Reklama

Maryja- Różdżka Aarona

Justyna Wołoszka
Edycja szczecińsko-kamieńska 42/2008

W sztuce chrześcijańskiej Jesse jest przedstawiany jako siedzący lub śpiący starzec, z którego ciała wyrasta drzewo. Konary mogą być zakończone kielichami kwiatów, w których przedstawieni są przodkowie Pana Jezusa. Liczba postaci jest różna, czasem są to tylko królowie z koronami na głowach. W „Różdżce Jessego”, której ostatnim pędem był Jezus, dostrzegano symbol Maryi. Przy okazji zastosowania tej przenośni wykorzystano też motyw dziewictwa Maryi, zwracając uwagę na podobieństwo wyrazów „virgo” - dziewica i „virga” - różdżka. Dlatego postacią wieńczącą drzewo Jessego jest Maryja z Dzieciątkiem na ręku, rozumiana jako „Różdżka Jessego”.

W różny sposób wyrażamy wiarę, miłość i cześć względem Tej, która dała światu Zbawiciela. W dobrze nam znanych „Godzinkach” oddajemy cześć Maryi, wymawiając wiele z Jej pięknych i wiele mówiących tytułów, które wywołują w naszym sercu szczególny rezonans.
Zwracamy się do Maryi, m.in. słowami: „Tyś Różdżką Aarona, śliczny Kwiat rodząca”. Różdżka - odrośl, gałązka wyrastająca z głównego pnia lub korzenia rośliny. Słowo łacińskie „virga”, używane w Wulgacie (łacińskie tłumaczenie Biblii) na oznaczenie tego rodzaju różdżek jest wieloznaczne. Może oznaczać: różdżkę, rózgę, laskę, berło, kij.
Historia „różdżki Aarona” została opisana w Księdze Liczb. Aaron, brat Mojżesza, został wybrany na najwyższy urząd arcykapłana spośród dwunastu pokoleń Izraela. Buntownicy zakwestionowali wyniesienie go do tej godności. Wówczas sam Bóg przez Mojżesza potwierdził ten przywilej zwracając się do niego: „Przemów do Izraelitów i weź od nich po lasce, po lasce od każdego pokolenia, od wszystkich książąt pokoleń - razem lasek dwanaście. Wypisz imię każdego na jego lasce, a na lasce lewitów wypisz imię Aarona. Ma wypaść po jednej lasce na wodza poszczególnych pokoleń. Połóż je w Namiocie Spotkania przed [Arką] Świadectwa, gdzie się z tobą spotykam. Laska męża, którego obrałem, zakwitnie. Mojżesz położył laski przed Panem w Namiocie Spotkania. Gdy następnego poranka wszedł Mojżesz do Namiotu Spotkania, zobaczył, że zakwitła laska Aarona z pokolenia Lewiego: wypuściła pączki, zakwitła i wydała dojrzałe migdały. Następnie Mojżesz wyniósł wszystkie laski od Pana do wszystkich Izraelitów; zobaczyli, i każdy odebrał swoją laskę” (Lb 17, 17-20. 22-24). Bóg rozkazał laskę Aarona złożyć w przybytku na świadectwo przyszłym pokoleniom „jako znak przeciw zbuntowanym” (Lb 17, 25).
Również Maryja stała się znakiem dla nas, według słów proroka Izajasza: „Pan sam da wam znak: Oto Panna pocznie i porodzi Syna, i nazwie Go imieniem Emmanuel” (7, 14). Stała się znakiem, ponieważ zakwitła, rodząc Chrystusa. Z Maryi narodził się Jezus porównany do ślicznego kwiatu. Genealogię symboliczną Jezusa-Kwiatu wyprowadzano najpierw z korzenia Jessego, a następnie z jego gałęzi - Maryi, „Różdżki Jessego”. Wybrany przez Jahwe biblijny Jesse stał u początków ludzkiego rodowodu Jezusa, ponieważ Jego rodzice wywodzili się z królewskiego rodu Dawida, syna Jessego. Wskazuje na to genealogia Jezusa (Mt 1, 51-16; Łk 3, 23-38). W sztuce chrześcijańskiej Jesse jest przedstawiany jako siedzący lub śpiący starzec, z którego ciała wyrasta drzewo. Konary mogą być zakończone kielichami kwiatów, w których przedstawieni są przodkowie Pana Jezusa. Liczba postaci jest różna, czasem są to tylko królowie z koronami na głowach. W „różdżce Jessego”, której ostatnim pędem był Jezus, dostrzegano symbol Maryi. Przy okazji zastosowania tej przenośni wykorzystano też motyw dziewictwa Maryi, zwracając uwagę na podobieństwo wyrazów „virgo” - dziewica i „virga” - różdżka. Dlatego postacią wieńczącą drzewo Jessego jest Maryja z Dzieciątkiem na ręku, rozumiana jako „Różdżka Jessego”. „I wyrośnie różdżka z pnia Jessego, wypuści się odrośl z jego korzeni” (Iz 11, 1). Papież Leon Wielki (V w.) to mesjańskie proroctwo Izajasza wyjaśnia w następujący sposób: „W tej różdżce bez wątpienia przewidziana była błogosławiona Dziewica Maryja, która pochodząc od Jessego i Dawida, z Ducha Świętego poczęła i wydała nowy kwiat ludzkiego ciała z macierzyńskiego choć dziewiczego łona”.
Zarówno Maryja, jak i Pan Jezus pochodzili z Nazaretu, którego nazwę wiązano ze słowem „nezer” - kwiat, a Jezusa wprost zwano Nazarejczykiem. Można tutaj przytoczyć opinię św. Bonawentury, który Nazarenus rozumiał jako „floridus”, tzn. kwitnący. Ludolf z Saksonii, nawiązując do znaczenia słowa „Nazaret”, twierdził, że wypadało, aby prawdziwy kwiat, którym jest Chrystus, został poczęty w kwiecie, to jest w Nazarecie, z kwiatu, to jest z Błogosławionej Dziewicy, i wreszcie z kwiatami, czyli w czasie, gdy kwitną. Dla Tertuliana Chrystus był zarazem Owocem kwiatu, ponieważ dzięki kwiatowi i z kwiatu rodzi się owoc.
Wincenty z Beauvais, jeden z najsławniejszych uczonych średniowiecznych, tak wyjaśnia bogatą symbolikę „Różdżki Aarona”: „Kogóż oznaczała laska Aarona, co zakwitała, choć nikt jej nie podlewał, jeśli nie Maryję, która poczęła, choć nie znała męża? I nie dziw się, że przez kwiat rozumiemy tu Chrystusa, choć gdzie indziej oznacza Go owoc, jaki z kwiatu wyrasta. Wiesz przecież, że w lasce Aarona oznacza Go nie tylko kwiat czy owoc, ale same nawet liście. (…) Jak zatem laska Aarona zakwitła bez korzenia i bez jakiejkolwiek innej naturalnej pomocy, tak Dziewica Maryja urodził Syna bez małżeńskiego pożycia. Syn zaś Jej oznacza zarówno kwiat, a to ze względu na Jego wspaniałość, jak owoc - ze względu na korzyść, jaką nam przynosi. (…) Zastanów się jeszcze raz nad wspomnianym cudem, jaki dokonał się z laską Aarona. Pan, wiedząc, że to Jego dzieło zawiera w sobie wielką tajemnicę, nakazał laskę tę przechowywać na pamiątkę. Jej obecność była więc dla synów Izraela napomnieniem, aby starannie badali, co mogłoby oznaczać to cudowne wydarzenie. Od dawna odsłonił je prorok Izajasz, mianowicie w słowach: «Wyjdzie laska z korzenia Jessego i kwiat z korzenia jego wyrośnie i spocznie na nim Duch Pański» (Iz 11, 1). I jeszcze wyraźniej: «Oto Panna pocznie i porodzi Syna i nazwie Go imieniem Emmanuel» (Iz 7, 14). Szczególnie zaś jasno zapowiada tego Syna Dziewicy, czyli Emmanuela w słowach: «Dziecię nam się narodziło i Syn został nam dany» itd. (Iz 9, 5). Zatem to, na co wskazywał Bóg cudem, przestawało być Jego sekretem dzięki proroctwu, z kolei zapowiedzi proroka potwierdził Bóg tym, co się następnie rzeczywiście wydarzyło”.

Gramy z Senegalem!

2018-06-19 07:18

Grzegorz Sowa

Mecz z Senegalem dla polskiej reprezentacji to jedna wielka niewiadoma. Reprezentacja Senegalu prezentuje bardzo wysoki poziom, lecz my również niczym jej nie ustępujemy. Obie drużyny mają piłkarzy na najwyższym, światowym poziomie. Gospodarczo jednak prześcigamy ten piękny kraj o świetlne lata. Senegal to była kolonia francuska, niestety nie jest wciąż zbyt wydolną gospodarką. I choć w ostatnich latach się poprawia, to do naszych osiągnięć mu bardzo daleko. Pomimo faktu, iż Senegal jest najbardziej uprzemysłowionym państwem z krajów byłej Francuskiej Afryki Zachodniej, w miastach wciąż panuje wysokie bezrobocie i bieda.

Lightboxx/fotolia.com

Nigdy nie zapomnę sytuacji, gdy podczas mojej podróży do Senegalu na granicy gambijsko- senegalskiej otoczyła nas grupa dzieci- większość z nich nie prosiła jednak o pieniądze, lecz o kupno piłki futbolowej. Dla wielu młodych chłopaków w Senegalu gra w piłkę na zawodowym poziomie to wielkie marzenie. Marzą głównie o wyjeździe i grze w piłkę w Europie. Europa dla Senegalczyków to "ziemia obiecana" a miejsce na łodzi przemycającej ludzi, płynącej z Afryki lub krajów arabskich do Europy, kosztuje podobno od 2 do 4 tysięcy dolarów. Uzbieranie 2 tysięcy dolarów wydaje się wręcz nierealne. Afrykańskie rodziny są bardzo solidarne. Trzeba pamiętać, że sporo Afrykańczyków pracuje w różnych częściach świata, zwłaszcza w krajach francuskojęzycznych, gdzie mają dużo lepszy start ze względu na język. Więzy rodzinne są bardzo mocne. Senegalczycy bardzo sobie pomagają. Zdarza się, że czasem cała wioska zbiera się na opłacenie przejazdu jednego swojego mieszańca.

Bieda w Senegalu wędruje z północy na południe wraz z piaskiem Sahary, która coraz bardziej wdziera się w głąb kraju. Sieć wodociągowa jest tu rzadkością. Mało kto ma kran w domu. Chociaż zdarzają się wyjątki. Znajdziemy niejeden piękny dom pośród okrągłych domków krytych słomą lub blachą. Co ciekawe sieć telefonii komórkowej jest tu dobrze rozwinięta. Komórkę znaleźć można nawet w buszu. Piękno natury w Senegalu jest okazałe- piękne wybrzeże, niezwykłe baobaby i wonne eukaliptusy oraz kwitnące wszędzie wielobarwne kwiaty robią wrażenie , lecz niestety nigdy nie zrekompensuje panującej tam biedy. Nic dziwnego, że większość Senegalczyków marzy o wyjeździe do upragnionej Europy. Powszechnie panujące przeświadczenie u młodych chłopców o wielkich pieniądzach za grę w piłkę nożną Europie stanowi dla nich niezwykle mobilizujący czynnik do uprawiania tego sportu od maleńkości. Nielicznym udaje się dostać do tego wielkiego futbolowego świata. Jednym z nich jest wielka gwiazda senegalskiej piłki - Sadio Mane, który zrobił niebywałą karierę piłkarską.

Senegalczycy są głodni sukcesów - w tym pięknym państwie wszyscy wciąż pamiętają znakomity turnie w Korei Japonii z 2002 roku, kiedy "Lwy Terangi" dotarły aż do ćwierćfinału turnieju.

Nasz pierwszy grupowy przeciwnik dysponuje wyrównanym składem, a jego największymi gwiazdami są skrzydłowi - wspomniany już Sadio Mane (FC Liverpool) oraz Keita Balde (AS Monaco). Trenerem zespołu jest Aliou Cisse, były zawodnik m.in. francuskiego Paris Saint-Germain a także uczestnik pamiętnego mundialu w Azji.

Choć Senegalczycy mają kilku niezłych napastników, Cisse rzadko decyduje się grać dwójką snajperów. Jego ekipa zazwyczaj gra w formacji 4-5-1, bez klasycznej "dziesiątki" na boisku. Wszyscy trzej środkowi pomocnicy mają raczej za zadanie skutecznie przenosić akcje na skrzydła, by maksymalnie wykorzystać szybkość bocznych pomocników.

Senegal dysponuje młodym składem i tak właśnie jest w formacji obrony. Niewykluczone, że w w meczu z Polakami w bramce stanie 24-letni Andre Gomis, grający we włoskim SPAL. To na niego w ostatnim meczu eliminacji z RPA postawił Cisse, choć we wcześniejszych meczach eliminacji bronili bardziej doświadczeni Abdoulaye Diallo ze Stade Rennes.

Fromacja obronna Senegalu jest mocno obsadzona. Pod koniec eliminacji na prawą flankę wskoczył ledwie 19-letni Moussa Wogue, na co dzień grający w belgijskim KAS Eupen. Jego dobra forma zwiększyła pole manewru selekcjonera, jeśli chodzi o obsadę lewej strony. Może na niej zagrać bowiem grający do tej pory na prawej flance doświadczony Lamine Gassama, były gracz Olympique Lyon, a obecnie tureckiego Alanyasporu.

Nasz rywal z Afryki nie ma także problemu z obsadzeniem środka obrony. Liderem formacji defensywnej jest dobry znajomy Arka Milika i Piotrka Zieilńskiego - Kalidou Koulibaly, który ma pewne miejsce we włoskim SSC Napoli. Jego partnerem jest klubowy kolega Łukasza Teodorczyka z Anderlechtu - rosły Kara. W klubie gra wszystko, o ile tylko jest zdrowy, lecz nawet w przypadku urazu dla trenera Cisse nie będzie to zmartwienie. Do jego dyspozycji pozostaje bowiem Salif Sane z Hannoveru 96 - piłkarz mogący równie dobrze zagrać jako boczny obrońca lub defensywny pomocnik.

Środek pola obsadzony jest zawodnikami grającymi w Premier League. Niekwestionowanym pewniakiem do gry jest Idrissa Gueye, który jest filarem drużyny Evertonu. Mimo zmiany trenera klubowego jego pozycja jest niepodważalna i Gueye gra niemal w każdym meczu. Jego partnerem najprawdopodobniej będzie kapitan reprezentacji Cheikhou Kouyate. Środkowy pomocnik West Hamu United cieszy się zaufaniem Davida Moyesa, a para Gueye-Kouyate w kadrze gra bardzo dobrze od początku pracy Cisse.

Pozostaje pytanie, kto dołączy do nich, jako trzeci środkowy pomocnik. Mocnym kandydatem pozostaje wspomniany wcześniej Salif Sane, z tym, że wówczas na boisku byłoby trzech typowo defensywnych pomocników. Jeżeli Cisse chciałby postawić na atak - wówczas do dyspozycji ma Henriego Saiveta z Newcastle United oraz Badou Ndiaye z Galatasaray.

Największą mocną stroną Senegalczyków są skrzydła i to w atakach bocznymi sektorami boiska z pewnością upatrywać będą swoich szans. Grają tam bowiem najlepsi senegalscy piłkarze - wspomniany wcześniej Sadio Mane, za którego latem zeszłego roku Liverpool FC zapłacił ponad 40 mln euro oraz Keita Balde, kupiony w sierpniu przez AS Monaco za 30 mln euro. Zarówno Mane, jak i Balde są ważnymi zawodnikami swoich klubów. Na topie jest ostatnio zwłaszcza ten pierwszy, zaliczający siedem trafień i pięć asyst w piętnastu spotkaniach tego sezonu.

Największa konkurencja występuje właśnie na pozycji ataku. O miejsce na pozycji napastnika rywalizują Mame Diouf (Stoke City), Diafra Sakho (West Ham United) oraz Moussa Konate (SC Amiens). Do kadry puka też rewelacyjny 19-latek ze Stade Rennes Ismaila Sarr, a w grze o wyjazd na mundial pozostaje znany z francuskich boisk Moussa Sow. Choć 31-letni snajper od jakiegoś czasu gra w słabszej aczkolwiek bogatej lidze ze Zjednoczonych Emiratów Arabskich, to na razie nie odbijało się to na jego skuteczności w drużynie narodowej.

Senegalczycy nie mają w swoich szeregach piłkarza pokroju Roberta Lewandowskiego, lecz nie sposób nie zauważyć, że dysponują bardzo wyrównanym składem, złożonym z piłkarzy z bardzo dobrych europejskich klubów.

Na nasze nieszczęście Senegalczycy zwykli dobrze rozpoczynać wielkie turnieje, dlatego niezwykle ważne będzie, by "Biało-Czerwoni" dobrze zagrali od samego początku. Jeżeli już w fazie początkowej meczu uda się złamać przeciwnika i wprowadzić w jego grę chaos, nasze szanse na zwycięstwo będą rosły. Powszechne jest przeświadczenie, że psychika ma ogromne znaczenie w przypadku afrykańskich drużyn, dlatego tak ważne będzie, by już na początku meczu wyprowadzić naszych rywali z rytmu.

Spotkanie, które zainauguruje mundial zarówno dla Polaków, jak i Senegalczyków odbędzie się 19 czerwca o godzinie 17 na Otkrytie Arenie w Moskwie.

Przypuszczalny skład na mecz z Senegalem:

Szczęsny – Piszczek, Bednarek, Pazdan, Rybus – Błaszczykowski, Krychowiak, Góralski, Grosicki - Zieliński - Lewandowski

albo

Szczęsny – Piszczek, Bednarek, Pazdan, Rybus – Błaszczykowski, Krychowiak, Zieliński, Grosicki – Milik - Lewandowski

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Bp Nitkiewicz do neoprezbiterów: nie usiłujcie być wszechmocni

2018-06-19 18:15

apis / Sandomierz (KAI)

Nie usiłujcie być wszechmocni, poszerzając strefę swoich znajomości i wpływów – przestrzegał bp Krzysztof Nitkiewicz kapłanów (neoprezbiterów), podczas święceń kapłańskich, które odbyły się 19 czerwca w sandomierskiej katedrze.

Bożena Sztajner/Niedziela

Podczas uroczystej Mszy św. siedmiu diakonów otrzymało święcenia kapłańskie z rąk biskupa sandomierskiego Krzysztofa Nitkiewicza. Eucharystię koncelebrowali: biskup senior Edward Frankowski, księża wychowawcy i profesorowie seminarium, kapłani urzędów kurialnych oraz duszpasterze, którzy przybyli z wielu parafii na terenie diecezji i spoza jej granic. We wspólnej modlitwie uczestniczyli alumni, siostry zakonne, rodziny oraz bliscy kandydatów do kapłaństwa.

Bp Krzysztof Nitkiewicz w swej homilii ostrzegał kapłanów przed perfekcjonizmem według standardów świata. Wspomniał o ideologicznym nurcie transhumanizmu, który opierając się na rozwoju technologii cyfrowych zakłada, że jesteśmy dopiero na jakimś przejściowym etapie w drodze do bycia super istotami ludzkimi. Zdaniem biskupa, punktem odniesienia dla chrześcijanina ma być zawsze Bóg, a nie świat i jego standardy i należy liczyć się z tym, że może pojawić się pokusa, żeby zająć miejsce Stwórcy.

- Starajcie się podążać tokiem myślenia św. Pawła apostoła, który mówi, że kiedy jesteśmy słabi, kiedy niedomagamy, tylekroć jesteśmy mocni, gdyż pokładamy nadzieję w Bogu, który zawieść nie może. Powtarzajcie więc często, nie tylko podczas celebrowania Mszy św.: „Przyjmij nas Panie, stojących przed Tobą w duchu pokory i z sercem skruszonym” – mówił biskup.

Hierarcha apelował, by księża nie dążyli również do tego by być wszechwiedzący, nawigując godzinami w internecie i nasłuchując plotek oraz by nie udawali, że na wszystkim się znają, gdyż takie osoby nie cieszą się autorytetem i wzbudzają śmieszność.

- Wy natomiast słuchajcie bardziej Boga, niż swojego rozumu. Dobrze jest pogłębiać wiedzę, orientować się w teologii i w prawie kanonicznym. To okazuje się zdecydowanie bardziej przydatne w duszpasterstwie niż np. znajomość rynku samochodów. Kiedy jednak pojawi się myśl, że jak zdobędę tytuł naukowy, to dopiero będę kimś, idźcie zaraz przed Najświętszy Sakrament zapytać się Pana Jezusa, co o tym sądzi. Kościół nie potrzebuje "naukowców", którzy trwają w permanentnej adoracji własnej twórczości, ale pracowników w Winnicy Pańskiej złączonych z prezbiterium i z Ludem Bożym – podkreślał ordynariusz.

Biskup przestrzegał kapłanów przed konsekwencjami zapewnienia sobie wygodnego życia, zajmowania się sobą oraz światem osób i rzeczy, który stworzyli na własny użytek.

- Wreszcie wszechobecność. Bóg jest wszędzie, a niektórzy kapłani byli już niemal wszędzie, tyle, że brakuje ich tam, gdzie powinni być. Są za bardzo zajęci sobą oraz światem osób i rzeczy, który stworzyli na własny użytek. O konsekwencjach takiej postawy lepiej nawet nie wspominać, szeroko opisują je środki masowego przekazu. Nie po to dzisiaj przyjmujecie święcenia, żeby zapewnić sobie wygodne życie. Ojciec Święty Franciszek mówi, że zostaliśmy wezwani do misyjnego wyjścia zgodnie ze scenariuszem jaki objawia nam Bóg – wskazywał hierarcha.

Ordynariusz zwracał uwagę na to, że jest przestrzeń, w której duchowny może dążyć do doskonałości na wzór Boga w sposób nieograniczony i „ad libitum”, wczytując się w sens słów Jezusa: „Miłujcie waszych nieprzyjaciół i módlcie się za tych, którzy was prześladują, abyście się stali synami Ojca waszego, który jest w niebie; ponieważ On sprawia, że słońce Jego wschodzi nad złymi i nad dobrymi, i On zsyła deszcz na sprawiedliwych i niesprawiedliwych”.

- Powinniśmy tak postrzegać świat i ludzi. Kapłan ma żyć dla wszystkich, kochać każdego. Jakże to czasami trudne, nieraz wydaje się wręcz niemożliwe, kiedy jesteśmy pomawiani i wyśmiewani. Ile osób ma na ustach piękne słowa, w ręku kwiaty, a za plecami spiskują przeciwko tobie. Szukajmy wówczas schronienia w sercu Pana Jezusa, przytulmy się do Maryi – Matki Kapłanów. Uczyńmy to nie dlatego, żeby uratować nasze dobre imię, czy nawet życie, ale żeby nie przestać kochać – wskazywał bp Krzysztof Nitkiewicz.

Po obrzędzie święceń, który odbył się po homilii nowi kapłani Kościoła sandomierskiego po raz pierwszy koncelebrowali Mszę świętą. Przed błogosławieństwem wyrazili swoją wdzięczność za dar otrzymanych święceń.

Neoprezbiterzy otrzymali z rąk bp. Krzysztofa Nitkiewicza dekrety na mocy, których zostali skierowani, jako wikariusze do pracy duszpasterskiej do wspólnot parafialnych. Ks. Damian Blacha został mianowany wikariuszem w parafii Gorzyce, ks. Konrad Durma - w parafii św. Jana Chrzciciela w Janowie Lubelskim, ks. Łukasz Chmiel - w parafii św. Bartłomieja w Staszowie, ks. Mateusz Machniak - w parafii św. Barbary w Tarnobrzegu, ks. Patryk Gładkowski – w parafii w Jeżowem, ks. Piotr Sołdyga – w parafii św. Michała Archanioła w Ostrowcu Świętokrzyskim, ks. Grzegorz Wasąg - w parafii w Ożarowie.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jestem od poczęcia

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem