Reklama

A może by tak rzucić wszystko i ... iść na pielgrzymkę do Santiago de Compostela?

2018-07-10 14:12

Rozmawiała Paulina Godlewska / Warszawa (KAI)

– Chciałbym pokazać ludziom, że można zostawić swoje wygodne, poukładane życie, wyjść ze swojej strefy komfortu i wybrać się chociażby w taką drogę, jak my – mówi KAI Adam Ołowski, który wraz z narzeczoną Agatą Ładą zostawili dobrą pracę i wyruszyli na pieszą pielgrzymkę do Santiago de Compostela. Z Częstochowy do katedry św. Jakuba w Hiszpanii chcą dotrzeć w październiku. Do pokonania pieszo mają 2200 km.

Adam Ołowski: – W zeszłym roku byłem u znajomej, która pokazała mi zdjęcia z Santiago de Compostela. To był moment. Poczułem nagle potrzebę, żeby tam pójść i w tamtej chwili podjąłem taką decyzję. Zadzwoniłem wtedy do Agaty i zapytałem, czy ze mną pójdzie. To było w listopadzie. Od tamtej pory zaczęliśmy się do tego przygotowywać – szukać informacji o trasach św. Jakuba, czytać blogi poświęcone pielgrzymkom.

Agata Łada:– Kiedy zadzwonił do mnie Adam, z propozycją żeby wyruszyć w drogę do Santiago obudził się we mnie duch pielgrzyma. Rozmawialiśmy wtedy wiele razy na temat tego, że mamy nudne życie, bo byliśmy pochłonięci pracą. Kiedy usłyszałam o takiej przygodzie, to nie miałam wątpliwości. Te pół roku, zanim wyruszyliśmy, to był dla mnie czas m.in. przygotowania mentalnego do tego wydarzenia.

- Jak na ten pomysł zareagowali wasi bliscy? To przecież daleka i bardzo długa pielgrzymka.

AO: – Początkowo rodzina i znajomi bardzo sceptycznie podchodzili do tego pomysłu. I nie chodziło wcale o to, że to daleko. Nie mogli po prostu zrozumieć dlaczego zostawiamy pracę, którą oboje lubiliśmy, żeby ruszyć na pielgrzymkę. A pracę mieliśmy bardzo dobrą zarówno pod względem finansowym, jak i zajmowanych stanowisk. Ja byłem managerem sprzedaży, a Agata pracowała jako instrumentariuszka asystująca przy operacjach kardiochirurgicznych. Ze swojej pracy zrezygnowałem już w kwietniu, a Agata pracowała do końca czerwca.

- Jak przygotowywaliście się do tak długiej trasy?

AO: – Już na początku kwietnia, kupiliśmy sobie plecaki. Zaczęliśmy chodzić z nimi do Parku Kampinoskiego, żeby przygotować się fizycznie do drogi z obciążeniem. Szukaliśmy też wtedy informacji, co może przydać się w drodze i gromadziliśmy potrzebny sprzęt.
Przygotowywaliśmy się też duchowo. Przed wyjściem pojechaliśmy do Białegostoku na rekolekcje dla narzeczonych, które bardzo dużo nam dały.

- To pierwsza pielgrzymka, na którą idziecie razem?

AO: – Poznaliśmy się właśnie na pielgrzymce! Dwa lata temu szliśmy w jednej grupie pielgrzymkowej z Ostrowi Mazowieckiej na Jasną Górę. Ja byłem po drugi raz, Agata po raz czwarty. Tam się spotkaliśmy. Okazało się, że mamy podobne podejście do życia i te same wartości. W przyszłym roku w sierpniu bierzemy ślub.

AŁ: – Wcześniej chodziliśmy z Adamem do szkół średnich w jednym mieście, pewnie mijaliśmy się wiele razy, ale wtedy nie znaliśmy się osobiście. Na pielgrzymce dwa lata temu, to też nie była miłość od pierwszego wejrzenia. Właściwie to początkowo Adam bardzo mnie ... denerwował. Był jednak wytrwały, dużo godzin spędziliśmy na długich rozmowach. Jak już wspomniał, za rok staniemy przed ołtarzem.

- Gdzie zatrzymujecie się na noclegi?

AO: – Każdego dnia jest inaczej. Raz nocowaliśmy u kobiety, która zaoferowała nam miejsce u siebie, innym razem w schronisku młodzieżowym dostaliśmy pokój i jedzenie zupełnie za darmo. Z kolei kiedy dotarliśmy do parafii w Zdzieszowicach na plebanię zaprosił nas ksiądz proboszcz.

- Jeśli chodzi o prowiant, to zaopatrujemy się w niego na bieżąco. Jak pielgrzymi - staramy się żyć skromnie. Kiedy w drodze brakuje nam wody, to zachodzimy do domów i uzupełniamy bukłaki. Nikt nie odmówił nam pomocy. Ludziom, których spotykamy, aż trudno uwierzyć ze idziemy do Hiszpanii.

- Na stronie na facebooku „Duch w ruch” opisujecie waszą drogę i to, z jaką serdecznością podchodzą do was ludzie, których spotykacie.

AO: – Od początku wiedziałem, że z naszej pielgrzymki chce zrobić relację, ale zastanawiałem się w jakiej miałoby to być formie. Ostatecznie powstała strona na facebooku „Duch w ruch”, gdzie wrzucam posty z przebiegu naszej drogi. Zawsze przed napisaniem posta proszę Ducha Świętego o pomoc.
Chciałbym pokazać ludziom, że można zostawić swoje wygodne, poukładane życie, wyjść ze swojej strefy komfortu i wybrać się chociażby w taką drogę, jak my. Pokazać również, że zostawiając te przyziemne rzeczy, można czerpać naprawdę przeogromną duchową siłę.

- Na razie jesteście jeszcze w Polsce, gdzie pielgrzymi z reguły traktowani są z wielką serdecznością. Nie macie obaw przed tym, jak to będzie zagranicą?

AO: – Obawa jest m.in. o to, jak na Zachodzie Europy będą reagowali na pielgrzymów z różańcem w rękach. Staram się jednak nie myśleć o tym, tylko zaufać Bogu, że nas poprowadzi.

AŁ: – To będzie zupełnie inna droga, bo właśnie w Polsce pielgrzym to osoba, którą wita się wszędzie z otwartymi ramionami. Myślę, że najtrudniejszym krajem do pielgrzymowania będzie Francja.

- Ile pokonacie kilometrów?

AO: – Jeśli prześledzimy szlak św. Jakuba z Warszawy do Santiago to przejście całości zajęłoby nam 4 miesiące, a drogę mogliśmy zaplanować tylko na 3. Trasę z Pragi do francuskiego miasta Le Puy prawdopodobnie częściowo przejedziemy „na stopa”. Po drodze zahaczymy o Pilzno, Monachium, Zurich, Brno, Genewę i Lyon.

AŁ: – To właśnie z Le Puy w X w. odbyła się prawdopodobnie pierwsza pielgrzymka do Santiago de Compostela. Myślę, że pieszo przejdziemy łącznie ok. 2200 km.

- W jakiej intencji pielgrzymujecie?

- AO: Podczas tej pielgrzymki chcemy między innymi duchowo umocnić nasz związek. Modlimy się również w intencjach naszych bliskich, czy osób, które spotykamy. Ja w drodze chciałbym się też wyciszyć. Wiem, że moje życie dotychczasowe nie było idealne i podczas tej pielgrzymki chciałbym to oddać Bogu.

AŁ: – Mam wiele osobistych intencji, ale pielgrzymuję też za nasze przyszłe małżeństwo. Modlę się również w intencjach, które powierzyli mi bliscy.

- Czy po tych kilku dniach wędrówki pojawił się już pierwszy kryzys, czy wręcz przeciwnie – więcej energii i motywacji?

AO: – Kryzys pojawił się już pierwszego dnia. Pomyliłem się przy wyznaczaniu trasy. Po 30 km marszu nie zatrzymaliśmy się we wiosce, którą mijaliśmy, tylko poszliśmy dalej ... i musieliśmy przejść kolejne 10 km zanim wyszliśmy z lasu i dotarliśmy do kolejnej miejscowości, w której mogliśmy przenocować. To była pierwsza próba, którą przezwyciężyliśmy.

AŁ: – Nieraz uczestniczyłam już w pielgrzymce więc wiem, jak wygląda życie w drodze. Najtrudniejsze dla mnie jest fizyczne zmęczenie. Ale te przyziemne rzeczy są błahe. Pielgrzymowanie daje mi naprawdę wielką, wielką radość.

- Kiedy chcecie dotrzeć do Santiago de Compostela?

AO: – Naszą pielgrzymkę planujemy zakończyć mniej więcej w połowie października. Wtedy z Agatą rozpoczynamy kolejny semestr na studiach.

- Dziękuję bardzo za rozmowę i życzę szerokiej drogi!

AO, AŁ: – Dziękujemy.

Tagi:
pielgrzymka Santiago de Compostela

Rodzinne pielgrzymowanie

2018-09-19 10:33

Ilona Gomula
Edycja łódzka 38/2018, str. I

Wszystkie rodziny powinny się solidarnie wspierać oraz ciągle motywować do tego, aby szukać Boga i pozwolić Mu z ufnością siebie prowadzić

Ilona Gomula
Pątnicy z Moszczenicy

Z takim oto postanowieniem moszczenicka pielgrzymka rodzin wyruszyła na kolejny już – 3-dniowy – pielgrzymkowy szlak. Tym razem do Sokółki, Augustowa i Wilna. Pierwszym etapem wyprawy była Święta Woda – Sanktuarium Matki Bożej Bolesnej i Góra Krzyży. Następnie pielgrzymi dotarli do Sokółki. Tam w kościele pw. św. Antoniego Padewskiego, gdzie dokonał się cud eucharystyczny przemiany hostii w Ciało Chrystusa, uczestniczyli we Mszy św. Potem droga poprowadziła do Augustowa, aby stamtąd wczesnym rankiem wyruszyć do Wilna i Trok.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Rusza Akcja „Czary mary okulary”

2018-09-18 08:44

Rusza Akcja „Czary mary okulary” organizowana przez Fundację Pomocy Humanitarnej „Redemptoris Missio”. Akcja jest zbiórką okularów, które trafią na misje.

Okulary mogą być zarówno używane jak i nowe, najlepiej by były to okulary do czytania. Większość ludzi z krajów Globalnego Południa nigdy nie miała styczności z lekarzem okulistą. Z pogarszającym się wzrokiem nikt do lekarza nie chodzi, ponieważ nawet jeśli udałoby się ustalić wadę wzroku – pacjentów nie byłoby stać na zakup odpowiednich okularów. Dla miejscowych to naturalne, że z wiekiem widzą coraz gorzej. Muszą zaniechać pracy (jak np. szycie) z której do tej pory utrzymywali swoje rodziny.

W Afryce koszt zakupu jednej pary okularów jest bardzo wysoki. A w Republice Centralnej Afryki sklep optyczny znajduje się tylko w stolicy. Trudno nawet określić ile wynosi średnia pensja w tym rejonie, ponieważ miejscowa ludność utrzymuje się z pracy na roli, a kilkanaście euro jest dla nich kwotą niebotyczną. Okulary przysłane z Polski mogłyby pomóc wielu ludziom.

Z wiekiem starsi ludzie widzą coraz słabiej, ale uczą się z tym żyć nie wiedząc nawet, że kiedyś mogą zobaczyć przedmioty, którymi się posługują. Nie widzieć i nagle zobaczyć to dla miejscowych jak czary – stąd nazwa Akcji.

Okulary zostaną zbadane (ustalenie mocy), opisane, zabezpieczone, spakowane do paczek, paczki zostaną obszyte płótnem przez wolontariuszy Fundacji i posłane do misje. Akcja potrwa do 15 października. Wtedy to no Republiki Centralnej Afryki wyruszą wolontariusze Fundacji, którzy planują zabrać ze sobą część zebranych okularów. Od 2004 roku państwo to pogrążone jest w nieustającej wojnie domowej. Działania wojenne prowadzone na terenie całego kraju sukcesywnie prowadziły do upadku politycznego i gospodarczego. W chwili obecnej według ostatnich raportów ONZ Republika Środkowoafrykańska zajmuje ostatnie 188 miejsce w klasyfikacji rozwoju społecznego i klasyfikowana jest jako państwo upadłe.

Misjonarze, z którymi od lat współpracuje Fundacja Pomocy Humanitarnej „Redemptoris Missio” relacjonują o skrajnie trudnej sytuacji mieszkańców, ubóstwie, braku opieki medycznej, rozpadzie szkolnictwa oraz nieustannych napadach rebeliantów. Niełatwą sytuację miejscowej ludności dodatkowo komplikuje fakt występowania na tym terenie filarioz, a w szczególności ślepoty rzecznej. Eliminacja tej choroby jest procesem długotrwałym i wymaga od kilku do kilkunastu lat masowego podawania leków wszystkim mieszkańcom żyjącym w zagrożonych terenach.

Założeniem projektu jest zorganizowanie wyprawy pilotażowej celem rozeznania się w rzeczywistej sytuacji w i stworzenia podwalin pod wprowadzenie stałej profilaktyki przeciwko filariozie, co w dłuższym okresie doprowadzi do spadku liczby zachorowań. Wyprawa została zaplanowana na drugą połowę października 2018 roku (najlepsza pora ze względu na zakończenie się pory deszczowej), weźmie w niej udział między innymi poznańska okulistka - prof. Krystyna Pecold. Pani Profesor nie tylko planuje przebadanie osób niewidomych z powodu ślepoty rzecznej, ale również badanie przesiewowe dzieci uczęszczających do szkoły podstawowej przy misji oraz mieszkańców okolicznych wiosek. Tym, u których zostanie stwierdzona wada wzroku zostaną podarowane okulary z Akcji „Czary mary okulary”

Wszyscy, którzy chcieliby aby ich okulary służyły potrzebującym mogą je wysłać na adres Fundacji. Akcja potrwa do połowy października. „Redemptoris Missio” ul. Junikowska 48 60-163 Poznań

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jestem od poczęcia

W blasku Jezusa Eucharystycznego

2018-09-20 15:32

Beata Pieczykura

„Modlitwa zgiętych kolan”, parafia pw. Zesłania Ducha Świętego w Lindowie

Beata Pieczykura

W „Modlitwę zgiętych kolan” zainicjowaną przez abp. Wacława Depo wpisuje się cotygodniowa adoracja Jezusa Eucharystycznego w parafii pw. Zesłania Ducha Świętego w Lindowie. Od stycznia 2018 r. w każdy wtorek o godz. 19 wierni proszą na modlitwie o uzdrowienie relacji rodzinnych, a od kilku tygodni również o nowe powołania kapłańskie i zakonne. Na zakończenie godzinnej adoracji proboszcz ks. Jacek Marciniec udziela każdemu indywidualnego błogosławieństwa Najświętszym Sakramentem.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem