Reklama

Moje pismo Tęcza - 1/2 2019

Kard. Bagnasco: brak solidarności byłby regresem europejskiej cywilizacji

2018-09-13 18:28

pb (KAI) / Poznań

Episkopat.news
Kard. Angelo Bagnasco

Jeśli Europa straciłaby poczucie solidarności między poszczególnymi osobami, narodami i państwami, zdradziłaby chrześcijańskie przesłanie, a to oznaczałoby zubożenie cywilizacji i regres europejskiej cywilizacji - mówił kard. Angelo Bagnasco, przewodniczący Rady Konferencji Biskupich Europy (CCEE) w przemówieniu inaugurującym zgromadzenie plenarne tej kościelnej organizacji 13 września w Poznaniu. Przewodniczący konferencji episkopatów państw Starego Kontynentu obradować będą w stolicy Wielkopolski do 16 września.

W imieniu zgromadzonych zapewnił papieża Franciszka o „nieustannej modlitwie za jego osobę i jego powszechną posługę na Stolicy Piotrowej”. - Potwierdzamy szacunek i miłość wobec niego oraz głęboką solidarność i naszą kolegialną bliskość. Jesteśmy przy Nim przez cały czas, szczególnie w chwilach, które niesprawiedliwie obciążają kroki, ale nie uginają serca. Jako Rada Konferencji Biskupich, w imieniu nas i współbraci, Kościołów w Europie, wyrazimy te uczucia w przesłaniu, które wyślemy papieżowi – zapowiedział arcybiskup Genui.

Wprowadzając w temat obrad, jakim jest solidarność na kontynencie europejskim, wskazał, że „Europa przeżywa trudności na wspólnej drodze”, co „dotyczy nie tylko Unii Europejskiej, ale szerzej całego kontynentu. - Okoliczności natury politycznej i kulturowej, nowe zjawiska, sprzeczne prądy, z którymi trzeba się zmierzyć, zdają się wzbudzać różne uczucia, wrażliwości, które nie pomagają dialogowi i porozumieniu się z dala od uprzedzeń. Niekiedy widać pewne zamknięcie duszy i umysłów, być może dochodzą do głosu wspomnienia z przeszłości nie do końca przepracowane. Niektóre praktyki postrzegane są jako zbyt trudne lub mało uzasadnione, wydaje się, że ciężary są źle rozmieszczone, że różne tożsamości postrzegane są jako przeszkody, a nie jako bogactwo, które należy rozpoznać i zharmonizować dla bardziej przekonującej, solidarnej i koniecznej drogi – analizował włoski kardynał.

Jego zdaniem „silny indywidualizm kulturowy, zasiewany wszędzie pełnymi garściami, nie jest przypadkowy: jest on specjalnie rozpowszechniany, aby zniszczyć kulturę więzi na każdym poziomie: w rodzinach, w społeczeństwach obywatelskich, we wspólnotach zakonnych”. Z tego powodu „ludzie czują się coraz bardziej wyizolowani, jakby byli naciskami do tego, by być bez twarzy, poza historią, która ich określa, zamiast być spadkobiercami dziedzictwa treści kulturowych i wartości duchowych, które jednoczą bez zamykania się, które pozwalają otworzyć się na wszystkich nie tracąc siebie. Ten stan rzeczy powoduje przerażenie i lęki, z których mogą rodzić się przeciwstawne uczucia i zachowania”. W tej perspektywie „także duch solidarności ludzkiej i chrześcijańskiej zdaje się być wystawiony na próbę”.

Reklama

Kardynał podkreślił, że „Kościół w Europie ponosi wielką odpowiedzialność: przekonany i solidarny, musi patrzeć w oblicze Ziemi, na której postawiła go Opatrzność i którą powierzyła jego macierzyńskiej opiece. To jest nasza Ziemia: wiemy, że sprawowanie nad nią duszpasterskiej opieki jest przesłanką i warunkiem troski o świat”.

Przywołał słowa papieża Franciszka, że „w naszych czasach nastąpił znaczny przerost antropocentryzmu”. - Ten przerost prowadzi do tego, co eksperci nazywają „transhumanizmem”, dla którego godność człowieka polega na jego absolutnej autonomii, aż po przekształcanie nie tylko natury, ale także własnego ciała: im bardziej sztuczne stają się ludzkie zachowania - moglibyśmy powiedzieć wbrew naturze – tym bardziej będzie on potwierdzał samostanowienie, a więc i własną godność! To urojenie prowadzi do antypersonalistycznej wizji, która sprzeciwia się samej istocie człowieka jako strukturalnej relacji z innymi, to znaczy jego zdolności uczestnictwa, solidarności, wspólnocie w celu realizacji dobra wspólnego – tłumaczył purpurat.

Zwrócił uwagę, że „rozprzestrzenia się i propaguje rosnącą nietolerancję wobec tej wizji, którą chrześcijaństwo zainspirowało w łonie Europy. Jednak konsekwencje tego przekształcenia przybierają formę samotności, nieznośnej kultury podejrzeń wobec osób i instytucji, ale także postaw zarozumiałości, pozornej wyższości, arogancji. Klimat ulega zepsuciu, relacje się osłabiają, a prywatne interesy przeważają nad bezinteresownością wzajemnej służby, zapominając, że każdy potrzebuje innych. Musimy zachować czujność również w naszych społecznościach”, przestrzegł przewodniczący CCEE.

Zadeklarował, że „Kościół wierzy w Europę, w jej chrześcijańską kulturę, w jej humanistyczny nurt pomimo cieni i opóźnień; wierzy w jej przyszłość i misję, która nie jest natury ekonomicznej, ale duchowej i etycznej. Wierzy - a historia to potwierdza - że kultura rodzi się z kultu, to znaczy z religii, która odkrywa przed ludźmi ich pochodzenie i odwołuje ich do ich przeznaczenia, tworząc cywilizację, piękno, aktywne braterstwo. Wiara jest naszym darem dla Europy, wiara w Jezusa Chrystusa jest naszym bogactwem; On jest naszą siłą; On jest naszą nadzieją”.

- Ponowne głoszenie Chrystusa uważamy za największy akt miłości wobec naszych narodów i kontynentu, za właściwy sposób, by być w świecie nie będąc ze świata. Nie przeraża nas nasza słabość, ograniczenia, nawet grzechy, które ludzka kondycja niesie ze sobą i które są źródłem bólu. Kościół zdaje sobie sprawę, że jego autorytet jest przede wszystkim natury mistycznej i liturgicznej, a źródłem jest sam Chrystus, Zbawiciel świata. Pan umieścił w rękach Kościoła powszechny skarb, bez którego wszystko staje się możliwe, nawet formy laickiego totalitaryzmu, który w imieniu człowieka neguje go w istocie. Nasza historia ma nam i wszystkim przypominać, że oddalanie się od Chrystusa oznacza tworzenie potworów; przypomina, że mówienie o konsekwencjach Ewangelii bez mówienia o Chrystusie może uzyskać początkową uwagę, która jednak szybko zniknie – wskazał kard. Bagnasco.

Jest on przekonany, że „młode pokolenia muszą wejść w tę pamięć, aby nauczyć się żyć w prawdzie i dobroci; aby patrzeć na własną przyszłość, ale także na przyszłość Europy, która musi być domem wszystkich. Jesteśmy świadomi, że bez wielkiej Nadziei codzienne nadzieje są nietrwałe, tak jak bez wielkiego Dobra, nasze dobra gasną, ponieważ są ulotne; bez Tego, który stał się Samarytaninem ludzkości, każda forma solidarności jest krucha, wystawiona na kalkulacje, które nie odpowiadają na bezinteresowność jaśniejącą na krzyżu Jezusa”.

- Podczas naszego spotkania z serca apelujemy do kapłanów, naszych pierwszych współpracowników. Odnawiamy wobec nich nasz szacunek i naszą miłość Ojców i Pasterzy, zachęcając ich, aby nigdy nie tracili zaufania, aby odnawiali wielkoduszność w codziennej bliskości z ludźmi, aby kroczyli razem – jak starożytni ewangelizatorzy – drogami Kontynentu dzieląc się ze wszystkimi – zwłaszcza z młodymi ludźmi – skarbem wiary chrześcijańskiej i Kościoła. Najbliższy Synod będzie z pewnością łaską dla nich i dla całego Ludu Bożego, a my będziemy mu towarzyszyć życzliwością i modlitwą, pewni, że Duch Zmartwychwstałego Chrystusa nie przestaje kierować duszami i fascynować serca, począwszy od młodych pokoleń – powiedział przewodniczący CCEE.

Tagi:
kardynał

Czego Europa może się uczyć od Polski

2019-01-16 11:02

Z kard. Gerhardem Ludwigiem Müllerem rozmawia ks. Jarosław Krzewicki
Niedziela Ogólnopolska 3/2019, str. 14-17

Niemiecki kardynał Gerhard Ludwig Müller, prefekt Kongregacji Nauki Wiary w latach 2012-17, był gościem II Międzynarodowego Kongresu Ruchu „Europa Christi”, który w październiku 2018 r. odbywał się w kilku polskich miastach.
18 października w ramach Kongresu Ruchu „Europa Christi” Ksiądz Kardynał uczestniczył w sesji zorganizowanej w Senacie RP, poświęconej rechrystianizacji Europy. Redakcja miała wtedy okazję przeprowadzić wywiad dla „Niedzieli” i Niedzieli TV. Kard. Müller wygłosił w Senacie RP bardzo ważne przesłanie, w którym powiedział, że dzisiejszy atak europejskich polityków na Polskę jest bardzo groźny, bo zaatakowano chrześcijańską duszę narodu polskiego.

Monika Książek/Niedziela
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jestem od poczęcia

Jerzy Owsiak na bakier z Kościołem i patriotyzmem

2014-06-10 14:43

Jerzy Robert Nowak
Niedziela Ogólnopolska 24/2014, str. 42-43

TOMASZ URBANEK/DDTVN/EAST NEWS
Jerzy Owsiak

Niedawno ogłoszono, że laureatem plebiscytu „Ludzie Wolności”, organizowanego przez „Gazetę Wyborczą” i TVN, w kategorii „społeczeństwo” został Jerzy Owsiak. Dla wielu osób była to wiadomość szokująca ze względu na ogromną kontrowersyjność tej postaci. Powszechnie znana jest rola Jerzego Owsiaka jako najgłośniejszego propagatora „luzu”, amoralnej zasady „róbta, co chceta”. Wielokrotnie wskazywano również, jak za jego rzekomą apolitycznością i ogromnie nagłaśnianą przez media ideą charytatywnej zbiórki pieniędzy kryje się jednoznaczna stronniczość na rzecz lewej części sceny politycznej. W tym tekście chciałbym skrótowo pokazać niektóre – nie dość znane – fakty, ilustrujące wyraźne uprzedzenia Owsiaka wobec Kościoła i Polaków jako narodu.

Antykościelne fobie

Jerzy Owsiak jest synem pułkownika milicji, zajadłego ateisty. Jego ojciec w pisanych przez siebie życiorysach akcentował swój negatywny stosunek do duchowieństwa katolickiego, określając je jako „szkodnika państwa demokratycznego” (P. Lisiewicz, M. Marosz, „Ten, który zniszczył bunt”, „Nowe Państwo”, ½013). Niewierząca była również matka Owsiaka (por. M. Narbutt, „Człowiek orkiestra”, „Rzeczpospolita” z 31 stycznia – 1 lutego 2004 r.).

Pomimo wychowania w ateistycznej rodzinie Owsiak deklarował się jako „niechodzący do kościoła katolik” (M. Narbutt, tamże). O tym, jaki jest faktyczny stosunek Owsiaka do Kościoła, najwymowniej świadczy fakt, że na początku lat 90. Owsiak ogłaszał jako hymn w programie „Róbta, co chceta” antyklerykalną piosenkę „Hipisówka” zespołu „Kobranocka” (por. P. Lisiewicz, „Seks zamiast armat”, „Gazeta Polska” z 3 stycznia 2007 r.). Piosenka w obrzydliwy wręcz sposób lżyła Kościół i duchownych. Dość zacytować choćby taki fragment:

„Modlitw szept w usta wbiegł
O stosunkach, o stosunkach przerywanych,
Głupi pech i lęk klech
Na głupotę, na durnotę przekuwany.
Wiara w cud, mrowie złud,
Które ty opłacasz swoją mrówczą pracą,
Dokąd pójść, zewsząd gnój,
Zwykły znój, za który nigdy nie zapłacą”.

I jakoś dziwne wyszydzanie w piosence „lęku klech na głupotę przekuwanego”, „wiary w cud” nijak nie przeszkadzało „katolikowi” Owsiakowi. Promowanie antykościelnej „Hipisówki” u Owsiaka nie było czymś odosobnionym. Grzegorz Wierzchołowski wspominał: „Na pierwszej edycji Przystanku w 1995 r. gromkie brawa wśród części publiczności zebrał np. lewacki zespół «Hurt», śpiewając m.in.: «Zdejmij ten krzyż, on przeszkadza ci, zdejmij ten krzyż, wyrzuć go za drzwi»” („Przystanek Postęp”, „Gazeta Polska” z 29 sierpnia 2007 r.).

W wywiadzie dla czasopisma „Zdrowie” „katolik” Owsiak wprost wyszydzał wiarę w cudowne powstanie człowieka, mówiąc m.in.: „Ludzie za granicą mnie pytają: «Czy naprawdę u was w rządzie myślą, że człowiek powstał wyłącznie w sposób cudowny?». Co ja mam odpowiadać? Jak głupoty opowiada ktoś w autobusie, można się odwrócić. Ale kiedy to mówią politycy – trzeba reagować” (za postkomunistycznym „Przeglądem” z 14 stycznia 2007 r.).

Szokujący był fakt, że „katolik” Owsiak jakoś szczególnie nietolerancyjny był wobec Kościoła katolickiego, podczas gdy równocześnie był bardzo łaskawy wobec innych wyznań, zwłaszcza wobec sekty Hare Kryszna. Socjolog Jacek Kurzępa komentował: „Pan Owsiak z niewiadomych powodów toczy boje z Przystankiem Jezus, podczas gdy bez oporów przyzwala na aktywność sekty Hare Kryszna, która ponad 20 lat temu została uznana za szczególnie niebezpieczną przez Parlament Europejski. Hare Kryszna zaprasza woodstockową młodzież do udziału w procesjach, oferuje tanie posiłki, wabi do swojej świątyni, z której dobiegają dźwięki modlitwy i mantry. Ludzie nie rozumieją, że uczestniczą w rytuałach sekty. Ten kryptoprzekaz oceniam jako bardzo subtelną, ale niebezpieczną promocję Hare Kryszny” (wywiad A. Mikołajczyka z dr. J. Kurzępą pt. „Świat według Owsiaka”, „OZON” z 2 sierpnia 2008 r.). Trzeba stwierdzić, że dr Kurzępa (dziś już profesor) miał rację. Na tle życzliwego stosunku Owsiaka do sekty Hare Kryszna tym bardziej szokujący był jego nader niechętny stosunek do Przystanku Jezus. Po kilku latach tarć i trudnych rozmów w końcu doszło do ostatecznego konfliktu z winy Owsiaka. W marcu 2003 r. Jerzy Owsiak w wypowiedzi dla „Gazety Lubuskiej” (powtórzonej później przez KAI) powiedział, że „nie chce widzieć na Przystanku Woodstock namiotu i duchownych z Przystanku Jezus”. Na uwagę ks. Draguły, że organizatorzy Przystanku Jezus spełnili już w zeszłym roku wszystkie warunki Owsiaka, szef WOŚP warknął: „Powiedzmy, że w tym roku odbiła mi palma”. Wśród zbieraniny młodych na Woodstocku nader silnie uzewnętrzniały się nastroje antykatolickie. W czasie Przystanku Woodstock w 1999 r. pod adresem młodzieży z Przystanku Jezus, która szła w Drodze Krzyżowej, „posypały się wyzwiska ze strony zbuntowanych punków. Poleciało też kilka butelek” (M. Majewski, „Żar stu tysięcy”, „Rzeczpospolita” z 7 sierpnia 1999 r.). Wielokrotnie dochodziło do profanowania krzyża przy namiocie na Przystanku Jezus. Zdziczali młodzi ludzie rzucali w niego puszkami od konserw i wyszydzali go (por. M. Jeżewska, M. Marosz, D. Łomicka, „Przystanek Woodstock – profanują krzyż”, „Gazeta Polska Codziennie” z 3 sierpnia 2013 r.). Ze szczególną zajadłością Owsiak atakował Radio Maryja i o. Tadeusza Rydzyka. Po publikacji we „Wprost” osławionych „taśm Rydzyka” pisał w liście do prezydenta i premiera: „Słowa o. Rydzyka mogę tylko porównać z najbardziej absurdalnymi wypowiedziami partyjnych bonzów III Rzeszy (...). Jest tak głupio znowu wstydzić się za ten kraj” („Gazeta Wyborcza” z 11 lipca 2007 r.).

Owsiak: „Polacy są straszliwymi rasistami”

W 2000 r., w czasie ogromnego kryzysu prawicy w związku z upadkiem AWS-u, Jerzy Owsiak pozwolił sobie na publiczne ujawnienie całej fobii wobec swego narodu. Zrobił to w wywiadzie dla tropiącego „nacjonalizm” i „antysemityzm” antyfaszystowskiego czasopisma „Nigdy Więcej”, mówiąc m.in.: „Polacy są straszliwymi rasistami. Szowinizm narodowy jest obecny w Polsce i nie jest to wcale bardzo marginalne zjawisko. Potwierdza to np. program Wojciecha Cejrowskiego «WC Kwadrans» (...). Polacy lubią być rasistami, chcą polepszyć przez to swój wizerunek, swoją własną wartość. (...) Duży udział w tym ma np. Kościół, który, nie rozumiejąc pewnych rzeczy, stawia kropkę nad «i». (...) Jesteśmy bardzo nietolerancyjni w stosunku do osób innej wiary. (...) Polacy są okropnymi rasistami (wywiad A. Zachei z J. Owsiakiem pt. „Trzeba być konsekwentnym”, „Nigdy Więcej”, 1½000). W wywiadzie znalazło się jeszcze odpowiednie określenie Polski w porównaniu z innymi krajami, zdaniem Owsiaka – „Polska... to zaścianek”.

Owsiaka pogarda dla Polski

Można tylko żałować, że te niemądre uogólnienia Owsiaka są tak mało znane w Polsce, bo na pewno pomogłyby w podważeniu jego mitu. Przypomnijmy jednak, że kilkakrotnie nawet podczas publicznych spotkań posuwał się on do otwartego wypowiedzenia jakiejś obrzydliwej opinii o Polsce. Oto kilka przykładów. 8 czerwca 2001 r. w Żarach, podczas publicznego spotkania zorganizowanego przez władze miasta i w ich obecności, Owsiak wypowiedział słowa: „W Polsce, tym pieprzonym kraju, zawsze będą narkotyki” (MZM, „Polska to «piep... kraj»”, „Nasza Polska” z 19 czerwca 2001 r.). Oburzony wypowiedzią Owsiaka Krzysztof Błażejczyk skierował do prokuratury doniesienie o popełnieniu przestępstwa z art.133, polegającego na znieważeniu Ojczyzny. Wkrótce okazało się jednak, że prokuratura, decyzją z 31 lipca 2001 r., odmówiła wszczęcia dochodzenia w sprawie znieważenia narodu i Rzeczypospolitej Polskiej. Pismo prokuratury nie zawierało żadnej argumentacji (por. A. Echolette, „Nie obraził Narodu”, „Nasza Polska” z 21 sierpnia 2001 r.). Do ponownego plugawienia imienia Polski przez Owsiaka doszło na Przystanku w Woodstock w 2003 r. Andrzej Poray tak pisał na ten temat: „«Polska to pop... kraj. Żyjemy w pop... kraju» – tymi słowami lider Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy Jerzy Owsiak otwierał Przystanek Woodstock. Wykreowany przez lewicowe media «autorytet» i później nie szczędził wulgarnych, agresywnych słów pod adresem Ojczyzny” („Owsiak i jego armia”, „Nasza Polska” z 12 sierpnia 2003 r.).

Dziennikarz „Do Rzeczy” Wojciech Wybranowski wspominał podobnie ohydne wystąpienie Owsiaka: „To był 2002 lub 2003 rok. Jeden z Przystanków Woodstock, jakie jako dziennikarz relacjonowałem (...). Mija godzina 17-ta. W tym czasie w wielu miastach Polski ludzie stają na baczność, w milczeniu oddając hołd Powstańcom Warszawskim. A w Żarach na scenę wychodzi Owsiak. (...) I dokładnie w rocznicę wybuchu Powstania Warszawskiego wrzeszczy do tych młodych zgromadzonych pod sceną obraźliwe słowa pod adresem Polski, coś, że pieprzy Polskę, że Polska to… i tu padają bardzo wulgarne słowa. (...)” („Jerzy Owsiak publicznie zbluzgał mój kraj, czyli jak szef WOŚP «oddał hołd» Powstaniu Warszawskiemu”, www.niezlomni.com, dostęp z 11 stycznia 2014 r.). W czasie gdy mamy tak wielkie zaległości w odsłanianiu przemilczanej najnowszej historii, dziejów Żołnierzy Wyklętych czy prześladowań politycznych doby stanu wojennego, Owsiak perorował: „Trzeba raz na zawsze skończyć z tymi pomnikami ku czci i chwale, z tym wiecznym gadaniem, co kto zrobił 30 lat temu” (wywiad M. Szymaniaka z J. Owsiakiem pt. „Mam dość pomników ku czci i chwale”, „Życie Warszawy” z 25-26 sierpnia 2007 r.).

Szerszy portret J. Owsiaka znajduje się w świeżo wydanym 3. tomie mojej książki „Czerwone dynastie przeciw Narodowi i Kościołowi”, którą można zamówić – tel. 608-854-215 i e-mail: maron@upcpoczta.pl) J.R.N.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Papieski konfesjonał w więzieniu

2019-01-19 21:06

vaticannews / Watykan (KAI)

Po raz pierwszy w swym pontyfikacie Papież Franciszek będzie spowiadał młodych przestępców osadzonych w zakładzie karnym dla nieletnich. Uczyni to w czasie liturgii pokutnej w więzieniu Las Garzas de Pacora. Będzie to jedno z wydarzeń Światowych Dni Młodzieży w Panamie. Wśród papieskich penitentów będzie m.in. chłopak, który w wieku 16 lat został skazany za podwójne zabójstwo.

Agnieszka Bugała

Dyrektor watykańskiego Biura Prasowego podkreśla, że nabożeństwo pokutne i spowiedź w więzieniu są wyrazem bliskości Papieża z tymi wszystkimi, którzy z różnych powodów nie mogą uczestniczyć w spotkaniu w Panamie. Przypomniana zarazem, że 150 konfesjonałów do tzw. Parku Pojednania wykonanych zostało przez 35 więźniów z panamskiego zakładu karnego La Joya. Franciszek odwiedzi również dom dla młodzieży chorej na AIDS. „W ten sposób chce nam wskazać ważne peryferie egzystencjalne, o których nie możemy zapominać” – podkreśla Alessandro Gisotti.

W czasie swej pielgrzymki Franciszek wygłosi 10 różnych przemówień i homilii, wszystkie po hiszpańsku. Będzie to jego 26. podróż zagraniczna, a zarazem 40. kraj, który odwiedzi w czasie swych pielgrzymek. W Panamie był już wcześniej w 1983 r. Jan Paweł II, ale Jorge Mario Bergolio nigdy wcześniej nie gościł na panamskiej ziemi. Dyrektor watykańskiego Biura Prasowego zapowiada, że w swych przemówieniach Papież podejmie tematy związane m.in. z ochroną środowiska, problemami ludów tubylczych oraz aktualnością przesłania św. Oscara Romero. Alessandro Gisotti podkreśla, że ŚDM w Panamie ma być także znakiem pojednania i pokoju dla tego tak bardzo doświadczonego różnymi problemami regionu świata.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Koncert kolęd 2019 300x300 nowy termin

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem