Reklama

Człowiek zawsze funkcjonuje jako mężczyzna albo kobieta

2013-11-17 08:12

iś / Warszawa / KAI

Lars Plougmann / Foter.com / CC BY-SA

Zagrożenia płynące z ideologii gender, szkodliwość antykoncepcji hormonalnej czy problemy bioetyczne związane z procedurą zapłodnienia pozaustrojowego to problemy, jakie poruszyli uczestnicy sympozjum „Dylematy dotyczące ludzkiej płodności”, które odbyło się 16 listopada 2013 r. na Uniwersytecie Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie.

Cykl wystąpień zapoczątkował ks. prał. dr Zdzisław Struzik, dyrektor Instytutu Papieża Jana Pawła II, który zaznaczył, że człowiek zawsze funkcjonuje jako mężczyzna albo kobieta. Nawet jeśli zewnętrzne cechy płciowe są celowo zamaskowane, wystarczy wziąć jeden włos danej osoby i poddać go badaniom, aby bezsprzecznie ustalić płeć tego człowieka. - Problem zaczyna się więc nie na poziomie biologii, lecz mentalności. Trudność tkwi w tym, czy człowiek akceptuje swoją płeć, czy ją odrzuca – podkreślił prelegent.

Dalej określił dar płodności jako najważniejszy z darów Boga, który wiąże się nierozerwalnie z darem płci. Za Benedyktem XVI określił miłość mężczyzny i kobiety jako eros, który z czasem przemienia się w caritas, a więc w miłość oddania i służby. Ks. Struzik podkreślił, że warto tłumaczyć współczesnemu człowiekowi, że nasze życie jest czasowe i jedyny sposób, w jaki możemy osiągnąć nieśmiertelność, jest właśnie dążenie do tej miłości. Na koniec kapłan przypomniał wydarzenia z 11 listopada, kiedy obok maszerujących w imię miłości do ojczyzny uczestników Marszu Niepodległości pojawiły się zamaskowane grupy, które siały zniszczenie i zamęt. Stwierdził, że podobnie jest z naturą człowieka – zawsze obok piękna i dobra będą pojawiać się tendencje do siania zniszczenia i zamętu. Ważne, jest żeby podążać głównym szlakiem.

Reklama

Wystąpienie nieobecnego na konferencji abp Henryka Hosera SAC, który miał być jednym z prelegentów, odczytała mgr Małgorzata Walaszczyk. Ordynariusz warszawsko-praski w swoim referacie zauważył, że jesteśmy obecnie świadkami zmiany paradygmatu, który obowiązywał od stuleci i według którego płodność była wartością pozytywną i cenioną. Było tak, ponieważ śmiertelność wśród dzieci była wysoka a także dlatego, że wielodzietna rodzina zapewniała dobrobyt materialny i wysoką pozycję w społeczeństwie. Obecnie doszło do odarcia płodności z należnego jej szacunku. Wpłynęło na to nie tylko ograniczenie śmiertelności i wydłużenie życia ludzkiego, lecz także rewolucja seksualna i wynalezienie pigułki antykoncepcyjnej, co hierarcha uznał za jedną z największych tragedii ludzkości.

- Ruchy feministyczne uznały, że płodność kobiety jest powodem jej upośledzenia politycznego, ekonomicznego i społecznego. Że jest przeszkodą i zagrożeniem dla równości płci, że generuje ubóstwo i katastrofę ekologiczną - napisał w referacie abp Hoser. – Dziś płodność podporządkowuje się wymogom kultury hedonistycznej, co nie sprzyja budowaniu trwałych relacji i podejmowaniu decyzji o prokreacji. Na zakończenie ordynariusz warszawsko-praski określił seksualność współczesnych ludzi jako egocentryczną, czego konsekwencją jest wzrost zaburzeń orientacji seksualnej, depresja demograficzna, wzrost niepłodności nabytej i dehumanizacja płodności, która staje się produkcją i hodowlą.

W wystąpieniu zatytułowanym „Seks a płeć. Ideologia gender. Zagrożenia i praktyka” mgr Małgorzata Walaszczyk zadała pytanie o to, czy propagowane przez środowiska liberalne pomoce naukowe w rodzaju „Wielkiej księgi cipek” czy „Dużej książki o aborcji” służą bardziej wychowaniu, czy demoralizacji młodych ludzi? Przestrzegała przed zaleceniami przedstawionymi na kwietniowej konferencji z udziałem członków Ministerstwa Edukacji Narodowej, podczas której eksperci zaprezentowali wskazówki Światowej Organizacji Zdrowia dotyczące edukacji seksualnej w krajach Unii Europejskiej. Zalecenia obejmowały m. in. obowiązkowe lekcje edukacji seksualnej dla dzieci w wieku 0-4 lat, instruktarz masturbacji dla 4-latków oraz promowanie niestereotypowych ról płciowych. - Czy powiemy „tak” dla takiej edukacji? – pytała prelegentka. – Już dziś w niektórych przedszkolach realizowany jest program „Równościowe przedszkole” w ramach którego zachęca się chłopców do przebierania się w dziewczęce ubrania i odwrotnie. Gender jest zagrożeniem, ponieważ celem tej ideologii jest śmierć i dezintegracja sfery płciowości.

Następnie głos w sprawie edukacji seksualnej dzieci i młodzieży zabrała Teresa Król, od 20 lat konsultant wychowania seksualnego i prorodzinnego, redaktor i współautor podręczników do przedmiotu wychowanie do życia w rodzinie. - Dbamy o środowisko naturalne, ale mało w nas dbałości o ekologię naszego własnego życia. Jednym z przejawów tej dbałości powinna być troska o rodzinę, która jest naturalnym środowiskiem rozwoju człowieka – powiedziała.

Teresa Król przypomniała, że niepokojące treści dotyczące wychowania seksualnego w wersji permisywnej, obecnej do dziś w krajach Europy zachodniej, docierały do Polski już w połowie lat 90. Wtedy właśnie ówczesny minister edukacji Mirosław Handke powołał zespół ekspertów, którzy widząc zagrożenie opracowali w 1998 r. podstawy programowe przedmiotu wychowanie do życia w rodzinie. Przedmiot ten w wersji niemal niezmienionej funkcjonuje w polskiej szkole do dziś. W ramach lekcji dzieci i młodzież korzystają z edukacji seksualnej typu A, a więc z tzw. wychowania do czystości.

- Zalecamy młodzieży odłożenie w czasie inicjacji seksualnej – mówiła Teresa Król. – Zajęcia wspierają rodzinę, promują integralną wizję ludzkiej seksualności, kształtują dojrzałe postawy prorodzinne i prozdrowotne. Mówiąc otwarcie o antykoncepcji i jej konsekwencjach, uczymy także naturalnych metod planowania rodziny. Zajęcia respektują prawo rodziców do bycia najważniejszymi wychowawcami dla swoich dzieci. Jeśli rodzic nie chce z jakiś powodów posyłać dziecka na lekcje WDŻ, ma do tego pełne prawo. Ekspertka zaznaczyła, że obecny w części mediów obraz nauczycieli WDŻ jako osób niekompetentnych, mówiących o sprawach seksualności z zażenowaniem i wstydem jest nieprawdziwy. Przytoczyła też szereg statystyk, z których wynika, że permisywna edukacja seksualna typu B, obecna od lat 50. w wielu krajach UE, jest nieskuteczna i szkodliwa. Według badań Eurostatu z 2010 r. to właśnie Polska ma najniższy odsetek aborcji, ciąż i osób zarażonych chorobami przenoszonymi drogą płciową wśród nastolatków. - Płynie z tego prosty wniosek, że należy konsolidować się i działać na rzecz promocji ekologicznego podejścia do płciowości. Teraz najważniejszy ruch należy do rodziców. To oni zdecydują, czy pozwolą odebrać sobie dzieci – zakończyła Teresa Król.

W drugiej części sympozjum, poświęconej antykoncepcji i naturalnym metodom planowania rodziny o zagrożeniach płynących ze stosowania pigułki hormonalnej opowiedział prof. Bogdan Chazan, dyrektor Szpitala Ginekologiczno-Położniczego im. Świętej Rodziny w Warszawie. - Antykoncepcja szkodzi kobiecie i dziecku, dlatego angażowanie autorytetu lekarza do promowania jej uwłacza etyce – powiedział ginekolog. – Jednak producenci środków antykoncepcyjnych uzależniają lekarzy od siebie poprzez fundowanie zagranicznych wyjazdów, organizowanie konferencji naukowych czy wpływanie na redaktorów pism medycznych. Czynią to przeznaczając znaczne środki finansowe na promocję specyfików, które niczego nie leczą, a wręcz niszczą zdrowie kobiet.

Następnie prof. Chazan wskazał na szereg chorób będących powikłaniami długotrwałego stosowania antykoncepcji takich jak wzrost ryzyka zachorowania na nowotwory jajnika, piersi czy szyjki macicy, wzrost ryzyka wystąpienia żylnej choroby zakrzepowo-zatorowej, co może doprowadzić do zawału serca czy udaru mózgu oraz wystąpienia takich dolegliwości jak nudności, wymioty, bóle głowy, spadek libido czy skłonność do depresji. Ponadto według ginekologa zażywanie antykoncepcji hormonalnej wpływa negatywnie na zdrowie całej populacji. Wydzielane z moczem kobiet estrogeny przedostają się do wód gruntowych i powodują wzrost zachorowań na raka piersi, jajnika i prostaty wśród wszystkich osób mieszkających na danym obszarze.

- Wreszcie stosowanie antykoncepcji hormonalnej wpływa na zmniejszenie płodności kobiet nawet po odstawieniu pigułek, ponieważ powoduje atrofię błony śluzowej macicy i zmniejszenie produkcji śluzu szyjkowego – zauważył prof. Chazan. – Nie możemy udawać, że wyłączenie jakiegokolwiek układu w organizmie kobiety na kilka, kilkanaście lat nie wpłynie niekorzystnie na jej zdrowie.

Uzupełnieniem wykładu prof. Chazana było wystąpienie prof. Urszuli Dudziak z KUL, która odniosła się do psychologicznych skutków stosowania antykoncepcji. - Kobieta nakłaniana przez mężczyznę do stosowania antykoncepcji czuje się używana a nie kochana – podkreśliła prelegentka. – Wie, że to jej organizm obciążony jest wszystkimi skutkami ubocznymi zażywanych specyfików, podczas gdy mężczyzna jest od nich wolny. To powoduje poczucie niesprawiedliwości. Z kolei mężczyźni, choć początkowo są zadowoleni ze stałej gotowości kobiety do współżycia, szybko się nim nudzą i odczuwają przesyt. Efektem jest brak satysfakcji seksualnej u obojga partnerów. Tymczasem metody naturalne sprawiają, że mimo upływu czasu współżycie jest wciąż wartością oczekiwaną i intrygującą.

W dalszej części sympozjum prelegenci omawiali problem procedury in vitro i naprotechnologii oraz nad postawami wobec daru życia. O tym, że człowiekiem każdy jest od poczęcia opowiedział ks. prof. Piotr Mazurkiewicz z Papieskiej Rady ds. Rodzina a o zespołach postaborcyjnych mówiła prof. Maria Ryś, prezes Stowarzyszenia Fides et Ratio.

Podczas Mszy św. rozpoczynającej sympozjum ks. Bogusław Wolański, duszpasterz rodzin diecezji legnickiej, podkreślił w homilii, że wielkim nieszczęściem współczesnego człowieka jest życie w ciemności, bez światła wiary. A życie bez światła to życie w ciągłym strachu. - Rozglądając się po dzisiejszym świecie widzimy, że coraz więcej ludzi błądzi w ciemnościach. Ci sami ludzie próbują narzucić światu rytm życia niezgodny z naturą człowieka, ponieważ tej natury nie rozumieją.

Dalej ks. Wolański dowodził, że ludzka myśl pozbawiona łaski zawsze prowadzi do tragedii. Jako przykład podał ideologię komunistyczną i inne zgubne teorie, które przetoczyły się przez Europę w XX w. Dziś nowym obliczem niebezpiecznej dla człowieka ideologii jest eugenika, której owocami są aborcja i antykoncepcja - Próbuje się dziś wprowadzić kolejne wymysły, takie jak ideologia gender, która uderza w podstawową komórkę społeczną jaką jest rodzina oparta na małżeństwie mężczyzny i kobiety – mówił kapłan. – Niszczy ona pojęcie pięknej miłości u dzieci i młodzieży, wdziera się powoli do edukacji. Uderza w tę kruchą sferę, jaką jest ludzka płciowość. Stawiamy sobie pytanie: Co możemy zrobić? Jednym z rozwiązań jest choćby to sympozjum. Trzeba ciągle przypominać: rodzina oparta jest na małżeństwie mężczyzny i kobiety!

Organizatorem sympozjum jest Uniwersytet Kardynała Stefana Wyszyńskiego, Stowarzyszenie "Fides et Ratio", Instytut Papieża Jana Pawła II, Akcja Katolicka Diecezji Warszawsko-Praskiej i Bielańskie Stowarzyszenie Rodzin Wielodzietnych. Patronat honorowy nad konferencją objęli metropolita warszawski kard. Kazimierz Nycz oraz ks. prof. Stanisław Dziekoński, rektor UKSW.

Tagi:
sympozjum

Rozmowy wokół ks. Józefa Majki - sympozjum

2018-05-15 08:55

Agnieszka Bugała


W 100. rocznicę urodzin i 25 lat od śmierci odbędzie się konferencja naukowa wokół osoby i dzieła ks. prof. Józefa Majki, rektora seminarium duchownego we Wrocławiu w latach 1970-1988. Konferencja odbędzie się 28 maja w auli Metropolitalnego Wyższego seminarium Duchownego we Wrocławiu przy Pl. Katedralnym 14.

Organizatorami spotkania są Metropolitalne Wyższe Seminarium Duchowne we Wrocławiu, Katedra Katolickiej Nauki Społecznej i Socjologii Religii PWT i Obserwatorium Społeczne. Wśród prelegentów m.in.: ks. prof. Jan Krucina, bp Ignacy Dec, ks. prof. Grzegorz Sokołowski, rektor seminarium ks. dr Kacper Radzki i prof. Aniela Dylus z UKSW w Warszawie.

Na szczególną uwagę zasługuje zapowiadany dwugłos pod hasłem: „Jaka Polska? Projekt społeczności jutra” między abp Józefem Kupnym, metropolitą wrocławskim i Elżbietą Rafalską, minister Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej.

„Trudno zaakceptować, że już nie ma wśród uczonych naszego czasu ks. Józefa Majki. Trudno jest przyzwyczaić się do braku jego nazwiska na pierwszych stronicach czołowych periodyków ukazujących się w Polsce. Odszedł dla nauki, szczególnie dla nauki społecznej Kościoła i socjologii religii, człowiek wielkiej klasy” – mówił przed laty bp Ignacy Dec. - Nie jest łatwo podsumować i ocenić dzieło życia ks. Józefa Majki. Potrzebne tu są nie tylko odpowiednie kompetencje, ale i pewna perspektywa czasowa. Na rzetelne, obiektywne podsumowanie życia i dorobku ks. Józefa Majki przyjdzie jeszcze czas” – dodawał ordynariusz świdnicki.

I ten czas przyszedł. Szczegółowy program na plakacie.

Ks. Józef Majka urodził się 31 maja 1918 r. w Suchorzowie, niedaleko Tarnobrzegu, jako trzynaste, najmłodsze dziecko w rodzinie chłopskiej. Do szkoły podstawowej uczęszczał najpierw w Suchorzowie, a potem w Baranowie Sandomierskim. Szkołę średnią rozpoczął w Mielcu. Po roku czasu przeniósł się do Tarnowa, gdzie został przyjęty do Niższego Seminarium Diecezjalnego. Maturę złożył w II Państwowym Gimnazjum im. Jana Tarnowskiego w 1937 r. W tym samym roku wstąpił do Wyższego Seminarium Duchownego w Tarnowie. Po odbyciu pięcioletnich studiów filozoficzno-teologicznych, 8 sierpnia 1942 r. przyjął święcenia kapłańskie z rąk bp. Edwarda Komara administratora apostolskiego diecezji tarnowskiej. Trud drogi do kapłaństwa opisał we wspomnieniach pt. „Na krzywych liniach”. Opowiada tam o domu rodzinnym, o latach dzieciństwa i o narodzinach powołania do kapłaństwa. Po święceniach ks. Majka pracował jako wikariusz w Bieczu k. Gorlic (1942-45), w Nawojowej k. Nowego Sącza (1945) oraz w Nowym Sączu (1945-46). W 1946 r. został mianowany kierownikiem Krajowej Centrali Caritas w Warszawie. W 1947 r. władze komunistyczne zlikwidowały Caritas i ks. Majka rozpoczął studia społeczno-ekonomiczne na KUL w Lublinie, a później, po zdobyciu kolejnych tytułów naukowych, działalność dydaktyczną. W 1970 r., na prośbę abp. Bolesława Kominka przeniósł się z Lublina do Wrocławia na Papieski Fakultet Teologiczny. Tu, przez 18 lat, pełnił funkcję rektora Metropolitalnego Wyższego Seminarium Duchownego i Papieskiego Fakultetu Teologicznego, prowadząc przy tym bogatą działalność naukowo-dydaktyczną i publicystyczną. We Wrocławiu opublikował najważniejsze prace swego życia. W 1988 r. przeszedł na emeryturę. Zmarł 19 marca 1993 r. w uroczystość św. Józefa, swojego patrona. Spoczywa na cmentarzu św. Wawrzyńca we Wrocławiu.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Moda na Chestertona

2017-11-29 09:42

Krzysztof Reszka
Niedziela Ogólnopolska 49/2017, str. 54-55

Stał się natchnieniem dla Mahatmy Gandhiego, który dzięki niemu rozpoczął pokojową walkę o niepodległość Indii. Jego książka odmieniła całe życie C.S. Lewisa, który później stał się sławny jako autor „Opowieści z Narni”. O kim mowa? O angielskim pisarzu, Gilbercie Chestertonie, który po długich poszukiwaniach odkrył, że katolicyzm jest prawdziwy. Jego książki są jak miód na serce i skrzydła dla rozumu. Nic dziwnego, że także dzisiaj czytelnicy Chestertona zmieniają świat!

Sergey Nivens/fotolia.com

Sięgając po którąś z książek Gilberta Chestertona, można się odprężyć i rozpocząć cudowną przygodę! Poznając jego myśl, czytelnik czuje się, jakby rozmawiał przy piwie z czarującym angielskim dżentelmenem. Jednocześnie jednak, książki te pozwalają popatrzeć w inny sposób na rozgrywające się w naszym sercu zmagania i rozterki. „On nazywa dokładnie to, co intuicyjnie czujemy, ale czego nie potrafimy wyartykułować” – pisze ks. Tomasz Jaklewicz. Może niedługo czytanie Chestertona będzie zalecane przez rozmaitych coachów i trenerów rozwoju osobistego, gdyż niesamowicie poszerza horyzonty i pobudza kreatywność.

Chesterton i Gandhi

Gilbert Chesterton jako publicysta nieraz odnosił się do kwestii niepodległości Indii.

18 września 1909 r. na łamach „Ilustrated London News” opublikował artykuł poświęcony indyjskiemu nacjonalizmowi. W Londynie przebywał wówczas Mahatma Gandhi, który przeczytał ten tekst i natychmiast przetłumaczył na swój język ojczysty. Zainspirowany myślą Chestertona, napisał swoją pierwszą rozprawę polityczną „Hind Swaraj”.

C.S. Lewis pisze w swojej autobiografii pt. „Zaskoczony radością”, że był skłonny uznać chrześcijan za głupków. Zastanawiał się jednak, jak to możliwe, że Chesterton, którego uważał za najgenialniejszego człowieka wszechczasów, nawrócił się na katolicyzm. Kiedy Lewis przeczytał jego książkę pt. „Wiekuisty człowiek”, dokonała się w nim przemiana i wkrótce zdecydował się zostać uczniem Jezusa. Dziś Lewis znany jest jako autor „Opowieści z Narni” oraz licznych książek o wierze chrześcijańskiej.

Do wiary przez racjonalność

Francis Sellers Collins był ateistą. Gdy jako młody lekarz rozmawiał z pacjentami w ciężkim stanie, dziwił się, widząc, jak wiara daje im wewnętrzny pokój i nadzieję. Dotychczas sądził, że wierzenia religijne to kwestie irracjonalne i czysto emocjonalne. Jakież było jego zdumienie, gdy czytając książki Gilberta Chestertona i C.S. Lewisa, odkrył, że do wiary doprowadziła ich trzeźwa, racjonalna refleksja! Po latach poszukiwań, zdecydował, że chce zostać chrześcijaninem. Uczestniczył w misji medycznej w Afryce. Jego badania doprowadziły do wykrycia genetycznych przyczyn kilku chorób dziedzicznych, m.in. mukowiscydozy. Był szefem zakończonego sukcesem Projektu Poznania Ludzkiego Genomu. Napisał również książkę pt. „Język Boga”, w której uzasadnia, dlaczego został chrześcijaninem, i omawia wzajemne relacje wiary i nauki.

Do grona wytrawnych czytelników Gilberta Chestertona należą młodzi dziennikarze – Szymon Hołownia i Dawid Wildstein. Cytuje go także John Eldredge, autor słynnej książki o męskiej duchowości „Dzikie serce”. Twórczością Chestertona już od młodości pasjonuje się doktor Bawer Aondo-Akaa, teolog, działacz pro-life i polityk partii Prawica Rzeczypospolitej. Jak mówi: „Gilbert Chesterton pochodził ze zlaicyzowanej rodziny anglikańskiej. Wtedy większość ludzi, nawet niewierzących, formalnie pozostawało anglikanami. Jednak Gilbert szukał czegoś więcej. Zaczął się zastanawiać, dlaczego Kościół katolicki jest tak bardzo atakowany. Otoczenie nakłaniało go, by za dużo nie dumał, tylko hejtował katolicyzm jak wszyscy. Ale on wolał myśleć samodzielnie! Badał różne tradycje religijne, zgłębiał wszelkie prądy filozoficzne, by szukać Prawdy. Wreszcie zaczął czytać Nowy Testament i odnalazł Tego, którego serce i intelekt tak bardzo pragnęły – Jezusa Chrystusa. Po latach nawrócił się na katolicyzm. Wśród anglikanów wywołało to wielkie poruszenie. Niektórzy uważali go za zdrajcę. Ale w jego sercu nastała nowa wiosna. Wyjaśnienie dla swojej decyzji przedstawił w książce «Dla sprawy», która jest moją ulubioną książką tego autora”.

Niczym espresso

Chesterton ukazuje chrześcijaństwo takim, jakie jest naprawdę: radosne, orzeźwiające i dające zaspokojenie tęsknotom ludzkiego serca. Najbardziej znana jest jego książka „Ortodoksja”, w której używając obrazowych porównań i barwnych anegdotek, konfrontuje chrześcijaństwo z różnorodnymi prądami umysłowymi.

– W tekstach Chestertona najbardziej uwielbiam błyskotliwość i ironię – mówi Katarzyna Waliczek, filozof, działaczka pro-life i publicystka. I wyjaśnia: – Jego słowa są po prostu odświeżające jak espresso! W świecie pełnym chaosu, gadaniny, sprzecznych informacji i nieustannych prób manipulowania emocjami ze wszystkich stron, potrzebujemy czasem najzwyklejszego zdrowego rozsądku. „Ortodoksja” znaczy po prostu dotarcie do źródeł, do prawdy o Bogu, o świecie, o społeczeństwie – ale przede wszystkim o sobie samym. Warto jej poszukać, gdy szukamy odtrutki na jazgot złożony z postów na fejsie, komentarzy pod tymi postami i z komentarzy do tychże komentarzy.

Zmusza do myślenia

Dobrym wprowadzeniem do lektury obszerniejszych książek Chestertona może być jego małe, fascynujące arcydzieło „Kula i krzyż”, pełne ciekawej symboliki i obserwacji psychologicznych. Ukazuje ono gorliwego katolika i sceptycznego ateistę. Bohaterowie wśród wielu niezwykłych przygód, toczą swój spór a jednocześnie zawiązują sojusz przeciwko wrogowi, który zagraża im obydwu…

– To kawał dobrej literatury, która zmusza do myślenia – mówi Elżbieta Wiater, doktor teologii, historyk i publicystka, która przyznaje, że od Chestertona można się uczyć mądrej argumentacji. I dodaje: – „Ortodoksja” pokazała mi, jaką drogę musi przebyć człowiek niewierzący, żeby odzyskać wiarę.

– Lubię jego powieści detektywistyczne „Przygody Księdza Browna” czy „Człowiek, który był czwartkiem”, głównie z racji mojej słabości do rozwiązywania zagadek kryminalnych – mówi Dorota Przybek. – Polecam również „Wiekuistego Człowieka” oraz „Obronę Rozumu”: wnikliwe i trafne rozważania dowodzące, dlaczego tylko Kościół katolicki jest jedyną pewną drogą do zbawienia i poznania Boga.

– To dobra lektura dla kogoś, kto chciałby się bardziej zainteresować chrześcijaństwem i nie wie, od czego zacząć – wyjaśnia Danuta Majcherek. I wspomina: Jego książki były dla mnie odskocznią od rzeczywistości, która czasem bywa smutna i szara. Poza tym był to dla mnie ważny punkt gdzieś u początku mojej przygody z filozofią i teologią.

Zima, a z nią długie i chłodne wieczory. Może więc za dnia warto wybrać się na spacer... do biblioteki?

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jestem od poczęcia

Niemcy: niezdany egzamin z dogmatyki

2018-05-26 21:44

vaticannews.va / Bonn (KAI)

„Gdybym musiał ocenić teologiczny wymiar tego dokumentu, wystawiłbym mu ocenę mierną”, tak o wytycznych niemieckiego episkopatu w sprawie możliwości przyjmowania Komunii Świętej przez protestanckich współmałżonków wypowiedział się ks. prof. Karl-Heinz Menke, emerytowany profesor dogmatyki na Uniwersytecie w Bonn i członek Międzynarodowej Komisji Teologicznej.

Bożena Sztajner/Niedziela

Jego zdaniem, w tym dokumencie „brakuje gruntownej refleksji o różnicy między sakramentalnym pojęciem Kościoła u katolików, a niesakramentalnym pojęciem Kościoła u protestantów”. Prof. Menke zwrócił też uwagę, na czym polega właściwie zrozumienie synodalności w Kościele.

Na antenie Domradio, kolońskiej rozgłośni archidiecezjalnej, ks. prof. Menke stwierdził, że w sprawie interkomunii istnieją już odpowiednie dokumenty regulujące niektóre „nagłe przypadki” i „niemądrym jest chęć regulowania czegoś więcej”. „Kto przyjmuje sakrament Eucharystii, identyfikuje się publicznie ze wspólnotą, w której przystępuje do komunii. Więcej nie trzeba tłumaczyć” stwierdził dogmatyk i przestrzegł, że „jeśli zostaną przeforsowane niezgodne z prawem kanonicznym wytyczne większości niemieckiego episkopatu, doświadczymy w najbliższych latach czegoś podobnego, jak w przypadku wprowadzenia nabożeństwa pokutnego, gdzie wierni nie widzą różnicy między sakramentem pokuty a nabożeństwem”. W konsekwencji doprowadziło to w Niemczech do zaniku spowiedzi. Ks. prof. Menke przestrzegł, że podobnie może być teraz w przypadku interkomunii, gdzie wierni często nie rozumieją sakramentalnej tożsamości Kościoła.

Członek Międzynarodowej Komisji Teologicznej odniósł się też do ostatniego dokumentu tej grupy na temat synodalności Kościoła. „Kwestia synodalności wzbudziła oczekiwanie, że obok czterech przymiotów Kościoła, który jest jeden, święty, powszechny i apostolski, pojawi się piąty przymiot. Ale nasz dokument jasno stwierdza, że tak nie jest“ powiedział niemiecki dogmatyk i wyjaśnił, że „synodalność w procesach decyzyjnych Kościoła należy ściśle odróżnić od demokratycznej zasady, gdzie decyduje większość. O prawdzie, którą jest Chrystus, nie można decydować według zasady większości.”

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem