swe nieustanne, pełne ufności powierzanie siebie Bożej Opatrzności. Udało mu się dotrzeć do ludzkich serc nie w oparciu o swoje ludzkie zdolności, czy też oddziałując wyłącznie w oparciu o godną pochwały mobilizację woli; zdobył dusze, nawet te najbardziej oziębłe, przekazując im to, czym sam żył wewnętrznie, to znaczy swą przyjaźń z Chrystusem. Był „zakochany” w Chrystusie, a prawdziwym sekretem jego sukcesu duszpasterskiego była miłość żywiona do Misterium Eucharystycznego, przepowiadanego, celebrowanego i przeżywanego.
Drodzy Bracia i Siostry! Jego świadectwo przypomina nam, że dla każdego ochrzczonego, a tym bardziej dla kapłana, Eucharystia „nie jest zwykłym wydarzeniem z dwoma uczestnikami, dialogiem Boga ze mną. Komunia eucharystyczna skłania do całkowitej przemiany swego życia. Z siłą otwiera wewnętrzne «ja» człowieka i tworzy nowe «my» (Joseph Ratzinger, „La Comunione nella Chiesa”, p. 80).
Nie można więc sprowadzać postaci św. Jana Marii Vianneya jedynie do wzorca, choćby nawet godnego podziwu, XIX-wiecznej pobożnej duchowości. Przeciwnie, trzeba dostrzec jego prorocką siłę, znamionującą jego osobowość jako człowieka i kapłana. W porewolucyjnej Francji - doświadczającej pewnego rodzaju „dyktatury racjonalizmu”, dążącej do usunięcia samej obecności kapłanów i Kościoła z życia społecznego - żył on najpierw, w czasach młodości, bohatersko w warunkach tajności, kiedy trzeba było przemierzać w nocy wiele kilometrów, by uczestniczyć we Mszy św. Następnie, jako kapłan, wyróżniał się wyjątkową i owocną kreatywnością duszpasterską, zdolną do ukazania, że panujący wówczas racjonalizm daleki był w rzeczywistości od zaspokojenia autentycznych potrzeb człowieka, a więc nieżyciowy.
Drodzy Bracia i Siostry! W 150 lat od śmierci świętego Proboszcza z Ars wyzwania współczesnego społeczeństwa nie są mniej absorbujące, a być może są one nawet bardziej złożone. Jeśli istniała wówczas „dyktatura racjonalizmu”, to w naszych czasach w wielu środowiskach mamy do czynienia z pewnym rodzajem „dyktatury relatywizmu”. Obie przedstawiają odpowiedzi nieadekwatne wobec słusznego żądania człowieka, by w pełni używać własnego rozumu jako wyróżniającego i konstytutywnego elementu własnej tożsamości. Racjonalizm był nieadekwatny, gdyż nie uwzględniał ludzkich ograniczeń i rościł sobie prawo do wyniesienia samego rozumu do miary wszechrzeczy, przemieniając go w swego rodzaju bożka. Współczesny relatywizm uśmierca rozum, gdyż faktycznie posuwa się do twierdzenia, że człowiek nie może niczego poznać w sposób pewny poza dziedziną nauk pozytywnych. Dzisiaj jednak, podobnie jak wówczas, człowiek, który jest, „dąży do odnalezienia sensu i spełnienia swego życia”, ciągle poszukując wyczerpujących odpowiedzi na dogłębne pytania, które sobie nieustannie stawia.
Dobrze zdawali sobie sprawę z tego „pragnienia prawdy”, płonącego w sercu każdego człowieka, Ojcowie II Soboru Watykańskiego, gdy stwierdzali, że zadaniem kapłanów, jako „wychowawców w wierze”, jest kształtowanie „autentycznej wspólnoty chrześcijańskiej”, zdolnej do otwarcia „wszystkim ludziom drogi do Chrystusa” oraz wypełnienie prawdziwej „funkcji macierzyńskiej wobec dusz”, wskazując i dopomagając niewierzącym w odnalezieniu „drogi do Chrystusa i Jego Kościoła”, a dając ludziom wierzącym „bodźce, posilenie i wzmocnienie do duchowej walki” (por. „Presbyterorum ordinis”, 6).
Nauczanie, które dotyczy tego problemu, a które przekazuje nam nieustannie święty Proboszcz z Ars, to przypomnienie, że u podstaw takiego zaangażowania duszpasterskiego kapłan musi postawić swe osobiste zjednoczenie z Chrystusem, o którego dojrzewanie i wzrastanie trzeba dbać każdego dnia. Tylko w taki sposób będzie on mógł poruszyć ludzkie serca i otworzyć ich na miłosierną miłość Pana Boga. W konsekwencji, jedynie w ten sposób może wzbudzić entuzjazm i duchową żywotność wspólnot, które powierza mu Pan. Módlmy się, aby za wstawiennictwem św. Jana Marii Vianneya Bóg obdarzył swój Kościół świętymi kapłanami i aby w wiernych wzrastało pragnienie wspierania i dopomagania im w ich posłudze.
Zawierzmy tę intencję Maryi, którą dziś przyzywamy jako Matkę Bożą Śnieżną.

Z oryginału włoskiego tłumaczył o. Jan Pach OSPPE

Tagi:
święty św. Jan Maria Vianney

Święty Antoni Opat – ojciec monastycyzmu

2018-08-21 12:27

Ks. Julian Nastałek
Edycja świdnicka 34/2018, str. VII

W drugiej połowie III wieku narodził się w Kościele ruch o charakterze ascetycznym. Jego początki wiążą się anachoretami, którzy podejmowali pełne wyrzeczeń życie w odosobnieniu. Za prekursora tej formy życia jest uważany św. Antoni Opat, określany również przydomkiem „Wielki” albo „Pustelnik”

Wikimedia Commons
Jacopo Pontormo, św. Antoni Opat (ok. 1519), Galleria degli Uffizi, Florencja, Włochy

Anachoretyzm (z gr. anachoreo – oddalam się, odchodzę w górę) jako narzędzie doskonalenia chrześcijańskiego polegał na porzuceniu świata, życiu na pustyni, oddaniu się modlitwie, kontemplacji, pracy i umartwieniu. Praktykujące go osoby określano mianem anachoretów, a od V wieku – eremitów (od gr. eremites – żyjący na pustkowiu). Szczególna rola w krzewieniu tego ruchu przypadła św. Antoniemu Pustelnikowi, uważanemu z tego powodu wręcz za rewolucjonistę duchowości chrześcijańskiej. Jego biografia jest dobrze znana dzięki hagiograficznemu dziełu św. Atanazego Wielkiego „Życie Antoniego”, napisanego w 357 r., a także dzięki pracom starożytnych historyków Kościoła, szczególnie Sozomena.

Antoni urodził się ok. 251 r. w miejscowości Koma koło Herakleopolis w środkowym Egipcie. Jego rodzice byli zamożni i religijni, jednakże osierocili syna, kiedy miał 20 lat. Kilka miesięcy po ich śmierci Antoni, przebywając w kościele, usłyszał podczas liturgii fragment Ewangelii: „Jeśli chcesz być doskonały, idź, sprzedaj, co posiadasz, i rozdaj ubogim, a będziesz miał skarb w niebie” (Mt 19,21) i pod jego wpływem rozpoczął zupełnie nowe życie. Sprzedał odziedziczony majątek, a sumę uzyskaną w ten sposób rozdzielił pomiędzy potrzebujących. Swoją młodszą siostrę oddał pod opiekę i wychowanie miejscowym dziewicom. Sam zaś rozpoczął życie ascety na pustkowiu w pobliżu rodzinnej wioski. Utrzymywał się z pracy własnych rąk. Z tego, co otrzymywał, część zostawiał na pożywienie, resztę zaś przeznaczał dla potrzebujących. Ciągle się modlił i rozważał Pismo Święte, dużo pościł i prowadził życie pełne umartwień. Często walczył z szatanem, który różnymi pokusami starał się go odwieść od praktykowania cnoty. Po kilku latach, w celu uniknięcia rozgłosu, zamieszkał w starożytnym grobowcu na Pustyni Libijskiej. W roku 286 przeniósł się do ruin niewielkiej fortecy na prawym brzegu Nilu. Wokół tego miejsca z czasem zaczęli gromadzić się inni pustelnicy, pociągnięci stylem życia Antoniego i pragnący poddać się jego kierownictwu duchowemu. W ten sposób około roku 305 powstało Pispir (najprawdopodobniej w okolicach miasta Afroditopolis) – pierwsze w dziejach chrześcijaństwa skupisko mnichów. Tworzyli je pustelnicy żyjący osobno w swoich celach, każdy z nich posiadał własne zasady i tryb życia. Wszyscy jednak uznawali moralny autorytet Antoniego, którego traktowano jako ojca, przewodnika i wzór. Jak pisze Atanazy, „pustynia stała się miastem mnichów”.

Antoni, nie zaniedbując surowej ascezy, prowadził bogatą korespondencję, w tym z cesarzem Konstantynem Wielkim i jego synami Konstancjuszem I i Konstansem II. Stale napływające do Antoniego tłumy wymusiły na nim kolejne przenosiny. Około roku 312 osiadł oazie w Wadi Araba u podnóża góry Qolzum nad Morzem Czerwonym, gdzie pozostał już do końca swojego długiego życia, które zakończył w roku 356, mając 105 lat.

Antoni, choć rzadko, to jednak podróżował. Dwukrotnie odwiedził Aleksandrię. Pierwszy raz około roku 311, aby umocnić na duchu prześladowanych chrześcijan. Ponownie udał się do metropolii w roku 334, w celu udzielenia wsparcia biskupowi Atanazemu (swojemu przyszłemu biografowi) podczas kontrowersji ariańskiej. Antoni, będąc już w podeszłym wieku, odwiedził również w Tebach sławnego pustelnika św. Pawła.

Sozomen przekazał nam informacje dotyczące codziennego życia Świętego. Znajdują się wśród nich interesujące szczegóły odnośnie pożywienia, nocnych czuwań i modlitwy, snu, higieny osobistej i pracy. Jednym z podstawowych elementów ascezy stosowanym przez Antoniego był post, który polegał na spożywaniu jedynie chleba z solą i piciu wody. Posiłek miał miejsce o zachodzie słońca. Zdarzało się też, że Antoni wstrzymywał się zupełnie od jedzenia przez dwa lub nawet więcej dni.

Zachowało się siedem listów Antoniego skierowanych do mnichów egipskich. Zawarte są w nich podstawowe zasady i wskazówki życia ascetycznego. Szczególny nacisk kładzie w nich na poszukiwanie indywidualnej drogi do doskonałości oraz duchową lekturę Pisma św.

Życie św. Antoniego było przykładem dla wielu nie tylko w Egipcie, ale i w innych częściach chrześcijańskiego świata. Jego kult szybko rozprzestrzenił się na najpierw na całym Wschodzie, a później również na Zachodzie. Przyczynił się do tego znacząco św. Atanazy, który pozostając pod silnym wrażeniem postaci św. Antoniego, napisał jego biografię. Jej głównym celem nie było jednak detaliczne przekazanie faktów, co przedstawienie człowieka, będącego wzorem do naśladowania. Dzieło to zyskało wielką popularność. Zostało przetłumaczone na łacinę i szeroko rozpowszechnione. Wpłynęło na wzrost popularności życia pustelniczego i dało początek literaturze hagiograficznej poświęconej mnichom.

Kościół katolicki czci św. Antoniego Opata, obchodząc jego doroczne wspomnienie 17 stycznia.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jestem od poczęcia

Kraków: relikwie dla bezdomnych

2018-09-23 20:17

eko / Kraków (KAI)

Relikwie św. Ojca Pio oraz bł. Marii Angeli Truszkowskiej zostały zainstalowane w centrum pomocy dla osób bezdomnych Dzieła Pomocy św. Ojca Pio i Kuchni Społecznej Siostry Samueli. Celebracja była elementem uroczystości św. Ojca Pio w 50 rocznicę jego śmierci.

Joanna Adamik | Archidiecezja Krakowska

- Osoby bezdomne razem z nami i wszystkimi czcicielami św. Ojca Pio łączą się w modlitwie i czuwaniu w tym Jubileuszowym roku stu lat od otrzymania przez naszego patrona stygmatów i pięćdziesięciu lat od Jego przejścia do domu Ojca – mówi br. Grzegorz Marszałkowski OFMCap, dyrektor Dzieła Pomocy św. Ojca Pio. - Obecność relikwii naszego Patrona jest znakiem Jego modlitewnego wsparcia dla naszych wszelkich działań – dodaje kapucyn.

Relikwie świętego Ojca Pio umieszczone zostały w atrium budynku Dzieła przy ul. Smoleńsk 4, w którym znajdują się m.in.: łaźnia, pralnia, garderoba, świetlica i punkt doradztwa zawodowego dla osób bezdomnych i zagrożonych bezdomnością.

Obok św. Ojca Pio umieszczono relikwiarz bł. Marii Angeli Truszkowskiej CSSF, założycielki Zgromadzenia Sióstr Świętego Feliksa z Kantalicjo Trzeciego Zakonu Regularnego Świętego Franciszka Serafickiego. Siostry felicjanki, prowadzą w budynku kuchnię społeczna, z której korzystają osoby ubogie i potrzebujące. - Siostry, z inspiracji bł. Matki Angeli, prowadzą te kuchnie już od 1872 roku. Najpierw działanie kuchni skierowane było na osoby starsze, potem, w krótkim czasie, pojawili się też młodzi studenci. I tak jak siostry wtedy zorientowały się, żeby ludziom potrzebującym pomagać na miarę możliwości - tak robią do dziś – zauważa s. Alina Płoszczyca – przełożona prowincjalna Zgromadzenia Sióstr Felicjanek.

Relikwie umieszczono w przestrzeni dostępnej dla wszystkich przychodzących, zarówno po pomoc Dzieła Pomocy, jak i korzystających ze stołówki sióstr. - Centralnym miejscem naszego budynku przy ul. Smoleńsk 4 w Krakowie jest atrium, w którym chcemy stworzyć taką przestrzeń do modlitwy i wyciszenia. Relikwie będą tu obecne, aby nam nieustannie przypominać, że naszym powołaniem jest świętość – twierdzi br. Marszałkowski.

Relikwie mają służyć także pracownikom instytucji, która tak mocno związana jest z postacią kapucyńskiego świętego i stygmatyka oraz wszystkim jej gościom. - Od początku istnienia Dzieła Pomocy św. Ojca Pio bardzo silnie odczuwamy Jego wsparcie modlitewne. Obecność jego doczesnych szczątków jest dla nas zachętą, by razem ze św. Ojcem Pio zanosić do Boga modlitwy za naszych podopiecznych – podsumowuje br. Marszałkowski. - Wierzymy, że dla nas i naszych podopiecznych tego typu obecność obu świętych i błogosławionych przypominać będzie, by słowo przemieniać w czyni oraz że zamiana w życiu zawsze jest możliwa – podsumowuje s. Płoszczyca.

Centrum przy ulicy Smoleńsk działa od 23 września 2013 roku. Wtedy Kuchnia Społeczna Siostry Samueli przeniosła się tu ze swojej poprzedniej siedziby. S. Maria Samuela Piksa, której imię nosi dziś stołówka, była kierowniczką przez 60 lat. Dzieło Pomocy św. Ojca Pio we wspomnienie św. Ojca Pio świętuje 14 rocznicę powstania.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Odpust św. Ojca Pio na wrocławskich Partynicach

2018-09-24 19:33

Anna Majowicz

23 września Kościół obchodzi liturgiczne wspomnienie św. Ojca Pio z Pietrelciny. To najbardziej znany święty Zakonu Kapucynów i jeden z najpopularniejszych świętych w całej historii Kościoła. Rok 2018 jest dla czcicieli św. Ojca Pio wyjątkowym czasem – przeżywamy 50. rocznicę jego śmierci oraz 100-lecie Stygmatyzacji.

Anna Majowicz
Sumie odpustowej przewodniczył o bp Jacek Kiciński

Uroczystościom odpustowym we wrocławskiej parafii św. Ojca Pio – jedynej w archidiecezji wrocławskiej - przewodniczył o. bp Jacek Kiciński. Kapłan podczas Mszy św. udzielił 20 osobom sakramentu bierzmowania. W homilii zwrócił się do bierzmowanych: - Dzisiaj zostajecie napełnieni Duchem Świętym. Zostajecie wyposażeni we wszystkie Jego dary, abyście byli ludźmi szczęśliwymi, abyście tak jak św. Ojciec Pio nieśli miłość do końca waszych dni. Ten dzisiejszy dzień rozpoczyna piękną drogę wiary. Życzę Wam, abyście podczas tej drogi podążali za Jezusem, jak czynił to patron tej parafii. Niech Kościół stanie się od dziś waszym domem i waszą Matką – życzył o. bp Jacek Kiciński.



Po Eucharystii z inicjatywy rady parafialnej i scholii odbył się parafialny piknik z fantami, grillem i różnymi atrakcjami dla dzieci i dorosłych. O godz. 16. 00 wierni zgromadzili się w kościele na Nowennie do św. Ojca Pio, po której ucałowano Jego relikwie.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Moje pismo Tęcza - 7/8 2018

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem