Reklama

Na Święto Narodzenia Maryi

Matki Bożej Siewnej

Ks. Zenon Mońka
Niedziela Ogólnopolska 36/2003

Fotolia.com/kmiragaya

8 września wspominamy ze czcią i wdzięcznością narodziny Matki Bożej. Święto to pobudza nas w szczególny sposób do dziękczynienia za ten wielki dar Bożej Miłości.

Rodzi się bowiem Ta, która - jak śpiewamy w jednej z pieśni maryjnych - została „przed wiekami przejrzana i za Matkę wybrana, Jezusowi Chrystusowi Niepokalana” (pieśń Witaj, Święta...). Kościół, ciesząc się Maryją, woła w dzień Jej święta słowami liturgii: „Twoje narodzenie, Bogurodzico Dziewico, zwiastowało radość całemu światu; z Ciebie się narodziło Słońce sprawiedliwości, Chrystus, który jest naszym Bogiem. On uwolnił nas od potępienia i przywrócił nam łaskę. On zwyciężył śmierć i dał nam życie wieczne” (antyfona na „benedictus”). Przeto Kościół nazywa Ją Gwiazdą Zaranną zwiastującą już bliski wschód słońca, czyli spełnienie obietnicy. „Istotnie, tak jak gwiazda owa, «jutrzenka», poprzedza wschód słońca, tak Maryja, od swego Niepokalanego Poczęcia, poprzedziła przyjście Zbawiciela, wschód Słońca sprawiedliwości w dziejach rodzaju ludzkiego” (Jan Paweł II, Redemptoris Mater, nr 3).
Ewangelia nie mówi o narodzeniu Maryi. Gdy św. Mateusz kończy rodowód Chrystusa słowami: „Jakub był ojcem Józefa, męża Maryi, z której narodził się Jezus, zwany Chrystusem” (Mt 1, 16), wymienia Ją po raz pierwszy i od razu ukazuje jako Matkę Zbawiciela. Boskie macierzyństwo było główną przyczyną narodzenia się Maryi. Ona po to została stworzona, aby porodzić Jezusa Chrystusa. Ewangelia nie wymienia też imion rodziców Maryi i miejsca Jej narodzenia. Braki te uzupełniają pisma apokryficzne, które są ważnym przekazem wiary chrześcijan żyjących w pierwszych wiekach. Wśród nich wyróżnia się Protoewangelia Jakuba, napisana w połowie II wieku. Apokryf ten podaje imiona rodziców Maryi, którymi są Joachim i Anna. Mówi o miejscu narodzenia i dzieciństwie Maryi, o oddaniu Jej przez rodziców na dalsze wychowanie do świątyni.
Istnieje wiele niejasności i rozbieżności co do właściwej daty narodzin Matki Bożej. Jeżeli przyjmiemy, że Jezus narodził się w pierwszym roku, to Maryja - między 20. a 16. rokiem przed narodzeniem Chrystusa. Istnieje również wiele hipotez dotyczących miejsca Jej narodzin. Wskazują one Setoris i Betlejem, trzecia hipoteza - tzw. zachodnia - wskazuje na Nazaret, czwarta - wschodnia, powołująca się na św. Jana Damasceńskiego, wskazuje na Jerozolimę - miasto, w którym na miejscu obecnego kościoła św. Anny miał stać dom rodziców Maryi.
W Jerozolimie miało również początek święto Narodzenia Maryi, które obchodzono co roku 8 września, w rocznicę poświęcenia kościoła pw. Matki Bożej.
W naszej Ojczyźnie święto Narodzenia Najświętszej Maryi Panny w szczególny sposób upodobał sobie wiejski lud, nazywając je świętem Matki Boskiej Siewnej. Był bowiem taki dawny zwyczaj, że dopiero po tym święcie i po przygotowaniu pól zaczynano jesienny siew:

Gdy o Matce Bożej zasiano,
To ani za późno, ani za rano.

To święto kościelne staje się również tematem dla poetów. Poświęca mu jeden ze swoich wierszy Józef Skóra. W wierszu: Matka Boża Siewna pisze:

Reklama

Idzie Matka Boska Siewna
po jesiennej roli,
wsiewa ziarno w ziemię czarną
w złotej aureoli.
Rzuca swe płomienne blaski
na pola i sioła,
Miłosierna, pełna łaski
patrzy dookoła...

W święto Matki Bożej Siewnej, jak każe dawny zwyczaj, rolnicy przynoszą ziarno przeznaczone na tegoroczny zasiew. Kapłan, poświęcając je, wypowiada następującą modlitwę: „Boże, Ty sprawiasz, że wszelkie nasiona wpadłszy w ziemię obumierają, aby wydać plon (...). Prosimy Cię, pobłogosław te ziarna zbóż i inne nasiona. Zachowaj je przed gradem, powodzią, suszą i wszelką szkodą, a ziemię użyźnij rosą z nieba, aby rośliny z nich wyrosłe wydały obfite plony. Spraw też, abyśmy za przykładem Najświętszej Maryi Panny (...) przynosili plon stokrotny przez naszą wytrwałość w pełnieniu Twojej woli”.
I tak zaorane zagony czekają na przyjęcie nowego daru - ziemia wkrótce otrzyma nowe ziarno; ono jeszcze przed nadejściem zimy uraduje nasze oczy zielenią. Na wiosnę ziarno przygarnięte przez ziemię, wraz z całą naturą, wybuchnie bogatym wzrostem. Pod koniec lata znów uraduje nas plonem stokrotnym.
Nic więc dziwnego, że Kościół pragnie 8 września, a więc pod koniec lata i na progu jesieni, uczcić Matkę Bożą, wspominając Jej narodzenie. Jej przyjście na świat tak bardzo przywołuje w wyobraźni obraz jesiennego siewu. W Maryi bowiem Bóg powierzył ziemi drogocenne „ziarno”, które w przyszłości wyda plon.
„Błogosławiony jest owoc żywota Twojego...” - modlą się dziś tysiące ludzi wierzących na całej ziemi.

Tagi:
uroczystość

100-lecie polskiej niepodległości celebrowano w Wilmington

2018-11-06 07:33

Patryk Małecki

Wilmington, największe i najbardziej polonijne miasto stanu Delaware było w minioną niedzielę świadkiem uroczystości 100-lecia Odzyskanie Niepodległości Polski. Uczestniczyli w nich konsul generalny RP w Nowym Jorku Maciej Golubiewski i burmistrz Wilmington Michael Purzycki.


Poświęcenie monumentu odbywało się wpodnisłej atmosferze i asyście m.in. konsula Macieja Golubiewskiego i burmistrza Michaela Purzyckiego.

Celebracja rozpoczęła się od Cmentarza Katedralnego i złożenia kwiatów na grobie majora Jerzego Iłłakowicza, najwybitniejszego przedstawiciela żołnierzy niezłomnych spoczywającego w ziemii amerykańskiej. Współtwórcy Związku Jaszczurczego i Narodowych Sił Zbrojnych, który po wojnie robił wszystko, aby jego towarzysze broni mogli osiąść i rozpocząć nowe życie w Stanach Zjednoczonych. Podczas okupacji pozostającego w konspiracyjnych relacjach z legendarnym emisariuszem Janem Karskim.

Nad grobem przemawiał Maciej Golubiewski podkreślając, iż 100-lecie odzyskania niepdległości łączy się ze 110. Rocznicą urodzin , Jerzego Iłakowicza, dumnego syna Ziemi Lubelskiej, błyskotliwego intelektualisty po studiach w Niemczech, Szwajcarii i Anglii, który tworzył organizacyjne i finansowe podstawy funkcjonowania NSZ. W Wilmingotn – wykładowcę matematyki na miejscowym i menadżera znanego country clubu.

W imieniu Polonii i polskich weteranów oddawał hołd pamięci majora Stefan Skielnik – prezes fedracji Polaków w Delaware, wybitna postać polskiej społeczności w Stanach Zjednoczonych. Nad grobem modlił się proboszcz wilmingtońskiej parafii Świetej Jadwigi ksiądz Andrzej Molewski.

Druga częśc uroczystości miała miejsce w murach świątyni, której jest pasterzem. Przybył na nią burmistrz miasta Michael Purzycki, wnuk polskich emigrantów. Postać bardzo wśród lokalnej Polonii popularna, podkreślajaca na każdym kroku swoje polskie korzenie.

Po mszy za Polskę z okazji 100-lecia odzyskania niepodległosci koncelebrowanej przez księdza Andrzej Molewskiego, podczas której wygłosi porywającą homilię. Równie impresyjne było wystąpienie konsula Macieja Golubiewskiego, który akcentował znaczenie Stanów Zjednoczonych zarówno dla odzyskania niepodległości przez Polskę, jak i w czasach dzisiejszych.

Głos zabrał Stefan Skielnik. Przywołując swoją przyjaźń z Janem Karskim podkreśłał znaczenie wojennej misji bohatera, której 75. rocznica jest właśnie obchodzona i z okazji której został wybity specjalny medal, którym uhonorowano m.in. papieża Franciszka, prezydentów Polski Andrzeja Dudę, Stanów Zjednoczonych Donalda Trumpa i Izraela Reuwena Rivlina, a także hierarchów polskiego Kościoła, kardynałów Stanisława Dziwisza i Kazimierza Nycza.

Prezes Skielnik poinformował, że zwrócił się do Kapituły Medalu, aby uhonorować nim także burmistrza Michael Purzyckiego, który jest admiratorem i propagatorem dzieła Jana Karskiego, które zamierza także upamietnić w Wilmington w specjalnej formie. Kapituła odznaczenie przyznała. Medal i dyplom wręczyli Michaelowi Purzyckiemu – konsul Maciej Golubiewski i Waldemar Piasecki, przewodniczący Towarzystwa Jana Karskiego.

Dziękując za to znamienne wyróżnienie burmistrz wyrażał dumę ze swego polskiego pochodzenia oraz historyczne znaczenie dzieła Jana Karskiego stawiające go w szergu nawybitniejszych postaci XX wieku. Uhonorwany zapewnił, że zamierza służyć pamięci bohatera wedle najlepszych intencji i możliwości.

Twitter Michaela Purzyckiego
Michael Purzycki, burmistrz Wilmington, którego dziadkowie przybyli z Warszawy i konsul generalny RP Maciej Golubiewski wręczający mu dyplom Medalu 75-lecia Misji Jana Karskiego.

Odczytany został specjalny adres okolicznościowy wojewody lubelskiego Przemysława Czarnka skierowany do burmistrza Michaela Purzyckiego i księdza proboszcza Andrzeja Molewskiego. Zwracał w nim uwagę, że historia związków polsko-amerykańskich, prócz powszechnie znanych postaci takich jak Tadeusz Kościuszko czy Kazimierz Pułaski posiada także i takich, którzy łączą Lubelskie i Delaware. Wymienił jedną z najwybitniejszych postaci nauki XX wieku Natalię Kwolek, córkę emigranta z Powiśla – Jana Chwałka. Była ona w Wilmington pracownikiem naukowo-badawczym koncernu chemicznego DuPont, gdzie skomponowała laboratoryjnie polimerowe włkóno Kevlar, które zasłynęło z niezwykłej trwałości m.in. jako produkt kamizelek kuloodpornych. Dzięki wynalazkowi ratowanych od śmierci w wyniku postrzału jest około… 100 tysięcy ludzkich żyć rocznie.

Wojewoda przywołał także postać majora Jerzego Iłłakowicza przypoimianjąc, iż uczestniczył w obchodach jego 110. urodzin w podlubelskich Łaziskach, wręczając pośmiertnie rodzinie Krzyż Oficerski Orderu odrodzenia polski przyznany bohaterowi przez prezydenta RP. Apelował o otaczanie pamiecią tej postaci także przez Polonię z Delaware.

Złożył także pokłon Stefanowi Skielnikowie i jego działałaności przez ponad 70 lat budującej pozycję Polonii w Ameryce. Przypomniał bliskie relacja działacza z wywodzącym się z Delaware senatorem i wiceprezydentem Joe Bidenem. To Skielnik „zaraził” go ideą przynależności Polski do NATO i sprawił, że Biden stał się jednym z największych orędowników akcesji Polski do Sojuszu Północnoatlantyckiego. Wojewoda uzupełniał, że Skielnik od lata prowadzi akcje charytatywne kierowane do Polski. Jest także wiernym sojusznikiem Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego, uczelni na której Przemysław Czarnek jest absolwentem i wykładowcą.

W 2014 roku Stefan Skielnik zainicjował poczynania, aby doprowadzić do pierwszej w historii stosunków polsko-amerykańskich umowy partnerskiej pomiędzy województwem lubelskim i stanem Delaware. To ze wszechmiar godna uwagi idea. Zarówno konsul Maciej Golubieski, jak i burmistrz Michael Purzycki zapowiedzieli jej wspieranie.

Pasterz Polonii w Delaware ks. proboszcz Andrzej Molewski modli się na grobie majora JerzegoIłłakowicza

Materialnym symbolem uroczystości stało się odsłonięcie i poświęcenie monumentu upamiętniającego 100-lecie Niedpoległości.

Wilmigtońskie celebrowanie zakończył uroczysty obiad połączony z koncertem historycznych pieśni patriotycznych.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

„Odrodzenie” – film na 100-lecie niepodległości

2018-11-09 14:06

Łukasz Krzysztofka

Z okazji setnej rocznicy odzyskania przez Polskę niepodległości Ruch Społeczny im. Prezydenta RP Lecha Kaczyńskiego przygotował interesującą i poruszającą animację przedstawiającą drogę naszej Ojczyzny do niepodległości.

Łukasz Krzysztofka/Niedziela

Krótkometrażowa animacja „Odrodzenie” opowiada o drodze Polski do niepodległości i ciągłości wysiłków naszych rodaków,by ją odzyskać. Film dostępny jest na profilufacebook i youtubeoraz na stronie www.odrodzenie-film.pl. Od piątku będzie można go również oglądać w kinach Cinema City w całej Polsce. - Historię Polski trzeba na nowo opowiadać każdemu kolejnemu pokoleniu. Sięgamy do polskiego malarstwa i odświeżamy narodowe ikony i symbole, by metaforycznie przedstawić historyczne wydarzenia. Film „Odrodzenie” jest naszą odpowiedzią na potrzebę czasu i wkład Ruchu w obchody 100-lecia odzyskania przez Polskę niepodległości i stulecia przywrócenia naszej Ojczyzny na mapę Europy – mówi Marta Kaczyńska, prezes Ruchu Społecznego im. Prezydenta Lecha Kaczyńskiego, producent filmu.

Zobacz także: Film – Odrodzenie

„Odrodzenie” to utrzymana w przygodowej atmosferze podróż do wyobraźni nastoletniej dziewczyny, która w ramach pracy domowej tworzy własną wizję historii Polski. Przywołuje historię swojego pradziadka legionisty, który staje się dla niej przewodnikiem po krainie polskich symboli.

Za kreację, scenariusz i nadzór nad produkcją spotu odpowiadało studio Tengent, którego zespół ma bogate doświadczenie w realizacji projektów z zakresu promocji historii i kultury Polski („Animowana historia Polski”, „Niezwyciężeni”). Animację wyreżyserował Marcin Karolewski, a za jej wykonanie odpowiadało studio Juice. - W pięknej, malarskiejstylizacji opowiadamy o naszym kulturowym DNA. Oczami bohaterki poznajemy ludzi, miejsca i wydarzenia, które były przełomowe dla naszych dziejów. Film skrzy się od znaczeń. Można go oglądać jak wizualny poemat, emocjonującą przygodę, zaszyfrowaną wiadomość. Każda z dróg prowadzi do puenty, którą jest radosne świętowanie 100-lecia odzyskania niepodległości – mówi Krzysztof Noworyta, producent kreatywny z Tengent.

Łukasz Krzysztofka/Niedziela

Animacja ma służyć również edukacji.Na stronie www.odrodzenie-film.pl znajdzie się bogate omówienie wydarzeń historycznych oraz symboliki zawartej w animacji. Wytworzenie tego pięciominutowego filmu trwało kilka miesięcy. Pracy przy wyprodukowaniu animacji było dużo, a efekt robi wrażenie. – Chcieliśmy wykonać coś, co może zostać jakimś śladem, a także impulsem do pomyślenia o naszej niepodległości i drodze do niej, a także o utracie niepodległości, o tym, jak ciężko było ją odzyskać i utrzymać – mówi w rozmowie z „Niedzielą” Michał Grodzki z Ruchu Społecznego im. Prezydenta RP Lecha Kaczyńskiego.

Twórcom filmu towarzyszyła chęć stworzenia czegoś nowoczesnego, przyciągającego dla każdego, także dla najmłodszych oraz całych rodzin. Zamiarem twórców było wyprodukowanie filmu na możliwie najwyższym poziomie technicznym, koncepcyjny i realizatorskim, który za kilka lat nadal będzie „na czasie”. W animacji zawartych jest kilkadziesiąt polskich symboli narodowych.

W sposób szczególny film skierowany jest także do Polaków poza granicami kraju. - Chodzi o to, aby zagrać na „strunie” łączności z Polakami i Polonią rozsianą na całym świecie – podkreśla Michał Grodzki. Dla osób niezwiązanych z naszym kręgiem kulturowym odbiór filmu może być nieco trudniejszy, ponieważ zawiera pewien kod symboli, które trzeba zrozumieć i głębiej pojąć. Może będzie to asumpt, aby lepiej poznać historię Polski i to, jaką drogę przeszła do swojej niepodległości.

Prezentacja będzie wyświetlana w kinach Cinema City od dzisiaj do poniedziałku 12 listopada przed każdym pokazem filmowym. Film został wyprodukowany przy wsparciu Polskiej Fundacji Narodowej. Partnerami produkcji są Orlen S.A. i Poczta Polska.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jestem od poczęcia

Klasztor Pięciu Braci musiał być gdzieś na terenie dzisiejszego Międzyrzecza

2018-11-13 16:20

Kamil Krasowski

Pierwsi Męczennicy Polski – święci Benedykt, Jan, Mateusz, Izaak i Krystyn są patronami naszej diecezji. 13 listopada w Kościele w Polsce obchodzimy ich liturgiczne wspomnienie.

Karolina Krasowska
Wszędzie mówi się o Świętych Męczennikach z Międzyrzecza – wspominają o tym kroniki i lokują klasztor w Międzyrzeczu.

Pierwsi dwaj przybyli z Włoch, troje pozostałych było Polakami. Przybyli na nasze ziemie na początku 1002 r., by prowadzić pustelniczy tryb życia, a przede wszystkim pracę misyjną wśród pogańskich Słowian, co było wspólną decyzją i pragnieniem cesarza Ottona III i króla Bolesława Chrobrego. W nocy z 10 na 11 listopada 1003 r. zostali napadnięci przez zbójców i zamordowani w swoim eremie. Co do jego lokalizacji istnieją dwie główne hipotezy. Część badaczy twierdzi, że klasztor Pięciu Braci Męczenników znajdował się we wsi Święty Wojciech. Inni, wśród nich dr Andrzej Kirmiel, dyrektor Muzeum Ziemi Międzyrzeckiej w Międzyrzeczu, przekonują, że znajdował się on gdzieś na terenie dzisiejszego Międzyrzecza. - Idea lokująca klasztor we wsi Święty Wojciech pojawiła się dopiero po II wojnie światowej. Wynikało to głównie z faktu, że kojarzono nazwę Święty Wojciech z osobą św. Wojciecha i dlatego tam poszukiwano eremu, jednak mimo trzech dużych sezonów archeologicznych żadnych śladów tam nie znaleziono. Poza tym nazwa Święty Wojciech jako wioska pojawia się dopiero w drugiej połowie XIII w. – wyjaśnia dr Andrzej Kirmiel. - Klasztor musiał być gdzieś na terenie dzisiejszego Międzyrzecza. Ówczesny Międzyrzecz miał ok. 2 – 3 ha powierzchni, więc ci wszyscy, którzy mówią, że klasztor był w pewnym oddaleniu pewnie przenoszą wielkość dzisiejszego 20 – tysięcznego miasta na przestrzeń, którą zajmował 1000 lat temu i wydaje im się, że miejscowość Święty Wojciech jest w pewnym oddaleniu. W realiach XI – wiecznego Międzyrzecza „pewne oddalenie” mogło być po drugiej stronie rzeki Obry, na międzyrzeckim rynku, pod którym jest potężny średniowieczny cmentarz albo jeszcze w innym miejscu. Poza tym wszędzie mówi się o Świętych Męczennikach z Międzyrzecza – wspominają o tym kroniki i lokują klasztor w Międzyrzeczu. Dlatego poprzez wystawę, którą mamy w muzeum staramy się o tym mówić. Podsumowujemy tę wiedzę, która jest nam w tej chwili dana i wyciągamy z tego wnioski. Zależy nam też na tym, żeby pielgrzymi, którzy jadą do Rokitna, przyjeżdżali również do Międzyrzecza, bo to są te dwa miejsce, gdzie bije chrześcijańskie serce regionu. Stąd się chrystianizacja tej części dzisiejszej Polski rozpoczęła i jeżeli chcemy szukać tożsamości lubuskiej czy ją budować, bo jak mówią niektórzy ona dopiero powstaje, to nie da się w jej budowaniu pominąć takich miejsc jak Rokitno czy Międzyrzecz – dodaje dyrektor Muzeum Ziemi Międzyrzeckiej.

Warto dodać, że kult męczenników zaczął się już od ich pogrzebu, na który przybył biskup poznański Unger. Wkrótce potem, w 1008 lub 1009 r., a więc ok. 5 lat po tragicznych wydarzeniach, św. Brunon z Kwerfurtu spisał „Żywot Pięciu Braci”. Są to pierwsi męczennicy polscy wyniesieni na ołtarze. W poczet świętych wpisał ich papież Jan XVIII. Patronują diecezji zielonogórsko - gorzowskiej.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem