Reklama

Franciszek: niech Synod przebudzi nasze serca

2018-10-03 17:26

tłum. st (KAI) / Watykan

Grzegorz Gałązka

Na potrzebę pokory słuchania, głębokiego rozeznania sytuacji współczesnej młodzieży, porzucenia uprzedzeń i stereotypów, zwalczania „plagi klerykalizmu”, a z drugiej strony „wirusa samowystarczalności” i wreszcie przebudzenia serc oraz „dialogu z przyszłością wskazał papież podczas pierwszej kongregacji generalnej synodu o młodzieży.

Oto tekst papieskiego przemówienia w tłumaczeniu na język polski:

Wasze Świątobliwości, Eminencje, Ekscelencje,

drodzy bracia i siostry, umiłowani młodzi!

Reklama

Wchodząc do tej auli, by mówić o młodych, już odczuwa się siłę ich obecności, która emanuje uczuciami pozytywnymi i entuzjazmem zdolnym, aby wtargnąć i rozradować nie tylko tę aulę, ale cały Kościół i cały świat.

Dlatego nie mogę zacząć bez powiedzenia wam dziękuję! Dziękuję wam obecnym, dziękuję wielu osobom, które podczas dwuletniego procesu przygotowawczego - tutaj, w Kościele rzymskim i we wszystkich Kościołach świata - pracowały z poświęceniem i pasją, abyśmy dotarli do tej chwili. Serdeczne podziękowania dla kardynała Lorenzo Baldisseriego, Sekretarza Generalnego Synodu, dla przewodniczących delegowanych, dziękuję kardynałowi Sérgio da Rocha, relatorowi generalnemu, biskupowi Fabio Fabene, podsekretarzowi; pracownikom Sekretariatu Generalnego i osobom pomagającym. Dziękuję wam wszystkim ojcowie synodalni, audytorom i audytorkom, ekspertom i konsultorom, delegatom bratnich Kościołów, tłumaczom, konsultorom, śpiewającym, dziennikarzom. Serdecznie dziękuję wszystkim za wasze czynne i owocne uczestnictwo!

Na szczególnie serdeczne podziękowania zasługują dwaj sekretarze specjalni, ks. Giacomo Costa, jezuita i salezjanin ks. Rossano Sala, którzy pracowali wielkodusznie z zaangażowaniem i poświęceniem.

Chciałbym również serdecznie podziękować ludziom młodym łączącym się z nami w tej chwili oraz wszystkim młodym, którzy na wiele sposobów pozwolili usłyszeć swój głos. Dziękuję im za to, że zechcieli postawić na to, iż warto poczuć się częścią Kościoła lub nawiązać z nim dialog. Warto mieć Kościół za matkę, za nauczyciela, za dom, za rodzinę, zdolną, pomimo ludzkich słabości i trudności, by jaśnieć i przekazywać ponadczasowe orędzie Chrystusa. Warto uchwycić się łodzi Kościoła, który pomimo bezlitosnych sztormów świata oferuje wszystkim schronienie i gościnność. Warto słuchać siebie nawzajem. Warto płynąć pod prąd i wiązać się ze wzniosłymi wartościami: rodziną, wiernością, miłością, wiarą, ofiarą, służbą, życiem wiecznym.

Naszym obowiązkiem tutaj na Synodzie jest to, by ich nie zawieść, a wręcz wykazać im, że mają rację stawiając na Kościół: naprawdę warto, to naprawdę nie jest strata czasu!

Szczególnie dziękuję wam, drodzy obecni tutaj młodzi! Proces przygotowania do Synodu nauczył nas, że świat młodzieży jest tak różnorodny, że nie może być w pełni reprezentowany, ale z pewnością jesteście jego ważnym znakiem. Wasz udział napełnia nas radością i nadzieją.

Przeżywamy przez nas Synod jest wydarzeniem dzielenia się. Dlatego pragnę na początku zgromadzenia synodalnego zaprosić wszystkich do mówienia z odwagą i parezją, to znaczy włączając wolność, prawdę i miłość. Tylko dialog może spowodować nasz rozwój. Szczera i przejrzysta krytyka jest konstruktywna i pomaga, natomiast nie czynią tego bezużyteczne plotki, gadanina, domysły lub uprzedzenia.

Odwadze mówienia powinna odpowiadać pokora słuchania. Powiedziałem do młodych ludzi na spotkaniu przed synodalnym: „Jeśli mówi ten, kto mi się nie podoba, muszę go słuchać bardziej, bo każdy ma prawo do bycia wysłuchanym, jak każdy ma prawo do wypowiadania się”. To otwarte słuchanie wymaga odwagi w zabieraniu głosu i wypowiadaniu się w imieniu wielu młodych na świecie, którzy nie są obecni. To właśnie słuchanie otwiera przestrzeń dla dialogu. Synod musi być realizowaniem dialogu, przede wszystkim wśród tych, którzy w nim uczestniczą. A pierwszym owocem tego dialogu jest to, iż każdy otwiera się na nowości, zmienia zdanie dzięki temu, co usłyszał od innych. Jest to ważne dla Synodu. Wielu z was przygotowało już swoje wystąpienie przed przybyciem - i dziękuję wam za tę pracę - ale zachęcam was, byście czuli, że swobodnie możecie uważać to, co przygotowaliście za projekt tymczasowy otwarty na ewentualne uzupełnienia lub zmiany, które mógłby każdemu podpowiedzieć proces synodalny. Czujmy się wolni, aby zaakceptować i zrozumieć innych, a tym samym zmienić nasze przekonania i stanowiska: jest to znak wielkiej dojrzałości ludzkiej i duchowej.

Synod jest kościelnym realizowaniem rozeznania. Szczerość w mówieniu i otwartość w słuchaniu mają podstawowe znaczenie, aby synod był procesem rozeznania. Rozeznanie nie jest sloganem reklamowym, nie jest techniką organizacyjną ani modą tego pontyfikatu, ale postawą wewnętrzną zakorzenioną w akcie wiary. Rozeznanie jest metodą a jednocześnie celem, jaki sobie stawiamy: opiera się na przekonaniu, że Bóg działa w historii świata, w wydarzeniach życia, w ludziach, których spotykamy i którzy do nas mówią. Z tego powodu jesteśmy wezwani do słuchania tego, co podpowiada nam Duch, w sposób i w kierunkach często nieprzewidywalnych. Rozeznanie potrzebuje przestrzeni i czasów. Dlatego zarządzam, aby podczas dyskusji na posiedzeniu plenarnym oraz w grupach, po każdych 5 wystąpieniach zachowywać chwilę milczenia – około trzech minut - aby umożliwić każdemu zwrócenie uwagi na rezonans, jaki usłyszane kwestie wzbudzają w jego sercu, aby przejść głębiej i uchwycić to, co uderza najbardziej. Ta wrażliwość na wnętrze jest kluczem, by dokonać drogi rozpoznania, interpretacji i wyboru.

Jesteśmy znakiem Kościoła, który słucha i jest w drodze. Postawa słuchania nie może ograniczać się do słów, które wymienimy w pracach synodalnych. Proces przygotowania do tego wydarzenia uwydatnił Kościół „potrzebujący słuchania” również wobec ludzi młodych, którzy często czują się niezrozumiani przez Kościół w swojej oryginalności i dlatego nie akceptowani z powodu tego, czym są naprawdę, a czasem nawet odrzuceni. Ten Synod ma szansę, zadanie i obowiązek być znakiem Kościoła, który naprawdę słucha, który pozwala stawiać sobie pytania przez postulaty tych, których spotyka, że nie ma zawsze już gotowej przygotowanej wcześniej odpowiedzi. Kościół, który nie słucha, okazuje się zamknięty dla nowości, zamknięty na niespodzianki Boga i nie może być wiarygodny, szczególnie dla młodych, którzy nieuchronnie odwracają się, zamiast się przybliżać.

Porzućmy uprzedzenia i stereotypy. Pierwszym krokiem w kierunku słuchania jest uwolnienie naszych umysłów i serc od uprzedzeń i stereotypów: kiedy myślimy, że już wiemy kim jest inny, czego chce, wtedy trudno nam naprawdę wysłuchać go poważnie. Relacje międzypokoleniowe są terenem, w którym uprzedzenia i stereotypy zakorzeniają się z przysłowiową łatwością tak bardzo, że często nawet nie zdajemy sobie z tego sprawy. Młodzi ludzie mają pokusę, aby uważać dorosłych za anachronicznych. Dorośli mają pokusę, by uważać młodych za niedoświadczonych, sądzić że wiedzą, jacy są, a zwłaszcza, jacy powinni być i jak powinni się zachowywać. Wszystko to może być potężną przeszkodą w dialogu i spotkaniu między pokoleniami. Większość tu obecnych nie należy do pokolenia ludzi młodych, a więc jest jasne, że musimy zwracać uwagę przede wszystkim na zagrożenie mówienia o młodych, wychodząc ze zdezaktualizowanych już kategorii i schematów mentalnych. Jeśli uda nam się uniknąć tego ryzyka, to przyczynimy się do umożliwienia przymierza między pokoleniami. Dorośli powinni przezwyciężyć pokusę niedoceniania umiejętności ludzi młodych i osądzania ich negatywnie. Czytałem kiedyś, że pierwsza wzmianka o tym fakcie sięga 3000 przed Chrystusem i została znaleziona na glinianym garnku ze starożytnego Babilonu, gdzie napisano, że młodzież jest niemoralna, i że młodzi ludzie nie są w stanie ocalić kultury narodu. To stara tradycja nas starych. Natomiast młodzi powinni przezwyciężyć pokusę nie słuchania dorosłych i uważania starszych za „starocie, minione i nudne”, zapominając, że chęć zaczynania zawsze od zera jest głupotą, tak jakby życie zaczęło się dopiero wraz z każdym z nich. W istocie osoby starsze, pomimo swojej kruchości fizycznej pozostają zawsze pamięcią naszego człowieczeństwa, korzeniami naszego społeczeństwa, „pulsem” naszej cywilizacji. Pogardzanie nimi, wyrzucanie ich, zamykanie w odosobnionych rezerwatach lub lekceważenie ich jest oznaką poddania się mentalności świata, który pożera nasze domy od środka. Lekceważenie skarbu doświadczeń, które każde pokolenie dziedziczy i przekazuje następnemu jest aktem samozniszczenia.

Trzeba zatem z jednej strony, zdecydowane przezwyciężyć plagę klerykalizmu. Rzeczywiście słuchanie i porzucenie stereotypów jest również potężnym antidotum na niebezpieczeństwo klerykalizmu, na które nieuchronnie narażone jest takie zgromadzenie jak to, niezależnie od intencji każdego z nas. Rodzi się on z elitarnej i wykluczającej wizji powołania, rozumiejącej otrzymaną posługę jako władzę, którą należy wypełniać, a nie bezinteresowną i wielkoduszną posługą którą należy oferować. A to prowadzi nas do przekonania, że należymy do grupy, która ma wszystkie odpowiedzi i nie musi już niczego słuchać i niczego się uczyć. Udawania, że słuchamy. Klerykalizm jest perwersją i źródłem wielkiego zła w Kościele: musimy za nie pokornie prosić o przebaczenie, a przede wszystkim stworzyć warunki, aby się nie powtórzyło.

Z drugiej jednak strony konieczne jest leczenie wirusa samowystarczalności i pochopnych wniosków wielu młodych ludzi. Pewne egipskie przysłowie mówi: „Jeśli w twoim domu nie ma starca, postaraj się o niego, kup go, bo to ci pomoże”. Wyrzeczenie się i odrzucenie wszystkiego, co zostało przekazane przez wieki, prowadzi tylko do niebezpiecznej straty, która niestety zagraża naszemu człowieczeństwu. Prowadzi do stanu rozczarowania, który ogarnął serca całych pokoleń. Nagromadzenie ludzkich doświadczeń na przestrzeni całych dziejów jest najcenniejszym i najbardziej niezawodnym skarbem, który pokolenia dziedziczą jedno po drugim. Nigdy nie można jednak zapominać o Bożym objawieniu, które rozjaśnia i nadaje sens historii i naszemu istnieniu.

Niech Synod przebudzi nasze serca! Obecny czas, także czas Kościoła wydaje się być pełen znoju, problemów i ciężarów. Ale wiara mówi nam, że jest to również kairos, w którym Pan wychodzi nam na spotkanie, aby nas miłować i wzywać do pełni życia. Przyszłość nie jest zagrożeniem, którego należy się obawiać, ale czasem, który obiecuje nam Pan, abyśmy mogli doświadczyć komunii z Nim, z naszymi braćmi i z całym stworzeniem. Musimy odnaleźć na nowo motywy naszej nadziei, a przede wszystkim przekazać je młodym, którzy są spragnieni nadziei, jak to dobrze stwierdził Sobór Watykański II: „Słusznie możemy sądzić, że przyszły los ludzkości spoczywa w rękach tych, którzy zdolni są przekazać przyszłym pokoleniom motywację do życia i do nadziei” (Konst. duszp. Gaudium et spes, 31).

Spotkanie między pokoleniami może być niezwykle owocne w odniesieniu do rodzenia nadziei. Uczy nas już tego prorok Joel w tym, co jak przypominałem młodym uczestniczącym w spotkaniu przed synodalnym, uważam za proroctwo naszych czasów „wasi starcy będą śnić po nocach, młodzieńcy zaś będą miewali widzenia” (3,1).

Nie potrzeba wyrafinowanych argumentów teologicznych, aby ukazać nasz obowiązek dopomożenia współczesnemu światu w podążaniu ku królestwu Bożemu, bez fałszywych nadziei i nie widząc jedynie ruin i problemów. Jan XXIII, mówiąc bowiem o ludziach, którzy oceniają fakty bez dostatecznego obiektywizmu ani też roztropnego osądu stwierdził: „W obecnych warunkach ludzkiego społeczeństwa nie są w stanie zobaczyć nic prócz ruin i problemów; mówią, że nasze czasy, jeśli je się porównuje z minionymi wiekami, okazują się pod każdym względem gorsze; i w końcu zachowują się tak, jakby nie mogli niczego się nauczyć z historii, która jest nauczycielką życia” (Przemówienie na otwarcie II Powszechnego Soboru Watykańskiego II – 11 października 1962).

Nie wolno zatem ulec pokusom „proroctw nieszczęść”, ani marnować energii na „rozliczanie porażek i wypominanie goryczy”. Trzeba skoncentrować się na dobru, które „często nie czyni zgiełku, nie jest tematem blogów ani też nie dociera na pierwsze strony”, nie lękać się „w obliczu ran na ciele Chrystusa, zawsze zadawanych przez grzech [...] przez synów Kościoła” (por. Przemówienie do biskupów niedawno mianowanych uczestniczących w kursie przygotowanym przez Kongregację ds. Biskupów i dla Kościołów Wschodnich, 14 września 2018).

Zaangażujmy się zatem w „spotkanie się z przyszłością” oraz sprawienie, aby z tego Synodu wyszedł nie tylko dokument, który zazwyczaj czytany jest przez nielicznych, ale krytykowany przez wielu – ale przede wszystkim konkretne propozycje duszpasterskie, zdolne do zrealizowania zadania tego Synodu, to znaczy, by zrodziły się marzenia, wzbudziły proroctwa i wizje, rozkwitły nadzieje, rozbudziło zaufanie, opatrzono rany, nawiązano relacje, rozbudzono jutrzenkę nadziei, by uczono się od siebie nawzajem i tworzono pozytywną wyobraźnię, która oświeciłaby umysły, rozpaliła serca, przywróciła rękom siły i natchnęła by młodych - wszystkich ludzi młodych, nikogo nie wykluczając - wizją przyszłości przepełnionej radością Ewangelii.

Tagi:
Franciszek Synod o młodzieży

Abp Gądecki: z optymizmem oczekuję na dokument końcowy synodu

2018-10-21 18:00

pb (KAI Rzym) / Rzym

Po zakończeniu dyskusji nad trzema częściami Instrumentum laboris – dokumentu roboczego zgromadzenia Synodu Biskupów nt. młodzieży, rozpoczyna etap prac nad jego dokumentem końcowym. Abp Stanisław Gądecki z optymizmem oczekuje finalnych efektów obrad synodalnych.

BP KEP
Abp Stanisław Gądecki

W rozmowie z KAI metropolita poznański wskazał, że tekst dokumentu końcowego „jest ponoć już gotowy”. Musi on teraz uwzględnić propozycje, które zostały przedstawione w czasie dyskusji nad Instrumentum laboris.

– Nie ma takiej możliwości, żeby uwzględnić je wszystkie. Zazwyczaj włącza się do dokumentu końcowego jakąś syntezę cenniejszych uwag, które zostały wniesione i z tego powstaje nowa jakość. Jak dokument będzie wyglądał, trudno więc jeszcze powiedzieć. Uważam, że nie może on zasadniczo uciec od głównych linii, które zostały wytyczone przez Instrumentum laboris. Jest na pewno możliwość jakiegoś ich doskonalenia, poszerzenia czy pogłębienia, natomiast trudno byłoby mi sobie nawet wyobrazić, żeby teraz nagle przygotowano dokument w tenorze całkowicie odmiennym od zaproponowanego w Instrumentum laboris. Chociaż zawsze istnieje możliwość podkreślenia czegoś, co zostało przedstawione w propozycjach ojców synodalnych – wyjaśnił przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski.

Dodał, że „wszystko będzie potem poddane pod głosowanie i to, co nie jest przyjęte przez Kościół powszechny, przez wszystkie kontynenty, będzie musiało odpaść”. – Trudno przypuszczać, że to, co jest nie do przyjęcia na przykład w Afryce (a Afrykanie stanowią poważną część tego zgromadzenia), zostanie przyjęte przez 268 członków synodu – zauważył hierarcha. Podkreślił, że „to, wokół czego nie ma zgody wśród ojców synodalnych jest korygowane i zasadniczo nikt nie prze do sformułowań, które odpowiadałyby tylko części ojców”. Dlatego abp Gądecki z optymizmem oczekuje końcowych efektów obrad synodu.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Gaudeamus igitur zabrzmiało w Wyższym Instytucie Teologicznym w Częstochowie

2018-10-20 20:28

Jolanta Marszałek

Ewa Oset/Niedziela
Immatrykulacja studentów Wyższego Instytutu Teologicznego w Częstochowie

20 października, we wspomnienie św. Jana Kantego, patrona studentów i społeczności akademickich, Wyższy Instytut Teologiczny im. Najświętszej Maryi Panny Stolicy Mądrości w Częstochowie zainaugurował nowy rok akademicki 2018/2019.

Uroczystości rozpoczęły się w kaplicy seminaryjnej Mszą św. sprawowaną przez abp. Wacława Depo wraz z abp. seniorem Stanisławem Nowakiem, dyrektorem Instytutu ks. dr. Mikołajem Węgrzynem i kapłanami - profesorami, wykładowcami i przyjaciółmi uczelni.

W homilii Metropolita częstochowski przypomniał patrona dnia - św. Jana Kantego, który żył w latach 1390 -1473 i był profesorem Akademii Krakowskiej. - Na tej Akademii - mówił ksiądz arcybiskup - przekazywał wiedzę zaczerpniętą z najczystszego źródła, jakim jest Boże objawienie. Dołączył do znamienitego grona mężów wyróżniających się nie tylko wiedzą, ale i świętością. W tym czasie, w gdy w ościennych krajach szerzyła się herezja, on nawoływał do zachowania chrześcijańskich zasad i obyczajów. A to, co głosił z ambony, potwierdzał swoją pokorą, czystym życiem oddanym Bogu, dziełami miłosierdzia, umartwieniem i wieloma innymi cnotami cechującego kapłana i niestrudzonego pracownika winnicy Pańskiej.

Zobacz zdjęcia: Inauguracja nowego roku akademickego w WIT

- Jan Kanty stał się chlubą i ozdobą Krakowskiej Akademii. Zostawił piękny przykład, który nasze uczelnie, wspólnoty seminaryjne, szkoły katolickie powinny starać się naśladować jako wzór mistrza doskonałego - zalecił kaznodzieja i przypomniał, że pokora jest prawdziwą cnotą życia chrześcijańskiego.

- Pokorze św. Jana Kantego towarzyszyła rzadko spotykana dziecięca prostota. W jego słowach i postępowaniu nie było fałszu ani obłudy. Gdy spostrzegł, że jego słowa wywoływały oburzenie, przed przystąpieniem do ołtarza prosił o wybaczenie, choć winy nie było po jego stronie. Codziennie po zakończeniu zajęć udawał się z Akademii prosto do kościoła, gdzie się długo modlił się i adorował Chrystusa utajonego w Najświętszym Sakramencie. Boga zawsze miał w sercu i na ustach.

Drugą część spotkania, odbywającego się w auli seminaryjnej, rozpoczął hymn „Gaude Mater Polonia”. Następnie dyrektor Instytutu - ks. dr Mikołaj Węgrzyn powitał gości przybyłych na tegoroczną uroczystość. Wśród nich przedstawiciele wyższych uczelni: rektor Uniwersytetu Humanistyczno-Przyrodniczego im. Jana Długosza w Częstochowie prof. dr hab. Annę Wypych-Gawrońską, prorektora ds. rozwoju tejże uczelni prof. dr. hab. Zygmunta Bąka, prorektora ds. nauki Politechniki Częstochowskiej prof. dr hab. inż. Jerzego Wysłockiego, rektora Wyższego Seminarium Archidiecezji Częstochowskiej ks. dr. Grzegorza Szumerę, członków prezbiterium częstochowskiego wraz z ks. inf dr. Marianem Mikołajczykiem, dyrektora Studium Życia Rodzinnego ks. Roberta Grosa.

W przemówieniu ks. Dyrektor zapewnił, że uczelnia, współbrzmiąc z hasłem roku duszpasterskiego „W mocy Bożego ducha” chce poddawać się jeszcze bardziej inspiracji i kierownictwu Ducha Świętego. Bez odwołania do odwiecznego źródła miłości wszystkie nasze działania będą kroczeniem w ciemności. Chcąc ewangelizować ewangelizatorów i katechizować katechetów, co jest nadrzędnym celem naszej uczelni, trzeba prosić Ducha Świętego o dar rozeznania, co wymaga - jak przypomina nam papież Franciszek - nie tylko dobrego rozumowania lub zdrowego rozsądku, ale jest także darem, o który należy prosić.

Kolejnym punktem przemówienia było sprawozdanie z działalności naukowo-dydaktycznej Wyższego Instytutu Teologicznego. Ksiądz dyrektor przypomniał, że Instytut jest ściśle powiązany z Uniwersytetem Papieskim Jana Pawła II w Krakowie, który gwarantuje wysoki poziom naukowy. W ubiegłym roku akademickim w Instytucie studiowały na jednolitych studiach magisterskich 143 osoby oraz ok. 300 osób na różnego rodzaju studiach okołoinstytutowych, jak Studium Życia Rodzinnego, Podyplomowe Studium Duchowości, Studium Muzyki Kościelnej, Studium Teologiczno-Katechetyczne. Zajęcia dydaktyczne prowadziło 35 wykładowców, w tym 5 profesorów tytularnych. Prowadzonych było 14 seminariów naukowych z różnych dyscyplin teologicznych, a stopień magistra teologii uzyskało 26 absolwentów.

Na zakończenie przemówienia ks. dyrektor przypomniał, że na początku tego miesiąca społeczność akademicka pożegnała z wielkim bólem profesora, wykładowcę teologii moralnej, promotora 80 prac magisterskich w Instytucie, serdecznego przyjaciela wykładowców i studentów ks. dr. hab. Arkadiusz Olczyka. W tym roku przypada również 20. rocznica śmierci pierwszego rektora Instytutu ks. dr hab. Stanisława Wilhelma Grzybka oraz 5. rocznica śmierci drugiego rektora ks. dr. Stanisława Włodarczyka.

Szczególnym wydarzeniem inauguracji było uroczyste ślubowanie studentów I roku. Po zakończeniu immatrykulacji Ksiądz Arcybiskup wręczył absolwentom dyplomy magisterskie.

Wykład inauguracyjny pt. „Duchowość polska na przełomie XIX i XX wieku" wygłosił ks. prof. dr hab. Stanisław Urbański. Wykład ten w roku 100-lecie polskiej niepodległości pokazał dobitnie – jak zauważył abp Wacław Depo – że drogi naszej wolności wiodły nie tylko przez geniusz militarnych dowódców, krwawą ofiarę naszych braci i sióstr, ale też wielki wkład mistyków, herosów ducha, zwłaszcza w wyzwalanie się ze zniewolenia duchowego.

Na zakończenie Pasterz Archidiecezji częstochowskiej podzielił się radością, że wchodząca w życie Konstytucja dla nauki - dzięki staraniom komisji Episkopatu ds. nauki – daje właściwe należne miejsce teologii jako autonomicznej dyscyplinie uniwersyteckiej, wszak u podstaw wszystkich uniwersytetów było prawo i teologia - przypomniał.

Na zakończenie uroczyście odśpiewano "Gaudeamus igitur".

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Moje pismo Tęcza - 7/8 2018

Z Bogurodzicą ku wolności

2018-10-22 18:04

Marian Florek

Ks. Daniel Marcinkiewicz

„Jasnogórska Matka i Naród. Z Bogurodzicą ku polskiej wolności myśli i czynu” pod tym hasłem-tematem rozpoczęła się w dniu 22 października 2018 r. ogólnopolska konferencja na Jasnej Górze w ramach obchodów 100. rocznicy odzyskania niepodległości.

Organizatorem Konferencji są: Komisja Maryjna i Zespół ds. Sanktuariów Konferencji Episkopatu Polski, Polskie Towarzystwo Mariologiczne oraz Ojcowie Paulini z Jasnej Góry.

Zobacz także: Komisja Maryjna ma głos

Na zakończenie obrad Komisji Maryjnej a przed inauguracją konferencji została odprawiona Msza św., której przewodniczył i homilię wygłosił abp Wacław Depo, metropolita częstochowski a zarazem przewodniczący Komisji Maryjnej KEP. Potem nastąpiło spotkanie kustoszy sanktuariów, na którym bp Adam Wodarczyk, członek zespołu ds. Nowej Ewangelizacji przy Komisji Duszpasterskiej KEP mówił o sanktuariach jako miejscach współczesnej ewangelizacji.

Zobacz także: Z Bogurodzicą ku wolności

O. Mariusz Tabulski, definitor generalny Zakonu Paulinów, konsultor Komisji Maryjnej podkreślił w rozmowie z „Niedzielą TV” ważność obecności Maryi w życiu osobistym i społecznym katolika. Rozmówcami studia telewizyjnego byli też bp Henryk Ciereszko przewodniczący Zespołu ds. Sanktuariów KEP oraz abp Wacław Depo, metropolita częstochowski.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem