Reklama

BETEL - Zakupy z sercem - Rahel Kebebe Tshay

Polacy podzieleni ws. dopuszczalności eutanazji

2013-01-10 09:04

lk / Warszawa / KAI

BOŻENA SZTAJNER

W opinii 43% Polaków lekarze powinni spełniać wolę cierpiących, nieuleczalnie chorych, którzy domagają się podania im środków powodujących śmierć. Z poglądem tym nie zgadza się 41% ankietowanych - wynika z najnowszego badania CBOS na temat dopuszczalności eutanazji i uporczywej terapii.

Uporczywa terapia, jak wynika z definicji, dotyczy chorych będących w stanie terminalnym, w przypadku których podejmowanie działań medycznych nie prowadzi do wyleczenia, ale oznacza przedłużanie umierania i wiąże się z dodatkowym cierpieniem. Zaniechanie uporczywej terapii bywa mylone z eutanazją. W niektórych wypadkach trudności może sprawiać rozróżnienie odstąpienia od uporczywej terapii i tzw. biernej eutanazji. Rozstrzygająca dla oceny konkretnej sytuacji jest intencja przerwania leczenia – to, czy jest nią pozbawienie życia czy też przywrócenie naturalnego procesu umierania.

CBOS przypomina, że w omawianych kwestiach wielokrotnie wypowiadał się w swoich dokumentach Kościół katolicki. O ile jednoznacznie potępia on eutanazję traktując ją jako zabójstwo, o tyle rezygnację z uporczywej terapii uznaje za dopuszczalną. Mówi o tym m.in. Katechizm Kościoła Katolickiego. Wiele miejsca poświęcił omawianym kwestiom także papież Jan Paweł II w encyklice "Evangelium vitae".

Reklama

Przy okazji ostatniej wypowiedzi Jerzego Owsiaka, deklarację w sprawie eutanazji wystosował także Zespół Episkopatu Polski ds. Duszpasterstwa Służby Zdrowia. Stojący na jego czele bp Stefan Regmunt oraz ks. Stanisław Warzeszak, krajowy duszpasterz służby zdrowia przypomnieli, że eutanazja bezpośrednia, czyli „działanie lub zaniechanie działania, które samo w sobie lub w zamierzeniu zadaje śmierć, by zlikwidować ból” (Katechizm Kościoła Katolickiego, n. 2277), stanowi zabójstwo i dlatego - niezależnie od stojących za nią motywów - jest moralnie niedopuszczalna.

Według przeprowadzonych przez CBOS badań, z eutanazją kojarzone są przede wszystkim takie sytuacje, w których chory w sposób świadomy wyraża swoją wolę zakończenia życia. Najwięcej respondentów (66%) za eutanazję uznaje: „podanie przez lekarza środków przyspieszających śmierć ciężko i nieuleczalnie choremu, cierpiącemu pacjentowi, jeśli jest w pełni świadomy i sam o to prosi”.

Ponad połowa ankietowanych (56%) uważa, że o eutanazji można mówić wtedy, gdy następuje „odłączenie specjalnej aparatury podtrzymującej funkcje życiowe pacjenta po wypadku, jeśli jest w pełni świadomy i sam o to prosi”. Blisko połowa (46%) za eutanazję skłonna jest uznać wspomagane samobójstwo, a więc „pozostawienie przez lekarza ciężko i nieuleczalnie choremu, cierpiącemu pacjentowi środków umożliwiających jemu samemu bezbolesne zakończenie życia”. Z kolei takie sytuacje, jak: „rezygnacja z chemioterapii w przypadku pacjenta w zaawansowanym, nierokującym poprawy stadium choroby nowotworowej, mającego przerzuty nowotworu do innych narządów oraz rezygnacja z podejmowania zabiegów reanimacyjnych w przypadku zatrzymania krążenia u ciężko i nieuleczalnie chorego pacjenta, u którego stwierdzono nieodwracalne zmiany w funkcjonowaniu wielu organów”, są na ogół trafnie określane przez ankietowanych jako zaniechanie uporczywej terapii (odpowiednio: 52% i 48%).

Najwięcej kontrowersji budzi „odłączenie specjalnej aparatury podtrzymującej funkcje życiowe pacjenta po wypadku, który jest od wielu tygodni nieprzytomny, ma uszkodzony mózg, i wiadomo, że nigdy nie będzie mógł żyć normalnie, jeśli rodzina pacjenta się na to zgadza”. Blisko połowa respondentów (47%) taką sytuację nazywa eutanazją, jednak dość duża grupa (35%) uważa, że w tym przypadku należałoby mówić raczej o zaniechaniu uporczywej terapii.

Oceny moralne większości wymienionych sytuacji są niejednoznaczne. Stosunkowo najmniej kontrowersji budzi zaprzestanie za zgodą rodziny podtrzymywania funkcji życiowych nieprzytomnego pacjenta z uszkodzonym mózgiem: za dopuszczalnie uznaje takie postępowanie 65% badanych. Znacznie więcej wątpliwości budzi już jednak „odłączenie specjalnej aparatury podtrzymującej funkcje życiowe pacjenta po wypadku, jeśli jest w pełni świadomy i sam o to prosi”: tyle samo respondentów dopuszcza takie postępowanie, co je potępia (po 45%).

Ponad połowa ankietowanych (53%) skłonna jest akceptować eutanazję, w jej najbardziej powszechnym rozumieniu, a więc jako „podanie przez lekarza środków przyspieszających śmierć ciężko i nieuleczalnie choremu, cierpiącemu pacjentowi, jeśli jest w pełni świadomy i sam o to prosi”. Liczna jest jednak grupa przeciwników takiego postępowania (39%).

Trzy pozostałe sytuacje nieco częściej budzą sprzeciw niż akceptację.

Pomoc lekarza w samobójstwie pacjenta dopuszcza 43% badanych, a potępia 48%. Na rezygnację z chemioterapii w zaawansowanym, nierokującym poprawy stadium choroby nowotworowej przyzwala 41% ankietowanych, natomiast 47% wyraża sprzeciw. Najczęściej negatywnie oceniana jest „rezygnacja z podejmowania zabiegów reanimacyjnych w przypadku zatrzymania krążenia u ciężko i nieuleczalnie chorego pacjenta, u którego stwierdzono nieodwracalne zmiany w funkcjonowaniu wielu organów”: krytycznie ocenia takie postępowanie 51% badanych, a dopuszcza je 37%.

Opinie o dopuszczalności opisanych wyżej zachowań dotyczących osób nieuleczalnie chorych, bliskich śmierci, cierpiących pokazują, że oceny moralne zaniechania uporczywej terapii i eutanazji stosunkowo niewiele się od siebie różnią. Co więcej, sytuacje, które najczęściej przez samych respondentów są definiowane jako zaniechanie uporczywej terapii, budzą relatywnie największy sprzeciw społeczny. Prowadzi to do dość zaskakującego wniosku, że określenie "zaniechanie uporczywej terapii" może być obarczone nie mniejszym negatywnym ładunkiem emocjonalnym niż termin "eutanazja".

Respondenci zostali ponadto - niezależnie od rozstrzyganych wcześniej kwestii definicyjnych - poproszeni o wyrażenie swojego ogólnego stosunku do rezygnacji z uporczywej terapii (tu określonej ogólnie jako rezygnacja z leczenia, gdy wiadomo, że będzie ono nieskuteczne, a przysporzy choremu cierpienia i będzie przedłużać jego umieranie) oraz do eutanazji (spełnienie przez lekarza woli cierpiących, nieuleczalnie chorych, którzy domagają się podania im środków powodujących śmierć). W obu kwestiach opinie Polaków są podzielone.

Blisko połowa badanych (48%) uważa, że w przypadku osoby nieuleczalnie chorej, umierającej powinno się zrezygnować z leczenia w sytuacji, kiedy wiadomo, że nie przyniesie ono efektu, a będzie wzmagać cierpienie chorego i przedłużać jego umieranie. Przeciwnego zdania jest 38% respondentów.

Jeszcze większe kontrowersje wywołuje kwestia dopuszczalności eutanazji. W opinii 43% badanych lekarze powinni spełniać wolę cierpiących, nieuleczalnie chorych, którzy domagają się podania im środków powodujących śmierć. Z poglądem tym nie zgadza się 41% ankietowanych.

Jak wskazuje CBOS, opinie o dopuszczalności eutanazji i zaniechania uporczywej terapii różnicuje orientacja światopoglądowa badanych, wyznaczona przede wszystkim przez religijność.

Chociaż, jak wspomniano, Kościół katolicki wyraźnie odróżnia rezygnację z uporczywej terapii od eutanazji, zupełnie odmiennie wartościując je moralnie, jego stanowisko nie znajduje odzwierciedlenia w opiniach osób religijnych - czytamy w komunikacie CBOS. Respondenci biorący udział w praktykach religijnych przynajmniej raz w tygodniu wyraźnie częściej niż pozostali potępiają zarówno eutanazję (54%), jak i – dopuszczalne w świetle nauki Kościoła – wycofanie się z uporczywej terapii (47%).

CBOS zbadał także opinie Polaków o tzw. testamencie życia, a więc o możliwości podpisania oświadczenia, w którym człowiek deklaruje, że w przypadku trwałej utraty świadomości nie chce, aby stosowano wobec niego działania podtrzymujące życie. Większość badanych (60%) opowiada się za jego wprowadzeniem do polskiego prawa.

Na podpisanie takiego oświadczenia zgodziłoby się – według uzyskanych deklaracji – 51% badanych.

Na podpisanie testamentu życia zgodziłaby się większość osób uczestniczących w praktykach religijnych rzadziej niż raz w tygodniu lub w ogóle niebiorących w nich udziału (od 58% wśród praktykujących 1-2 razy w miesiącu do 65% wśród niepraktykujących). Nie zdecydowałaby się na to przeważająca część osób praktykujących co najmniej raz w tygodniu (48%).

Badanie CBOS przeprowadzono w dniach 8-17 listopada 2012 r. na 952-osobowej próbie losowej dorosłych Polaków.

Tagi:
Ewangelia

Mową Boga są wydarzenia

2018-10-31 08:28

O. Stanisław Jarosz OSPPE
Niedziela Ogólnopolska 44/2018, str. 33

Graziako
Hubert Robert, fragment obrazu „Pejzaż z wodospadem” (XIX wiek)

Które jest pierwsze przykazanie? Sam miałem błędną odpowiedź przez długi czas. Właściwa brzmi: „Szema – Słuchaj”. Czego słuchamy? Tego, co Bóg chce nam powiedzieć? Mową Boga są wydarzenia. Dzieło stworzenia, wszechświat, nasza historia, nasze życie. Ale by móc właściwie odczytać historię naszych wydarzeń, trzeba mieć klucz. Trzeba znać właściwy alfabet, mieć program jak w komputerze, który rzuci światło na wydarzenia naszej historii. Dlatego trzeba znać Biblię, Pismo Święte. Historia biblijna jest narzędziem do rozpoznania i zinterpretowania faktów naszego życia. W przeciwnym razie będziemy ulegać diabelskiej pokusie, aby oskarżać Boga za trudne i bolesne wydarzenia naszego życia.

Powody są co najmniej dwa. Pierwszy – nastał czas, kiedy Bóg przemówił ludzkim głosem, przez Jezusa Chrystusa. Trzeba więc znać Jego Ewangelię. Drugi to ten, że pierwsze przykazanie brzmi: „Słuchaj, Izraelu”. Słowo Izrael jest nazwą własną narodu wybranego. Ale tym narodem wybranym przez Boga dziś jesteśmy również my, obecni w niedzielę na Mszy św. Przecież tych dzisiejszych czytań mszalnych słuchamy my, katolicy, a nie żydzi.

Słowo Izrael etymologicznie znaczy: „Silny Bogiem”. Pierwsze przykazanie brzmi więc: „Słuchaj, silny Bogiem. Pan Bóg nasz jest jedynym Panem”. Czy na pewno? Czemu i komu kłania się świat? Czy w Bogu szuka rozwiązań, przekonany, że Bóg jest w stanie zapanować nad sprawami, z którymi my sami nie możemy sobie poradzić? Pierwszym środkiem, który wydaje się, że jest najważniejszy, by jakoś ogarnąć życie, zapanować nad sytuacją, są pieniądze. Następnie – władza i układy. A może coś innego, o czym mówią ludzie: „Najważniejsze jest zdrowie”.

Pierwsze przykazanie brzmi: „Będziesz miłował Pana, Boga swego, całym swoim sercem, całą swoją duszą, całym swoim umysłem i całą swoją mocą”. Niestety, ja tego nie potrafię, przykro mi. Ty dajesz radę tak kochać? Gdyby ludzie miłowali Pana Boga całym swoim czasem, święciliby niedzielę! Kochać Boga wszystkimi pieniędzmi. To bogaty młodzieniec odszedł, kiedy Jezus mu zaproponował: kochaj Boga całym swoim majątkiem – sprzedaj wszystko. Kochasz bliźniego jak siebie samego? To daj mu swoje pieniądze (por. Mt 19, 16-22).

Jezus to przykazanie wypełnił, stając się arcykapłanem – jak mówi drugie czytanie. Całym sercem ukochał Boga i pozwolił włócznią przebić swoje serce. Całym umysłem – i pozwolił głowę ukoronować cierniem. Ukochał całą swoją mocą, ponieważ unieruchomił się przybity do krzyża. Całą swoją duszą, ponieważ oddał ją Ojcu, umierając na krzyżu (por. Łk 23, 46). Przez pragnienie i wiarę, mocą Ducha Świętego, który został nam dany, jest to możliwe. Ewangelia daje mam obietnicę: „Będziesz miłował...”. Bóg to sprawi, Jezus w Tobie będzie kochał.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Moje pismo Tęcza - 7/8 2018

Podpisz apel do Trybunału ws. ochrony życia dzieci

2018-11-16 08:03

Artur Stelmasiak

Fundacja Życie i Rodzina jest zaniepokojona postawą Julii Przyłębskiej, prezes Trybunału Konstytucyjnego, która od ponad roku nie potrafi wyznaczyć rozprawy ws. niekonstytucyjności aborcji eugenicznej. W internecie każdy może się pod pisać pod apelem mobilizującym panią prezes, by wreszcie Trybunał mógł zająć się tak ważną sprawą ochrony życia nienaradzonych dzieci.

Artur Stelmasiak

Petycję można podpisać tu: Zobacz

Treść petycji

Pani Prezes!

Jak sama Pani powiedziała, wniosek dotyczący życia nienarodzonych dzieci skazywanych na śmierć w polskich szpitalach ma „szczególny charakter”. Obiecała Pani również zająć się nim „bez zbędnej zwłoki”. Jak zatem mam rozumieć ponad roczną bezczynność Pani i instytucji, którą Pani zawiaduje?

To niedopuszczalne, żeby tak podstawowe sprawy, jak ochrona życia małych Polaków, były spychane na dalszy plan. Milczenie Trybunału jest w praktyce cichą zgodą na taki stan rzeczy, w którym zbrodnie aborterów są legalne, a oni sami bezkarni.

Niezgodność aborcji eugenicznej z Konstytucją RP jest oczywista – jasno wskazuje na to art. 30, czy art. 38 tego dokumentu. Selekcja ludzi na lepszych i gorszych przywołuje na myśl najgorsze praktyki niemieckich nazistów, które w ubiegłym wieku doprowadziły do milionów ludzkich dramatów. Jakim prawem podobne zjawisko znajduje uzasadnienie w wolnej Polsce?

Domagam się, aby niezwłocznie podjęła Pani stosowne kroki dla zapewnienia bezpieczeństwa życia najsłabszym i najbardziej bezbronnym dzieciom. Trybunał Konstytucyjny jest instytucją, która ma służyć obywatelom – wszystkim, a nie tylko tym, którzy mogą głośno upomnieć się o swoje prawa.

Uzasadnienie:

27 października 2017 r. do Trybunału Konstytucyjnego trafił wniosek o stwierdzenie niekonstytucyjności tzw. przesłanki eugenicznej, dopuszczającej aborcję ze względu na podejrzenie upośledzenia lub nieuleczalnej choroby zagrażającej życiu nienarodzonego dziecka. Dokument autorstwa posła Bartłomieja Wróblewskiego poparło wówczas 107 posłów z różnych ugrupowań, czyli dwa razy więcej niż jest to wymagane.

Prezes Trybunału Konstytucyjnego Julia Przyłębska pomimo publicznych zapewnień o podjęciu prac „bez nieuzasadnionej zwłoki” i o „szczególnym charakterze” wniosku – przez ponad rok nie zadziałała w tej sprawie. Z uwagi na fakt, iż Trybunał Konstytucyjny nie jest zobligowany do zajęcia się wnioskiem w konkretnych ramach czasowych, uratowanie dzieci zabijanych za podejrzenie o upośledzenie lub chorobę jest zależne od zwykłej ludzkiej wrażliwości.

Przez cały ten rok obojętności Trybunału na kaźń dzieci, sędziowie mieli czas, by zająć się takimi problemami jak składki na ubezpieczenia społeczne, czy gry hazardowe. Niepełnosprawne maluchy muszą poczekać na swoją kolej – oczywiście te, które zdążą.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Zmarła s. Cecylia Maria Roszak - najstarsza zakonnica na świecie

2018-11-16 20:44

KAI

W Krakowie zmarła najstarsza siostra zakonna na świecie - Matka Cecylia Maria Roszak z klasztoru sióstr dominikanek "Na Gródku". 25 marca tego roku obchodziła 110. urodziny.

dominikanie.pl

Matka Cecylia Maria Roszak pochodziła z Wielkopolski. Urodziła się 25 marca 1908 roku we wsi Kiełczewo koło Kościana. Skończyła Państwową Szkołę Handlową i Przemysłową Żeńską w Poznaniu. W 1929 r. wstąpiła do klasztoru dominikanek na Gródku w Krakowie. Po obłóczynach przyjęła zakonne imię Cecylia. W 1934 roku złożyła śluby wieczyste.

W 1938 roku z grupą mniszek udała się do Wilna, gdzie dominikanki chciały założyć nowy klasztor w Kolonii Wileńskiej. To nie było łatwe. Siostry pracowały na pięciohektarowym gospodarstwie, oddalonym od miasta. Mieszkały w drewnianym domu z niewielka kaplicą. Tam zastała je wojna. Przez pierwsze dwa lata Wileńszczyzna była pod okupacją sowiecką, a po ataku Niemiec na Związek Sowiecki znalazła się pod panowaniem hitlerowców.

W trakcie okupacji niemieckiej siostry pomagały okolicznej ludności, a także ukrywały kilkunastoosobową grupę Żydów. Wśród ukrywanych byli m.in.: Aba Kowner, Arie Wilner, Chaja Grosman, Edek Boraks, Chuma Godot i Izrael Nagel, późniejsi działacze ruchu oporu w getcie wileńskim i warszawskim. W 1943 roku Niemcy aresztowali przełożoną, a klasztor zamknęli.

W 1944 roku s. Cecylia została przeoryszą, a po wojnie, w ramach repatriacji, przyjechała wraz z dwiema siostrami do Krakowa. Dominikanki przebywały wówczas w klasztorze klarysek, wyrzucone z macierzystego klasztoru podczas II wojny światowej.

W 1946 roku s. Cecylia została przełożoną wspólnoty. Rok później mniszki powróciły do klasztoru "Na Gródku". W swoim długim życiu s. Cecylia kilka razy była wybierana jako przełożona lub subprzeorysza. Poza tym była furtianką, organistką i kantorką.

W 2009 r. Instytut Yad Vashem z Jerozolimy przyznał 101-letniej wówczas matce Cecylii tytuł Sprawiedliwego Wśród Narodów Świata.

Jeszcze kilka lat temu, po operacji biodra i kolan, uczestniczyła we wspólnych modlitwach sióstr. Imponowała żywotnością, młodzieńczością ducha i poczuciem humoru. Była zawsze zainteresowana sprawami bieżącymi, życiem Kościoła i świata. Posługując się chodzikiem, odwiedzała chore mniszki. Nieustannie modliła się na różańcu w intencjach, które napływają do klasztoru od różnych osób.

Kilka lat temu swoim współsiostrom powiedziała: "Życie jest piękne, ale krótkie".

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Kalendarz pielgrzyma 2019

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem