Reklama

Petycja do prezes Trybunału Konstytucyjnego

Warszawa: wniosek o rejestrację partii zainspirowanej Ruchem "Europa Christi"

2018-12-03 18:08

lk / Warszawa (KAI)

enterlinedesign/fotolia.com

W Sądzie Okręgowym w Warszawie złożony został wniosek o rejestrację partii politycznej o nazwie „Ruch Prawdziwa Europa”, której podstawą programową są założenia „Ruchu Europa Christi” - poinformował KAI europoseł Mirosław Piotrowski. Ambicją "Europa Christi" jest odbudowanie chrześcijańskiego myślenia o Europie.

Inicjatywa "Europa Christi" powstała w marcu ub. roku z inspiracji ks. inf. Ireneusza Skubisia, honorowego redaktora naczelnego Tygodnika Katolickiego „Niedziela”. "Europa Christi" to ruch, którego ambicją jest odbudowanie chrześcijańskiego myślenia o Europie.

Podczas pierwszego Kongresu Ruchu "Europa Christi" (odbyły się dwa: w 2017 i 2018 r.) zaapelowano do wszystkich wyznawców Chrystusa w Europie, aby w obliczu wielorakich zagrożeń dla wiary i kultury chrześcijańskiej zaczęli ponownie odkrywać swoją chrześcijańską tożsamość i na tym fundamencie integrować się na wszelkich szczeblach życia społecznego i politycznego.

Reklama

Apel przypominał też, że wspólnota Kościoła w Europie została opisana w adhortacji św. Jana Pawła II „Ecclesia in Europa”, a Europę prawdziwie budowali tacy święci jak m.in. św. Benedykt z Nursji.

"Policzmy się! Są nas miliony. Łączy nas nasza wiara i związanie z Kościołem" - zaapelowano w deklaracji ogłoszonej w 2017 r. Wyrażono także życzenie, by św. Jan Paweł II został włączony do grona patronów Europy. „Chrześcijanie, katolicy – jesteśmy Kościołem. Będzie on mocny, jeśli będzie święty” – podkreślono w dokumencie Ruchu „Europa Christi”.

Tagi:
partia

Dlaczego Nowoczesna Ryszarda Petru atakuje Kościół?

2016-02-01 11:13

Artur Stelmasiak

Nowoczesna Ryszarda Petru zajęła miejsce lewicy obyczajowej, a więc jest kolejnym wcieleniem partii Janusza Palikota. Zwalczanie wartości chrześcijańskich w życiu publicznym, jest jednym z ich głównych postulatów "naprawy" Polski. Debata na temat zakazu finansowania lekcji religii ze środków publicznych precyzyjnie potwierdziła moje obawy.

Artur Stelmasiak

Nowoczesna ma być przeciwwagą w czystej postaci tego co wsteczne, zacofane, bogoojczyźniane, czyli rodem z ciemnogrodu. Ryszard Petru podjął się bardzo trudnego zadnia, na którym poległa cała lewica, a więc stał się politycznym katalizatorem kompleksów tej części naszego społeczeństwa, która wstydzi się Polski konserwatywnej, patriotycznej i religijnej, czyli po prostu (nie)Nowoczesnej.

Politycy tego ugrupowania odrobili lekcję Palikota. Mają być elokwentni, ładni i dobrze ubrani. W ich wypowiedziach nie znajdziemy wulgaryzmów, ani sprośnych happeningów. Nie zmienia to jednak faktu, że mówią i robią dokładnie to samo, ale stosują delikatniejsze środki politycznej ekspresji. Ale tak samo jak Palikot są za legalizacją związków homoseksualnych oraz za refundacją in vitro.

- Państwo ma być świeckie i państwo nie może łożyć na Kościoły, państwo nie może też finansować lekcji religii - mówił wiosną ubiegłego roku Janusz Palikot. On jednak używał bezpośrednio antyklerykalnych argumentów, a Nowoczesna te same postulaty próbuje lepiej opakować. Słyszymy więc z ust posłów tego ugrupowania, że oni nie walczą z religią, ale zamiast katechezy szkolnej, woleliby dodatkowe lekcje angielskiego lub obiady dla biednych dzieci. Cel jest dokładnie ten sam, a sposób argumentacji inny i bardziej strawny dla mniej radykalnego elektoratu na lewicy.

Takie antykościelne zagrywki są częścią strategii tej partii. Oparte zostały na szczegółowym badaniu docelowej grupy wyborców Nowoczesnej. Przypomnę, że dokładna analiza tego, jak np. należy atakować Kościół wyciekła do mediów w trakcie kampanii wyborczej. Wówczas Ryszard Petru nie zaprzeczył jej prawdziwości, a obecny sposób uprawiania "nowoczesnej" polityki, jednoznacznie wskazuje, że realizuje on wówczas wytyczoną strategię walki z Kościołem. Z "analizy badania jakościowego" politycznych klientów Nowoczesnej wynikało, że zdecydowana większość ewentualnych jej wyborców jest zdecydowanie przeciwna brutalnemu atakowaniu polskiego Kościoła. Ich zdaniem Kościół jest nośnikiem tradycji, a nawet polskości. Politykę agresywnego atakowania postrzegają, jako prymitywną i kłócącą się z ich osobistym doświadczeniem.

Dlaczego więc Nowoczesna atakuje Kościół? Odpowiedź również można znaleźć w badaniu grupy wyborców, której Ryszard Petru chce się przypodobać. Wynika z niej, że ich stosunek do Kościoła katolickiego nie jest bezkrytyczny. W większości przypadków to mieszanka ludowego antyklerykalizmu z laicką krytyką wiary jako ograniczającego zabobonu, która jest bardzo łatwym sposobem zakomunikowania europejskości i nowoczesności. Dla nich krytyka Kościoła, to jeden ze sposobów, aby podkreślić swoje nowoczesne nastawienie do życia.

Zdaniem autorów opracowania, dotychczasowa komunikacja Ryszarda Petru na temat Kościoła katolickiego ma duży potencjał. Stwierdzenie, że Kościół przekraczając kompetencje może stracić zaufanie swoich wyznawców, powinno być komunikatem poprzedzającym każdą wypowiedź na temat relacji państwo-Kościół. Specjaliści od marketingu politycznego doradzają Nowoczesnej, że powinna ona uprzedzić Platformę Obywatelską w sporach światopoglądowych z Prawem i Sprawiedliwością. Z dokumentu można się dowiedzieć, że nowa formacja polityczna powinna walczyć o tzw. prawa kobiet do "wysokiej jakości potomstwa" ( domyślam się, że chodzi o "prawo" do zabijania nienarodzonych chorych dzieci) i "obronę nowego modelu kobiecości". Co więcej, jeżeli Platforma Obywatelska ubiegnie na tej niwie Nowoczesną, to znów dojdzie do polaryzacji między PO i PiS, a partia Ryszarda Petru zostanie zablokowana w swojej drodze do wymarzonego centrum.

Październikowy wyciek dokumentów zdradził wiele ciekawych szczegółów kuchni politycznej. Dla katolickiej opinii publicznej szczególnie ważny jest ten dokument. Gdy tylko potwierdziły się moje obawy, że nadal on obowiązuje, musiałem się na niego powołać, bo wytycza on całą partyjną strategię walki z Kościołem. Niestety okazuje się, że posłowie Nowoczesnej idąc do Sejmu pozostawili swój kręgosłup moralny, aby stać się częścią sprawnie działającej korporacji politycznej. To nie oni decydują, co powiedzą z mównicy sejmowej, ale wytyczne analiz badań ilościowych i jakościowych na potrzeby marketingu politycznego. Nowoczesna jest pierwszą partią na polskiej scenie politycznej, która tak obficie korzysta z mechanizmów doskonale znanych w wielkich korporacjach handlowych. Ugrupowanie traktuje siebie jako nowy produkt na rynku, który brutalnymi chwytami marketingowymi walczy o swoich odbiorców.

Wydaje mi się, że poglądy członków tego ugrupowania nie mają zupełnie wpływu na ich polityczne decyzje, a nawet to, co wygłoszą z mównicy. Odróżnia ich tylko stopień opanowania materiału wpajanego przez partyjnych szkoleniowców. Jeśli porównamy warstwę merytoryczną ich wypowiedzi, to zobaczymy, że mówią praktycznie to samo i nawet używają podobnych chwytów retorycznych, które mają przyciągnąć uwagę odbiorców. Najlepszą weryfikacją potwierdzającą moją opinię, jest lektura stenogramu lub materiału wideo z debaty nt. inicjatywy obywatelskiej "Świecka Szkoła".

W dyskusji na ten temat najzabawniejszy był jednak inny fakt. Nowoczesna do tej pory jawiła się, jako partia zaciekle broniąca Konstytucji. Tym razem badania "grupy docelowej" wskazały chyba coś innego. Nowocześni posłowie bronili więc zakazu finansowania lekcji religii ze środków publicznych, czyli zmianie w ustawie oświatowej, o której z góry wiadomo, że jest niezgodna z Konstytucją. Dodam tylko, że zbieranie podpisów pod Świecką Szkołą zbiegło się w czasie, z powstawaniem Nowoczesnej. Gdy tylko pojawiła się szansa na wymagane 100 tys. podpisów w mediach społecznościowych, nowoczesna zaczęła wypuszczać informacje, że jest przeciwko finansowaniu lekcji religii ze środków publicznych. Pytanie: Czy to nie była od początku skoordynowana akcja? Być może była to szersza lewicowa inicjatywa, która została osierocona po tym, jak SLD razem z Palikotem nie dostali się do sejmu. Nie zmienia to faktu, że Nowoczesna z przyjemnością, ją zaadoptowała.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Kalendarz pielgrzyma 2019

Święty Mikołaj - „patron daru człowieka dla człowieka”

Ks. Paweł Staniszewski
Edycja łowicka 49/2004

6 grudnia cały Kościół wspomina św. Mikołaja - biskupa. Dla większości z nas był to pierwszy święty, z którym zawarliśmy bliższą znajomość. Od wczesnego dzieciństwa darzyliśmy go wielką sympatią, bo przecież przynosił nam prezenty. Tak naprawdę zupełnie go wtedy jeszcze nie znaliśmy. A czy dziś wiemy, kim był Święty Mikołaj? Być może trochę usprawiedliwia nas fakt, że zachowało się niewiele pewnych informacji na jego temat.

pl.wikipedia.org

Wyproszony u Boga

Około roku 270 w Licji, w miejscowości Patras, żyło zamożne chrześcijańskie małżeństwo, które bardzo cierpiało z powodu braku potomka. Oboje małżonkowie prosili w modlitwach Boga o tę łaskę i zostali wysłuchani. Święty Mikołaj okazał się wielkim dobroczyńcą ludzi i człowiekiem głębokiej wiary, gorliwie wypełniającym powinności wobec Boga.
Rodzice osierocili Mikołaja, gdy był jeszcze młodzieńcem. Zmarli podczas zarazy, zostawiając synowi pokaźny majątek. Mikołaj mógł więc do końca swoich dni wieść dostatnie, beztroskie życie. Wrażliwy na ludzką biedę, chciał dzielić się bogactwem z osobami cierpiącymi niedostatek. Za swoją hojność nie oczekiwał podziękowań, nie pragnął rozgłosu. Przeciwnie, starał się, aby jego miłosierne uczynki pozostawały otoczone tajemnicą. Często po kryjomu podrzucał biednym rodzinom podarki i cieszył się, patrząc na radość obdarowywanych ludzi.
Mikołaj chciał jeszcze bardziej zbliżyć się do Boga. Doszedł do wniosku, że najlepiej służyć Mu będzie za klasztornym murem. Po pielgrzymce do Ziemi Świętej dołączył do zakonników w Patras. Wkrótce wewnętrzny głos nakazał mu wrócić między ludzi. Opuścił klasztor i swe rodzinne strony, by trafić do dużego miasta licyjskiego - Myry.

Biskup Myry

Był to czas, gdy chrześcijanie w Myrze przeżywali żałobę po stracie biskupa. Niełatwo było wybrać godnego następcę. Pewnej nocy jednemu z obradujących dostojników kościelnych Bóg polecił we śnie obrać na wakujący urząd człowieka, który jako pierwszy przyjdzie rano do kościoła. Człowiekiem tym okazał się nieznany nikomu Mikołaj. Niektórzy bardzo się zdziwili, ale uszanowano wolę Bożą. Sam Mikołaj, gdy mu o wszystkim powiedziano, wzbraniał się przed objęciem wysokiej funkcji, nie czuł się na siłach przyjąć biskupich obowiązków. Po długich namowach wyraził jednak zgodę uznając, że dzieje się to z Bożego wyroku.
Biskupią posługę pełnił Mikołaj ofiarnie i z całkowitym oddaniem. Niósł Słowo Boże nie tylko członkom wspólnoty chrześcijańskiej. Starał się krzewić Je wśród pogan.
Tę owocną pracę przerwały na pewien czas edykty cesarza rzymskiego Dioklecjana wymierzone przeciw chrześcijanom. Wyznawców Jezusa uczyniono obywatelami drugiej kategorii i zabroniono im sprawowania obrzędów religijnych. Rozpoczęły się prześladowania chrześcijan. Po latach spędzonych w lochu Mikołaj wyszedł na wolność.
Biskup Mikołaj dożył sędziwego wieku. W chwili śmierci miał ponad 70 lat (większość ludzi umierała wtedy przed 30. rokiem życia). Nie wiemy dokładnie, kiedy zmarł: zgon nastąpił między 345 a 352 r. Tradycja dokładnie przechowała tylko dzień i miesiąc tego zdarzenia - szósty grudnia. Podobno w chwili śmierci Świętego ukazały się anioły i rozbrzmiały chóry anielskie.
Mikołaj został uroczyście pochowany w Myrze.

Z Myry do Bari

Wiele lat później miasto uległo zagładzie, gdy w 1087 r. opanowali je Turcy. Relikwie Świętego zdołano jednak w porę wywieźć do włoskiego miasta Bari, które jest dzisiaj światowym ośrodkiem kultu św. Mikołaja. Do tego portowego miasta w południowo-wschodniej części Włoch przybywają tysiące turystów i pielgrzymów. Dla wielu największym przeżyciem jest modlitwa przy relikwiach św. Mikołaja.

Międzynarodowy patron

Biskup z Myry jest patronem Grecji i Rusi. Pod jego opiekę oddały się Moskwa i Nowogród, ale także Antwerpia i Berlin. Za swego patrona wybrali go: bednarze, cukiernicy, kupcy, młynarze, piekarze, piwowarzy, a także notariusze i sędziowie. Jako biskup miasta portowego, stał się też patronem marynarzy, rybaków i flisaków. Wzywano św. Mikołaja na pomoc w czasie burz na morzu, jak również w czasie chorób i do obrony przed złodziejami. Opieki u niego szukali jeńcy i więźniowie, a szczególnie ofiary niesprawiedliwych wyroków sądowych. Uznawano go wreszcie za patrona dzieci, studentów, panien, pielgrzymów i podróżnych. Zaliczany był do grona Czternastu Świętych Wspomożycieli.

Święty zawsze aktualny

Od epoki, w której żył św. Mikołaj, dzieli nas siedemnaście stuleci. To wystarczająco długi czas, by wiele wydarzeń z życia Świętego uległo zapomnieniu. Dziś wiedza o nim jest mieszaniną faktów historycznych i legend. Trudno jednak oprzeć się wrażeniu, że nawet w fantastycznie brzmiących opowieściach o św. Mikołaju tkwi ziarno prawdy.
Święty Mikołaj nieustannie przekazuje nam jedną, zawsze aktualną ideę. Przypomina o potrzebie ofiarności wobec bliźniego. Pięknie ujął to papież Jan Paweł II mówiąc, że św. Mikołaj jest „patronem daru człowieka dla człowieka”.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Abp Depo na Jasnej Górze: historia ma tylko wtedy sens, gdy służy życiu człowieka i narodu

2018-12-13 17:44

it / Jasna Góra (KAI)

- Spojrzenie połączone z modlitwą za Ojczyznę pyta o sens wydarzeń i sprawiedliwe ich osądzenie, o znaczenie dla naszego dziś. Historia ma tylko wtedy sens, gdy służy życiu człowieka i narodu – mówił abp Wacław Depo. Metropolita częstochowski na Jasnej Górze przewodniczył Mszy św. w intencji Polski. Wzięli w niej udział represjonowani, więzieni w stanie wojennym i „ludzie Solidarności”.

Mariusz Książek

- Przeżywając stulecie niepodległości, wpisujemy w dziękczynienie, na wzór Maryi, dramat 13 grudnia 1981 r., następnych miesięcy i lat. Ponad stu zabitych, 10 tys. uwięzionych, tysiące zmuszone do emigracji oraz zapaść związana z kryzysem moralnym i znieprawieniem sumień Polaków po dzień dzisiejszy – mówił w kazaniu abp Depo.

Podkreślał, że „patrzenie wstecz nie może być zagłuszone rocznicowymi akademiami, przemówieniami i koncertami, które są potrzebne, ale dla prawdy i jedności”. - To spojrzenie połączone z modlitwą za Ojczyznę pyta o sens wydarzeń i sprawiedliwe ich osądzenie, o ich znaczenie dla naszego dziś. Historia ma tylko wtedy sens, gdy służy życiu człowieka i narodu – podkreślał metropolita częstochowski. Przypomniał, że „w duchu odpowiedzialności już św. Piotr wołał o pobudzanie pamięci. - To dlatego Kościół to zalecenie podtrzymuje – dodawał – przypomina ludziom tej ziemi o obowiązku pamięci i czerpania ze skarbnicy przeszłości w imię roztropnej teraźniejszości i mądrego realizowania narodowej przyszłości.

- Utrwalanie tej pamięci o cierpieniach, ofierze i miłości Ojczyzny to wielki obszar działań najpierw w rodzinach, a potem w edukacji dzieci i młodzieży, na uniwersytetach, w pomnikach i w ulicach z imionami prawdziwych patriotów – mówił kaznodzieja.

Po Mszy św. jej uczestnicy przeszli przed szczyt Jasnej Góry, gdzie ze zniczy, w geście pamięci, ułożony został duży świetlisty krzyż.

Dzień modlitwy zakończy Apel Jasnogórski pod przewodnictwem ks. Ryszarda Umańskiego, kapelana częstochowskiej „Solidarności”.

Od pierwszych dni stanu wojennego 1981 r. datuje się sprawowanie przed Cudownym Obrazem Maryi codziennej Mszy św. w intencji Ojczyzny. W Sanktuarium zgromadzonych jest wiele pamiątek tamtych tragicznych dni. Są transparenty, druki, ulotki, informatory, symboliczne oporniki, fotografie, sztandary, miniatury pomników „Solidarności” oraz pamiątki internowanych: koszule z autografami, rzeźby, krzyże, korespondencja, ulotki czy podziemna prasa.

Szczególnie wymownym wotum jest obraz Matki Bożej namalowany na kocu więziennym oraz wykonany ręcznie krzyż z pasyjką, zrobioną również z więziennego koca.

W pierwszych dniach stanu wojennego opozycjoniści zredagowali na Jasnej Górze swoją pierwszą podziemną ulotkę. Była nią modlitwa do Matki Bożej Częstochowskiej o uwolnienie aresztowanych. Powielano ją potem na maszynie do pisania.

W grudniu najbardziej poszukiwani działacze znaleźli schronienie w jasnogórskiej wieży, gdzie jedzenie przynosił im jeden z paulińskich braci. Dzięki tym działaniom uniknęli oni pierwszej fali aresztowań.

Przez cały stan wojenny ludzie „Solidarności” przybywali do Sanktuarium, szukając tu umocnienia i nadziei. Tak było m.in. w przypadku Wojciecha Kilara. Kompozytor opowiadał, że na początku stanu wojennego zaczął bywać na Jasnej Górze nieco częściej, a stało się to poniekąd za sprawą innych ludzi, ponieważ przyjeżdżał tu z Jerzym Dudą-Graczem w związku z plenerem malarskim. - Podczas stanu wojennego Jasna Góra była dla mnie schronieniem, ale nie przed represjami politycznymi. Byłem wprawdzie zaangażowany w działalność Komitetów Obywatelskich i ruch ’Solidarność’, jednak nie odgrywałem w tym ruchu jakiejś znaczącej roli, więc raczej nic mi nie groziło. Chodziło o coś innego. Stan wojenny był okresem jakby utraty nadziei, okresem przygnębienia. I właśnie przed tą rzeczywistością znalazłem schronienie na Jasnej Górze. Tu, przy Cudownym Obrazie Matki Bożej, poczułem się wolny. Poczułem, że tak naprawdę wszystko jest nieważne, że ten trudny okres, który teraz przeżywamy, jest chwilowy. Ufałem, że Matka Boża nas nie opuści, pomoże nam i wyjdziemy z tego zwycięsko – wspominał w jednym z wywiadów.

Co roku na placu przed Jasną Górą, wzdłuż alei Henryka Sienkiewicza, mieszkańcy Częstochowy i pielgrzymi zapalają znicze, tworząc z nich krzyż, ciągnący się od figury Matki Bożej Niepokalanej do pomnika bł. ks. Jerzego Popiełuszki. To właśnie tam w grudniu 1981 roku częstochowianie zapalali znicze, jednocząc się z internowanymi.

13 grudnia 1981 r. rano na Jasną Górę przyjechał prymas Polski, kard. Józef Glemp. W przemówieniach wygłoszonych tego dnia w sanktuarium kardynał nie krył, jak boleśnie przeżywa wprowadzenie stanu wojennego. Wzywał jednak do rozważnego postępowania i zachowania spokoju. Przemawiał wtedy do modlącej się na Jasnej Górze młodzieży i studentów NZS-u.

O Jasnej Górze wspomniał także tego dnia papież Jan Paweł II. W Watykanie, nawołując do modlitwy w intencji Polski, Ojciec Święty powiedział: „polecam Polskę i wszystkich Polaków Tej, która dana jest narodowi ku obronie".

Następnego dnia, 14 grudnia 1981 roku, gospodarze jasnogórskiego sanktuarium - ojcowie paulini - odprawili specjalną Mszę w intencji ojczyzny. Od tej pory codziennie o 15.30 na Jasnej Górze, w Kaplicy Matki Bożej, odprawiane są msze za ojczyznę.

Co roku w maju na Jasną Górę przybywa także Ogólnopolska Pielgrzymka Osób Represjonowanych w Stanie Wojennym. - Jasna Góra była zawsze dla nas ostoją - mówiła przewodnicząca Ogólnopolskiej Federacji Stowarzyszeń Represjonowanych w Stanie Wojennym, Anna Rakocz. Ubolewała, że ze względów zdrowotnych do Częstochowy przyjeżdża coraz mniej osób a ci, którzy jeszcze mogą przybyć chcą być świadkami i dzielić się swoim trudnym doświadczeniem z młodymi.

Represjonowani w czasach PRL często mówią, że krzywd nie sposób zapomnieć, zwłaszcza że represje nie skończyły się wraz ze zniesieniem stanu wojennego. Byli pozbawiani pracy, zastraszani, bici, poniżani, więzieni, zatrzymywani. Są ofiary a winnych wciąż nie rozliczono.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Kalendarz pielgrzyma 2019

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem