Reklama

Nowy Testament

Koncepcja wychowania według Anny Jenke

Maria Blicharz-Szado
Edycja zamojsko-lubaczowska 36/2006

Na zakończenie roku szkolnego 2005/06 w Zespole Szkoły Podstawowej i Gimnazjum w Dereźni odbyło się spotkanie z ks. prof. Tadeuszem Guzem, którego pasją jest filozofia. Na spotkaniu Ksiądz Profesor przybliżył zebranym (rodzicom i pracownikom szkoły) postać nauczycielki (obecnie kandydatki na ołtarze) Anny Jenke, która żyła w latach 1921-76. Myślę, że warto zapoznać się z tą postacią i jej koncepcją wychowania na początku nowego roku szkolnego.

Gdy Karol Wojtyła, będąc młodym księdzem, pracował w parafii św. Floriana w Krakowie, Anna była studentką Uniwersytetu Jagiellońskiego i czynnie angażowała się w Duszpasterstwo Akademickie. Inicjowała godziny skupienia, kwadranse ewangeliczne, adoracje pierwszopiątkowe, spotkania opłatkowe, itp. Wszelkie poczynania Anna uzgadniała z duszpasterzami, a przede wszystkim z ks. Karolem Wojtyłą. Była nie tylko wierną słuchaczką ks. Karola, ale także realizatorką jego myśli i planów duszpasterskich.
Formacja duchowa Anny Jenke kształtowała się pod kierunkiem nieprzeciętnego Duszpasterza i zaowocowała jej świętością życia, całkowitym oddaniem się Bogu i ludziom, szczególnie młodzieży. Jej jedynym pragnieniem jest, robić wszystko na chwałę Boga, bowiem jest On Miłością, której tak bardzo chciała się nauczyć. Rodzic, nauczyciel, który chce dobrze wychować swoje dziecko, musi w swej misji rodzicielskiej i nauczycielskiej naśladować Boga. Skoro Bóg objawił się jako najwyższy nauczyciel w osobie Jezusa z Nazaretu, to każdy powołany i realizujący swoje powołanie ma jednego i tego samego Mistrza - Nauczyciela Chrystusa. Stąd myśl Anny Jenke: „Przyobleczmy się w Chrystusa i bądźmy zaczynem nowym.” Ta wspaniała nauczycielka inspiruje do konsekwentnego życia chrześcijańskiego i do zorientowania wszystkiego, co nas stanowi, na osobie Mesjasza. Pisze: „Jeśli człowiek ochrzczony chce przeżywać swoje chrześcijaństwo, musi całe życie przeżywać w Chrystusie. Jeżeli by zgubił Chrystusa, musi go odnaleźć. Także troski tego bytowania nie mogą oderwać człowieka od Jezusa oraz do odpowiedzialności za drugiego człowieka”. Anna nawiązuje do miłości, która zaprowadziła Jezusa na krzyż, a która daje moc. Sądzi, że jedynym rozwiązaniem w każdej sytuacji jest ufność w Bogu, pozwalająca jej twórczo trwać i działać, ponieważ cierpienia zbliżają do Boga.
Jeżeli nasza misja prowadzenia dziecka do prawdy może i powinna się powieść, to pod jednym warunkiem: z całą świadomością naszego intelektu jako rodzice i nauczyciele musimy prowadzić młodego człowieka do Boga. „Nie wolno być miernotą, tylko mocnym człowiekiem. Do nieba miernoty się nie dostaną, do nieba idą bohaterowie.” To słowa Anny Jenke, która nie ukrywa, że w spełnieniu woli Bożej dostrzega istotę spełnienia siebie samej. (Rezygnuje z małżeństwa. Wybiera pozostanie ze „swoimi” dziećmi.) Drogę naszego życia wyznacza Bóg. Największym człowiekiem jest ten, kto miłuje całym sobą.
Anna poświęciła swoje życie dziecku i młodemu człowiekowi. Uważała, że szkoła powinna być kontynuacją domu. Powinna mieć coś z duchowego macierzyństwa i duchowego ojcostwa. Dziecko powinno czuć, że jest miłowane, że jest akceptowane. Dobra matka wymaga i nauczyciel musi wymagać. Musimy stawiać tym większe wymagania, im większymi ludźmi chcemy mieć nasze dzieci.
Tutaj trzeba nam sobie jasno uświadomić, że te wielkie wymagania muszą stawiać sobie i nauczyciele i rodzice To jest wielka odpowiedzialność nie tylko dla nauczycieli, ale także dla wszystkich matek i ojców. Taką skałą, na której trzeba oprzeć wszelkie prace i działania jest charakter nauczyciela (i charakter matki i ojca). Według Anny Jenke charakter to silna mocna i nierozerwalna wola w kierunku dobra, piękna, prawdy, ofiary i miłości. Jeżeli mówi się o kimś, że ma dobry charakter, to znaczy, że chce on zawsze prawdy.
Wśród wielu cnót i zalet Anny Jenke, różnych odcieni miłości i dobroci, wrażliwości i właściwego spojrzenia na sprawy ludzkie, nie mogło zabraknąć jeszcze jednej: miłości Ojczyzny. Jej patriotyzm przejawiał się w postawie, słowie i czynach. Nie patrząc na panujący reżim komunistyczny i wojujący ateizm, uczyła, co znaczy być Polakiem. Mówiła: „Być Polakiem, to żyć bosko i szlachetnie”. I tak żyła, płacąc za tę prawdę prześladowaniem ze strony komunistycznych władz oświatowych. Do końca pozostała sobą, trwając wiernie przy zasadach moralnych i własnych przekonaniach, ucząc żyć dla Ojczyzny wszystkich, którzy się z nią zetknęli, a szczególnie młodzież.
Tym, co decyduje o doskonałości Anny Jenke, jest jej miłość (szeroko pojęta) do Boga i człowieka. Całą drogę do szczytów osobistej doskonałości Anny przenika nadzieja, moc, światło i miłość, (względnie miłosierdzie Zmartwychwstałego Chrystusa), która staje się po wielu trudach pracy i służby rodzicielskiej i nauczycielskiej udziałem wszystkich, którzy rzetelnie poświęcą się dla tej wielkiej sprawy, jaką jest kształcenie i wychowanie.

Rzym: papieski kamerdyner opowiada o cudach Jana Pawła II

2018-04-23 11:52

st (KAI) / Watykan

O cudach, których był świadkiem dokonanych przez Jana Pawła II opowiada w swojej książce liczący obecnie 83. lata Angelo Gugel, kamerdyner trzech papieży – Jana Pawła I, Jana Pawła II i Benedykta XVI. Wywiad z nim ukazał się na łamach największego włoskiego dziennika „Corriere della Sera”.

Archiwum „Aspektów”

Angelo Gugel, zanim został kamerdynerem był żandarmem watykańskim. Natomiast „cud” o którym opowiada dotyczy jego żony, Marii Luisy. Wyznał, że ich pierwsze dziecko urodziło się martwe. Dlatego postanowili, aby każde z dzieci jako drugie imię otrzymały Maria. Czwarte nazywa się Carla Luciana Maria na cześć Karola (Wojtyły) i papieża Lucianiego. Urodziła się w 1980 r., za wstawiennictwem Jana Pawła II. Podczas tej ostatniej ciąży, wyjaśnia Gugel, pojawiły się poważne problemy. Ginekolodzy z polikliniki Gemelli wykluczyli, że ciąża może być kontynuowana. Pewnego dnia Jan Paweł II powiedział mi: „Dziś odprawiłem Mszę św. za twoją żonę”. 9 kwietnia 1980 Maria Luisa została zabrana na salę operacyjną, by przeprowadzić cesarskie cięcie. Przy wyjściu dr Villani skomentował: „Ktoś musiał bardzo się modlić”. W akcie urodzenia napisał „7.15 rano”. Była to chwila, kiedy podczas porannej Mszy papieża była śpiewano Sanctus. Przy śniadaniu siostra Tobiana Sobotka, przełożona sióstr sercanek w Pałacu Apostolskim, poinformowała papieża, że urodziła się Carla Luciana Maria. „Deo gratias” - wykrzyknął Jan Paweł II i 27 kwietnia ochrzcił ją w kaplicy prywatnej."

Gugel opowiada także o swojej pracy u boku Jana Pawła I i jego niespodziewanej śmierci. Wyklucza, by mogła być spowodowana czym innym, jak przyczynami naturalnymi.

Swoją pracę u boku Jana Pawła II rozpoczął dwa dni po jego wyborze na Stolicę Piotrową. Wspomina, jak papież-Polak prosił go o sprawdzenie, czy właściwie stawia akcenty w języku włoskim. „Dwa miesiące później, spotykając się z moimi byłymi kolegami żandarmerii, wymyślił zdanie, które mnie wprowadziło w osłupienie: «Jeśli źle zaakcentuję jakieś słowo, to w 50 procentach wina Angelo», i uśmiechnął się przy tym do mnie” – wspomina były papieski kamerdyner.

Gugel opowiada także o swoich osobistych doświadczeniach związanych z egzorcyzmami odprawianymi przez Jana Pawła II podczas audiencji generalnej na Placu Świętego Piotra. „Ja też tam byłem. Dziewczyna klęła z pianą na ustach. Jej głos był grobowy. Jeden z biskupów uciekł ze strachu. Ojciec Święty modlił się po łacinie, w skupieniu. W końcu dotknął jej głowy i natychmiast twarz opętanej się uspokoiła i rozpogodziła. Widziałem, jak wykonywał podobny obrzęd w salonie auli Pawła VI, także po audiencji” – twierdzi.

Gugel wspomina także wypady incognito papieża Wojtyły poza Watykan. Podkreśla, że nie o wszystkich pisano w gazetach. Ojciec Święty uwielbiał góry Abruzzo. Wierny kamerdyner dodał, że nigdy nie słyszał od Jana Pawła II w ciągu 27 lat, aby o coś prosił przy stole, bo jadł to, co było.

Najgłębiej przeżył ostatnie chwile Jana Pawła II 2 kwietnia 2005 r. Wraz z całą rodziną był przy łożu Ojca Świętego. „Ostatnia przyszła Carla Luciana Maria. Gdy tylko weszła do pokoju, papież obudził się z letargu, otworzył oczy i uśmiechnął się. Jakby chciał powiedzieć: «Poznaję cię, wiem kim jesteś»” – wspomina Angelo Gugel.

Przypomina, że przez pierwszych dziewięć miesięcy pontyfikatu był też kamerdynerem Benedykta XVI, chociaż czasami później, pomimo, że już był emerytem był też proszony o pomoc. W 2010 roku przez cały sierpień był z Ojcem Świętym w Castel Gandolfo. „Na koniec powiedziałem mu, że czułem się jak w rodzinie. Odpowiedział: «Ależ zawsze jesteś tutaj w rodzinie!»” - wspomina. Dodaje, że niedawno ponownie odwiedził Benedykta XVI. „Widziałem, że jest bardzo świadomy tego, co się dzieje. Tylko nogi są niepewne. Jest zmuszony do odprawiania Mszy św. na siedząco” – powiedział w wywiadzie dla Corriere della Sera były kamerdyner trzech papieży.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Moje pismo Tęcza - 11/12 2017

Uczestnicy Rejsu Niepodległości rozpoczęli szkolenia

2018-04-23 19:22

mm / Warszawa (KAI)

Pierwsza grupa 80 uczestników Rejsu Niepodległości zakończyła tygodniowe szkolenie, a 23 kwietnia trening rozpoczęła kolejna. Już 20 maja na pokładzie Daru Młodzieży wyruszą oni w rejs dookoła świata, którego kulminacyjnym punktem będą Światowe Dni Młodzieży w Panamie, zaplanowane na styczeń 2019 r.

Akademia Morska

Uczestnicy wyprawy to laureaci konkursu Rejs Niepodległości organizowanego przez Ministerstwo Gospodarki Morskiej i Żeglugi Śródlądowej. W jego ramach młodzi ludzie przygotowywali kampanie w mediach społecznościowych, promujące ich „małe ojczyzny”. Do finału zakwalifikowało się 400 osób i wszyscy będą mieli szansę przemierzyć jeden z etapów rejsu na Darze Młodzieży.

Ważnym celem rejsu jest edukacja historyczna, kształtowanie hartu ducha i postaw patriotycznych u młodych ludzi, a także promocja Polski na arenie międzynarodowej. Po drodze statek będzie cumował m.in. w Kopenhadze, Bordeaux, Lizbonie, Dakarze, Kapsztadzie, Szanghaju, Singapurze, Osace, San Francisco i Londynie.

Podczas postoju w poszczególnych portach będą organizowane koncerty, spotkania i konferencje promujące Polskę i polską kulturę. Na Darze Młodzieży będą się też spotykać dyplomaci i biznesmeni. Statek powróci do portu w Gdyni 28 marca 2019 r.

Organizatorami Rejsu jest Ministerstwo Gospodarki Morskiej i Żeglugi Śródlądowej, Akademia Morska w Gdyni oraz Pallotyńska Fundacja Misyjna Salvatti.pl.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

Wiele stron internetowych, wykorzystuje pliki cookies (ciasteczka). Służą one m.in. do tego, by zagłosować w sondzie. Nowe przepisy zobowiązują nas do poinformowania o tym. Dalsze korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki będzie oznaczało, że zgadzasz się na ich wykorzystywanie.
Aby dowiedzieć się więcej, przeczytaj o Polityce plików cookies.

Rozumiem