Reklama

Cuda dzieją się po cichu

Chełm - zasłużeni dla hospicjum

2018-08-07 11:52

Urszula Buglewicz

Archiwum hospicjum
ks. Andrzej J. Pyter i Tadeusz Boniecki

Stowarzyszenie Hospicjum Domowe im. ks. kan. Kazimierza Malinowskiego ma nowych honorowych członków. To najwyższe z możliwych wyróżnienie, jakim można obdarzyć osoby zasłużone dla tego hospicjum. Na wniosek zarządu, walne zebranie podjęło uchwałę o przyznaniu tytułu ks. kan. Andrzejowi Jacentemu Pyterowi oraz Dariuszowi Dudkowi.

Ks. Andrzej Jacenty Pyter jest proboszczem parafii pw. Świętego Ducha w Chełmie. Zachęca wiernych do wspierania hospicjum w różnych formach. Sam też zawsze chętnie wspiera nasze cele statutowe. Informuje o potrzebach hospicjum i pomocy, jakiej udzielamy chorym z terenu Chełma i okolic. Uwrażliwia na dobro czynione innym. To wielki i gorliwy kapłan, gotowy spieszyć z pomocą duchową osobom mającym różne problemy życiowe oraz ich rodzinom - informuje Tadeusz Boniecki, prezes Stowarzyszenia Hospicjum Domowe im. ks. kan. K. Malinowskiego. - Dariusz Dudek pracuje w PGE Obrót Lublin. Propaguje cele działalności hospicjum w kręgach biznesu. Jest zawsze chętny do wszelkiej pomocy i otwarty na różne propozycje współpracy. Dzięki wielkiemu zaangażowaniu pana Dariusza pozyskujemy środki na działalność. W swojej pracy zawodowej kieruje się zawsze dobrem drugiego człowieka. Jest wrażliwy i nieobojętny na los ludzi chorych i potrzebujących pomocy - dodaje Boniecki.

Archiwum hospicjum
Dariusz Dudek

Od chwili powstania w 2009 r. tytułami honorowych członków Stowarzyszenia Hospicjum Domowe im. ks. kan. Kazimierza Malinowskiego w Chełmie zostali wyróżnieni: ks. inf. Kazimierz Bownik, poseł na Sejm RP Grzegorz Raniewicz, Mateusz Siewielec, Danuta Zagórska - dyrektor Przedszkola Miejskiego nr 13 z Oddziałami Integracyjnymi w Chełmie, Grażyna Cetera - dyrektor Szkoły Podstawowej nr 1 w Chełmie, ks. kan. Krzysztof Gromek, Krzysztof Zanussi - reżyser, Tomasz Szwed - muzyk i piosenkarz, Teresa i Krzysztof Giedz, Kinga Krawczyk - nauczyciel w II LO w Chełmie, Dorota Mądral i franciszkanin o. Maksymilian Wasilewski. Ponadto od powstania stowarzyszenia, zarząd hospicjum przyznał 23 tytuły „Przyjaciół Hospicjum” placówkom oświatowym, przedstawicielom mediów, firm, fundacji i osobom prywatnym.

Reklama

Stowarzyszenie Hospicjum Domowe im. ks. kan. Kazimierza Malinowskiego w Chełmie w ubiegłym roku swoją opieką objęło 145 chorych. Obecnie stale opiekuje się 25 chorymi zarówno z chorobami nowotworowymi jak i przewlekłymi. Specjalistyczną medyczną pomoc chorym zapewnia zespół hospicyjny, w skład którego wchodzi lekarz medycyny paliatywnej Alan Błotniak, pielęgniarka Aneta Ufnal, specjalista fizjoterapeuta Rafał Blicharz oraz psycholodzy: Tadeusz Ostrowski, Anna Pasieczna i Monika Korniejuk. Kapelanami hospicjum są: ks. kan. Krzysztof Gromek, ks. kan. Andrzej Majchrzak i ks. kan. Antoni Świerkowski. - Lekarz odwiedza chorych w domach dwa razy w miesiącu. Pielęgniarka oprócz asystowania przy wizytach lekarza jest obecna nawet codziennie u naszych chorych, również w dni świąteczne, oczywiście jeżeli tego wymaga sytuacja i zalecenia lekarza. Lekarz na miejscu wypisuje recepty oraz w miarę potrzeb wykonuje niezbędne zabiegi przy chorych. Jeżeli jest taka potrzeba, to zarówno chory jak i jego rodzina mają możliwość całodobowego kontaktu telefonicznego z lekarzem i pielęgniarką przez siedem dni w tygodniu. Natomiast fizjoterapeuta w domu chorego wykonuje zabiegi zlecone przez lekarza. Przy użyciu własnego sprzętu wykonuje zabiegi fizjoterapeutyczne takie jak: elektroterapia, laser, ultradźwięki i ćwiczenia oraz metody usprawniające - informuje Boniecki.

Przy Stowarzyszeniu Hospicjum Domowe im. ks. kan. Kazimierza Malinowskiego działają dwie grupy wsparcia. Samopomocową grupę wsparcia dla rodzin będących w żałobie od samego początku prowadzi Bożena Kudaruk. Od strony psychologicznej pomaga jej w tym Monika Korniejuk i Anna Pasieczna oraz w miarę potrzeb Tadeusz Ostrowski. Duchową opiekę nad grupą sprawuje ks. Krzysztof Gromek. Jedyną w Chełmie grupę wsparcia dla osób po przebytej chorobie nowotworowej prowadzi Renata Alwas oraz psycholog Monika Korniejuk. Nad tą grupą duchową opiekę sprawuje ksiądz kan. Andrzej Majchrzak i ks. kan. Antoni Świerkowski. Spotkania odbywają się raz w miesiącu. - Hospicjum prowadzi też bezpłatną wypożyczalnię sprzętu rehabilitacyjno - medycznego. W ofercie wypożyczalni jest 25 łóżek (w tym 19 elektrycznych), zakupionych za środki pozyskane z konkursów i akcji charytatywnych. Są też materace przeciwodleżynowe, ssaki medyczne, koncentratory tlenu, pompa infuzyjna, inhalatory, wózki inwalidzkie, krzesła toaletowe, krzesło prysznicowe i inne, lampa przeciwbakteryjna, chodziki, balkoniki, kule inwalidzkie, laski inwalidzkie oraz stół rehabilitacyjny pionowy (tzw. pionizator). Wszystko po to, aby chory mógł godnie żyć - podkreśla prezes hospicjum.

Tagi:
hospicjum

Jubileusz Hospicjum Santa Galla

2018-12-05 11:10

Ks. Krzysztof Hawro
Edycja zamojsko-lubaczowska 49/2018, str. IV-V

Na potrzebę królowania Jezusa Chrystusa i obecność takich miejsc jak hospicjum w Łabuńkach Pierwszych zwrócił uwagę bp Mariusz Leszczyński podczas obchodów 20-lecia działalności hospicjum

Ks. Krzysztof Hawro
Eucharystia pod przewodnictwem bp. Mariusza Leszczyńskiego

U roczystość Chrystusa Króla Wszechświata była dniem dziękczynienia za 20 lat funkcjonowania hospicjum. W główne obchody rocznicowe wpisała się Eucharystia, której przewodniczył bp Mariusz Leszczyński. Nie zabrakło też okolicznościowych spotkań oraz wystąpień. Przed uczestnikami rocznicowych obchodów wystąpił Zespół Pieśni i Tańca Zamojszczyzna.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Kalendarz pielgrzyma 2019

Ten marsz się zbliża...

2018-11-21 10:42

Witold Gadowski
Niedziela Ogólnopolska 47/2018, str. 26

Z katolickiej Polski wyjdzie ogromny marsz, który pokojowo, w modlitwie i skupieniu przejdzie przez całą Europę, aż dojdzie do relikwii św. Jakuba

Archiwum Witolda Gadowskiego
W Iranie zrozumiałem, że diabłem Bliskiego Wschodu jest Arabia Saudyjska – mówi Witold Gadowski

Wielka pielgrzymka z Częstochowy do Santiago de Compostela – sen, który nawiedził mnie wiele tygodni temu. Ponoć takie rzeczy zdarzają się każdemu, ale nie każdy o tym mówi. Powoli z mgły intuicji zaczyna się wyłaniać jakiś kształt. Nie ja jestem tu ważny, bo taka myśl – idea mogła przyjść do głowy każdemu. Pielgrzymce „in spe” zaczyna jednak towarzyszyć coraz większe zainteresowanie. To jeden ze sposobów wyjścia poza oblężoną twierdzę dzisiejszej Polski. Uderzają na nas wszelkie możliwe przeciwieństwa, a jednak trwamy – jesteśmy podobni do naszych dziadów i pradziadów. Ostaliśmy się już tylko my, tacy, na Starym Kontynencie. Czy zatem jesteśmy skazani na wyginięcie albo przynajmniej na drastyczne zmiany wokół nas? A może właśnie przez ten zbieg wypadków jesteśmy...wskazani! Pokrzyżujemy szyki tym, którzy z nienawiścią traktują takie pojęcia jak „naród” i „katolicyzm”. Chcą wyginięcia narodów.

Zwolennicy „komunoeuropeizacji” powiedzą: Tak, to proces nieuchronny, cały świat zmierza już w tym kierunku. Musimy nadrobić zacofanie i z radością pogrążyć się w ogólnoeuropejskiej homogenizacji. Według nich, zjawisko „narodów” wywołało wojny światowe i teraz nadszedł czas na to, aby ludzkość weszła w nową epokę – szczęśliwe rozmydlenie się wszystkiego, zanik narodów i miejscowych specyfik.

Nas, zdroworozsądkowych wolnościowców, taka wizja przyszłości przyprawia o zimny dreszcz na plecach. My wiemy, że wszelkie marksistowskie i postmarksistowskie utopie zawsze kończą się nieszczęściem i morzem przelanej krwi. Coś jednak sprawia, że ciągle w świecie roi się od jego radykalnych naprawiaczy, od tych, którzy – nie potrafiąc prywatnie żyć – chcą ulepszać życie wszystkim wokół. Przekleństwem każdych czasów są Prometeusze oraz podążający za nimi psychopaci i wilkołaki. Tak więc, chcąc nie chcąc, staliśmy się obrońcami Miasta i Królestwa Bez Kresu. Zostaliśmy zamknięci w naszej Twierdzy i zewsząd uderzają w nas podmuchy totalnej wizji przyszłości.

Możemy jeszcze długo tkwić w tej zorganizowanej obronie, jednak szeregi będą nam się kruszyć, zaraza będzie się podstępnie wkradała w mózgi całych grup, będziemy zdradziecko atakowani od tyłu. Możemy, oczywiście – po herbertowsku – trwać do ostatniego obrońcy, który opuszczając Twierdzę, poniesie w sobie Miasto – on będzie Miasto. Po co jednak czekać na taki kres, skoro mamy w sobie jeszcze tyle sił witalnych, skoro mamy w sobie tyle nowych, chrześcijańskich pędów?! Musimy wyjść poza mury naszej Twierdzy, wynieść święte obrazy, obrzędy i krzyże i ponieść je przez trwającą za murami zawieruchę. Wielu padnie, wielu straci ducha, ale ci, którzy przejdą szlak, pokażą drogę innym. Idea Wielkiego Marszu przez dzisiejszą Europę pojawiła się jednocześnie w kilku środowiskach.

Jestem zbyt małym człowiekiem, aby rościć sobie jakiekolwiek pretensje do jej autorstwa, chciałbym jednak napisać o kilku zasadach, które – jeśli zostaną spełnione – przyniosą wydarzenia niesłychanej wagi.

Po pierwsze – Wielki Marsz, swoistą katolicką Krucjatę Wyzwolenia Europy, mogą zapoczątkować tylko ludzie wielcy duchem, prawdziwi mocarze i wizjonerzy. Wśród Polaków są tacy ludzie, tylko jeszcze ich nie rozpoznaliśmy. Jak możemy ich znaleźć, rozpoznać, zobaczyć?

Tylko przez modlitwę, która będzie zdolna przekonać Pana, aby powierzył Polakom ten niesamowicie wielki zaszczyt i obowiązek. Historia właśnie na nas wskazała, jednak tylko wydarzenia cudowne mogą doprowadzić do tego, że naraz z Częstochowy wyjdzie wielotysięczny tłum wiernych, niosący ze sobą krzyże, feretrony i rycerskie sztandary katolicyzmu. Na jego czele pójdą ludzie o mężnych umysłach i sercach, wizjonerzy i wodzowie. Czas już na was, Rycerze! Zbierzcie nas i ruszajmy! – chciałoby się zawołać. Jestem przekonany, że takie piękne i heroiczne kierownictwo możemy wymodlić.

Po drugie – nie będziemy się zbytnio troszczyć o materialne aspekty Wielkiego Marszu. Tu konieczne jest zaufanie w moc Stwórcy i przesłanie Jezusa Chrystusa. Musimy odrzucić pokusę „wielkiego eventu”, „wydarzenia medialnego”. Ten marsz musi być wielki przez czystość intencji oraz determinację serc i dusz. To nie będzie wydarzenie kreujące celebrytów – to będzie wielki bój, który wskaże kontynentowi prawdziwych odnowicieli.

Po trzecie – determinacja uczestników musi być równie wielka jak tych sprzed wieków, którzy ruszali odbijać Ziemię Świętą. Już najwyższy czas, aby ruszyć na Drogę Jakubową, musimy zdążyć, zanim świeckie władze Hiszpanii stworzą z niej „kulturowy szlak turystyki pieszej”, na którym nie będzie się mówiło o krzyżu i św. Jakubie. Na ten szlak muszą teraz wstąpić Polacy.

Po czwarte – wyobraźcie sobie ten marsz, wstęgę ludzi wijącą się od bram jasnogórskiego klasztoru aż po rogatki miasta. Przemówienie do tych współczesnych rycerzy wygłaszają polscy biskupi, którzy ich błogosławią i posyłają w duchowy bój.

Wyobraźnia i duchowa siła to najbardziej potrzebne cechy tych, którzy zdecydują się zostawić wszystko i ruszyć w ten straceńczy i skazany na wyśmianie i drwiny marsz. Po drodze będą wyszydzani, znajdą się w aresztach „za naruszanie świeckości przestrzeni publicznej”, zostaną zaatakowani przez kolonizujących kontynent muzułmanów, będą pokazywani w mediach jak kiedyś „baba z brodą” na jarmarkach. (Dziś brzmi to cokolwiek znajomo i nie budzi, niestety, egzotycznych skojarzeń).

W każdym kraju, regionie, przez który przejdzie marsz, wzbudzi on jednak prawdziwe poruszenie. Będzie dużo agresji, represji, ale także wielu ludzi przystanie i zastanowi się nad istotą tego zdarzenia. Ludzie, którzy do tego momentu ukrywali swoje przekonania, myśleli, że są wymierającym gatunkiem, nagle zobaczą, że nie są sami. To będzie prawdziwy europejski szok.

Już widzę, jak w kierunku marszu zaczynają płynąć ludzkie strumienie. Zrazu nieśmiało, pojedynczo, a potem coraz bardziej masowo. Ludzie będą maszerować z podniesionymi głowami, a wśród maszerujących słychać będzie coraz więcej europejskich języków...

Jeżeli to ma się wydarzyć w rzeczywistości, to właśnie taki będzie miało przebieg. Z katolickiej Polski wyjdzie ogromny marsz, który pokojowo, w modlitwie i skupieniu przejdzie przez całą Europę, aż dojdzie do relikwii św. Jakuba.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Z Niepokalaną modlili się o dar wiary

2018-12-09 21:58

Kamil Krasowski

Diecezjalna Grupa Modlitewna św. Ojca Pio w Zielonej Górze 8 grudnia zorganizowała „Wieczór z Niepokalaną”. Czuwanie wpisywało się w obchodzoną tego dnia uroczystość Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Maryi Panny.

Karolina Krasowska
Uczestnicy spotkania modlili się za swoje rodziny i o dar wiary dla tych, którzy ją utracili

Spotkanie odbyło się w parafii św. Alberta, a poprowadził je opiekun wspólnoty ks. Krzysztof Hojzer. Uczestnicy sobotniego nabożeństwa modlili się o dar wiary dla tych, którzy ją utracili. – Spotykamy się dzisiejszego wieczoru, żeby prosić Niepokalaną o dar wiary. Matka Najświętsza w sposób niezwykły pokazała nam swoim człowieczeństwem i zawierzeniem Panu Bogu, czym jest wiara i jaką łaską jest wiara, którą daje Bóg. Chcielibyśmy ją dzisiaj poprosić, aby takiej wiary nas nauczyła, ale też ją ofiarowała. Przez Jej Niepokalane Poczęcie, niezwykłą świętość chcemy prosić Boga, aby takiej łaski nam udzielił – powiedział ks. Krzysztof.

Spotkaniu towarzyszyła szczególna modlitwa za rodziny i tych wszystkich, którzy utracili swoją wiarę, a każdy z uczestników nabożeństwa otrzymał Cudowny Medalik oraz błogosławieństwo.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jestem od poczęcia

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem