Reklama

Petycja do prezes Trybunału Konstytucyjnego

Człowiek zawsze funkcjonuje jako mężczyzna albo kobieta

2013-11-17 08:12

iś / Warszawa / KAI

Lars Plougmann / Foter.com / CC BY-SA

Zagrożenia płynące z ideologii gender, szkodliwość antykoncepcji hormonalnej czy problemy bioetyczne związane z procedurą zapłodnienia pozaustrojowego to problemy, jakie poruszyli uczestnicy sympozjum „Dylematy dotyczące ludzkiej płodności”, które odbyło się 16 listopada 2013 r. na Uniwersytecie Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie.

Cykl wystąpień zapoczątkował ks. prał. dr Zdzisław Struzik, dyrektor Instytutu Papieża Jana Pawła II, który zaznaczył, że człowiek zawsze funkcjonuje jako mężczyzna albo kobieta. Nawet jeśli zewnętrzne cechy płciowe są celowo zamaskowane, wystarczy wziąć jeden włos danej osoby i poddać go badaniom, aby bezsprzecznie ustalić płeć tego człowieka. - Problem zaczyna się więc nie na poziomie biologii, lecz mentalności. Trudność tkwi w tym, czy człowiek akceptuje swoją płeć, czy ją odrzuca – podkreślił prelegent.

Dalej określił dar płodności jako najważniejszy z darów Boga, który wiąże się nierozerwalnie z darem płci. Za Benedyktem XVI określił miłość mężczyzny i kobiety jako eros, który z czasem przemienia się w caritas, a więc w miłość oddania i służby. Ks. Struzik podkreślił, że warto tłumaczyć współczesnemu człowiekowi, że nasze życie jest czasowe i jedyny sposób, w jaki możemy osiągnąć nieśmiertelność, jest właśnie dążenie do tej miłości. Na koniec kapłan przypomniał wydarzenia z 11 listopada, kiedy obok maszerujących w imię miłości do ojczyzny uczestników Marszu Niepodległości pojawiły się zamaskowane grupy, które siały zniszczenie i zamęt. Stwierdził, że podobnie jest z naturą człowieka – zawsze obok piękna i dobra będą pojawiać się tendencje do siania zniszczenia i zamętu. Ważne, jest żeby podążać głównym szlakiem.

Reklama

Wystąpienie nieobecnego na konferencji abp Henryka Hosera SAC, który miał być jednym z prelegentów, odczytała mgr Małgorzata Walaszczyk. Ordynariusz warszawsko-praski w swoim referacie zauważył, że jesteśmy obecnie świadkami zmiany paradygmatu, który obowiązywał od stuleci i według którego płodność była wartością pozytywną i cenioną. Było tak, ponieważ śmiertelność wśród dzieci była wysoka a także dlatego, że wielodzietna rodzina zapewniała dobrobyt materialny i wysoką pozycję w społeczeństwie. Obecnie doszło do odarcia płodności z należnego jej szacunku. Wpłynęło na to nie tylko ograniczenie śmiertelności i wydłużenie życia ludzkiego, lecz także rewolucja seksualna i wynalezienie pigułki antykoncepcyjnej, co hierarcha uznał za jedną z największych tragedii ludzkości.

- Ruchy feministyczne uznały, że płodność kobiety jest powodem jej upośledzenia politycznego, ekonomicznego i społecznego. Że jest przeszkodą i zagrożeniem dla równości płci, że generuje ubóstwo i katastrofę ekologiczną - napisał w referacie abp Hoser. – Dziś płodność podporządkowuje się wymogom kultury hedonistycznej, co nie sprzyja budowaniu trwałych relacji i podejmowaniu decyzji o prokreacji. Na zakończenie ordynariusz warszawsko-praski określił seksualność współczesnych ludzi jako egocentryczną, czego konsekwencją jest wzrost zaburzeń orientacji seksualnej, depresja demograficzna, wzrost niepłodności nabytej i dehumanizacja płodności, która staje się produkcją i hodowlą.

W wystąpieniu zatytułowanym „Seks a płeć. Ideologia gender. Zagrożenia i praktyka” mgr Małgorzata Walaszczyk zadała pytanie o to, czy propagowane przez środowiska liberalne pomoce naukowe w rodzaju „Wielkiej księgi cipek” czy „Dużej książki o aborcji” służą bardziej wychowaniu, czy demoralizacji młodych ludzi? Przestrzegała przed zaleceniami przedstawionymi na kwietniowej konferencji z udziałem członków Ministerstwa Edukacji Narodowej, podczas której eksperci zaprezentowali wskazówki Światowej Organizacji Zdrowia dotyczące edukacji seksualnej w krajach Unii Europejskiej. Zalecenia obejmowały m. in. obowiązkowe lekcje edukacji seksualnej dla dzieci w wieku 0-4 lat, instruktarz masturbacji dla 4-latków oraz promowanie niestereotypowych ról płciowych. - Czy powiemy „tak” dla takiej edukacji? – pytała prelegentka. – Już dziś w niektórych przedszkolach realizowany jest program „Równościowe przedszkole” w ramach którego zachęca się chłopców do przebierania się w dziewczęce ubrania i odwrotnie. Gender jest zagrożeniem, ponieważ celem tej ideologii jest śmierć i dezintegracja sfery płciowości.

Następnie głos w sprawie edukacji seksualnej dzieci i młodzieży zabrała Teresa Król, od 20 lat konsultant wychowania seksualnego i prorodzinnego, redaktor i współautor podręczników do przedmiotu wychowanie do życia w rodzinie. - Dbamy o środowisko naturalne, ale mało w nas dbałości o ekologię naszego własnego życia. Jednym z przejawów tej dbałości powinna być troska o rodzinę, która jest naturalnym środowiskiem rozwoju człowieka – powiedziała.

Teresa Król przypomniała, że niepokojące treści dotyczące wychowania seksualnego w wersji permisywnej, obecnej do dziś w krajach Europy zachodniej, docierały do Polski już w połowie lat 90. Wtedy właśnie ówczesny minister edukacji Mirosław Handke powołał zespół ekspertów, którzy widząc zagrożenie opracowali w 1998 r. podstawy programowe przedmiotu wychowanie do życia w rodzinie. Przedmiot ten w wersji niemal niezmienionej funkcjonuje w polskiej szkole do dziś. W ramach lekcji dzieci i młodzież korzystają z edukacji seksualnej typu A, a więc z tzw. wychowania do czystości.

- Zalecamy młodzieży odłożenie w czasie inicjacji seksualnej – mówiła Teresa Król. – Zajęcia wspierają rodzinę, promują integralną wizję ludzkiej seksualności, kształtują dojrzałe postawy prorodzinne i prozdrowotne. Mówiąc otwarcie o antykoncepcji i jej konsekwencjach, uczymy także naturalnych metod planowania rodziny. Zajęcia respektują prawo rodziców do bycia najważniejszymi wychowawcami dla swoich dzieci. Jeśli rodzic nie chce z jakiś powodów posyłać dziecka na lekcje WDŻ, ma do tego pełne prawo. Ekspertka zaznaczyła, że obecny w części mediów obraz nauczycieli WDŻ jako osób niekompetentnych, mówiących o sprawach seksualności z zażenowaniem i wstydem jest nieprawdziwy. Przytoczyła też szereg statystyk, z których wynika, że permisywna edukacja seksualna typu B, obecna od lat 50. w wielu krajach UE, jest nieskuteczna i szkodliwa. Według badań Eurostatu z 2010 r. to właśnie Polska ma najniższy odsetek aborcji, ciąż i osób zarażonych chorobami przenoszonymi drogą płciową wśród nastolatków. - Płynie z tego prosty wniosek, że należy konsolidować się i działać na rzecz promocji ekologicznego podejścia do płciowości. Teraz najważniejszy ruch należy do rodziców. To oni zdecydują, czy pozwolą odebrać sobie dzieci – zakończyła Teresa Król.

W drugiej części sympozjum, poświęconej antykoncepcji i naturalnym metodom planowania rodziny o zagrożeniach płynących ze stosowania pigułki hormonalnej opowiedział prof. Bogdan Chazan, dyrektor Szpitala Ginekologiczno-Położniczego im. Świętej Rodziny w Warszawie. - Antykoncepcja szkodzi kobiecie i dziecku, dlatego angażowanie autorytetu lekarza do promowania jej uwłacza etyce – powiedział ginekolog. – Jednak producenci środków antykoncepcyjnych uzależniają lekarzy od siebie poprzez fundowanie zagranicznych wyjazdów, organizowanie konferencji naukowych czy wpływanie na redaktorów pism medycznych. Czynią to przeznaczając znaczne środki finansowe na promocję specyfików, które niczego nie leczą, a wręcz niszczą zdrowie kobiet.

Następnie prof. Chazan wskazał na szereg chorób będących powikłaniami długotrwałego stosowania antykoncepcji takich jak wzrost ryzyka zachorowania na nowotwory jajnika, piersi czy szyjki macicy, wzrost ryzyka wystąpienia żylnej choroby zakrzepowo-zatorowej, co może doprowadzić do zawału serca czy udaru mózgu oraz wystąpienia takich dolegliwości jak nudności, wymioty, bóle głowy, spadek libido czy skłonność do depresji. Ponadto według ginekologa zażywanie antykoncepcji hormonalnej wpływa negatywnie na zdrowie całej populacji. Wydzielane z moczem kobiet estrogeny przedostają się do wód gruntowych i powodują wzrost zachorowań na raka piersi, jajnika i prostaty wśród wszystkich osób mieszkających na danym obszarze.

- Wreszcie stosowanie antykoncepcji hormonalnej wpływa na zmniejszenie płodności kobiet nawet po odstawieniu pigułek, ponieważ powoduje atrofię błony śluzowej macicy i zmniejszenie produkcji śluzu szyjkowego – zauważył prof. Chazan. – Nie możemy udawać, że wyłączenie jakiegokolwiek układu w organizmie kobiety na kilka, kilkanaście lat nie wpłynie niekorzystnie na jej zdrowie.

Uzupełnieniem wykładu prof. Chazana było wystąpienie prof. Urszuli Dudziak z KUL, która odniosła się do psychologicznych skutków stosowania antykoncepcji. - Kobieta nakłaniana przez mężczyznę do stosowania antykoncepcji czuje się używana a nie kochana – podkreśliła prelegentka. – Wie, że to jej organizm obciążony jest wszystkimi skutkami ubocznymi zażywanych specyfików, podczas gdy mężczyzna jest od nich wolny. To powoduje poczucie niesprawiedliwości. Z kolei mężczyźni, choć początkowo są zadowoleni ze stałej gotowości kobiety do współżycia, szybko się nim nudzą i odczuwają przesyt. Efektem jest brak satysfakcji seksualnej u obojga partnerów. Tymczasem metody naturalne sprawiają, że mimo upływu czasu współżycie jest wciąż wartością oczekiwaną i intrygującą.

W dalszej części sympozjum prelegenci omawiali problem procedury in vitro i naprotechnologii oraz nad postawami wobec daru życia. O tym, że człowiekiem każdy jest od poczęcia opowiedział ks. prof. Piotr Mazurkiewicz z Papieskiej Rady ds. Rodzina a o zespołach postaborcyjnych mówiła prof. Maria Ryś, prezes Stowarzyszenia Fides et Ratio.

Podczas Mszy św. rozpoczynającej sympozjum ks. Bogusław Wolański, duszpasterz rodzin diecezji legnickiej, podkreślił w homilii, że wielkim nieszczęściem współczesnego człowieka jest życie w ciemności, bez światła wiary. A życie bez światła to życie w ciągłym strachu. - Rozglądając się po dzisiejszym świecie widzimy, że coraz więcej ludzi błądzi w ciemnościach. Ci sami ludzie próbują narzucić światu rytm życia niezgodny z naturą człowieka, ponieważ tej natury nie rozumieją.

Dalej ks. Wolański dowodził, że ludzka myśl pozbawiona łaski zawsze prowadzi do tragedii. Jako przykład podał ideologię komunistyczną i inne zgubne teorie, które przetoczyły się przez Europę w XX w. Dziś nowym obliczem niebezpiecznej dla człowieka ideologii jest eugenika, której owocami są aborcja i antykoncepcja - Próbuje się dziś wprowadzić kolejne wymysły, takie jak ideologia gender, która uderza w podstawową komórkę społeczną jaką jest rodzina oparta na małżeństwie mężczyzny i kobiety – mówił kapłan. – Niszczy ona pojęcie pięknej miłości u dzieci i młodzieży, wdziera się powoli do edukacji. Uderza w tę kruchą sferę, jaką jest ludzka płciowość. Stawiamy sobie pytanie: Co możemy zrobić? Jednym z rozwiązań jest choćby to sympozjum. Trzeba ciągle przypominać: rodzina oparta jest na małżeństwie mężczyzny i kobiety!

Organizatorem sympozjum jest Uniwersytet Kardynała Stefana Wyszyńskiego, Stowarzyszenie "Fides et Ratio", Instytut Papieża Jana Pawła II, Akcja Katolicka Diecezji Warszawsko-Praskiej i Bielańskie Stowarzyszenie Rodzin Wielodzietnych. Patronat honorowy nad konferencją objęli metropolita warszawski kard. Kazimierz Nycz oraz ks. prof. Stanisław Dziekoński, rektor UKSW.

Tagi:
sympozjum

Tryptyk polskiego Kościoła

2018-10-31 08:30

Artur Stelmasiak
Edycja warszawska 44/2018, str. VI

Bez prymasa Polski kard. Augusta Hlonda nie byłoby prymasa kard. Stefana Wyszyńskiego, a później św. Jana Pawła II. Opatrzność Boża sprawiła, że w bardzo trudnych dla Polski czasach pojawiły się te trzy wielkie postacie

Artur Stelamsiak
Kard. August Hlond powołał w 1930 r. Akcję Katolicką w Polsce. Z okazji 70. rocznicy jego śmierci Akcja Katolicka Archidiecezji Warszawskiej zorganizowała sympozjum pt. „August kardynał Hlond wielki poprzednik Prymasa Tysiąclecia i św. Jana Pawła”

Kard. August Hlond, prymas Polski, zmarł w warszawskim Szpitalu Sióstr Elżbietanek 22 października 1948 r. Dokładnie 30 lat później Jan Paweł II inauguruje swój wielki pontyfikat. Osobą, która łączy tych dwóch Pasterzy Kościoła bez wątpienia jest kard. Stefan Wyszyński, Prymas Tysiąclecia.

Niestety, niewiele osób zdaje sobie sprawę, jak ważną postacią w XX-wiecznej historii Polski był sługa Boży kard. August Hlond. Jedną z ważniejszych decyzji w powojennej rzeczywistości było przeniesienie prymasostwa do Warszawy – To było prorocze, bo wyczuwał i widział pierwsze objawy czasu komunizmu, który idzie, i który wymaga obecności nie w dalekim Gnieźnie, ale w Warszawie, przy zachowaniu historycznej tradycji – podkreśla kard. Kazimierz Nycz.

Kard. Hlond i Jan Paweł II

Wymazywanie ze zbiorowej pamięci kard. Hlonda było celowym zabiegiem reżimu komunistycznego. Jego następca nie miał możliwości, by popularyzować tę wielką postać.

– Ale kard. Wyszyński przyjął myśli prymasa Hlonda i realizował je w swoim programie duszpasterskim. Wspólnym mianownikiem dla Hlonda, Wyszyńskiego i Jana Pawła II była ich maryjność – tłumaczy ks. dr Bogusław Kozioł, wicepostulator procesu beatyfikacyjnego kard. Hlonda.

Duchowny zwraca uwagę na niezwykłą symbolikę dat. Wystarczy przesunąć o 30 lat rok 1948, by zobaczyć zbieżność odchodzenia Prymasa i wybór Jana Pawła II.

– 14 października kard. Hlond trafia do szpitala, a kard. Wojtyła idzie na konklawe. Po południu 16 października stan zdrowia Hlonda nagle się pogarsza, a kardynałowie wybierają Polaka.

22 października św. Jan Paweł II inauguruje swój pontyfikat, a kard. Hlond umiera – wyjaśnia ks. Kozioł.

W zapiskach kard. Augusta Hlonda znajduje się również niezwykłe proroctwo, które bardzo dobrze opisuje pontyfikat św. Jana Pawła II. „Osoba papieża ma być nie zawsze Włochem lecz i innych narodów i ras kolorowych. Nowy papież powinien wyjść z Watykanu. (...) Musi pójść w świat, wsiąść z powrotem w łódź piotrową” – pisał kard. August Hlond. „Powinien wyjść z intymności watykańskiej na pełne życie Kościoła. Uczynić duchowe rządy serc, z nieruchu Stolicy Apostolskiej w ostatnich wiekach, stworzyć światowy ruch ku Chrystusowi i samemu na czele tego ruchu stanąć. Nic na tym powaga papieska nie straci, a zyska wiara i Kościół”.

Wyznaczył kard. Wyszyńskiego

Ks. Stefan Wyszyński został mianowany w 1938 r. członkiem rady społecznej przy prymasie Polski kard. Auguście Hlondzie. Po wojnie Prymas otrzymuje z Watykanu pismo mianujące ks. Wyszyńskiego biskupem Lubelskim. – Głównym konsekratorem nowego biskupa w 1946 r. był kard. Hlond. W kolejnych latach spotykali się często podczas obrad KEP – wskazuje ks. Kozioł.

Prymas wielokrotnie chwalił bp. Wyszyńskiego i to on wyznaczył go na swojego następcę. Przekazał swoją wolę ks. Antoniemu Baraniakowi, który wówczas był jego sekretarzem. – Bp Baraniak mówił, że również wolą kard. Hlonda było dalsze połączenie Gniezna z Warszawą. Na początku listopada wysłał pocztą dyplomatyczną dwa listy w tej sprawie do Watykanu. Reakcja była bardzo szybka, bo już 12 listopada 1948 r. papież mianował bp Wyszyńskiego nowym arcybiskupem warszawsko-gnieźnieńskim – mówi ks. Kozioł.

W tym czasie spotkali się polscy biskupi, by zaproponować Ojcu Świętemu kandydatów na biskupów, ale także rozdzielnie dwóch kościelnych stolic. Po głosowaniu zaproponowali: na Warszawę bp. Wyszyńskiego, a do Gniezna bp. Dymka. – Ale ta dyskusja odbyła się 16 listopada, czyli już po decyzji papieża, o której polscy hierarchowie jeszcze nie wiedzieli – podkreśla ks. Kozioł.

Później, już jako prymas, kard. Wyszyński wielokrotnie podkreślał, że od poprzednika przejął maryjny wymiar swojego pasterzowania. – Uważam się za nieudolnego następcę kard. Hlonda. Uważam się za wykonawcę jego duchowego testamentu, a zwłaszcza jego woli, by wszystko, co dzieje się w Polsce dla obrony Kościoła Chrystusowego było pod opieką Najświętszej Mari Panny. Jeżeli przyjdzie zwycięstwo, to przyjdzie przez Maryję – mówił kard. Wyszyński.

Zwycięstwo przez Maryję

Ks. dr Bogusław Kozioł miał wiodący wykład na sympozjum, jako kapłan zaangażowany w proces beatyfikacyjny kard. Hlonda. Apelował też o modlitwę, bo potrzebny jest cud za przyczyną Sługi Bożego. Wskazał, że jest on jedną z postaci tryptyku wybitnych pasterzy polskiego Kościoła.

„Kiedy w dniu 16 października 1978 r. konklawe kardynałów wybrało Jana Pawła II, prymas Polski kard. Stefan Wyszyński powiedział do mnie: «Zadaniem nowego papieża będzie wprowadzić Kościół w trzecie tysiąclecie». (...)Wypowiedział je Człowiek, który przeszedł do historii, jako Prymas Tysiąclecia. Wielki Prymas. Byłem świadkiem Jego posłannictwa, Jego heroicznego zawierzenia. Jego zmagań i Jego zwycięstwa. «Zwycięstwo, kiedy przyjdzie, będzie to zwycięstwo przez Maryję» – zwykł był powtarzać Prymas Tysiąclecia słowa swego poprzednika kard. Augusta Hlonda” – napisał w roku jubileuszowym św. Jan Paweł II w swoim testamencie.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Koncert kolęd 2019 300x300 nowy termin

Przejmujące słowa matki Stefana W.: Bardzo przepraszam za moje dziecko

2019-01-21 12:26

wpolityce.pl/PAP

Tyle osób skrzywdził, prezydenta, jego rodzinę, nas, a ja nadal jestem matką; to najtrudniejsze uczucie, jakie można sobie wyobrazić - podkreśliła w wywiadzie dla „Dużego Formatu” Jolanta, matka Stefana W., który zabił prezydenta Gdańska Pawła Adamowicza. Bardzo przepraszam za moje dziecko - powiedziała.

Prezydent.pl

Pytana, w jaki sposób dowiedziała się o tym, co zrobił syn, kobieta odparła: Jeden z moich synów do mnie zadzwonił: „Mamo, Stefan dźgnął nożem prezydenta Adamowicza i teraz go reanimują”. A syn dowiedział się od kolegi, który oglądał relację z Orkiestry i zatelefonował, by mu powiedzieć. Włączyłam telewizor, już wszyscy o tym mówili, prezydent był właśnie przewożony do szpitala. Zaczęłam płakać, mąż również, mówiliśmy do siebie: „To niemożliwe” — czytamy w wywiadzie.

Matka Stefana W. przyznała, że znała tragicznie zmarłego prezydenta Gdańska.

Pracuję w placówce oświatowej, pan prezydent był u nas kiedyś na rocznicy. Ciepły, dobry człowiek. Nieraz widywałam go na ulicy, w centrum miasta, pewnie szedł do pracy. Mówiliśmy sobie dzień dobry. Gdy pan prezydent był operowany, cały czas myślałam, że z tego wyjdzie. Następnego dnia, w poniedziałek, składałam na policji zeznania i byłam pewna, że okaże się, że już wszystko dobrze — dodała.

Na pytanie, czego oczekiwała od policji, gdy ostrzegała przed synem, pani Jolanta podkreśliła, że jej zdaniem „nie powinien wychodzić albo ktoś powinien go obserwować”.

Ale usłyszałam, że nie ma podstaw, że zgłoszą tylko swoje wątpliwości zakładowi karnemu. Nikt się ze mną później nie kontaktował — podkreśliła.

Skończyłam resocjalizację, rozumiałam, co się dzieje, ale skoro mój syn został wypuszczony, nie wińcie mnie, proszę, ani moich dzieci. Co mieliśmy zrobić? — dodała.

W wywiadzie padło też pytanie, jak myśli o synu.

To jest najtrudniejsze. Jako matka wciąż go kocham. Tylko rozpaczam, że zrobił coś strasznego. Tyle osób skrzywdził, prezydenta, jego rodzinę, nas… A ja nadal jestem matką — mówiła pani Jolanta.

To najtrudniejsze uczucie, jakie można sobie wyobrazić. Urodziłam syna, który zabił człowieka, i muszę z tym żyć. Ale nigdy się go nie wyrzeknę. Będę z tym cierpieniem już do końca życia, choć syna straciłam na zawsze. Na wolności najpewniej już go nie zobaczę — dodała.

Po zamachu na prezydenta w nocy wpadła policja, z bronią w ręku, zabrali synów na przesłuchanie — relacjonowała w wywiadzie matka Stefana W.

Niech nas ktoś zrozumie, on skrzywdził także nas. Tak bardzo bym chciała prosić żonę, dzieci, rodziców oraz brata pana prezydenta o wybaczenie, ale wiem, że proszę o dużo i być może będę musiała na to długo poczekać. Dlatego chciałam tego jedynego wywiadu – żeby dotarły do nich moje słowa: bardzo państwa przepraszam. Bardzo przepraszam za moje dziecko — zaznaczyła pani Jolanta.

Jak mówiła, impulsem do tego, by pójść na policję, było ostatnie widzenie z synem.

W trakcie ostatniego, listopadowego widzenia znów mówił, że wydarzyła mu się krzywda. Zdrowie mi zniszczyli, powtarzał, i że zrobi coś spektakularnego. Wystraszyłam się. Niektórzy z rodziny nie chcieli go już odwiedzać — powiedziała.

Przyznała jednocześnie, że „miała taką myśl”, żeby iść „w poniedziałek i wziąć udział w wiecu poświęconym jego pamięci albo w środę postawić znicz na placu Solidarności, ale nie miałam siły”.

Te tłumy ludzi… Nie byłam w stanie zrównać się z tą tragedią. O udziale w pogrzebie nie miałam odwagi nawet pomyśleć — czytamy.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

TVP1 wyemituje film „Helenka” o polskiej wolontariuszce, zamordowanej w Boliwii

2019-01-22 19:47

TVP, aw / Warszawa (KAI)

25 stycznia o godz. 22.35 telewizyjna Jedynka zaprasza na premierę filmu dokumentalnego pt. „Helenka”. Bohaterką obrazu jest zamordowana 24 stycznia 2017 r. Helena Kmieć, 26-letnia świecka misjonarka, która pojechała do Cochabamby w Boliwii opiekować się dziećmi w Ochronce prowadzonej przez siostry Służebniczki.

Fundacja Heleny Kmieć

Film “Helenka” opowiada historię dziewczyny, która inspirowała i zapalała każdego, kogo spotkała. Trudno było za nią nadążyć. Dopiero po śmierci okazało się, jak wielu osobom pomagała, a ogrom jej zaangażowania zaskoczył nawet rodzinę i najbliższych. Jej niezwykle intensywne życie, pełne planów, choć zostało brutalnie zakończone, nadal przynosi owoce dobra. Jest wzorem życia pełnego pasji i radości. Jej postać fascynuje coraz większą rzeszę młodych ludzi. Wspólnoty katolickie, a nawet drużyny harcerskie, biorą ją sobie za patronkę.

Prezydent Polski Andrzej Duda odznaczył Helenę Kmieć pośmiertnie Złotym Krzyżem Zasługi. Na pogrzebie misjonarki byli przedstawiciele rządu, a Mszy świętej pogrzebowej przewodniczył kard. Stanisław Dziwisz. Uroczystość pogrzebowa miała charakter państwowy.

Film dokumentalny realizowany był w Polsce i Boliwii. Ekipa Telewizji Polskiej spotkała się

z rodzicami, siostrą, chłopakiem, duszpasterzem, a także znajomymi Heleny.

Zdjęcia do filmu nagrywane były m.in. w Libiążu, rodzinnej miejscowości Heleny Kmieć, w Gliwicach, gdzie studiowała, mieszkała i pracowała oraz w Cochabambie w Boliwii, gdzie zginęła. Dzięki unikatowym materiałom wykorzystanym w filmie, widz może ‘towarzyszyć’ Helence od jej dzieciństwa aż po misje w Zambii i Boliwii.

Scenariusz i reżyseria: Julita Wołoszyńska-Matysek

Film dokumentalny „Helenka” 25 stycznia o godz. 22.35 w TVP1

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Akcja dom

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem