Reklama

Niemiecko-polskie odznaczenie dla abp. Henryka Muszyńskiego

2018-10-11 10:40

ts (KAI) / Bonn

Artur Stelmasiak

Za wieloletnie zasługi na rzecz porozumienia niemiecko-polskiego arcybiskup-senior gnieźnieński, Henryk Muszyński, zostanie uhonorowany „Nagrodą Dialogu” Federalnego Stowarzyszenia Towarzystw Niemiecko-Polskich. Odznaczenie zostanie wręczone w ramach dorocznego zebrania, które odbędzie się 12 października w Toruniu, a przekażą go były przewodniczący Parlamentu Europejskiego, Hans-Gert Pöttering oraz była przewodnicząca Bundestagu Rita Süssmuth, poinformowała niemiecka agencja katolicka KNA.

”Nagroda Dialogu” jest przyznawana rokrocznie od 2005 roku osobom i inicjatywom, które w sposób wybitny „angażują się w dialog między narodami i kulturami w Europie oraz w pogłębianie stosunków niemiecko-polskich”. Wśród laureatów jest m.in. były prezydent Polski Lech Wałęsa.

Informując o przyznaniu tegorocznej nagrody Stowarzyszenia Towarzystw Niemiecko-Polskich KNA przypomina, że abp Muszyński był wielokrotnie nagradzany za swoje zaangażowanie naukowe i kościelne. W 1997 roku otrzymał przyznaną przez Uniwersytet w Tybindze Nagrodę Leopolda Lucasa, w 1999 Medal Rosenzweiga-Bubera, a w 2001 – Federalny Krzyż Zasługi. Od 2003 jest doktorem honoris causa Wydziału Teologii Katolickiej Uniwersytetu w Bonn.

Tagi:
odznaczenia abp Henryk Muszyński

Abp Muszyński: kard. August Hlond a „sprawa żydowska” – prawda historyczna i jej przekaz

2018-06-04 13:01

Abp Henryk Muszyński / Gniezno (KAI)

W obliczu poważnych oskarżeń Kardynała jest ważne, byśmy mogli poznać możliwie obiektywną prawdę w sprawach, o które jest oskarżany – pisze abp Henryk Muszyński. Publikujemy przekazany KAI artykuł metropolity gnieźnieńskiego seniora pt. „August Kardynał Hlond a „sprawa żydowska” – prawda historyczna i jej przekaz”.

Archiwum

„August Kardynał Hlond a „sprawa żydowska” – prawda historyczna i jej przekaz” [1]

August Kardynał Hlond, „wielki Prymas II Rzeczpospolitej Polskiej, niestrudzony organizator życia religijnego i narodowego społeczeństwa polskiego żyjącego w kraju i poza jego granicami … w czasie II wojny światowej nieugięty jej obrońca. … Jako Prymas Polski Kardynał Hlond przejął odpowiedzialność za losy duchowe całego narodu żyjącego w kraju i na emigracji, stając się ojcem duchownym narodu” – napisał ks. prof. dr hab. Bernard Kołodziej TChr, jeden ze znakomitych znawców osoby i dzieła Ks. Kardynała [2].

Jednakże poza Polską, szczególnie wśród Żydów, nierzadko kwestionowany jest nie tylko jako święty, ale także poważnie oskarżany o antysemityzm. Niemcy natomiast stawiają pod znakiem zapytania głównie specjalne uprawnienia otrzymane przez Księdza Kardynała od Stolicy Apostolskiej do zaprowadzenia polskiej administracji kościelnej na ziemiach zachodniej Polski, utraconych przez Niemcy po II wojnie światowej. Często mogłem osobiście słyszeć ze strony Niemców: „wielki Polak – owszem, ale nie święty”.

Wiele środowisk żydowskich kieruje pod adresem kard. Hlonda poważne oskarżenia o antysemityzm. Jego dzieło, zwłaszcza przed wojną, pośród Żydów zostaje przedstawione w sposób niezmiernie stronniczy i krzywdzący, czy wręcz nieprawdziwy. Nierzadko wprost określa się kard. Hlonda jako „groźnego antysemitę”.

1. Zarzuty wobec kard. Hlonda dotyczące Żydów

Aby nie być gołosłownym pozwolę sobie przytoczyć dwie niezmiernie wymowne wypowiedzi. W tygodniku „Vrij Nederland” z dnia 20 lipca 1966 roku, znany holenderski syjonista Jan Rogier napisał: „Antysemityzm był rodzimym produktem Polski, nie potrzebowała ona w tej sprawie żadnych lekcji od Zachodu. Faszyzm szerzył się szeroko w Polsce przed drugą wojną światową, a znajdował nawet więcej poparcia w kręgach kościelnych niż u konserwatywnych władz świeckich. Ledwie Piłsudski zamknął oczy, skrajny antysemita Kardynał Prymas Hlond ogłosił list pasterski (1938 r.), w którym zażądał ekonomicznego bojkotu Żydów i wygnania ich z kraju. Kardynał nie potrzebował pytać o zgodę władz państwowych, ponieważ nawet za czasów Piłsudskiego nie musiał o takie rzeczy pytać.... Za następców Piłsudskiego, pod rządami Becka i Rydza-Śmigłego, także wszystko znowu było możliwe” [3].

Druga wypowiedź jest jeszcze bardziej drastyczna: obarcza bowiem wprost odpowiedzialnością za pogrom, który miał miejsce 4 lipca 1946 roku w Kielcach nie tylko częstochowskiego biskupa Teodora Kubinę, ale także kard. Hlonda. W „Gazecie Ludowej” z dnia 8 lipca 1962 roku można wyczytać: „winni pogromowi kardynał Hlond, Kuria Biskupia w Kielcach i biskup częstochowski Kubina” [4]. Źródłem tej wiadomości była oficjalna propaganda stalinowska, która głosiła: „kieleckie kołtuny, zarażone hitlerowską trucizną dawaną przez andersowskich bandytów mszczą się za klęskę w referendum” [5] (aluzja do słynnego referendum 3 x tak, które miało miejsce 30 czerwca 1946 roku). Źródła stalinowskiej propagandy mają oczywiście korzenie rodzime, ale zostały one nierzadko przejęte i rozpowszechniane także przez środowiska żydowskie. Wymownym przykładem jest między innymi książka Marca Hillela poświęcona pogromowi kieleckiemu, która przejmuje w dużym stopniu nie tylko opis, ale także terminologię stalinowską [6].

Na potwierdzenie swojej tezy Jan Rogier odwołuje się do listu pasterskiego Kardynała Prymasa Hlonda z 29 lutego 1936 roku (a nie jak podaje z 1938): „O katolickie zasady moralne”. Treść tego listu Jan Rogier cytuje jednak w sposób wybiórczy, tendencyjny, i może on być uznany za typowy przykład jawnej manipulacji, gdyż autor nie uwzględnia ani kontekstu historycznego, ani też związku treściowego z całością listu Kardynała Prymasa.

Przytoczone wyżej wypowiedzi pochodzą z lat 60-tych XX w. Być może, po wydaniu przez Żydów dwóch dokumentów: „Dabru Emet – Powiedzcie prawdę (Za 8,16). Żydowskie oświadczenie na temat chrześcijan i chrześcijaństwa” z 10 września 2000 roku, a zwłaszcza po oświadczaniu rabinów ortodoksyjnych: „Czynić wolę naszego Ojca w niebie: ku partnerstwu Żydów i chrześcijan”[7] z 3 grudnia 2015 roku, oświadczenia te zostałyby nieco złagodzone. Pierwszy dokument wzywa bowiem do przezwyciężenia wielowiekowego „nauczania pogardy” w Kościele i ukazania także pozytywnych znamion chrześcijaństwa. Wspomniane oświadczenie rabinów przypomina, że nauczanie Kościoła katolickiego o judaizmie, po deklaracji „Nostra aetate” zapoczątkowało nowy proces pojednania pomiędzy naszymi społecznościami. Dokument przytacza także wypowiedzi papieży Jana Pawła II i Benedykta XVI i stwierdza: „Gdy więc teraz Kościół katolicki uznał wieczne Przymierze między Bogiem a Izraelem, my Żydzi możemy potwierdzić trwałą, konstruktywną ważność chrześcijaństwa jako naszego partnera w odkupieniu świata, bez obaw, że zostanie to wykorzystane w celach misyjnych”[8].

Obecnie, po podpisaniu przez papieża Franciszka dekretu o heroiczności cnót kard. Augusta Hlonda[9], prymasa Polski w latach 1926-1948, z nową siłą odżyły dawne zarzuty dotyczące kard. Hlonda. Rabin David Rosen, dyrektor odpowiedzialny za międzynarodowe i międzyreligijne sprawy Komitetu Żydów Amerykańskich w liście do kard. Kocha, przewodniczącego Papieskiej Komisji ds. Kontaktów Religijnych z Judaizmem, przestrzega, że kontynuacja procesu kanonizacji „będzie postrzegana w społeczności żydowskiej i poza nią jako wyraz aprobaty dla skrajnie negatywnego podejścia kard. Hlonda do społeczności żydowskiej”. W piśmie tym odwołuje się do listu pasterskiego kardynała Hlonda z 1936 roku, w którym hierarcha „potępił judaizm i Żydów za odrzucenie Jezusa” i nie potępił pogromu kieleckiego z 4 lipca 1946 roku, „ani nie wezwał Polaków do zaprzestania mordowania Żydów”. Wskazał natomiast, że „Żydzi są wszyscy komunistami albo zwolennikami komunizmu i że pogrom był ich winą”[10].

2. „Problem żydowski” wg listu pasterskiego kard. Hlonda z 1936 roku

W obliczu tak poważnych zarzutów, problem faktycznych wypowiedzi kard. Hlonda, zarówno w liście pasterskim z 1936 roku, jak i w kontekście pogromu kieleckiego, stał się znowu niezmiernie aktualny. Pozwolę sobie zatem przypomnieć istotne fragmenty wspomnianego listu, jak i wypowiedzi Kardynała związane z pogromem kieleckim. Chodzi o to, aby czytelnik mógł sobie wytworzyć możliwie obiektywne zdanie na temat zarzutów stawianych Księdzu Kardynałowi, na ile słuszne jest oskarżenie Prymasa Hlonda o skrajny antysemityzm. „Problem żydowski istnieje i istnieć będzie, dopóki Żydzi będą Żydami – napisał Ks. Kardynał. W poszczególnych krajach to zagadnienie ma różne natężenie i różną aktualność. U nas jest ono specjalnie trudne i powinno być przedmiotem poważnych rozważań. Tutaj dotykam krótko jego strony moralnej w związku z dzisiejszem położeniem.

Faktem jest, że Żydzi walczą z Kościołem katolickim, tkwią w wolnomyślicielstwie, stanowią awangardę bezbożnictwa, ruchu bolszewickiego i akcji wywrotowej. Faktem jest, że wpływ żydowski na obyczajność jest zgubny, a ich zakłady wydawnicze propagują pornografię. Prawdą jest, że Żydzi dopuszczają się oszustw, lichwy i prowadzą handel żywym towarem. Prawdą jest, że w szkołach wpływ młodzieży żydowskiej na katolicką jest na ogół pod względem religijnym i etycznym ujemny. Ale — bądźmy sprawiedliwi. Nie wszyscy Żydzi są tacy. Bardzo wielu Żydów to ludzie wierzący, uczciwi, sprawiedliwi, miłosierni, dobroczynni. W bardzo wielu rodzinach żydowskich zmysł rodzinny jest zdrowy, budujący. Znamy w świecie żydowskim ludzi także pod względem etycznym wybitnych, szlachetnych, czcigodnych.

Przestrzegam przed importowaną z zagranicy postawą etycz#ną, zasadniczo i bezwzględnie antyżydowską. Jest ona niezgodna z etyką katolicką. Wolno swój naród więcej kochać; nie wolno ni#kogo nienawidzić. Ani Żydów. W stosunkach kupieckich dobrze jest swoich uwzględniać przed innymi, omijać sklepy żydowskie i żydowskie stragany na jarmarku, ale nie wolno pustoszyć sklepu żydowskiego, niszczyć Żydom towarów, wybijać szyb, obrzucać petardami ich domów. Należy zamykać się przed szkodliwemi wpływami moralnemi ze strony żydostwa, oddzielać się od jego antychrześcijańskiej kultury, a zwłaszcza bojkotować żydowską prasę i żydowskie demoralizujące wydawnictwa, ale nie wolno na Żydów napadać, bić ich, kaleczyć, oczerniać. Także w Żydzie należy uszanować i kochać człowieka i bliźniego, choćby się na#wet nie umiało uszanować nieopisanego tragizmu tego narodu, który był stróżem idei mesjanistycznej, a którego dzieckiem był Zbawiciel. Gdy zaś łaska Boża Żyda oświeci, a on szczerze pój#dzie do swojego i naszego Mesjasza, witajmy go radośnie w chrześcijańskich szeregach.

Miejcie się na baczności przed tymi, którzy do gwałtów antyżydowskich judzą. Służą oni złej sprawie. Czy wiecie, kto im tak każe? Czy wiecie, komu na tych rozruchach zależy? Dobra sprawa nic na tych nierozważnych czynach nie zyskuje. A krew, która się tam niekiedy leje, to krew polska”[11].

Przyznać trzeba, że dla dzisiejszego człowieka język, słownictwo i charakterystyka Żydów, ukazana w przedstawionym liście jest dość niezwykła, by nie powiedzieć szokująca. Dla należytej oceny trzeba jednak uwzględnić ówczesny kontekst historyczny i sytuację żydowską, która – jak pisze Kardynał – „w Polsce jest specjalnie trudna i powinna być przedmiotem poważnych rozważań”[12].

Dla przypomnienia pozwolę sobie przywołać kilka danych statystycznych z tamtego okresu: Według spisu ludności z 1935 r. w Polsce było 3,5 miliona Żydów, co stanowiło ok. 10% mieszkańców naszego kraju. W wielkich miastach, np. w Warszawie, liczba ta przekraczała nawet 34%. Na równi z innymi obywatelami Polski, Żydzi korzystali ze wszystkich uprawnień konstytucyjnych. Prawdą jest jednak również, iż po długich latach niewoli, odbudowa tożsamości narodowej znajdowała w katolicyzmie swego rodzaju kryterium “polskości”, co prowadziło w konsekwencji do znacznych napięć między Polakami a Żydami oraz innymi narodowościami.

Wskazuje się – nie bez racji – na pewną sprzeczność w odbudowie powstałego po prawie 130 latach państwa polskiego. Polska była przed wojną państwem wielonarodowościowym i skupiała obywateli różnych religii i wyznań. Usiłowano natomiast odbudować świadomość i tożsamość narodowościową w oparciu o religię katolicką, która stanowiła główne spoiwo w czasie rozbiorów. Można pytać czy to w ogóle było możliwe? Obok tego pytania nie może zabraknąć drugiego, które narzuca się prawie z równą siłą: czy istniały w ogóle inne więzy, które zdolne były zintegrować naród, który przez przeszło wiek był poddany ostrej polityce wynarodowienia? W sposób zrozumiały napięcia pomiędzy Polakami, Żydami, ale także innymi narodowościami, dochodziły szczególnie do głosu w środowiskach narodowo-chrześcijańskich. 

Głęboki kryzys gospodarczy lat 1929-1935 przyczynił się dodatkowo do ostrej rywalizacji i walki ekonomicznej, która przybierała nieraz formę bojkotu Żydów. Nie poprawiał ogólnej sytuacji także syjonistyczny ruch Żydów, dystansujący się w sposób świadomy od tak niedawno odrodzonego polskiego Państwa. Nie da się zatem zaprzeczyć, że w latach, o których mówimy, “problem żydowski” istniał, nawet jeśli występująca tu niechęć czy wrogość do Żydów nie miała nigdy podłoża rasowego, lecz najczęściej ekonomiczne, a także religijne i narodowe. I w takim właśnie świetle należy odczytywać słowa Kardynała Hlonda. Ważne jest również, by odczytywać je w całości, uwzględniając właściwą temu listowi antytetyczną strukturę literacką.

„Faktem jest – napisał Kardynał – że Żydzi walczą z Kościołem katolickim, tkwią w wolnomyślicielstwie, stanowią awangardę bezbożnictwa, ruchu bolszewickiego i akcji wywrotowej. Faktem jest, że wpływ żydowski na obyczajowość jest zgubny, a ich zakłady wydawnicze propagują pornografię. Prawdą jest, że Żydzi dopuszczają się oszustw, lichwy i prowadzą handel żywym towarem. Prawdą jest, że w szkołach wpływ młodzieży żydowskiej na katolicką jest na ogół pod względem religijnym i etycznym ujemny…”[13].

W naszym odczuciu dzisiaj fragment ten zawiera wiele krzywdzących dla Żydów twierdzeń, jak chociażby zgubny wpływ obyczajowości żydowskiej  czy zarzut szerzenia pornografii. Można przyjąć, że kardynał Hlond przytacza opinie obiegowe. Wystarczy więc urwać w tym miejscu cytat, by przyznać rację oskarżycielom, tym łatwiej, jeśli nie uwzględnimy perspektywy historycznej. Aczkolwiek niepodobna nie zauważyć, że nawet i w tej części krytycznej Kardynał stara się nieco łagodzić niektóre ze swoich sformułowań, na przykład tam, gdzie mówi o wpływie młodzieży żydowskiej na katolicką, że jest on na ogół (bez generalizowania) ujemny i to pod względem religijnym i etycznym. Posłuchajmy jednak drugiej części, w której wskazuje wyraźnie na pozytywne cechy duchowości i postawy Żydów:

„Ale – bądźmy sprawiedliwi. Nie wszyscy Żydzi są tacy. Bardzo wielu Żydów to ludzie wierzący, uczciwi, sprawiedliwi, miłosierni, dobroczynni. W bardzo wielu rodzinach żydowskich zmysł rodzinny jest zdrowy, budujący. Znamy w świecie żydowskim ludzi także pod względem etycznym wybitnych, szlachetnych, uczciwych”[14].

Uwzględniając fakt, że list kard. Hlonda został wydany zaledwie 3 lata po dojściu Hitlera do władzy w Niemczech, kiedy rozpoczęło się już prześladowanie i niszczenie Żydów, na szczególną uwagę zasługuje ostrzeżenie: „Przestrzegam przed importowaną z zagranicy postawą etycz#ną, zasadniczo i bezwzględnie antyżydowską. Jest ona niezgodna z etyką katolicką… Miejcie się na baczności przed tymi, którzy do gwałtów anty#żydowskich judzą. Służą oni złej sprawie. Czy wiecie, kto im tak każe? Czy wiecie, komu na tych rozruchach zależy? Dobra sprawa nic na tych nierozważnych czynach nie zyskuje. A krew, która się tam niekiedy leje, to krew polska”[15].

Trudno nie dostrzec w tych słowach wyraźnej aluzji do bezwzględnej, nacechowanej nienawiścią pogardy rasowej ideologii hitlerowskiej. Zaledwie kilka lat dzieli to ostrzeżenie od urzeczywistnienia idei całkowitej zagłady Żydów, zarysowanej w „Mein Kampf” A. Hitlera. Kardynał, któremu obok antysemityzmu zarzuca się także skrajny nacjonalizm, przestrzega wyraźnie przed uleganiem propagandzie antyżydowskiej do gwałtów i przemocy oraz przypomina, że także z Żydami łączy nas wspólnota narodowa.

Prymas Hlond, który walczy o „katolickie zasady moralne w życiu narodu przyznaje, że wolno bojkotować szkodliwą prasę i wydawnictwa żydowskie czy sklepy żydowskie”, ale stawia też wyraźne granice, które są niezgodne z etyką katolicką: „nie wolno pustoszyć, niszczyć sklepów żydowskich, napadać, oczerniać, bić czy kaleczyć”. Naczelna zasada brzmi: „także w Żydzie należy uszanować i kochać człowieka i bliźniego, choćby się na#wet nie umiało uszanować nieopisanego tragizmu tego narodu, który był stróżem idei mesjanistycznej, a którego dzieckiem był Zbawiciel”[16].

Można zapytać: jak tego rodzaju stwierdzenie pogodzić z wysuwanym przez Rogiera oskarżeniem przed wojną Kościoła o faszyzm czy rzekomym żądaniem Kardynała o „wygnanie Żydów z kraju”?

Ksiądz Stanisław Kosiński SDB – bez wątpienia najlepszy znawca życia, dzieła i spuścizny kard. A. Hlonda, wydawca monumentalnego VII-tomowego dzieła p.t. Acta Hlondiana oraz wielu innych rozpraw związanych z kard. Hlondem, w nawiązaniu do omawianej problematyki stwierdza: „Hlond snując (w Liście Pasterskim z 29 lutego 1936 r.) na kanwie współczesnych systemów etycznych, niezgodnych z katolicką moralnością i jej zasadami, rozważanie o roli katolickiej etyki w życiu społeczeństwa, ostro piętnował braki, zwłaszcza egoizm, rozwiązłości i nienawiść, przestrzegając przed antysemityzmem i rasizmem, tak aktualnymi w tym czasie”[17].

Powyższe stwierdzenie znajduje pełne pokrycie w całości treści listu i ukazuje jak tendencyjne, oparte na określonych założeniach ideologicznych są wnioski, które oskarżają kard. Hlonda o jawny antysemityzm. Oskarżenie zaś Prymasa Hlonda o sprzyjanie faszyzmowi zakrawa wręcz o cynizm. Z tajnych dokumentów Służb Bezpieczeństwa III Rzeszy wynika wyraźnie, że był on uznawany wręcz „za jednego z najbardziej odrażających podżegaczy przeciwko Niemcom”[18]. Przebywając w czasie wojny na emigracji, szczególnie w Lourdes we Francji, wysyłał tajne raporty do Stolicy Apostolskiej, w których relacjonował o zbrodniach Niemców na okupowanych ziemiach polskich, w tym także dokonanych na Żydach.

3. Stosunek kard. Hlonda do mordu kieleckiego

Oskarżenie kard. Hlonda przez oficjalną, reżimową prasę PRL o współodpowiedzialność za pogrom Żydów w Kielcach jest nie tylko zakłamaniem, ale wręcz oszczerstwem. Zachowały się bowiem bezpośrednie wypowiedzi Prymasa Hlonda, które wprost zaprzeczają tym pomówieniom i ukazują pełną prawdę w odniesieniu do tego tragicznego wydarzenia, które wg eufemistycznej terminologii komunistycznej oficjalnie zawsze były określane jako „wypadki kieleckie”. Negowanie tej prawdy w okresie PRL było możliwe tylko dlatego, że cenzura komunistyczna konsekwentnie nie dopuszczała żadnego sprostowania ani też żadnej pozytywnej wypowiedzi na temat Ks. Kardynała.

Upływ czasu upoważnia mnie do tego, by najpierw przywołać kilka istotnych faktów związanych z tym tragicznym wydarzeniem, które kładzie się bolesnym piętnem na powojenne dzieje Polski i Polaków. Podczas gdy w Polsce, w okresie PRL, fakt ten był prawie nieznany Polakom, większość Żydów na całym świecie wiązała i wiąże nazwę miasta „Kielce” z tym właśnie pogromem.

Krótko po zakończeniu II wojny światowej ofiarą zbiorowego mordu w Kielcach padło 40 niewinnych ludzi (trzydzieścioro siedmioro Żydów, dwóch polskich cywilów i jeden polski oficer), w tym także kobiety i dzieci. Byli to w większości ludzie, którzy ocaleli z pogromu wojennego, wrócili do swoich domów i zostali zamordowani przez swoich współmieszkańców. Dokładny opis tych wypadków można znaleźć w opracowaniu p.t. „Wokół pogromu kieleckiego” pod redakcją Łukasza Kamińskiego i Jana Żaryna, wydanym przez Instytut Pamięci Narodowej w roku 2006.

Ten zbiorowy mord został dokonany w Kielcach 4 lipca 1946 roku na Żydach zamieszkałych przy ul. Planty 7, prawie bezpośrednio po słynnym referendum 3 x TAK, które miało miejsce 30 czerwca tego samego roku. Znamienne, że z rąk oprawców zginęli jedynie Żydzi syjoniści, nie zginął natomiast żaden z Żydów komunistów (żydokomuny) mieszkających w tym samym domu. Dziś wiadomo, że referendum to, które miało stanowić potwierdzenie woli narodu, i „demokratyczną” legitymację komunistycznych rządów w Polsce, zostało sfałszowane. Aby zatrzeć negatywne wrażenie, które ten fakt wywołał w Polsce i świecie, propaganda komunistyczna wykorzystała „wypadki kieleckie” do oskarżenia i zdyskredytowania opozycji antykomunistycznej jako ich sprawców.

Wszystko wskazuje na to, że mord kielecki stanowił prowokację komunistyczną, która miała odwrócić uwagę od tego referendum i ukazać wobec Zachodu, jak silne są w Polsce tendencje antysemickie, podtrzymywane przez siły reakcyjne i klerykalne. Był to rodzaj antysemityzmu instrumentalnego, który służył dobrze określonym celom propagandowym i utwierdzał jednocześnie środowiska żydowskie w przekonaniu o ciągłości antysemityzmu polskiego, który przetrwał nawet eksterminację Żydów w okresie okupacji.

Oficjalna propaganda partyjna jako sprawców oskarżała opozycję antykomunistyczną i duchowieństwo polskie. I Sekretarz PPR Władysław Gomułka, dnia 6 lipca 1946 roku w przemówieniu do aktywu partyjnego wskazał wprost na faszystów polskich i żołnierzy gen. Andresa jako faktycznych sprawców pogromu kieleckiego[19].

Bez względu na intencję prowokatorów „wypadków kieleckich” pozostaje jednak faktem, że strasznego pogromu dokonano polskimi rękami. Przerażające jest również to, z jaką łatwością tłumy uwierzyły w oskarżenie o dokonanie rzekomo mordu rytualnego na polskim chłopcu Henryku Błaszczyku. Świadczy to wymownie, że zabobon ten był nie tylko rozpowszechniony, ale także akceptowany.

Pytamy słusznie: jakie stanowisko zajęła wobec tych tragicznych wypadków władza kościelna: Kuria Kielecka, ówczesny biskup kielecki Czesław Kaczmarek i kard. Hlond., którzy przez różne środowiska wprost byli oskarżani o współodpowiedzialność za te wydarzenia?

Już dnia 11 lipca 1946 r. kard. Hlond wydał wobec amerykańskich dziennikarzy jednoznaczne i nie budzące żadnych wątpliwości oświadczenie (wobec zakazu cenzury komunistycznej - według mojej wiedzy – opublikowane dopiero w 1988 r.). Oświadczenie to stwierdza między innymi:

„1) Kościół katolicki zawsze i wszędzie potępia wszelkie mordy. Potępia je też w Polsce bez względu na to, przez kogo są popełnione i bez względu na to, czy popełnione są na Polakach czy na Żydach, w Kielcach lub w innych zakątkach Rzeczypospolitej.

2) Przebieg nieszczęsnych i ubolewania godnych wypadków kieleckich wykazuje, że nie można ich przypisywać rasizmowi. Wyrosły one na podłożu całkiem odmiennym, bolesnym a tragicznym. Wypadki te są potwornym nieszczęściem, które mnie napełnia smutkiem i żalem”[20].

Trudno nawet dziś, po upływie przeszło 70 lat, bardziej jednoznacznie wyrazić potępienie: „mord jako mord zasługuje zawsze na potępienie, niezależnie od tego, na kim zostaje popełniony – na Polakach czy na Żydach”. Kardynał nie ograniczył się przy tym do formalnego potępienia, ale wskazał również na źródła i inspiracje, które do tego mordu doprowadziły: „nie można ich (mordów) przypisywać rasizmowi. Wyrosły one na podłożu całkiem odmiennym, bolesnym i tragicznym”.

Uwzględniając okoliczności i czas tej wypowiedzi, można dostrzec wyraźną aluzję do komunistycznej prowokacji, której nie mógł – w sposób zrozumiały – nazwać właściwym imieniem. Przypomnienie, że nie miały one źródła rasowego, wskazuje, że nie stanowią one kontynuacji zbrodni nazistowskich na Żydach, które miały podłoże wyraźnie rasistowskie. Wskazanie na „podłoże całkiem odmienne, bolesne i tragiczne”, pośrednio sugeruje, że moralnymi sprawcami zbiorowego mordu były Służby Bezpieczeństwa PRL. Kardynał nie omieszkał też dodać, czym są te tragiczne wydarzenia dla niego osobiście: „wypadki te są potwornym nieszczęściem, które mnie napełnia smutkiem i żalem”.

W kontekście tamtego czasu wypowiedź ta była niezmiernie śmiała i wyrazista. Nie można zapominać, że wielki przełom w stosunku do Żydów dokonał się dopiero w czasie II Soboru Watykańskiego w roku 1965. Warto przy tym zauważyć niezmiernie wymowną zbieżność słów Księdza Kardynała ze słowami deklaracji „Nostra aetate”: „Kościół … potępia każde prześladowania jakichkolwiek ludzi, … ubolewa nad wszelkimi aktami nienawiści, prześladowań, wszelkimi manifestacjami antysemityzmu, jakie miały miejsce w jakimkolwiek czasie i ze strony jakichkolwiek ludzi”[21]. Słowa te następnie powtórzył Jan Paweł II w czasie pamiętnej wizyty w Synagodze Rzymskiej 13 kwietnia 1986 roku. W tym względzie kard. Hlonda można uznać wręcz za prekursora II Soboru Watykańskiego i wypowiedzi Jana Pawła II, którego wyprzedził o pełne 40 lat.

Wspomniane wyżej świadectwo kard. Hlonda z 11 lipca 1946 roku podaje także wiele cennych szczegółów dotyczących przebiegu i okoliczności wydarzeń pogromu kieleckiego, w tym także stosunku Kurii Kieleckiej i duchowieństwa wobec tych wydarzeń.

„3) Duchowieństwo katolickie w Kielcach – napisał Kardynał - spełniło swoje zadanie. Gdy wieść o wypadkach dotarła do kleru, ks. Roman Zelek, proboszcz parafii katedralnej, pobiegł na miejsce, ale u wejścia w ul. Planty został przez wojsko zawrócony. Gdy kordony wojskowe zostały zwinięte, pięciu księży udało się na miejsce wypadków, gdzie zauważyli, że tłumów już nie było, były tylko mniejsze grupy, którym przedstawiciel Kurii radził, by wróciły do domu.

Następnego dnia (5 lipca) przedstawiciel Kurii Biskupiej w porozumieniu z władzami i przedstawicielami miasta, przygotował odezwę uspokajającą, którą Wojewoda zaakceptował. Tej odezwy atoli władze nie opublikowały.

Dnia 6 lipca Kuria Biskupia wydała od siebie odezwę, która następnego dnia (7 lipca, niedziela) zastała odczytana z ambon we wszystkich katolickich kościołach miasta… Jeżeli mimo gwałtownego podniecenia w Kielcach w ostatnim tygodniu panował tam ład i spokój, przypisać to należy przede wszystkim celowemu i łagodnemu wpływowi duchowieństwa”[22].

We wspomnianej odezwie Kurii czytamy m. in.: „fakt rozmyślnego zabójstwa jest zbrodnią wołającą o pomstę do nieba i jako taki godzien jest całkowitego i bezwzględnego potępienia. Fakt ten jest karygodniejszy, gdy dzieje się na oczach młodych i nieletnich ludzi… Wzywamy katolickie społeczeństwo diecezji kieleckiej do zachowania spokoju, opanowania się oraz zrozumienia powagi chwili w interesie własnym i Narodu. Niechaj żaden katolik nie da się zwodzić nikomu, kto by go chciał pchnąć do podobnych czynów”[23].

Późniejsze dochodzenia, prowadzone już po upadku władzy ludowej, w pełni potwierdziły, że tragiczne wydarzenia w Kielcach z dnia 4 lipca 1946 r. wiarogodność świadectwa Kardynała. Opisy prasy komunistycznej służyły głównie zdyskredytowaniu walczącej o wolność Polski i Kościoła katolickiego. W oczach wielu Żydów pogrom kielecki uznawany jest jednak za wyraz niechęci do Żydów, któremu, pod, wpływem polskiego antysemityzmu, uległ fanatyczny motłoch.

Tragiczne wydarzenia kieleckie zostały również wyraźnie potępione zarówno przez biskupa kieleckiego Czesława Kaczmarka jak i biskupa częstochowskiego Teodora Kubinę.

„Wypadki kieleckie - jak pisze biskup Kaczmarek w raporcie przekazanym na ręce ambasadora Stanów Zjednoczonych w Warszawie Artura Bliss Lane`a – niezależnie od tła, niezależnie od tego, że były sprowokowane, niezależnie od tego, że władze rządowe mogły, lecz nie chciały do nich nie dopuścić, były jednak zbrodnią zostawiającą plamę na społeczeństwie polskim”[24].

Najbardziej jednoznaczne i zdecydowane stanowisko w sprawie masowej zbrodni w Kielcach zajął biskup Teodor Kubina: „W Kielcach dokonano zbrodni masowego mordu… Moralni i faktyczni sprawcy dokonanego mordu podeptali godność człowieka oraz dopuścili się strasznego w swej formie pogwałcenia chrześcijańskiego przykazania miłości bliźniego i ogólnoludzkiej zasady „nie zabijaj”.

Nic, absolutnie nic, nie usprawiedliwia zasługującej na gniew ludzi zbrodni kieleckiej, której tła i przyczyny poszukiwać należy w zbrodniczym fanatyzmie i nieusprawiedliwionej ciemnocie… I jedni i drudzy (inspiratorzy i wykonawcy) winni być bezwzględnie i bez jakichkolwiek zastrzeżeń potępieni jako zbrodniarze w zrozumieniu wszelkich praw Bożych i ludzkich”[25].

Kard. Hlond nie ograniczył się wyłącznie do potępienia i opisu przebiegu wydarzeń kieleckich, ale wskazał również na zasługi Polaków w ratowaniu Żydów w czasie okupacji niemieckiej. Warto przypomnieć, że tylko w Polsce groziła kara śmierci za ukrywanie i pomoc Żydom. Niekiedy całe rodziny z zastosowaniem odpowiedzialności zbiorowej przypłaciły to śmiercią. Nie omieszkał jednak zauważyć, że w powojennych władzach państwowych i partyjnych było wielu Polaków pochodzenia żydowskiego. Stwierdził miedzy innymi:

„4) W czasie eksterminacyjnej okupacji niemieckiej Polacy, mimo że sami byli tępieni, wspierali, ukrywali i ratowali Żydów z narażeniem własnego życia. Niejeden Żyd w Polsce zawdzięcza swe życie Polakom i polskim księżom. Że ten dobry stosunek się psuje, za to w wielkiej mierze ponoszą odpowiedzialność Żydzi, stojący w Polsce na przodujących stanowiskach w życiu państwowym, a dążący do narzucenia form ustrojowych, których ogromna większość narodu nie chce. Jest to gra szkodliwa, bo powstają stąd niebezpieczne napięcia. W fatalnych starciach orężnych na bojowym froncie politycznym w Polsce giną niestety niektórzy Żydzi, ale ginie nierównie więcej Polaków”[26].

Stanowisko kard. Hlonda nie ograniczało się wyłącznie do oświadczeń. Angażował się w sposób czynny w obronę i pomoc Żydom. Jego postawa w stosunku do Żydów jest najbardziej przekonywującym faktem, który trudno negować: contra facta nulla argumenta. Nie omieszkał odwołać się i przypomnieć także o tym fakcie:

„5) Moje osobiste stanowisko do Żydów – napisał - jest znane choćby z mych przedwojennych wypowiedzi. W czasie zaś wygnania we Francji w latach 1940-1941, ratowałem niejednego Żyda polskiego, niemieckiego, francuskiego, przed wywiezieniem do obozów śmierci – ułatwiałem im wyjazdy do Ameryki, umieszczałem ich w bezpiecznych schronieniach, starałem się dla nich o dokumenty, dzięki którym ocaleli. Pragnę serdecznie, by sprawa żydowska w świecie powojennym znalazła wreszcie swe właściwe załatwienie”[27].

Kardynał Hlond prosił, by jego oświadczenie zostało w całości, bez żadnych skrótów opublikowane w prasie[28]. Niestety, dziennikarze nie zastosowali się do jego prośby. Być może wielu nie mogło po prostu z powodu cenzury. Ten cenny dokument prawie przez pół wieku – przynajmniej po stronie polskiej – pozostawał w prawie zupełnym zapomnieniu, a w prasie zagranicznej był niekiedy nadużywany przeciwko Księdzu Kardynałowi.

Bogu dzięki istnieją także inne dokumenty z okresu bezpośrednio po wojnie, które oddają sprawiedliwość kard. Hlondowi i przypominają o jego zasługach w stosunku do Żydów. W styczniu 1946 r. Prymas udzielił w Poznaniu wywiadu przedstawicielowi Żydowskiego Zrzeszenia Religijnego - prof. Michałowi Zylbergowi. Ze względu na wagę tego dokumentu pozwolę sobie przytoczyć go w całości:

„Wydaje się, że nieśmiertelne prawdy zawarte w Starym Testamencie - mówił kard. Hlond – zasady dziesięciorga przykazań, natchnione słowa proroków, musiały niepokoić tego prawdziwego szatana jakim był Hitler. Wydawało mu się w pysze antychrysta, jeśli wymorduje Żydów, znikną odwieczne zasady współczesnej cywilizacji i nie tylko fizycznie, ale i duchowo zapanuje pogańska myśl narodowych socjalistów. Nie mogło mu się to udać i choć naród żydowski poniósł tak ogromne straty, nie wyszedł jednak zakłamany.

Prof. Zylberg rozpoczął rozmowę od podziękowań: „chciałbym na ręce Jego Eminencji złożyć w imieniu Zrzeszeń Religijnych podziękowanie tym wszystkim, którzy nam pomagali ratować się przed piecami krematoryjnymi. Mówię tu przede wszystkim o zakładach sióstr zakonnych, które tak wiele dokonały dla ratowania dzieci.

Ogromnie mnie cieszy pańskie oświadczenie – mówił Kardynał. Tak musieli postąpić wszyscy, dla których zasady naszego Kościoła nie są pustym dźwiękiem. Ja sam starałem się w czasie pobytu we Francji o tzw. asyryjskie papiery dla Żydów polskich, a specjalnie o „żółte dokumenty”, na podstawie których mogli Żydzi wyjechać do Ameryki”.

Kolejne pytanie prof. Zylberga dotyczyło wybrania Polski na teren mordowania Żydów: „czy nie mógłby Jego Eminencja wytłumaczyć, dlaczego właśnie Polskę wybrał Hitler za teren mordowania Żydów z całej Europy?”

Kard. Hlond odpowiedział: „Myślałem o tym niejednokrotnie. Może najlepszą odpowiedź znalazłem w książce Rauschninga pt. „To on mi powiedział”. Autor przytacza rozmowy z Hitlerem w latach poprzedzających przyjście do władzy. W jednej z nich dowodzi Hitler, że tylko wprowadzenie niewolnictwa daje gwarancję wzrostu potęgi państwa. Przykłady tego Hitler widział w państwach starożytnych, a nawet w rozkwicie niektórych współczesnych imperiów. W czasie tej rozmowy dowiedział się Rauschning, że w planach Hitlera leżało uczynienie z Polski państwa niewolników. Miało w niej pozostać około 10 milionów ludzi, którzy by pracowali dla wielkości Niemiec. Reszta miała wyginąć. Mordowanie Żydów było wstępem do realizacji planów Hitlera”.

Prof. Zylberg poruszył też w rozmowie problem walki z Żydami po zakończeniu II wojny światowej: „Czy znane są Jego Eminencji wypadki napaści na Żydów już po wyzwoleniu Polski?”

„Przejmują mnie one prawdziwym smutkiem – takie świadectwo dał kard. Hlond - ponieważ są to czyny występujące przeciwko podstawowym zasadom religii katolickiej, wypadki te wołają o pomstę do nieba, na to nie ma rozgrzeszenia ani przebaczenia tym bardziej, że nie ma żadnych przyczyn do takich wystąpień, jak również brak obecnie w Polsce obiektywnych podstaw dla szerzenia antysemityzmu. To jest prawdziwie szaleństwo tych, którzy ciągle konspirują, siedzą w lasach. Wydaje się im, że robią politykę, że napadając na Żydów zwalczają rząd. Potępiam działalność ich jako katolik i jako Polak”.

Prawie z niedowierzaniem przyjmujemy dziś śmiałą odpowiedź Kardynała na postawione jemu pytanie dotyczące statusu Palestyny, i to w 1948 roku. Na pytanie prof. Zylberga: „Jaki jest pogląd Jego Eminencji na sprawę Palestyny?”, Prymas Hlond odpowiedział: „Niepodległość państwa żydowskiego jest sprawą pierwszorzędnej wagi. Naród żydowski odrodzi się wtedy w pełnym blasku po latach nieszczęść i tragedii. Nie wiem jak wygląda kwestia pojemności Palestyny. Podobno może w obecnej chwili przyjąć do miliona Żydów. To byłoby świetne. Życzę Wam ze szczerego serca powodzenia w waszych staraniach. W sprawie miejsc świętych dojdziemy z pewnością do porozumienia.”

Spotkanie z prof. Zylbergiem kard. Hlond zakończył słowami: „Cieszę się, że Pan mnie odwiedził. Niech Pan powtórzy swym siostrom i braciom słowa otuchy. W ich wielkiej tragedii i w dniach radosnych jestem wam sercem bliski. Pamiętajcie, że w tragicznych chwilach jedynie wiara może uchronić od zagłady i katastrofy”[29].

Dotychczas miałem okazję w różnych miejscach i środowiskach przedstawiać stanowisko kardynała Hlonda w tak ważnych kwestiach, dziś od nowa szczególnie aktualnych. W obliczu poważnych oskarżeń Kardynała jest ważne, byśmy mogli poznać możliwie obiektywną prawdę w sprawach, o które jest oskarżany. Cieszę się, że mogłem przypomnieć niektóre fakty i wydarzenia z jego życia w środowisku i Archidiecezji, w której pełnił przez wiele lat swoją pasterską posługę. Żywię nadzieję, że może uda się sprostować niejedną fałszywą i krzywdzącą w stosunku do niego opinię.

Abp Henryk Muszyński

1. W skróconej formie stanowisko kard. Hlonda wobec Żydów zostało przedstawione w Collectanea Theologica 1991, nr 3, s. 81-87 oraz w londyńskiej polonijnej Gazecie Niedzielnej, rok 51, nr 9/2639 z 28.02.1999 r., s. 1, 3-4.

2. B. Kołodziej, O Kardynale Auguście Hlondzie, w: Kardynał August Hlond. Kazania i mowy, Poznań 2009, s. 5.

3. T. Walichowski, Izrael a NRF, Warszawa 1967 r., s.176; zob. także Wypowiedź Jana Rogiera w: Acta Hlondiana (Dokumentacja Kardynała Augusta Hlonda), t. 6, cz.3, s.160.

4. Cyt. za: D. Olszewski, Polski antysemityzm w czasie okupacji i po wojnie, w: Znaki Czasu 7(3)/1987, s.91-92.

5. D. Olszewski, tamże.

6. Por. M. Hillel, Le massacre des survivants. Eu Pologne apres l`Holocauste, 1945-1947, Paris 1985, s.63-64, 126-127, 184, 233-234, 250.

7. Oba dokumenty w: Czy Żydzi mają diabła za ojca? t. 3, ks. M. Czajkowski, Warszawa 2016, s. 346-348, 355-357oraz w: Co Kościół myśli o Żydach i judaizmie. Co Żydzi myślą o Kościele?, Kielce 2017, s. 38-46. Zob. też St. Krajewski, w: Tajemnica Kościoła a tajemnica Izraela, Warszawa 2007, s. 139.

8. Co Kościół myśli o Żydach i judaizmie…, s. 43.

9. Proces beatyfikacyjny został otwarty w Archikatedrze św. Jana w Warszawie przez ks. Kard. Józefa Glempa, prymasa Polski dnia 9 stycznia 1992 r. 21 maja 2018 r. papież Franciszek zatwierdził dekret o heroiczności cnót kard. A. Hlonda.

10. http://www.rp.pl/Kosciol/180529592-Amerykanscy-zydzi-protestuja-ws-beatyfikacji-polskiego-kardynala-Augusta-Hlonda.html [dostęp 29.05.2018].

11. August Kard. Hlond, O katolickie zasady moralne, w: Listy Pasterskie, Poznań 1936, s.192-193, zob. także O katolickie zasady moralne w: Acta Hlondiana, t.1, cz.1, s.172-173.

12. Tamże, List Pasterskie, s.192, Acta Hlondiana, t.1, cz.1, s.172.

13. Tamże, Listy Pasterskie, s.192, Acta Hlondiana, t.1, cz.1, s.172.

14. Tamże, Listy Pasterskie, s.192, Acta Hlondiana, t.1, cz.1, s.172.

15. Tamże, Listy Pasterskie, s.192-193, Acta Hlondiana, t.1, cz.1, s.172-173.

16. Tamże, Listy Pasterskie, s.193, Acta Hlondiana, t.1, cz.1, s.173.

17. S. Kosiński, August Hlond 1926-1948 w: Na stolicy Prymasowskiej w Gnieźnie i w Poznaniu. Szkice o Prymasach Polski w okresie niewoli narodowej i w II Rzeczpospolitej, Poznań 1982, s.363.

18. E. Guz, Kardynał Hlond kłopotliwy dla III Rzeszy, w: Słowo Powszechne 1992, nr 9, s. 4.

19. Por. D. Olszewski, Polski antysemityzm w czasie okupacji i po wojnie, w: Znaki Czasu 1987, nr 7/3 s. 91-93.

20. S. Kosiński, August Kard. Hlond Prymas Polski w służbie Boga i Ojczyzny. Wybór pism i przemówień 1922-1948, Warszawa 1988, s.214, zob. także: Uwagi wobec dziennikarzy amerykańskich w: Acta Hlondiana, t.2, cz. 2, s.259.

21. Sobór Watykański II, Konstytucje, dekrety, deklaracje, Poznań 2002, s. 336.

22. S. Kosiński, tamże, s. 214; Acta Hlondiana, t. 2, cz. 2, s. 259-260.

23. A. Michnik, Pogrom Żydów. Dwa rachunki sumienia, w: Przeciw antysemityzmowi 1936-2009 t. 2, Kraków 2010 , s. 176.

24. A. Michnik, tamże, s.152.

25. A. Michnik, tamże, s.169.

26. S. Kosiński, August Kard. Hlond Prymas Polski w służbie Boga i Ojczyzny. Wybór pism i przemówień 1922-1948, Warszawa 1988, s. 214-215; zob. także Uwagi wobec dziennikarzy amerykańskich w: Acta Hlondiana, , t. 2, cz. 2, s. 259.

27. S. Kosiński, tamże, s. 215.

28. Wiadomości Katolickiej Misji Polskiej w Londynie, R. 8, nr 9 (1946) s. 12 (maszynopis), zob. także Uwagi wobec dziennikarzy amerykańskich w: Acta Hlondiana, t.2, cz.2, s. 260.

29. Maszynopis wywiadu otrzymany od ks. S. Kosińskiego, por. Dziennik Powszechny, Radom-Kielce, r. II: 1946 s. 2 z 22.I.1946, zob. także: Wywiad z prof. Michałem Zylbergiem w: Acta Hlondiana t. 2, cz. 2, s. 257-258.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Abp Jędraszewski rozmawiał z wiernymi o państwie i Kościele

2018-10-19 10:13

Joanna Folfasińska/ archidiecezja krakowska / Kraków (KAI)

„Dialogi z Arcybiskupem” – spotkanie wiernych z abp. Markiem Jędraszewskim odbyło się w kościele Matki Bożej Różańcowej na Piaskach Nowych w Krakowie. Temat spotkania brzmiał: „Stulecie niepodległości. Kościół a państwo. Relacje.”

Joanna Adamik | Archidiecezja Krakowska

Dialogi rozpoczęły się od krótkiej modlitwy i prezentacji sondy ulicznej, w której przechodnie odpowiadali na pytanie o relacje pomiędzy Kościołem i państwem. Większość odpowiedzi sugerowała ich rozdział. Pojawiały się również głosy, w których respondenci zaznaczali, że Kościół powinien mieć wpływ na to, co się dzieje w państwie, ponieważ początek istnienia naszego kraju na arenie międzynarodowej łączy się nierozerwalnie z religią. Arcybiskup, komentując nagrany materiał, zwrócił uwagę, że Sobór Watykański II, mówiąc o relacjach pomiędzy państwem i Kościołem, podkreśla ich autonomiczny charakter.

– Pojawia się tu pytanie, na jakiej zasadzie ma opierać się ten rozdział. Może to być wrogość: walka z Kościołem. Tak było w czasach komuny i wynikało z fundamentów marksizmu, dla którego religia to opium (…) Podobnie walczono z Kościołem w czasach hitlerowskich w Niemczech (…) Pierwszym europejskim przykładem, w którym wrogo oddzielono państwo od Kościoła była Wielka Rewolucja Francuska z 1789 roku.

Rozdział państwa i Kościoła może mieć również charakter obojętności, kiedy państwo przyjmuje do wiadomości, że Kościół istnieje, ale traktuje go jak jedną z wielu instytucji. Trzecim modelem – zalecanym przez Sobór Watykański II – jest autonomia, która opiera się na współpracy wszędzie tam, gdzie chodzi o wspólne dobro np. w szkolnictwie, czy w systemie wartości, który gwarantuje poprawne życie społeczne. Pisał o tym Jana Paweł II w encyklice „Centesimus annus” z 1991, w której zaznacza, że jeśli demokracja nie będzie oparta na trwałych wartościach, łatwo może przekształcić się w państwo totalitarne. Metropolita, za papieżem Benedyktem XVI, powtórzył, że współcześnie bardzo często dochodzi do sytuacji „dyktatury mniejszości”. – Demokracja obraca się przeciwko społeczeństwu, gdy nie ma trwałych wartości. – podsumował.

Arcybiskup przywołał wydarzenia z Włocławka, gdzie w okolicy tamy na Wiśle znaleziono ciało ks. Popiełuszki. Władze komunistyczne karały wtedy księży, którzy podczas homilii przypominali o V przykazaniu Dekalogu. – Misją Kościoła jest głoszenie Ewangelii, a więc pewnego systemu wartości. Trzeba, aby Kościół stał się znakiem sprzeciwu dla zła, a nawet stał się Kościołem Męczenników, jeśli chodzi o obronę Ewangelicznych wartości.

Przypomniał, że kiedy w 1920 r. do Warszawy zbliżały się wojska bolszewickie, wszystkie przedstawicielstwa dyplomatyczne opuściły Polskę. W stolicy został tylko ówczesny Nuncjusz Apostolski, a późniejszy papież Pius XI, który kilka lat przed wybuchem II wojny światowej krytykował w swoich encyklikach komunizm i Hitlera.

Po krótkim wstępie, arcybiskup odpowiedział na kilka pytań, które nadesłano drogą internetową. Pierwsze z nich dotyczyło sposobu pomocy w diecezji osobom homoseksualnym. Metropolita odpowiedział, że człowiek jest osobą duchowo – cielesną, a sfera biologiczna określa go jako kobietę i mężczyznę ze wszystkimi konsekwencjami tego faktu. Dodał, że nie można zgodzić się ze stwierdzeniem, że życie według zasad homoseksualnych jest czymś dobrym.

Drugie pytanie odnosiło się do ekskomuniki. Pytający chciał wiedzieć, czy Kościół wykazuje się brakiem odwagi, nie nakładając ekskomuniki na niektórych polityków, którzy przystępują do Komunii św. i publicznie opowiadają się za aborcją? Arcybiskup nazwał taką postawę „gorszącą niekonsekwencją” i wyjaśnił, że ekskomunika byłaby sprzeczna z duszpasterską troską. – Zawsze najłatwiej coś przeciąć raz na zawsze, a trudniej przywrócić jedność (…) Myślę, że nikt w Polsce nie uważa, że Kościół lekceważy sprawę aborcji i milczy w tej kwestii. Kościół w Polsce jest pod tym względem bardzo jednoznaczny i w sposób pozytywny odróżnia się od innych.

Podczas spotkania pojawiło się pytanie o dotacje państwowe dla Radia Maryja i wątpliwość, czy Kościół nie traci na tym wizerunkowo? Metropolita odniósł się przede wszystkim do kwestii wizerunku Kościoła. Podkreślił, że trzeba wziąć pod uwagę to, jakimi kryteriami posługuje się jednostka, chcąc, żeby wizerunek Kościoła był jak najbardziej popularny wśród ludzi. Zaakcentował fakt, że Kościoła nie można zamknąć w zakrystii.

Kolejny pytający chciał wiedzieć, czy katolicki nacjonalista popada w herezję? Arcybiskup zapytał, czy samą herezją nie jest już sformułowanie „katolicki nacjonalista”? Katolik, to ktoś związany z Kościołem katolickim, powszechnym, tzn. otwartym na każdego. – Jak katolik ma być nacjonalistą, czyli człowiekiem, który uważa, że jego naród jest najważniejszy a inne są gorsze? (…) To jest coś, co jest wewnętrznie sprzeczne – katolik, który jest nacjonalistą. Arcybiskup odwołał się do nauczania Jana Pawła II, który w książce „Pamięć i tożsamość” wprowadził rozróżnienie między nacjonalizmem a patriotyzmem, rozumianym jako miłość do własnego kraju, kultury i tradycji z równoczesną świadomością bogactwa innych narodów. Przypomniał pierwszą pielgrzymkę papieża po upadku komunizmu i jego przemówienie w Kielcach, dotyczące V przykazania Dekalogu. Papież przerwał odczytywaną z kartki homilię i dobitnie oznajmił, że on nie może milczeć, ponieważ Polska jest także jego Ojczyną.

Następne pytania kierowali do arcybiskupa, zgromadzeni w Kościele wierni. Jeden z nich prosił o przypomnienie roli trzech wielkich postaci – kard. Aleksandra Kakowskiego, kard. Adama Sapiehy i prymasa Augusta Hlonda w budowaniu polskiego Kościoła i naszej narodowej tożsamości. Metropolita przypomniał o jeszcze innej postaci, która wniosła niebagatelny wkład w dzieje Kościoła i Polski – o kardynale Edmundzie Dalborze, pierwszym prymasie Polski po wyzwoleniu. Arcybiskup przywołał również osobę ks. Ignacego Skorupki, którego śmierć stała się jednym z symboli Bitwy Warszawskiej. Dzięki zgodzie kard. Kakowskiego, został on Kapelanem Wojska Polskiego. Metropolita podzielił się wspomnieniami, które przekazała mu jego mama. W momencie wybuchu wojny, kardynał Hlond obiecywał Poznaniakom, że zostaje z nimi i będzie ich wspierał w tym trudnym czasie. Kiedy polski rząd, znając jego autorytet, poprosił go o wyjazd do Watykanu, gdzie miał bronić sprawy polskiej, mieszkańcy Poznania nie kryli smutku. W 1944 r. kardynał został aresztowany przez Gestapo i przedstawiono mu propozycję powrotu po Poznania, którego ceną miała być pochwała Hitlera. Kardynał Hlond kategorycznie odmówił. Arcybiskup przypomniał, że ogromną zasługą kardynała było wprowadzenie na Ziemiach Odzyskanych polskiej administracji i struktur Kościoła katolickiego. Dzięki temu, przebywający na ziemiach zachodnich Polacy nie podzielili losu mieszkańców NRD i znaleźli wsparcie w mieszkających tam duchownych. Kolejne pytanie odnosiło się do artykułu 82. Konstytucji RP, w którym jest mowa o tym, że obowiązkiem obywatela polskiego jest wierność Rzeczypospolitej Polskiej oraz troska o dobro wspólne. Pytająca chciała wiedzieć, czy zapis ten w takim samym stopniu obejmuje arcybiskupa i każdego polskiego obywatela, zwłaszcza młodych ludzi, którzy wypowiadali się w odtworzonej na początku spotkania sądzie ulicznej? Pytająca zacytowała słowa Jana Ignacego Paderewskiego: „Święta sprawa Ojczyzny nas wzywa! By przyszły ład, jaki zapanuje na świecie, opierał się nie na gwałcie i sile, lecz na zasadach nauki Chrystusa, na sprawiedliwości i na zgodnym współżyciu wielkiej rodziny wolnych narodów.” Metropolita przypomniał, że Paderewski jest dla Poznania symbolem walki o wolność i zaczynem powstania wielkopolskiego. Powiedział, że podziela niepokój rozmówczyni w związku z, zawartymi w ulicznej sondzie, wypowiedziami młodych. Jego zdaniem, jest to spowodowane bezrefleksyjną nauką historii. – Nie musimy się przekonywać, zwłaszcza teraz, kiedy obchodzimy 40-lecie wyboru kardynała Karola Wojtyły na papieża, że to, co się dokonało w minionych latach, w dużej mierze zawdzięczamy właśnie jemu, bo on miał siłę i moc ducha, by upominać się o Polskę i uczyć Polaków, jak należy żyć i wybierać.

Zauważył, że Polacy nie zawsze słuchali Ojca Świętego i niejednokrotnie podejmowali złe wybory. Dodał, że od wieków istniało i nadal istnieje niebezpieczeństwo zakłamania historii, ale on – dzięki rodzicom i mądrym wychowawcom – poznał prawdziwą historię Polski, w której wielcy Polacy – świeccy i duchowni – zajmują właściwe dla siebie miejsce.

Obecny na spotkaniu salezjanin pytał arcybiskupa, co sądzi o duszpasterskiej działalności w środowiskach nacjonalistycznych, a także o akcjach, organizowanych przez Młodzież Wszechpolską, ONR i środowiska kibicowskie? Chciał również wiedzieć, co metropolita uważa o odniesieniach Młodzieży Wszechpolskiej do nauczania kard. Wyszyńskiego i jego podejścia do nacjonalizmu.

Arcybiskup odpowiedział, że kard. Wyszyński rozumiał nacjonalizm w inny sposób niż ma to miejsce dziś. Jego rozumienie nacjonalizmu pokrywa się ze współczesnym pojmowaniem patriotyzmu. Odnosząc się do kwestii kibiców, zaznaczył, że wielu z tych, których zna, może określić mianem prawdziwych patriotów. Dodał, że kiedy odwiedzał groby swoich rodziców, widział „kiboli”, którzy kwestowali na renowację grobów dla powstańców wielkopolskich. – Trzeba bardzo uważać z różnymi inwektywami, rzucanymi w przestrzeń publiczną. Można niekiedy przesadzić, zranić albo dać fałszywy obraz dość złożonej rzeczywistości.

Arcybiskup stanowczo odciął się od haseł ksenofobicznych i tych, które wbrew Ewangelii, godzą w godność drugiego człowieka.

Padło również pytanie o zasadność umieszczania na szatach liturgicznych symboli państwowych i udostępnianie ambony politykom. Metropolita zauważył, że ambona powinna być miejscem, które pełni wyłącznie liturgiczną funkcję. Kwestia ozdabiania szat i naczyń liturgicznych jest dyskusyjna i zależy od wyczucia i dobrego smaku.

Ostatnie pytanie skoncentrowało się na wpływie państwa polskiego na rozwój Kościoła w Polsce w ostatnich 30 latach. Arcybiskup przypomniał o porozumieniu między władzami państwowymi a kościelnymi, jakie miało miejsce przed czerwcowymi wyborami w 1989 r. Mówił także o tym, że w 1993 r. podpisano konkordat ze Stolicą Apostolską, a ustawa o wyrażeniu zgody na ratyfikację umowy z Watykanem została uchwalona dopiero w 1998 r. „Dialogi” to cykl tematycznych spotkań arcybiskupa Marka Jędraszewskiego z wiernymi, ale także ze wszystkimi zainteresowanymi. To okazja do rozwiania wątpliwości i lepszego poznania Kościoła oraz jego Pasterza. Spotkania rozpoczynają sondy uliczne na wybrany w danym miesiącu temat, a następnie metropolita odpowiada na pytania – zarówno te, które zostały wcześniej nadesłane i te, które zadawane są na bieżąco. Wszystkie informacje na temat czasu, miejsca i tematyki kolejnych dialogów znaleźć można na stronie dialogi.pl.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jestem od poczęcia

Abp Viganò ponownie oskarża ws. abp. McCarricka

2018-10-19 17:33

st (KAI) / Watykan

List prefekta Kongregacji ds. Biskupów, kard. Marca Ouelleta uznaje istotne stwierdzenia jakie poczyniłem i czynię oraz kwestionuje stwierdzenia, jakich nie poczyniłem i nie czynię – pisze w noszącym datę dzisiejszą liście były nuncjusz w USA, abp Carlo Maria Viganò.

Bożena Sztajner/Niedziela

Abp Viganò przytacza po raz kolejny poszczególne tezy swojego noszącego datę 22 sierpnia b.r. „Świadectwa”, a następnie ustosunkowuje się do listu prefekta Kongregacji ds. Biskupów, kard. Marca Ouelleta z 7 sierpnia b.r. Swoje uwagi kończy stwierdzeniem, że „kard. Ouellet uznaje istotne stwierdzenia jakie poczyniłem i czynię oraz kwestionuje stwierdzenia, jakich nie poczyniłem i nie czynię”. Ocenia, że jedyny punkt polemiczny to twierdzenie kard. Ouelleta, jakoby nie było wystarczających dowodów domniemanej winy abp McCarricka. Abp Viganò wskazuje na szereg dokumentów znajdujących się w archiwach zarówno Kongregacji ds. Biskupów jak i w Sekretariacie Stanu. Podtrzymuje, że 23 czerwca 2013 roku papież Franciszek sam pytał go o to, jaka jest sytuacja ówczesnego kard. McCarricka.

Były nuncjusz w USA, a wcześniej delegat ds. nuncjatur w Sekretariacie Stanu i sekretarz Gubernatoratu Państwa Watykańskiego wskazuje, że w skierowanych przeciw niemu publicznych oskarżeniach pominięto dramat ofiar a także rolę homoseksualizmu w demoralizacji kapłanów i biskupów. W odniesieniu do tej ostatniej plagi stwierdza: „Ogromną hipokryzją jest ubolewanie z powodu nadużyć, zachęcanie, by płakać wraz z ofiarami, i odmawianie potępienia głównej przyczyny tylu seksualnych nadużyć: homoseksualizmu. Hipokryzją jest odmawianie przyznania, że ta plaga wynika z poważnego kryzysu w życiu duchowym kleru i nie uciekania się do środków zaradczych” – twierdzi abp Viganò.

Podkreśla, że przyczyn nadużyć duchowieństwa nie można ograniczać do klerykalizmu. Ubolewa, że walka z tą demoralizacją nie znajduje poparcia i solidarności nawet w najwyższych sferach Kościoła. Zapewnia jednocześnie o swej żarliwej modlitwie w intencji Ojca Świętego. Wzywa też biskupów i kapłanów do odważnego świadectwa prawdzie.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem