Reklama

Bezpieczeństwo dzieci i młodzieży wymaga wypowiedzenia Konwencji Stambulskiej

2018-10-26 11:34

Marcin Przeciszewski / Warszawa (KAI)

candy1812/fotolia.com

Dziś w ponad 200 szkołach w całej Polsce jest organizowany tzw. „Tęczowy Piątek”, prowadzony przez Kampanię Przeciw Homofobii (KPH) – organizację propagującą obyczaje grup LGBTQ. Z tej okazji Komisja Episkopatu ds. Wychowania Katolickiego przypomina, że polskie prawo wymaga zgody rodziców na takie działania na terenie szkół, a inaczej mają one charakter bezprawny. Paradoksalnie jednak Polska w 2015 r. ratyfikowała tzw. Konwencję Stambulską - instrument prawny, który ma wprowadzać w życie „ideologię gender”, także do programów edukacyjnych. Dlatego bezpieczeństwo dzieci i młodzieży wymaga wypowiedzenia Konwencji Stambulskiej - o co apelują niektórzy politycy oraz Kościoły.

Według informacji zamieszczonej na stronie Kampanii Przeciw Homofobii „na szkolnych korytarzach zawisną tęczowe plakaty, a głównym tematem lekcji będzie akceptacja i otwartość na uczniów i uczennice LGBTQI”. Komisja Wychowania Katolickiego Konferencji Episkopatu Polski w oświadczeniu podpisanym przez jej przewodniczącego bp. Marka Mendyka przypomina - powołując się na polskie prawo - że „szkoła nie jest i nie może być miejscem na jakiekolwiek propagowanie środowisk LGBTQ”.

Bp Mendyk tłumaczy, iż „należy pamiętać, że wszelkiego typu programy odnoszące się do wychowania bezwzględnie muszą być ustalane wspólnie z rodzicami i nauczycielami. To rodzice mają prawo do decydowania o tym, jakie treści wychowawcze są przekazywane ich dzieciom w szkole (art. 48 ust. 1 Konstytucji). Treści te muszą być również zgodne z programem wychowawczo-profilaktycznym, uchwalanym przez radę rodziców. Każdorazowa forma edukacyjna w tym zakresie wymaga odrębnej zgody rodziców wyrażonej na piśmie. Rodzice mają prawo decydować, kto wchodzi na teren szkoły, z jakim programem wychowawczym. Należy dodać, że tzw. edukatorzy (w przeważającej części) nie posiadają wykształcenia pedagogicznego. Szkoła musi przestrzegać prawa!”

W tym samym duchu Instytut Ordo Iuris przypomina, iż zgodnie z art. 86 prawa oświatowego, podjęcie działalności w szkole przez stowarzyszenie lub inną organizację pozarządową wymaga, poza zgodą dyrektora i rady szkoły, uzyskania zgody rady rodziców. „Tęczowy Piątek” jest niewątpliwie wyrazem współpracy szkoły, choćby jednorazowej, z organizacją pozarządową. Zatem jego przeprowadzenie wymaga wyrażenia takiej zgody. Co więcej, art. 109 prawa oświatowego dzieli formy działalności dydaktyczno-wychowawczej szkoły na zajęcia obowiązkowe oraz szereg innych, nieobowiązkowych. Stąd, nawet jeśli rada rodziców zgodzi się na działalność organizacji w środowisku szkolnym, udział dziecka we wszystkich zajęciach, poza obowiązkowymi, uwarunkowany jest zgodą jego rodziców.

Reklama

Warto jednak zaznaczyć, że pomimo, iż polskie prawo uzależnia treści propagowane w szkole od zgody rodziców, to jednocześnie Rzeczpospolita Polska ratyfikowała w kwietniu 2015 r. skrajnie „genderową” Konwencję Stambulską Rady Europy, która odtąd jest u nas dokumentem obowiązującym.

Konwencja o zapobieganiu i zwalczaniu przemocy wobec kobiet i przemocy domowej (Konwencja Stambulska) jak czytamy w jej tekście - uznaje „strukturalny charakter przemocy wobec kobiet za przemoc ze względu na płeć, oraz fakt, że przemoc wobec kobiet stanowi jeden z podstawowych mechanizmów społecznych, za pomocą którego kobiety są spychane na podległą wobec mężczyzn pozycję”.

Dokument – oficjalnie rzecz biorąc - ma stwarzać ramy dla prawnego przeciwdziałania wszelkim formom przemocy wobec kobiet na poziomie europejskim, a także zapobiegania, ścigania i likwidowania przemocy wobec kobiet oraz przemocy domowej. Konwencja zapewnia także specjalny mechanizm monitoringu, by zadbać o efektywne wdrożenie jej przepisów przez strony, które ją ratyfikowały.

W istocie jednak, jak zauważa prof. Aleksander Stępkowski z Uniwersytetu Warszawskiego, "Konwencja Stambulska jest instrumentem prawnym, który ma wprowadzać ideologię gender w krajach należących do Rady Europy".

Dowodzi, że art. 6 konwencji zobowiązuje do kierowania się przez administrację publiczną perspektywą gender. Konwencja nakazuje więc zwalczać stereotypy tradycyjnie pojmowanej roli kobiety i mężczyzny jako rzekome źródła przemocy oraz promować niestereotypowe role płciowe ( non-stereotyped gender roles). Temu mają służyć m. in. liczne programy edukacyjne, które mają być prowadzone w szkołach publicznych, na terenie tych państw, które konwencję ratyfikowała.

- Konwencja Stambulska to po prostu konwencja genderowa i antyrodzinna, zakładająca użycie władzy i przymusu w walce ze „stereotypowymi rolami mężczyzny i kobiety” – wyjaśnia w rozmowie z KAI europarlametarzysta Marek Jurek, b. Marszałek Sejmu.

Tłumaczy, że art. 12/1 konwencji zobowiązuje państwa do użycia „koniecznych środków”, łącznie z „wykorzenianiem tradycji”, aby wprowadzać zamierzone zmiany społeczne i kulturowe. Co więcej, art. 4/4 z góry usprawiedliwia przymus i ograniczenia wolności podjęte w imię utopii genderowej, gdyż oświadcza, że działania podejmowane w jej imię „nie stanowią dyskryminacji” (wyraźnie art. 4 ust. 4).

Podkreśla, że Konwencja Stambulska stała się tym bardziej niebezpieczna po jej ratyfikacji przez Parlament Europejski 12 września 2017 r. Wyjaśnia, że ratyfikacja konwencji wyposaża UE w nowe elementy nadzoru nad państwami. Jako strona konwencji – będzie mogła ona się do niej odwoływać „egzaminując” państwa, które ja ratyfikowały z wykonywania jej dyspozycji.

Europoseł wskazuje również niebezpieczeństwa wynikające art. 14 konwencji, który zobowiązuje do wykonywania jej założeń na terenie szkół. - Dotąd UE nie miała w tym zakresie żadnych kompetencji, a teraz może się zaangażować. Może nadzorować czy szkoły ją realizują, a konkretnie czy uczy się dzieci niestereotypowych ról społeczno-kulturowych - wyjaśnia europoseł. "Jest to więc atak na naturalny ustrój rodziny" – konstatuje Jurek.

Ekumeniczny sprzeciw Kościołów

Biskupi z reprezentujący 9 krajów Europy Środkowej i Wschodniej, zebrani w Bratysławie 6 i 7 września br. wyrazili „zaniepokojenie rozprzestrzenianiem ideologii gender, kryjącej się także w Konwencji Stambulskiej”. Ostrzegli, że „ponadnarodowe decyzje, które narzucają, niekiedy pośrednio, rozwiązania sprzeczne z konstytucjami i kulturami poszczególnych krajów, są powodem do poważnego zaniepokojenia, ponieważ pogłębiają wyobcowanie i oddziałują przeciwko integracji”. W związku z tym postanowili zwrócić się do rządów swych krajów „o odmowę ratyfikacji Protokołu Stambulskiego lub o odwołanie swego podpisu”.

W jasny sposób przeciwko ewentualnej ratyfikacji Konwencji Stambulskiej protestowali biskupi litewscy. Abp Sigitas Tamkevičius, były więzień łagrów i wielki autorytet Kościoła na Litwie podkreśla w rozmowie z KAI, że „Bogu dzięki litewski Sejm nie ratyfikował Konwencji Stambulskiej, według której np. zakaz aborcji jest formą przemocy wobec kobiet i dziewcząt”.

Zdecydowanie przeciwko Konwencji Stambulskiej protestowali także biskupi Republiki Czeskiej. Biskupi czescy w liście pasterskim z 12 maja br. wyrazili zaniepokojenie próbami wykorzystywania problemu przemocy wobec kobiet "do podważenia porządku naturalnego i wprowadzania nowego spojrzenia na rolę człowieka, którego nie da się pogodzić z prawem naturalnym, zdrowym rozumem i doświadczeniem chrześcijańskim". "Jesteśmy przekonani, że w tym kierunku zmierza niestety tak zwana Konwencja Stambulska, która stawia mężczyzn i kobiety w fundamentalnej opozycji, a wszelkie zachowania wobec kobiet chce postrzegać jedynie w świetle historycznie nierównego układu sił między mężczyznami a kobietami" - ostrzegają.

Konwencja Stambulska spotkała się z krytycznym przyjęciem nie tylko Kościoła katolickiego, ale i Kościołów prawosławnych. Przeciwko wprowadzaniu teorii gender i osłabianiu rodziny wypowiedział się 15 lipca br. Komitet Przedstawicieli Kościołów Prawosławnych przy Unii Europejskiej. Komitet wyraził „poważne zaniepokojenie wprowadzeniem do tekstu Konwencji klauzuli dotyczącej gender i innych związanych z tą ideologią terminów”. Przy okazji wezwał unijnych polityków do obrony małżeństwa jako związku kobiety i mężczyzny oraz przypomniał, że instytucja rodziny ma fundamentalne znaczenie dla przyszłości Europy.

Z całą stanowczością ratyfikacji Konwencji sprzeciwiła Bułgarska Cerkiew Prawosławna. Święty synod BCP w komunikacie z 23 stycznia br. wezwał bułgarski naród prawosławny, by „w tych dniach ciężkiej duchowej próby wiary i sumień”, wytrwałymi modlitwami wybłagał Bożą pomoc, by Stambulska Konwencja nie została przyjęta”. Zdaniem autorów apelu, jej przyjęcie doprowadziłoby do śmierci duchowej narodu. Biskupi jednogłośnie podjęli decyzję, by we wszystkich świątyniach i monasterach Patriarchatu Bułgarskiego były odmawiane modlitewne kanony przez wstawiennictwo Najświętszej Bogurodzicy.

W dyskusję włączyły się także Kościół katolicki i bardzo aktywne w Bułgarii wspólnoty protestanckie, liczne media i organizacje społeczne. Gdy parlament zorganizował wysłuchanie społeczne, okazało się, że sala obrad Zgromadzenia Narodowego nie pomieści wszystkich chętnych, pragnących zabrać głos, trzeba było zebrać się w auli Uniwersytetu Sofijskiego. W spotkaniu uczestniczyło dziesięciu z piętnastu metropolitów Kościoła prawosławnego. Konkluzja dyskusji była jednoznaczna – Konwencja nie może być ratyfikowana.

W końcu Bułgarski Trybunał Konstytucyjny orzekł 27 lipca br., że „Konwencja Rady Europy o zapobieganiu i zwalczaniu przemocy wobec kobiet i przemocy domowej, zwanej Konwencją Stambulską, jest sprzeczna z Konstytucją Republiki Bułgarii”, co definitywnie zapobiegło jej ratyfikacji w tym kraju.

***

Konwencja Stambulska weszła w życie 1 sierpnia 2014 r. Dokument został ratyfikowany i obowiązuje w 17 państwach europejskich, w tym w 11 państwach Unii Europejskiej. Konwencję ratyfikowały: Albania, Andora, Austria, Bośnia i Hercegowina, Czarnogóra, Francja, Hiszpania, Holandia, Monako, Niemcy, Portugalia, Serbia, Słowenia, Szwecja, Turcja, Włochy i Polska.

Prezydent Komorowski ratyfikował konwencję 13 kwietnia 2015 r. i odtąd jest ona u nas dokumentem obowiązującym. Konwencja budziła ostre sprzeciwy nawet w gabinecie Donalda Tuska, np. ze strony ówczesnego ministra sprawiedliwości Jarosława Gowina, nie mówiąc o solidarnym sprzeciwie opozycji z PiS na czele.

Warto jest zauważyć, że Konwencji Stambulskiej nie ratyfikowała większość państw europejskich, także większość państw członkowskich UE. Ratyfikowało ją dotąd 17 państw Rady Europy, w tym tylko część państwo członkowskich UE. 10 państw członkowskich UE jej nie ratyfikowało, a mianowicie: Bułgaria, Czechy, Grecja, Węgry, Irlandia, Łotwa, Litwa, Luksemburg, Słowacja i Wielka Brytania. Konwencji nie ratyfikowało żadne z państw z Europy środkowo-wschodniej, poza Polską.

Tagi:
szkoła

Kielce: liceum nazaretanek w ścisłej czołówce krajowej

2019-01-10 15:34

dziar / Kielce (KAI)

Prowadzone przez siostry nazaretanki Liceum Ogólnokształcące im. św. Jadwigi Królowej w Kielcach, zwane popularnie „Nazaretem”, podtrzymało najwyższą lokatę w regionie i awansowało z 14. na 12. miejsce w Polsce. Nazaret to od lat niekwestionowany lider wśród liceów województwa świętokrzyskiego.

www.nazaret.kielce.pl

W rankingu przygotowanym już po raz 21. przez Fundację Edukacyjną Perspektywy wzięto pod uwagę dane 2126 liceów ogólnokształcących i 1731 techników, które spełniły tzw. kryterium wejścia: maturę w maju 2018 roku zdawało w nich minimum 12 maturzystów, a wyniki średnie ze zdawanych obowiązkowo języka polskiego i matematyki były nie niższe niż 0,75 średniej krajowej.

Kryteria Rankingu Liceów 2019 to: sukcesy w olimpiadach (30 proc.) oraz wyniki matury z przedmiotów obowiązkowych (25 proc.) i z przedmiotów dodatkowych (45 proc.).

Liceum Ogólnokształcące im. św. Jadwigi Królowej w Kielcach wznowiło swą działalność 1 września 2004 r. Opiera się na bogatej tradycji i chlubnej historii szkoły nazaretańskiej, która na trwałe wpisała się w powojenne dzieje miasta.

Współczesny „Nazaret” zapewnia uczniom wysoką jakość nauczania, wychowania i opieki, klimat życzliwości, profesjonalizm, bezpieczeństwo i dobrą organizację pracy. Jest tam także prowadzona formacja duchowa dla uczniów i rodziców. W liceum nauka odbywa się w dwóch oddziałach na każdym poziomie (w każdym jest maksymalnie 29 miejsc). Uczniowie mogą wybrać jedną z czterech specjalności.

Początki szkolnictwa nazaretańskiego w Kielcach sięgają 1939 r., gdy bp Czesław Kaczmarek sprowadził do miasta Zgromadzenie Sióstr Najświętszej Rodziny z Nazaretu, aby wspierały tam rozwój szkolnictwa. W chwili zamknięcia w 1960 r. przez władze PRL nazaretańska szkoła powszechna była największą placówką oświatową w Kielcach.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Zmarł Franciszek Jakowczyk, który wszystko oddał Ojczyźnie

2019-01-10 15:12

Agnieszka Bugała

Jakub Szymczuk/KPRP
Franciszek Jakowczyk

W październiku ub. r. prezydent Andrzej Duda przywrócił mu polskie obywatelstwo.

więcej o tym wydarzeniu pisaliśmy tutaj:

http://www.niedziela.pl/artykul/139967/nd/Wszystko-oddal-Ojczyznie

Franciszek Jakowczyk urodził się w 1928 r. w Samołowiczach obok Pacewicz (gmina Piaski, powiat Wołkowysk) w rodzinie inteligenckiej. Jego ojciec Włodzimierz był wojskowym i w czasach I wojny światowej służył w Legionach Piłsudskiego. Matka Anna pracowała jako nauczyciel historii w szkole wiejskiej. Tragicznym dla rodziny Jakowczyków okazał się rok 1939. Samołowicze okupowały wojska radzieckie. W 1941 roku do wsi i okolic. po Sowietach, przyszli nowi okupanci – Niemcy. Franciszek Jakowczyk wstąpił do AK i otrzymał pseudonim „Karny”. Uczestniczył w różnych operacjach. Był w oddziale „Wróbla” z bratem Weroniki Sebastianowicz (należała do AK i działała w polskim podziemiu antykomunistycznym ziemi wołkowyskiej także po zakończeniu II wojny światowej) – Antonim Oleszkiewiczem „Iwanem”. Był uczestnikiem jednej z ostatnich udanych akcji podziemia wołkowyskiego. W kwietniu 1948 roku oddział „Wróbla” dokonał likwidacji Daniły Tomkowa, szefa partii komunistycznej w rejonie mostowskim. Niedługo po tym Franciszek Jakowczyk został schwytany i przewieziony do więzienia w Wołkowysku, a potem do Grodna. Na początku lat 50. Jakowczykowi udało się zbiec, wkrótce jednak został złapany i skazany na śmierć. Wyrok zamieniono na 25 lat pozbawienia wolności, z których 15 lat spędził w więzieniu. Wyszedł na wolność w 1969 roku. Wnioskował o amnestię, w ramach podpisanej umowy między ZSRR i Polską o repatriacji, ale nie otrzymał z Moskwy odpowiedzi pozytywnej. „Nie podlega repatriacji ze względu na ciężką zbrodnię przeciwko narodowi ZSRR” - napisano. Po wyjściu z łagru szukał miejsca do zamieszkania, bo do Polski go nie wpuszczano. Pojechał tam, gdzie „Polska była niedaleko” – do Dowbysza, gdzie wówczas mieszkała duża grupa  Polaków. Tam założył rodzinę, znalazł pracę i prowadził gospodarstwo. Franciszek Jakowczyk zawsze podkreślał, że jest Polakiem i z polskiego obywatelstwa nigdy nie zrezygnował.

Polskie obywatelstwo odzyskał dopiero z rąk prezydenta Andrzeja Dudy w październiku 2018 roku. Stowarzyszenia Odra Niemen przywiozło Franciszka do Polski wczesną wiosną 2018r. Chciał otrzymać polskie obywatelstwo i umrzeć w Polsce. Pogrzeb żołnierza odbędzie się w przyszłym tygodniu.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Moje pismo Tęcza - 1/2 2019

Pogrzeb Pawła Adamowicza odbędzie w sobotę

2019-01-15 20:26

wpolityce.pl

W środę przed południem na konferencji prasowej w Urzędzie Miejskim w Gdańsku mają zostać podane szczegóły dotyczące uroczystości pogrzebowych zamordowanego prezydenta miasta Pawła Adamowicza. Jego pogrzeb odbędzie się w sobotę.

Archiwum

Rzeczniczka prasowa nieżyjącego samorządowca Magdalena Skorupka-Kaczmarek poinformowała we wtorek PAP, że konferencja jest zaplanowana na godz. 11.00. Tematem spotkania z mediami będzie pogrzeb Pawła Adamowicza oraz inne wydarzenia ku jego czci.

Skorupka-Kaczmarek potwierdziła wcześniejsze nieoficjalne informacje, że pogrzeb Pawła Adamowicza odbędzie się w sobotę.

Według niektórych lokalnych mediów, nie jest wykluczone, że miejscem pochówku prezydenta będzie Bazylika Mariacka w Gdańsku, ale ostateczna decyzja w tej sprawie należy do rodziny Pawła Adamowicza.

W niedzielę wieczorem Paweł Adamowicz został zaatakowany nożem w centrum miasta przez 27-letniego Stefana W., który podczas finału WOŚP wtargnął na scenę. Samorządowiec trafił do Uniwersyteckiego Centrum Klinicznego w Gdańsku, gdzie w poniedziałek po południu zmarł.

Paweł Adamowicz miał 53 lata, prezydentem Gdańska był od 20 lat. W samorządzie gdańskim zasiadał od początku jego powstania tj. od 1990 r.; w latach 1994-98 był przewodniczącym Rady Miasta Gdańska.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem