Reklama

Duch Święty sprząta serce człowieka!

2018-08-08 20:14

Anna Majowicz

Anna Majowicz

Dobiega końca siódmy dzień 38. Pieszej Pielgrzymki Wrocławskiej na Jasną Górę. Był to chyba jeden z najgorętszych dni tego lata. Pielgrzymi wyruszyli z Borek Wielkich, gdzie po pokonaniu 5,5 km dotarli do Górek. Drugi etap był cięższy – dla lasu za Dąbrową, musieli pokonać ponad 8km. Tam odbyła się Msza św.

Ksiądz Stanisław Orzechowski, znany wszystkim jako ,,Orzech” w homilii wspomniał na wyśpiewane przez scholę z gr. 5 słowa ,, Przychodzisz Panie mimo drzwi zamkniętych”. - Pan Jezus przyszedł do Apostołów i udziela im misji odpuszczenia grzechów. Wiemy, że odpuszczanie grzechów to czyn miłości boskiej. Człowiek nie ma takiej mocy, a ponieważ Jezus jest Panem życia i śmierci, mógł udzielić tej mocy Apostołom. To samo dzieje się w trakcie spowiedzi. Jezus spowiada w osobie kapłana. Rozgrzeszenia udziela w Duchu Świętym . Co się dzieje tak konkretnie? Duch Święty sprząta serce człowieka – mówił główny przewodnik wrocławskiej pielgrzymki.

Po Eucharystii pątnicy pokonali kolejne 5 km, by dotrzeć do leśnej wiaty. Stamtąd czekał już na nich ostatni etap - 6km do Czarnej Wsi.


Reklama


Reklama

Dzisiejszym owocem Ducha Świętego jest WIERNOŚĆ

Dorota i Dawid, to małżeństwo z 13 -letnim stażem. Doczekali się piątki cudownych dzieci. Rodzina na co dzień mieszka poza granicami naszego kraju. Mimo to, rokrocznie biorą udział w Pieszej Pielgrzymce Wrocławskiej na Jasną Górę. Dorota zapytana, czym dla niej jest wierność, odpowiedziała: ,,W słowach przysięgi małżeńskiej ślubujemy kolejno: miłość, wierność i uczciwość małżeńską. Wnioskuję, że skoro wierność jest druga, oznacza to, że zawiera się w miłości i z niej wychodzi .Jeśli kogoś kochamy, to nie chcemy tej osoby zranić. Uważam, że warto być wiernym. To podstawa nie tylko w małżeństwie, ale i w przyjaźni. Wierność buduje nasze wnętrze”.

Niezwykła historia dnia!

38. Pieszą Pielgrzymkę Wrocławską na Jasną Górę na co dzień relacjonuje Wam dziennikarka Niedzieli Agata Iwanek. Jest tam z Wami, przeżywa ten sam trud. Siódmego dnia postanowiłam ją wyręczyć. Do pielgrzymów dołączyłam samochodem. Ponieważ nawigacja wprowadziła mnie w błąd i byłam już spóźniona (pielgrzymi byli już w drodze) postanowiłam przyspieszyć. A jak to mówią: ,,gdzie się człowiek spieszy, tam się diabeł cieszy”. Rzeczywiście coś w tym jest. Dojeżdżając do pielgrzymów tak się spieszyłam, że wjechałam w dół, co skutkowało połamanym zderzakiem i przebitą oponą. Miałam jednak to szczęście, że jako ostatni na pątniczej drodze szedł ks. Tomasz Hawrylewicz z gr. 9. Ksiądz Tomasz bez wahania podbiegł do mnie i zaproponował pomoc. Oponę wymienił w pięć minut! Dzięki niemu bezpiecznie dotarłam do lasu za Dąbrową, by móc pomodlić się razem z pielgrzymami. Księże Tomaszu, serdeczne Bóg zapłać!

Tagi:
pielgrzymka

Zanurzeni w tajemnicę obcowania świętych

2018-12-12 07:49

Iwona Józefiak OCV
Edycja rzeszowska 50/2018, str. VII

Krzysztof Kamiński

Do Pięknej Pani w Dębowcu przybyły ostatnie tegoroczne stanowe pielgrzymki kolejarzy i pszczelarzy ze swymi sztandarami. Ogarnia nas cisza Adwentu. Listopadowe dni ubogaciły wszystkich prawdą na temat obcowania świętych. Odwiedzaliśmy w tym czasie chętnie groby naszych bliskich na cmentarzach, zwłaszcza w pierwszych ośmiu dniach, ubogaconych łaską odpustu zupełnego za tę miłosierną praktykę. W dębowieckiej bazylice nabożeństwa za zmarłych, połączone z odczytywaniem imion poleconych osób, odprawiano przez cały listopad. W kaplicy Matki Bożej aż do uroczystości Chrystusa Króla był wystawiony okazały relikwiarz. W wykonany z posrebrzanego metalu pień drzewa z młodymi pędami – symbolem żywotności Kościoła – są wkomponowane relikwie ponad pięćdziesięciu świętych i błogosławionych. Relikwiarz, stanowiący chlubę sanktuarium Pięknej Pani z La Salette, towarzyszy najważniejszym celebracjom jak odpusty, śluby zakonne i świecenia kapłańskie. W listopadzie był jednak dostępny dla każdego, kto chciał go uczcić, ucałować, dotknąć. Relikwiarz stojący przy ołtarzu, podczas gdy z drzew przy świątyni opadały ostatnie liście, pomagał nam oswoić się nie tylko z prawdą o przemijalności ludzkiego życia, ale też zanurzyć w tajemnicę obcowania świętych. Wszyscy zbawieni, którzy zażywają chwały nieba, są świętymi. Pośród nich jest miejsce dla każdego z nas! Niektórych świętych znamy bardziej, innych prawie wcale, ale wszyscy są naszymi sprzymierzeńcami w dążeniu do Boga i walce z grzechem. Nie tylko Najświętszą Maryję Pannę w szczególny sposób czczoną w Dębowcu, nie tylko naszego Anioła Stróża, ale każdego obywatela Królestwa Niebieskiego uważajmy za przyjaciela, gotowego nas wspierać przed tronem Bożym. Święci pobudzają do modlitwy i uczą miłosiernej postawy wobec braci.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

"Quo vadis" - czyli w świecie symboliki pierwszych chrześcijan


Edycja szczecińsko-kamieńska 41/2001

Agnieszka W. Łaszewicz

Kiedy przed opuszczeniem domu Aulusów Winicjusz usiłował rozmówić się z Ligią, zaintrygowało go to, co dziewczyna nakreśliła trzciną na piasku. Był to znak ryby, którego znaczenia on, wówczas jeszcze poganin, nie umiał odczytać. Nawet Petroniusz, erudyta i baczny obserwator ówczesnego życia, nie potrafił wytłumaczyć siostrzeńcowi znaczenia symbolu, którego wielkiej wagi nawet nie przeczuwał i dlatego całe zajście zbanalizował. Młody wojownik nie zdawał sobie również sprawy z tego, że wpadając w sidła miłości ziemskiej, dostaje się w sieć jeszcze jednego uczucia (zupełnie nowego w zepsutym i chylącym się ku upadkowi Rzymie), niesionego przez nową wiarę - chrześcijańską.

Greckie słowo ichthys oznacza rybę, utożsamianą, zwłaszcza przez pierwszych chrześcijan, z Chrystusem. Skąd takie zestawienie? W Nowym Testamencie Zbawiciel wykreowany został na "rybaka ludzi", często przedstawianego na łodzi lub głoszącego nauki nad brzegiem wody. Sam też niejednokrotnie, zwracając się do swych uczniów, operował wymowną metaforyką: "Pójdźcie za Mną, a uczynię was rybakami ludzi" ( por. Mt 4,19; Mk 1,17), "Nie bój się, odtąd ludzi będziesz łowił" ( do Szymona Piotra, rybaka z zawodu; por. Łk 5, 10). Toteż po Jego śmierci również apostołowie (w Quo vadis Piotr i Paweł z Tarsu) stali się Chrystusowymi rybakami, a neofici - rybami. W popularnej pieśni śpiewamy: "Pan kiedyś stanął nad brzegiem. Szukał ludzi gotowych pójść za Nim, by łowić serca słów Bożych prawdą". I dalej: "Swoją barkę pozostawiam na brzegu, razem z Tobą nowy zacznę dziś łów". Dodać należy, iż jest to jedna z ulubionych pieśni Jana Pawła II, następcy Piotrowego, i jest jak najbardziej adekwatną ilustracją jego misji.

Ryba to również symbol eucharystyczny. Do IX w. był wykorzystywany, podobnie jak chleb i kielich wina, przez ikonografię. Cudownie rozmnożonym chlebem i rybami nakarmił Chrystus zgromadzony na pustyni wielotysięczny tłum, co stało się projekcją Komunii św.

Symbol z szacunkiem przyjęty przez pierwszych chrześcijan stał się ich znakiem rozpoznawczym. Prosty i niewinny, potrzebny był wyznawcom wiary postrzeganej w politeistycznym, zdemoralizowanym i będącym na skraju duchowego upadku Cesarstwie Rzymskim jako znak rozpoznawczy niebezpiecznej "sekty". Ale dla ludzi, którzy go znali, był kluczem do zdobycia ich ufności, dawał poczucie przynależności do wspólnoty. Pretorianin potajemnie wyznający wiarę w Chrystusa, zbliżywszy się do Winicjusza, bezowocnie próbującego dostać się do więzienia, w którym przetrzymywana była Ligia, "pochylił się i w mgnieniu oka nakreślił na kamiennej płycie swym długim galijskim mieczem kształt ryby". Obiecał drobną pomoc, ale miał świadomość, że i on może się wkrótce znaleźć po drugiej stronie murów. "Ten żołnierz chrześcijanin byt dla niego [Winicjusza] jakby nowym świadectwem potęgi Chrystusa".

Symbolem potęgi stał się dla wierzących również krzyż, przez innych postrzegany jako miejsce śmierci haniebnej. Jednak wielu skazanych przez Nerona na zagładę w rzymskim amfiteatrze wręcz marzyło o śmierci na krzyżu, przedkładając ją nad umieranie na arenie w walce ze współwyznawcami lub w paszczach dzikich zwierząt, gdyż ta, choć powolniejsza i wstydliwa, była powtórzeniem śmierci Zbawiciela.

Sam znak krzyża łagodził ból, niwelował strach. Stał się znakiem błogosławieństwa, symbolem zbawienia i atrybutem świętych i męczenników. Szykujący się na śmierć fossor wyjawia Markowi swą ostatnią prośbę: "Chciałbym na niego [Piotra Apostoła] patrzeć w chwili śmierci i widzieć znak krzyża, bo wówczas łatwiej mi będzie umrzeć, więc jeśli wiesz, panie, gdzie on jest, to mi powiedz". Znak odpędzał zło, chronił, wyrażał oddanie się pod Bożą opiekę. Z takim też gestem rzucili się na ziemię zgromadzeni na Ostrianum wierni, których prześladowania rozpoczął Neron po podpaleniu miasta, oskarżając o to niewinnych.

Dzisiaj gest przeżegnania się ma przede wszystkim charakter publicznego wyznania wiary i niejako zastępuje symbol ryby, który funkcjonował w wymiarze niemal konspiracyjnym. Zaś zwyczaj leżenia krzyżem utrwalił się w ceremonii święceń kapłańskich i celebrze Wielkiego Piątku. Warto dodać, że chrześcijanie posługiwali się i posługują ponad czternastoma formami tego znaku.

W spopularyzowanej przez film J. Kawalerowicza powieści naszego noblisty w myślach i na ustach wyznawców pojawia się imię Baranka, czyli Zbawiciela, który został złożony w ofierze przebłagalnej za grzechy ludzkości. Jest to paralela ofiary krwi pierwszych chrześcijan, którzy zadziwili tłumy gapiów pokorą w przyjmowaniu śmierci. Mieli przekonanie, że giną na ołtarzu Rzymu - miasta zła, aby to zło i okrucieństwo zwyciężyć Bożą miłością. Dlatego niemal godzili się na przelanie swej krwi, co rozumieli jako dopełnienie ofiary, powtórzenie przymierza z Bogiem.

Wizji ofiary pierwszych męczenników towarzyszą lwy, które, wygłodniałe, wypuszczono wraz z innymi dzikimi zwierzętami na wyznawców Chrystusa, robiąc sobie z tego krwawe widowisko. Jakiż w tym jednak tkwi paradoks! Lew był w pierwszych wiekach naszej ery wyobrażeniem szatana, ale tradycja biblijna nakazywała w nim widzieć symbol Chrystusa! Cóż, jako znak heraldyczny, kojarzony z pojęciem mocy i zwycięstwa, w przenośny sposób ściśle wiąże się z epoką prześladowań i zamyka w sobie ich sens.

H. Sienkiewicz tak zakończył swą powieść: "I tak minął Nero, jak mija wicher, burza, pożar, wojna lub mór, a bazylika Piotra panuje dotąd z wyżyn watykańskich miastu i światu.

Wedle zaś dawnej bramy Kapeńskiej wznosi się dzisiaj maleńka kapliczka z zatartym nieco napisem: ´Quo vadis, Domine?´" . W tym właśnie miejscu miał rybak - apostoł zadać Panu pytanie o drogę. A Pan skierował go na powrót do Wiecznego Miasta. Tytuł i zakończenie dzieła tworzą klamrę kompozycyjną - swoistą, bo metaforycznie określającą sens ludzkiego bytowania, a właściwie ludzkiej wędrówki, która powinna być nieustannym podążaniem ku Bogu i za Nim.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Moje pismo Tęcza - 7/8 2018

Zmarł o. Andrzej Potocki OP

2018-12-19 08:50

KAI / Warszawa

Dominikanin o. Andrzej Potocki, wybitny socjolog religii i teolog, wykładowca Uniwersytecie Warszawskim, zmarł 19 grudnia rano w Warszawie. Miał 71 lat. Poinformował o tym przełożony Polskiej Prowincji Dominikanów o. Paweł Kozacki.

Mateusz Wyrwich
O. Andrzej Potocki – kronikarz zakonu dominikańskiego na warszawskim Służewie

o. Andrzej Potocki urodził się w 1947 r. w Warszawie. Studiował teologię w Metropolitalnym Seminarium Duchownym w Warszawie oraz teologię i socjologię w Akademii Teologii Katolickiej w Warszawie, gdzie w 1971 r. uzyskał stopień magistra. W 1974 uzyskał doktorat, a w 1986 r. habilitację z socjologii religii Wydziale Filozofii i Socjologii UW.

W latach 1969-88 był statystą w Teatrze Wielkim Opery i Baletu w Warszawie. W drugiej połowie lat 70. zajmował się publicystyką kulturalną, współpracując m.in. z „Teatrem”, „Sceną”, „Ruchem Muzycznym”, „Życiem Literackim”, „Kulturą”. Interesował się antropologią tańca. Interesował się życiem teatralnym i muzycznym Włoch, zwłaszcza tamtejszą operą i baletem.

W pracy naukowej specjalizował się przede wszystkim w socjologii religii i socjologii wychowania oraz w teologii praktycznej. Jest autorem pierwszej w polskiej socjologii trzytomowej monografii diecezji rzymskokatolickiej jako organizacji społecznej. Poruszał w swoich wystąpieniach i pracach naukowych także problemy duszpasterstwa rodzin, religijności laikatu oraz polskiego kultu maryjnego i jego przemian.

Pełnił funkcję wykładowcy i kierownika projektów badawczych na wielu uczelniach, w tym w Wyższej Szkole Pedagogiki Specjalnej im. M. Grzegorzewskiej w Warszawie (dziś Akademia Pedagogiki Specjalnej), na Podyplomowym Studium Religioznawstwa UW, w Salezjańskim Instytucie Wychowania Chrześcijańskiego w Warszawie, a od końca lat 90. po przeniesieniu się do Krakowa w Instytucie Religioznawstwa i w Instytucie Socjologii Uniwersytetu Jagiellońskiego.

Był ponadto prezesem Katolickiego Stowarzyszenia Wychowawców (1992-96), przewodniczącym Konferencji Stowarzyszeń Katolickich (1993-94) oraz członkiem Krajowej Rady Katolików Świeckich przy Konferencji Episkopatu Polski (1994-97).

W latach 2003-08 był profesorem nadzwyczajny. w Instytucie Socjologii UKSW oraz kierownikiem Katedry Socjologii Edukacji i Wychowania. W 2008 r. uzyskał tytuł profesora nauk humanistycznych. Od 2008 r. pracował w Instytucie Profilaktyki Społecznej i Resocjalizacji UW.

W 1997 r. wstąpił do zakonu dominikanów i 3 maja 2003 przyjął święcenia kapłańskie.

W marcu br. Polskie Towarzystwo Teologiczne nagrodziło wybitnego polskiego pastoralistę, socjologa i katechetyka medalem "Bene Merenti" za twórczy wkład w kształtowanie polskiej teologii.

O. Andrzej Potocki OP zmarł 19 grudnia o godz. 2.15. Miał 71 lat.

Przeczytaj także: Kronika zapisana w laptopie
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem