Reklama

BETEL - Zakupy z sercem - Rahel Kebebe Tshay

Człowiek zawsze funkcjonuje jako mężczyzna albo kobieta

2013-11-17 08:12

iś / Warszawa / KAI

Lars Plougmann / Foter.com / CC BY-SA

Zagrożenia płynące z ideologii gender, szkodliwość antykoncepcji hormonalnej czy problemy bioetyczne związane z procedurą zapłodnienia pozaustrojowego to problemy, jakie poruszyli uczestnicy sympozjum „Dylematy dotyczące ludzkiej płodności”, które odbyło się 16 listopada 2013 r. na Uniwersytecie Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie.

Cykl wystąpień zapoczątkował ks. prał. dr Zdzisław Struzik, dyrektor Instytutu Papieża Jana Pawła II, który zaznaczył, że człowiek zawsze funkcjonuje jako mężczyzna albo kobieta. Nawet jeśli zewnętrzne cechy płciowe są celowo zamaskowane, wystarczy wziąć jeden włos danej osoby i poddać go badaniom, aby bezsprzecznie ustalić płeć tego człowieka. - Problem zaczyna się więc nie na poziomie biologii, lecz mentalności. Trudność tkwi w tym, czy człowiek akceptuje swoją płeć, czy ją odrzuca – podkreślił prelegent.

Dalej określił dar płodności jako najważniejszy z darów Boga, który wiąże się nierozerwalnie z darem płci. Za Benedyktem XVI określił miłość mężczyzny i kobiety jako eros, który z czasem przemienia się w caritas, a więc w miłość oddania i służby. Ks. Struzik podkreślił, że warto tłumaczyć współczesnemu człowiekowi, że nasze życie jest czasowe i jedyny sposób, w jaki możemy osiągnąć nieśmiertelność, jest właśnie dążenie do tej miłości. Na koniec kapłan przypomniał wydarzenia z 11 listopada, kiedy obok maszerujących w imię miłości do ojczyzny uczestników Marszu Niepodległości pojawiły się zamaskowane grupy, które siały zniszczenie i zamęt. Stwierdził, że podobnie jest z naturą człowieka – zawsze obok piękna i dobra będą pojawiać się tendencje do siania zniszczenia i zamętu. Ważne, jest żeby podążać głównym szlakiem.

Reklama

Wystąpienie nieobecnego na konferencji abp Henryka Hosera SAC, który miał być jednym z prelegentów, odczytała mgr Małgorzata Walaszczyk. Ordynariusz warszawsko-praski w swoim referacie zauważył, że jesteśmy obecnie świadkami zmiany paradygmatu, który obowiązywał od stuleci i według którego płodność była wartością pozytywną i cenioną. Było tak, ponieważ śmiertelność wśród dzieci była wysoka a także dlatego, że wielodzietna rodzina zapewniała dobrobyt materialny i wysoką pozycję w społeczeństwie. Obecnie doszło do odarcia płodności z należnego jej szacunku. Wpłynęło na to nie tylko ograniczenie śmiertelności i wydłużenie życia ludzkiego, lecz także rewolucja seksualna i wynalezienie pigułki antykoncepcyjnej, co hierarcha uznał za jedną z największych tragedii ludzkości.

- Ruchy feministyczne uznały, że płodność kobiety jest powodem jej upośledzenia politycznego, ekonomicznego i społecznego. Że jest przeszkodą i zagrożeniem dla równości płci, że generuje ubóstwo i katastrofę ekologiczną - napisał w referacie abp Hoser. – Dziś płodność podporządkowuje się wymogom kultury hedonistycznej, co nie sprzyja budowaniu trwałych relacji i podejmowaniu decyzji o prokreacji. Na zakończenie ordynariusz warszawsko-praski określił seksualność współczesnych ludzi jako egocentryczną, czego konsekwencją jest wzrost zaburzeń orientacji seksualnej, depresja demograficzna, wzrost niepłodności nabytej i dehumanizacja płodności, która staje się produkcją i hodowlą.

W wystąpieniu zatytułowanym „Seks a płeć. Ideologia gender. Zagrożenia i praktyka” mgr Małgorzata Walaszczyk zadała pytanie o to, czy propagowane przez środowiska liberalne pomoce naukowe w rodzaju „Wielkiej księgi cipek” czy „Dużej książki o aborcji” służą bardziej wychowaniu, czy demoralizacji młodych ludzi? Przestrzegała przed zaleceniami przedstawionymi na kwietniowej konferencji z udziałem członków Ministerstwa Edukacji Narodowej, podczas której eksperci zaprezentowali wskazówki Światowej Organizacji Zdrowia dotyczące edukacji seksualnej w krajach Unii Europejskiej. Zalecenia obejmowały m. in. obowiązkowe lekcje edukacji seksualnej dla dzieci w wieku 0-4 lat, instruktarz masturbacji dla 4-latków oraz promowanie niestereotypowych ról płciowych. - Czy powiemy „tak” dla takiej edukacji? – pytała prelegentka. – Już dziś w niektórych przedszkolach realizowany jest program „Równościowe przedszkole” w ramach którego zachęca się chłopców do przebierania się w dziewczęce ubrania i odwrotnie. Gender jest zagrożeniem, ponieważ celem tej ideologii jest śmierć i dezintegracja sfery płciowości.

Następnie głos w sprawie edukacji seksualnej dzieci i młodzieży zabrała Teresa Król, od 20 lat konsultant wychowania seksualnego i prorodzinnego, redaktor i współautor podręczników do przedmiotu wychowanie do życia w rodzinie. - Dbamy o środowisko naturalne, ale mało w nas dbałości o ekologię naszego własnego życia. Jednym z przejawów tej dbałości powinna być troska o rodzinę, która jest naturalnym środowiskiem rozwoju człowieka – powiedziała.

Teresa Król przypomniała, że niepokojące treści dotyczące wychowania seksualnego w wersji permisywnej, obecnej do dziś w krajach Europy zachodniej, docierały do Polski już w połowie lat 90. Wtedy właśnie ówczesny minister edukacji Mirosław Handke powołał zespół ekspertów, którzy widząc zagrożenie opracowali w 1998 r. podstawy programowe przedmiotu wychowanie do życia w rodzinie. Przedmiot ten w wersji niemal niezmienionej funkcjonuje w polskiej szkole do dziś. W ramach lekcji dzieci i młodzież korzystają z edukacji seksualnej typu A, a więc z tzw. wychowania do czystości.

- Zalecamy młodzieży odłożenie w czasie inicjacji seksualnej – mówiła Teresa Król. – Zajęcia wspierają rodzinę, promują integralną wizję ludzkiej seksualności, kształtują dojrzałe postawy prorodzinne i prozdrowotne. Mówiąc otwarcie o antykoncepcji i jej konsekwencjach, uczymy także naturalnych metod planowania rodziny. Zajęcia respektują prawo rodziców do bycia najważniejszymi wychowawcami dla swoich dzieci. Jeśli rodzic nie chce z jakiś powodów posyłać dziecka na lekcje WDŻ, ma do tego pełne prawo. Ekspertka zaznaczyła, że obecny w części mediów obraz nauczycieli WDŻ jako osób niekompetentnych, mówiących o sprawach seksualności z zażenowaniem i wstydem jest nieprawdziwy. Przytoczyła też szereg statystyk, z których wynika, że permisywna edukacja seksualna typu B, obecna od lat 50. w wielu krajach UE, jest nieskuteczna i szkodliwa. Według badań Eurostatu z 2010 r. to właśnie Polska ma najniższy odsetek aborcji, ciąż i osób zarażonych chorobami przenoszonymi drogą płciową wśród nastolatków. - Płynie z tego prosty wniosek, że należy konsolidować się i działać na rzecz promocji ekologicznego podejścia do płciowości. Teraz najważniejszy ruch należy do rodziców. To oni zdecydują, czy pozwolą odebrać sobie dzieci – zakończyła Teresa Król.

W drugiej części sympozjum, poświęconej antykoncepcji i naturalnym metodom planowania rodziny o zagrożeniach płynących ze stosowania pigułki hormonalnej opowiedział prof. Bogdan Chazan, dyrektor Szpitala Ginekologiczno-Położniczego im. Świętej Rodziny w Warszawie. - Antykoncepcja szkodzi kobiecie i dziecku, dlatego angażowanie autorytetu lekarza do promowania jej uwłacza etyce – powiedział ginekolog. – Jednak producenci środków antykoncepcyjnych uzależniają lekarzy od siebie poprzez fundowanie zagranicznych wyjazdów, organizowanie konferencji naukowych czy wpływanie na redaktorów pism medycznych. Czynią to przeznaczając znaczne środki finansowe na promocję specyfików, które niczego nie leczą, a wręcz niszczą zdrowie kobiet.

Następnie prof. Chazan wskazał na szereg chorób będących powikłaniami długotrwałego stosowania antykoncepcji takich jak wzrost ryzyka zachorowania na nowotwory jajnika, piersi czy szyjki macicy, wzrost ryzyka wystąpienia żylnej choroby zakrzepowo-zatorowej, co może doprowadzić do zawału serca czy udaru mózgu oraz wystąpienia takich dolegliwości jak nudności, wymioty, bóle głowy, spadek libido czy skłonność do depresji. Ponadto według ginekologa zażywanie antykoncepcji hormonalnej wpływa negatywnie na zdrowie całej populacji. Wydzielane z moczem kobiet estrogeny przedostają się do wód gruntowych i powodują wzrost zachorowań na raka piersi, jajnika i prostaty wśród wszystkich osób mieszkających na danym obszarze.

- Wreszcie stosowanie antykoncepcji hormonalnej wpływa na zmniejszenie płodności kobiet nawet po odstawieniu pigułek, ponieważ powoduje atrofię błony śluzowej macicy i zmniejszenie produkcji śluzu szyjkowego – zauważył prof. Chazan. – Nie możemy udawać, że wyłączenie jakiegokolwiek układu w organizmie kobiety na kilka, kilkanaście lat nie wpłynie niekorzystnie na jej zdrowie.

Uzupełnieniem wykładu prof. Chazana było wystąpienie prof. Urszuli Dudziak z KUL, która odniosła się do psychologicznych skutków stosowania antykoncepcji. - Kobieta nakłaniana przez mężczyznę do stosowania antykoncepcji czuje się używana a nie kochana – podkreśliła prelegentka. – Wie, że to jej organizm obciążony jest wszystkimi skutkami ubocznymi zażywanych specyfików, podczas gdy mężczyzna jest od nich wolny. To powoduje poczucie niesprawiedliwości. Z kolei mężczyźni, choć początkowo są zadowoleni ze stałej gotowości kobiety do współżycia, szybko się nim nudzą i odczuwają przesyt. Efektem jest brak satysfakcji seksualnej u obojga partnerów. Tymczasem metody naturalne sprawiają, że mimo upływu czasu współżycie jest wciąż wartością oczekiwaną i intrygującą.

W dalszej części sympozjum prelegenci omawiali problem procedury in vitro i naprotechnologii oraz nad postawami wobec daru życia. O tym, że człowiekiem każdy jest od poczęcia opowiedział ks. prof. Piotr Mazurkiewicz z Papieskiej Rady ds. Rodzina a o zespołach postaborcyjnych mówiła prof. Maria Ryś, prezes Stowarzyszenia Fides et Ratio.

Podczas Mszy św. rozpoczynającej sympozjum ks. Bogusław Wolański, duszpasterz rodzin diecezji legnickiej, podkreślił w homilii, że wielkim nieszczęściem współczesnego człowieka jest życie w ciemności, bez światła wiary. A życie bez światła to życie w ciągłym strachu. - Rozglądając się po dzisiejszym świecie widzimy, że coraz więcej ludzi błądzi w ciemnościach. Ci sami ludzie próbują narzucić światu rytm życia niezgodny z naturą człowieka, ponieważ tej natury nie rozumieją.

Dalej ks. Wolański dowodził, że ludzka myśl pozbawiona łaski zawsze prowadzi do tragedii. Jako przykład podał ideologię komunistyczną i inne zgubne teorie, które przetoczyły się przez Europę w XX w. Dziś nowym obliczem niebezpiecznej dla człowieka ideologii jest eugenika, której owocami są aborcja i antykoncepcja - Próbuje się dziś wprowadzić kolejne wymysły, takie jak ideologia gender, która uderza w podstawową komórkę społeczną jaką jest rodzina oparta na małżeństwie mężczyzny i kobiety – mówił kapłan. – Niszczy ona pojęcie pięknej miłości u dzieci i młodzieży, wdziera się powoli do edukacji. Uderza w tę kruchą sferę, jaką jest ludzka płciowość. Stawiamy sobie pytanie: Co możemy zrobić? Jednym z rozwiązań jest choćby to sympozjum. Trzeba ciągle przypominać: rodzina oparta jest na małżeństwie mężczyzny i kobiety!

Organizatorem sympozjum jest Uniwersytet Kardynała Stefana Wyszyńskiego, Stowarzyszenie "Fides et Ratio", Instytut Papieża Jana Pawła II, Akcja Katolicka Diecezji Warszawsko-Praskiej i Bielańskie Stowarzyszenie Rodzin Wielodzietnych. Patronat honorowy nad konferencją objęli metropolita warszawski kard. Kazimierz Nycz oraz ks. prof. Stanisław Dziekoński, rektor UKSW.

Tagi:
sympozjum

Naukowo o koronacji obrazu Matki Bożej Miłosierdzia

2018-07-04 11:10

Agnieszka Dziarmaga
Edycja kielecka 27/2018, str. I-VI

TD
Ołtarz Matki Bożej Miłosierdzia w sanktuarium w Piekoszowie

W piekoszowskim Centrum Kultury, w wypełnionej po brzegi auli, odbyło się 13 czerwca br. sympozjum naukowe pt. „Oto Matka Twoja”, które wpisało się w jubileusz obchodów 50-lecia koronacji piekoszowskiego wizerunku. Główne uroczystości w sanktuarium zaplanowano na 8-9 września, natomiast 18 listopada, na zakończenie obchodów w Piekoszowie, Mszy św. będzie przewodniczył Prymas Polski.

Organizatorami czerwcowego sympozjum były piekoszowska parafia oraz gmina. Poruszono m.in. problematykę historycznej spuścizny sanktuarium,przypomniano obrzęd koronacji sprzed 50 lat, klimaty jasnogórskiej pracowni malarskiej, pokazano portret duchowy prymasa Tysiąclecia kard. Stefana Wyszyńskiego.

Bp Andrzej Kaleta, inaugurując sympozjum, wyraził radość, że tak ważkiemu tematowi poświęcono specjalną konferencję, ważną w skali diecezji, a nawet dla Kościoła w Polsce. – Świątynia piekoszowska i związany z nią słynący łaskami wizerunek, mając swoją własną historię, przyczyniają się do tworzenia kultury religijnej (…), związanej z budowaniem obiektów towarzyszących, w których wiele działo się i dzieje do dziś – mówił bp Andrzej Kaleta, otwierając obrady. Przypomniał, że ta „działalność kulturalna jest elementem czegoś większego – wpływa na tworzenie kultury narodowej, polskiej naszej”.

– Wielka była historia tego miejsca, dynamiczny rozwój kultu i ważne działania, które podejmowali poprzednicy z minionych epok – mówił bp Andrzej Kaleta w rozmowie z „Niedzielą”, po pierwszym wykładzie, przypominającym historię miejsca.

– Kultura z elementami duchowymi, religijnymi jest w stanie nas budzić. Gdyby nie było kultury polskiej, religijnej, można postawić pytanie, czy wybilibyśmy się na niepodległość? – stawiał pytanie Ksiądz Biskup, nawiązując do stulecia odzyskania przez Polskę niepodległości i zachowania ducha narodowego dzięki ciągłości m.in. religijnej i kulturowej. Zauważył także, że narody, które nie wypracowały swojej kultury są biedne, słabe i źle się dzieje, gdy pojawiają się procesy „oddalania od kultury, a konsekwencji zatracania swojej świadomości”.

Sympozjum zainicjował wykład o charakterze historycznym pt. „Zarys dziejów parafii Piekoszów. Kościół – księża – wierni”. Ks. dr Tomasz Gocel, historyk Kościoła z Kielc (WSD Kielce, Muzeum Diecezjalne), omówił etapy kolejnych kościołów w Piekoszowie, przedstawił ich architektów i proboszczów oraz atrakcje wnętrza, gdzie znajduje się m.in. obraz Wojciecha Gersona. Mówił także o ofiarodawcach i dobrodziejach, przypomniał lepsze i gorsze momenty w dziejach sanktuarium, cytował kroniki, zawsze będące cennym źródłem historycznym.

„Jasnogórska Pracownia Malarska – powstanie i działalność oraz pochodzenie obrazu Matki Bożej Miłosierdzia” – ten temat przybliżył o. dr Stanisław Rudziński OSPPE (Częstochowa). Przypomniał zasady tworzenia malarskich wizerunków maryjnych oraz postać autora obrazu, o którym nie zachowało się zbyt wiele informacji. W 1861 r. wstąpił on do zakonu paulinów, mając 23 lata. W czasie nowicjatu namalował obraz Matki Bożej z Dzieciątkiem, a malarstwa uczył się w Prusach Królewskich. Jest autorem m.in. cennej kopii wizerunku kodeńskiego. Utalentowany musiał być o. Krzysztof Latecki skoro przełożeni zakonu zezwolili mu na odbycie formalnych studiów malarskich (co w zakonach było rzadkością).

Ks. dr Mirosław Kowalski (WSD Kielce) przedstawił temat „Obrzęd koronacji wizerunku Najświętszej Maryi Panny wyrazem kultu Bogarodzicy”. Obyczaj koronacji wizerunków pokazał w kontekście historycznym, aż do powstania specjalnej Kapituły przy Stolicy Apostolskiej, która decyduje o możliwości koronacji. Omówił także stosowne dokumenty papieskie, warunkujące koronację. Pierwszym koronowanym wizerunkiem w Polsce była Ikona Częstochowska, a największa częstotliwość koronacji wiąże się z rokiem 1966 i obchodami milenijnymi. Ks. dr Kowalski przedstawił także przesłanki biblijne i teologiczne, które pozwalają Matkę Bożą nazywać Królową (ten wątek pojawił się m.in. podczas homilii Prymasa w czasie koronacji w Piekoszowie, szczególnie w kontekście „królowania przez służbę”).

Natomiast prof. dr hab. Eugeniusz Sakowicz (UKSW Warszawa) zaprezentował referat pt. „«Postawiłem wszystko na Maryję» – portret duchowy koronatora cudownego obrazu Matki Bożej Piekoszowskiej Stefana kard. Wyszyńskiego”. Przypomniał m.in. motto życiowe Prymasa i jego „postawić wszystko na Maryję”. – Kard. Wyszyński nie tylko wierzył, ale wiedział, jak ludzką była Maryja i ufał, że nic bez Niej… – mówił prof. Sakowicz. Portret duchowy Prymasa nakreślił na tle trudnej sytuacji Kościoła w Polsce w latach 60 i 70; pokazał kard. Wyszyńskiego jako świadka Ewangelii i obrońcę tradycji.

Pani Zofia, mieszkanka parafii podkreśla, że ufne zawierzenie Matce Bożej Miłosierdzia to w jej rodzinie oraz w wielu innych rodzinach parafii – „tradycja wielu pokoleń, z dziada pradziada”. – Wszystkie sprawy dobre i trudne zanosimy do Matki Bożej, obchodzimy święta maryjne, ale mnie chyba najbardziej utkwiła w pamięci uroczystość rekoronacji w 1986 r., gdy na niebie pojawiła się wielka tęcza, Boży znak dla wszystkich – opowiada.

W piekoszowskiej świątyni obraz Matki Bożej, namalowany przez nowicjusza Ojców Paulinów w Częstochowie Krzysztofa Lateckiego w 1691 r., czczony jest od początku XVIII wieku, gdy w święto Wniebowstąpienia Pańskiego (21 maja 1705 r.) dostrzeżono krwawe łzy na wizerunku. Wydarzenie zostało opisane przez jednego z naocznych świadków. Dało to początek kultowi Matki Bożej Piekoszowskiej. Obraz został umieszczony w świątyni. Do Piekoszowa zaczęły ściągać rzesze wiernych, zapisywano także łaski otrzymane za pośrednictwem Maryi. Zjeżdżali pielgrzymi z całej Polski (Krakowa, Warszawy, Lublina, Łodzi, Gniezna i in. Księga Cudów z lat 1705-22 odnotowała 284 cudowne wydarzenia, z czego znaczna część dotyczyła uzdrowień fizycznych. W pewnym momencie w Piekoszowie było 17 odpustów).

W 1968 r. prymas Tysiąclecia kard. Stefan Wyszyński, w asyście biskupów, w obecności ok. 300 kapłanów, dokonał uroczystej koronacji obrazu Matki Bożej Miłosierdzia. W uroczystości uczestniczył także generał Paulinów oraz blisko 70tys. tys. wiernych świeckich.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Moje pismo Tęcza - 7/8 2018

Zioła, kwiaty, kłosy i owoce Matce Boskiej Zielnej

Jan Teofil Siciński
Niedziela Ogólnopolska 33/2003

Dagmara Zalewska

...O! wy kwiaty mej młodości, prosto z łąki zioła,
Co na Matkę Boską Zielną znoszą do kościoła
I stawiają Częstochowskiej, by podniosła rączkę,
Nad firletkę, macierzankę i nad srebrną drżączkę,
Nad rozchodnik i lawendę, nad rutę i miętę,
Bo to wszystko przecież Boże, bo to wszystko święte
Jak stajenka betlejemska z prostym polskim bydłem.
Więc zrównane są te zioła z mirrą i kadzidłem.
(Jan Lechoń, "Rymy częstochowskie")

5 sierpnia Kościół katolicki obchodzi wielką uroczystość - Wniebowzięcie Najświętszej Maryi Panny, nazywane też dawniej świętem Zaśnięcia Bogurodzicy - bardziej swojsko świętem Matki Boskiej Zielnej.
Zaczęto je obchodzić na Wschodzie za cesarza Maurycego (582- 602), ale w całym cesarstwie stało się obowiązujące dopiero pod panowaniem Manuela Komnena (1143-80). W tym dniu już prawdopodobnie w końcu X wieku znany był zwyczaj święcenia ziół polnych i łąkowych oraz owoców z sadów i lasów, wywodzący się z wczesnochrześcijańskiej legendy o tym, jak Apostołowie po otwarciu grobu Matki Bożej nie znaleźli tam Jej ciała, a jedynie same zioła i kwiaty. Na tę pamiątkę po dzień dzisiejszy niesione są do kościoła zioła, kwiaty, zboża i owoce, a dzieje się to w myśl starego powiedzenia: "Każdy kwiatek w ten dzień woła: weź mnie z sobą do kościoła".
We wspaniałej scenerii pełnego lata i bogactwa ojczystej przyrody lud święci uroczystość swej Królowej. W naszym kraju obchodzona jest ona w sposób szczególny i wyjątkowy. Przypada w okresie, kiedy ponownie na łąkach rośliny kwitną różnobarwnymi kwiatami. Owe piękności rodzimej flory zdobią brzegi lasów i borów, doliny rzek i strumieni, potoków i stawów, zbocza i pagórki, przydroża i miedze, zarośla i upłazy.
Mimo że od dawna, uczęszczając do szkoły średniej i wyższej, a następnie mieszkając poza miejscem urodzenia, przebywałem poza moim domem rodzinnym, to prawie zawsze święto Matki Boskiej Zielnej i następny dzień - odpust św. Rocha spędzałem w swej rodzinnej parafii w Widawie, w diecezji łódzkiej i obecnie archidiecezji, w ziemi sieradzkiej.
Do kościoła jeździło się zawsze do Widawy, a także chodziło się z bliższych miejscowości. Nadal czynią to dorośli, młodzież i dzieci z Rogóźna, Podgórza, Świerczowa, Dębiny, Woli Kleszczowej, Dąbrowy, Grabówia, Zborowa, Kątów, Zawad, Chrustów i innych miejscowości. Chodzili na to jedyne w swojej wymowie święto moi dziadkowie, rodzice, krewni i znajomi, a także uczestniczą w nim młodsze pokolenia - Ania i Bartek, Mateusz, Szymek i Marcel oraz Łukasz i Marta. Widawski kościół parafialny pw. Podwyższenia Krzyża Świętego, interesującym barokowym wystrojem i polichromią, jeszcze bardziej w tym dniu ubogacają kolorowe wiązanki kwiatów, ziół, owoców i warzyw oraz unoszące się w powietrzu roślinne aromaty i zapachy. Ileż tam kolorów i woni... Przecież przynoszone są kwiaty najpiękniejsze, kłosy najdorodniejsze, owoce najsmaczniejsze i zioła najurodziwsze - polskie, ojczyste, które zrodziła nasza matka ziemia. Te cuda, perły i klejnoty ojczystej flory bez większych kłopotów i przy niewielkim nakładzie pracy dają się ułożyć w małe arcydzieła sztuki bukieciarskiej. W miasteczku, jakim jest Widawa, i w pobliskich wsiach możliwość zdobycia roślin o wyjątkowej urodzie do tych barwnych kompozycji jest wręcz nieograniczona, gdyż prawie wszystkie są "pod ręką".
W naszej wiązance obowiązkowo winna znajdować się trawa łąkowa, której kłoski sercowate nazywane są tutaj serduszkami Matki Boskiej. Chodziło się po nią wcześniej lub zbierało przy okazji pobytu na Podgórskim lub Gliniankach, gdzie występowała na ugorkach lub w sąsiedztwie rowów odwadniających. Również kłosy i wiechy zbóż - najczęściej żyta, pszenicy, jęczmienia i owsa - zbierało się trochę wcześniej. Uzupełniały je rośliny zielne zbierane na polach, murawach, łąkach, miedzach, podwórkach itp. Musiały to być zioła odznaczające się czymś szczególnym: kolorem, kształtem, zapachem... Wzięciem cieszyły się błękitne chabry, bławatki, różowe kąkole, tobołki polne, wesołe cieciorki, kropkowane dziurawce, wątłe maki, poszarpane firletki, pachnące mięty, lecznicze serdeczniki, ożankowe przetaczniki, białe pyleńce, szorstkie żywokosty, kropkowane goździki, niebieskie niezapominajki, piaskowe macierzanki, ostre rozchodniki i setki innych roślin z bogatego zielnika polskiej flory, których nie sposób tutaj wymienić. Wreszcie - rośliny ozdobne, jak: żółte słoneczniki, żółto-białe złocienie, barwne petunie, wytworne gipsówki, lekarskie nagietki, okazałe rudbekie, ogrodowe warszawianki, wyniosłe aksamitki, kędzierzawe malwy i inne piękności z ogrodowych grządek.
Nieodzownymi składnikami bukietów pozostają warzywa oraz owoce z sadów. Prawie wszystkie rośliny i ich części mogą być składnikami wiązanek, a zależy to jedynie od zamysłu twórczego osoby tworzącej. Gałązki i pędy, kwiaty i kwiatostany, nasiona i owoce, części kminku i lubczyku, a nawet korzenie marchwi i pietruszki bywają wkładane do tych małych dzieł sztuki na to wyjątkowe święto. Dobrze jest wybierać rośliny z olejkami eterycznymi i aromatycznym zapachem. Wzbogacają one odczucia zmysłu powonienia i czynią pełniejszym rezultat naszych dokonań. O ileż uboższe byłyby bez nich te spontanicznie i z potrzeby serca tworzone kompozycje zbożowo-kwiatowo-owocowo-warzywne.
15 sierpnia zapełniają się kościoły wiernymi, którzy przynoszą barwne wiązanki, mniejsze lub większe, ale zawsze strojne i wonne. I tak jest w Widawie nad Niecieczą. Każdego roku podczas uroczystej Sumy odbywa się tu wyjątkowe misterium, w którym ważną rolę odgrywają wspaniałe dzieła natury uformowane przez dzieci, młodzież i starszych, wyjątkowej urody wiązanki.
Pamiętam jeszcze pierwsze lata powojenne, jak starsze kobiety w sieradzkich strojach ludowych z tymi małymi dziełami sztuki szły na Sumę do widawskiego kościoła. Kolory ubrań uzupełniały kolory kwiatów i ziół. Dziś nie widać już tradycyjnych regionalnych strojów, ale wciąż żywe są dawne zwyczaje i jak pierwej babcie z wnukami, osoby w sile wieku i młodzież najpiękniejsze kwiaty, owoce i zioła przynoszą do poświęcenia.
Najbardziej wzrusza widok kruchych i delikatnych staruszek oraz małych dzieci, które z dużym przejęciem i radością niosą swe dzieła sztuki na tę uroczystość o wyjątkowym charakterze. To taki rodzaj prezentacji możliwości twórczych i dokonań artystycznych, pokaz i wystawa, a może i cichy konkurs na najładniejsze wiązanki i bukiety związane z tym jednym z najpiękniejszych świąt w roku. W święcie tym nie tylko wypowiada się oficjalny kult liturgiczny Kościoła, ale wszystko, co najpiękniejsze w naturze przyrody i człowieka. Przyniesione do kościoła, pod koniec Mszy św. błogosławi kapłan, by służyło ludziom i zwierzętom w różnych okolicznościach życia.
W mojej rodzinnej miejscowości ziarno z kłosów zostawia się do siewu, ale również podaje zwierzętom domowym. Zielną wiązankę wiesza się pod obrazem Matki Bożej lub w oknie, by chroniła od piorunów, ognia, chorób, zarazy, powodzi, klęski, wojny i innych przeciwności losu. W wielu domach przetrwała tradycja przybierania obrazu Matki Bożej w taki sposób, by zasuszone kwiaty tworzyły wielobarwne, pachnące obramowanie - jakby kwietną ramę.
W tym dniu gorącego lata nie ma odpustu w Widawie, jak to ma miejsce w Częstochowie na Jasnej Górze i w Kalwarii Zebrzydowskiej, i innych miejscowościach, ale w tym i w następnym odpustowym dniu (św. Rocha) wierni licznie uczestniczą w kościelnych uroczystościach parafialnych.
"Od Zielnej Maryi Panny przychodzą mgły i chłód poranny"... a za rok znów przyniesiemy do kościoła świeże, niewiarygodnie piękne wiązanki i bukiety.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Abp Szal: nowe życie jest możliwe

2018-08-14 20:56

pab / Kalwaria Pacławska (KAI)

Nowe życie jest możliwe – powiedział abp Adam Szal, który 14 sierpnia przewodniczył Mszy św. w czasie Wielkiego Odpustu Wniebowzięcia Matki Bożej w Kalwarii Pacławskiej koło Przemyśla. Na zakończenie liturgii metropolita przemyski udzielił specjalnego błogosławieństwa papieskiego.

Monika Jaracz | Archidiecezja Krakowska

– Nowe życie jest możliwe. Oby to pielgrzymowanie odnowiło w nas nowe życie. To takie piękne i w pewien sposób dla duszpasterzy wzruszające, kiedy widać was tutaj obecnych na Mszy świętej, kiedy przystępujecie do komunii świętej – powiedział abp Szal.

– To jest najpiękniejszy efekt naszego pielgrzymowania, naszego kultu, którym otaczamy Matkę Najświętszą. Ona najbardziej cieszy się, jeżeli widzi nas walczących z grzechem, ze słabościami, z namiętnościami, z nałogami i przystępującymi po spowiedzi świętej do komunii – kontynuował.

Metropolita przemyski zachęcał pątników, aby po powrocie do domów „wprowadzali nowość polegającą na życiu w łasce uświęcającej”. Zauważył, że szatan będzie się starał wyrwać ich z „kręgu oddziaływania Chrystusa”. – Aby stać się nowym człowiekiem, aby wejść na drogę nowego życia razem z Maryją, trzeba niszczyć jego głowę, czyli to, co jest w nas złego, to co nie da się pogodzić z życiem świętym – wskazywał.

Abp Szal przypomniał także postać św. Maksymiliana Kolbego, który poświęcił swoje życie za innego człowieka. Przywołał homilię św. Jana Pawła II, który podczas kanonizacji o. Maksymiliana mówił, że swoją postawą potwierdził on „prawo Stwórcy do życia niewinnego człowieka” oraz „dał świadectwo Chrystusowi i miłości”.

– Teraz pozostaje dla nas dzieło do zrealizowania: by dać świadectwo nowego życia, by bronić życia. By swoje życie duchowe, nadprzyrodzone rozwijać przez troskę o łaskę uświęcającą, by szanować życie swoje, swoich bliźnich, także tych nienarodzonych, by szanować życie ludzi doświadczonych cierpieniem – podkreślił.

Kaznodzieja zaznaczył, że Bóg, prezentując plan zbawienia, czeka na aprobatę ze strony człowieka. – To rzecz niezwykła jak bardzo Pan Bóg jest delikatny w podejściu do każdego nas. Czeka na akt naszej woli, abyśmy podjęli to, co On dla naszego dobrego zaplanował, żebyśmy podjęli to Boże orędzie, które On do nas kieruje – mówił.

Wielki Odpust Kalwaryjski Wniebowzięcia Matki Bożej rozpoczął się 11 sierpnia. Większość grup pielgrzymkowych przyszło do Sanktuarium Męki Pańskiej i Matki Bożej Kalwaryjskiej 12 sierpnia.

W kolejnych dniach pielgrzymi uczestniczyli w charakterystycznych dla tego miejsca nabożeństwach, czyli Dróżkach. 13 sierpnia z figurą Maryi rozważali pogrzeb Matki Bożej, a 14 sierpnia – Mękę Pana Jezusa. W czasie tych nabożeństw pątnicy przemierzają wyznaczone trasy między kapliczkami, rozmieszczonymi na okolicznych wzgórzach. Prowadzą one przez las, łąki oraz rzekę Wiar.

W tym roku odpustowi towarzyszą uroczystości jubileuszowe 350-lecia kultu w tym miejscu.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Kalendarz pielgrzyma 2019

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem