Reklama

Zakupy z sercem

Sól ziemi

Gejowskie wyzwolenie

Jan Maria Jackowski
Niedziela Ogólnopolska 27/2009, str. 31


Jan Maria Jackowski
Dziennikarz, pisarz - eseista i publicysta, autor 9 książek i ponad 700 artykułów z zakresu problematyki artystyczno-kulturalnej, społecznej i politycznej, mediów, historii idei oraz zagadnień cywilizacyjnych, opublikowanych w 35 ty

Na bardzo popularnym portalu prezentującym materiały audiowizualne został usunięty „z powodu naruszenia warunków korzystania z serwisu” pouczający film. Szkoda, bo w nim - przy okazji czerwcowej „Parady równości” - znany aktywista ruchu homoseksualnego bez ogródek przedstawiał, o co walczą geje i lesbijki. Ujawnił socjotechniczny warsztat i pokazał przy pomocy jakich chwytów te środowiska kształtują świadomość społeczną. Homoseksualiści twierdzą, że są dyskryminowani, ale w całej Polsce organizują wystawne fety. Podobno walczą o równość i wolność słowa, ale chcą kar i napiętnowania dla zwolenników naturalnej rodziny. Wpierw walczyli o akceptację, dziś - o narzucenie swego stylu życia całemu społeczeństwu.
Przykład pierwszy z brzegu. W nowej ustawie medialnej uchwalonej przez Sejm wykreślono zapis o respektowaniu chrześcijańskiego systemu wartości - za podstawę przyjmując uniwersalne zasady etyki - oraz o umacnianiu rodziny. Za to zapisano m.in. przeciwdziałanie dyskryminacji ze względu na orientację seksualną oraz urzędowe propagowanie integracji europejskiej. Zmiana odniesienia do zbudowanej na fundamencie chrześcijaństwa tradycji kultury europejskiej na eurokratyczną, zideologizowaną nowomowę pod naciskiem fanatycznych środowisk homoseksualnych jest znamienna i wpisuje się w administracyjnie narzucaną przez instancje europejskie dechrystianizację naszego kontynentu. W ustawie przywrócono również cenzurę i ograniczenie wolności słowa. Jeśli ktoś jest przeciwny prawnemu zrównaniu związków homoseksualnych z małżeństwem i przyznaniu im prawa do adopcji dzieci, to w majestacie prawa będzie przez państwo polskie niedopuszczany do publicznej debaty.
Od lat jest skutecznie budowany mit homoseksualizmu jako zjawiska całkowicie normalnego. Ze wszystkimi konsekwencjami, w tym legalizacją tzw. związków partnerskich i nadania im takich samych praw jak małżeństwom: do adopcji dzieci, do uprawnień emerytalnych, ubezpieczeniowych, podatkowych. Kapłan i socjolog ks. Stanisław Małkowski już na początku lat 90. ubiegłego wieku przestrzegał: „Ideologia «gejowskiego wyzwolenia» oznacza bunt przeciwko tradycji, moralności i religii, oznacza próbę podporządkowania ludzkiej kultury potrzebom erotycznym «gejów». W zamian obiecują raj na ziemi: pokój (ustaną przyczyny samczej agresji), tolerancję, łagodność, wrażliwość, dobrobyt (ustaną przyczyny «przeludnienia»). «Gejowska» ideologia jest z gruntu aspołeczna, egoistyczna, podporządkowana homoerotyce. Ideolodzy «gejowscy» są fałszywymi prorokami wyjścia, przejścia i wejścia, parodiują Mojżesza, naśladują Lenina. Homoseksualista - «gej» powinien najpierw zaakceptować w sobie dewiację jako normalność, a następnie podjąć działalność społeczną, organizacyjną, zmierzającą do pluralistycznego i tolerancyjnego równouprawnienia «gejów» i homoseksualizmu”.
I tak krok po kroku ruch homoseksualny notuje niebywałe sukcesy w Europie i USA. W 1991 r. na wniosek Parlamentu Europejskiego Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) usunęła homoseksualizm z listy chorób w Międzynarodowej Klasyfikacji Chorób i Zaburzeń. W marcu 1993 r. Parlament Europejski nakazał krajom członkowskim całkowite zrównanie prawa osób homoseksualnych i heteroseksualnych we wszystkich obszarach prawa, a w szczególności zrównanie wieku dopuszczalności stosunków seksualnych. Legalizacja związków partnerskich zaczęła się od Danii w 1986 r. i obecnie jest narzucana wszystkim krajom członkowskim UE, łącznie z prawem do adopcji dzieci oraz refundowania in vitro dla lesbijek. Pocieszające w tym wszystkim jest to, że Senat wykreślił z ustawy medialnej uchwalonej przez Sejm zapisy ideologiczne i przywracające cenzurę oraz przywrócił odniesienie do wartości chrześcijańskich. Tylko czy za chwilę nie usłyszymy, że jest to sprzeczne z „prawami człowieka” i unijnym ustawodawstwem?

Były rzecznik Watykanu apeluje o pełne wyjaśnianie przypadków pedofilii w Kościele

2018-12-15 19:58

ts (KAI) / Watykan

Były rzecznik Stolicy Apostolskiej ks. Federico Lombardi SJ wezwał do pełnego opracowanie skandalu pedofilii wśród duchowieństwa. Jeśli Kościół katolicki nie zajmie się tą sprawą szczegółowo i we wszystkich aspektach, „będzie popadał z jednego kryzysu w drugi” - napisał włoski jezuita na łamach najnowszego numeru jezuickiego czasopisma „La Civiltà Cattolica”. Ostrzegł też przed określaniem tego tematu mianem rozdmuchanego lub próbą zamknięcia go. "To błędna droga" - uważa były dyrektor watykańskiego Biura Prasowego, który piastował ten urząd w latach 2006-2016.

BP KEP

Jego zdaniem Kościół katolicki nadal twierdzi, jakoby wykorzystywanie seksualne nieletnich było problemem Zachodu lub świata anglosaskiego. Niekiedy wśród zwierzchników kościelnych panuje „niewiarygodna naiwność”, stwierdził z ubolewaniem autor artykułu. Przestrzegł, że skandale pedofilskie mogą jeszcze wybuchnąć w innych krajach. „Trzeba patrzeć realnie, bardzo w tym pomaga rozsądna informacja” - dodał.

Włoski jezuita przypomniał, że już pierwszy wielki skandal pedofilii w USA w 2002 roku pokazał, że polityka instytucjonalnej samoobrony, tuszowania czy przenoszenia sprawców w stan spoczynku jest nietrwała. Media, niekiedy w sposób bardzo agresywny, wymogły na Kościele przejrzystość, która wcześniej była bardzo zaniedbana - podkreślił autor.

Przedstawiciele Kościołów powinni zdecydowanie oprzeć się skłonności do ochraniania siebie samych i instytucji, unikając niewygodnych sytuacji - zaznaczył ks. Lombardi. Zwrócił uwagę, że należy zdecydowanie odrzucić bagatelizowanie, tuszowanie i kłamstwo. Kościół musi się nauczyć „jasnego i przejrzystego komunikowania zarówno we własnych szeregach, jak i poza wspólnotą” - czytamy w artykule na łamach dwutygodnika „La Civiltà Cattolica”.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jestem od poczęcia

Ukraina: prezydent ogłosił powstanie niezależnego lokalnego Kościoła prawosławnego

2018-12-15 21:25

kg (KAI/RISU) / Kijów

O powstaniu nowego lokalnego Ukraińskiego Autokefalicznego Kościoła Prawosławnego oznajmił 15 grudnia w Kijowie prezydent Ukrainy Petro Poroszenko. Słowa te wypowiedział na stołecznym Placu Sofijskim po zakończeniu soboru zjednoczeniowego, który w tym dniu obradował w historycznej Sofii Kijowskiej, czyli dawnej świątyni Mądrości Bożej. Głowie państwa towarzyszyli zwierzchnik nowego Kościoła metropolita Epifaniusz i osobisty przedstawiciel patriarchy Konstantynopola metropolita Galii (Francji) Emanuel, który przewodniczył posiedzeniu soboru.

Petro Poroszenko/Twitter.com

"Dopiero co sobór biskupów Patriarchatu Kijowskiego, sobór i wszyscy biskupi Kościoła Autokefalicznego i grupa biskupów Ukraińskiego Kościoła Prawosławnego Patriarchatu Moskiewskiego [UKP PM] utworzyli zjednoczony Kościół ukraiński. Ten cud stał się możliwy dzięki niezachwianemu stanowisku patriarchy ekumenicznego Bartłomieja i naszego macierzystego Kościoła Konstantynopolskiego. Wykorzystał on swe niezaprzeczalne kanoniczne prawo leczenia ran, zadanych prawosławiu ukraińskiemu przez panowanie moskiewskie" - oświadczył prezydent.

Zapewnił, że nowo powstały Kościół na Ukrainie będzie służył wyłącznie interesom swego narodu, "ten Kościół będzie bez Putina i bez Cyryla".

W dalszym ciągu swego przemówienia Poroszenko podkreślił rolę patriarchy Filareta w utworzeniu Kościoła, dodając, że "nie wymyślono jeszcze takiej miary, którą można by opisać wkład patriarchy do sprawy autokefalii Kościoła ukraińskiego". "Byliście i pozostaniecie duchowym liderem narodu ukraińskiego" - stwierdził szef państwa.

Podziękował również głowie Kościoła Autokefalicznego metropolicie Makaremu i wszystkim jego biskupom za ich "twarde stanowisko" w tej sprawie. Zwrócił się też oddzielnie do tych biskupów UKP PM, którzy "mimo nacisków, pogróżek i klątw Moskwy oraz piątej kolumny [u nas] podjęli mężnie decyzję i zjawili się na soborze". Poroszenko zwrócił uwagę, że wybierając między Ukrainą a Rosją, postawili na Ukrainę i "gratulujemy wam tego wyboru".

Na zakończenie mówca zapewnił, że na Ukrainie "nie było, nie ma i nie będzie Kościoła państwowego", państwo zaś "nie będzie się mieszało w działalność Kościoła", a to, "do jakiego kościoła chce ktoś chodzić, jest wolnym wyborem danego człowieka".

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem