Reklama

Moje pismo Tęcza - 1/2 2019

11 listopada Święto Niepodległości

Sławomir Błaut
Niedziela Ogólnopolska 45/2002


Pocztówka z okresu I Wojny Światowej z albumu "Jasna Góra na dawnej pocztówce"

W 1918 r. stało się to, co wydawało się niemożliwe. Jednoczesna klęska trzech potęg zaborczych pozwoliła Polakom "wybić się na niepodległość". Fakt ten trudno nam inaczej wytłumaczyć, jak przez opiekę i szczególne zrządzenie Opatrzności Bożej.

Odzyskanie niepodległości i zjednoczenie ziem trzech zaborów po przeszło 120 latach niewoli jest bez wątpienia najważniejszym wydarzeniem w dziejach Polski XX wieku. Data 11 listopada skłania nas do przypomnienia losów Ojczyzny i do szacunku dla tych, którzy podjęli wyzwanie historii, potrafili wywalczyć, zorganizować i wreszcie obronić odrodzone państwo. To data-symbol, bo wolność zawitała wówczas do polskich domów tylko w Kongresówce, zachodniej Galicji i na Śląsku Cieszyńskim. Na ziemiach zaboru niemieckiego, na Śląsku, Pomorzu i w Wielkopolsce wciąż trwały rządy pruskie, a Kresy Wschodnie czekała jeszcze długa i krwawa wojna.
Rozbiory Polski, które przyniosły podział państwa między trzy wielkie mocarstwa, wydawały się nieodwracalnym werdyktem historii. Od chwili wymazania Rzeczypospolitej z politycznej mapy Europy Polacy nie zrezygnowali nigdy w pełni z walki o niepodległość. W każdym pokoleniu stawali do skazanego na przegraną powstania. Oskarżani o brak realizmu, o romantyczne i idealistyczne pojmowanie roli narodu, tworzyli "żywy łańcuch niepokornych", przygotowując grunt pod "rok 1918". Z chwilą wybuchu wojny, w sierpniu 1914 r., monarchie zaborcze stanęły po przeciwnych stronach frontu. Niemcy i Austro-Węgry napadły na Rosję. Po 2,5 roku wojny zdruzgotany został nasz wschodni zaborca: zła sytuacja na froncie doprowadziła do wybuchu rewolucji i wojny domowej w Rosji. Następne lata wojny przyniosły upadek mocarstw germańskich, które uległy potędze Ententy, w skład której wchodziły m.in. Francja, Wielka Brytania i USA. Można by powiedzieć, że jesienią 1918 r. nad naszymi zaborcami jakby przeleciał anioł sprawiedliwości dziejowej i poraził serca milionom wrogich nam żołnierzy, tak że sami rzucali broń i stawali się niezdolni do walki. Polacy mogli przystąpić do budowania własnej państwowości.
Polska uznana została za kraj należący do zwycięskiej koalicji jesienią 1917 r., dzięki dyplomatycznej działalności Narodowej Demokracji. W rezultacie pomyślnych starań, rządy państw Ententy oficjalnie uznały paryski Komitet Narodowy Polski (KNP), któremu przewodniczył Roman Dmowski, za oficjalną reprezentację Polski wśród nich. Zarazem podporządkowana KNP Armia Polska we Francji, dowodzona przez gen. Józefa Hallera, została włączona w skład wojsk koalicyjnych i wspólnie z nimi, częścią oddziałów, walczyła przeciw Niemcom na froncie zachodnim. Były to fakty o wielkim znaczeniu politycznym, jeśli wziąć pod uwagę, że powołane przez Józefa Piłsudskiego Legiony Polskie do czasu kryzysu przysięgowego w 1917 r. walczyły po stronie Austro-Węgier i Niemiec.
7 października 1918 r. Rada Regencyjna - namiastka władzy polskiej utworzona w czasie wojny światowej przez Niemców - wydała orędzie, które głosiło zjednoczenie wszystkich ziem polskich w przyszłym niepodległym państwie. Zapowiadała powołanie rządu oraz zwołanie sejmu wybranego na zasadach demokratycznych. Kontynuacją tych działań było przejęcie przez Radę Regencyjną władzy nad wojskiem polskim, które po rozłamie w Legionach pozostało u boku państw centralnych. Pod auspicjami regentów: abp. Aleksandra Kakowskiego, Józefa Ostrowskiego i Zdzisława Lubomirskiego tworzyły się zręby polskiej państwowości.
10 listopada 1918 r. przyjechał z niewoli niemieckiej do Warszawy Józef Piłsudski. Był on bez wątpienia pierwszoplanową postacią tamtej doby - obok Romana Dmowskiego, Ignacego Jana Paderewskiego, Wincentego Witosa, Wojciecha Korfantego i całej plejady wybitnych polityków, których ówczesna Polska miała szczęście posiadać. Właśnie w nim powszechna opinia widziała najlepszego kandydata na stanowisko głowy państwa. Były socjalista, który "wysiadł na przystanku niepodległość", zasłynął m.in. jako główny inspirator tworzenia polskich organizacji wojskowo-niepodległościowych w Galicji i tajnej Polskiej Organizacji Wojskowej w Kongresówce. W 1918 r. warstwy posiadające żywiły przekonanie, że Piłsudski nie dopuści do wybuchu rewolucji w kraju, a ugrupowania lewicowe spodziewały się, że dokona reform społecznych. Jego obecność w Warszawie zaktywizowała mieszkańców Kongresówki do akcji rozbrajania Niemców. Nastąpiło to 11 listopada 1918 r. Zbiegło się z zakończeniem I wojny światowej i podpisaniem w Compiegne rozejmu między przedstawicielami pokonanych Niemiec i Francji występującej w imieniu zwycięskiej Ententy. W tymże dniu J. Piłsudski otrzymał z rąk Rady Regencyjnej władzę zwierzchnią nad wojskiem polskim. Parę dni wcześniej - 7 listopada 1918 r. w Lublinie "ukonstytuował" się Tymczasowy Rząd Ludowy Republiki Polskiej z premierem Ignacym Daszyńskim. Gabinet ten miał jednak bardzo krótki żywot - 11 listopada podporządkował się J. Piłsudskiemu.
Na terenie byłego zaboru austriackiego, w Krakowie, już 28 października 1918 r. powołano Polską Komisję Likwidacyjną (PKL), której przewodniczył Wincenty Witos. Dysponowała ona własnym wojskiem, dowodzonym przez brygadiera Bolesława Roję. Jego oddziały 30 października zmusiły wojska austriackie w Krakowie i na prowincji do kapitulacji. Pod nazwą PKL, a potem Komisji Rządzącej dla Galicji, Śląska Cieszyńskiego, Orawy i Spiszu, działał pierwszy, całkowicie niezależny od zaborców i okupantów, regionalny polski rząd, który m.in. wysłał pomoc wojskową dla obrony Lwowa, gdzie 1 listopada 1918 r. rozgorzały walki z Ukraińcami. Komisja ta, podobnie jak Komitet Narodowy Polski w Paryżu, nie uznała ani tzw. rządu lubelskiego, ani gabinetu Jędrzeja Moraczewskiego w Warszawie, podporządkowała się dopiero rządowi, który powołał w połowie stycznia 1919 r. Ignacy Paderewski.
W chwili odzyskania państwowości Polska nie miała granic, skarbu ani administracji. Miała jedynie niezbyt liczne oddziały wojskowe. Jednak imponująca była energia, z jaką organizowano struktury II Rzeczypospolitej. Na początku 1919 r. odbyły się pierwsze wybory do Sejmu RP, a 20 lutego tegoż roku parlament uchwalił tymczasową konstytucję. W tym czasie państwo polskie prowadziło kilka wojen o granice, zakończonych dopiero w 1921 r.
Już od samego początku istnienia odrodzonej Rzeczypospolitej uroczyście świętowano dzień 11 listopada, a ówcześni Polacy zdawali sobie dobrze sprawę, że odzyskanie niepodległości w 1918 r. nastąpiło po długoletniej walce dyplomatycznej i zbrojnej, że towarzyszyło mu wiele wydarzeń o szczególnym znaczeniu dziejowym. Dzień 11 listopada został oficjalnie wpisany do kalendarza świąt państwowych ustawą z 23 kwietnia 1937 r. jako narodowe Święto Niepodległości. W okresie okupacji hitlerowskiej i czasach PRL-u jego obchody były zakazane. W czasach tych tradycja 11 listopada, ciągle w narodzie żywa, pielęgnowana była przez Kościół katolicki. Dopiero ustawą z 15 lutego 1989 r. przywrócono Święto Niepodległości, zwracając mu odpowiednią rangę i stawiając, obok święta uchwalenia Konstytucji 3 Maja, w rzędzie największych świąt narodowych Polaków.

Kiedy zabraknie wina…

2019-01-16 11:02

O. Dariusz Kowalczyk SJ
Niedziela Ogólnopolska 3/2019, str. 33

Św. Jan, mozaika (XXI wiek)/fot. Graziako

Brak alkoholu na weselu to kompromitacja gospodarzy. Nie inaczej było za czasów Jezusa. Maryja była kobietą spostrzegawczą. Zauważyła, że zaczyna brakować wina. Powiedziała o tym swemu Synowi, Jezusowi, ufając, że On znajdzie rozwiązanie. Przypominają mi się tutaj słowa coraz bardziej znanego w Polsce włoskiego kapłana z Neapolu Dolindo Ruotolo, mistyka, który często się modlił, wymawiając proste słowa: „Jezu, Ty się tym zajmij”. Maryja mówi Jezusowi właśnie to: „Jest problem. Zajmij się tym, mój Synu”. Odpowiedź Jezusa może się wydawać szorstka: „Czyż to moja lub Twoja sprawa?”. Maryja jednak, jakby na przekór tym słowom, zwraca się do sług: „Zróbcie wszystko, cokolwiek wam powie”. Jezus rzeczywiście nie każe czekać. Dokonuje znaku, a jednocześnie ratuje sytuację na weselu – wodę przemienia w znakomite wino.

Możemy zobaczyć w winie symbol tego, co nadaje smak naszemu życiu. Czasem jednak bywa, że życie jakby traci smak, problemy nas przygniatają, nie potrafimy cieszyć się życiem. Kto nam może pomóc? Jezus za wstawiennictwem Maryi. Nie oznacza to, że Maryja jest bardziej wrażliwa od swego Syna. Syn jest Bogiem, choć jest także człowiekiem, a Jego Matka jest tylko stworzeniem. Wszelkie łaski, którymi pełna jest Maryja, pochodzą od Boga. Ale Bogu po prostu się podoba, kiedy zwracamy się do Niego za pośrednictwem Maryi. Kiedy więc brak nam wina, kiedy życie doskwiera, prośmy o potrzebne łaski Jezusa za pośrednictwem Jego Matki. Pamiętajmy jednak, że tam, gdzie działają Maryja i jej Syn, tam jest też obecny Duch Święty, o którym mówi dzisiejsze II czytanie. „Różne są dary łaski, lecz ten sam Duch” – stwierdza Paweł Apostoł. Wspólnota Kościoła jest zróżnicowana. Czasem mogłoby się wydawać, że aż za bardzo. Tym bardziej prośmy Ducha Świętego, aby dając nam różne dary, tworzył z nas jedną wspólnotę. Katolicy mogą mieć w różnych sprawach społeczno-politycznych odmienne poglądy, ale ważne jest, byśmy w sprawach dotyczących wiary i moralności mówili jednym głosem.

Wielka jest w tym względzie rola pasterzy, którzy mają strzec wiary, nawet jeśli współczesnemu światu integralnie głoszona wiara się nie podoba. „Nie umilknę”, „nie spocznę” – czytamy u Izajasza. Prośmy za naszych pasterzy, by tak jak św. Jan Paweł II mieli moc i wytrwałość w głoszeniu Ewangelii, wedle tego, co czytamy w dzisiejszym psalmie: „Każdego dnia głoście Jego zbawienie./ Głoście jego chwałę wśród wszystkich narodów”. Winem, czyli smakiem, Kościoła jest właśnie przepowiadanie Ewangelii wszystkim narodom.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Moje pismo Tęcza - 1/2 2019

Wręczono Nagrodę Społeczną im. Prymasa Wyszyńskiego

2019-01-20 08:12

Łukasz Krzysztofa


Łukasz Krzysztofka/Niedziela

Katolicki Uniwersytet Lubelski, Anna Rastawicka i Marian Romaniuk to laureaci Nagrody Społecznej im. Kardynała Stefana Wyszyńskiego za rok 2018.

Uroczysta gala, w czasie której wręczono wyróżnienia, odbyła się w Muzeum Pałacu Jana III Sobieskiego w warszawskim Wilanowie.

Nagroda Społeczna im. Kardynała Stefana Wyszyńskiego przyznawana jest obecnie przez Kapitułę powoływaną przez Fundację “SPES”. Wyróżnienie swymi początkami sięga nagrody przyznawanej od lat 70-tych przez Ośrodek Dokumentacji i Studiów Społecznych. W latach 1987 – 2002 nagroda nie była przyznawana. Wznowiono ją dzięki Fundacji „SPES”, która została powołana w 2002 r. Fundacja skupia obecnie środowisko znanych ekspertów i promotorów Katolickiej Nauki Społecznej.

Słowo do zebranych na uroczystości skierował poprzez nagranie wideo abp Henryk Muszyński, były Prymas Polski. Hierarcha zwrócił uwagę na wielkie zasługi św. Jana Pawła II i kard. Wyszyńskiego w zachowaniu religijnej pamięci narodu ochrzczonego i żyjącego określonymi wartościami. Podkreślił też, że jako chrześcijanie powinniśmy dzisiaj wnosić w świat tchnienie Ewangelii i wartości, które wypływają z chrześcijaństwa, do których tak często odwoływał się Prymas Tysiąclecia – jak godność człowieka, nierozerwalność małżeństwa i świętość rodziny.

Katolicki Uniwersytet Lubelski nagrodzono w 100-lecie istnienia za olbrzymi wkład w rozwój polskiej kultury, nauki i myśli społecznej w oparciu o chrześcijańską wizję człowieka i wartości wynikające z Ewangelii. Obecny na uroczystości abp Stanisław Budzik, metropolita lubelski i Wielki Kanclerz KUL przypomniał związki Stefana Wyszyńskiego z tą uczelnią, połączone niejako wspólnym mianownikiem, który stanowią słowa: Prawdę czynić w miłości.

Ks. prof. Stanisław Fel, dziekan Wydziału Nauk Społecznych KUL zwrócił uwagę, że relacja Stefana Wyszyńskiego z KUL-em miała charakter związku dwukierunkowego. – Na KUL-u Stefan Wyszyński zrozumiał mechanizmy społeczne, co przyczyniło się do powstania Wielkiej Nowenny i Millenium Chrztu Polski. Szybko doszedł do wniosku, że związek Kościoła z narodem na bazie kultury chrześcijańskiej jest kategorią, która pozwoliła przetrwać okres zaborów. Zdawał sobie sprawę z faktu, że ogromną rolę w tym odgrywa wykształcenie – mówił ks. prof. Fel. Dodał, że KUL bardzo ceni sobie związki z Prymasem Tysiąclecia i pielęgnuje jego myśl min. organizując konferencje i wydając publikacje poświęcone kard. Wyszyńskiemu.

Anna Rastawicka, wieloletnia przełożona Instytutu Prymasa Wyszyńskiego, otrzymała nagrodę za kultywowanie pamięci o Prymasie Tysiąclecia i upowszechnianie jego nauki. W rozmowie z „Niedzielą” podkreśliła, że przesłanie kard. Wyszyńskiego aktualne na czasy współczesne to wołanie o autentyczny, a nie tylko deklamowany szacunek do człowieka. - Dziś często słyszy się, że mamy skończyć z mową nienawiści, a jest to podszyte tak wielką nienawiścią. Szacunek do każdego człowieka, aby był prawdziwy, musi być oparty o prawdę i wiarę w to, że człowiek jest ogromną wartością przede wszystkim jako dziecko Boga – stwierdziła laureatka. Zaznaczyła też, że nauczanie Prymasa Tysiąclecia o naszym miejscu w Europie i o tym, że Polska ma wnieść do Europy wiarę, za którą zawsze walczyła, a często była w tej walce osamotniona, sprawdza się również dzisiaj. - Największą nagrodą jest dla mnie przede wszystkim łaska życia przez wiele lat w pobliżu kard. Wyszyńskiego, współpracy z nim, a teraz pracy nad jego spuścizną duchową – mówi skromnie i dodaje, że mądrość kard. Wyszyńskiego jest skarbem, z którego czerpać będzie jeszcze wiele pokoleń Polaków.

Nagroda powędrowała także do wybitnego biografa Prymasa Tysiąclecia Mariana Romaniuka – za dzieła przedstawiające życie i sylwetkę kard. Wyszyńskiego, w tym monumentalne, czterotomowe kalendarium życia Stefana Wyszyńskiego i dwa wydania obszernych przewodników bibliograficznych. W laudacji o. dr Gabriel Bartoszewski OFMCap, postulator w procesie beatyfikacyjnym Prymasa Tysiąclecia, podkreślił, oprócz bogatej działalności publicystycznej, olbrzymi wkład laureata w prace nad przygotowaniem tzw. „Positio”, czyli dokumentu o heroiczności cnót, wymaganego w procesie beatyfikacyjnym.

Na zakończenie gali odbył się koncert muzyki barokowej dedykowany laureatom Nagrody.

Łukasz Krzysztofka

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem