Reklama

Moje pismo Tęcza - 7/8 2018

Śledztwo w sprawie o. Maksymiliana

2018-10-09 07:09

Agnieszka Bugała

Agnieszka Bugała/Niedziela
Naukowcy badają obozowy pasiak. Czy należał do o. Maksymiliana Kolbe?

Czy obozowy pasiak wyeksponowany w Muzeum w Niepokalanowie i niewielki krzyż z perłowej masy, przechowywany w archiwum, należą do św. Maksymiliana?

Na razie to zagadka, której rozwikłania podjął się wrocławski badacz, wybitny naukowiec, i kierownik Zakładu Technik Molekularnych prof. Tadeusz Dobosz. To jego zespół jako pierwszy badał Hostię w Legnicy, której krwawe zabarwienie czcimy dziś jako noszące znamiona cudu eucharystycznego, to w tym zakładzie badano relikwie św. Jacka, bł. Czesława i serce Jana III Sobieskiego. Pan Profesor nie ukrywa, że sprawa nie jest prosta, ale – co najważniejsze – podejmie się próby przeprowadzenia badania.

Dziś (8 października) we wrocławskim Zakładzie Technik Molekularnych przy ul. M. Curie-Skłodowskiej 52 było dużo wzruszeń. O. Mirosław Kopczewski OMVconv, kustosz relikwii Świętego i inicjator Wielkiego Zawierzenia Niepokalanemu Sercu Maryi w Niepokalanowie, przywiózł do Wrocławia niezbędne do badań przedmioty: pasiak obozowy i krzyż, podarowane przez byłych więźniów Auschwitz, a także włosy Świętego i jego szczoteczkę do zębów, jako źródło do ustalenia profilu genetycznego św. Maksymiliana. Prof. Dobosz podkreślał, że do niedawna badanie w ogóle nie byłoby możliwe. – Nie mieliśmy technik i warunków na to, aby przeprowadzić badanie tak cennych przedmiotów nie niszcząc ich fragmentów. Teraz możemy to zrobić i dołożymy wszelkich starań, aby dowieść, czy pasiak należał do o. Maksymiliana, czy też nie, czy krzyż nosi ślady użytkowania przez Świętego. Nie ukrywam – mówił – że taki dzień, jak dziś, gdy przyjeżdża do nas tak niezwykły materiał badawczy, zdarza się rzadko, ale takie chwile nadają sens tej, żmudnej czasem, pracy.

Reklama

W laboratorium ostrożnie odpakowano i opisano przywiezione przedmioty. Wszystko, oczywiście, zaczęło się od…nałożenia rękawic. Dr Beata Bartnik uważnie obejrzała ślady i plamy na pasiaku, oceniając wstępnie ich pochodzenie i przydatność do badań, ustalono też metody i kolejność postępowania.

Tygodnik „Niedziela” jest inicjatorem podjętych działań i zobowiązał się do opisywania kolejnych etapów przeprowadzanych badań. Na pełne wyniki musimy jednak poczekać wykazując się cierpliwością. Prosimy zaglądać na naszą stronę i do wydań papierowych – kolejne informacje podamy wkrótce. Prosimy też o dar modlitwy za ten odważny krok – Ojców Franciszkanów, kustoszy pamiątek po Świętym i wrocławskich badaczy z prof. Tadeuszem Doboszem na czele.

Więcej na temat śledztwa pisaliśmy w najnowszym numerze „Niedzieli”
Tagi:
św. Maksymilian Kolbe

Oświęcim: obchody 36. rocznicy kanonizacji o. Kolbe

2018-10-07 17:38

rk / Oświęcim (KAI)

„Św. Maksymilian oddał życie, by ocalić jedność małżeństwa i przywrócić dzieciom ojca” – podkreślił bp Roman Pindel podczas uroczystości 36. rocznicy kanonizacji o. Kolbego, które odbyły się dziś w Oświęcimiu. Liturgii w oświęcimskim kościele pod wezwaniem franciszkańskiego męczennika przewodniczył ordynariusz diecezji bielsko-żywieckiej, który wcześniej odwiedził celę śmierci na terenie byłego obozu niemieckiego Auschwitz-Birkenau.

Archiwum Ojców Franciszkanów w Niepokalanowie

Rocznicowe uroczystości ku czci patrona diecezji rozpoczęły się na terenie Miejsca Pamięci, gdzie biskup bielsko-żywiecki wspólnie z grupą kapłanów i świeckich przeszli przez bramę z napisem „Arbeit macht frei” oraz odwiedzili celę w Bloku 11, w której śmiercią męczeńską zginął franciszkanin z Niepokalanowa. Modlono się w ciszy i złożono kwiaty pod Ścianą Straceń, na placu apelowym i w celi.

Obok biskupa, wśród składających kwiaty w Miejscu Pamięci byli m.in. gwardian klasztoru franciszkańskiego w Harmężach o. Piotr Cuber OFMConv oraz zastępca dyrektora Państwowego Muzeum Auschwitz-Birkenau Anna Skrzypińska.

Bp Pindel przewodniczył następnie uroczystościom w kościele pw. św. Maksymiliana Męczennika w centrum Oświęcimia. W homilii ordynariusz diecezji bielsko-żywieckiej podkreślił, że św. Maksymilian z niezwykłą konsekwencją przyjął Jezusowe nauczanie o małżeństwie i rodzinie.

„Wyraził to przez dobrowolne pójście do bunkra śmierci. Byle tylko mąż mógł wrócić do żony, a dzieci miały ojca. Taka była logika wyboru, kiedy występował z szeregu więźniów i deklarował, że chce umrzeć w miejsce wybranego na śmierć głodową Franciszka Gajowniczka” – przypomniał kaznodzieja.

„Niech będzie on znakiem dla naszych czasów. Niech wstawia się za nami i pozwoli powrócić do jedności i pogłębienia miłości małżeńskiej, miłości w rodzinie. Niech też wzywają go dzieci – pozostawione przez ojca lub matkę, skrzywdzone zranione” – dodał.

Podczas procesji z darami przedstawiciele starostwa oświęcimskiego ofiarowali parafii obraz św. Maksymiliana, jako wyraz wdzięczności za niedawne ogłoszenie męczennika z Auschwitz patronem ziemi oświęcimskiej. Wierni dziękowali też za dary erygowania parafii oświęcimskiej 35 lat temu oraz wybudowania świątyni dedykowanej męczennikowi XX wieku. Świątynia ta została konsekrowana 9 października 1988 r., czyli niemal dokładnie 30 lat temu.

Na koniec wierni mogli uczcić relikwie świętego „męczennika pojednania”.

Parafia na osiedlu w centrum Oświęcimia posiada bardzo cenne pamiątki związane z życiem św. Maksymiliana. Znajduje się tu różaniec, który w KL Auschwitz o. Maksymilian Kolbe przekazał więźniowi Wilhelmowi Żelaznemu (nr obozowy 1126), kielich obozowy, którym posługiwali się kapłani więzieni w bloku 14 oraz Mszał obozowy – w formie grypsu z tekstem Mszy św. „De profundis”, z którego korzystali kapłani przy oprawianiu Eucharystii w obozie.

Jest tu także krzyż pojednania, który przywieźli do celi śmierci św. Maksymiliana przedstawiciele episkopatu niemieckiego w roku 1980 r. W czasie tej pielgrzymki obecny był również kard. Joseph Ratzinger – przyszły papież Benedykt XVI.

Franciszkanin, św. Maksymilian Maria Kolbe trafił do KL Auschwitz w maju 1941 r. W sierpniu oddał dobrowolnie życie za współwięźnia Franciszka Gajowniczka. O. Kolbe zmarł 14 sierpnia 1941 r. w bunkrze głodowym, dobity przez hitlerowców zastrzykiem fenolu.

W 1971 r. został beatyfikowany przez papieża Pawła VI. 10 października 1982 r. kanonizacji „męczennika pojednania” dokonał Jan Paweł II.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jestem od poczęcia

Urodziny Eminencji Gulbinowicza

2018-10-19 02:33

Agnieszka Bugała

Agnieszka Bugała
Kard. Gulbinowicz całuje portret rodziców

W Hali Stulecia spotkali się najważniejsi mieszkańcy miasta – były władze miejskie, samorządowe, ale też przedstawiciele duchowieństwa, zgromadzeń zakonnych i liczna grupa kleryków z MWSD z księdzem rektorem na czele. W imieniu metropolity wrocławskiego przemawiał ordynariusz świdnicki bp Ignacy Dec. Krok po kroku podsumowywał działalność Kardynała wskazując liczne osiągnięcia na przestrzeni lat, które nie tylko wzmacniały wrocławski Kościół, ale promowały Wrocław poza granicami kraju. Prezydent Wrocławia przytoczył kilka anegdot, które mimo, iż opowiadane wcześniej, za każdym razem wywołują salwę śmiechu i burzę oklasków, bo ich bohater, kard. Gulbinowicz, odsłania się jako ten, który ceni ludzi i umie zdobywać ich serca.

- Dwadzieścia kilka lat temu, krótko po ślubie odwiedzałem wielokrotnie ówczesnego arcybiskupa metropolitę wrocławskiego, jeszcze nie kardynała, księdza Henryka Gulbinowicza – opowiadał prezydent. Wizytom towarzyszyły zabawne rozmowy, powtarzane jak rytuał, które niniejszym przytaczam: - I jak tam, dzieci już masz? Wówczas jeszcze nie mieliśmy dzieci, więc odpowiadałem niezmiennie: Ekscelencja przecież wie, że jeszcze nie. - Przyjdź do mnie, dam ci krople. - Jakie krople? - Litewskie, pomagają w tych sprawach.

Prezydent przypomniał również historię przechowywanych przez Eminencję pieniędzy „Solidarności”: Otóż w 1982 r. zjawiliśmy się u arcybiskupa Gulbinowicza: Tesia Szostek i ja, aby - któryś już raz - zaczerpnąć ze słynnych 80 milionów złotych, które tuż przed wprowadzeniem stanu wojennego Dolnośląska Solidarność zdeponowała u metropolity. Zaczerpnąć na potrzeby podziemnej Solidarności. Ksiądz arcybiskup chciał nam przekazać pieniądze w obecności świadka i poprosił do siebie księdza biskupa Dyczkowskiego. Ponieważ jednak wszyscy obawiali się wówczas podsłuchów, to, kiedy biskup Dyczkowski wszedł do gabinetu, arcybiskup wskazując Tesię i mnie powiedział do Adama: "Księże biskupie, siostry przyszły do nas z prośba o pieniądze na ochronkę". Harnaś nie zorientował się jednak, o co chodzi i rozpostarłszy ramiona ruszył w moim kierunku mówiąc: "Witam drogi Rafale!" Na co zirytowany Gulbinowicz trzasnął dłonią w biurko i zirytowany rzucił: "Nie Rafał, tylko siostry, siostry mówię!" – konkludował prezydent pośród oklasków.

Niespodzianką dla Jubilata był podarowany przez prezydenta Wrocławia portret rodziców. Na płótnie, obok Walerii i Antoniego Gulbinowiczów artysta namalował małego Henia z gołymi stopami. I choć Kardynał kilkakrotnie podkreślał, że nic nie słyszy i nie widzi, serdecznie ucałował osoby na płótnie…

Zobacz zdjęcia: 95. urodziny kard. Henryka Gulbinowicza

Sam Jubilat przemawiał dwa razy: błogosławiąc gościom i zapewniając o swojej modlitwie: „Nie myślcie, że przyszedłem z niczym, już Mszę za was odprawiłem”. I po raz drugi, na zakończenie, gdy wzruszony pięknem wieczoru zapewnił, że bardzo się cieszy i chciałby pożyć jeszcze przynajmniej dwa lata, ale jest zobowiązany zaprosić wszystkich…na pogrzeb. Oczywiście, zaproszenie, wypowiedziane z wileńską swadą, wywołało burzę oklasków i uśmiech na twarzy Jubilata.

Sercem świętowania był koncert orkiestry NFM, chóru i solistów pod dyrekcją Agnieszki Franków – Żelazny. Zabrzmiały Pieśni i arie z oper Moniuszki, a występ otworzyła "Litania ostrobramska" skomponowana na cześć Najświętszej Marii Panny z ostrej Bramy.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Patryk Jaki przy grobie bł. Popiełuszki

2018-10-19 13:53

Artur Stelmasiak

Artur Stelmasiak

Kandydat Zjednoczonej Prawicy na prezydenta Warszawy Patryk Jaki złożył wieniec oraz modlił się przy grobie bł. ks. Jerzego Popiełuszki w 34. rocznicę śmierci męczennika z Żoliborza.

Na miejscu nie udzielał wywiadów na temat swojej wizyty w kościele św. Stanisława Kostki. Po krótkiej modlitwie przy grobie bł. Popiełuszki oraz w żoliborskim sanktuarium spotkał się z rodziną kapłana i męczennika, która bardzo ciepło powitała kandydata na urząd prezydenta Warszawy.

Artur Stelmasiak
Spotkanie z rodziną bł. ks. Jerzego Popiełuszki

- Bardzo miło, że pan minister Patryk Jaki pamiętał w tym dniu o moim wujku. Widać, że wartości za które zginął bł. ks. Jerzego Popiełuszki są dla niego ważne - powiedział Marek Popiełuszko, bratanek ks. Jerzego Popiełuszki. - To symboliczne, że akurat w tym miejscu przyjechał modlić się przed wyborami samorządowymi. Jego obecność i zachowanie jest dla mnie bardzo ważnym znakiem, jako katolika - dodał Marek Popiełuszko.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Płyta - Wojna totalna 300x400

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem