Reklama

Kalendarze 2019

Nie tylko wyjście z grobu

Z ks. prof. Józefem Naumowiczem rozmawiała Milena Kindziuk
Edycja warszawska (st.) 13/2002

Zmartwychwstanie Jezusa oznacza, że On żyje: w Kościele, w sakramentach, w sercach ludzi. Obecny jest w miłości, dobroci, przyjaźni, prawości - mówi ks. prof. Józef Naumowicz, znawca pierwszych wieków chrześcijaństwa, wykładowca na Uniwersytecie kard. S. Wyszyńskiego. Wyjaśnia też, jak liczymy datę Wielkanocy i dlaczego jest ona świętem ruchomym.

MILENA KINDZIUK: - Malarze często ukazują Chrystusa wychodzącego z grobu. Czy tak wyglądało Zmartwychwstanie?

KS. PROF. JÓZEF NAUMOWICZ: - To artystyczne wyobrażenie. Sam moment Zmartwychwstania nie miał jednak świadków. Nie widziało go żadne ludzkie oko. Nie jest też możliwe do dokładnego opisania ani przedstawienia. Ewangelie tylko tyle nam przekazują: Chrystus, który umarł, znów żyje i można Go spotkać. I na tym polega istota Zmartwychwstania.

- O Zmartwychwstaniu świadczy pusty grób. Gdy Jan Apostoł wszedł do niego "ujrzał i uwierzył" - jak mówi Ewangelia.

- Tak, zadziwiły go leżące tam płótna i sposób ich rozmieszczenia. Pamiętał, jak Jezus został pochowany. Wcześniej bowiem był świadkiem Jego ukrzyżowania, przebicia boku, śmierci. Niewątpliwie uczestniczył też w złożeniu Go do grobu. Widział, w jaki sposób ciało po namaszczeniu zawinięto w całun i obwiązano, a nadto głowę owinięto " chustą", czyli innym kawałkiem płótna. Gdy natomiast w niedzielę rano wszedł do wnętrza grobu, zobaczył płótna leżące na tym samym miejscu, co w piątek wieczorem. Ponieważ ciało zniknęło, całun opadł. Leżał rozpostarty, ale opaski nie były ruszone. Podobnie, chusta pozostała w tej samej pozycji - nietknięta - jak wtedy, gdy owijała głowę zmarłego. Ciała Jezusa więc nikt nie wydobył z owych płócien. On sam z nich wyszedł w cudowny sposób, nie naruszając układu płócien pogrzebowych.

- Nie było więc to tak, jak w przypadku Łazarza po jego wskrzeszeniu?

- Łazarzowi trzeba było zdjąć opaski, odwinąć chustę, a wszystko działo się na oczach ludzi. Ale on jedynie wracał do poprzedniego stanu, i później ponownie musiał umrzeć. Czym innym jest zmartwychwstanie Jezusa: On nie cofa się do zwykłego życia, ale przekracza próg śmierci. Nie jest już z tego świata, choć zarazem pozostaje w nim obecny.

- Jezus wyszedł z grobu, jak Jonasz z brzucha morskiego potwora?

- Tak, ale nie jest tu ważne jedynie samo "wyjście z grobu". W przypadku Jonasza chodziło o to, że jego przebywanie w brzuchu owego potwora nie tylko nie zakończyło się śmiercią, ale stało się początkiem misji poza granicami jego kraju, przed czym wcześniej się bronił. Stało się początkiem nowego oddziaływania proroka: poszedł on do pogańskiej Niniwy i ją nawrócił. Podobnie śmierć Jezusa i Jego pogrzeb nie oznaczają, że Jego misja się skończyła, ale że wtedy zaczął się jej nowy etap. Od swego zmartwychwstania żyje On i działa w szczególny sposób, nie ogranicza się już do jednego miejsca, narodu, skrawka ziemi. To początek innego rodzaju obecności. Zmartwychwstanie Jezusa oznacza więc, że On żyje: w Kościele, w sakramentach, w sercach ludzi na całym świecie. Obecny jest w miłości, dobroci, przyjaźni, przebaczeniu, prawości. Daje nadzieję zmartwychwstania ostatecznego.

- Jest jeszcze inna analogia. Jonasz przebywał we wnętrznościach ryby przez trzy dni.

- Zgodnie z interpretacją starotestamentalną, po trzech dniach od chwili zejścia z tego świata zaczynał się rozkład ciała. Łazarz leżał w grobie "już cztery dni", jak mówi Ewangelia i jego ciało zaczęło ulegać rozkładowi. Chrystus powstaje z martwych właśnie trzeciego dnia, zanim się zaczął rozkład Jego ciała.

- Centralne dla chrześcijaństwa wydarzenie zmartwychwstania Chrystusa wspominamy co roku. Dlaczego więc data Wielkanocy jest ruchoma?

- Bo jest wyznaczana według kalendarza księżycowo-słonecznego, jakim posługiwano się w Izraelu, także przy wyznaczaniu święta Paschy. Miesiące księżycowe mają inny bieg, niż w kalendarzu słonecznym, jakim posługujemy się w naszym obszarze kulturowym.

- A jak wyznaczano datę Paschy w Izraelu?

- Podaje to Księga Wyjścia, gdy określa zasady pierwszej Paschy, jaka rozpoczynała cudowne wyzwolenie z niewoli egipskiej. Księga ta mówi o zabiciu i spożywaniu baranka z chlebem niekwaszonym i gorzkimi ziołami. Opis kończy się wezwaniem do corocznego odnawiania podobnego obrzędu. Wskazuje również dokładną datę, kiedy należy to czynić: w pierwszym miesiącu roku, czternastego dnia miesiąca, o zmierzchu. Miesiąc, o którym tu mowa, to miesiąc księżycowy, a więc wyznaczony przez fazy Księżyca. Miesiąc ten zaczyna się od nowiu ( Księżyc zwrócony jest wtedy ku Ziemi częścią nieoświetloną i pozostaje niewdoczny) i trwa 28 lub 29 dni. Jego czternasty dzień przypada wtedy, gdy blask tego ciała niebieskiego staje się pełny i najjaśniej rozświetla mroki nocy. Jeżeli pełnia ta następuje po wiosennym zrównaniu dnia z nocą, należy do miesiąca, zwanego "Nisan". Wtedy, a więc podczas pierwszej wiosennej pełni księżyca, świętowano doroczną Paschę.

- A dlaczego Pascha wiąże się z Wielkanocą?

- Jezus bowiem umarł i zmartwychwstał w czasie tego głównego święta Izraela. Także Eucharystię ustanowił podczas wieczerzy paschalnej. Gdy więc Jego uczniowie obchodzili doroczną pamiątkę śmierci i zmartwychwstania Chrystusa, nawiązywali do kalendarza stosowanego w Starym Testamencie.

- Ewangelie nie są jednak zgodne, czy w czasie Paschy Chrystus spożywał Ostatnią Wieczerzę czy też został już ukrzyżowany.

- Pozostańmy przy tradycji ustanowionej przez Ewangelię św. Jana, która zwraca szczególną uwagę na znaczenie symboliczne dat. Według niej, Jezus umarł czternastego dnia miesiąca Nisan, który wówczas wypadł w piątek. Śmierć nastąpiła wkrótce po godzinie dziewiątej, która odpowiada mniej więcej naszej godzinie piętnastej (było dwanaście godzin dziennych i dwanaście godzin nocnych). Chrystus umierał na Golgocie w czasie, gdy w świątyni zabijano baranki na ucztę paschalną. Stawał się nowym barankiem paschalnym, który zastąpił ofiarę Starego Przymierza. Wieczorem była pełnia: na niebie pojawiał się jasny, pełny księżyc. Zasiadano wtedy do uczty paschalnej. Jezus natomiast swą wieczerzę spożywał wraz uczniami dzień wcześniej. Postępował według innego kalendarza lub też z własnej woli przyśpieszył ucztę paschalną. Ostatnia Wieczerza odbywała się jednak w atmosferze rozpoczynającego się święta, zachowywała starożytny ryt, będąc zarazem już nową Paschą.

- Jaka może być najwcześniejsza data Wielkanocy?

- Nie może ona przypadać przed 22 marca. Zawsze następuje po wiosennym zrównaniu dnia z nocą, ustalonym na 21 marca. Równonoc ta ma znaczenie symboliczne: wyznacza dzień, gdy po mrocznej zimie, światło dnia staje się dłuższe od ciemności nocy. Symbolizuje zwycięstwo światła nad ciemnością. Powszechnie była przyjmowana jako pierwszy dzień wiosny, a więc nowego życia. Stąd datę Paschy wyznacza zawsze pierwsza pełnia Księżyca po wiosennym zrównaniu dnia z nocą, datę Wielkanocy zaś - pierwsza niedziela po pierwszej wiosennej pełni Księżyca.

- Mówi się, że każda niedziela to cotygodniowa Wielkanoc.

- Tak, każda niedziela jest pamiątką Zmartwychwstania. Zauważmy, że zmartwychwstały Jezus przychodzi do swoich uczniów zawsze w pierwszym dniu po szabacie, czyli w dniu po sobocie. "W pierwszym dniu tygodnia" ukazał się Marii Magdalenie i uczniom z Emaus, "pierwszego dnia tygodnia" ukazał się uczniom w Wieczerniku, a "po ośmiu dniach", czyli też w pierwszym dniu tygodnia zjawił się w Wieczerniku ponownie, gdy był już Tomasz. Wynikają stąd ważne przesłania dla naszego traktowania niedzieli.

- Jakie?

- Że jest ona "pierwszym dniem". Ona nie kończy tygodnia, nie jest ostatnim jego dniem jak w systemie rozkładu naszej pracy, nie jest to weekend - jak w systemie naszego wypoczynku. To pierwszy dzień tygodnia, który rozpoczyna nowy czas. Jak wtedy w pierwszym dniu tygodnia Chrystus łamał chleb uczniom w Emaus i zjawił się w Wieczerniku, tak dzisiaj nie można właściwie przeżyć niedzieli bez spotkania Chrystusa Zmartwychwstałego w Wieczerniku, czyli we Mszy św.

- A jak obchodzono samą Wielkanoc w pierwszych wiekach chrześcijaństwa?

- Przede wszystkim było to najważniejsze święto w roku, tym bardziej, że do IV w. nie znano przecież Bożego Narodzenia. Inną cechą starożytnych obchodów było to, że Wielkanoc była mocno związana z chrztem i całą tajemnicą odrodzenia przez sakramenty wtajemniczenia chrześcijańskiego. W zasadzie chrztu udzielano tylko na Wielkanoc, albo przede wszystkim w ową Wielką Noc. Dzięki temu po każdym święcie wspólnoty odradzały się, zasilone przez nowe wielkie grono ochrzczonych. Liturgia wielkanocna była połączona z długą lekturą Pisma Świętego, całonocnym czuwaniem.

- W wielu bizantyńskich kościołach i na ikonach jako " Zmartwychwstanie" przedstawia się "Zstąpienie do Otchłani". Dlaczego?

- Bo przedstawienie to ukazuje istotę Zmartwychwstania: zwycięstwo Chrystusa nad śmiercią i zaproszenie wszystkich ludzi do udziału w tym zwycięstwie. Pokonanie śmierci jest tu przedstawione w sposób niezwykle dramatyczny: oto Chrystus roztrzaskuje bramy piekieł, rozrywa pęta, więzy, łańuchy śmierci, depcze złe moce. Pokonuje śmierć, ale dokonuje tego nie tylko dla siebie, ale dla ludzi. Trzyma bowiem za rękę Adama i Ewę, za którymi podążają całe pokolenia. Pierwsi rodzice symbolizują bowiem ludzkość. Chrystus chwyta ich nie za dłoń, ale dokładnie w tym miejscu ręki, gdzie mierzy się puls, znak życia - i przenosi ich do istnienia. Obraz może najwięcej powiedzieć, czym jest Zmartwychwstanie: pokonaniem śmierci, ale też przeniesieniem do życia.

- Skąd się wzięło "Triduum paschalne"?

- Sama nazwa, mimo że łacińska, pojawiła się chyba dopiero w XX w. Jednak uroczystości Wielkiego Czwartku, Piątku i Soboty sięgają początków chrześcijaństwa. Każdy dzień miał własny charakter: czwartek wyznaczał koniec czterdziestodniowego przygotowania do Wielkanocy, był dniem pojednania pokutników, później stał się dniem wspomnienia Wieczerzy Pańskiej. Piątek - dzień Męki Pańskiej, w sobotę oddawano cześć Chrystusowi złożonemu do grobu. Bardzo ciekawy opis tych trzech wielkich dni w Jerozolimie pozostawiła pątniczka Egeria w końcu IV w.

- A tradycja grobów w kościołach?

- Upamiętnia ona złożenie Chrystusa do grobu, chociaż tradycja ta istniała nie zawsze i nie wszędzie. W średniowieczu, zwłaszcza w krajach północnych, pojawił się zwyczaj, że w Wielki Piątek w grobie składano krzyż, a nawet stawiano Najświętszy Sakrament. Stąd wywodzi się tradycja ubierania grobów, która w Polsce przybrała specjalny charakter zwłaszcza w okresie zaborów w XIX w. czy w oczasie stanu wojennego. Dodajmy, że np. w kościołach w Irlandii w niemal każdym ołtarzu widać wbudowany grób Chrystusa - umarłego i zarazem zmartwychwstałego. Ma to wielką wymowę teologiczną.

- Św. Paweł porównał Zmartwychwstanie do tajemnicy ziarna, które obumiera, aby dać wielokrotne życie.

- Jest to ciekawe porównanie. Ziarno bowiem, gdy nie obumiera, pozostaje samo. W grobowcach egipskich przetrwało nawet przez kilka tysięcy lat. Przetrwało, ale olbrzymie możliwości życia, jakie w tych ziarnach tkwiły, nie zostały wykorzystane. Inne ziarna, które padły w ziemię, obumarły, ale z nich każdorazowo na wiosnę wyrastały nowe obfite kłosy. Obumieranie ziarna jest więc tylko pozorne, w rzeczywistości służy życiu. Prawdziwa śmierć zatem to nie śmierć fizyczna, ale odmowa dawania, zamknięcie się w sobie. Żeby wejść w życie, trzeba umrzeć dla siebie. Umrzeć, aby lepiej żyć.

- Dziękuję za rozmowę.

Zbawcza cierpliwość Boga

2018-10-16 11:31

O. Dariusz Kowalczyk SJ
Niedziela Ogólnopolska 42/2018, str. 32

Kościół parafialny w Oleszycach – mal. Eugeniusz Mucha (XX wiek)

Mistrz z Nazaretu miał prawo być głęboko rozczarowany swoimi uczniami. Wygląda na to, że nic nie zrozumieli z Jego nauk. Jakub i Jan kombinują, jak tu zapewnić sobie pierwsze miejsca. Inni mają im to za złe. Apostołowie zaczynają się kłócić. Kto większy, kto lepszy itd. A jednak ta scena może być dla nas pocieszająca – m.in. dlatego, że pokazuje nam, iż Jezus oferuje swoją bliskość nie jakimś herosom cnót wszelakich, ale słabym, grzesznym ludziom. A skoro tak, to we wspólnocie uczniów Chrystusa, w Kościele jest miejsce także dla mnie, słabego i grzesznego. Bóg powołuje człowieka do świętości. Syn Boży umarł na krzyżu i zmartwychwstał, a Duch Święty został posłany do naszych serc właśnie po to, abyśmy byli święci, czyli radośnie zjednoczeni z Trójcą Świętą na wieki. Ale zarazem Bóg jest wobec nas cierpliwy. Widzi naszą niewierność, ciągłe upadki w te same grzechy, ale nas nie odrzuca. Bo Bóg brzydzi się grzechem, ale kocha człowieka. W czasie największej próby, kiedy Jezus zostaje aresztowany i ukrzyżowany, wydaje się, że Jego uczniowie całkowicie zawiedli. Przestraszeni uciekli. Nic nie rozumieją. W najlepszym przypadku mówią: „A myśmy się spodziewali...”. A jednak Jezus raz jeszcze ich gromadzi. Spotyka się z nimi już jako Zmartwychwstały. Naucza, cierpliwie tłumaczy. A po swoim Wniebowstąpieniu posyła obiecanego Ducha. I wreszcie się udaje.

Apostołowie już się nie kłócą, kto z nich jest największy, choć zapewne różnych dyskusji między nimi nie brakowało, jak to pokazują nam Dzieje Apostolskie. Nie szukają jednak dla siebie pierwszych, wygodnych miejsc, ale są gotowi oddać życie w głoszeniu Ewangelii. Rozumieją, co znaczą słowa: „Kto by między wami chciał się stać wielkim, niech będzie sługą waszym”. Boża cierpliwość jest także ludzką cierpliwością. Wszak Bóg stał się człowiekiem. Doświadczył ograniczeń ludzkiej kondycji, choć był bez grzechu – jak czytamy w Liście do Hebrajczyków. Co więcej, Chrystus, będąc bez grzechu, tym bardziej doświadczył na sobie skutków grzechu innych. Stąd szokujące słowa proroka Izajasza: „Spodobało się Panu zmiażdżyć swojego Sługę cierpieniem”. Oby z doświadczenia cierpliwości Jezusa zrodziła się w nas cierpliwość wobec innych. Ileż niepotrzebnych konfliktów udałoby się uniknąć, gdybyśmy byli bardziej cierpliwi! Popatrzmy na nasze relacje rodzinne, zawodowe. By je ulepszać dla dobra nas samych i tych, co są wokół nas, potrzeba cierpliwości. Nie gońmy zatem za pierwszymi miejscami, ale prośmy Jezusa o dar bycia cierpliwymi.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Kalendarz pielgrzyma 2019

Bp Dec: Św. Jan Paweł II to papież rodziny

2018-10-22 06:44

ak / Świdnica (KAI)

Św. Jan Paweł II to papież rodziny, obrońca życia, zwłaszcza tych nienarodzonych, na których wydaje się wyroki śmierci. (…) Dziecko w łonie matki (...) jest nowym człowiekiem, które ma prawo do życia i dlatego powinno się narodzić. I to jest orędzie Boże, które papież tak często powtarzał – mówił bp Dec.

Bożena Sztajner

W Świdnicy odbyły się doroczne obchody związane ze wspomnieniem św. Jana Pawła II, patrona Świdnicy. W niedzielę bp Ignacy Dec przewodniczył Mszy św. sprawowanej w intencji mieszkańców. W homilii ordynariusz diecezji świdnickiej przypomniał nauczanie św. Jana Pawła II. My jako mieszkańcy biskupiego miasta, które obrało sobie św. Jana Pawła II za patrona, zgłębiajmy jego orędzie – apelował Ksiądz Biskup. – Warto wracać to tego, co Pan Bóg zostawił przez świętego papieża. Nauczanie zostawione przez św. Jana Pawła II pochodzi od Pana Boga, papież był wypełniony Duchem Świętem – mówił bp Dec.

Również w ramach obchodów związanych z Patronem Świdnicy w sobotę wieczorem ulicami miasta przeszła procesja różańcowa pod przewodnictwem biskupa. W nabożeństwie udział wzięły siostry zakonne, alumni Wyższego Seminarium Duchownego w Świdnicy oraz mieszkańcy miasta.

Świdnica była pierwszym miastem w Polsce, którego patronem został polski papież. Błogosławiony, obecnie święty, Jan Paweł II został oficjalnie ogłoszony patronem Świdnicy w maju 2012 r.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem