Reklama

Studia na UKSW - pielęgniarstwo

Franciszek: jedyną miarą życia jest miłość, którą miłuje je Bóg

2018-10-10 13:23

tłum. st (KAI) / Watykan

Vatican Media

„Jedyną autentyczną miarą życia jest miłość, miłość, którą Bóg je miłuje!” – powiedział Ojciec Święty podczas dzisiejszej audiencji ogólnej. Swoją katechezę papież poświęcił piątemu przykazaniu Bożemu – „nie zabijaj”. Jego słów na placu św. Piotra wysłuchało dziś 27 tys. osób.

Oto tekst papieskiej katechezy w tłumaczeniu na język polski:

Drodzy bracia i siostry, dzień dobry!

Dzisiejsza katecheza poświęcona jest piątemu słowu: nie zabijaj. Znajdujemy się w drugiej części Dekalogu, dotyczącej relacji z bliźnimi. A to przykazanie, z jego zwięzłym i kategorycznym sformułowaniem, wznosi się jak mur w obronie podstawowej wartości w relacjach międzyludzkich: wartości życia [1]. Dlatego nie zabijaj!

Reklama

Można powiedzieć, że całe zło uczynione na świecie streszcza się w tym właśnie: w pogardzie dla życia. Życie jest atakowane przez wojny, przez organizacje wyzyskujące człowieka – czytamy w gazetach, czy też widzimy tak wiele tych rzeczy w telewizji, spekulacje nad stworzeniem i przez kulturę odrzucenia oraz wszystkie systemy, które podporządkowują ludzką egzystencję kosztom możliwości, podczas gdy skandalicznie wiele osób żyje w stanie niegodnym człowieka – to oznacza pogardzanie życiem, czyli w pewien sposób zabijanie.

Postawa przeciwna życiu pozwala również na usunięcie ludzkiego istnienia z łona matki w imię ochrony innych praw. Ale jakże można mówić, że akt, który likwiduje niewinne i bezbronne życie w jego rozkwicie może być terapeutyczny, kulturalny czy zwyczajnie ludzki? Pytam was: czy słuszne jest eliminowanie życia ludzkiego, by rozwiązać jakiś problem? Co myślicie? Czy jest to słuszne? [odpowiadają: nie!]. Czy słuszne jest powierzenie jakiemuś zabójcy rozwiązanie jakiegoś problemu? [odpowiadają: nie!]. To niesprawiedliwe, nie wolno eliminować istoty ludzkiej, choćby bardzo małej, żeby rozwiązać jakiś problem! To jakby wynająć zabójcę, w celu rozwiązania problemu.

Skąd się to wszystko bierze? Przemoc i odrzucenie życia rodzą się ze strachu. Zaakceptowanie innego jest w istocie wyzwaniem dla indywidualizmu. Pomyślmy, na przykład o tym kiedy odkrywa się, iż rodzące się życie niesie niepełnosprawność, w tym poważną. W tych dramatycznych przypadkach rodzice potrzebują prawdziwej bliskości, prawdziwej solidarności, aby stawić czoła tej sytuacji, przezwyciężając zrozumiałe obawy. Zamiast tego często otrzymują pochopne porady, by przerwać ciążę. W ten sposób określa się wręcz eliminację człowieka.

Chore dziecko jest jak każda osoba potrzebująca, żyjąca na ziemi, jak starzec wymagający pomocy, jak wielu ubogich, którzy z trudem walczą o przetrwanie: ten, kto ukazuje się jako problem jest w istocie darem od Boga, który może mnie wyciągnąć z egocentryzmu i sprawić, abym wzrastał w miłości. Życie kruche wskazuje nam drogę wyjścia, drogę, by wyzwolić się z egzystencji zapatrzonej w siebie i odkryć radość miłości. W tym miejscu chciałbym podziękować wielu wolontariuszom, bardzo mocnemu włoskiemu wolontariatowi, będącemu najbardziej aktywnym, z tych, jakie poznałem. Dziękuję!

Co prowadzi człowieka do odrzucenia życia? To bożki tego świata: pieniądze, władza, sukces. Są to błędne parametry do oceny życia. Jedyną autentyczną miarą życia jest miłość, miłość, którą Bóg je miłuje! Miłość, którą Bóg miłuje życie! To jest miarą: miłość, którą Bóg miłuje każde ludzkie życie!

Jaki jest bowiem sens pozytywny Słowa „nie zabijaj”? Że Bóg jest „miłośnikiem życia”, jak przed chwilą usłyszeliśmy w czytaniu biblijnym.

Tajemnica życia objawia się nam poprzez to, jak je traktował Syn Boży, który stał się człowiekiem, aż po przyjęcie na krzyżu, odrzucenia, słabości, ubóstwa i cierpienia (por. J 13,1). Chrystus poszukuje nas w każdym chorym dziecku, w każdym słabym starcu, w każdym zrozpaczonym migrancie, w każdym życiu kruchym i zagrożonym (por. Mt 25,34-46), poszukuje naszego serca, aby nam ukazać radość miłości.

Warto przyjąć każde życie, ponieważ każdy człowiek jest wart krwi samego Chrystusa (por. 1 P 1, 18-19). Nie można pogardzać tym, co Bóg tak umiłował!

Musimy powiedzieć mężczyznom i kobietom świata: nie pogardzajcie życiem! Życie innych osób, ale także własnym życiem, ponieważ i dla niego ważne jest przykazanie: „Nie zabijaj”. Wielu młodym ludziom trzeba powiedzieć: nie pogardzaj swoim istnieniem! Przestań odrzucać Boże dzieło! Jesteś dziełem Boga! Nie dewaluuj siebie, nie pogardzaj sobą poprzez uzależnienia, które ciebie niszczą i niosą śmierć.

Niech nikt nie mierzy życia według złudzeń tego świata, ale niech każdy zaakceptuje siebie i innych w imię Ojca, który nas stworzył. On jest „miłośnikiem życia”. Jakże piękne są te słowa „Bóg jest miłośnikiem życia”! Wszyscy powiedzmy to razem: „Bóg jest miłośnikiem życia” [powtarzają]. I wszyscy jesteśmy mu tak drodzy, że dla nas posłał swego Syna. „Tak bowiem Bóg umiłował świat, że Syna swego Jednorodzonego dał, aby każdy, kto w Niego wierzy, nie zginął, ale miał życie wieczne” (J 3, 16) – mówi Ewangelia. Dziękuję.

***

1.Por. KONGREGACJA NAUKI WIARY, Instr. Donum vitae, 5. Życie ludzkie jest święte, ponieważ od samego początku domaga się "stwórczego działania Boga" i pozostaje na zawsze w specjalnym odniesieniu do Stwórcy, jedynego swojego celu. Sam Bóg jest Panem życia, od jego początku aż do końca. Nikt, w żadnej sytuacji, nie może rościć sobie prawa do bezpośredniego zniszczenia niewinnej istoty ludzkiej

Tagi:
Franciszek

Franciszek u św. Marty: wystrzegajcie się obłudy

2018-10-19 12:09

st (KAI) / Watykan

O powołaniu chrześcijan do nadziei i radości, a nie do życia w obłudzie - mówił Ojciec Święty podczas porannej Eucharystii w Domu Świętej Marty. W swojej homilii papież nawiązał do dzisiejszych czytań liturgicznych (Ef 1,11-14; Łk 12,1-7), gdzie św. Paweł przypomina nam, że zostaliśmy opatrzeni pieczęcią, obiecanym Duchem Świętym, który jest zadatkiem naszego dziedzictwa na odkupienie, zaś Pan Jezus przestrzega przed kwasem, to znaczy obłudą faryzeuszów.

Grzegorz Gałązka

Franciszek zaznaczył, że kiedy Pan Jezus mówi o obłudzie czyli kwasie faryzeuszów ma na myśli ludzi zamkniętych w sobie, myślących o tym, aby się pokazać, udających, każących trąbić przed sobą, gdy dają jałmużnę, strzegących własnego egoizmu, ale kiedy pojawiają się trudności, gdy spotkają na drodze człowieka ledwie żywego, przechodzą obojętnie.

„Ten kwas - mówi Jezus - jest niebezpieczny. Wystrzegajcie się go. To obłuda. Jezus nie toleruje hipokryzji: tego dobrego prezentowania się, z pięknymi formami dobrego wychowania, ale ze złymi nawykami. A Jezus sam mówi: «podobni jesteście do grobów pobielanych, które z zewnątrz wyglądają pięknie, lecz wewnątrz pełne są kości trupich i wszelkiego plugastwa». Ten kwas, który sprawia wzrastanie do wewnątrz: jest to zaczyn sprawiający wzrost bez przyszłości, ponieważ w egoizmie, w skoncentrowaniu się na sobie nie ma przyszłości. Natomiast innym rodzajem człowieka jest ten, kto z innym kwasem, innym zaczynem rośnie na zewnątrz. Sprawia, że wzrastamy jako dziedzice, aby otrzymać dziedzictwo na odkupienie” – powiedział papież.

Ojciec Święty wskazał, że właśnie o tych ludziach mówi pierwsze czytanie dzisiejszej liturgii z Listu do Efezjan, gdzie św. Paweł wyjaśnia, że w Chrystusie „dostąpiliśmy udziału również my ... z góry przeznaczeni zostaliśmy także dziedzicami... byśmy istnieli ku chwale Jego majestatu”.

„Czasami się mylą, ale się poprawiają; czasami upadają, ale znowu powstają. Nawet czasami grzeszą, ale pokutują. Ale zawsze na zewnątrz, ku temu dziedzictwu, bo zostało obiecane. I ci ludzie są radośni, ponieważ obiecano im bardzo wielkie szczęście: że będą chwałą, uwielbieniem Boga” – podkreślił Franciszek.

Zatem jak zaznaczył papież, z jednej strony są ludzie wzrastający w egoizmie i obłudzie, a z drugiej chrześcijanie obdarzeni zaczynem Ducha Świętego i nadzieją.

„Duch Święty jest właśnie pieczęcią tej nadziei, tej chwały, tej radości. Ci ludzie, którzy mają Ducha Świętego jako zaczyn są w swoim sercu radośni, pomimo problemów i trudów. Natomiast obłudnicy zapomnieli, co to znaczy być radosnym” – powiedział Ojciec Święty na zakończenie swej homilii.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Płyta - Wojna totalna 300x400

Abp Viganò ponownie oskarża ws. abp. McCarricka

2018-10-19 17:33

st (KAI) / Watykan

List prefekta Kongregacji ds. Biskupów, kard. Marca Ouelleta uznaje istotne stwierdzenia jakie poczyniłem i czynię oraz kwestionuje stwierdzenia, jakich nie poczyniłem i nie czynię – pisze w noszącym datę dzisiejszą liście były nuncjusz w USA, abp Carlo Maria Viganò.

Bożena Sztajner/Niedziela

Abp Viganò przytacza po raz kolejny poszczególne tezy swojego noszącego datę 22 sierpnia b.r. „Świadectwa”, a następnie ustosunkowuje się do listu prefekta Kongregacji ds. Biskupów, kard. Marca Ouelleta z 7 sierpnia b.r. Swoje uwagi kończy stwierdzeniem, że „kard. Ouellet uznaje istotne stwierdzenia jakie poczyniłem i czynię oraz kwestionuje stwierdzenia, jakich nie poczyniłem i nie czynię”. Ocenia, że jedyny punkt polemiczny to twierdzenie kard. Ouelleta, jakoby nie było wystarczających dowodów domniemanej winy abp McCarricka. Abp Viganò wskazuje na szereg dokumentów znajdujących się w archiwach zarówno Kongregacji ds. Biskupów jak i w Sekretariacie Stanu. Podtrzymuje, że 23 czerwca 2013 roku papież Franciszek sam pytał go o to, jaka jest sytuacja ówczesnego kard. McCarricka.

Były nuncjusz w USA, a wcześniej delegat ds. nuncjatur w Sekretariacie Stanu i sekretarz Gubernatoratu Państwa Watykańskiego wskazuje, że w skierowanych przeciw niemu publicznych oskarżeniach pominięto dramat ofiar a także rolę homoseksualizmu w demoralizacji kapłanów i biskupów. W odniesieniu do tej ostatniej plagi stwierdza: „Ogromną hipokryzją jest ubolewanie z powodu nadużyć, zachęcanie, by płakać wraz z ofiarami, i odmawianie potępienia głównej przyczyny tylu seksualnych nadużyć: homoseksualizmu. Hipokryzją jest odmawianie przyznania, że ta plaga wynika z poważnego kryzysu w życiu duchowym kleru i nie uciekania się do środków zaradczych” – twierdzi abp Viganò.

Podkreśla, że przyczyn nadużyć duchowieństwa nie można ograniczać do klerykalizmu. Ubolewa, że walka z tą demoralizacją nie znajduje poparcia i solidarności nawet w najwyższych sferach Kościoła. Zapewnia jednocześnie o swej żarliwej modlitwie w intencji Ojca Świętego. Wzywa też biskupów i kapłanów do odważnego świadectwa prawdzie.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Abp Gądecki podsumowuje trzeci tydzień synodu o młodzieży

2018-10-20 21:14

pb (KAI Rzym) / Rzym

Propozycje formułowane podczas zgromadzenia Synodu Biskupów nt. młodzieży powinny „wynikać z prawdziwego paradygmatu, jakim jest Chrystus jako wzór wszelkiego działania młodego człowieka”. Opinię taką wygłosił abp Stanisław Gądecki podsumowując dla KAI relacje z obrad 14 małych grup językowych, które dyskutowały nad trzecią częścią Instrumentum laboris – dokumentu roboczego obrad, dotyczącą tego, co Kościół może zaproponować młodzieży.

BP KEP
Abp Stanisław Gądecki

- Najważniejsze jest to, czy proponowane rozwiązania wychodzą od teologii, bo jest sporo praktycznych wskazań, które wychodzą od konkretnego problemu, ale nie mają osadzenia w teologii. Ważne jest, by zacząć od prawdziwego paradygmatu, jakim jest Chrystus jako wzór wszelkiego działania młodego człowieka. Jeśli nie ma się tego przed oczyma, to wtedy można podawać bardzo wiele rozwiązań, które nie mają właściwie nic wspólnego z chrześcijańską wizją młodości – wskazał metropolita poznański.

Wyznał, że osobiście bardzo go uradowało to, że dzisiaj pojawiły się wypowiedzi, które rozpoczynały od Chrystusa, od tego, co On może wnosić w życie konkretnego człowieka. Najpierw jest to powołanie do świętości, które również w młodych powinno znajdować echo. Realizuje się ono w oparciu o rodzinę szeroko pojętą: nie tylko rodziców, ale także rodzeństwo i dziadków, „rodzinę, w której powinien panować klimat świętości”.

Oczywiście, „to są raczej pragnienia niż rzeczywisty stan dzisiejszych młodych ludzi”. Ale praktyka zaczyna się od rodziców i dziadków jako pierwszych nauczycieli młodego człowieka, którzy uczą go miłości i humanizmu. Potem rolę tę przejmują wspólnoty braterskie (przyjaźnie, stowarzyszenia, które integrują młodych i zakorzeniają je w słowie Bożym) oraz katolicka szkoła i uniwersytet.

- W Polsce nie mamy zbyt wielu szkół katolickich w stosunku do innych, dlatego wołanie papieża Franciszka: „Kształcenie jest aktem miłości, dawaniem życia”, musi być też przeniesione na płaszczyznę każdej szkoły – wskazał przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski.

Ujawnił, że w jednej z małych grup odbyła się „rozumna dyskusja, czym właściwie jest szkoła katolicka”. – Łatwo zauważyć, że te szkoły zasadniczo cieszą się dobrą opinią, że dobrze przygotowują do życia w przyszłości, niekoniecznie jednak wychodzą z nich ludzie wierzący. Zdarza się, że ktoś kończy szkołę katolicką i już nie odnajduje się w Kościele – przyznał hierarcha.

Wskazał, że „szkoła katolicka jest częścią Kościoła, który ma zadanie ewangelizacyjne”. – Niektórzy przemawiający sprzeciwiali się temu, mówiąc, że są kraje muzułmańskie, gdzie szkoła katolicka nie może wypełniać tego zadania ewangelizując wprost, bo byłoby to związane z jej zamknięciem. W praktyce pozostaje jej tylko świadectwo życia, poprzez związki międzyludzkie – relacjonował abp Gądecki.

Podkreślił, że sensem istnienia szkół katolickich nie jest na pierwszym miejscu wychowanie dobrego obywatela, ale wychowanie dobrego katolika, czyli człowieka, który ma silną wiarę i jest w stanie ewangelizować innych.

W małych grupach wspominano także o tym, że sami młodzi nie są tylko odbiorcami ewangelizacji, że duszpasterstwo młodzieży nie jest tylko skierowane „do” ludzi młodych, ale że jest tworzone razem z nimi jako współpracownikami. Wspomniano także o roli sztuki, muzyki, sportu w ewangelizacji młodych.

Mowa była również o tym, że często liturgie w naszych kościołach w ogóle nie pociągają młodego człowieka. Z jednej strony istnieje więc konieczność tworzenia liturgii, która byłaby piękna i dostosowana do mentalności młodzieży, a z drugiej strony – dobrego katechetycznego wytłumaczenia, o co w niej chodzi i do czego ona zmierza.

Ojcowie synodalni zwrócili uwagę na pobożność ludową: pielgrzymki, zgromadzenia, eventy, które dla pewnej części młodych stanowią „pociągającą część życia Kościoła”. Wskazali na pomoce dla młodych, jakimi są YOUCAT i DOUCAT, tworzone przez środowisko wiedeńskie. – Trzeba pamiętać, że o ile katechizm dla młodzieży YOUCAT jest bardzo pożyteczny dla młodych, o tyle DOUCAT nie przedstawia kompendium całej katolickiej nauki społecznej, chociaż za taki się podaje, ale tylko jeden z jej elementów – opcję preferencyjną na rzecz ubogich – przestrzegł metropolita poznański.

Na synodzie zajęto się także sprawą ukierunkowania seksualności pod kątem przygotowania młodego człowieka do zrozumienia tego, że Pan Bóg go kocha, niezależnie od tego, kim on jest, i że pomimo wszystkich trudności, jakie napotyka na swojej drodze, obowiązują go podstawowe cnoty, takie jak czystość. – Może wielu uważa ją za rzecz antykwaryczną, nie mającą dziś nic powiedzenia, nie nadającą się na nagłówki gazet. Niemniej jednak są osoby, które ją traktują poważnie – stwierdził przewodniczący KEP.

Podczas obrad wskazywano, że młodzi uczą się bardziej z doświadczenia i własnego zaangażowania na rzecz ubogich, niż z przekazywanej im wiedzy. Chodzi więc o edukację integralną, w której najpierw trzeba wprowadzać w wymiar duchowy życia, przygotowujący do bycia użytecznym w Kościele i społeczeństwie. Następnie konieczna jest formacja w katolickiej nauce społecznej, czyli przygotowanie do tego, żeby młody człowiek był potem dobrym katolikiem, ale i dobrym prawnikiem, dobrym lekarzem czy dobrym nauczycielem. – Żeby to przygotowanie dało nam ludzi, którzy są zdolni do trzeźwej oceny życia społecznego, do wnoszenia wkładu w to życie społeczne i do przeciwstawiania się wszystkim jego wynaturzeniom, co zazwyczaj nie jest takie proste – powiedział abp Gądecki.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Moje pismo Tęcza - 7/8 2018

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem