Reklama

Odpowiedź ks. prof. Guza "Gazecie Wyborczej"

2017-06-15 09:22

Ks. prof. dr hab. Tadeusz Guz

Agnieszka Piwar

Wiele kłamstw, błędów i fałszywych wniosków „Gazety Wyborczej“ i Gazety.pl

o wystąpieniu toruńskim ks. prof. dr. hab. Tadeusza Guza

Dwa artykuły opublikowane na nośnikach internetowych Gazeta.pl i „Gazeta Wyborcza”: Kacper Sulowski, „Ks. prof. z KUL o ekologach: to odmiana nazizmu. Rektor żąda wyjaśnień” z dnia 4. 06. 2017 r. oraz autor nieznany, „Ekologia, to odmiana zielonego nazizmu”, zawierają (razem wzięte) szereg kłamstw i błędów, które z konieczności prowadzą Autorów tych przyczynków-paszkwili do istotnie fałszywych wniosków. Z racji na przestrzeń „Naszego Dziennika” zechcę się skupić na omówieniu tylko tych najważniejszych.

Pierwsze kłamstwo „Gazety Wyborczej”: „Ks. prof. z KUL o ekologach: to odmiana nazizmu”! W Toruniu, na Konferencji naukowej: „Jeszcze Polska nie zginęła – wieś” w dniu 13 maja 2017 r. nie mówiłem w ogóle o ekologach i tym samym nie nazwałem ich „odmianą nazizmu”, lecz o „ideologach” i „ideologii”, podszywających się chytrze pod prawdziwych ekologów a de facto ich celem, jak każdego ideologa, jest deformowanie umysłów i charakterów wielu ludzi w kwestii ich właściwego, tzn. zgodnego z prawdą stosunku do przyrody jako dzieła Objawionego w Jezusie Chrystusie Boga Stwórcy. Okazuje się, że to „Gazeta Wyborcza”, wkładając w moje usta takie słowa, sama po raz pierwszy utożsamia „ekologów” z „nazizmem”. Dobrze, że opinia publiczna w Polsce może się dowiedzieć, jak faktycznie myśli pismo kierowane przez dr. h.c. UW Adama Michnika na temat prawdziwych stróżów przyrody w Rzeczyposplitej Polskiej i miłośników przyrody, którzy troszczą się o nią po prostu, jak trzeba, czyli o ekologach jako ekologach.

Drugie kłamstwo „Gazety Wyborczej”: „Ekologia to ateistyczny, materialistyczny i nihilistyczny neokomunizm”! Na nadmienionej Konferencji nie przemawiałem na temat ekologii i stąd nie wypowiedziałem tych słów, lecz zaznaczyłem, że „w ideologii ekologizmu, jako zielonego, ateistycznego, materialistycznego i nihilistycznego neokomunizmu, dokonywana jest radykalna negacja Boga, jako Stworzyciela Polski, Polaków i Polek, zwierząt i roślin”, czego nie da się zakwestionować. To kłamstwo „Gazety Wyborczej” jest paradoskalnie o tyle cenne, że obnaża rozumienie przez nią Nauki Polskiej, w tym także ekologii, przez wielu ze środowiska „Gazety Wyborczej”, a mianowicie, że nauka to ideologia. Ja nie dlatego już prawie 30 lat pełnię misję naukową – głównie, choć nie wyłącznie – w naukach filozoficznych, ażeby dyskredytować jakąkolwiek naukę jako naukę. Ale jako człowiek nauki, poddany pozytywnym ocenom najznamienitszych instytucji naukowych Rzeczypospolitej Polskiej i Republiki Federalnej Niemiec, odnoszę się ze stosownym respektem względem każdej nauki jako nauki. Świetnie się jednak stało, że Współpracownik Redaktora Naczelnego „Gazety Wyborczej” wprawdzie poprzez zakłamanie mojej wypowiedzi, ale jednak wypowiedział ideologiczną tożsamość tego dziennika i ujawnił, co od momentu zapoznania się z ideologicznym programem Adama Michnika, pragnąłem uczynić, iż jest to ideologia prawdziwie „ateistycznego, materialistycznego i nihilistycznego neokomunizmu”, z którym Redaktor Naczelny jest powiązany gdzieś od lat 80-tych XX wieku, kiedy rzekomo przechodził na stronę „Solidarności”, nie tylko więzami przyjaźni! Przecież Panu Redaktorowi Sulowskiemu nie wypśnęło się to określenie ot tak – ono już długo istniało, ale potrzebowało właściwego kontekstu na jego uzewnętrznienie. Co więcej „Gazeta Wyborcza”, pewnie nawet wielu jej Pracowników nie posiada takiej samoświadomości, jest na terenie Polski głównym partnerem ideologii neomarksizmu względnie neokomunizmu światowego w procesie neokomunizacji Rzeczypospolitej Polskiej oraz rozprawy z Kościołem Katolickim i Narodem Polskim, a oczywiście po drodze z nauką polską, mediami polskimi, gospodarką polską, handlem w Polsce etc. KOD jest przy tym tylko biednym odpryskiem ideologicznym.

Trzecie kłamstwo „Gazety Wyborczej”: „Z największą agresją o ekologach wypowiadał się ks. prof. Tadeusz Guz”

Skoro jest już wiadomym, że ani o ekologach ani o ekologii nic nie mówiłem, to jasnym jest, że nie mogłem mówić o nich z „agresją”. Zresztą, gdyby Pan Redaktor Sulowski uważnie przesłuchał choćby jedno z moich wystąpień, to z pewością doświadczyłby, że dla mnie osoba ludzka i to każda jest w swojej godności nietykalną, niezależnie od swoich poglądów, religii itp. Nigdy zresztą w mojej prawie 30-letniej naukowej działalności publicznej czy prywatnej w kraju i za granicą nikogo nie obraziłem i przed Panem Bogiem wyznaję, że nawet nie miałem takiego duchowego zamiaru. Co więcej, zawsze z żelazną konsekwencją podkreślam, że przykazanie miłości Boga i miłości człowieka jako bliźniego jest absolutnie w mocy wiążącej nasze ludzkie sumienia. Przykład: na jednym ze spotkań ze mną w AMICUSIE na Żoliborzu, u stóp relikwii bł. ks. Jerzego Popiełuszki, zostałem publicznie zapytany przez sędziwego Pana: „Jaki jest stosunek ks. profesora do Adama Michnika?”. Odpowiedziałem wówczas z wewnętrzną prawdą mojego ducha m.in.: „Na płaszczyźnie człowieczeństwa Adam Michnik jest moim Bratem”, ponieważ ja wierzę w Pana Boga, który jest wieczną Miłością. To, że nie akceptuję jego dla Polski zasadniczo niebezpiecznego nurtu ideologicznego, nie zwalnia mnie z miłowania jego jako bliźniego. A zatem także ekologów jako ekologów oraz wszystkich ideologów, ale tylko w ich nietykalnym człowieczeństwie, miłuję faktycznie jak siostry i bracia, chociaż nie podzielam ich różnych ideologii ekologizmu. A prosta, ale rzetelna miłość drugiego, wyklucza agresję jako przejaw nienawiści do drugiego i dlatego ani jedna moja wypowiedź z Torunia nie ma znamion agresji.

Czwarte kłamstwo „Gazety Wyborczej”: „... jak mówił”: „zapędy ekologów” „nie kończą się” na „’animizacji człowieka’, czyli zrównanie go do poziomu zwierząt, ale o doprowadzenie do całkowitej zagłady ludzkości”

Zacytuję cały kontekst mojej wypowiedzi z Torunia, aby każdy Czytelnik mógł się samodzielnie rozprawić z tym kłamstwem red. Kacpra Sulowskiego z „Gazety Wyborczej”. To powiedziałem: „W ideologii ekologizmu, jako zielonego, ateistycznego, materialistycznego i nihilistycznego neokomunizmu, dokonywana jest radykalna negacja Boga jako Stworzyciela Polski, Polaków i Polek, zwierząt i roślin. Neomarksistowski nurt myślenia przechodzi dalej od totalnej opozycji względem Boga Objawionego do przejściowej animalizacji człowieka, aby go jednak ostatecznie doprowadzić do całkowitej zagłady.” A więc o żadnych „ekologach” nic nie powiedziałem!

Kardynalne błędy albo świadome paktowanie z kłamstwami „Gazety Wyborczej” byłego Posła i Wiceministra środowiska za premiera Jerzego Buzka Radosława Gawlika (Stowarzyszenie Ekologiczne EKO-UNIA)

Czyżby Radosław Gawlik w swojej racjonalności nie odróżniał pomiędzy nauką a ideologią (Sokrates nauczył nas tego już przed ok. 2400 lat temu!) oraz pomiędzy ekologami (faktycznie stróżami i miłośnikami przyrody) a ideologami (ewidentnymi niszczycielami przyrody). Przecież ja w moim przemówieniu rozprawiałem się krytycznie negatywnie tylko z ideologami i ideologiami, które niszczą środowisko, a nie z ekologami. Jeżeli Pan Gawlik ma odrobinę trzeźwego patrzenia na świat, to widzi, co wyprawiają ideolodzy, którzy domagają się aborcji na życzenie czy zabijanie myśliwych klasyfikują jako moralne dobro a zabijanie zwierząt, na co sam Pan Bóg Objawiony w Jezusie Chrystusie zezwolił, jako moralne zło. Czyż takie postawy nie są prawdziwymi skandalami? Fałszywy wniosek wyciągnął Pan Gawlik, sądząc, że moja interpretacja ochrony środowiska jako daru Bożego, z którego należy korzystać, jak Boski Stwórca w Piśmie św. i poprzez Urząd Nauczycielski Kościoła katolickiego przykazał ludziom, jest „kompletnym zaprzeczeniem idei chrześcijaństwa”! Wprost przeciwnie, moją wolą i konkretną działalnością naukową pragnę stale wcielać w życie naukowe i dydaktyczne cudowną pełnię nauczania Boga chrześcijańskiego i Jego Kościoła św. Prawe 500 publikacji naukowych i popularno-naukowych (także w obych językach), wydanych w kraju i za granicą, i tysiące wykładów, przemówień, homilii, seminariów i debat z przeróżnymi środowiskami oraz tysiące godzin dyskusji na wielu kontynentach świadczą same za siebie.

Ponadto Pan Gawlik wypowiedział sprzeczny z Prawem Polskim sąd o mnie: „Naszym zdaniem takie poglądy zupełnie dyskredytują księdza profesora z wykładania na uczelni. Oczekujemy od rektora zdecydowanych działań”. Okazuje się, iż, obiektywnie patrząc, żądanie byłego posła i wiceministra RP jest w świetle powyższego wyjaśnienia oparte na kłamstwach i dlatego jest ono nie tylko niedorzecznością, lecz godzi zasadniczo w regulacje prawne RP, w których „dobra osobiste człowieka” takie jak m.in. „twórczość naukowa”, „pozostają pod ochroną prawa cywilnego” (Dz.U.2017.459 j.t.).

Przejęcie przez „Gazetę Wyborczą” fragmentu istotnie w swojej treści zakłamanego (12 kłamstw, wiele rażących błędów i sprzeczności!) „Listu otwartego w sprawie szkalującej wypowiedzi ks. prof. Tadeusza Guza”, skierowanego do Ks. Rektora prof. dr. hab. Antoniego Dębińskiego w maju 2017 r.

Względem całego tekstu „Listu otwartego...” odniosę się na innym miejscu, natomiast radykalnie sprzeciwiam się postawionemu mi w nim i powielanemu przez „Gazetę Wyborczą” zarzutu „mowy nienawiści”, „porównywania ekologów do nazistów”, „poglądów zamkniętych, szowinistycznych, pseudo-naukowych, sprzecznych z istotą chrześcijaństwa”, „zaprzeczenia tradycji tolerancji, ekumenizmu, otwarcia na świeckich” itd. Pozwalam sobie w tym kontekście zacytować fragment mojego listu do Ks. Rektora Dębińskiego z dnia 17 stycznia 2017 r.: „’Veritatem in caritate facere’ – słowa św. Pawła Apostoła, które ongiś stanowiły konstytutywną część naszego uniwersyteckiego herbu, głęboko wpisały się w duchowość mojej ludzkiej, kapłańskiej i naukowej postawy. Nie wyobrażam sobie i osobiście nie akceptuję innego przekazu na jakikolwiek temat, nie mówiąc o temacie Braci i Sióstr odłączonych, jak tylko, jak uczy Sobór, ‘by odnosić się do nich z wielką uprzejmością i miłością’ (Dekret o pasterskich zadaniach biskupów w Kościele, nr 16) bliźniego, do czego w moich wystąpieniach poświęconych ich myśli permanentnie nawiązuję i proszę moich słuchaczy o postawę modlitwy i na wskroś uczciwej miłości bliźniego w stosunku do każdego człowieka jako człowieka, w tym także do wszystkich chrześcijan protestanckich. ... Nie możemy przecież w relacjach z nimi akceptować innej miary jak tej, którą jest nasz Pan i Bóg jako ‘Miłość’” (1 J 4, 7-8).

Sobór Watykański II naucza, że urzeczywistnianie dobrze pojętej miłości chrześcijańskiej przez ‘katolików’ w ich ‘działalności ekumenicznej’ powiązane jest wprawdzie z ‘braterską współpracą z braćmi odłączonymi’, ale ‘z wykluczeniem [...] wszelkiego pozoru indeferentyzmu i pomieszania pojęć, jak też niezdrowej rywalizacji’ (Dekret o działalności misyjnej Kościoła, nr 15). Uniknie się tych niebezpieczeństw, według nauczania soborowego, jeśli ‘katolicy [...] zdobędą lepszą znajomość doktryny i historii, życia duchowego i kultowego, psychologii religijnej oraz kultury właściwej braciom’ (Dekret o ekumenizmie, nr 9). M.in. dlatego podjąłem wieloletnie i ogromnie żmudne studia pism Marcina Lutra, aby lepiej zrozumieć kształt myśli protestanckiej w sensie źródłowym, co niejednokrotnie było zaskoczeniem nawet dla biskupów protestanckich, takich jak Landesbischof Heubach”, którzy darzyli mnie i wciąż darzą serdeczną życzliwością.

Następne kłamstwo „Gazety Wyborczej”: „Przełożeni wydali księdzu zakaz wypowiadania się o Lutrze i reformacji”

Nic takiego nie miało miejsca! Prośba Przełożonego to nie zakaz! Ks. Arcybiskup i Metropolita Lubelski Stanisław Budzik „poprosił” mnie w obecności Ks. Rektora KUL prof. Antoniego Dębińskiego w dniu 11 stycznia 2017 r. o to, abym „powstrzymał się od wypowiedzi na temat Marcina Lutra i reformacji”, chociaż na moje pytanie o ewentualne merytoryczne rozbieżności moich interpretacji pism Lutra z prawdą, ani Ks. Arcybiskup ani Ks. Rektor nie przedłożyli mi żadnych zarzutów. Ks. Arcybiskupowi chodziło tylko o kwestię „dialogu ekumenicznego”, a nie naukowej rozprawy nad tekstami Lutra.

O moim stanowisku w sprawie rzeczowego dialogu, jako kontynuacji wieloletnich rozpraw ekumenicznych w Niemczech jako kraju reformacji, napisałem we wspomnianym liście do Ks. Rektora KUL: „Moją pełną gotowość do systematycznych debat na powyższy temat wyraziłem już pisemnie i ustnie wielokrotnie i nadal ją podtrzymuję, co też nadmieniłem Księdzu Rektorowi, zarówno względem Osoby Ks. Dyrektora naszego uniwersyteckiego Instytutu Ekumenicznego prof. dr. hab. Sławomira Pawłowskiego, jak też i względem wówczas urzędującego Ks. Dziekana Wydziału Prawa, Prawa Kanonicznego i Administracji prof. dr. hab. Piotra Stanisza, ks. prof. dr. hab. Leszka Adamowicza, pełniącego wówczas funkcję Dyrektora Instytutu Prawa Kanonicznego oraz względem Pani Redaktor Naczelnej „Naszego Dziennika” Ewy Nowiny-Konopki, którą poprosiłem, aby jakiekolwiek argumenty, które mogą się pojawić ze strony Braci i Sióstr protestantów, zostały w pełni przez Redakcję „Naszego Dziennika” opublikowane, ponieważ tylko na drodze pełnej otwartości i bezwzględnego szacunku można konstruktywnie budować dialog i jedność w chrześcijaństwie w Polsce. Pomimo upływu prawie dwóch lat żaden z artykułów tego typu się nie pojawił. Także JE Ks. Bp dr Krzysztof Nitkiewicz w rozmowie z Panią Redaktor Naczelną, w której wyraził swoją negatywnie krytyczną opinię o moich publikacjach na temat reformacji, został poproszony, aby jako Przewodniczący Rady ds. Ekumenizmu przy Konferencji Episkopatu Polski krytycznie odniósł się do moich artykułów na temat kasacji sakramentu małżeństwa w myśli Marcina Lutra w jego piśmie z 1530 roku ‘Von Ehesachen’ i jego pierwszej w historii prawodawstwa Europy propozycji rozwodu, z czego nie skorzystał, twierdząc: ‘[...] nie znam się na tym i poprosiłem specjalistów, aby napisali pismo do ‘Naszego Dziennika’’, które po upływie ponad 1,5 roku jeszcze nie nadeszło. ... Pragnę również poinformować Księdza Rektora, iż Ks. Bp Nitkiewicz nigdy nie zwrócił się do mnie w celu wyjaśnienia tej sprawy, chociaż jest to koniecznością moralną w etosie Dobrej Nowiny Jezusa z Nazaretu.” Zarzuty Ks. dr. Rafała Pastwy, Redaktora Lubelskiego „Gościa Niedzielnego”, zostały w powyższym tekście pozbawione swojego uzasadnienia i wynikają częściowo z jego niewiedzy a częściowo z ignoracji. Jeżeli Ks. dr. Pastwę „szokuje” moja wola poznania prawdy o reformacji a zainwestowałem w to – zgodnie z wolą dotychczasowych Pasterzy Kościoła Lubelskiego oraz ś.p. Ks. Prymasa kard. Józefa Glempa – wiele żmudnych lat studiów i ani razu nie rozminąłem się z prawdą, a Ks. Pastwa używa w tym kontekście argumentu „ad hominem”, to pozostawiam to bez komentarza. A ponadto warto zapytać i Ks. Red. GN Pastwę w Lublinie i Pana Red. GW Sulowskiego dlaczego nie szokuje Państwa zakwestionowanie przez Lutra naszego katolickiego „Credo”, wszystkich dogmatów nauki katolickiej, sakramentów św. oraz dlaczego nie szokuje Państwa teza Lutra: „Bóg nie może być Bogiem, zanim najpierw nie stanie się szatanem”; „św. Franciszek i św. Dominik są największymi bluźniercami Boga” oraz żądanie, aby św. Piotra i jego następców nazywać „antychrystami”, „kardynałom poobcinać języki...”, „podpalić Synagogi”, „ograbić Żydów ze złota, srebra i wszelkiej majętności”, co III Rzesza Niemiecka istotnie w nawiązaniu do antysemickiego programu Lutra konsekwentnie zrealizowała. Czyżby Ks. dr Rafał Pastwa jako kapłan rzymsko-katolicki i Pan Kacper Sulowski jako reprezentant rzekomo walczącej z przejawami antysemityzmu w Polsce „Gazety Wyborczej” przeszli na stronę m.in. antyboskiej i antyeklezjalnej, antypapieskiej i antysemickiej ideologii?

Oświadczenie władz Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego Jana Pawła II, oparte na mnóstwie kłamstw i dlatego radykalnie niesprawiedliwych sądach „Listu otwartego...” o moim wystąpieniu toruńskim oraz wyrażone względem dziennikarzy „Gazety Wyborczej” przez Panią Rzecznik Prasową KUL dr prawa Lidię Jaskułę pragnę z oczywistych racji pozostawić do osobistego komentarza każdego z Czytelników „Naszego Dziennika”, któremu dziękuję najserdeczniej za wierność prawdzie w miłości Boga i miłości człowieka.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Czy kremacja zwłok jest niezgodna z wiarą chrześcijańską? (2)

Ks. Krzysztof Graczyk
Edycja włocławska 31/2003

Kzenon/pl.fotolia.com

Na podstawie przedstawionej wcześniej nauki Kościoła trzeba stwierdzić, że chrześcijańska praktyka grzebania ciał ludzi zmarłych opiera się na prawdzie o integralnym odkupieniu nas przez Chrystusa Pana, który kiedyś wskrzesi ciała zmarłych i obdarzy je chwałą zmartwychwstania. Wyraźne stanowisko Kościoła zostało przedstawione w nowym Kodeksie Prawa Kanonicznego, obowiązującym od 1983 r. Można więc na podstawie przepisów prawnych zawartych w tej kodyfikacji stwierdzić, że kremacja nie jest zabroniona, ale lepszy jest tradycyjny pogrzeb: "Kościół usilnie zaleca zachowanie pobożnego zwyczaju grzebania ciał zmarłych. Nie zabrania jednak kremacji, jeśli nie została wybrana z pobudek przeciwnych nauce chrześcijańskiej" (1176 § 3).
Patrząc przez pryzmat historii chrześcijaństwa, kremacja była wielokrotnie potępiana przez Kościół katolicki, ponieważ wiązała się z wiarą w to, że po śmierci wszystko się kończy. Mentalność ta uległa zmianie. I w obecnym czasie Kościół uznaje, że kremacja jest "dziś często pożądana, nie z powodu nienawiści wobec Kościoła lub obyczajów chrześcijańskich, ale jedynie z racji związanych z higieną, racji ekonomicznych czy innego rodzaju, w płaszczyźnie publicznej czy prywatnej" (Instrukcja Świętego Oficjum, a obecna nazwa: Kongregacja ds. Nauki Wiary, 1963). Innymi słowy można stwierdzić, że Kościół katolicki uznaje kremację, ponieważ pozwala ona zachować warunki higieny, zdrowia publicznego i stanowi rozwiązanie trudności z pozyskiwaniem terenów na cmentarze. Kremacja, pomijając motywacje natury ideologicznej, daje się pogodzić z wiarą chrześcijańską i formami pobożności związanymi z okazywaniem szacunku wobec ciała zmarłego: "Rzeczywiście, spalenie (kremacja) zwłok, jako że nie dotyczy duszy i nie przeszkadza Bożej Wszechmocy w odbudowaniu ciała, nie zawiera sama w sobie, ani nie przyczynia się w sposób obiektywny do zaprzeczenia tym dogmatom" (Instrukcja Świętego Oficjum, 1963), tj. zmartwychwstania ciał i nieśmiertelności duszy. Wymiar paschalny (śmierć i zmartwychwstanie) kremacji jest taki sam jak zwykłego pochówku (pogrzebanie) - to, co ulega przemianie w proch czy popiół, przeznaczone jest do zmartwychwstania. Zresztą nikt nie jest w stanie stwierdzić, że w momencie zmartwychwstania użyta zostanie ta sama materia, to samo ciało, które posiadamy w obecnym życiu. Dlatego też zmartwychwstanie nie będzie nowym początkiem starego sposobu istnienia, lecz nową rzeczywistością, nowym życiem.
Trzeba ostatecznie powiedzieć, że Kościół nie zabrania stosowania kremacji, ale poleca w dalszym ciągu pobożny zwyczaj grzebania ciał zmarłych, ponieważ posiada on pewne znaczenie, którego niestety pozbawia kremacja. I tak złożenie ciała w ziemi przypomina, że śmierć jest snem, w którym oczekujemy przebudzenia, i który jest związany ze zmartwychwstaniem. Ponadto trzeba podkreślić, że w języku biblijnym pogrzeb jest znakiem ludzkiej ograniczoności i przemijalności: "wrócisz do ziemi, z której zostałeś wzięty; bo prochem jesteś i w proch się obrócisz!" (Rdz 3, 19). I jeszcze w innym miejscu: "Wielka udręka stała się udziałem każdego człowieka i ciężkie jarzmo spoczęło na synach Adama, od dnia wyjścia z łona matki, aż do dnia powrotu do matki wszystkich" (tj. ziemi: Syr 40, 1). Bez ulegania pokusie dosłownej interpretacji Pisma Świętego przywołane powyżej fragmenty bardziej wskazują na pochówek niż na kremację.
Wielu ludzi pyta: Czy pochówek nie może być uważany za pozostałość przestarzałej mentalności lub pełnej przesądów i tylko zewnętrznej otoczki czci dla ciała zmarłego? Przecież po co czekać, aby nastąpił rozkład zwłok, gdy można osiągnąć ten sam stan poprzez ich spalenie (kremację)? Otóż trzeba mocno powiedzieć, że takie myślenie nadaje kremacji znaczenie ideologiczne, oczywiście inne niż to antychrześcijańskie i antyreligijne znane z przeszłości, ale zawsze nie do przyjęcia. Pochówek to wybór naturalności rozkładu ciała ludzkiego, ale to nie znaczy, że należy uważać go za naturalistyczny i irracjonalny. Chodzi tu przecież o ludzką wrażliwość i zwyczaj, który dla wierzącego posiada długą tradycję, uznawaną także dziś za rozsądną. Psychiczny opór ludzi wobec kremacji (wybiera ją mniejszość) nie może być traktowany jako opóźnienie rozwoju kultury w danym społeczeństwie. Należy szanować tych, którzy proszą o kremację, ale trzeba również nabrać dystansu wobec informacji na ten temat i wobec presji namawiania do jej stosowania. Ludzka i chrześcijańska pietas wymaga, by zarówno w przypadku kremacji, jak i pochówku szanowano zwłoki zmarłych, a obrzędy były otwarte na nadzieję zmartwychwstania.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jestem od poczęcia

Paryż: tysiące Francuzów manifestowały w obronie życia

2019-01-20 19:14

st (KAI) / Paryż

Od 30-50 tysięcy Francuzów wzięło dziś udział w trzynastym „Marszu dla życia”, apelując o zaprzestanie banalizowania aborcji i broniąc klauzuli sumienia lekarzy, którzy odmawiają zbijania dzieci w łonie matki. Co roku we Francji dokonuje się około 220 tys. aborcji.

La Manif Pour Tous

Marsz dla życia nie miał charakteru konfesyjnego chociaż do udziału w nim zachęcał arcybiskup Paryża, Michel Aupetit, a nuncjusz apostolski we Francji, abp Luigi Ventura przekazał pozdrowienia oraz słowa zachęty skierowane do uczestników przez Papieża Franciszka. Ojciec Święty podkreślił, że wszelkie zło na świecie bierze początek w braku szacunku dla życia. Zachęcił Francuzów do nieustannego dawania świadectwa niezbywalnych wartości: godności człowieka oraz godności życia.

Marsz rozpoczął się o godz. 13.30 od Porte Dauphine i przeszedł w kierunku placu Trocadero. Nawiązując do ruchu „żółtych kamizelek” delegat generalny marszu, Nicolas Sévillia wyjaśnił, że w formie publicznej wyraża się nie tylko zaniepokojenie z powodu trudności społecznych, ale także cierpienie niematerialne. Dodał, że dzisiejszy marsz był też pierwszym aktem mobilizacji obywatelskiej przeciwko próbom rewizji prawa bioetycznego odnośnie do sztucznego zapłodnienia, które w myśl propozycji kręgów liberalnych ma być dostępne dla wszystkich – nie tylko małżeństw, ale także związków osób tej samej płci, czy kobiet samotnych. Natomiast prezes Fundacji Lejeune, Jean-Marie Le Méné wyraził obawy, że obecny rząd prezydenta Macrona będzie chciał zalegalizować wykorzystanie embrionów do badań naukowych i eksperymentów pseudomedycznych.

W paryskiej manifestacji uczestniczyła także Viviane Lambert, która walczyć będzie w poniedziałek przed sądem w Châlons-en-Champagne o życie swojego syna Vincenta, znajdującego się od dziesięciu lat w stanie określanym przez media jako „wegetatywny”. Szpital nie chce kontynuować utrzymywania go przy życiu, chociaż film wideo pokazuje, że reaguje on na bodźce. Pani Lambert nie kryła wielkiego wrażenia widząc w stolicy Francji tak wielkie zgromadzenie obrońców życia.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem