Reklama

Unikalny raport o majątku kościelnym

2013-05-28 12:06

Marcin Przeciszewski / Warszawa / KAI

BOŻENA SZTAJNER

31 procent dóbr zabranych Kościołowi na terenach obecnej Rzeczpospolitej pozostaje w rękach państwa - ukazuje raport przygotowany przez ks. prof. Dariusza Walencika na zlecenie Komisji Konkordatowych Rządu i Episkopatu. Dokument wykazuje też, że od 63 lat polskie państwo nie stosuje się do uchwalonego przez siebie ustawodawstwa, które nakazuje przekazywanie na cele kościelne dochodów z zagarniętych dóbr. Opracowanie nosi tytuł: "Regulacje prawne - nacjonalizacja – rewindykacja. Nieruchomości Kościoła katolickiego w Polsce w latach 1918 – 2012”. Ponad 480 stron liczy unikalny raport autorstwa ks. prof. Dariusza Walencika. Ukazuje dokładny stan posiadania Kościoła w Polsce od 1918 r. wraz ze wszystkimi późniejszymi zmianami. Z lektury dokumentu dowiadujemy się precyzyjnie ile Kościół posiadał w II Rzeczpospolitej, jaka była dokładnie skala komunistycznego zaboru oraz ile Kościołowi zwrócono na skutek częściowej rewindykacji dóbr po 1989 r. A wreszcie, ile polskie państwo wciąż jest winne Kościołowi, co powinno stanowić podstawę do ustalenia ostatecznej wysokości odpisu podatkowego. Badacz szczegółowo analizuje także sposób funkcjonowania Funduszu Kościelnego. Dowodzi, że Fundusz, którego celem miało być wspieranie kościelnej działalności, w praktyce przez 39 lat przeznaczał gros swych środków na walkę z Kościołem. Ta pierwszy w historii całościowy raport dotyczący kościelnego mienia ma charakter przełomowy, gdyż dotąd skalę zaboru mienia kościelnego można było tylko szacować z możliwością błędu, a teraz została precyzyjnie wyliczona w oparciu o najbardziej wiarygodne źródła.

Raport opiera się na źródłach pochodzących z kilkunastu archiwów kościelnych i państwowych, danych zgromadzonych przez pracowników Departamentu Wyznań Ministerstwa Administracji i Cyfryzacji, a ponadto wzbogacony został o wyniki badań autora podczas wcześniejszej, ośmioletniej pracy naukowej nad tym tematem.

Geneza raportu

Reklama

Pomysł opracowania raportu powstał na pierwszym spotkaniu Zespołów Roboczych Komisji Konkordatowych ds. Finansów, jakie odbyło się 3 kwietnia 2012 r. Celem rozpoczynających się wówczas rozmów Kościoła z rządem było zastąpienie utworzonego w 1950 r. na mocy ustawy o dobrach martwej ręki Funduszu Kościelnego - nowoczesnym i stosowanym w innych krajach europejskich rozwiązaniem w formie dobrowolnego odpisu podatkowego. A do tego, by określić właściwy poziom odpisu podatkowego mającego zastąpić Fundusz Kościelny, niezbędne było dokonanie precyzyjnych wyliczeń, jakie faktycznie sumy państwo winno do funduszu przekazywać. Przyjęto postulat, aby likwidację Funduszu Kościelnego poprzedzić szczegółowym raportem co do jego działalności oraz dóbr kościelnych pozostających wciąż w rękach państwa. Jego opracowanie powierzono ks. prof. Dariuszowi Walencikowi z Uniwersytetu Opolskiego, najlepszemu w Polsce specjaliście w zakresie dóbr majątkowych Kościoła.

Warto wyjaśnić, że na mocy ustawy o dobrach martwej ręki z 1950 r., Fundusz Kościelny powinny tworzyć wszystkie dochody uzyskiwane przez nowego właściciela, czyli państwo, z zabranych wówczas Kościołowi dóbr ziemskich. Problem polegał na tym, że państwo nigdy – ani przed 1989 r., ani później - nie respektowało zapisów ustawy w tym zakresie. Nigdy więc nie oszacowano ilości zabranych Kościołowi dóbr, ani dochodów z nich płynących. Fundusz Kościelny zasilany był znacznie niższymi środkami od przewidzianych, które uzyskiwał bezpośrednio z budżetu. O ich wysokości decydował wyłącznie aktualny układ polityczny. Ustawowego obowiązku przeznaczania na cele kościelne dochodów z zabranych im majątków, nie respektowały także demokratyczne rządy po 1989 r. W wolnej Polsce państwo nie zadało sobie trudu, aby wyliczyć ile Kościoły winny otrzymywać z Funduszu Kościelnego, mimo świadomości, że obecna sytuacja jest niesprawiedliwa. Znana jest wypowiedź min. Marka Pernala, dyrektora Biura ds. Wyznań Urzędu Rady Ministrów z 13 grudnia 1994 r., w której przyznał, że państwo nie wypełnia swoich zobowiązań w tym zakresie. Na podstawie materiałów archiwalnych Ministerstwa Rolnictwa i byłego Urzędu do Spraw Wyznań oszacował, że tylko na podstawie ustawy o dobrach martwej ręki państwo przejęło od kościołów i związków wyznaniowych nieruchomości i majątki ziemskie o łącznym obszarze ok. 134 tys. ha, w tym od Kościoła katolickiego ok. 120 tys. ha. Biorąc za podstawę przeciętny dochód z hektara w gospodarstwie uspołecznionym, wyliczył, że dochód państwa z przejętych nieruchomości Kościoła katolickiego w 1994 r. wynosił co najmniej 457 mld zł, a na rzecz Funduszu Kościelnego przekazano 110 mld (stare złote). Wyjaśnił, że "ten szacunek jest najniższym z możliwych, ponieważ przyjęta została najniższa spośród występujących w dostępnych i publikowanych źródłach kategoria dochodu".

Mimo takiej deklaracji ministra odpowiedzialnego za relacje państwa z Kościołami i innymi związkami wyznaniowymi, nic w tej sprawie przez kolejne lata nie zrobiono. Do tematu powrócono dopiero w trakcie rozmów na forum Komisji Konkordatowych w ubiegłym roku, poświęconych likwidacji Funduszu Kościelnego i zastąpienia go dobrowolnym odpisem podatkowym. Niezbędne okazało się opracowanie raportu, odpowiadającego na pytanie: ile Kościół stracił, ile odzyskał oraz co pozostaje w rękach państwa. Mając takie dane można dopiero wyliczyć, ile powinien wynosić w rzeczywistości budżet Funduszu Kościelnego - w zgodzie z art. 8 ustawy o dobrach martwej ręki.

Ile zabrano Kościołowi?

W świetle precyzyjnych wyliczeń ks. prof. Walencika obszar nieruchomości, jakie posiadał Kościół katolicki w Polsce przed 1939 r. (w dwóch swych obrządkach rzymsko- i greckokatolickim) wynosił 377 tys. 885, 4 ha. Po utracie ziem wschodnich Rzeczpospolitej na skutek ich okupacji przez Armię Czerwoną w 1939 r. oraz decyzji o zmianie granic podjętej przez mocarstwa w 1945 r., Kościołowi pozostało 168 tys. 963, 9 ha. Chodzi tu o tzw. ziemie dawne, czyli te, które i przed o po wojnie należały do Polski.

Wynika stąd, że na skutek przejęcia poważnej części terenów państwa polskiego przez Związek Radziecki, osoby prawne Kościoła katolickiego utraciły bezpowrotnie 208 tys. 921,5 ha, czyli ponad połowę swego stanu posiadania.

Na poniemieckich ziemiach zachodnich i północnych (tzw. ziemie odzyskane), gdy weszły one w skład państwa polskiego, Kościołowi katolickiemu (i innym związkom wyznaniowym) pozwolono na objęcie części nieruchomości po Kościołach niemieckich. Dekret z 8 marca 1946 r. przyznawał znajdujące się tam mienie należące do niemieckich instytucji publicznych, uznawanym przez PRL osobom prawnym prawa publicznego. W ten sposób traktowany był w pierwszym okresie i Kościół. W świetle spisów z lat 1948/49 obszar nieruchomości będących w użytkowaniu kościelnych osób prawnych na tych terenach wynosił 33 tys. 334 ha.

Bezpośrednio po wojnie, na terenie Polski w jej nowych granicach Kościół katolicki władał 202 tys. 297, 9 ha nieruchomości ziemskich. Polskie władze komunistyczne nie przystąpiły od razu do ich konfiskaty. Dekret promoskiewskiego, agenturalnego Polskiego Komitetu Wyzwolenia Narodowego o reformie rolnej z 6 września 1944 r. stwierdzał, że o położeniu prawnym nieruchomości należących do Kościoła ma zadecydować Sejm Ustawodawczy. PKWN ograniczył się do przejęcia lasów stanowiących własność instytucji kościelnych. Zagarnięte zostały działki leśne o powierzchni powyżej 25 ha, włącznie z nieruchomościami tam się znajdującymi.

Generalny atak na Kościół nastąpił wraz z końcem lat czterdziestych XX w. Wówczas podjęta została decyzja o pozbawieniu go materialnych podstaw działania. Pierwszym krokiem była likwidacja dzieł charytatywnych Kościoła. Na podstawie ustawy z 28 października 1948 r. o zakładach społecznych służby zdrowia upaństwowiono wszystkie kościelne szpitale. 23 stycznia 1950 r. poddano pod przymusowy państwowy zarząd cały majątek znajdujący się we władaniu kościelnej Caritas i jej ogniw. 8 stycznia 1951 r. weszła w życie ustawa o przejęciu aptek na własność państwa – w tym licznych prowadzonych przez zakony.

20 marca 1950 r. komunistyczny Sejm przyjął ustawę "o przejęciu przez państwo dóbr martwej ręki, poręczeniu proboszczom gospodarstw rolnych i utworzeniu Funduszu Kościelnego”. Stanowiła ona, że upaństwowieniu bez odszkodowania podlegać będą nieruchomości ziemskie Kościoła i innych związków wyznaniowych, leżące poza granicami miast. Jako nieruchomość ziemska traktowana był cała ziemia wraz z budynkami gospodarczymi oraz mieszkalnymi służby rolnej.

Nie podlegały upaństwowieniu, w świetle ustawy, te nieruchomości ziemskie, które były przeznaczone na cele kultowe. Słowem te, na których znajdowały się obiekty kultu religijnego, siedziby władz związków wyznaniowych, cmentarze, kaplice, kościoły i domy zakonne. Ponadto ustawa poręczała proboszczom posiadanie gospodarstw rolnych, stanowiących źródło ich utrzymania. Granicą było 50 ha, a w 3 województwach: poznańskim, pomorskim oraz śląskim - 100 ha. W takiej sytuacji zabierano parafii przynależne jej beneficjum rolne, natomiast zostawiać miano ziemię, z której dochód na swe utrzymanie czerpał proboszcz.

Jednak w rzeczywistości praktyka była inna. Konfiskowano zazwyczaj to, co urzędnicy uznali za godne konfiskaty, nie zważając na zapisy ustawy o dobrach martwej ręki. O tym, czy cokolwiek proboszczowi pozostawiono czy nie, decydowała wyłącznie polityczna jego ocena. Stojący w latach pięćdziesiątych na czele Urzędu ds. Wyznań dyr. Antoni Bida na naradzie wojewódzkich pełnomocników do spraw przejęcia dóbr martwej ręki w dniu 11 grudnia 1950 r. podkreślił, że "ratio legis" ustawy jest pozostawienie gruntów duchownym. W związku z tym należy proboszczom pozostawić 5 ha nawet wtedy, gdy hipoteczny tytuł własności nie potwierdza beneficjalnego charakteru gruntów. Jeżeli zaś proboszcz jest „politycznie pozytywny” i ziemię uprawiał (tj. nie wydzierżawiał jej), można pozostawić nawet 10 ha. Bywały i takie sytuacje, że gospodarstwo proboszcza nacjonalizowano, ale – o ile był grzeczny – to nadal pozostawiano mu w je użytkowanie.

Oprócz tego Prymasowi Stefanowi Wyszyńskiemu, który zgodził się podpisać porozumienie z rządem (14 kwietnia 1950 r.), udało się wynegocjować pozostawienie po 5 ha dla każdego domu zakonnego, po 50 ha dla biskupów diecezjalnych oraz po 50 ha dla seminariów duchownych.

W sumie, na skutek opisanych wyżej działań obszar upaństwowionych nieruchomości ziemskich Kościoła katolickiego - jak wylicza w swym raporcie ks. prof. Walencik - wyniósł 144 tys. 738, 3 ha. Jako własność Kościoła pozostało 13 tys. 225, 6 ha, a ponadto podmioty kościelne były użytkownikami bądź dzierżawcami 12 tys. 473, 4 ha ziemi. W sumie we władaniu różnych jednostek organizacyjnych Kościoła katolickiego na terenie ziem dawnych pozostało 25 tys. 699 ha oraz 4 tys. 318 ha na ziemiach zachodnich i północnych.

Ponadto podmiotom kościelnym skonfiskowano 3 tys. 437 budynków w całości i 381 w części.

Fundusz Kościelny

Jak już mówiliśmy, ustawa o dobrach martwej ręki stanowiła (art. 8), że dochody pochodzące z przejętego majątku kościelnego miały być przekazywane na rzecz powołanego wówczas Funduszu Kościelnego. Był to jednak zapis martwy, a od samego początku Fundusz czerpał potrzebne mu środki z budżetu państwa. Zgodnie z ustawą Fundusz Kościelny miał służyć utrzymaniu i odbudowie kościołów, finansowaniu kościelnej działalności charytatywno-opiekuńczej, udzielaniu duchownym pomocy materialnej i lekarskiej, organizowaniu dla nich domów wypoczynkowych oraz ubezpieczeniu zdrowotnemu duchownych w uzasadnionych wypadkach. Przewidywał także ubezpieczenie emerytalne tych księży, którzy kwalifikowani byli przez władzę jako "społecznie zasłużeni". Systemem ubezpieczeń społecznych objęto wyłącznie duchownych-kolaborantów, działających np. w Komisji Księży przy ZBOWID bądź w państwowym Zrzeszeniu Katolików "Caritas". Stanowili oni w szczytowym okresie najwyżej ok. 10 % ogółu duchownych.

W praktyce większość zadań nałożonych na Fundusz w ustawie o dobrach martwej ręki nie była wypełniana, natomiast przez cały okres komunistyczny Fundusz Kościelny służył finansowaniu działalności antykościelnej oraz premiowaniu duchownych lojalnych wobec reżimu. A dysponując dość sporymi środkami – rzędu kilkudziesięciu milionów złotych rocznie - stał się wygodnym narzędziem realizacji polityki wyznaniowej totalitarnego państwa.

Ks. prof. Walencik wykazuje, że w latach 1950-89 ze środków Funduszu Kościelnego finansowano - bez żadnej podstawy prawnej – m. in. działalność Centralnej Szkoły Partyjnej przy KC PZPR, Ośrodka Doskonalenia Kadr Ministerstwa Sprawiedliwości, dotowano Związek Nauczycielstwa Polskiego, propagandowe wiece antykościelne oraz materiały szkalujące hierarchię Kościoła katolickiego, wypłacano nagrody kierownikom wydziałów ds. wyznań, opłacano donosy na księży, finansowano prasę antykatolicką i delegacje zagraniczne pracowników Urzędu ds. Wyznań.

Wysokość środków, jakie wydatkował Fundusz Kościelny stopniowo rosła. O ile w pierwszym roku istnienia dysponował on sumą 1 mln 100 tys. zł, to w dziesięć lat później - 29 mln. 400 tys. zł, w 1981 r. – 51 mln 495 tys. zł, a w 1988 r. - 357 mln 791 tys. zł (kwoty są podane w zł sprzed denominacji).

Z tego zdecydowana większość pieniędzy przeznaczana była na działalność pozaustawową, czyli antykościelną. Np. w 1952 r. na takie cele wydano 39,3 % Funduszu, a w 1962 r. - 82,6%. Wysokość środków na cele walki z Kościołem spadła na początku okresu rządów Edwarda Gierka do 48, 1 %, aby potem znów wzrosnąć - do aż 94,6 % w 1989 r. Widać tu wyjątkową determinację komunistów, którzy nawet w okresie manifestowanego wówczas dialogu z Kościołem, do końca zwiększali ilość środków przeznaczonych na walkę z nim. Nic w tym dziwnego, skoro aż do przełomu 1989 r. Kościół katolicki traktowany był jako „wróg nr 1” systemu komunistycznego. W sumie 2/3 środków Funduszu Kościelnego w okresie PRL przeznaczono na finansowanie zadań wymierzonych przeciwko Kościołowi i nie znajdujących żadnego oparcia w zapisach ustawy o dobrach martwej ręki.

Dla porównania ks. Walencik pokazuje, jak znikomą część środków Fundusz Kościelny wydatkował na działalność charytatywną bądź na odbudowę i utrzymanie świątyń. Na wspieranie pracy charytatywnej Kościołów do 1989 r. wydawano przeciętnie zaledwie 0,2 % środków Funduszu, a na odbudowę i utrzymanie świątyń kilkanaście procent.

Radykalny zwrot w funkcjonowaniu Funduszu Kościelnego nastąpił w 1990 r. Od tego czasu sto procent środków Fundusz przeznaczał na cele ustawowe. Początkowo największą pozycję w wydatkach Funduszu zajmowało wspomaganie kościelnej działalności charytatywnej, opiekuńczej i oświatowo-wychowawczej oraz remonty i konserwacje kościelnych obiektów zabytkowych. W kolejnych latach trend ten uległ szybkiej zmianie na rzecz finansowania składek duchownych na ubezpieczenie. Fundusz Kościelny od mniej więcej połowy lat 90. wpłaca 80 % składki do ZUS za tych duchownych, którzy nie są zatrudnieni na umowie o pracę, czyli krótko mówiąc, oddają się w pełni działalności duszpasterskiej. Dodatkowo Fundusz Kościelny finansuje 100 % składki misjonarzy i członków zakonów kontemplacyjnych. Podstawę składki stanowi najniższe ustawowe wynagrodzenie, zatem duchowni ci otrzymują potem najniższe emerytury. Fundusz nie opłaca składek duchownych, którzy są zatrudnieni na umowie o pracę i są podatnikami podatku dochodowego od osób fizycznych.

Raport ukazuje, że po 1989 r. coraz większy udział w wydatkach Funduszu Kościelnego zajmują składki emerytalne i zdrowotne osób duchownych. O ile w 1990 r. stanowiły one 7,9 % wydatków, to w 2000 r. - 87,2 %, a od 2010 r. do dziś - dokładnie 100 % wydatków Funduszu. W związku z tym zmniejszaniu podlegały wydatki na działalność charytatywną bądź remonty zabytkowych obiektów sakralnych. Na działalność charytatywną przeznaczono w 1990 r. 60,3 % środków Funduszu, a w 2000 r. już tylko 6 %. Natomiast od 2010 r. nie są pokrywane w ogóle. Z kolei na utrzymanie i remonty zabytkowych obiektów sakralnych w 1990 r. Fundusz wydał 31,8 % swych środków, w 2000 r. - 6,9 %, a od 2010 r. nie wydaje na ten cel ani złotówki.

Rewindykacja kościelnego mienia

W 1989 r. polskie państwo uznało swoją winę wobec Kościoła i zadeklarowało wolę naprawienia krzywd. Prawny wyraz tej decyzji znalazł się w uchwalonej przez Sejm 17 maja 1989 r. ustawie o stosunku państwa do Kościoła katolickiego. Jej przepisy rozstrzygały o sposobie przywracania w postępowaniu regulacyjnym własności upaństwowionych nieruchomości kościelnych. W celu rewindykacji tych nieruchomości utworzono Komisję Majątkową, składającą się zarówno z przedstawicieli Kościoła, jak i państwa. Warto zaznaczyć, że zwrotowi podlegały tylko te nieruchomości, których przejęcie nastąpiło z pogwałceniem wprowadzonego przez samych komunistów prawa, bądź bez jakiegokolwiek tytułu prawnego. Była to sytuacja odmienna niż w innych krajach postkomunistycznych, np. w Czechach, gdzie zdecydowano się oddać Kościołowi wszystko co mu zabrano.

Na mocy ustawy o stosunkach państwo-Kościół nastąpiło też uwłaszczenie tych nieruchomości, którymi w dniu wejścia w życie ustawy (23 maja 1989 r.) Kościół władał. Potwierdzono zatem prawo własności do 14 tys. 74 ha, którymi władały w tym czasie osoby prawne Kościoła. Wcześniej analogiczne uwłaszczenie dotyczące 4 tys. 317 ha dokonane zostało na ziemiach poniemieckich, w okresie odwilży gierkowskiej w latach 70.

Szczegółowo pracę Komisji Majątkowej określało "zarządzenie Ministra-Szefa Urzędu Rady Ministrów z 8 lutego 1990 r. w sprawie trybu postępowania regulacyjnego w przedmiocie przywrócenia osobom prawnym Kościoła katolickiego własności nieruchomości lub ich części" oraz "Rozporządzenie Rady Ministrów z 21 grudnia 1990 r. w sprawie wyłączania nieruchomości zamiennych lub nakładania obowiązku zapłaty odszkodowania na rzecz kościelnych osób prawnych".

Ustawa o stosunku państwa do Kościoła katolickiego stanowiła, że przedmiotem postępowania regulacyjnego przed Komisją Majątkową mogły być m.in. nieruchomości lub ich części zagarnięte na podstawione ustawy o dobrach martwej ręki, o ile nie wydzielono z nich gospodarstw rolnych proboszczów, diecezji bądź seminariów duchownych. Także grunty leśne, o ile stanowiły część przejętych nieruchomości ziemskich. Dodatkowo postępowaniem regulacyjnym mogły zostać objęte upaństwowione nieruchomości kościelne, jeżeli zostały wywłaszczone, a odszkodowanie nie zostało wypłacone lub nie zostało podjęte.

Jeśli chodzi o majątek stowarzyszeń kościelnych lub zgromadzeń bezhabitowych, przedmiotem postępowania mogły być te dobra, które zostały przejęte w drodze rozporządzenia Ministra Administracji Publicznej z 10 marca 1950 r. o likwidacji tych stowarzyszeń. Postępowanie dotyczyć mogło także upaństwowionych nieruchomości fundacji kościelnych, jak i mienia kościelnych osób prawnych upaństwowione po 1948 r. w trybie egzekucji zaległości podatkowych. Natomiast bezpowrotnie Kościół z Polski stracił wszystko to, co znajdowało się na terenach włączonych do ZSRR po 1945 r.

W sumie, Komisja Majątkowa w trakcie swej dwudziestoletniej działalności przywróciła bądź przekazała jako mienie zamienne osobom prawnym Kościoła katolickiego nieruchomości o powierzchni 65 tys. 705,2 ha. Ponadto na mocy prawomocnie zakończonych postępowań sądowych Kościołowi zwrócono nieruchomości o powierzchni 29 ha. Oprócz tego w wyniku działalności Komisji Majątkowej do osób prawnych Kościoła katolickiego powróciło 490 budynków i lokali oraz skarb państwa przekazał im 140 mln 326,8 tys. zł. tytułem odszkodowań. Dodając do tego ziemie użytkowane w okresie PRL, a później uwłaszczone, można wyliczyć, że łączna suma rewindykowanych nieruchomości ziemskich Kościoła wyniosła 115 tys. 714,7 ha. W efekcie tego procesu na tzw. ziemiach dawnych (tych co przed i po wojnie należały do Polski) zwrócono Kościołowi katolickiemu 56,9 % zabranych nieruchomości ziemskich, a na terenie całej Polski (w obecnych jej granicach) - 69,2 %.

Porównując te dane ks. prof. Walencik wylicza, że w rękach polskiego państwa pozostało 67 tys. 286 ha nieruchomości ziemskich zabranych Kościołowi. Jednakże biorąc pod uwagę, że osoby prawne Kościoła katolickiego na Ziemiach Zachodnich i Północnych uzyskały nadwyżkę w wysokości 4 tys. 928, 3 ha, zasadnym wydaje się jej potrącenie. Tym samym - jak stwierdza autor raportu - należy finalnie przyjąć, iż obszar nieruchomości, które nie zostały zwrócone osobom prawnym Kościoła katolickiego wynosi 62 tys. 357,6 ha.

Jaka rekompensata za Fundusz Kościelny?

Skoro celem przygotowywanej obecnie umowy Kościoła z rządem jest wprowadzenie odpisu podatkowego zastępującego likwidowany Fundusz Kościelny, niezbędne jest dokonanie precyzyjnych wyliczeń, jakim minimalnym budżetem winien dotąd dysponować tenże fundusz. Za podstawę aktualnego wyliczenia jego budżetu należałoby przyjąć dochody jakie państwo uzyskuje z nieruchomości zagarniętych na podstawie ustawy o dobrach martwej ręki.

Z wyliczenia Biura do Spraw Wyznań URM dokonanego w 1994 r. wynika, że na podstawie ustawy o dobrach martwej ręki państwo przejęło od Kościoła katolickiego nieruchomości ziemskie o łącznym obszarze około 120 tys. ha. Od tego należy odjąć to, co Komisja Majątkowa zwróciła lub przekazała jako grunty zamienne z powodu nienależytego wykonania tejże ustawy (49 tys. 200 ha) oraz grunty upaństwowione, ale pozostające w rękach Kościoła, z których proboszczowie mogli otrzymywać dochody (5 tys. 471,2 ha). Tak więc masę Funduszu Kościelnego powinny stanowić aktualnie - jak precyzyjnie wylicza w swym raporcie ks. prof. Walencik - nieruchomości o obszarze 65 tys. 329 ha (59 tys. 906,5 ha przeliczeniowych), które nie zostały zwrócone Kościołowi na terenie ziem dawnych. Przyjmując dochodowość z tzw. hektara przeliczeniowego wyliczaną przez Główny Urząd Statystyczny w 2011 r. na 2713 zł (co jest najniższą spośród dostępnych kategorii dochodu z ziemi), łatwo jest obliczyć, że obecny budżet Funduszu Kościelnego musiałby wynosić 162 mln 526 tys. zł i to tylko dla Kościoła katolickiego.

Taka zatem suma powinna być brana pod uwagę przy wyznaczaniu wysokości odpisu podatkowego, który ma zastąpić dotychczasowy Fundusz Kościelny: 162,5 mln zł, a nie 96 mln zł, które w obecnym roku państwo przeznaczyło na ten cel. Dlatego Kościół na początku negocjacji wysunął propozycję 1 % odpisu podatkowego. Tylko bowiem taki odpis zagwarantowałby Kościołowi to, co rzeczywiście mu się należy z tytułu zastąpienia Funduszu Kościelnego innym rozwiązaniem. Szkoda, że przy podejmowaniu decyzji o ostatecznej wysokości odpisu podatkowego nie poczekano na zakończenie prac nad raportem ks. prof. Walencika. Uwzględnienie wyników jego prac zaowocowałoby zapewne korzystniejszym dla Kościoła rozwiązaniem. Przyczyną jest wyjątkowo sztywna postawa strony rządowej, która przez półtora roku nie godziła się na podniesienie proponowanej przez nią wysokości odpisu 0,3 %, tak, że osiągnięcie odpisu 0,5 % Kościół musiał uznać za sukces.

Tagi:
Kościół raport

Konferencja Episkopatu Polski - raport KAI

2018-12-05 08:50

Paweł Bieliński/KAI

Konferencja Episkopatu Polski liczy 95 członków. Włącznie z seniorami jest w Polsce 154 biskupów, w tym 151 obrządku łacińskiego i trzech obrządku bizantyjsko-ukraińskiego. Statystyczny polski biskup liczy 68 lat, pochodzi z rodziny chłopskiej i ma doktorat z teologii. Wśród urzędujących biskupów średnia wieku ordynariusza diecezji wynosi 64 lata, a pomocniczego – 59 lat. Najstarszymi ordynariuszem diecezji jest 74-letni bp Ignacy Dec ze Świdnicy, a najmłodszym 49-letni bp Wiesław Śmigiel z Torunia. Publikujemy fragment raportu przygotowanego z okazji 25 - lecia Katolickiej Agencji Informacyjnej. Raport dotyczy głównych kierunków działalności Kościoła katolickiego w Polsce.

Flickr/episkopat.pl

Już pod koniec XVIII w. biskupi obrządku łacińskiego, unickiego i ormiańskiego z terenu ówczesnej Rzeczypospolitej zaczęli odbywać wspólne posiedzenia, by wymieniać doświadczenia i opinie, a także koordynować pracę duszpasterską Kościoła. W czasach zaborów mogły się odbywać jedynie spotkania biskupów metropolii: gnieźnieńsko-poznańskiej w zaborze pruskim, warszawskiej w zaborze rosyjskim i lwowskiej w zaborze austriackim.

Dopiero w 1917 r. metropolita warszawski abp Aleksander Kakowski jako prymas Królestwa Polskiego zwołał hierarchów z trzech zaborów na pierwszy, nieoficjalny jeszcze, zjazd biskupów. Pierwsze ich oficjalne spotkanie odbyło się tuż po odzyskaniu przez Polskę niepodległości – w grudniu 1918 r., pod przewodnictwem wizytatora apostolskiego w Polsce ks. infułata Achille Rattiego (późniejszego papieża Piusa XI). Z czasem zjazdy te zaczęto nazywać konferencjami. Po Soborze Watykańskim II przybrały one prawno-instytucjonalną formę Konferencji Episkopatu Polski.

Przewodniczącymi zjazdów biskupich, a potem KEP, byli z urzędu kolejni prymasi Polski (czyli metropolici gnieźnieńscy) aż do 1994 r., gdy po raz pierwszy hierarchowie wybrali swego przewodniczącego (notabene został nim wówczas, na dwie kadencje, ponownie prymas Józef Glemp). Od 1969 r. powoływany jest również wiceprzewodniczący KEP.

Zadania Konferencji Episkopatu

Zgodnie ze swym statutem, obowiązującym od 2009 r., „Konferencja Episkopatu Polski jest stałą instytucją, utworzoną przez Stolicę Apostolską, którą stanowią biskupi kanonicznie związani z terenem Rzeczypospolitej Polskiej, pozostający w jedności z Biskupem Rzymskim i pod jego autorytetem wypełniający wspólnie pasterskie zadania wśród wiernych swojego terytorium”. Nie jest ona „zarządem” Kościoła katolickiego w danym kraju, gdyż biskupi nie podlegają władzy przewodniczącego Konferencji ani jej struktur. Ich rolą jest jedynie wspomaganie biskupów w pełnieniu przez nich misji duszpasterskiej. Podstawową zasadą pracy Konferencji Episkopatu jest „kolegialność”, wyrażająca się we wspólnym podejmowaniu decyzji przez biskupów.

Do zadań Konferencji Episkopatu należy badanie „problemów duszpasterskich celem znalezienia najstosowniejszych metod ewangelizacji w uwarunkowaniach i okolicznościach życia Kościoła w Polsce, z uwzględnieniem wymiaru ekumenicznego i dialogu międzyreligijnego”. Podejmuje też ona „problemy społeczne, ukazując je w świetle posłannictwa Kościoła”, oraz „stara się o zachowanie i rozwój kultury chrześcijańskiej”.

Istotnym zadaniem Konferencji Episkopatu jest utrzymywanie kontaktów z państwem w imieniu Kościoła w danym kraju. Rola ta jest jednak ograniczona, gdyż w kwestiach regulowanych przez Konkordat stroną do rozmów z władzami jest Stolica Apostolska.

Ponadto Konferencja Episkopatu Polski sprawuje „duchową opiekę nad Polonią zagraniczną, w porozumieniu z miejscowymi Konferencjami Episkopatów”. Opieka ta jednak nie ma charakteru jurysdykcyjnego, gdyż polscy księża, będący duszpasterzami Polonii, zgodnie z prawem kanonicznym podlegają biskupowi miejsca.

Członkostwo w KEP

Do KEP należą: „Prymas Polski, zachowujący honorowe pierwszeństwo wśród biskupów polskich”, arcybiskupi i biskupi diecezjalni „oraz ci, którzy są z nimi prawnie zrównani”: biskup polowy, biskupi obrządku bizantyjsko-ukraińskiego, biskupi koadiutorzy, biskupi pomocniczy, a także biskupi tytularni „pełniący w ramach Konferencji szczególne zadania, zlecone im przez Stolicę Apostolską lub Konferencję Episkopatu”. Biskupi seniorzy (emeryci) nie są członkami KEP.

Zebrania plenarne

Nie rzadziej niż dwa razy w roku KEP zbiera się na zebraniu plenarnym. Na zaproszenie przewodniczącego może w nim brać udział nuncjusz apostolski w Polsce. Deklaracje doktrynalne muszą być przyjęte na zebraniu plenarnym jednomyślnie (lub większością przynajmniej dwóch trzecich głosów, lecz wtedy ich ogłoszenie wymaga uprzedniego uznania przez Stolicę Apostolską). Do wydania dekretów ogólnych wymaga się dwóch trzecich głosów, zaś inne uchwały zapadają bezwzględną większością głosów, przy obecności przynajmniej połowy członków KEP.

W zebraniach plenarnych mogą też uczestniczyć biskupi seniorzy, ale jedynie z głosem doradczym, bez prawa do udziału w głosowaniach.

Rada Stała

Między zebraniami plenarnymi zbiera się Rada Stała, którą tworzą przewodniczący KEP, jego zastępca, sekretarz generalny, Prymas Polski, kardynałowie kierujący diecezjami oraz ośmiu biskupów wybranych przez zebranie plenarne (sześciu diecezjalnych i dwóch pomocniczych). Do jej kompetencji należy m.in. czuwanie nad wykonaniem decyzji Konferencji i przygotowanie zebrań plenarnych. Może także w imieniu Konferencji zajmować stanowisko w sprawach publicznych, „kiedy tego wymaga dobro Kościoła”.

Obecnie członkami Rady Stałej są z urzędu: abp Stanisław Gądecki (przewodniczący KEP), abp Marek Jędraszewski (zastępca przewodniczącego), bp Artur Miziński (sekretarz generalny), kard. Kazimierz Nycz (urzędujący kardynał) i abp Wojciech Polak (Prymas Polski). A członkami Rady z wyboru są: abp Stanisław Budzik (Lublin), bp Andrzej Czaja (Opole), abp Sławoj Leszek Głódź (Gdańsk), abp Józef Kupny (Wrocław), abp Grzegorz Ryś (Łódź), abp Wiktor Skworc (Katowice), bp Marek Mendyk (Legnica) i bp Piotr Turzyński (Radom).

Rada Biskupów Diecezjalnych

Przynajmniej raz w roku zbiera się też Rada Biskupów Diecezjalnych, ustanowiona w 2009 r. Do jej kompetencji należy ocena, badanie i podejmowanie decyzji w sprawach dotyczących ogólnych kierunków duszpasterskich i administracji diecezji oraz kwestie finansowe. Zwołuje ją przewodniczący KEP. W jej obradach bierze udział 44 biskupów diecezjalnych oraz sekretarz generalny KEP.

Prezydium KEP

Przewodniczący KEP i jego zastępca są wybierani spośród biskupów diecezjalnych na okres pięciu lat. Mogą oni te funkcje sprawować „bez przerwy przez dwie kolejne kadencje”. Razem z sekretarzem generalnym tworzą oni Prezydium Konferencji. Również ono ma prawo zabierać głos w sprawach publicznych, „kiedy wymaga tego dobro Kościoła”. Ponadto „przedstawia kandydatów na przewodniczących komisji, rad, zespołów i duszpasterzy krajowych, na rektorów polskich misji katolickich i rektorów polskich instytucji katolickich, podległych Konferencji”. Od 12 marca 2014 r. przewodniczącym KEP jest abp Stanisław Gądecki, a jego zastępcą abp Marek Jędraszewski.

Sekretarz generalny, którym od 10 czerwca 2014 r. jest bp Artur Miziński, wybierany jest spośród członków Konferencji na pięć lat. Funkcję może sprawować „bez przerwy przez dwie kolejne kadencje”. Oprócz wykonywania pracy administracyjnej „może być delegowany przez przewodniczącego Konferencji do kontaktów z władzami państwowymi w sprawach dotyczących stosunków między Kościołem a państwem, z zachowaniem kompetencji Stolicy Apostolskiej”. Podlega mu Biuro Prasowe, kierowane przez rzecznika Konferencji, który utrzymuje kontakty ze środkami społecznego przekazu i wydaje organ urzędowy Konferencji. Funkcję tę pełni od 2015 r. ks. Paweł Rytel-Andrianik.

Sprawy ekonomiczne

Sprawy ekonomiczne KEP leżą w gestii Rady Ekonomicznej, której obecnie przewodniczy kard. Kazimierz Nycz. Natomiast bezpośrednio majątkiem Konferencji zarządza ekonom, wybierany na pięć lat. Co roku składa na zebraniu plenarnym sprawozdanie ze swej działalności. Przed zatwierdzeniem musi być ono zaopiniowane przez Komisję Rewizyjną (kieruje nią abp Wiktor Skworc). Funkcję ekonoma KEP pełni od 2008 r. ks. Janusz Majda z Tarnowa.

Komisje, rady zespoły

Poszczególnymi dziedzinami życia Kościoła zajmują się komisje, rady i zespoły, stałe lub doraźne. Komisje składają się z biskupów, wspomaganych przez konsultorów, duchownych i świeckich. Ich kadencja trwa pięć lat i może być przedłużona o kolejne pięć. Obecnie jest 11 komisji, 12 rad i 20 zespołów.

KEP desygnuje także swoich reprezentantów do Komisji Wspólnej Przedstawicieli Rządu RP i KEP (jej współprzewodniczącym ze strony kościelnej jest od 2007 r. abp Sławoj Leszek Głódź). Trzech członków KEP wchodzi także w skład powoływanej przez Stolicę Apostolską Kościelnej Komisji Konkordatowej, kierowanej od 2018 r. przez bp. Artura Mizińskiego.

Statystyki

Według stanu z 26 listopada 2018 r. Episkopat Polski liczy 154 biskupów, w tym 151 obrządku łacińskiego i trzech obrządku bizantyjsko-ukraińskiego. Jest wśród nich trzech kardynałów, 29 arcybiskupów, 122 biskupów. Pełnią oni funkcję: metropolitów – 15 (w tym jeden kardynał), biskupów diecezjalnych – 29 (w tym jeden arcybiskup), biskupów pomocniczych – 51. Tworzą oni Konferencję Episkopatu Polski, liczącą 95 członków. W jej skład nie wchodzi natomiast 59 biskupów seniorów (w tym dwóch kardynałów i 17 arcybiskupów).

Statystyczny polski biskup liczy 68 lat, pochodzi z rodziny chłopskiej i ma doktorat z teologii zdobyty na polskiej uczelni. Średnia wieku polskiego biskupa pomocniczego wynosi 59 lat, a ordynariusza diecezji i arcybiskupa metropolity – 64 lata.

Najstarszymi biskupami w Polsce są: 97-letni abp Bolesław Pylak (urodzony 20 sierpnia 1921 r.), 95-letni kard. Henryk Gulbinowicz (17 października 1923 r.) i 94-letni abp Stanisław Szymecki (24 stycznia 1924 r.), zaś najmłodszymi: 47-letni bp Mirosław Milewski (26 lutego 1971 r.), 48-letni bp Wojciech Osial (19 listopada 1970 r.) i 48-letni bp Leszek Leszkiewicz (10 maja 1970 r.).

Najmłodszymi w chwili nominacji biskupiej byli: 37-letni Edward Ozorowski (31 stycznia 1979 r.) oraz 38-letni: Kazimierz Nycz (14 maja 1988 r.), Wojciech Polak (8 kwietnia 2003 r.) i Piotr Jarecki (16 kwietnia 1994 r.). Palmę pierwszeństwa wśród najstarszych nominatów dzierży Bronisław Dembowski, który został biskupem w 65. roku życia (25 marca 1992 r.).

Obecnie najstarszymi ordynariuszami diecezji są: 74-letni bp Ignacy Dec (urodzony 27 lipca 1944 r.) ze Świdnicy, 73-letni abp Sławoj Leszek Głódź (13 sierpnia 1945 r.) z Gdańska i 72-letni bp Wiesław Mering (10 grudnia 1945 r.) z Włocławka. Z kolei najmłodszymi ordynariuszami są: 49-letni Wiesław Śmigiel (3 stycznia 1969 r.) z Pelplina, 53-letni abp Wojciech Polak (19 grudnia 1964 r.) z Gniezna, 54-letni bp Grzegorz Kaszak (24 lutego 1964 r.) z Sosnowca i 54-letni abp Grzegorz Ryś (9 lutego 1964 r.) z Łodzi.

Najdłużej biskupami są: abp Bolesław Pylak (wyświęcony 14 marca 1966 r.), bp Julian Wojtkowski (22 sierpnia 1969 r.) i kard. Henryk Gulbinowicz (8 lutego 1970 r.).

Biskupów należących do zgromadzeń zakonnych jest 13 – trzech pallotynów (SAC) oraz po jednym bazylianinie (OSBM), chrystusowcu (SChr), franciszkaninie (OFM), franciszkaninie konwentualnym (OFMConv), kapucynie (OFMCap), klaretynie (CMF), misjonarzu (CM), paulinie (OSPPE), sercaninie (SCI) i werbiście (SVD).

Wśród 154 polskich biskupów jest jeszcze ośmiu mianowanych przez Pawła VI. Jedynym polskim biskupem mianowanym w czasie krótkiego pontyfikatu Jana Pawła I jest Adam Dyczkowski. Najwięcej, bo aż 93 hierarchów pochodzi z nominacji Jana Pawła II. Benedykt XVI mianował 24 biskupów, a papież Franciszek – jak na razie – 29.

Gdy chodzi o wykształcenie, to Episkopat Polski zajmuje jedno z czołowych miejsc wśród instytucji obecnych w życiu publicznym. Ponad 10 proc. biskupów ma tytuł profesora lub doktora habilitowanego. Doktorami różnych nauk, głównie teologii, ale także filozofii, prawa kanonicznego lub nauk humanistycznych, jest trzy czwarte hierarchów. Pozostali są magistrami lub mają licencjat kanoniczny (stopień pośredni między magistrem a doktorem, otrzymywany po odbyciu pomagisterskich studiów specjalistycznych z nauk kościelnych). Najwięcej jest wśród nich absolwentów katolickich uczelni krajowych – KUL w Lublinie, ATK (poprzedniczki UKSW) w Warszawie i PWT w Krakowie (obecnie UPJPII). Jednak aż 25 proc. członków KEP odbywało studia za granicą, przede wszystkim w Rzymie.

Blisko połowa polskich biskupów wywodzi się z rodzin rolniczych, zaś po mniej więcej 20 proc. hierarchów – z rodzin robotniczych i inteligenckich. Również niemal 20 proc. biskupów pochodzi z rodzin wielodzietnych, np. abp Stanisław Szymecki miał 10 rodzeństwa, bp Tadeusz Pieronek – 9, a kard. Stanisław Dziwisz – 6.

Biskupi noszą 55 różnych imion. Najwięcej jest wśród nich: Janów (12), Stanisławów (11), Andrzejów (9), Józefów (9), Piotrów (7), Tadeuszów (7), Adamów (6), Henryków (6), Marianów (6), Edwardów (5) i Marków (5).

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Święty Mikołaj - „patron daru człowieka dla człowieka”

Ks. Paweł Staniszewski
Edycja łowicka 49/2004

6 grudnia cały Kościół wspomina św. Mikołaja - biskupa. Dla większości z nas był to pierwszy święty, z którym zawarliśmy bliższą znajomość. Od wczesnego dzieciństwa darzyliśmy go wielką sympatią, bo przecież przynosił nam prezenty. Tak naprawdę zupełnie go wtedy jeszcze nie znaliśmy. A czy dziś wiemy, kim był Święty Mikołaj? Być może trochę usprawiedliwia nas fakt, że zachowało się niewiele pewnych informacji na jego temat.

pl.wikipedia.org

Wyproszony u Boga

Około roku 270 w Licji, w miejscowości Patras, żyło zamożne chrześcijańskie małżeństwo, które bardzo cierpiało z powodu braku potomka. Oboje małżonkowie prosili w modlitwach Boga o tę łaskę i zostali wysłuchani. Święty Mikołaj okazał się wielkim dobroczyńcą ludzi i człowiekiem głębokiej wiary, gorliwie wypełniającym powinności wobec Boga.
Rodzice osierocili Mikołaja, gdy był jeszcze młodzieńcem. Zmarli podczas zarazy, zostawiając synowi pokaźny majątek. Mikołaj mógł więc do końca swoich dni wieść dostatnie, beztroskie życie. Wrażliwy na ludzką biedę, chciał dzielić się bogactwem z osobami cierpiącymi niedostatek. Za swoją hojność nie oczekiwał podziękowań, nie pragnął rozgłosu. Przeciwnie, starał się, aby jego miłosierne uczynki pozostawały otoczone tajemnicą. Często po kryjomu podrzucał biednym rodzinom podarki i cieszył się, patrząc na radość obdarowywanych ludzi.
Mikołaj chciał jeszcze bardziej zbliżyć się do Boga. Doszedł do wniosku, że najlepiej służyć Mu będzie za klasztornym murem. Po pielgrzymce do Ziemi Świętej dołączył do zakonników w Patras. Wkrótce wewnętrzny głos nakazał mu wrócić między ludzi. Opuścił klasztor i swe rodzinne strony, by trafić do dużego miasta licyjskiego - Myry.

Biskup Myry

Był to czas, gdy chrześcijanie w Myrze przeżywali żałobę po stracie biskupa. Niełatwo było wybrać godnego następcę. Pewnej nocy jednemu z obradujących dostojników kościelnych Bóg polecił we śnie obrać na wakujący urząd człowieka, który jako pierwszy przyjdzie rano do kościoła. Człowiekiem tym okazał się nieznany nikomu Mikołaj. Niektórzy bardzo się zdziwili, ale uszanowano wolę Bożą. Sam Mikołaj, gdy mu o wszystkim powiedziano, wzbraniał się przed objęciem wysokiej funkcji, nie czuł się na siłach przyjąć biskupich obowiązków. Po długich namowach wyraził jednak zgodę uznając, że dzieje się to z Bożego wyroku.
Biskupią posługę pełnił Mikołaj ofiarnie i z całkowitym oddaniem. Niósł Słowo Boże nie tylko członkom wspólnoty chrześcijańskiej. Starał się krzewić Je wśród pogan.
Tę owocną pracę przerwały na pewien czas edykty cesarza rzymskiego Dioklecjana wymierzone przeciw chrześcijanom. Wyznawców Jezusa uczyniono obywatelami drugiej kategorii i zabroniono im sprawowania obrzędów religijnych. Rozpoczęły się prześladowania chrześcijan. Po latach spędzonych w lochu Mikołaj wyszedł na wolność.
Biskup Mikołaj dożył sędziwego wieku. W chwili śmierci miał ponad 70 lat (większość ludzi umierała wtedy przed 30. rokiem życia). Nie wiemy dokładnie, kiedy zmarł: zgon nastąpił między 345 a 352 r. Tradycja dokładnie przechowała tylko dzień i miesiąc tego zdarzenia - szósty grudnia. Podobno w chwili śmierci Świętego ukazały się anioły i rozbrzmiały chóry anielskie.
Mikołaj został uroczyście pochowany w Myrze.

Z Myry do Bari

Wiele lat później miasto uległo zagładzie, gdy w 1087 r. opanowali je Turcy. Relikwie Świętego zdołano jednak w porę wywieźć do włoskiego miasta Bari, które jest dzisiaj światowym ośrodkiem kultu św. Mikołaja. Do tego portowego miasta w południowo-wschodniej części Włoch przybywają tysiące turystów i pielgrzymów. Dla wielu największym przeżyciem jest modlitwa przy relikwiach św. Mikołaja.

Międzynarodowy patron

Biskup z Myry jest patronem Grecji i Rusi. Pod jego opiekę oddały się Moskwa i Nowogród, ale także Antwerpia i Berlin. Za swego patrona wybrali go: bednarze, cukiernicy, kupcy, młynarze, piekarze, piwowarzy, a także notariusze i sędziowie. Jako biskup miasta portowego, stał się też patronem marynarzy, rybaków i flisaków. Wzywano św. Mikołaja na pomoc w czasie burz na morzu, jak również w czasie chorób i do obrony przed złodziejami. Opieki u niego szukali jeńcy i więźniowie, a szczególnie ofiary niesprawiedliwych wyroków sądowych. Uznawano go wreszcie za patrona dzieci, studentów, panien, pielgrzymów i podróżnych. Zaliczany był do grona Czternastu Świętych Wspomożycieli.

Święty zawsze aktualny

Od epoki, w której żył św. Mikołaj, dzieli nas siedemnaście stuleci. To wystarczająco długi czas, by wiele wydarzeń z życia Świętego uległo zapomnieniu. Dziś wiedza o nim jest mieszaniną faktów historycznych i legend. Trudno jednak oprzeć się wrażeniu, że nawet w fantastycznie brzmiących opowieściach o św. Mikołaju tkwi ziarno prawdy.
Święty Mikołaj nieustannie przekazuje nam jedną, zawsze aktualną ideę. Przypomina o potrzebie ofiarności wobec bliźniego. Pięknie ujął to papież Jan Paweł II mówiąc, że św. Mikołaj jest „patronem daru człowieka dla człowieka”.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Kalendarz pielgrzyma 2019

Pomoc dla Kresowian

2018-12-11 13:42

Sławomir Błaut

W ratuszu miejskim przy placu dr. Wł. Biegańskiego w Częstochowie 10 grudnia miało miejsce podsumowanie akcji charytatywnej pod hasłem „Pomoc Polakom i polskim dzieciom na Kresach”.

Sławomir Błaut

Spotkanie zgromadziło osoby zaangażowane w akcję. Przybyli m.in.: ks. Ryszard Umański, wiceprezydent miasta Ryszard Stefaniak, Rafał Piotrowski – dyrektor Zespołu Szkół Technicznych im. Jana Pawła II w Częstochowie, a także dyrektorzy szkół, przedszkoli oraz organizacji biorących udział w przedsięwzięciu.

Sławomir Błaut

Jak podkreślił znany społecznik ks. Ryszard Umański, proboszcz parafii Najświętszej Maryi Panny Częstochowskiej w Częstochowie – pomysłodawca akcji pomocy dla Kresowian – w 2018 r. przypadła już 6. edycja „Mikołaja dla Kresów”. – W tym roku w akcję włączyło się ponad 70 częstochowskich szkół – powiedział kapłan. – 12 ton darów trafiło do osób potrzebujących m.in. na Białoruś, Ukrainę i Litwę. Dodał, że w ramach inicjatywy pomocy Polakom na Kresach, zaangażowani nauczyciele, uczniowie oraz samorządowcy uczestniczą co roku w wyjazdach na dawne Kresy Rzeczypospolitej, by poznać te niezwykle piękne ziemie, na których zachowało się wiele śladów polskości.

Pozostali tam Polacy nie są Polonią – oni pozostali na polskiej ziemi, tylko granice zostały, decyzją mocarstw „przesunięte” na zachód po zakończeniu II wojny światowej. Nasi rodacy wciąż bronią tam polskości, dbają o miejsca pamięci narodowej.

Jedną z takich osób jest historyk, Józef Porzecki, zaproszony do Częstochowy na podsumowanie akcji pomocy dla Kresów. Zaprezentował on zgromadzonym w ratuszu miejskim wykład pt. „Kresowe wspomnienia”, zabierając obecnych w sentymentalną podróż po Kresach, przypominając m.in. losy Polaków w Grodnie i na Grodzieńszczyźnie, skąd pochodzi.

Na tej ziemi jest ok. 300 miejsc polskiej pamięci – kościoły, kaplice, cmentarze, mogiły bohaterów walczących za wolność Ojczyzny, pomniki, obeliski, domy, w których wychowywali się znani patrioci. Dużo jest grobów młodzieży – orląt poległych w obronie Rzeczypospolitej. Józef Porzecki pokazał wiele zdjęć miejsc przypominających polskość na Grodzieńszczyźnie, którymi się opiekuje. Podkreślił, że obrona polskości na Kresach jest niezwykle ważna, gdyż na Litwie, Białorusi i Ukrainie uczy się w szkołach historii widzianej z sowieckiej perspektywy.

Józef Porzecki oraz jego córka Justyna otrzymali medale prezydenta miasta Częstochowy. Wręczono także dyplomy za pracę charytatywną dla częstochowskich przedszkoli, szkół podstawowych, średnich, zawodowych i specjalnych. Spotkanie w ratuszu miejskim uświetniły występy pieśni patriotycznych i kresowych w wykonaniu Justyny Porzeckiej, uczniów Szkoły Podstawowej nr 48 w Częstochowie oraz Zespołu Szkół im. Jana Kochanowskiego przy ul. Warszawskiej w Częstochowie.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem