Reklama

BETEL - Zakupy z sercem - Deribie Mekanene

Postmodernistyczne i neoliberalne uwikłania polskiej edukacji

2013-11-16 11:59

Ks. Mariusz Sztaba

B. Sztajner/Niedziela

Gdy używam pojęcia edukacja, to myślę o wychowaniu i kształceniu (nauczaniu i uczeniu się) oraz opiece. Stwierdzam zarazem jako obserwator i uczestnik złożonego procesu edukacji, że przeżywa on w Polsce wieloaspektowy kryzys. Szukając zaś złożonych przyczyn takiego stanu rzeczy, coraz wyraźniej dochodzę do wniosku, że praprzyczyną wszelkich bolączek współczesnej edukacji jest jej uwikłanie w wiodące obecnie ideologie postmodernizmu i neoliberalizmu.

Co to jest ideologia?

Nie wchodząc w szczegóły definicji ideologii, gdyż pojęcie to jest jednym z najmniej uchwytnych pojęć w naukach społecznych, można powiedzieć, że jest ona systemem przekonań, dominującym obrazem świata, doktryną polityczną i reżimem zmanipulowanej prawdy. Ideologia to zbiór założeń i reguł funkcjonowania społeczeństwa, a w jego ramach poszczególnego człowieka oraz edukacji. Podstawowym procesem w ideologii jest kreowanie, tzn. ciągłe stwarzanie czegoś. To pojęcie jest ulubionym w ideologiach i często używanym! Dlatego też każda ideologia tworzy swój własny język, aparaturę pojęciową, aby przy jej pomocy kreować świat społeczny, a także tożsamość człowieka. Ideologię nie ciekawi odkrywanie prawdy o świecie, jego natury i celowości. Ideolodzy ślepo zapatrzeni w siebie i ufający bezgranicznie swoim siłom, kreują wszystko wciąż na nowo, rywalizując z Bogiem, który jest jedynym i prawdziwym Kreatorem (Creator ex nihilo). Język w ideologii ma charakter nowomowy. Pojawiają się w nim nowe pojęcia (np. gender), a starym nadaje się inne, często ukryte znaczenie (np. tożsamość).

Co łączy postmodernizm z ideologia neoliberalizmu i ideologią gender?

Reklama

Każdy czas ma swoją ideologię (ideologie?), a więc także XXI wiek. Nie miejsce tutaj, aby je szczegółowo opisywać i analizować. Pragnę jednak zwrócić uwagę na te, które bezpośrednio oddziałują na współczesną edukację: postmodernizm i neoliberalizm. Andrew Heywood w publikacji Ideologie polityczne (2007), analizując ideologię postmodernizmu zauważa, że ona przyczyniła się i nadal przyczynia do powstawania nowych ruchów ideologicznych, jak i do przekształcania się już istniejących, takich jak: ruch pacyfistyczny, ruch gejowski, radykalny feminizm i ekologizm oraz cała gama rozmaitych „postizmów”, np. postliberalizm (neoliberalizm), postmarksizm, postfeminizm itd. W tym szerokim kontekście należy dostrzegać środowisko narodzin ideologii gender. Neoliberalizm organicznie związany jest z postmodernizmem. Obie zaś ideologie są urzeczywistniane w procesach globalizacji, które określane są jako międzynarodowe oblicze neoliberalizmu oraz sposób dyscyplinowania społeczeństwa (A. Saad-Filho, D. Johnson). Aby zrozumieć uwikłanie współczesnej edukacji w postmodernistyczną i neoliberalną ideologię, należy zapoznać się z podstawowymi tezami tychże ideologii.

Postmodernistyczny chaos i relatywizacja wszystkiego

Ideologia postmodernizmu została już wnikliwie opisana i przeanalizowana w literaturze (zob. np. Stanisław Kowalczyk, Idee filozoficzne postmodernizmu, 2004), ze szczegółowym wypunktowaniem jej antynomii i zagrożeń, tak dla społeczeństw, jak i całej kultury rozumianej w sensie klasycznym (nauka, sztuka, moralność religia). W tym miejscu ograniczę się do przypomnienia tylko tych tez postmodernizmu, które mają wpływ na jakość, a właściwie coraz wyraźniejszy jej brak, w edukacji. POSTMODERNISTYCZNA ONTOLOGIA. Dekonstrukcja postmodernistyczna jako podstawowa metoda lektury tekstów filozoficznych i refleksji nad światem, pozbawiła rzeczywistość jakiegokolwiek sensu. W miejsce logocentryzmu, podkreślającego sensowność i celowość każdego bytu w świecie, pojawiła się tzw. gramatologia, wskazująca na to, że najważniejsze są język i pismo rozumiane jako gra oparta na zmiennych regułach. Postmoderniści odrzucają wewnętrzną naturę każdej rzeczy, przyjmując antyesencjalizm. Do najważniejszych kategorii opisujących rzeczywistość zaliczają: różnicę, wieloznaczność, ambiwalencję, odrzucając równocześnie takie pojęcia jak: podmiot, osoba, substancja, stała tożsamość, egzystencja, dusza, prawda. POSTMODERNISTYCZNA ANTROPOLOGIA. Postmoderniści kwestionują racjonalność i wymiar duchowy czlowieka, mówiąc za to wiele o jego cielesności, żywiołowej witalności i seksualności. Negują ludzką naturę, wskazując na człowieka jako „sieć przekonań i pragnień” (R. Rorty). Człowiek nie jest już autonomicznym podmiotem, samoświadomym i suwerennym centrum decyzyjnym, ale ciągle kreowaną tożsamością (!), konstruowaną językowo, dyskursywnie. Taka redukcyjna antropologia, gdzie depersonalizacja człowieka łączy się z naturalistycznym autokreacjonizmem (samorealizacja) jest w gruncie rzeczy antyhumanistyczna i antypersonalistyczna,. POSTMODERNISTYCZNA ETYKA I AKSJOLOGIA. Postmodernizm neguje etykę normatywną, stawiając w jej miejsce etykę sytuacyjną i etykę autonomicznego wyboru. W miejsce moralności wprowadza kulturowo-społeczne działanie, które niweluje przeciwieństwo między dobrem i złem, koniecznością a przypadkiem. Liczy się chytrość i spryt, a życie jest wieczną grą. Do głównych wartości zalicza tolerancję, różnicę, ambiwalencję, pluralizm. Jedyną zasadą kultywowaną przez analizowaną ideologię jest brak naczelnych i powszechnie obowiązujących zasad. Aksjologiczny relatywizm zakłada neutralność etyczną państwa i jego urzędów. POSTMODERNISTYCZNA FORMUŁA NAUKI. Omawiana ideologia kwestionuje dotychczasowe naukowe paradygmaty i osiągnięcia naukowe. Programowo neguje uniwersalność rozumu i klasyczną prawdę, a wraz z nią obiektywność poznania, pierwsze zasady, kryteria prawomocności nauki i ideę jedności. W ich miejsce stawia pojęcia chaosu, przygodności, fragmentaryczności czasu i przestrzeni, pluralizmu i tolerancji. W ten sposób postmodernizm propaguje i postuluje w nauce skrajny relatywizm epistemologiczny; relatywizm aksjologiczny; deprecjację wartości rozumu i rozumności oraz racjonalności. Antyracjonalizm, negacja klasycznej prawdy i nominalizm, skłaniają do epistemologicznego subiektywizmu i idealizmu. Nauka staje się jedną z równoprawnych form (rodzajów) wiedzy, podobnie jak magia. POSTMODERNISTYCZNY MODEL EDUKACJI I PEDAGOGIKI. Postmodernizm ma swój edukacyjny paradygmat, a w nim nowe myślenie o wychowaniu i kształceniu. Edukacja w ponowoczesności opowiada się za absolutyzacją indywidualizmu, jednostkowej tożsamości i wolności oraz za prawdą relatywną i pragmatyczną, Szkoła, o ile ma jeszcze prawo istnieć, to powinna być dopasowana do pragnień i życzeń dziecka, a może lepiej powiedzieć, do pragnień tych, którzy sztucznie kreują owe potrzeby. W szkole ma być pełna tolerancja religijna, światopoglądowa, kulturowa i odnośnie orientacji seksualnych. W postmodernizmie pedagogika przyjmuje postać postpedagogiki lub antypedagogiki. POSTMODERNISTYCZNA WIZJA KULTURY. Radykalny naturalizm prowadzi postmodernistów do negacji Boga i negacji sensowności religii. Życie człowieka w ponowoczesnym społeczeństwie jest życiem z ambiwalencją (Z. Bauman). Kultura jest sferą swobodnej gry znaczeń, mód i trendów. Zaciera się granica między „kulturą wysoką” a „kulturą popularną”, przez co przybiera ona charakter wiecznej, relatywizującej zabawy, w której coraz trudniej odróżnić fikcję od rzeczywistości (patrz tolk-show).

Neoliberalny atak na autonomie edukacji

Neoliberalizm to zjawisko wieloaspektowe, stanowiące zdradę kluczowych tez klasycznego liberalizmu, na co rzeczowo wskazuje w swojej publikacji Katarzyna Wrońska (Pedagogika klasycznego liberalizmu. W dwugłosie John Lock i John Stuart Mill, 2012). Postmodernizm stanowi ideologiczne tło dla neoliberalizmu. Aby móc wyraźnie uchwycić neoliberalne uwikłania edukacji, potrzeba na początku przybliżyć rzeczywistość kreowaną przez tę ideologię, aby następnie zaprezentować jej podstawowe tezy dotyczące człowieka i wartości. NEOLIBERALNA, WYKREOWANA RZECZYWISTOŚC. W neoliberalizmie cała rzeczywistość jest/ma być kreowana przez dyskurs rynkowy. Najważniejsza jest logika rynku, tzn. logika nieograniczonego wzrostu i zysku. Hegemonia dyskursu rynkowego doprowadza do niemal całkowitego rozbrojenia państwa (jego depolityzacji) i pozbawienia go władzy poprzez deprecjonowanie reguły polityczności życia publicznego; rozmontowywanie konkurencyjnych wobec kapitału form władzy, tzn. procedur demokratycznych w państwie; konstruowanie ujednoliconej przestrzeni kulturowej (konsumeryzm); tworzenie własnych mechanizmów władzy (korporacje) itd. Ta sytuacja sprawia, że rynkowe idee służą za podstawową matrycę w definiowaniu rzeczywistości, tożsamości osoby i relacji między ludźmi. W realizacji neoliberalnych zamierzeń pomagają procesy globalizacji. NEOLIBERALNA ANTROPOLOGIA I AKSJOLOGIA. „Śmierć” homo politicus i zredukowanie homo liberalis do wolności wyboru podczas zakupów sprawiają, że neoliberalizm kreuje i wdraża nowe, rynkowe modele osobowościowe. W neoliberalizmie spotykamy różne kategorie (grupy) ludzi, potrzebne do funkcjonowania tej ideologii. Są wśród nich oligarchia korporacjonizmu; tak zwani nowi producenci; producenci wykonujący proste prace; konsumenci; „ludzie-odpady”; przestępcy. W centrum zainteresowań dyskursu rynkowego znalazła się ludzka tożsamość i sposoby jej podporządkowania celom producentów i usługodawców. Proces konstruowania tożsamości dotyczy m.in. autonomii, rozumianej jako swoboda wyboru z dostępnej puli, proponowanej przez rynki, koniunkturę i modę. Rynkowa polityka tożsamości posługująca się strategią uwodzenia i kontroli, produkuje tzw. skonsumowaną tożsamość (B. R. Barber), która jest spłaszczoną i odintelektualizowaną tożsamością. Ujednoliceniu tożsamości konsumenckiej, będącej tożsamością funkcjonalną, sprzyja stwarzanie przez marketing złudzenia, że współczesny człowiek ma do czynienia z wyniosłymi ideami i oryginalnymi stylami życia (N. Klein). Proponowany w neoliberalizmie ideał człowieka jako homo oeconomicus jest zafałszowaniem klasycznego modelu homo oeconomicus, który był wolny dzięki swobodzie gospodarowania, a teraz ma być wolny, dzięki nieograniczonej puli prezentujących się przed nim wyborów typu rynkowego. Jestem wolny, bo mogę kupować to, co mi zaproponują reklamy. W proces kreowania konsumenckiej tożsamości zaangażowane są media oraz edukacja. Ta ostatnia uległa już dyskursowi rynku, o czym jest mowa w dalszej części artykułu.

Utowarowienie i urynkowienie współczesnej edukacji

Współczesna edukacja od przedszkola aż po uniwersytety, realizuje edukacyjny program ekonomii korporacyjnej, na co wskazują Eugenia Potulicka i Joanna Rutkowiak w swoich badaniach zebranych w publikacji: Neoliberalne uwikłania edukacji (2012). Wolny rynek, ze swoją logiką i ekonomicznymi prawami (z bankructwem włącznie), ma zapanować w całej edukacji. Jedynym odpowiednim systemem szkolnym powinien być według neoliberałów system prywatny, a więc w całości płatny. Bowiem edukacja neoliberalna jest utowarowiona, przez co przestaje być bezpłatnym prawem i dobrem wspólnym. W neoliberalnej polityce oświatowej widoczne są następujące trendy: prywatyzacja i konkurencja rynkowa w edukacji; wzmocniona, ideologiczna kontrola edukacji (zob. szturm ideologów gender); zróżnicowanie i specjalizacja edukacji, z jawną faworyzacją przyrodoznawstwa i technologii; dążenie do uzawodowienia kształcenia. Wciąż zmieniające się programy nauczania są przeładowane treściami faktograficznymi, podawanymi do zapamiętania. Element informacyjny wypiera poznawcze nastawienie na rozumienie i interpretowanie świata. Coraz mniejszy nacisk kładzie się na rozumienie pojęć, prawidłowości i zasad. Nie ma miejsca na dyskusje i wątpliwości. Najważniejsze są testy i standaryzacja oraz unifikacja uczniowskich zasobów orientacyjnych. Uczeń nie musi posiadać zdolności problematyzacji rzeczywistości, poprzez dostrzegania jej wieloaspektowości. Ma natomiast postrzegać ją w formie prostych schematów. Chociaż liberałowie twierdzą, że troszczą się o jakość i doskonałość edukacji, to w gruncie rzeczy doprowadzają do „bezwstydnej selekcji między szkołami i w ich obrębie” (K. Joseph). Prawdziwa edukacja jest zarezerwowana dla nielicznych, bardzo zdolnych i bogatych. Pozostali mają otrzymać minimum odpowiedniej edukacji, określanej przez podstawy programowe.

Owoce neoliberalnej edukacji

W perspektywie neoliberalnej, szkoła widziana jest jako dogodne miejsce dostępu do dzieci i młodzieży, w celu urabiania ich na konsumentów. Przygotowuje ona jednostkę przystosowaną do konsumpcyjnej rzeczywistości, poprzez podawanie jej informacji, a nie wiedzy, a tym bardziej mądrości. Szkoła produkuje arefleksyjne jednostki, gotowe i mobilne do uczestnictwa w grze rynkowej. Edukację redukuje ona do kształcenia, z kolei zaś kształcenie do przygotowania „kapitału ludzkiego”. Etosowy potencjał ludzi sprowadza do instrumentalnej sprawności człowieka jako wydajnego producenta i nienasyconego konsumenta. Ideały ludzkiego współdziałania redukuje do zasad konkurencyjności. Wyżej opisane zjawiska są wyrazem instrumentalnego podejścia do oświaty. W tym kontekście mówi się o „inkorporacji edukacji”, polegającej na zawężaniu programów nauczania obowiązkowego do potrzeb życia ekonomicznego, a więc także do kształcenia siły roboczej. Nie dziwi więc fakt, że w tak rozumianej edukacji nie potrzebna jest historia, literatura ojczysta, geografia, filozofia itd., to znaczy przedmioty, które uczą myśleć i strzegą oraz pogłębiają ducha narodu i poczucie honoru. Dyskurs edukacyjny jest zawłaszczany przez dyskurs ekonomiczny. Atmosfera szkoły przesycona jest coraz bardziej duchem rywalizacji uczniowskiej, nauczycielskiej, rodzicielskiej, administracyjnej, bowiem wszyscy chcą zdobywać wyższe miejsca, pasjonując się udokumentowanym rangowaniem i statystyką. Nauczyciel nie spełnia już żadnej misji ani powołania. Jest tylko i wyłącznie usługodawcą na rynku oświatowym oraz technikiem oświaty, realizującym założenia jawne i ukryte. Ta uwaga odnosi się także do ministerstw zajmujących się oświata na rożnych poziomach. Nauczyciel dopatruje się wskaźników jakości własnej pracy w ilościowych danych ze sprawdzianów i testów swoich uczniów, minimalizując wychowawczą pracę z nimi. Nie ma zresztą na to czasu, bo poddany został presji formalnych zasad awansu zawodowego. Poza tym, dobrze wie, że za niesubordynację wobec reguł oświatowych i dyrektyw ministerialnych grozi mu utrata pracy. Nauczyciel współczesnej szkoły nie ma myśleć, tylko realizować wytyczne. Nie ma już też wychowywać (tzn. formować umysł, wolę i serce wychowanka), bo głównym i jedynym wychowawcą ma być wolny rynek, a celem tych zabiegów jest urobienie jednostki na wydajnego producenta i jednocześnie nigdy nienasyconego konsumenta.

Czas wyrwać polską edukację z niszczących szponów neoliberalizmu

Jesienią 2008 r. w Kongresie Stanów Zjednoczonych odbywało się przesłuchanie A. Greenspana, przewodniczącego Banku Rezerw Federalnych w kontekście rozpoczynającego się wielkiego kryzysu. W zeznaniach tego poważnego realizatora polityki neoliberalnej na wielką skalę, padły mocne słowa o szokujących błędach polityki finansowej i gospodarczej, kierującej się filozofią neoliberalizmu. I chociaż wielu ekonomistów (np. J. Stiglitz, J. Sachs, R. Wade) mówi otwarcie o błędach doktryny neoliberalnej, proponując przemyślenie na nowo zasad funkcjonowania świata, oraz ekonomii, to ludzie i instytucje odpowiedzialni za edukację nie widzą potrzeby uwalniania jej z wpływów neoliberalnych.
Należy więc wspólnie przypatrzeć się temu zagadnieniu. I razem, rodzice, nauczyciele i wszyscy dorośli, którym leży na sercu dobro rozwojowe młodych pokoleń i przyszłość Polski powinni czuć się odpowiedzialni za kształt polityki oświatowej w naszej Ojczyźnie. Ministerstwa zaś odpowiedzialne z urzędu za edukację w Polsce, powinny wsłuchiwać się w głos społeczeństwa i pracować na jego rzecz, a nie realizować wytyczne korporacji i bliżej nie określonych decydentów. Edukacja jest dobrem całego narodu, gdyż jest w niej ukryty skarb. Państwo i podlegle mu urzędy powinny z rozumem i determinacją stać na straży jakości i autentycznej dostępności dla wszystkich polskiej edukacji. Nie wolno także redukować edukacji do kształcenia z pomijaniem wychowania. Nie wolno sprowadzać kształcenia do aspektu organizacyjno-technicznego, standaryzacji i testów. Edukacja ma przyczyniać się do integralnej formacji każdego i całego człowieka, tj. jego intelektu, woli i serca, oraz duszy. Niewatpliwie, łatwiej będzie walczyć o polską, dobrą edukację, gdy będziemy świadomi jej postmodernistycznych i neoliberalnych uwikłań.

Tagi:
szkoła

Rekrutacja do szkół - nie przegap, pamiętaj

2018-05-21 14:35

Agnieszka Bugała

Dziś (21 maja) rozpoczęła się elektroniczna rekrutacja do szkół podstawowych. Rodzice mają czas na złożenie wniosków do 25 maja. To ważne, bo po tym terminie system elektroniczny będzie nieaktywny. W tym samym czasie rodzice muszą złożyć w szkole podstawowej pierwszego wyboru wydrukowane zgłoszenie rekrutacyjne, lub wniosek rekrutacyjny wraz z wymaganymi załącznikami.

fotolia.com

Do rekrutacji przystępują dzieci mieszkające we Wrocławiu, urodzone w:

- 2011 r. - jako 7 - latki,

- 2012 r. - jako 6 - latki - jeżeli realizowały, w roku szkolnym 2017/2018, wychowanie przedszkolne, albo posiadają opinię poradni psychologiczno-pedagogicznej o możliwości rozpoczęcia nauki w szkole podstawowej.

Rodzice mogą wybrać maksymalnie trzy szkoły. Ogłoszenie listy kandydatów zakwalifikowanych i niezakwalifikowanych do szkół podstawowych zaplanowano na 5 czerwca. Po tym terminie ruszy nabór uzupełniający do klas I w publicznych szkołach podstawowych, ale tylko w tych, w których będą jeszcze wolne miejsca. Ten etap będzie już przebiegał poza systemem rekrutacji elektronicznej.

W roku szkolnym 2018/2019 we Wrocławiu będzie działać 80. szkół podstawowych prowadzonych przez gminę Wrocław. Nowością, w porównaniu z rokiem ubiegłym, jest plan otwarcia 219 oddziałów klas pierwszych (w tym 8 oddziałów integracyjnych).

Kolejność zgłoszeń elektronicznych nie ma znaczenia. Ważne, aby zarejestrować dziecko w systemie rekrutacyjnym oraz dostarczyć wymagane dokumenty do szkoły pierwszego wyboru w dniach 21 - 25 maja 2018 r. System będzie aktywny pod adresem www.rekrutacje.edu.wroclaw.pl

Szczegółowe zasady rekrutacji dostępne:

https://www.wroclaw.pl/rekrutacja-elektroniczna-do-szkol-i-przedszkoli-informacje

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Moje pismo Tęcza - 5/6 2018

Moda na Chestertona

2017-11-29 09:42

Krzysztof Reszka
Niedziela Ogólnopolska 49/2017, str. 54-55

Stał się natchnieniem dla Mahatmy Gandhiego, który dzięki niemu rozpoczął pokojową walkę o niepodległość Indii. Jego książka odmieniła całe życie C.S. Lewisa, który później stał się sławny jako autor „Opowieści z Narni”. O kim mowa? O angielskim pisarzu, Gilbercie Chestertonie, który po długich poszukiwaniach odkrył, że katolicyzm jest prawdziwy. Jego książki są jak miód na serce i skrzydła dla rozumu. Nic dziwnego, że także dzisiaj czytelnicy Chestertona zmieniają świat!

Sergey Nivens/fotolia.com

Sięgając po którąś z książek Gilberta Chestertona, można się odprężyć i rozpocząć cudowną przygodę! Poznając jego myśl, czytelnik czuje się, jakby rozmawiał przy piwie z czarującym angielskim dżentelmenem. Jednocześnie jednak, książki te pozwalają popatrzeć w inny sposób na rozgrywające się w naszym sercu zmagania i rozterki. „On nazywa dokładnie to, co intuicyjnie czujemy, ale czego nie potrafimy wyartykułować” – pisze ks. Tomasz Jaklewicz. Może niedługo czytanie Chestertona będzie zalecane przez rozmaitych coachów i trenerów rozwoju osobistego, gdyż niesamowicie poszerza horyzonty i pobudza kreatywność.

Chesterton i Gandhi

Gilbert Chesterton jako publicysta nieraz odnosił się do kwestii niepodległości Indii.

18 września 1909 r. na łamach „Ilustrated London News” opublikował artykuł poświęcony indyjskiemu nacjonalizmowi. W Londynie przebywał wówczas Mahatma Gandhi, który przeczytał ten tekst i natychmiast przetłumaczył na swój język ojczysty. Zainspirowany myślą Chestertona, napisał swoją pierwszą rozprawę polityczną „Hind Swaraj”.

C.S. Lewis pisze w swojej autobiografii pt. „Zaskoczony radością”, że był skłonny uznać chrześcijan za głupków. Zastanawiał się jednak, jak to możliwe, że Chesterton, którego uważał za najgenialniejszego człowieka wszechczasów, nawrócił się na katolicyzm. Kiedy Lewis przeczytał jego książkę pt. „Wiekuisty człowiek”, dokonała się w nim przemiana i wkrótce zdecydował się zostać uczniem Jezusa. Dziś Lewis znany jest jako autor „Opowieści z Narni” oraz licznych książek o wierze chrześcijańskiej.

Do wiary przez racjonalność

Francis Sellers Collins był ateistą. Gdy jako młody lekarz rozmawiał z pacjentami w ciężkim stanie, dziwił się, widząc, jak wiara daje im wewnętrzny pokój i nadzieję. Dotychczas sądził, że wierzenia religijne to kwestie irracjonalne i czysto emocjonalne. Jakież było jego zdumienie, gdy czytając książki Gilberta Chestertona i C.S. Lewisa, odkrył, że do wiary doprowadziła ich trzeźwa, racjonalna refleksja! Po latach poszukiwań, zdecydował, że chce zostać chrześcijaninem. Uczestniczył w misji medycznej w Afryce. Jego badania doprowadziły do wykrycia genetycznych przyczyn kilku chorób dziedzicznych, m.in. mukowiscydozy. Był szefem zakończonego sukcesem Projektu Poznania Ludzkiego Genomu. Napisał również książkę pt. „Język Boga”, w której uzasadnia, dlaczego został chrześcijaninem, i omawia wzajemne relacje wiary i nauki.

Do grona wytrawnych czytelników Gilberta Chestertona należą młodzi dziennikarze – Szymon Hołownia i Dawid Wildstein. Cytuje go także John Eldredge, autor słynnej książki o męskiej duchowości „Dzikie serce”. Twórczością Chestertona już od młodości pasjonuje się doktor Bawer Aondo-Akaa, teolog, działacz pro-life i polityk partii Prawica Rzeczypospolitej. Jak mówi: „Gilbert Chesterton pochodził ze zlaicyzowanej rodziny anglikańskiej. Wtedy większość ludzi, nawet niewierzących, formalnie pozostawało anglikanami. Jednak Gilbert szukał czegoś więcej. Zaczął się zastanawiać, dlaczego Kościół katolicki jest tak bardzo atakowany. Otoczenie nakłaniało go, by za dużo nie dumał, tylko hejtował katolicyzm jak wszyscy. Ale on wolał myśleć samodzielnie! Badał różne tradycje religijne, zgłębiał wszelkie prądy filozoficzne, by szukać Prawdy. Wreszcie zaczął czytać Nowy Testament i odnalazł Tego, którego serce i intelekt tak bardzo pragnęły – Jezusa Chrystusa. Po latach nawrócił się na katolicyzm. Wśród anglikanów wywołało to wielkie poruszenie. Niektórzy uważali go za zdrajcę. Ale w jego sercu nastała nowa wiosna. Wyjaśnienie dla swojej decyzji przedstawił w książce «Dla sprawy», która jest moją ulubioną książką tego autora”.

Niczym espresso

Chesterton ukazuje chrześcijaństwo takim, jakie jest naprawdę: radosne, orzeźwiające i dające zaspokojenie tęsknotom ludzkiego serca. Najbardziej znana jest jego książka „Ortodoksja”, w której używając obrazowych porównań i barwnych anegdotek, konfrontuje chrześcijaństwo z różnorodnymi prądami umysłowymi.

– W tekstach Chestertona najbardziej uwielbiam błyskotliwość i ironię – mówi Katarzyna Waliczek, filozof, działaczka pro-life i publicystka. I wyjaśnia: – Jego słowa są po prostu odświeżające jak espresso! W świecie pełnym chaosu, gadaniny, sprzecznych informacji i nieustannych prób manipulowania emocjami ze wszystkich stron, potrzebujemy czasem najzwyklejszego zdrowego rozsądku. „Ortodoksja” znaczy po prostu dotarcie do źródeł, do prawdy o Bogu, o świecie, o społeczeństwie – ale przede wszystkim o sobie samym. Warto jej poszukać, gdy szukamy odtrutki na jazgot złożony z postów na fejsie, komentarzy pod tymi postami i z komentarzy do tychże komentarzy.

Zmusza do myślenia

Dobrym wprowadzeniem do lektury obszerniejszych książek Chestertona może być jego małe, fascynujące arcydzieło „Kula i krzyż”, pełne ciekawej symboliki i obserwacji psychologicznych. Ukazuje ono gorliwego katolika i sceptycznego ateistę. Bohaterowie wśród wielu niezwykłych przygód, toczą swój spór a jednocześnie zawiązują sojusz przeciwko wrogowi, który zagraża im obydwu…

– To kawał dobrej literatury, która zmusza do myślenia – mówi Elżbieta Wiater, doktor teologii, historyk i publicystka, która przyznaje, że od Chestertona można się uczyć mądrej argumentacji. I dodaje: – „Ortodoksja” pokazała mi, jaką drogę musi przebyć człowiek niewierzący, żeby odzyskać wiarę.

– Lubię jego powieści detektywistyczne „Przygody Księdza Browna” czy „Człowiek, który był czwartkiem”, głównie z racji mojej słabości do rozwiązywania zagadek kryminalnych – mówi Dorota Przybek. – Polecam również „Wiekuistego Człowieka” oraz „Obronę Rozumu”: wnikliwe i trafne rozważania dowodzące, dlaczego tylko Kościół katolicki jest jedyną pewną drogą do zbawienia i poznania Boga.

– To dobra lektura dla kogoś, kto chciałby się bardziej zainteresować chrześcijaństwem i nie wie, od czego zacząć – wyjaśnia Danuta Majcherek. I wspomina: Jego książki były dla mnie odskocznią od rzeczywistości, która czasem bywa smutna i szara. Poza tym był to dla mnie ważny punkt gdzieś u początku mojej przygody z filozofią i teologią.

Zima, a z nią długie i chłodne wieczory. Może więc za dnia warto wybrać się na spacer... do biblioteki?

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Watykan w WHO: stanowcze nie dla praktyk aborcyjnych

2018-05-26 21:45

vaticannews.va / Genewa (KAI)

Przedstawiciel Stolicy Apostolskiej zabrał głos na zebraniu Światowej Organizacji Zdrowia. Sprzeciwił się oenzetowskiej polityce aborcyjnej i przewrotnemu prezentowaniu aborcji jako elementu zdrowia reprodukcyjnego.

fotolia.com

Stolica Apostolska nie popiera żadnych form legislacyjnych uznających prawnie aborcję, dlatego też stanowczo sprzeciwia się każdej próbie promowania przez ONZ lub jej agencje narodowych praw, które pozwalają odebrać życie nienarodzonemu dziecku. To słowa abp. Ivana Jurkoviča na 71. spotkaniu Światowej Organizacji Zdrowia.

Stały Obserwator Stolicy Apostolskiej przy ONZ w Genewie podkreślił, że Watykan nie uznaje usług aborcyjnych za jeden z aspektów zdrowia reprodukcyjnego. Ponadto nie może zaakceptować sprzecznego wewnętrznie stwierdzenia, że promocja tzw. bezpiecznej aborcji to obrona praw człowieka w stosunku do kobiet i dziewcząt, kiedy w istocie odbiera się nienarodzonemu dziecku jego najbardziej podstawowe prawo, jakim jest prawo do życia.

Wielkie obawy budzi – mówił abp Jurkovič – próba utworzenia wolnego dostępu do bazy danych systemów aborcyjnych na świecie, który rzekomo miałby pomóc w rozwoju krajów i ochronie kobiet.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Moje pismo Tęcza - 5/6 2018

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem