Reklama

Ewolucja czy Bóg

Ks. Ksawery Sokołowski
Niedziela Ogólnopolska 46/2006, str. 30

Głośno było ostatnio o usunięciu teorii ewolucji ze szkolnych programów. Burza, jaka się rozpętała wokół tego problemu, kolejny raz w historii skłania do refleksji nad problemem: kto tak naprawdę stworzył człowieka: ewolucja czy Bóg.
Szukając prawdy o człowieku, chrześcijanie napotykali przekaz Księgi Genesis o jego stworzeniu. I w tym pozornie naiwnym opisie odnajdywali prawdy o tym, że stworzeniu człowieka Bóg poświęcił wiele trudu; że nie jesteśmy tylko częścią materialnego świata, ale nosimy w sobie cząstkę, która posiada niematerialny wymiar; że człowiek został stworzony na obraz i podobieństwo samego Boga. Wreszcie, że Bóg stworzył człowieka, aby uczynić go swoim współpracownikiem i uczestnikiem swej chwały.

Argument przeciw wierze

Już od dawna zauważano w biblijnej relacji prawdę, że Bóg dla stworzenia człowieka posłużył się ziemskim tworzywem. Prawda ta bliska jest później zaistniałym tezom ewolucjonistów.
W połowie XIX wieku wydawało się jednak wielu, że ogłoszona przez Karola Darwina i Alfreda R. Wallace’a teoria ewolucji gruntownie zburzyła dotychczasowe wyobrażenia na temat początków ludzkości. Toteż wzbudziła wiele wątpliwości i znaków zapytania. Należy jednak zauważyć diametralną różnicę reakcji wyznawców katolicyzmu oraz środowisk protestanckich na tezy ewolucjonizmu, na próby ich wprowadzania do programów nauczania. W wielu protestanckich wspólnotach - zwłaszcza w Stanach Zjednoczonych - dochodziło na tym tle do gwałtownych demonstracji. Natomiast Urząd Nauczycielski Kościoła katolickiego ani razu nie wystąpił wprost przeciwko tej teorii, a wielu katolików już w XIX wieku dopuszczało możliwość prawdziwości tej hipotezy. Publikacja Darwina „O powstawaniu gatunków” (1849) nie została nigdy wpisana do Indeksu Ksiąg Zakazanych. W listopadzie 1941 r. papież Pius XII wyraźnie mówił o tym, że nie widać powodów, ażeby wiara, iż człowiek został stworzony przez Boga, wykluczała opowiedzenie się za teorią ewolucyjnego pochodzenia człowieka. A w roku 1950 w encyklice „Humani generis” ewolucjonizm określił jako poważną hipotezę. W roku 1996 Jan Paweł II poszedł dalej, stwierdzając w przesłaniu do Papieskiej Akademii Nauk, że „nowe zdobycze nauki każą nam uznać, iż teoria ewolucji jest czymś więcej niż hipotezą”.
Należy zauważyć, że Jan Paweł II mówił o teorii ewolucjonizmu w wersji z końca XX wieku, a nie o pierwotnej teorii Darwina. Ta bowiem stała się obiektem dość gruntownej krytyki w środowisku przyrodników. Chrześcijanie kwestionują interpretację, jaką wbrew Darwinowi nadawali tej teorii materialiści-ateiści. Teoria ewolucji bowiem niemal od początku była wykorzystywana przez propagandę ateistyczną jako argument przeciwko wierze. Jeden z najbardziej żarliwych propagatorów darwinizmu - Ernest Haeckel wciąż powtarzał, że skoro człowiek pojawił się w wyniku procesów ewolucyjnych, to wobec tego nie został stworzony przez Boga, a zatem przesądem jest uważać człowieka za kogoś istotnie różnego od zwierząt.

Nie ma sprzeczności

W gruncie rzeczy nie ma sprzeczności między teorią ewolucji a biblijnym opowiadaniem o stworzeniu człowieka. Tzw. kreacjonizm, czyli twierdzenie, że człowiek został bezpośrednio stworzony przez Boga, nie może być przeciwstawiany prawdom głoszonym przez naukę, ponieważ jest twierdzeniem z innego porządku poznawczego - a mianowicie z porządku prawd głoszonych przez wiarę. Przeciwstawianie więc prawdy wiary o stworzeniu świata i człowieka przez Boga prawdzie głoszonej przez naukę o ewolucyjnym, stopniowym zaistnieniu obecnych ich kształtów jest nieporozumieniem. Jedna prawda nie wyklucza drugiej.
Moim zdaniem, teoria ewolucji winna być prezentowana w procesie nauczania, jednak bez tendencji do przeciwstawiania jej tez chrześcijańskiej antropologii. Nie zgadzam się z tymi, którzy teorię ewolucji uważają za niepodważalny pewnik nauki; którzy mówią, iż „każdy wykształcony człowiek wie, że teoria ewolucja musi być prawdziwa”. Wystarczy otworzyć jakiekolwiek poważne opracowanie tego tematu, aby zauważyć, że akceptacja hipotezy ewolucji daleka jest od powszechnej.
Dobrze, że część naukowców, twierdząc, iż struktura cielesna człowieka ukształtowała się w zwyczajnych procesach ewolucyjnego rozwoju gatunków, przypomina o tym „skąd nasz ród”. Dobrze również, że teologia, głosząc prawdę o tym, że procesami formowania się człowieka kierowała w sposób szczególny ręka Wszechmocnego, przypomina nam, że nasza wyjątkowość pośród stworzeń, nasza niezwykła wartość ma swoje korzenie w Bogu, a nie w mocach tkwiących w materii. W ten sposób nauczanie Pisma Świętego i nowe teorie nauk przyrodniczych uzupełniają się wzajemnie. Chrześcijaństwo od blisko 2000 lat ukazuje ludziom wspaniałą wizję przyszłości, obiecując życie wieczne. Możliwości prezentowania takiej wizji pozbawiona jest nauka, która kompetentnie może mówić tylko o tym, co postrzega doraźnie, wnioskować o przyczynach, a nawet przewidywać przyszłe wydarzenia. Ale w obliczu zjawiska, jakim jest człowiek, pozostaje bezsilna.

Reklama

Jan Paweł II: Teoria ewolucji jest czymś więcej niż hipotezą. Zwraca uwagę fakt, że teoria ta zyskiwała stopniowo coraz większe uznanie naukowców w związku z kolejnymi odkryciami dokonywanymi w różnych dziedzinach nauki. Zbieżność wyników niezależnych badań - bynajmniej niezamierzona i nieprowokowana - sama w sobie stanowi znaczący argument na poparcie tej teorii.
Z przemówienia do członków Papieskiej Akademii Nauk

Kard. Christoph Schönborn: To prawda, że genomy człowieka i szympansa niewiele się od siebie różnią, ale nie było jeszcze takiego szympansa, który interesowałby się swoimi genami.
Ewolucjonizm nie wszystko może wytłumaczyć, posługując się instrumentarium nauk przyrodniczych. Życie to coś więcej niż tylko warunki materialne. Jeśli wszystko byłoby tylko ewolucją w ścisłym sensie teorii darwinowskiej, trudno byłoby wytłumaczyć wolność i odpowiedzialność człowieka. Człowiek powinien być zarządcą i stróżem dzieła stworzenia.
Z wywiadu dla włoskiego dziennika „Il Folio” (KAI)

Ostatnie pożegnanie

Anna Nowakowska
Edycja legnicka 51/2004

Niedziela 7 listopada 2004 r. - proboszcz ks. Maciej Wesołowski ogłasza smutną wiadomość:
„Zmarł nasz były proboszcz ksiądz kanonik Kazimierz Adamczuk”. Wśród parafian dało się zauważyć poruszenie, smutek, a nawet łzy. Wolą zmarłego ks. Kazimierza Adamczuka było, aby został pochowany na cmentarzu w Chojnowie. Chojnów, to miasto w którym ostatnio ksiądz kanonik wspomagał prace duszpasterzy, to także miejsce pierwszego probostwa ks. Adamczuka.
Środa 10 listopada duża grupa naszych parafian wyrusza do Chojnowa, aby towarzyszyć śp. Księdzu Kazimierzowi w ostatniej drodze na miejsce wiecznego spoczynku. Kilka minut po godzinie 12.00 docieramy na miejsce i całą grupą udajemy się do kościoła, w którym miała być odprawiona Msza św. żałobna. Przed kościołem pierwsze łzy wzruszenia, bo oto przy wejściu wita nas uradowany tak liczną grupą z Bogatyni ks. Tomasz Zagała, siostrzeniec ks. Kazimierza Adamczuka. Wchodzimy do kościoła, tam przy ołtarzu na katafalku wystawiona trumna z ciałem kapłana. Wszyscy podchodzą w skupieniu, składają kwiaty i wieńce. Zatrzymują się, by w ciszy oddać zmarłemu szacunek, by go pożegnać. Jest jeszcze dużo czasu do rozpoczęcia Mszy św. Zajmujemy miejsca i pod przewodnictwem proboszcza ks. Macieja Wesołowskiego odmawiamy Różaniec za zmarłego. Do kościoła schodzą się wierni, księża z okolicznych parafii, siostry zakonne, także z odległego klasztoru Marienthal. Są także górnicy z Turowa i górnicza orkiestra, która tyle razy towarzyszyła Księdzu Kazimierzowi. Jest delegacja Sybiraków, uczniowie i dyrekcja Gimnazjum nr 2, delegacja bogatyńskiego szpitala, gdzie posługiwał jako kapelan. Przypominają mi się słowa śp. Księdza Kanonika zamieszczone w książce Historia Parafii Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Maryi Panny w Bogatyni: „Przed wyjściem do szpitala idę do Pana obecnego w Najświętszym Sakramencie i bardzo gorąco modlę się, by mnie posłał ze swoją mocą i aby mi towarzyszył w spotkaniu z każdym chorym osobno. Zwłaszcza modlę się za tych, których ziemska droga dobiega końca i proszę, aby sam Pan ich przyjął i przeprowadził przez bramę wieczności.”
Tam w Chojnowie przy trumnie Księdza Kazimierza nasze myśli zwrócone są ku Panu, nasze modlitwy mają pomóc naszemu kapłanowi w drodze do wieczności. Rozpoczyna się nabożeństwo żałobne, któremu przewodniczy biskup legnicki Tadeusz Rybak. Podniosły nastrój i spokój na twarzach zebranych pozwala na bardzo szczególne przeżywanie Mszy św. Ksiądz głoszący słowo Boże krótko opowiada o życiu zmarłego kapłana, podkreślając jego zaangażowanie w szerzenie kultu Bożego Miłosierdzia. Mszę św. kończą mowy pożegnalne, które rozpoczyna burmistrz Chojnowa. Według kolejności podchodzą kolejni mówcy. Pożegnanie od braci górniczej Turowa wypowiada pan Holinka. Żegnają księdza kanonika Jego współmieszkańcy z Domu Seniora z Legnicy.
Wzruszające słowa wypowiada siostrzeniec zmarłego - ks. Tomasz, który dziękuje zmarłemu kapłanowi za pomoc i wsparcie podczas swego pobytu w seminarium. Ks. Tomasz wspomina także, jak szczególne miejsce zajmowała w życiu Księdza Kazimierza parafia w Bogatyni.
Są też słowa od naszego proboszcza księdza dziekana Macieja Wesołowskiego. Oto ich fragment: „Ks. kan. Adamczuka poznałem w czerwcu 1998 r. w Bogatyni. Rok później, ze względów zdrowotnych, poprosił Księdza Biskupa, by mógł przejść na emeryturę i jednocześnie pozostać w parafii jako rezydent. Tak też się stało. Pracowaliśmy razem ponad 2 lata. Później postanowił przejść do Legnicy, do niedawno otwartego domu dla księży emerytów. Przyjeżdżał do Bogatyni. Zapraszałem go, kiedyś nawet zastępował mnie podczas urlopu. Odwiedzałem go w Legnicy - zawsze bardzo się cieszył. Ostatni raz był w Bogatyni miesiąc temu, 9 października br., jak mówimy popularnie, udzielał ślubu Ewelinie, która śpiewała w scholi parafialnej. Potem odwiedziłem go w szpitalu w Legnicy… zapraszałem na odpust… Powiedział: „Jak Pan Bóg da zdrowie” (…) W ostatni poniedziałek, 8 listopada, odprawiałem Mszę św. w jego intencji w naszym parafialnym kościele. Przybyło bardzo dużo ludzi, księża… kościół był wypełniony po brzegi - modliliśmy się o miłosierdzie Boże. (…) Księże Kanoniku, żegnamy Cię, powtarzając słowa, które często wypowiadałeś: „Jezu, ufam Tobie”
Msza św. dobiega końca. Słychać bicie dzwonów i dźwięk górniczej orkiestry. Następuje wyprowadzenie zwłok, wychodzimy z kościoła. Drogę na cmentarz toruje samochód Policji, a za nim cały kondukt. Tak nas wielu, że aż trudno ogarnąć wszystkich wzrokiem. Idziemy spokojnie i w zadumie spoglądamy ku niebu, które dziś jest tak pogodne. Jesteśmy już na cmentarzu, ostatnie chwile przed złożeniem do grobu. Ksiądz Biskup odmawia ostatnie modlitwy, święci grób, krzyż, a na koniec odmawiamy Anioł Pański. Dźwięk trąbki to ostatnie pożegnanie…
Było nas tak wielu z Bogatyni (chyba 200 osób), bo tu w naszej parafii Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Maryi Panny, w naszym mieście została cząstka śp. ks. kan. Kazimierza Adamczuka. Wspominajmy naszego byłego proboszcza w modlitwach, a szczególnie wtedy, kiedy odmawiamy Koronkę do Miłosierdzia Bożego, pamiętając jak ważne miejsce w życiu Księdza Kazimierza zajmował kult Bożego Miłosierdzia.
„JEZU, UFAM TOBIE”

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jak podejmować dobre decyzje? Jak stawać się podobnym do Jezusa?

2018-12-18 10:30

salvenet.pl

W cyklu #BoskieMyśli dr Anna Saj, świecka misjonarka w ramach katolickiego Instytutu Ewangelizacji Świata ICPE Misja, dzieli się swoim doświadczeniem wiary i przybliża receptę na zmianę postrzegania świata.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jestem od poczęcia

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem