Reklama

Odpowiedź ks. prof. Guza "Gazecie Wyborczej"

2017-06-15 09:22

Ks. prof. dr hab. Tadeusz Guz

Agnieszka Piwar

Wiele kłamstw, błędów i fałszywych wniosków „Gazety Wyborczej“ i Gazety.pl

o wystąpieniu toruńskim ks. prof. dr. hab. Tadeusza Guza

Dwa artykuły opublikowane na nośnikach internetowych Gazeta.pl i „Gazeta Wyborcza”: Kacper Sulowski, „Ks. prof. z KUL o ekologach: to odmiana nazizmu. Rektor żąda wyjaśnień” z dnia 4. 06. 2017 r. oraz autor nieznany, „Ekologia, to odmiana zielonego nazizmu”, zawierają (razem wzięte) szereg kłamstw i błędów, które z konieczności prowadzą Autorów tych przyczynków-paszkwili do istotnie fałszywych wniosków. Z racji na przestrzeń „Naszego Dziennika” zechcę się skupić na omówieniu tylko tych najważniejszych.

Pierwsze kłamstwo „Gazety Wyborczej”: „Ks. prof. z KUL o ekologach: to odmiana nazizmu”! W Toruniu, na Konferencji naukowej: „Jeszcze Polska nie zginęła – wieś” w dniu 13 maja 2017 r. nie mówiłem w ogóle o ekologach i tym samym nie nazwałem ich „odmianą nazizmu”, lecz o „ideologach” i „ideologii”, podszywających się chytrze pod prawdziwych ekologów a de facto ich celem, jak każdego ideologa, jest deformowanie umysłów i charakterów wielu ludzi w kwestii ich właściwego, tzn. zgodnego z prawdą stosunku do przyrody jako dzieła Objawionego w Jezusie Chrystusie Boga Stwórcy. Okazuje się, że to „Gazeta Wyborcza”, wkładając w moje usta takie słowa, sama po raz pierwszy utożsamia „ekologów” z „nazizmem”. Dobrze, że opinia publiczna w Polsce może się dowiedzieć, jak faktycznie myśli pismo kierowane przez dr. h.c. UW Adama Michnika na temat prawdziwych stróżów przyrody w Rzeczyposplitej Polskiej i miłośników przyrody, którzy troszczą się o nią po prostu, jak trzeba, czyli o ekologach jako ekologach.

Drugie kłamstwo „Gazety Wyborczej”: „Ekologia to ateistyczny, materialistyczny i nihilistyczny neokomunizm”! Na nadmienionej Konferencji nie przemawiałem na temat ekologii i stąd nie wypowiedziałem tych słów, lecz zaznaczyłem, że „w ideologii ekologizmu, jako zielonego, ateistycznego, materialistycznego i nihilistycznego neokomunizmu, dokonywana jest radykalna negacja Boga, jako Stworzyciela Polski, Polaków i Polek, zwierząt i roślin”, czego nie da się zakwestionować. To kłamstwo „Gazety Wyborczej” jest paradoskalnie o tyle cenne, że obnaża rozumienie przez nią Nauki Polskiej, w tym także ekologii, przez wielu ze środowiska „Gazety Wyborczej”, a mianowicie, że nauka to ideologia. Ja nie dlatego już prawie 30 lat pełnię misję naukową – głównie, choć nie wyłącznie – w naukach filozoficznych, ażeby dyskredytować jakąkolwiek naukę jako naukę. Ale jako człowiek nauki, poddany pozytywnym ocenom najznamienitszych instytucji naukowych Rzeczypospolitej Polskiej i Republiki Federalnej Niemiec, odnoszę się ze stosownym respektem względem każdej nauki jako nauki. Świetnie się jednak stało, że Współpracownik Redaktora Naczelnego „Gazety Wyborczej” wprawdzie poprzez zakłamanie mojej wypowiedzi, ale jednak wypowiedział ideologiczną tożsamość tego dziennika i ujawnił, co od momentu zapoznania się z ideologicznym programem Adama Michnika, pragnąłem uczynić, iż jest to ideologia prawdziwie „ateistycznego, materialistycznego i nihilistycznego neokomunizmu”, z którym Redaktor Naczelny jest powiązany gdzieś od lat 80-tych XX wieku, kiedy rzekomo przechodził na stronę „Solidarności”, nie tylko więzami przyjaźni! Przecież Panu Redaktorowi Sulowskiemu nie wypśnęło się to określenie ot tak – ono już długo istniało, ale potrzebowało właściwego kontekstu na jego uzewnętrznienie. Co więcej „Gazeta Wyborcza”, pewnie nawet wielu jej Pracowników nie posiada takiej samoświadomości, jest na terenie Polski głównym partnerem ideologii neomarksizmu względnie neokomunizmu światowego w procesie neokomunizacji Rzeczypospolitej Polskiej oraz rozprawy z Kościołem Katolickim i Narodem Polskim, a oczywiście po drodze z nauką polską, mediami polskimi, gospodarką polską, handlem w Polsce etc. KOD jest przy tym tylko biednym odpryskiem ideologicznym.

Trzecie kłamstwo „Gazety Wyborczej”: „Z największą agresją o ekologach wypowiadał się ks. prof. Tadeusz Guz”

Skoro jest już wiadomym, że ani o ekologach ani o ekologii nic nie mówiłem, to jasnym jest, że nie mogłem mówić o nich z „agresją”. Zresztą, gdyby Pan Redaktor Sulowski uważnie przesłuchał choćby jedno z moich wystąpień, to z pewością doświadczyłby, że dla mnie osoba ludzka i to każda jest w swojej godności nietykalną, niezależnie od swoich poglądów, religii itp. Nigdy zresztą w mojej prawie 30-letniej naukowej działalności publicznej czy prywatnej w kraju i za granicą nikogo nie obraziłem i przed Panem Bogiem wyznaję, że nawet nie miałem takiego duchowego zamiaru. Co więcej, zawsze z żelazną konsekwencją podkreślam, że przykazanie miłości Boga i miłości człowieka jako bliźniego jest absolutnie w mocy wiążącej nasze ludzkie sumienia. Przykład: na jednym ze spotkań ze mną w AMICUSIE na Żoliborzu, u stóp relikwii bł. ks. Jerzego Popiełuszki, zostałem publicznie zapytany przez sędziwego Pana: „Jaki jest stosunek ks. profesora do Adama Michnika?”. Odpowiedziałem wówczas z wewnętrzną prawdą mojego ducha m.in.: „Na płaszczyźnie człowieczeństwa Adam Michnik jest moim Bratem”, ponieważ ja wierzę w Pana Boga, który jest wieczną Miłością. To, że nie akceptuję jego dla Polski zasadniczo niebezpiecznego nurtu ideologicznego, nie zwalnia mnie z miłowania jego jako bliźniego. A zatem także ekologów jako ekologów oraz wszystkich ideologów, ale tylko w ich nietykalnym człowieczeństwie, miłuję faktycznie jak siostry i bracia, chociaż nie podzielam ich różnych ideologii ekologizmu. A prosta, ale rzetelna miłość drugiego, wyklucza agresję jako przejaw nienawiści do drugiego i dlatego ani jedna moja wypowiedź z Torunia nie ma znamion agresji.

Czwarte kłamstwo „Gazety Wyborczej”: „... jak mówił”: „zapędy ekologów” „nie kończą się” na „’animizacji człowieka’, czyli zrównanie go do poziomu zwierząt, ale o doprowadzenie do całkowitej zagłady ludzkości”

Zacytuję cały kontekst mojej wypowiedzi z Torunia, aby każdy Czytelnik mógł się samodzielnie rozprawić z tym kłamstwem red. Kacpra Sulowskiego z „Gazety Wyborczej”. To powiedziałem: „W ideologii ekologizmu, jako zielonego, ateistycznego, materialistycznego i nihilistycznego neokomunizmu, dokonywana jest radykalna negacja Boga jako Stworzyciela Polski, Polaków i Polek, zwierząt i roślin. Neomarksistowski nurt myślenia przechodzi dalej od totalnej opozycji względem Boga Objawionego do przejściowej animalizacji człowieka, aby go jednak ostatecznie doprowadzić do całkowitej zagłady.” A więc o żadnych „ekologach” nic nie powiedziałem!

Kardynalne błędy albo świadome paktowanie z kłamstwami „Gazety Wyborczej” byłego Posła i Wiceministra środowiska za premiera Jerzego Buzka Radosława Gawlika (Stowarzyszenie Ekologiczne EKO-UNIA)

Czyżby Radosław Gawlik w swojej racjonalności nie odróżniał pomiędzy nauką a ideologią (Sokrates nauczył nas tego już przed ok. 2400 lat temu!) oraz pomiędzy ekologami (faktycznie stróżami i miłośnikami przyrody) a ideologami (ewidentnymi niszczycielami przyrody). Przecież ja w moim przemówieniu rozprawiałem się krytycznie negatywnie tylko z ideologami i ideologiami, które niszczą środowisko, a nie z ekologami. Jeżeli Pan Gawlik ma odrobinę trzeźwego patrzenia na świat, to widzi, co wyprawiają ideolodzy, którzy domagają się aborcji na życzenie czy zabijanie myśliwych klasyfikują jako moralne dobro a zabijanie zwierząt, na co sam Pan Bóg Objawiony w Jezusie Chrystusie zezwolił, jako moralne zło. Czyż takie postawy nie są prawdziwymi skandalami? Fałszywy wniosek wyciągnął Pan Gawlik, sądząc, że moja interpretacja ochrony środowiska jako daru Bożego, z którego należy korzystać, jak Boski Stwórca w Piśmie św. i poprzez Urząd Nauczycielski Kościoła katolickiego przykazał ludziom, jest „kompletnym zaprzeczeniem idei chrześcijaństwa”! Wprost przeciwnie, moją wolą i konkretną działalnością naukową pragnę stale wcielać w życie naukowe i dydaktyczne cudowną pełnię nauczania Boga chrześcijańskiego i Jego Kościoła św. Prawe 500 publikacji naukowych i popularno-naukowych (także w obych językach), wydanych w kraju i za granicą, i tysiące wykładów, przemówień, homilii, seminariów i debat z przeróżnymi środowiskami oraz tysiące godzin dyskusji na wielu kontynentach świadczą same za siebie.

Ponadto Pan Gawlik wypowiedział sprzeczny z Prawem Polskim sąd o mnie: „Naszym zdaniem takie poglądy zupełnie dyskredytują księdza profesora z wykładania na uczelni. Oczekujemy od rektora zdecydowanych działań”. Okazuje się, iż, obiektywnie patrząc, żądanie byłego posła i wiceministra RP jest w świetle powyższego wyjaśnienia oparte na kłamstwach i dlatego jest ono nie tylko niedorzecznością, lecz godzi zasadniczo w regulacje prawne RP, w których „dobra osobiste człowieka” takie jak m.in. „twórczość naukowa”, „pozostają pod ochroną prawa cywilnego” (Dz.U.2017.459 j.t.).

Przejęcie przez „Gazetę Wyborczą” fragmentu istotnie w swojej treści zakłamanego (12 kłamstw, wiele rażących błędów i sprzeczności!) „Listu otwartego w sprawie szkalującej wypowiedzi ks. prof. Tadeusza Guza”, skierowanego do Ks. Rektora prof. dr. hab. Antoniego Dębińskiego w maju 2017 r.

Względem całego tekstu „Listu otwartego...” odniosę się na innym miejscu, natomiast radykalnie sprzeciwiam się postawionemu mi w nim i powielanemu przez „Gazetę Wyborczą” zarzutu „mowy nienawiści”, „porównywania ekologów do nazistów”, „poglądów zamkniętych, szowinistycznych, pseudo-naukowych, sprzecznych z istotą chrześcijaństwa”, „zaprzeczenia tradycji tolerancji, ekumenizmu, otwarcia na świeckich” itd. Pozwalam sobie w tym kontekście zacytować fragment mojego listu do Ks. Rektora Dębińskiego z dnia 17 stycznia 2017 r.: „’Veritatem in caritate facere’ – słowa św. Pawła Apostoła, które ongiś stanowiły konstytutywną część naszego uniwersyteckiego herbu, głęboko wpisały się w duchowość mojej ludzkiej, kapłańskiej i naukowej postawy. Nie wyobrażam sobie i osobiście nie akceptuję innego przekazu na jakikolwiek temat, nie mówiąc o temacie Braci i Sióstr odłączonych, jak tylko, jak uczy Sobór, ‘by odnosić się do nich z wielką uprzejmością i miłością’ (Dekret o pasterskich zadaniach biskupów w Kościele, nr 16) bliźniego, do czego w moich wystąpieniach poświęconych ich myśli permanentnie nawiązuję i proszę moich słuchaczy o postawę modlitwy i na wskroś uczciwej miłości bliźniego w stosunku do każdego człowieka jako człowieka, w tym także do wszystkich chrześcijan protestanckich. ... Nie możemy przecież w relacjach z nimi akceptować innej miary jak tej, którą jest nasz Pan i Bóg jako ‘Miłość’” (1 J 4, 7-8).

Sobór Watykański II naucza, że urzeczywistnianie dobrze pojętej miłości chrześcijańskiej przez ‘katolików’ w ich ‘działalności ekumenicznej’ powiązane jest wprawdzie z ‘braterską współpracą z braćmi odłączonymi’, ale ‘z wykluczeniem [...] wszelkiego pozoru indeferentyzmu i pomieszania pojęć, jak też niezdrowej rywalizacji’ (Dekret o działalności misyjnej Kościoła, nr 15). Uniknie się tych niebezpieczeństw, według nauczania soborowego, jeśli ‘katolicy [...] zdobędą lepszą znajomość doktryny i historii, życia duchowego i kultowego, psychologii religijnej oraz kultury właściwej braciom’ (Dekret o ekumenizmie, nr 9). M.in. dlatego podjąłem wieloletnie i ogromnie żmudne studia pism Marcina Lutra, aby lepiej zrozumieć kształt myśli protestanckiej w sensie źródłowym, co niejednokrotnie było zaskoczeniem nawet dla biskupów protestanckich, takich jak Landesbischof Heubach”, którzy darzyli mnie i wciąż darzą serdeczną życzliwością.

Następne kłamstwo „Gazety Wyborczej”: „Przełożeni wydali księdzu zakaz wypowiadania się o Lutrze i reformacji”

Nic takiego nie miało miejsca! Prośba Przełożonego to nie zakaz! Ks. Arcybiskup i Metropolita Lubelski Stanisław Budzik „poprosił” mnie w obecności Ks. Rektora KUL prof. Antoniego Dębińskiego w dniu 11 stycznia 2017 r. o to, abym „powstrzymał się od wypowiedzi na temat Marcina Lutra i reformacji”, chociaż na moje pytanie o ewentualne merytoryczne rozbieżności moich interpretacji pism Lutra z prawdą, ani Ks. Arcybiskup ani Ks. Rektor nie przedłożyli mi żadnych zarzutów. Ks. Arcybiskupowi chodziło tylko o kwestię „dialogu ekumenicznego”, a nie naukowej rozprawy nad tekstami Lutra.

O moim stanowisku w sprawie rzeczowego dialogu, jako kontynuacji wieloletnich rozpraw ekumenicznych w Niemczech jako kraju reformacji, napisałem we wspomnianym liście do Ks. Rektora KUL: „Moją pełną gotowość do systematycznych debat na powyższy temat wyraziłem już pisemnie i ustnie wielokrotnie i nadal ją podtrzymuję, co też nadmieniłem Księdzu Rektorowi, zarówno względem Osoby Ks. Dyrektora naszego uniwersyteckiego Instytutu Ekumenicznego prof. dr. hab. Sławomira Pawłowskiego, jak też i względem wówczas urzędującego Ks. Dziekana Wydziału Prawa, Prawa Kanonicznego i Administracji prof. dr. hab. Piotra Stanisza, ks. prof. dr. hab. Leszka Adamowicza, pełniącego wówczas funkcję Dyrektora Instytutu Prawa Kanonicznego oraz względem Pani Redaktor Naczelnej „Naszego Dziennika” Ewy Nowiny-Konopki, którą poprosiłem, aby jakiekolwiek argumenty, które mogą się pojawić ze strony Braci i Sióstr protestantów, zostały w pełni przez Redakcję „Naszego Dziennika” opublikowane, ponieważ tylko na drodze pełnej otwartości i bezwzględnego szacunku można konstruktywnie budować dialog i jedność w chrześcijaństwie w Polsce. Pomimo upływu prawie dwóch lat żaden z artykułów tego typu się nie pojawił. Także JE Ks. Bp dr Krzysztof Nitkiewicz w rozmowie z Panią Redaktor Naczelną, w której wyraził swoją negatywnie krytyczną opinię o moich publikacjach na temat reformacji, został poproszony, aby jako Przewodniczący Rady ds. Ekumenizmu przy Konferencji Episkopatu Polski krytycznie odniósł się do moich artykułów na temat kasacji sakramentu małżeństwa w myśli Marcina Lutra w jego piśmie z 1530 roku ‘Von Ehesachen’ i jego pierwszej w historii prawodawstwa Europy propozycji rozwodu, z czego nie skorzystał, twierdząc: ‘[...] nie znam się na tym i poprosiłem specjalistów, aby napisali pismo do ‘Naszego Dziennika’’, które po upływie ponad 1,5 roku jeszcze nie nadeszło. ... Pragnę również poinformować Księdza Rektora, iż Ks. Bp Nitkiewicz nigdy nie zwrócił się do mnie w celu wyjaśnienia tej sprawy, chociaż jest to koniecznością moralną w etosie Dobrej Nowiny Jezusa z Nazaretu.” Zarzuty Ks. dr. Rafała Pastwy, Redaktora Lubelskiego „Gościa Niedzielnego”, zostały w powyższym tekście pozbawione swojego uzasadnienia i wynikają częściowo z jego niewiedzy a częściowo z ignoracji. Jeżeli Ks. dr. Pastwę „szokuje” moja wola poznania prawdy o reformacji a zainwestowałem w to – zgodnie z wolą dotychczasowych Pasterzy Kościoła Lubelskiego oraz ś.p. Ks. Prymasa kard. Józefa Glempa – wiele żmudnych lat studiów i ani razu nie rozminąłem się z prawdą, a Ks. Pastwa używa w tym kontekście argumentu „ad hominem”, to pozostawiam to bez komentarza. A ponadto warto zapytać i Ks. Red. GN Pastwę w Lublinie i Pana Red. GW Sulowskiego dlaczego nie szokuje Państwa zakwestionowanie przez Lutra naszego katolickiego „Credo”, wszystkich dogmatów nauki katolickiej, sakramentów św. oraz dlaczego nie szokuje Państwa teza Lutra: „Bóg nie może być Bogiem, zanim najpierw nie stanie się szatanem”; „św. Franciszek i św. Dominik są największymi bluźniercami Boga” oraz żądanie, aby św. Piotra i jego następców nazywać „antychrystami”, „kardynałom poobcinać języki...”, „podpalić Synagogi”, „ograbić Żydów ze złota, srebra i wszelkiej majętności”, co III Rzesza Niemiecka istotnie w nawiązaniu do antysemickiego programu Lutra konsekwentnie zrealizowała. Czyżby Ks. dr Rafał Pastwa jako kapłan rzymsko-katolicki i Pan Kacper Sulowski jako reprezentant rzekomo walczącej z przejawami antysemityzmu w Polsce „Gazety Wyborczej” przeszli na stronę m.in. antyboskiej i antyeklezjalnej, antypapieskiej i antysemickiej ideologii?

Oświadczenie władz Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego Jana Pawła II, oparte na mnóstwie kłamstw i dlatego radykalnie niesprawiedliwych sądach „Listu otwartego...” o moim wystąpieniu toruńskim oraz wyrażone względem dziennikarzy „Gazety Wyborczej” przez Panią Rzecznik Prasową KUL dr prawa Lidię Jaskułę pragnę z oczywistych racji pozostawić do osobistego komentarza każdego z Czytelników „Naszego Dziennika”, któremu dziękuję najserdeczniej za wierność prawdzie w miłości Boga i miłości człowieka.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Abp Jędraszewski: małżeństwo polega na tym, że człowiek przestaje żyć w zamkniętej skorupie własnego „ja”

2018-04-20 09:15

led / Kraków (KAI)

Dojrzałość w powołaniu do małżeństwa polega na tym, że człowiek nie myśli o samorealizacji i przestaje żyć w „zamkniętej skorupie własnego „ja” - mówił abp Marek Jędraszewski w czwartkowy wieczór podczas „Dialogów u św. Anny”. Spotkanie metropolity krakowskiego z wiernymi dotyczyło zagadnień związanych z rozeznawaniem powołania.

Joanna Adamik/Archidiecezja Krakowska/www.diecezja.pl

Abp Marek Jędraszewski wyjaśniał, że typowy obraz człowieka we współczesnej kulturze jest taki, że człowiek myśli o świecie w kategoriach ''ja''. Jak wyjaśniał, powołanie, przynajmniej w tradycyjnym znaczeniu tego słowa, ma charakter dialogiczny, ponieważ jest ktoś kto woła i ktoś, kto powołuje do określonej roli. Jego zdaniem z tym pojęciem wiąże się też dramatyczność dotycząca wierności w odpowiedzi na to wezwanie.- To otwiera przestrzeń wielu niewiadomych, nie wiem przed jakimi wyzwaniami będę musiał stanąć i być skonfrontowany, ale mówię „tak”. W świetle tego fundamentalnego wyboru wszystkie inne jawią się jako konsekwencja lub jako zdrada. Tak jest w przypadku przysięgi małżeńskiej i zobowiązania do wierności – mówił hierarcha, dodając, że z jego obserwacji wynika, że wierność jest jedną z najtrudniejszych cnót człowieka.

Zdaniem abp. Jędraszewskiego o powołaniu można mówić nie tylko w odniesieniu do kapłanów, ale także w odniesieniu do nauczycieli i lekarzy. Według niego przykładem takiego powołania jest Sł. Boża Hanna Chrzanowska, która 28 kwietnia zostanie beatyfikowana w Łagiewnikach. Jak podkreślił, krakowska pielęgniarka szukała chorych i cierpiących, ale nie traktowała tego jako zawód i nie dostawała za to pieniędzy. Hierarcha wyjaśniał, że pojęcie powołania należy odnieść także do życia małżeńskiego, gdyż w jego ocenie, jest to także powołanie w Kościele i dla Kościoła.

Metropolita krakowski został zapytany o to dlaczego jest tak wiele modlitw o powołania kapłańskie, a niewiele o powołania do małżeństwa. Hierarcha przyznał, że taka dysproporcja rzeczywiście istnieje. - Zdajemy sobie sprawę, że zwłaszcza przy dzisiejszym rozchwianiu rozumienia tego, czym jest małżeństwo i rodzina, czy świadomości tego, jak wiele jest rozpadów związków małżeńskich (...) to konieczna w moim przekonaniu jest modlitwa za małżonków, ale także za tych, którzy przygotowują się do życia małżeńskiego. Chodzi o to, aby ludzie młodzi dorastali do tego, by żyć z kimś tak, jak naucza Kościół – wyjaśniał abp Jędraszewski, dodając, że dzisiaj odchodzi się od tego, jest coraz więcej tzw. związków nieformalnych, w których młodzi żyją bez zobowiązań. - Ale czy w takiej sytuacji można mówić o powołaniu? O gotowości poświęcenia się dla innych? - To nie ma nic wspólnego z małżeństwem, które należy do samej najbardziej głębokiej doktryny Kościoła i nie jest to małżeństwo w rozumieniu sakramentu – podkreślił.

Metropolita krakowski zapytany o powołania do samotności przyznał, że osoby, które nie zawierają związków małżeńskich i chcą żyć samotnie, nie czynią tego dlatego, że tak im wygodnie i łatwo, ale uważają, że chcą zostać osobami świeckimi po to, żeby samotność ułatwiała im służbę innym.

- Nie może być tak, żeby ktoś sobie pomyślał, że nadaje się do małżeństwa, bo nie czuje powołania do bycia księdzem czy zakonnicą, albo żyć samotnie. Powołanie do małżeństwa wymaga zrozumienia, że ja chcę żyć z kimś drugim, o płci przeciwnej, razem w wierności, na dobre i na złe – zwracał uwagę arcybiskup. Jego zdaniem dojrzałość taka polega na tym, że człowiek nie myśli o samorealizacji, ale chce pomagać drugiemu w jego realizacji i przestaje żyć w „zamkniętej skorupie własnego „ja”.

Metropolita krakowski został zapytany także czy nie lepiej wybierać samotność, skoro zarówno w życiu małżeńskim jak i kapłańskim istnieją patologie. -Jest wiele bardzo nieudanych małżeństw i wiele takich, o których mówimy patologiczne. Zdajemy sobie także sprawę z tego, że wśród tych, którzy zostali powołani i stali się księżmi, zakonnikami czy zakonnicami, jest też wiele niewierności. Ale czy na podstawie tego, ze coś jest patologią, złem, możemy powiedzieć, że w takim razie ja nie chcę mieć z tym nic wspólnego i że dlatego trzeba wybrać trzecią drogę, czyli samotność? - pytał hierarcha. Jego zdaniem na podstawie negatywnych doświadczeń nie wolno uciekać w tę trzecią drogę, bo ucieczka zawsze jest czymś złym, sprawia, ze jest lęk i strach. Zdaniem arcybiskupa, są także powołania do życia w samotności, które stanowią świadomy wybór. Odnosząc się do Hanny Chrzanowskiej wyznał, że ona wyrasta jako wzór takiego życia, które było szczęśliwe, udane i spełnione oraz dzięki któremu rosła wspólnota Kościoła.

Metropolita krakowski został zapytany również o kryzys powołań w Kościele. Jego zdaniem powołanie ma charakter dialogiczny i jest niemożliwą rzeczą, aby Bóg nie troszczył się o swój Kościół. - Natomiast jest problem, co się dzieje z ludźmi, których On powołuje. Oni tego nie słyszą, lekceważą, dają się zagłuszyć powołaniu, mówią „nie”. To kwestia całej wspólnoty Kościoła, która musi być zatroskana o to, aby Bóg nie został sam ze swoim wołaniem, kierowanym do człowieka - powiedział abp Jędraszewski. Jak dodał, tego dotyczy też życie w małżeństwie, dlatego świeccy powinni dawać przykład w Kościele, czym jest rodzina i małżeństwo oraz troszczyć się o to, aby wspólnota Kościoła wzrastała poprzez dobre małżeństwa. W jego ocenie nieraz sami przyczyniają się „do wewnętrznych destrukcji, które stanowią tamę dla głosu Boga”. -Ważne jest, aby wsłuchiwać się w to, co Bóg od nas indywidualnie chce i mieć odwagę to przyjąć. Trzeba mieć odwagę pójść pod prąd, to nie jest łatwe, ale jest piękne – podkreślił arcybiskup. Według niego, Kościół jest święty, ale wciąż domaga się odnowy poprzez życie jego członków.

Kolejne spotkanie w ramach „Dialogów u św. Anny” odbędzie się 18 maja w kościele NMP z Lourdes przy ul. Misjonarskiej. Jego temat brzmi: „Czy chcemy tego samego? Wola Boga a wola człowieka”.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jestem od poczęcia

Wzgórze Tumskie w Płocku ustanowione Pomnikiem Historii

2018-04-20 20:10

eg / Warszawa, Płock (KAI)

Historyczne Wzgórze Tumskie w Płocku, z XII-wieczną katedrą, Opactwem Pobenedyktyńskim, sądem biskupim, „starym” Muzeum Diecezjalnym, plebanią katedralną i ogrodem - zostało wpisane na listę Pomników Historii. Rozporządzenie potwierdzające ten akt odebrał dziś w Pałacu Prezydenckim z rąk prezydenta Andrzeja Dudy biskup płocki Piotr Libera.

Oprócz Wzgórza Tumskiego w Płocku, Pomnikami Historii ustanowiono też dziś m.in. sanktuarium pielgrzymkowe w Świętej Lipce, zamek biskupów warmińskich w Lidzbarku Warmińskim, zespół katedralno-zamkowy w Kwidzynie i dawny klasztor Norbertanek w Strzelnie. W sumie na tworzonej od 1994 r. liście zabytków o wyjątkowym znaczeniu dla historii i kultury Polski figuruje 91 obiektów.

Uroczystość wręczenia rozporządzeń ustanawiających zabytkowe obiekty Pomnikami Historii odbyła się dziś w Pałacu Prezydenckim.

Z rąk prezydenta Andrzeja Dudy dokument dotyczący Wzgórza Tumskiego w Płocku odebrał biskup płocki Piotr Libera, autor wniosku o wpisanie zabytkowego miejsca na listę Pomników Historii.

Prezydent Andrzej Duda przypomniał, że na 100-lecie odzyskania niepodległości przez Polskę na liście Pomników Historii ma się znaleźć 100 obiektów: „Bardzo dziękuję za to, że lista Pomników Historii będzie w Polsce uwzględniała tak ważne i tak bliskie wielu Polakom, tak znane miejsca, które przecież wszyscy podziwiamy” - podkreślił prezydent.

Podziękował także za „opiekę nad piękną, zabytkową substancją, nad wielkimi świadectwami historii, nad wielkimi świadectwami dziejów tych części dzisiejszej Polski”, ponieważ jest to bogactwo kultury europejskiej, które znajduje się w polskich rękach, które historia i los powierzyły Polakom. Dodał również, że wie, iż rodacy i turyści z zagranicy będą chętnie podziwiać te „perełki historii i kultury”.

Po uroczystości bp Piotr Libera komentował, że uznanie Wzgórza Tumskiego w Płocku za Pomnik Historii, to jeden z milowych kroków w historii i rozwoju tego miejsca: „Wzgórze Tumskie zostało uznane za jeden z najcenniejszych i najbardziej ważnych zabytków w kraju. Podnosi to jego rangę i prestiż, daje asumpt do jeszcze bardziej aktywnej promocji w kraju i na świecie prastarego, królewskiego miasta Płocka” – powiedział hierarcha.

Podkreślił także, że nobilitacja zabytkowych obiektów ma ogromne znaczenie dla wszystkich wierzących, ponieważ miejsce, w którym wiele ludzi przyjęło chrzest święty w imię Jezusa Chrystusa, w którym kształtowało i wciąż kształtuje swoje chrześcijaństwo – zostało uznane za symbol polskiej historii: „To tym bardziej przypomina nam o naszych chrześcijańskich korzeniach, naszej tożsamości i motywuje do wierności Bogu i Ojczyźnie” – zaakcentował Pasterz Kościoła płockiego.

Za przygotowanie dokumentacji potwierdzającej wagę i znaczenie historyczne zabytkowych obiektów odpowiedzialny był proboszcz parafii katedralnej ks. kan. Stefan Cegłowski: „Fakt wpisania Wzgórza Tumskiego na listę Pomników Historii jest wejściem do `ekstraklasy zabytków`” – orzekł gospodarz katedry.

Na uroczystości w Pałacu Prezydenckim obecni byli m.in. wicepremier i minister kultury prof. Piotr Gliński, wiceministrowie kultury Jarosław Sellin i Magdalena Gawin oraz p.o. dyrektora Narodowego Instytutu Dziedzictwa Bartosz Skaldawski.

Płock, oprócz bp. Piotra Libery, reprezentowali także m.in. proboszcz parafii katedralnej ks. kan. Stefan Cegłowski, prezydent miasta Andrzej Nowakowski, emerytowana kierownik płockiej Delegatury Mazowieckiego Urzędu Ochrony Zabytków Ewa Jaszczak oraz konserwator sztuki Marcin Kozarzewski, który zajmował się niedawno zakończoną renowacją Kaplicy Królewskiej w katedrze płockiej.

Wzgórze Tumskie w Płocku obejmuje w jednym miejscu: katedrę płocką - największą w Polsce budowlę romańską (XII w.), a po pożarze i odbudowie przez włoskich architektów, największą na północ od Alp renesansową świątynię (XVI w.). Jest ona miejscem spoczynku książąt i księżnych mazowieckich: władców Polski z Władysławem Hermanem i Bolesławem III Krzywoustym oraz największą nekropolią Piastów mazowieckich na ziemiach polskich. W dawnym opactwie, w skarbcu, przechowywane są najcenniejsze zabytki złotnicze m.in. herma św. Zygmunta, ufundowana przez króla Kazimierza Wielkiego z XIII-wiecznym diademem piastowskim oraz kielich z pateną księcia Konrada Mazowieckiego.

Obok katedry usytuowane są relikty zamku, budynek Muzeum Diecezjalnego, sąd biskupi, plebania katedralna i ogród. Wieże katedralne umieszczono w herbie miasta i wraz z wieżami zamkowymi stanowią najbardziej rozpoznawalny punkt Płocka. Położone nad Wisłą Wzgórze Tumskie najbardziej okazale prezentuje się od strony osiedla Radziwie, które znajduje się po drugiej stronie rzeki.

Pomnik Historii to jedna z form ochrony zabytków o wyjątkowym znaczeniu dla historii i kultury Polski, uznawanym za najbardziej prestiżową. Formuła ta funkcjonuje od 1994 r. Decyzję o wpisaniu zabytkowego obiektu na listę Pomników Historii podejmuje Prezydent RP, a koordynuje ją Narodowy Instytut Dziedzictwa. Obecnie na liście Pomników Historii znajduje się 91 obiektów w Polsce.

20 kwietnia, oprócz Wzgórza Tumskiego w Płocku, Pomnikami Historii ustanowiono też m.in. sanktuarium pielgrzymkowe w Świętej Lipce, zamek biskupów warmińskich w Lidzbarku Warmińskim, zespół katedralno-zamkowy w Kwidzynie i dawny klasztor Norbertanek w Strzelnie.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

Wiele stron internetowych, wykorzystuje pliki cookies (ciasteczka). Służą one m.in. do tego, by zagłosować w sondzie. Nowe przepisy zobowiązują nas do poinformowania o tym. Dalsze korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki będzie oznaczało, że zgadzasz się na ich wykorzystywanie.
Aby dowiedzieć się więcej, przeczytaj o Polityce plików cookies.

Rozumiem