Reklama

Postmodernistyczne i neoliberalne uwikłania polskiej edukacji

2013-11-16 11:59

Ks. Mariusz Sztaba

B. Sztajner/Niedziela

Gdy używam pojęcia edukacja, to myślę o wychowaniu i kształceniu (nauczaniu i uczeniu się) oraz opiece. Stwierdzam zarazem jako obserwator i uczestnik złożonego procesu edukacji, że przeżywa on w Polsce wieloaspektowy kryzys. Szukając zaś złożonych przyczyn takiego stanu rzeczy, coraz wyraźniej dochodzę do wniosku, że praprzyczyną wszelkich bolączek współczesnej edukacji jest jej uwikłanie w wiodące obecnie ideologie postmodernizmu i neoliberalizmu.

Co to jest ideologia?

Nie wchodząc w szczegóły definicji ideologii, gdyż pojęcie to jest jednym z najmniej uchwytnych pojęć w naukach społecznych, można powiedzieć, że jest ona systemem przekonań, dominującym obrazem świata, doktryną polityczną i reżimem zmanipulowanej prawdy. Ideologia to zbiór założeń i reguł funkcjonowania społeczeństwa, a w jego ramach poszczególnego człowieka oraz edukacji. Podstawowym procesem w ideologii jest kreowanie, tzn. ciągłe stwarzanie czegoś. To pojęcie jest ulubionym w ideologiach i często używanym! Dlatego też każda ideologia tworzy swój własny język, aparaturę pojęciową, aby przy jej pomocy kreować świat społeczny, a także tożsamość człowieka. Ideologię nie ciekawi odkrywanie prawdy o świecie, jego natury i celowości. Ideolodzy ślepo zapatrzeni w siebie i ufający bezgranicznie swoim siłom, kreują wszystko wciąż na nowo, rywalizując z Bogiem, który jest jedynym i prawdziwym Kreatorem (Creator ex nihilo). Język w ideologii ma charakter nowomowy. Pojawiają się w nim nowe pojęcia (np. gender), a starym nadaje się inne, często ukryte znaczenie (np. tożsamość).

Co łączy postmodernizm z ideologia neoliberalizmu i ideologią gender?

Reklama

Każdy czas ma swoją ideologię (ideologie?), a więc także XXI wiek. Nie miejsce tutaj, aby je szczegółowo opisywać i analizować. Pragnę jednak zwrócić uwagę na te, które bezpośrednio oddziałują na współczesną edukację: postmodernizm i neoliberalizm. Andrew Heywood w publikacji Ideologie polityczne (2007), analizując ideologię postmodernizmu zauważa, że ona przyczyniła się i nadal przyczynia do powstawania nowych ruchów ideologicznych, jak i do przekształcania się już istniejących, takich jak: ruch pacyfistyczny, ruch gejowski, radykalny feminizm i ekologizm oraz cała gama rozmaitych „postizmów”, np. postliberalizm (neoliberalizm), postmarksizm, postfeminizm itd. W tym szerokim kontekście należy dostrzegać środowisko narodzin ideologii gender. Neoliberalizm organicznie związany jest z postmodernizmem. Obie zaś ideologie są urzeczywistniane w procesach globalizacji, które określane są jako międzynarodowe oblicze neoliberalizmu oraz sposób dyscyplinowania społeczeństwa (A. Saad-Filho, D. Johnson). Aby zrozumieć uwikłanie współczesnej edukacji w postmodernistyczną i neoliberalną ideologię, należy zapoznać się z podstawowymi tezami tychże ideologii.

Postmodernistyczny chaos i relatywizacja wszystkiego

Ideologia postmodernizmu została już wnikliwie opisana i przeanalizowana w literaturze (zob. np. Stanisław Kowalczyk, Idee filozoficzne postmodernizmu, 2004), ze szczegółowym wypunktowaniem jej antynomii i zagrożeń, tak dla społeczeństw, jak i całej kultury rozumianej w sensie klasycznym (nauka, sztuka, moralność religia). W tym miejscu ograniczę się do przypomnienia tylko tych tez postmodernizmu, które mają wpływ na jakość, a właściwie coraz wyraźniejszy jej brak, w edukacji. POSTMODERNISTYCZNA ONTOLOGIA. Dekonstrukcja postmodernistyczna jako podstawowa metoda lektury tekstów filozoficznych i refleksji nad światem, pozbawiła rzeczywistość jakiegokolwiek sensu. W miejsce logocentryzmu, podkreślającego sensowność i celowość każdego bytu w świecie, pojawiła się tzw. gramatologia, wskazująca na to, że najważniejsze są język i pismo rozumiane jako gra oparta na zmiennych regułach. Postmoderniści odrzucają wewnętrzną naturę każdej rzeczy, przyjmując antyesencjalizm. Do najważniejszych kategorii opisujących rzeczywistość zaliczają: różnicę, wieloznaczność, ambiwalencję, odrzucając równocześnie takie pojęcia jak: podmiot, osoba, substancja, stała tożsamość, egzystencja, dusza, prawda. POSTMODERNISTYCZNA ANTROPOLOGIA. Postmoderniści kwestionują racjonalność i wymiar duchowy czlowieka, mówiąc za to wiele o jego cielesności, żywiołowej witalności i seksualności. Negują ludzką naturę, wskazując na człowieka jako „sieć przekonań i pragnień” (R. Rorty). Człowiek nie jest już autonomicznym podmiotem, samoświadomym i suwerennym centrum decyzyjnym, ale ciągle kreowaną tożsamością (!), konstruowaną językowo, dyskursywnie. Taka redukcyjna antropologia, gdzie depersonalizacja człowieka łączy się z naturalistycznym autokreacjonizmem (samorealizacja) jest w gruncie rzeczy antyhumanistyczna i antypersonalistyczna,. POSTMODERNISTYCZNA ETYKA I AKSJOLOGIA. Postmodernizm neguje etykę normatywną, stawiając w jej miejsce etykę sytuacyjną i etykę autonomicznego wyboru. W miejsce moralności wprowadza kulturowo-społeczne działanie, które niweluje przeciwieństwo między dobrem i złem, koniecznością a przypadkiem. Liczy się chytrość i spryt, a życie jest wieczną grą. Do głównych wartości zalicza tolerancję, różnicę, ambiwalencję, pluralizm. Jedyną zasadą kultywowaną przez analizowaną ideologię jest brak naczelnych i powszechnie obowiązujących zasad. Aksjologiczny relatywizm zakłada neutralność etyczną państwa i jego urzędów. POSTMODERNISTYCZNA FORMUŁA NAUKI. Omawiana ideologia kwestionuje dotychczasowe naukowe paradygmaty i osiągnięcia naukowe. Programowo neguje uniwersalność rozumu i klasyczną prawdę, a wraz z nią obiektywność poznania, pierwsze zasady, kryteria prawomocności nauki i ideę jedności. W ich miejsce stawia pojęcia chaosu, przygodności, fragmentaryczności czasu i przestrzeni, pluralizmu i tolerancji. W ten sposób postmodernizm propaguje i postuluje w nauce skrajny relatywizm epistemologiczny; relatywizm aksjologiczny; deprecjację wartości rozumu i rozumności oraz racjonalności. Antyracjonalizm, negacja klasycznej prawdy i nominalizm, skłaniają do epistemologicznego subiektywizmu i idealizmu. Nauka staje się jedną z równoprawnych form (rodzajów) wiedzy, podobnie jak magia. POSTMODERNISTYCZNY MODEL EDUKACJI I PEDAGOGIKI. Postmodernizm ma swój edukacyjny paradygmat, a w nim nowe myślenie o wychowaniu i kształceniu. Edukacja w ponowoczesności opowiada się za absolutyzacją indywidualizmu, jednostkowej tożsamości i wolności oraz za prawdą relatywną i pragmatyczną, Szkoła, o ile ma jeszcze prawo istnieć, to powinna być dopasowana do pragnień i życzeń dziecka, a może lepiej powiedzieć, do pragnień tych, którzy sztucznie kreują owe potrzeby. W szkole ma być pełna tolerancja religijna, światopoglądowa, kulturowa i odnośnie orientacji seksualnych. W postmodernizmie pedagogika przyjmuje postać postpedagogiki lub antypedagogiki. POSTMODERNISTYCZNA WIZJA KULTURY. Radykalny naturalizm prowadzi postmodernistów do negacji Boga i negacji sensowności religii. Życie człowieka w ponowoczesnym społeczeństwie jest życiem z ambiwalencją (Z. Bauman). Kultura jest sferą swobodnej gry znaczeń, mód i trendów. Zaciera się granica między „kulturą wysoką” a „kulturą popularną”, przez co przybiera ona charakter wiecznej, relatywizującej zabawy, w której coraz trudniej odróżnić fikcję od rzeczywistości (patrz tolk-show).

Neoliberalny atak na autonomie edukacji

Neoliberalizm to zjawisko wieloaspektowe, stanowiące zdradę kluczowych tez klasycznego liberalizmu, na co rzeczowo wskazuje w swojej publikacji Katarzyna Wrońska (Pedagogika klasycznego liberalizmu. W dwugłosie John Lock i John Stuart Mill, 2012). Postmodernizm stanowi ideologiczne tło dla neoliberalizmu. Aby móc wyraźnie uchwycić neoliberalne uwikłania edukacji, potrzeba na początku przybliżyć rzeczywistość kreowaną przez tę ideologię, aby następnie zaprezentować jej podstawowe tezy dotyczące człowieka i wartości. NEOLIBERALNA, WYKREOWANA RZECZYWISTOŚC. W neoliberalizmie cała rzeczywistość jest/ma być kreowana przez dyskurs rynkowy. Najważniejsza jest logika rynku, tzn. logika nieograniczonego wzrostu i zysku. Hegemonia dyskursu rynkowego doprowadza do niemal całkowitego rozbrojenia państwa (jego depolityzacji) i pozbawienia go władzy poprzez deprecjonowanie reguły polityczności życia publicznego; rozmontowywanie konkurencyjnych wobec kapitału form władzy, tzn. procedur demokratycznych w państwie; konstruowanie ujednoliconej przestrzeni kulturowej (konsumeryzm); tworzenie własnych mechanizmów władzy (korporacje) itd. Ta sytuacja sprawia, że rynkowe idee służą za podstawową matrycę w definiowaniu rzeczywistości, tożsamości osoby i relacji między ludźmi. W realizacji neoliberalnych zamierzeń pomagają procesy globalizacji. NEOLIBERALNA ANTROPOLOGIA I AKSJOLOGIA. „Śmierć” homo politicus i zredukowanie homo liberalis do wolności wyboru podczas zakupów sprawiają, że neoliberalizm kreuje i wdraża nowe, rynkowe modele osobowościowe. W neoliberalizmie spotykamy różne kategorie (grupy) ludzi, potrzebne do funkcjonowania tej ideologii. Są wśród nich oligarchia korporacjonizmu; tak zwani nowi producenci; producenci wykonujący proste prace; konsumenci; „ludzie-odpady”; przestępcy. W centrum zainteresowań dyskursu rynkowego znalazła się ludzka tożsamość i sposoby jej podporządkowania celom producentów i usługodawców. Proces konstruowania tożsamości dotyczy m.in. autonomii, rozumianej jako swoboda wyboru z dostępnej puli, proponowanej przez rynki, koniunkturę i modę. Rynkowa polityka tożsamości posługująca się strategią uwodzenia i kontroli, produkuje tzw. skonsumowaną tożsamość (B. R. Barber), która jest spłaszczoną i odintelektualizowaną tożsamością. Ujednoliceniu tożsamości konsumenckiej, będącej tożsamością funkcjonalną, sprzyja stwarzanie przez marketing złudzenia, że współczesny człowiek ma do czynienia z wyniosłymi ideami i oryginalnymi stylami życia (N. Klein). Proponowany w neoliberalizmie ideał człowieka jako homo oeconomicus jest zafałszowaniem klasycznego modelu homo oeconomicus, który był wolny dzięki swobodzie gospodarowania, a teraz ma być wolny, dzięki nieograniczonej puli prezentujących się przed nim wyborów typu rynkowego. Jestem wolny, bo mogę kupować to, co mi zaproponują reklamy. W proces kreowania konsumenckiej tożsamości zaangażowane są media oraz edukacja. Ta ostatnia uległa już dyskursowi rynku, o czym jest mowa w dalszej części artykułu.

Utowarowienie i urynkowienie współczesnej edukacji

Współczesna edukacja od przedszkola aż po uniwersytety, realizuje edukacyjny program ekonomii korporacyjnej, na co wskazują Eugenia Potulicka i Joanna Rutkowiak w swoich badaniach zebranych w publikacji: Neoliberalne uwikłania edukacji (2012). Wolny rynek, ze swoją logiką i ekonomicznymi prawami (z bankructwem włącznie), ma zapanować w całej edukacji. Jedynym odpowiednim systemem szkolnym powinien być według neoliberałów system prywatny, a więc w całości płatny. Bowiem edukacja neoliberalna jest utowarowiona, przez co przestaje być bezpłatnym prawem i dobrem wspólnym. W neoliberalnej polityce oświatowej widoczne są następujące trendy: prywatyzacja i konkurencja rynkowa w edukacji; wzmocniona, ideologiczna kontrola edukacji (zob. szturm ideologów gender); zróżnicowanie i specjalizacja edukacji, z jawną faworyzacją przyrodoznawstwa i technologii; dążenie do uzawodowienia kształcenia. Wciąż zmieniające się programy nauczania są przeładowane treściami faktograficznymi, podawanymi do zapamiętania. Element informacyjny wypiera poznawcze nastawienie na rozumienie i interpretowanie świata. Coraz mniejszy nacisk kładzie się na rozumienie pojęć, prawidłowości i zasad. Nie ma miejsca na dyskusje i wątpliwości. Najważniejsze są testy i standaryzacja oraz unifikacja uczniowskich zasobów orientacyjnych. Uczeń nie musi posiadać zdolności problematyzacji rzeczywistości, poprzez dostrzegania jej wieloaspektowości. Ma natomiast postrzegać ją w formie prostych schematów. Chociaż liberałowie twierdzą, że troszczą się o jakość i doskonałość edukacji, to w gruncie rzeczy doprowadzają do „bezwstydnej selekcji między szkołami i w ich obrębie” (K. Joseph). Prawdziwa edukacja jest zarezerwowana dla nielicznych, bardzo zdolnych i bogatych. Pozostali mają otrzymać minimum odpowiedniej edukacji, określanej przez podstawy programowe.

Owoce neoliberalnej edukacji

W perspektywie neoliberalnej, szkoła widziana jest jako dogodne miejsce dostępu do dzieci i młodzieży, w celu urabiania ich na konsumentów. Przygotowuje ona jednostkę przystosowaną do konsumpcyjnej rzeczywistości, poprzez podawanie jej informacji, a nie wiedzy, a tym bardziej mądrości. Szkoła produkuje arefleksyjne jednostki, gotowe i mobilne do uczestnictwa w grze rynkowej. Edukację redukuje ona do kształcenia, z kolei zaś kształcenie do przygotowania „kapitału ludzkiego”. Etosowy potencjał ludzi sprowadza do instrumentalnej sprawności człowieka jako wydajnego producenta i nienasyconego konsumenta. Ideały ludzkiego współdziałania redukuje do zasad konkurencyjności. Wyżej opisane zjawiska są wyrazem instrumentalnego podejścia do oświaty. W tym kontekście mówi się o „inkorporacji edukacji”, polegającej na zawężaniu programów nauczania obowiązkowego do potrzeb życia ekonomicznego, a więc także do kształcenia siły roboczej. Nie dziwi więc fakt, że w tak rozumianej edukacji nie potrzebna jest historia, literatura ojczysta, geografia, filozofia itd., to znaczy przedmioty, które uczą myśleć i strzegą oraz pogłębiają ducha narodu i poczucie honoru. Dyskurs edukacyjny jest zawłaszczany przez dyskurs ekonomiczny. Atmosfera szkoły przesycona jest coraz bardziej duchem rywalizacji uczniowskiej, nauczycielskiej, rodzicielskiej, administracyjnej, bowiem wszyscy chcą zdobywać wyższe miejsca, pasjonując się udokumentowanym rangowaniem i statystyką. Nauczyciel nie spełnia już żadnej misji ani powołania. Jest tylko i wyłącznie usługodawcą na rynku oświatowym oraz technikiem oświaty, realizującym założenia jawne i ukryte. Ta uwaga odnosi się także do ministerstw zajmujących się oświata na rożnych poziomach. Nauczyciel dopatruje się wskaźników jakości własnej pracy w ilościowych danych ze sprawdzianów i testów swoich uczniów, minimalizując wychowawczą pracę z nimi. Nie ma zresztą na to czasu, bo poddany został presji formalnych zasad awansu zawodowego. Poza tym, dobrze wie, że za niesubordynację wobec reguł oświatowych i dyrektyw ministerialnych grozi mu utrata pracy. Nauczyciel współczesnej szkoły nie ma myśleć, tylko realizować wytyczne. Nie ma już też wychowywać (tzn. formować umysł, wolę i serce wychowanka), bo głównym i jedynym wychowawcą ma być wolny rynek, a celem tych zabiegów jest urobienie jednostki na wydajnego producenta i jednocześnie nigdy nienasyconego konsumenta.

Czas wyrwać polską edukację z niszczących szponów neoliberalizmu

Jesienią 2008 r. w Kongresie Stanów Zjednoczonych odbywało się przesłuchanie A. Greenspana, przewodniczącego Banku Rezerw Federalnych w kontekście rozpoczynającego się wielkiego kryzysu. W zeznaniach tego poważnego realizatora polityki neoliberalnej na wielką skalę, padły mocne słowa o szokujących błędach polityki finansowej i gospodarczej, kierującej się filozofią neoliberalizmu. I chociaż wielu ekonomistów (np. J. Stiglitz, J. Sachs, R. Wade) mówi otwarcie o błędach doktryny neoliberalnej, proponując przemyślenie na nowo zasad funkcjonowania świata, oraz ekonomii, to ludzie i instytucje odpowiedzialni za edukację nie widzą potrzeby uwalniania jej z wpływów neoliberalnych.
Należy więc wspólnie przypatrzeć się temu zagadnieniu. I razem, rodzice, nauczyciele i wszyscy dorośli, którym leży na sercu dobro rozwojowe młodych pokoleń i przyszłość Polski powinni czuć się odpowiedzialni za kształt polityki oświatowej w naszej Ojczyźnie. Ministerstwa zaś odpowiedzialne z urzędu za edukację w Polsce, powinny wsłuchiwać się w głos społeczeństwa i pracować na jego rzecz, a nie realizować wytyczne korporacji i bliżej nie określonych decydentów. Edukacja jest dobrem całego narodu, gdyż jest w niej ukryty skarb. Państwo i podlegle mu urzędy powinny z rozumem i determinacją stać na straży jakości i autentycznej dostępności dla wszystkich polskiej edukacji. Nie wolno także redukować edukacji do kształcenia z pomijaniem wychowania. Nie wolno sprowadzać kształcenia do aspektu organizacyjno-technicznego, standaryzacji i testów. Edukacja ma przyczyniać się do integralnej formacji każdego i całego człowieka, tj. jego intelektu, woli i serca, oraz duszy. Niewatpliwie, łatwiej będzie walczyć o polską, dobrą edukację, gdy będziemy świadomi jej postmodernistycznych i neoliberalnych uwikłań.

Tagi:
szkoła

Próba sekularyzacji polskiej szkoły

2019-01-16 11:02

Ks. Witold Jedynak
Niedziela Ogólnopolska 3/2019, str. 26-27

Postulaty środowisk lewicowych, którymi usiłuje się ograniczyć swobodny dostęp uczniów do nauczania religii w szkole, zbliżają ich autorów bardziej do PRL-u aniżeli do współczesnych rozwiązań stosowanych w wielu europejskich państwach o ugruntowanej demokracji

Archiwum WSD w Częstochowie
Praktyki katechetyczne kleryków WSD w Częstochowie

W uroczystość Objawienia Pańskiego lewicowe środowiska, reprezentowane przez Inicjatywę Polską, przedstawiły projekt ustawy zakładający rozdział Kościoła od państwa. Znalazły się w nim m.in. postulaty powielane od wielu lat przez lewicę, która żąda ograniczenia zakresu oddziaływania Kościoła katolickiego na życie społeczne. Jedna z najważniejszych propozycji zakłada zmiany w dotychczasowych zasadach regulujących nauczanie religii w szkołach publicznych. Lansowany projekt jest swoistym wystąpieniem ideologicznym, mającym niewiele wspólnego z opiniami Polaków dotyczącymi nauczania religii w szkole.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

"Szczęść Boże" czy... "Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus"?

Ks. Paweł Staniszewski
Edycja łowicka 6/2003

Piotr Drzewiecki

Ostatnio jedna z kobiet zapytała mnie jakby z pewnym wyrzutem: "Proszę księdza, zauważam z niepokojem, że ostatnimi laty coraz modniejsze w ustach duchownych, kleryków, sióstr duchownych jest pozdrowienie: «Szczęść Boże» zamiast «Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus». Nawet ksiądz, który przyszedł do mnie po kolędzie, pozdrowił nas słowami «Szczęść Boże». To nie jest przywitanie chwalące Boga. Kiedyś w taki sposób pozdrawiano osoby pracujące: «Szczęść Boże w pracy» i wówczas padała odpowiedź: «Bóg zapłać». Dzisiaj kiedy słyszę «Szczęść Boże», od razu ciśnie mi się na usta pytanie: do czego, skoro nikt nie pracuje w tej chwili? Nie wiem, co o tym myśleć. Według mnie to nie jest w pełni chrześcijańskie pozdrowienie".
No cóż, wydaje się, że powyższa interpretacja pozdrowień chrześcijańskich jest uzasadniona. Ale chyba może za bardzo widać tutaj przyzwyczajenie do tego, co jest tradycją wyniesioną z dziecinnych lat z domu rodzinnego. Pamiętajmy jednak o jednym: to, co jest krótsze, a mam tu na myśli zwrot "Szczęść Boże", niekoniecznie musi być gorsze.
Owszem, pozdrowienie "Szczęść Boże" jest krótsze i z tego powodu częściej stosowane. Ale ono ma swoją głęboką treść, która nie tylko odnosi się do ciężkiej, fizycznej pracy. To w naszej tradycji związano to pozdrowienie z pracą. A przecież życzenie szczęścia jest związane z tak wieloma okolicznościami. Bo jest to ludzkie życzenie skierowane do Boga, stanowiące odpowiedź na całe bogactwo życia człowieka. I jest tu wyznanie wiary w Boga i Jego Opatrzność; wyznanie wiary, że to, co jest ludzkim życzeniem, spełnić może tylko Bóg. To szczęście ma pochodzić od Niego. Mamy tu więc skierowanie uwagi na Boga i naszą od Niego zależność. Zależność, w którą wpisana jest Boża życzliwość dla człowieka. Tak oto odsłania się nam głębia tego skromnego pozdrowienia "Szczęść Boże". Czyż to mało?
Poza tym życzyć szczęścia od Boga, to znaczy życzyć Bożego błogosławieństwa. A jak jest ono cenne, świadczy opisana w Księdze Rodzaju nocna walka patriarchy Jakuba z aniołem, której celem jest m.in. uzyskanie błogosławieństwa w imię Boga: "Nie puszczę cię, dopóki mi nie pobłogosławisz" (por. Rdz 32, 25-32). I tu znów odsłania się znaczenie naszego pozdrowienia "Szczęść Boże". Jest to prośba o udzielenie przez Boga błogosławieństwa, czyli prośba o uszczęśliwienie człowieka, a więc ogarnięcie go Bożą łaską. Z tym łączy się życzenie osiągnięcia szczęścia wiecznego, którego wszelkie szczęście doczesne jest zapowiedzią i obrazem.
Nie chciałbym jednak być źle zrozumiany. To, że piszę tak wiele o pozdrowieniu "Szczęść Boże", nie znaczy automatycznie, iż chcę przez to podważać pierwszeństwo pozdrowienia "Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus". Moją intencją jest jedynie odkrycie głębokiej wartości wypowiedzenia słów "Szczęść Boże" przy spotkaniu dwóch osób.
A na koniec pragnę przytoczyć - niejako w formie argumentu na poparcie moich rozważań - słowa Ojca Świętego Jana Pawła II, które wypowiedział 10 czerwca 1997 r. w czasie wizyty w Krośnie: "Niech z ust polskiego rolnika nie znika to piękne pozdrowienie «Szczęść Boże» i «Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus». Pozdrawiajcie się tymi słowami, przekazując w ten sposób najlepsze życzenia (bliźnim). W nich zawarta jest wasza chrześcijańska godność. Nie dopuście, aby ją wam odebrano".

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Koncert kolęd 2019 300x300 nowy termin

Prezydent Panamy: wizyta Papieża radością i okazją do dumy

2019-01-21 18:18

vaticannews / Panama (KAI)

To dla nas wielka radość gościć Papieża na naszej ziemi. Jesteśmy dumni, że wybrał ten mały, szlachetny i pracowity naród, aby powierzyć mu tak wielką odpowiedzialność – to słowa prezydenta Panamy w przededniu przybycia do tego kraju Ojca Świętego z okazji Światowych Dni Młodzieży.

Mazur/episkopat.pl

Juan Carlos Varela Rodríguez w wywiadzie dla Radia Watykańskiego podkreślił, że przyjęcie Papieża, pierwszego Następcę św. Piotra z Ameryki Łacińskiej, nie z wizytą duszpasterską skierowaną do jednego narodu, ale aby zgromadzić w jednym miejscu tysiące młodych z całego świata, jest wielkim błogosławieństwem dla tego maleńkiego kraju. „To wydarzenie – dodał – wpisuje się w powołanie Panamy do bycia pomostem i mediatorem, miejscem spotkania”.

Prezydent tego środkowoamerykańskiego kraju przyznał, że organizacja ŚDM była bez wątpienia dla niego wielkim wyzwaniem, ale także możliwością, aby ukazać swoje zdolności i zademonstrować światu, że dzięki zaangażowaniu, pracy i jedności można przygotować wielkie przedsięwzięcie.

Juan Carlos Varela Rodríguez zapewnił, że wszystko jest gotowe, aby jak najlepiej przyjąć wszystkich pielgrzymów i turystów. „Jestem dumny – dodał – że mój kraj przez kilka dni będzie sercem świata, z którego popłynie przesłanie Papieża do wszystkich”.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem