Reklama

Zabawa: za trzy tygodnie otwarcie Miasteczka Modlitewnego

2018-07-07 19:34

eb / Zabawa (KAI)

Grażyna Kania
Sanktuarium bł. Karoliny w Zabawie

Miasteczko Modlitewne powstanie przy sanktuarium bł. Karoliny w Zabawie koło Tarnowa. Młodzi rozbiją tam namioty. Będą się wspólnie modlić i integrować. Trwają zapisy na jedną z największych modlitewnych inicjatyw Katolickiego Stowarzyszeni Młodzieży. Miasteczko modlitewne będzie otwarte od 27 lipca do 2 sierpnia.

Tegorocznemu ogólnopolskiemu spotkaniu towarzyszy hasło "Ducha masz? Chcesz?

„Jest to zaproszenie skierowane do młodych, aby przez siedem dni trwania szkoły modlitwy u bł. Karoliny poznać, otworzyć się oraz doświadczyć Ducha Świętego” – podkreśla Magdalena Nowak, burmistrz Miasteczka Modlitewnego.

Podczas rekolekcji zaplanowano dyskusje, spotkania w grupach, rozmowy z zaproszonymi gośćmi, czuwania modlitewne, koncerty zespołów, zabawy prowadzone przez wodzirejów.

Reklama

Młodzież nie tylko będzie uczestniczyć, ale przede wszystkim tworzyć klimat spotkania poprzez pobyt w miasteczku namiotowym, przygotowywanie wspólnych posiłków, działania i życia we wspólnocie.

Podobnie jak w ubiegłym roku, uczestnicy nocować będą w namiotach rozłożonych na terenie przy sanktuarium bł. Karoliny w Zabawie, albo w szkole.

Zapisy na Miasteczko Modlitewne trwają do 20 lipca. Koszt udziału wynosi 180 złotych. Zgłoszenia przez formularz http:// tnij.at/273004 . Szczegółowe informacje znajdują się na stronie http://miasteczkomodlitewne.pl/

Miasteczko Modlitewne jest ogólnopolską inicjatywą KSM-u, która po raz pierwszy odbyła się w 2010 roku. Jej zalążkiem była dziewięciodniowa nowenna do błogosławionej Karoliny.

Karolina Kózkówna urodziła się 2 sierpnia 1898 r. w wielodzietnej rodzinie w podtarnowskiej wsi Wał-Ruda. Mimo młodego wieku i braku specjalistycznego wykształcenia prowadziła bardzo aktywne działania na rzecz społeczności lokalnej. Była animatorką i liderką życia religijnego.

Należała do stowarzyszeń religijnych, angażowała się w tworzenie i formowanie nowej wspólnoty parafialnej powstałej z połączenia dwóch miejscowości, gdy została utworzona nowa parafia w Zabawie. Uczyła katechizmu dzieci z wioski, organizowała dla nich zajęcia, przygotowywała do przyjęcia Komunii św. chorych współmieszkańców. Pomagała w prowadzeniu prywatnej biblioteki wujowi Franciszkowi Borzęckiemu, umożliwiała dorosłym dostęp do literatury religijnej.

Wrażliwa na potrzeby chorych i biednych, odwiedzała ich w domach i wspierała w potrzebach. Była przykładem pracowitości i uczciwości oraz poczucia odpowiedzialności za rodzinę. Swoją postawą zdobyła powszechne uznanie i szacunek wśród współmieszkańców, którzy mówili, że jest „pierwszą duszą do nieba”. Zginęła heroicznie, broniąc swej godności i honoru 18 listopada 1914 r., gdy została zaatakowana przez carskiego żołnierza, który w bestialski sposób ją zamordował.

Jan Paweł II beatyfikował Karolinę Kózkównę 10 czerwca 1987 r. w Tarnowie.

Tagi:
młodzi

Praktyki religijne młodzieży

2018-09-19 10:25

Ks. Krzysztof Pawlina
Niedziela Ogólnopolska 38/2018, str. 34

Opinie o polskiej młodzieży są dziś podzielone. Zresztą sami młodzi ludzie nie bardzo wiedzą, jacy są. Oko socjologa pozwala jednak dostrzec pewne zmiany, które zachodzą wśród młodego pokolenia.
Podstawą do naszkicowania portretu polskiej młodzieży jest badanie, które pod koniec 2016 r. przeprowadziła Fundacja Centrum Badań Opinii Społecznej w 82 dziennych szkołach ponadgimnazjalnych

EdNurg/fotolia.com

Przyznanie się do wiary nie zawsze jest łatwe. Tym bardziej dla ludzi młodych. Niemniej jednak łatwiej się przyznać do wiary niż ją praktykować. Ale „wiara bez uczynków martwą jest” – przypomina św. Paweł. Co się dzieje z młodą generacją Polaków w kwestii praktykowania wiary?

Od połowy lat 90. XX wieku obserwuje się stopniowy spadek poziomu uczestnictwa młodzieży w Mszach św., nabożeństwach i innego rodzaju wydarzeniach religijnych. Obecnie co najmniej raz w tygodniu uczestniczy w nich 40 proc. badanych uczniów. 20 lat temu było to 62 proc. W praktykach religijnych nigdy nie bierze udziału 29 proc. młodych ludzi, a 21 proc. robi to kilka razy w roku.

Zasadniczo istnieje wyraźny związek między deklarowaną postawą wobec wiary a udziałem w praktykach religijnych. Osoby praktykujące określają się też częściej jako wierzące. Pojawiło się jednak pewne zjawisko, które można nazwać „wiarą bez praktyki”. Chodzi tu o osoby, które deklarują się jako głęboko wierzące, a nie uczestniczą w praktykach religijnych (10 proc.).

Kolejną nowością, którą ukazują badania, jest fakt spadku religijności dziewcząt. One zawsze odznaczały się większą gorliwością zarówno w autodeklaracji wiary, jak i w praktykach. Obecnie brak zaangażowania w praktyki religijne deklaruje 28 proc. dziewcząt, w 2013 r. było to 19 proc.

Pewne zmiany religijności zachodzą również w przypadku młodzieży mieszkającej w większych miastach i na wsi. Młodzi z większych aglomeracji częściej określają się jako niewierzący, natomiast młodzież żyjąca na wsi coraz częściej zaniedbuje praktyki religijne. W ciągu ostatnich 3 lat odsetek osób nigdy w nich nieuczestniczących wzrósł na wsi z 17 proc. do 24 proc.

Obecnie na lekcje religii uczęszcza 75 proc. uczniów ostatnich klas ponadgimnazjalnych. To niemało, choć poziom ten jest niższy niż w 2013 r. (89 proc.), różnica wynosi więc 14 punktów procentowych. Największy spadek odsetka uczniów uczestniczących w lekcjach religii odnotowano w liceach ogólnokształcących – 17 punktów procentowych w stosunku do 2013 r. Lepsza sytuacja jest w technikach, gdzie spadek ten wynosi 13 punktów procentowych. Poziom uczestnictwa w lekcjach religii ściśle wiąże się z miejscem zamieszkania. Młodzi mieszkający na wsi chodzą na religię niemal powszechnie (85 proc.). Współczynnik ten obniża się natomiast wraz z wielkością miasta i spada do wartości poniżej 50 proc. w największych ośrodkach. Dwie piąte młodzieży (40 proc.) uważa, że lekcje religii są ciekawe, i deklaruje, że chodzi na nie z ochotą. Opinię krytyczną – że lekcje religii są nudne i nic ważnego się na nich nie dzieje – podziela co piąty uczeń (22 proc.). Pozostali (38 proc.) uważają, że lekcje religii niczym się nie wyróżniają – „są jak każda inna lekcja”.

W omówieniu religijności młodego pokolenia Polaków warto wziąć pod uwagę jeszcze jedno zjawisko. Dotyczy ono rodziców. Zmniejsza się bowiem odsetek młodzieży deklarującej, że rodzice wymagają od niej chodzenia do kościoła. Zmiany na tym polu są poważne. W porównaniu z 2013 r. zmniejszył się on o 9 punktów procentowych, z 2008 r. – o 18 punktów procentowych, a z 1998 – aż o 22 punkty procentowe.

W kwestiach wiary i praktyk religijnych coś się zatem zmienia nie tylko w samej młodzieży, lecz także w jej domach. Być może zmieniają się postawy i poglądy rodziców albo też rodzice stawiają swoim dzieciom coraz mniejsze wymagania w kwestii wiary.

Odwiedźmy zatem rodziny badanej młodzieży i posłuchajmy, co mówią o swoim domu i szkole. O tych sprawach – w kolejnym odcinku.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Trzeba, aby kard. Hlond wyszedł z cienia historii

2018-09-19 21:17

Ks. Mariusz Frukacz

Magda Nowak/Niedziela
Łukasz Kobiela, autor albumu i Bartosz Kapuściak

„August Hlond 1881–1948”, to temat spotkania, które odbyło się 19 września w auli redakcji tygodnika katolickiego „Niedziela” w Częstochowie. Spotkanie było połączone z promocją albumu autorstwa Łukasza Kobieli pt. „August Hlond 1881–1948”.

Spotkanie zostało zorganizowane przez Oddział Instytutu Pamięci Narodowej w Katowicach, Stowarzyszenie Pokolenie, Tygodnik Katolicki „Niedziela” oraz Akcja Katolicka Archidiecezji Częstochowskiej. Spotkanie poprowadził red. Marian Florek.

Zobacz zdjęcia: O kard. Hlondzie w "Niedzieli"

W spotkaniu wzięli udział m. in. abp Wacław Depo, metropolita częstochowski, abp Edward Nowak z Watykanu, były sekretarz Kongregacji ds. Świętych, ks. Inf. Ireneusz Skubiś, honorowy redaktor naczelny „Niedzieli”, Lidia Dudkiewicz, redaktor naczelna „Niedzieli”, o. Jan Poteralski, podprzeor klasztoru jasnogórskiego, ks. Wiesław Wójcik, przedstawiciel Towarzystwa Chrystusowego dla Polonii Zagranicznej, Łukasz Kobiela, autor albumu i przedstawiciel Stowarzyszenia „Pokolenie”, dr Andrzej Sznajder, dyrektor oddziału katowickiego IPN, Bartosz Kapuściak, pracownik Instytutu pamięci Narodowej oddział w Katowicach, poseł Lidia Burzyńska (PiS), Krzysztof Witkowski, dyrektor Muzeum Monet i Medali Jana Pawła II w Częstochowie oraz członkowie Akcji Katolickiej Archidiecezji Częstochowskiej z prezesem dr Arturem Dąbrowskim, członkowie Klubu Inteligencji Katolickiej w Częstochowie z prezes Marią Banaszkiewicz, przedstawiciele świata kultury z muzykiem, kompozytorem i autorem tekstów Januszem Yanina Iwańskim oraz pracownicy redakcji „Niedzieli”.

- Nie można wyobrazić sobie kard. Stefana Wyszyńskiego i pontyfikatu św. Jana Pawła II bez sługi Bożego kard. Augusta Hlonda. Jego teologia narodu, jego wiara w zwycięstwo Maryi i wielka idea „Zielonych Świąt Słowian”, o czym pisał ks. prof. Czesław Bartnik, były obecne w działalności i nauczaniu prymasa Wyszyńskiego i św. Jana Pawła II – mówił na początku spotkania ks. red. Mariusz Frukacz z „Niedzieli” i dodał: „Nie można też wyobrazić sobie jubileuszu stulecia odzyskania niepodległości przez Polskę bez kard. Hlonda”.

Bartosz Kapuściak, pracownik Instytutu Pamięci Narodowej oddział w Katowicach, prowadzący rozmowę z autorem na temat publikacji pytał m. in. o pobyty kard. Augusta Hlonda w Częstochowie - Tych pobytów było bardzo dużo, choćby z racji zebrań Konferencji Episkopatu Polski. Szczególnym wydarzeniem z udziałem kard. Hlonda był I Synod Plenarny w 1936 r. i Akt Poświęcenia Narodu Polskiego Niepokalanemu Sercu Najświętszej Maryi Panny, 8 września 1946 r. – odpowiedział Łukasz Kobiela, autor albumu.

- Tamto wydarzenie było wielką manifestacją przywiązania narodu polskiego do wiary, religii, ale także do Ojczyzny – dodał autor.

Łukasz Kobiela podkreślił również, przedstawiając sylwetkę kard. Hlonda, że to był duchowny, który doceniał wartość prasy katolickiej - Założył „Gościa Niedzielnego”, którego pierwszym redaktorem naczelnym został ks. Teodor Kubina, późniejszy biskup częstochowski i założyciel „Niedzieli” . Kard. Hlond był również zaangażowany w budowanie Akcji Katolickiej – mówił Kobiela.

Podczas spotkania nie zabrakło trudnych pytań o stosunek kard. Hlonda do polityki - Nie separował się i nie unikał tematów społecznych. Był wielkim patriotą. Uważał, że jedyną polityką jaką uprawia, to jest polityka zawarta w „Ojcze nasz” – mówił autor albumu.

Na pytanie o kontekst opuszczenia kraju przez kard. Hlonda, po wybuchu II wojny światowej Łukasz Kobiela przypomniał, że prymas Hlond opuścił Polskę 4 września 1939 r. - Wcześniej władze polskie naciskały na wyjazd kard. Hlonda z Poznania do Warszawy. Potem z Warszawy prymas Polski udawał się coraz bardziej na wschód. Jednak po konsultacjach z przedstawicielami rządu i z nuncjuszem apostolskim w Polsce abp. Filippo Cortesi prymas Hlond zdecydował się na wyjazd do Rzymu, aby stamtąd, choćby przez Radio Watykańskie informować o sytuacji w okupowanej Polsce – mówił Kobiela.

- Potem przebywał w Lourdes i w opactwie benedyktyńskim w Hautecombe. Aresztowany 3 lutego 1944 r. przez gestapo i wywieziony do Paryża, odrzucił propozycję współpracy. Był więziony w Bar-le-Duc (Normandia), a następnie w Wiedenbrück (Westfalia), skąd został uwolniony 1 kwietnia 1945 r. przez armię amerykańską. Po krótkim pobycie w Paryżu i Rzymie, 20 lipca 1945 r. wrócił do Polski – kontynuował autor książki.

- Kard. Hlond był inwigilowany przez Niemców w czasie okupacji, a potem po wojnie był traktowany przez komunistów jako wróg ideologiczny. Sprawą kard. Hlonda zajmowała się m. in. Julia Brystiger, dyrektor departamentu V i III Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego - podkreślił Łukasz Kobiela i dodał: „Prymas Hlond nie miał złudzeń co do władzy komunistycznej. W PRL – u wiele zrobiono, żeby dezawuować i umniejszać rolę prymasa Hlonda. Był przemilczany przez wiele lat”.

Pytany o wybór kard. Wyszyńskiego na prymasa Polski, jako następcy kard. Hlonda autor przypomniał, że „ważne w tym względzie są listy ks. Antoniego Baraniaka, sekretarza prymasa Hlonda do kard. Tardiniego, w których przekazał wolę prymasa Hlonda o mianowanie bp. Wyszyńskiego prymasem Polski”.

Na zakończenie spotkania ks. Wiesław Wójcik z Towarzystwa Chrystusowego dla Polonii Zagranicznej wyraził wdzięczność za przywracanie pamięci o kard. Auguście Hlondzie. Natomiast abp Edward Nowak podkreślił, że ważne są takie spotkania w kontekście procesu beatyfikacyjnego prymasa Hlonda.

- Cieszę się, że takie tematy możemy podejmować w auli naszego tygodnika. To historie kiedyś zakazane, a dziś przywracane pamięci – podkreśliła Lidia Dudkiewicz, redaktor naczelna „Niedzieli”.

Swoją wdzięczność za „taki niepokój twórczy” wypowiedział również abp Wacław Depo, metropolita częstochowski – Trzeba, aby taka postać jak kard. Hlond wyszła z cienia historii w całej prawdzie – powiedział abp Depo i poprowadził modlitwę o beatyfikację sługi Bożego kard. Augusta Hlonda.

Album „August Hlond 1881–1948” zawiera blisko 700 fotografii, w tym 400 dotąd niepublikowanych, nie tylko samego Prymasa, ale także związanych z nim miejsc i wydarzeń. Oprócz opisów zdjęć, publikacja opatrzona jest także biografią kard. Augusta Hlonda.

August Hlond urodził się w 1881 r. w Brzęczkowicach, należących obecnie do Mysłowic, w rodzinie dróżnika kolejowego. Jako 12-letni chłopiec opuścił rodzinny dom i rozpoczął naukę w salezjańskim kolegium misyjnym w Turynie. W 1896 r. wstąpił do zgromadzenia salezjanów, w 1905 r. przyjął święcenia kapłańskie. Pracował m.in. w Krakowie, Przemyślu i Wiedniu.

W 1922 r. został administratorem apostolskim polskiej części Górnego Śląska, a potem pierwszym biskupem diecezji katowickiej. W 1926 r. papież Pius XI mianował go arcybiskupem gnieźnieńskim i poznańskim, co było równoznaczne z objęciem funkcji prymasa. W 1927 r. abp Hlond został kardynałem. Po wybuchu II wojny światowej udał się na emigrację. Mieszkał w Rzymie, potem w Lourdes. W 1944 r. został aresztowany przez gestapo i namawiany do kolaboracji. Był internowany we Francji i w Niemczech. Po zakończeniu wojny odebrał od papieża nadzwyczajne pełnomocnictwa, na mocy których ustanowił organizację kościelną na Ziemiach Odzyskanych. Odmawiał współpracy z komunistycznymi władzami Polski. Zmarł 22 października 1948 r.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Moje pismo Tęcza - 7/8 2018

Burzliwe dzieje Kościoła w Estonii

2018-09-21 13:25

Paweł Bieliński / Tallin (KAI)

Estonia, do której chrześcijaństwo dotarło dopiero w XII wieku, zwana była w średniowieczu Maarjamaa - Ziemią Maryi. Kres rozwojowi Kościoła katolickiego w tym nadbałtyckim kraju położyła w XVI wieku reformacja. Katolicyzm był tam zakazany przez kilka stuleci. Kolejny cios odradzającemu się Kościołowi zadały czasy komunizmu. Dopiero po odzyskaniu niepodległości przez Estonię w 1991 r. Kościół katolicki może znów tam swobodnie działać.

rh2010/Fotolia.com

Ziemia Maryi

Historia katolicyzmu na ziemiach estońskich sięga drugiej połowy XII w. Benedyktyński mnich Fulco z opactwa Moutier-la-Celle koło Troyes we Francji został w 1165 r. mianowany biskupem misyjnym dla Estów. W sąsiedniej Liwonii (będącej dziś północną częścią Łotwy) tamtejszy biskup Albert w 1201 r. oddał swą diecezję w opiekę Matki Bożej. Akt ten potwierdził w 1215 r. papież Innocenty III, poświęcając Maryi zarówno Liwonię, jak i Estonię. Od tej pory oba te obszary były nazywane Ziemią Maryi. Tallin stał się siedzibą diecezji, podległej metropolicie w Lundzie w Szwecji, ale szybko przeniesiono ją do Dorpatu (dzisiejsze Tartu). Istniała ona do 1558 r., gdy miasto zajęli Rosjanie.

Stopniowo budowano kościoły i klasztory dla przybywających tam zakonów (dominikanów w 1229, cystersów w 1249 i brygidek w 1409 r.). - Wszędzie w Estonii możemy znaleźć ślady katolickiej przeszłości Estonii, zwykle kojarzonej z epoką średniowiecza - potwierdza administrator apostolski tego kraju bp Philippe Jourdan. Nic dziwnego, w końcu wszystkie ocalałe z dziejowych burz średniowieczne kaplice i kościoły były kiedyś katolickimi miejscami kultu. Katolicyzm dominował w północnej Estonii od 1227 do 1561 r., a w południowej jeszcze dłużej, do 1626 r. Dopiero później luteranizm przejął jego rolę, skądinąd razem z katolickimi świątyniami.

Reformacja

Jesienią 1523 r. Marcin Luter napisał list „Do wybranych i umiłowanych przyjaciół Boga w Rydze, Tallinie, Tartu i Liwonii”, dając tym początek reformacji na tych terenach. Idee reformacyjne trafiły na podatny grunt. Pod ich wpływem już rok później w Tallinie doszło do ikonoklazmu - mieszkańcy zniszczyli ołtarze, obrazy i figury świętych w trzech kościołach, a w 1525 r. wypędzono z miasta dominikanów. Wprawdzie nadal odprawiano Msze św. w katedrze, jednak pod groźbą kar nie wolno w nich było uczestniczyć mieszkańcom. Ostatecznym zwycięstwem reformacji było złożenie w 1561 r. przez Estonię hołdu protestanckiemu królowi Szwecji - kult katolicki w Tallinie wówczas ustał, zastąpiony przez luterański. Do 1577 r. działał jeszcze klasztor brygidek na przedmieściach Tallina, ale w końcu zajęły go wojska rosyjskie.

Katolicyzm przetrwał w Dorpacie, który od 1582 r. należał wraz z Liwonią do Rzeczpospolitej. Rok później przybyli tam jezuici (czterech księży i dwóch braci), którzy otworzyli gimnazjum. W 1600 r. w dorpackim klasztorze było już 31 zakonników. Musieli oni jednak opuścić miasto po zajęciu go przez wojska szwedzkie w 1625 r. Kościół katolicki zupełnie zniknął w Estonii.

Pierwsze odrodzenie

Skromne początki jego odrodzenia przypadają na przełom XVIII i XIX wieku, gdy Estonia należała już do Rosji. W 1798 r. komendant twierdzy w rosyjskim wówczas Tallinie, Hiszpan gen. Jacob Castro de Lacerda zażądał dla swego garnizonu możliwości udziału we Mszy św. Utworzono więc rok później katolicką parafię z siedzibą w refektarzu dawnego klasztoru dominikanów. Podlegała ona archidiecezji mohylewskiej. Po 30 latach parafia liczyła 1500 wiernych, głównie polskich żołnierzy w służbie armii carskiej oraz polskich i niemieckich kupców przebywających w Tallinie. Ponieważ refektarz mieścił tylko 300 osób, w 1841 r. rozpoczęto więc jego rozbudowę. Powstał w ten sposób kościół Świętych Piotra i Pawła (dzisiejsza katedra), który ukończono po czterech latach. Jednak prowadzącym wówczas parafię dominikanom zabroniono jakiejkolwiek pracy misyjnej wśród miejscowej ludności.

Choć powstawały kolejne parafie: w Tartu (1830) i w Narwie (1835), to kościoły w tych miastach oraz w Valdze wzniesiono dopiero na przełomie XIX i XX wieku. W 1914 r. w Estonii żyło 6 tys. katolików. Byli to głównie Polacy i Litwini, przybyli do pracy jako robotnicy, urzędnicy i żołnierze. Po reaktywowaniu w 1918 r. diecezji ryskiej (zniesionej w czasie reformacji), podporządkowano jej estońskie parafie. Po I wojnie światowej liczba katolików spadła do 2 tys., z których połowa mieszkała w Tallinie. Papież Benedykt XV wysłał do Estonii włoskiego jezuitę, o. Antonia Zecchiniego, który w 1922 r. został arcybiskupem i delegatem apostolskim na Litwie, Łotwie i w Estonii. Dwa lata później otrzymał on od Piusa XI nominację na administratora apostolskiego Estonii. W 1927 r. ministerstwo spraw wewnętrznych niepodległej już Estonii uznało statuty katolickich parafii, zgodnie z którymi biskup lub inny przedstawiciel papieża mógł za zgodą ministerstwa zatrudniać do pracy zagranicznych duchownych, gdyby zabrakło miejscowych, zaś kandydaci do kapłaństwa zyskali prawo studiowania zagranicą. Powstały dwie nowe parafie: w Pärnu (Parnawie) i w Rakvere. Dużą wagę przykładano do religijnej edukacji młodzieży. Publikowano literaturę religijną.

W 1931 r. nowym administratorem apostolskim został niemiecki jezuita, o. Eduard Profittlich (od 1936 r. arcybiskup), dotychczasowy proboszcz katedry. Zrozumiał on, że praca duszpasterska w tym kraju będzie owocna, o ile sami Estończycy opowiedzą się po stronie Kościoła katolickiego, który dotychczas nazywany był powszechnie „Kościołem polskim”.

Czasy komunizmu

Po zajęciu Estonii przez Związek Radziecki w 1940 r., abp Profittlich został aresztowany, a w 1942 r. rozstrzelany jako „kontrrewolucjonista” (od 2004 r. trwa jego proces beatyfikacyjny). Wydalono też nuncjusza apostolskiego, abp. Antonio Aratę, który zabrał ze sobą do Watykanu flagi Łotwy i Estonii, obiecując, że przechowa je do czasu odzyskania przez te państwa niepodległości. W 1945 r. do łagru deportowano tymczasowego administratora apostolskiego, luksemburskiego jezuitę o. Henriego Werlinga (1897-1961). Uwolniony w 1954 r., nie chciał wyjechać zagranicę, lecz postanowił spędzić resztę życia w Estonii.

Od 1952 r. w Tallinie posługę duszpasterską pełnił - przez 35 lat - ks. Mikielis Krumpans (1916-1987). Mieszkał w kościelnej wieży. Władze zabraniały organizowania spotkań i zakładania katolickich organizacji. Nie wolno było wydawać katolickiej literatury, ani nawet przygotowywać dzieci do Pierwszej Komunii. Zakazany był także aktywny udział dzieci i młodzieży w liturgii, np. jako ministranci lub członkowie chóru. Kościół katolicki ponownie stał się Kościołem Polaków i Litwinów, gdyż było zaledwie kilkoro rodowitych Estończyków-katolików.

Sytuacja zaczęła się zmieniać w latach 70., gdy zelżał nacisk ze strony państwa. Liczba osób przychodzących do kościoła zaczęła rosnąć. Od 1975 do 2000 r. w Tallinie ochrzczono około 200 dorosłych Estończyków. Nawróciła się m.in. znacząca liczba intelektualistów.

Po śmierci ks. Krumpansa, odpowiedzialność za Kościół w Estonii przejął wyświęcony zaledwie dwa lata wcześniej w Rydze ks. Rein Õunapuu. W 1989 r. zaczął on wydawać miesięcznik „Kiriku Elu” (Życie Kościoła), który zdobył popularność także poza kręgami katolickimi.

Drugie odrodzenie

W 1990 r. powstała parafia w Ahtme. Był to rok odzyskania niepodległości przez Estonię. Kolejne parafie założono w Tallinie (greckokatolicka w 1991 r.) i w Sillamäe (1993). W Tartu powstała szkoła katolicka (1993), a w dzielnicy Pirita w Tallinie znów zamieszkały siostry brygidki (2001).

10 września 1993 r. kilkugodzinną wizytę w Tallinie złożył papież Jan Paweł II. Odprawił Mszę św. na Rynku, odwiedził katedrę katolicką, wziął udział w nabożeństwie ekumenicznym i skierował przesłanie do intelektualistów. Całe społeczeństwo z uwagą śledziło tę wizytę.

Od 1992 r. kolejni nuncjusze apostolscy w krajach bałtyckich (abp Justo Mullor Garcia, abp Erwin Ender i abp Peter Zurbriggen) byli jednocześnie administratorami apostolskimi Estonii, aż do czasu, gdy w 2005 r. funkcję tę objął ks. Philippe Jourdan z Francji, który od dziewięciu lat pracował już w Tallinie.

Kościół katolicki w Estonii liczy obecnie niespełna 6 tys. wiernych (na 1,3 mln mieszkańców kraju), skupionych w 10 parafiach. Według danych z kwietnia 2018 r., pracę duszpasterską wśród nich pełni jeden biskup, 12 księży diecezjalnych i zakonnych (dominikanów), 18 sióstr zakonnych (brygidek, niepokalanek, misjonarek miłości i felicjanek) i jeden brat zakonny (dominikanin). Działa tam też prałatura personalna Opus Dei (której numerariuszem jest bp Jourdan) i założone w 2016 r. diecezjalne seminarium misyjne „Redemptoris Mater” (pierwsze seminarium duchowne w historii Estonii!). W Tallinie ma swą siedzibę Caritas Estonia, zaś w Tartu i Kodasemie czynne są katolickie ośrodki wychowawcze.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem