Reklama

100 modlitw za Polskę i kalendarz Katolika Patrioty

Franciszek: w Chrystusie znajdujemy odpoczynek miłosierdzia i prawdy

2018-09-12 10:44

tłum. st (KAI) / Watykan

Grzegorz Gałązka

„Chrystus otwiera nam przejście przez morze naszych lęków i daje nam prawdziwą wolność. W Nim każdy może znaleźć odpoczynek miłosierdzia i prawdy, które czynią nas wolnymi (por. J 8,32)” – powiedział Ojciec Święty podczas audiencji ogólnej. Papież kontynuując cykl katechez o Bożych przykazaniach mówił dziś o sensie odpoczynku i prawdziwej wolności, będącej darem Pana Jezusa. Jego słów na placu św. Piotra wysłuchało dzisiaj około 12 tys. wiernych.

Oto tekst papieskiej katechezy w tłumaczeniu na język polski:

Drodzy bracia i siostry, dzień dobry!

W dzisiejszej katechezie powracamy do trzeciego przykazania, mówiącego o dniu odpoczynku. Dekalog, ogłoszony w Księdze Wyjścia, powtarza się w Księdze Powtórzonego Prawa w sposób niemal identyczny, z wyjątkiem tego trzeciego słowa, gdzie ma miejsce cenna różnica: podczas gdy w Księdze Wyjścia motywem odpoczynku jest błogosławieństwo stworzenia, to w Księdze Powtórzonego Prawa upamiętnia on koniec zniewolenia. W tym dniu niewolnik musi odpoczywać tak, jak pan, aby uczcić pamięć Paschy wyzwolenia.

Reklama

Niewolnicy z definicji nie mogą bowiem odpoczywać. Ale istnieje wiele rodzajów zniewolenia, zarówno zewnętrznego, jak i wewnętrznego. Istnieją naciski zewnętrzne, takie jak uciemiężenie, życie porwane przemocą lub inne rodzaje niesprawiedliwości. Są też niewole wewnętrzne, którymi są na przykład blokady psychologiczne, kompleksy, ograniczenia charakterologiczne oraz inne. Czy w tych warunkach istnieje odpoczynek? Czy człowiek uwięziony lub uciskany może pozostać mimo to wolny? Czy osoba dręczona trudnościami wewnętrznymi może być wolna?

Rzeczywiście, istnieją ludzie, którzy nawet w więzieniu żyją wielką swobodą ducha. Pomyślmy na przykład o św. Maksymilianie Kolbe, czyli kardynale Van Thuanie, którzy przekształcili mroczne prześladowania w miejsca światła. Są też ludzie naznaczeni wielką wewnętrzną słabością wewnętrzną, którzy jednak zaznają odpoczynku miłosierdzia i potrafią go przekazywać. Boże miłosierdzie nas wyzwala, a kiedy spotykasz się z Bożym miłosierdziem masz wielką wolność wewnętrzną, i jesteś także zdolny, aby ją przekazywać innym. Dlatego bardzo ważne jest otwarcie się na miłosierdzie Boga, by nie godzić się na bycie niewolnikiem nas samych.

Czym jest zatem prawdziwa wolność? Czy polega na możliwości wyboru? Z pewnością jest to jeden z elementów wolności, i staramy się, aby każdemu mężczyźnie i kobiecie była ona zapewniona (por. SOBÓR WATYKAŃSKI II, Konst. Duszp. Gaudium et spes, 73). Dobrze jednak wiemy, że aby być prawdziwie wolnymi czy też szczęśliwymi nie wystarcza możliwość czynienia tego, na co mamy ochotę. Prawdziwa wolność to znacznie więcej.

Istnieje bowiem zniewolenie, które więzi bardziej niż więzienie, bardziej, niż atak paniki, bardziej niż jakikolwiek rozkaz: to niewolnictwo własnego „ja” [1]. Ci ludzie, którzy zdają się rzez cały dzień patrzeć na siebie w zwierciadle, by zobaczyć swoje „ja”. Własne ego jest większe od swego ciała. Są niewolnikami własnego „ja”. Ego może stać się oprawcą torturującym człowieka gdziekolwiek się znajdzie i powodującym u niego najgłębszy ucisk, który nazywa się „grzechem”, nie będący trywialnym naruszeniem jakiegoś kodeksu, ale porażką życiową i stanem niewolników (por. J 8,34) [2]. Grzech jest w ostatecznym rachunku realizowaniem własnego „ja”. Chcę robić to, tamto, czy jeszcze co innego i nie obchodzi mnie, czy są jakieś ograniczenia, przykazania. Nie obchodzi mnie nawet, czy jest miłość. Istnieje tylko „ego”, a taka postawa jest grzechem.

Pomyślmy na przykład o ludzkich namiętnościach: człowiek zachłanny, pożądliwy, chciwy, porywczy, zazdrosny, leniwy, pyszałek są niewolnikami swoich wad, które ich tyranizują i dręczą. Nie ma wytchnienia dla obżartucha, bo obżarstwo to obłuda żołądka, który jest pełen, ale chce nas przekonać, że jest pusty. Obłudny żołądek czyni nas obżartuchami. Jesteśmy niewolnikami obłudnego żołądka. Nie ma wytchnienia dla zachłannych i pożądliwych, którzy muszą żyć przyjemnością; gorąca chęć posiadania niszczy skąpca, który nieustannie gromadzi pieniądze, wyrządzając zło innym; ogień gniewu i robak zawiści niszczą relacje międzyludzkie. Pisarze mówią, że zawiść zalewa żółcią ciało i duszę. Kiedy jakaś osoba ma zapalenie wątroby, to staje się żółta, natomiast ludzie zazdrośni mają żółtą duszę, bo nigdy nie mogą mieć zbawiennej świeżości duszy. Zawiść niszczy. Lenistwo, które unika wszelkiego wysiłku, czyni ludzi niezdolnymi do życia; zarozumiały egocentryzm wykopuje przepaść między nami a innymi.

Drodzy bracia i siostry, któż jest zatem prawdziwym niewolnikiem?. Kim jest ten, kto nie zna odpoczynku? To niewolnik. Tym, kto nie zna odpoczynku ten, czy ta która jest niezdolny do kochania! U wszystkie te wady, grzechy, ten egoizm oddalają nas od miłości i czynią nas niezdolnymi do kochania. Jesteśmy niewolnikami nas samych i nie możemy kochać, bo miłość zawsze skierowana jest ku innym.

Trzecie przykazanie, które zachęca, aby w odpoczynku celebrować wyzwolenie, jest dla nas chrześcijan proroctwem Pana Jezusa, który zrywa wewnętrzną niewolę grzechu, aby uczynić człowieka zdolnym do kochania. Prawdziwa miłość jest prawdziwą wolnością: odciąga od posiadania, odbudowuje relacje, potrafi zaakceptować i docenić bliźniego, przekształca każdy trud w radosny dar i czyni zdolnymi do jedności. Miłość czyni wolnymi także w więzieniu, chociaż jesteśmy słabi i ograniczeni.

To jest wolność, którą otrzymujemy od naszego Odkupiciela, Pana Jezusa Chrystusa. Dziękuję.

PRZYPISY:

1. Por. Katechizm Kościoła Katolickiego, 1733: „Wybór nieposłuszeństwa i zła jest nadużyciem wolności i prowadzi do «niewoli grzechu»”. 2. Por. Katechizm Kościoła Katolickiego, 1739: „Wolność człowieka jest ograniczona i omylna. Rzeczywiście, człowiek zbłądził. Zgrzeszył w sposób wolny. Odrzucając plan miłości Bożej, oszukał samego siebie; stał się niewolnikiem grzechu. Ta pierwsza alienacja pociągnęła za sobą wiele innych. Od początku historia ludzkości świadczy o nieszczęściach i uciskach, które zrodziły się w sercu człowieka w następstwie złego używania wolności”.

Tagi:
Franciszek

Franciszek podkreślił wymowę kolędy „Cicha noc”

2018-12-12 11:24

st (KAI) / Watykan

Ojciec Święty pozdrawiając podczas dzisiejszej audiencji ogólnej w Watykanie pielgrzymów języka niemieckiego podkreślił wymowę kolędy „Cicha noc”.

Joanna Lukaszuk-Ritter
Wystawa szopek w Wiedniu. Kaplica Cichej Nocy

„Pozdrawiam w szczególności delegację parlamentarzystów austriackich, którzy przybyli z okazji 200-lecia kolędy «Stille Nacht» - `Cicha noc`". Dzięki swojej głębokiej prostocie sprawia ona, że możemy pojąć wydarzenie Świętej Nocy. Zbawiciel Jezus, narodzony w Betlejem, objawia nam miłość Boga Ojca. Chcemy Jemu powierzyć całe nasze życie” – stwierdził Ojciec Święty.

Natomiast zwracając się do pielgrzymów włoskich Franciszek nawiązał do dzisiejszego wspomnienia Matki Bożej z Guadelupe i powiedział: „Niech Matka Boża towarzyszy nam w świętowaniu Bożego Narodzenia i ożywi w nas pragnienie przyjęcia z radością światła swego Syna Jezusa, abyśmy sprawiali, żeby jaśniało coraz bardziej w nocy świata”.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Kalendarz pielgrzyma 2019

U Pani z Guadalupe

Alicja Rafalska
Niedziela Ogólnopolska 50/2010, str. 25

Graziako / Niedziela

W ponaddwudziestomilionowym mieście Meksyk metro jest zawsze pełne. Na początku grudnia każdego roku tłok jest jednak szczególny. Ze stacji La Villa-Basilica tłum idzie na Calzada de Guadalupe. Ubrani w różnobarwne stroje meksykańscy Indianie tańczą, śpiewają i niosą morze kwiatów. Wszystko dla Matki Bożej z Guadalupe - Pani Meksyku.

Objawienia u stóp Tepeyac

Dlaczego właśnie na początku grudnia tak wiele ludzi nawiedza meksykańskie sanktuarium w Guadalupe?
Prawie pięćset lat temu w podbitym przez Hiszpanów imperium Azteków miały miejsce trzy objawienia Maryi. Niedaleko piramid w Teotihuacan, u stóp wzgórza Tepeyac na przedmieściach dzisiejszego Mexico City, Maryja ukazywała się Indianinowi Juanowi Diego. Przekazała wtedy życzenie, by w tym miejscu zbudować kaplicę, aby wszyscy potrzebujący pomocy i wsparcia mogli je znaleźć u litościwej i kochającej Matki. Działo się to między 9 a 12 grudnia 1531 r.
Aby przekonać do swego przesłania hiszpańskiego biskupa, który nie dowierzał opowieściom biednego Indianina, pięknie ubrana Pani kazała Juanowi Diego Cuauhtlatoatzinowi (co w języku náhuatl znaczy „mówiący orzeł”) zebrać na wzgórzu róże. Juan Diego - w środku zimy - zebrał kwiaty, zawinął je w płaszcz i przyniósł biskupowi Juanowi de Zumárraga. Gdy je wysypał, na płaszczu ukazał się wizerunek Maryi. Kazała siebie nazywać „Santa Maria Virgen de Guadalupe”.
Kaplicę zbudowano dość szybko, potem powstała bazylika. Na pamiątkę tych zdarzeń dzień 12 grudnia czci się w Meksyku w sposób szczególny.

Niezwykły wizerunek na tilmie

Wizerunek Matki Bożej powstał na płaszczu Juana Diego utkanym z włókien agawy. Po wnikliwych badaniach w znacznym powiększeniu nie widać na nim pociągnięć pędzla. Badania chemiczne agawowych włókien z obrazu, wykonane przez niemieckiego noblistę Richarda Kuhna, wykazały, że w pobranych próbkach nie można zidentyfikować ani organicznych, ani nieorganicznych materiałów, używanych kiedyś przez artystów. Nie jest to na pewno obraz wykonany zgodnie z prawidłami sztuki malarskiej, na odpowiednio przygotowanym podkładzie. Poszczególne barwy są jakby oryginalnie przynależące do włókien z agawy. Zadziwia też wyjątkowa trwałość obrazu. Pomimo że ma on prawie 500 lat, a warunki, w jakich przebywał, nie były sprzyjające, wizerunek Santa Maria Virgen de Guadalupe skutecznie opiera się próbie czasu. Organiczny materiał tilmy nie ulega degradacji, a barwy są ciągle żywe. Wizerunek nie uległ też uszkodzeniu ani w roku 1921, kiedy to meksykańscy przeciwnicy religii chrześcijańskiej podłożyli ukrytą w bukiecie róż bombę, ani w roku 1985 r, gdy Meksyk nawiedziło potężne trzęsienie ziemi.
Obraz Pani z Guadalupe ma wiele nierozwiązanych zagadek. Za pomocą najnowszej aparatury optycznej prowadzone są badania źrenic Maryi, a interpretacja wyników zaskakuje wielu znawców przedmiotu. Badacze odkrywają też symboliczne znaczenie wielu elementów dekoracyjnych wizerunku. Konstelacja gwiazd tworząca kontury postaci Maryi jest, według obliczeń astronomów, zgodna z obrazem układu gwiazd z 9 grudnia 1531 r. Pod jednym wszakże warunkiem - jest to obraz „z góry”, a nie z ludzkiej, ziemskiej perspektywy.
Z racji wielu trudnych do wyjaśnienia faktów obraz Najświętszej Maryi Dziewicy z Guadalupe zaliczany jest do świętych nowożytnych acheiropitów. „Acheiropoietos” to wyraz grecki, który oznacza „nie ręką ludzką uczyniony”. Do grupy tej, w tradycji chrześcijańskiej, należy również m.in. chusta św. Weroniki i Całun Turyński.

Stara i nowa bazylika

Miasto Meksyk zbudowano w miejscu, w którym kiedyś było jezioro. Z powodu grząskiego podłoża, fundamenty starej, XVI-wiecznej świątyni, gdzie przechowywano wizerunek Matki Bożej, zaczęły „tonąć”. Konstrukcja bazyliki niebezpiecznie pękała. Postanowiono więc wybudować nową bazylikę. Zaprojektował ją meksykański architekt Pedro Ramírez Vásquez, który wcześniej projektował słynny aztecki stadion w Meksyku. Może właśnie dzięki tym doświadczeniom wpadł na pomysł okrągłej, szerokiej na sto metrów budowli, w której wizerunek Matki Bożej jest widoczny dla każdego z kilkudziesięciu tysięcy wiernych (tyle bowiem może pomieścić świątynia). Jest on umieszczony za ołtarzem, za którym na dolnym poziomie zbudowano mechanicznie przesuwane ruchome „ścieżki”, aby każdy mógł choć przez chwilę być blisko Pani z Guadalupe.
Co ciekawe, miejsce na chór znajduje się między ołtarzem a wiernymi, bo śpiew jest w meksykańskiej tradycji bardzo ważny. Często można usłyszeć tam słynnych meksykańskich mariachi. Zarówno w górnej, jak i w dolnej części bazyliki znajdują się liczne kaplice, a siedem bram do wnętrza bazyliki to odniesienie do siedmiu bram niebieskiego Jeruzalem. Nową bazylikę zbudowano w ciągu dwóch lat (1974-76).
Obok niej ciągle otwarta jest również stara bazylika. Z pajęczyną wzmacniających konstrukcji, jest miejscem modlitw nawiedzających sanktuarium pielgrzymów. To meksykańskie miejsce kultu jest bowiem drugim na świecie, po Bazylice św. Piotra w Rzymie, najczęstszym celem pielgrzymowania. Rocznie odwiedza je kilkanaście milionów wiernych.
Kiedyś wizerunek Morenity z Tepeyac był obiektem kultu Azteków i Hiszpanów. Kapliczki Jej poświęcone można teraz spotkać w Meksyku prawie wszędzie - w bankach, na dworcach czy w nowoczesnych centrach miast. W 1979 r. Jan Paweł II powiedział: „Jakże głęboka jest moja radość, że pierwsze kroki mojego pielgrzymowania prowadzą do Ciebie, Maryjo, w tym sanktuarium Ludu Bożego Meksyku...”, bo właśnie tam przybył z pierwszą swoją zagraniczną pielgrzymką w styczniu 1979 r.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Przewodniczący KEP napisał list do Ministra Zdrowia

2018-12-12 17:22

Fundacja SMA, pgo / Warszawa (KAI)

„Szanowny Panie Ministrze, w imieniu własnym oraz społeczności chorych na rdzeniowy zaniki mięśni w Polsce, proszę o możliwe jak najszybsze doprowadzenie do refundacji leku oraz o wsparcie dla wszystkich chorych na SMA, którzy czekają na leczenie” – napisał w liście przesłanym 12 grudnia do Ministra Zdrowia Łukasza Szumowskiego Przewodniczący KEP abp Stanisław Gądecki.

BP KEP
Abp Stanisław Gądecki

Abp Gądecki napisał, że ze smutkiem przyjął wiadomość od przedstawicieli Fundacji SMA w Polsce o śmierci 9-letniego Kuby oraz dwojga innych dzieci, które w minionych miesiącach przegrały walkę z rdzeniowym zanikiem mięśni.

Jak informują członkowie Fundacji, historia Kuby i wielu innych mogłaby zakończyć się inaczej. „Dzieci mógł uratować lek, na który chorzy w Polsce czekają od ponad półtora roku. Pozostajemy jednym z ostatnich państw europejskich, w których mimo postępów medycyny setki chorych na SMA stoją przed widmem nieubłaganej niepełnosprawności i śmierci, doświadczając ciągłego, bezpowrotnego pogarszania się stanu zdrowia” – napisał Przewodniczący KEP.

„Szanowny Panie Ministrze, w imieniu własnym oraz społeczności chorych na rdzeniowy zaniki mięśni w Polsce, proszę o możliwe jak najszybsze doprowadzenie do refundacji leku oraz o wsparcie dla wszystkich chorych na SMA, którzy czekają na leczenie” – dodał metropolita poznański.

13 grudnia w Ministerstwie Zdrowia odbędą się negocjacje pomiędzy producentem leku, a przedstawicielami MZ w tej sprawie.

Pojawienie się pierwszego leku na SMA nazywane jest przełomem. Dlatego na całym świecie chorzy i ich bliscy toczą nieustanną walkę o lek. Większość batalii znalazła swój pozytywny finał, ale nadal wielu chorych nie może skorzystać z możliwości leczenia. Polska jest jednym z ostatnich krajów, który nie refunduje leku.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jestem od poczęcia

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem