Reklama

Strefa Chwały Opole

Kraków: XXII Ogólnopolskie Święto Kominiarzy

2018-06-22 10:40

Joanna Folfasińska/Archidiecezja Krakowska

Fot. Joanna Adamik/Archidiecezja Krakowska
Kominiarze dbają o bezpieczeństwo w naszych domach

- Kominiarze, wypełniając jak najpiękniej swoje zadanie, stają się niejako przedłużaniem tego, o co codziennie prosimy Pana Boga - naszego Ojca - „Ustrzeż nas od wszelkiego złego" - mówił abp Marek Jędraszewski w Bazylice św. Floriana w Krakowie podczas Mszy św. z okazji XXII Ogólnopolskiego Święta Kominiarzy.

Na początku homilii, metropolita krakowski odniósł się do słów dzisiejszej Ewangelii, w której Pan Jezus nakazał wszystkim wierzącym nazywać Boga Ojcem i uczył, w jaki sposób modlić się do Niego.

- Mamy do Boga mówić „Ojcze" i jak Ojcu przedstawiać swoje wielorakie sprawy, obejmujące całą naszą ludzką rzeczywistość.

Reklama

Sprawy te wyrażają się w siedmiu prośbach, które są zawarte w modlitwie „Ojcze nasz". Trzy pierwsze odnoszą się bezpośrednio do Boga i Jego obecności w ludzkiej rzeczywistości. Arcybiskup podkreślił, że nie może nam zabraknąć czasu na niedzielną Eucharystię i na to, aby Bóg był obecny w naszym sposobie myślenia i postępowania. Dodał, że prośba o przyjście Bożego Królestwa zbliża wierzących do Bożej miłości i dobroci.

- On, Ojciec, wie, co jest nam naprawdę potrzebne. Jeśli godzimy się z Jego wolą, otwieramy tym samym przestrzeń na to, aby w naszym życiu rozprzestrzeniało się Jego szczęście i dobroć.

Następne cztery wezwania odnoszą się do ludzkiego życia. Są nimi prośby o chleb - ten w wymiarze ludzkim i duchowym, o przebaczenie po uprzednim darowaniu win, tym, którzy nas skrzywdzili, o uwolnienie od pokus oraz o oddalenie zła i grzechu.

- Ta modlitwa rozbrzmiewa już prawie dwa tysiące lat, bo tyle istnieje na naszej ziemi chrześcijaństwo. Kościół nieustannie przekazuje nam prawdę o Chrystusie - Bożym Synu, który pojednał nas z Ojcem i o Kościele, który uczy kolejne dzieci Boże, jak się do Boga zwracać i jak się do Niego modlić.

Metropolita krakowski podkreślił, że współcześnie wielu ludzi żyje tak, jakby Boga nie było. Usuwa się słowo „ojciec", a w jego miejsce stawia się jednostkę i jej pragnienia, burząc tym samym fundament międzyludzkiego braterstwa.

- Człowiek stawia siebie w miejsce Boga i pragnie być adorowany, szanowany i czczony przez innych.

Zapatrzenie człowieka w siebie sprawia, że myślenie o szczęściu ogranicza się tylko do przestrzeni tego świata, poszukiwaniu przyjemności i braku nadziei na zbawienie. Przyczynia się to do częstszego sięgania po używki, a nawet do odebrania sobie życia. Człowiek sam zaczyna decydować o tym, co jest dobre i złe, stając się tragiczną karykaturą Boga.

- Człowiek sam na nowo, chociaż daremnie, usiłuje zapewnić sobie szczęście na ziemi. Stąd jego życie staje się tragedią. Nie ma winy, są tylko błędy. Nie ma prośby o przebaczenie, nie ma grzechu.

Ocena dobra i zła zostaje zastąpiona przez tolerancję, która pozwala na tłumaczenie najgorszych zbrodni i usprawiedliwianie cynicznego zła. Arcybiskup przywołał mit antycznego Orfeusza, w myśl którego człowiek ma podążać za głosem natury i żyć tym, co lekkie, łatwe i przyjemne.

- Życie ludzkie to ciągłe zmaganie, aby trwać przy dobru i umiejętność powiedzenia jednoznacznego „nie" wszelkim pokusom, które chcą nami zawładnąć. To jest prawda o człowieku.

Hierarcha zaznaczył, że świat bez Boga redukuje wszystko do sfery cielesnej, a największym złem jest brak zdrowia, które staje się tym samym najwyższym i absolutnym dobrem człowieka. Taki świat, zdaniem arcybiskupa, skazany jest na niepowodzenie. Wyraził je, żyjący w połowie ubiegłego wieku, filozof Jean - Paul Sartre. Mówił, że absurdem jest ludzkie życie i śmierć. Wyjściem z tej sytuacji jest postawa trwania przy Bogu i upominanie się o Jego prawa. Prezentuje ją prorok Eliasz. Podczas samotnej walki o to, aby Izraelici trwali przy Bogu, jednoznacznie odrzucił pogańskich bożków i żarliwie walczył, aby Imię Boga było uświęcone.

- Staje przed nami prorok sprzed kilku tysięcy lat. Jest on ciągle aktualny. Troszczy się o to, aby Bóg w naszym życiu zajmował właściwe miejsce.

Kończąc homilię, metropolita krakowski podkreślił, że umiejscowienie Boga na pierwszym miejscu i codzienne wzywanie Jego pomocy w najrozmaitszych sprawach, pozwoli wierzącym żyć na wieki w domu Ojca.

Na początku Eucharystii głos zabrał proboszcz parafii, który odwołując się do historii, wspomniał, że w 1184 roku mieszkańcy Krakowa, w miejscu dzisiejszej świątyni, witali relikwie św. Floriana.

Kościół św. Floriana ufundowany został pod koniec XII wieku przez księcia Kazimierza II Sprawiedliwego i biskupa krakowskiego Gedko. Kazimierz II nadał mu status kolegiaty, a Władysław Jagiełło oddał kościół w patronat Akademii Krakowskiej. Dzięki swojej lokalizacji - na początku Drogi Królewskiej - świątynia była miejscem, w którym rozpoczynały się ważne wydarzenia o charakterze państwowym i religijnym.

Święty Florian patronuje wykonawcom trudnych i niebezpiecznych zawodów - kominiarzom, strażakom i hutnikom. Według legendy, ujął się za prześladowanymi legionistami, za co spotkała go męczeńska śmierć.

Tagi:
Bazylika Kraków św. Florian święto kominiarzy

Zamknięto bazylika Świętego Mikołaja w Gdańsku

2018-10-31 14:27

dominikanie, tk / Gdańsk (KAI)

Gdańską bazylikę św. Mikołaja, w której posługują ojcowie dominikanie, została zamknięta do odwołania. Powodem decyzji zakonników jest zły stan sklepienia będący bezpośrednim zagrożeniem dla osób przebywających w kościele.

pl.wikipedia.org

Prezydent Gdańska, Paweł Adamowicz powołał specjalny sztab antykryzysowy, który ma ocenić rozmiar uszkodzeń oraz zaplanować odpowiednią formę naprawy zniszczeń. Grzegorz Sulikowski, miejski konserwator zabytków – wypowiadający się dl portalu gdansk.pl – ocenił, iż przyczyna uszkodzeń znajduję się w podłożu, na którym wybudowana została bazylika.

Dodał, że „trzeba to wszystko dokładnie zbadać i postawić diagnozę. Czy coś się dzieje z fundamentami? Jeśli tak, to jak zostały wykonane przez budowniczych? Jaką zastosować metodę, by kościół uratować?”

Niepokojące sygnały zaczęły pojawiać się od wiosny. Bracia zauważyli, że posadzka pęka i “faluje”, a szczeliny na sklepieniu są coraz liczniejsze i coraz większe. Wszystko to w nawie bocznej, południowej, niemal na całej długości – patrząc od strony ołtarza głównego. Właśnie przez tę nawę do wnętrza kościoła prowadzą dwa wejścia dla wiernych i zwiedzających.

Bracia, dziękując za już okazaną pomoc, uruchomili specjalne numery kont, na które można wpłacać ofiary na remont bazyliki.

Wpłaty złotówkowe: 77 1140 1065 0000 3926 9300 1018

Przelewy zagraniczne: PL 24 1140 1065 0000 3926 9300 1002

SWIFT: BREXPLPWGDA

Klasztor Dominikanów, ul. Świętojańska 72, Gdańsk

***

Bazylika Świętego Mikołaja to unikatowa budowla na planie Gdańska. Jest najstarszą i jednocześnie jedyną świątynią na gdańskim śródmieściu, która przetrwała II wojnę światową w nienaruszonym stanie.

Bazylika Świętego Mikołaja jest trzynawową halą. Fasada zachodnia zakończona jest szczytem ozdobionym wnękowaniem i sterczynami. Kościół przykryty został potrójnym dachem, nad każdą nawą z osobna. We wnętrzu zachowane jest bogate wyposażenie gotyckie, renesansowe, barokowe i rokokowe.

Najwcześniejsze gotyckie zabytki to Pietà z pocz. XV w. w kaplicy św. Jacka i malowidła na północnej ścianie prezbiterium z ok. 1430 przedstawiające Mękę Pańską. Sztukę późnego renesansu reprezentuje przede wszystkim bogato zdobiony, pięciokondygnacyjny ołtarz główny, pochodzący z 1643.

22 stycznia 1227 r. książę pomorski Świętopełk przekazał kościół braciom Dominikanom dopiero co przybyłym na tereny Polski. Natychmiast rozpoczęli oni intensywną działalność duszpasterską zarówno na terenie miasta, jak i w pobliskich Prusach. Przy rozbudowanym kościele powstał klasztor, w którym wkrótce mieszkało już prawie dwustu braci.

Przejście Gdańska pod panowanie Krzyżaków w 1308 r. to początek nowego rozdziału w historii kościoła św. Mikołaja. Dla intensywnie rozwijającego się i coraz bogatszego miasta dotychczaswowa świątynia okazała się zbyt mała. Dominikanie obok starego zbudowali więc nowy kościół – zachowany do dziś. (Pozostałości pierwotnego romańskiego założenia znajdują się pod Halą Targową.) Swoją kaplicę ufundowali w nim rycerze zakonu krzyżackiego (zachowała się płyta grobowa jednego z nich – pochodzącego z Turyngii – Kaspra Wulfsteina).

Najbardziej dramatycznym okresem w historii kościoła było XVI stulecie – wiek reformacji. Kościół kilkakrotnie był niszczony i plądrowany podczas tumultów. Zakonnicy zostali wypędzeni z klasztoru, kilku z nich straciło życie.

W 1578 r. powrócili do klasztoru i przejęli opiekę duszpasterską nad katolicką ludnością coraz bardziej protestanckiego Gdańska. Od tego momentu ponownie rozpoczyna się okres świetności „Mikołaja”. W murach klasztoru mieszka coraz więcej zakonników, kwitnie życie intelektualne i kaznodziejstwo, kościół otrzymuje nowe, wspaniałe wyposażenie (główny ołtarz, stalle, ambonę, organy…). Potwierdzeniem znaczenia świątyni były regularne wizyty kolejnych królów Polski przy okazji ich pobytów w Gdańsku.

Kres świetności klasztoru (i całego Gdańska) przyniosły rozbiory Polski, a następnie wojny napoleońskie. W 1813 r. wskutek rosyjskiego ostrzału miasta klasztor całkowicie spłonął. Dwadzieścia lat później Dominikanie zostali zmuszeni do opuszczenia miasta, a zrujnowane zabudowania klasztorne ostatecznie wyburzono.

Niemal do samego wybuchu II wojny światowej były w kościele odprawiane obok niemieckich także polskie nabożeństwa. Rok 1945 okazał się katastrofalnym dla Gdańska – miasto uległo zniszczeniu w 90 %, dotychczas zamieszkująca je ludność została wygnana... W gruzach legły w zasadzie wszystkie, oprócz jednego, kościoły Śródmieścia. Tym jedynym ocalałym był właśnie kościół św. Mikołaja.

W kwietniu 1945 r. znowu pojawili się w Gdańsku (po 112 latach przerwy) i zamieszkali przy swoim dawnym kościele bracia Dominikanie. Przybyli tu głównie z opuszczanego przez Polaków Lwowa i przywieźli ze sobą średniowieczną ikonę Matki Bożej Zwycięskiej, patronki tego miasta. Do dziś ikona znajduje się ona w kościele.

W Gdańsku Dominikanie zajęli się pracą duszpasterską pośród coraz liczniej przybywającej do miasta ludności polskiej. Parafia, którą otrzymali, obejmowała znaczną część miasta. Z czasem, w miarę powstawania nowych parafii, zakonnicy mogli oddać się też innym rodzajom posługi duszpasterskiej bardziej związanymi z ich charyzmatem.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Kalendarz pielgrzyma 2019

Franciszek: prawda, to życie jako dzieci Boże

2018-11-14 10:23

st (KAI) / Watykan

„Nie mówić fałszywego świadectwa, to znaczy żyć jako dzieci Boże, pozwalając, aby w każdym czynie ukazywało się, że Bóg jest Ojcem i że można Jemu zaufać” - powiedział Ojciec Święty podczas dzisiejszej audiencji ogólnej. Kontynuując cykl na temat Dekalogu Ojciec Święty mówił dzisiaj o ósmym przykazaniu - „Nie będziesz mówił przeciw bliźniemu twemu kłamstwa jako świadek”. Jego słów na placu św. Piotra wysłuchało dzisiaj około 10 tys. wiernych.

Grzegorz Gałązka

Franciszek przypomniał katechizmową definicję ósmego przykazania, stwierdzającą, iż zabrania ono „fałszowania prawdy w relacjach z drugim człowiekiem”. Wskazał, że życie w komunikacji nieautentycznej jest poważnym wykroczeniem, ponieważ uniemożliwia utrzymywanie relacji, a zatem miłość. Dodał, że mówienie prawdy nie oznacza tylko szczerości, czy dokładności i przestrzegł przed wyjawianiem tajemnic osobistych, rodzących plotki i niszczących jedność między ludźmi.

Ojciec Święty podkreślił, że sformułowanie ósmego przykazania odnosi do języka sądowego i przywodzi na myśl sąd Piłata nad Jezusem w godzinie Męki Pańskiej. Stwierdził, iż Jezus swoim sposobem umierania objawia nam Ojca, Jego miłość miłosierną i wierną, a prawda znajduje swoje pełne urzeczywistnienie w osobie samego Jezusa. „W każdym swoim czynie człowiek potwierdza lub zaprzecza tej prawdzie. Od małych sytuacji codziennych po decyzje bardziej wymagające. Ale jest to ta sama logika: logika, której uczą nas rodzice i dziadkowie, gdy nam mówią, byśmy nie kłamali” - zaznaczył papież.

Franciszek przypomniał, że chrześcijanie są powołani, aby swoim sposobem życia świadczyć o Jezusowej prawdzie. Jest ona bowiem cudownym objawieniem Boga, Jego ojcowskiego oblicza i Jego bezgranicznej miłości. „Prawda ta odpowiada ludzkiemu rozumowi, choć go nieskończenie przewyższa, ponieważ jest darem, który zstąpił na ziemię i jest ucieleśniony w Chrystusie ukrzyżowanym i zmartwychwstałym. Ukazują ją ci, którzy do Niego należą i przejawiają Jego postawy” - powiedział Ojciec Święty.

Kończąc swoją katechezę papież powiedział: „Nie mówić fałszywego świadectwa, to znaczy żyć jako dzieci Boga, który nigdy nie zarzecza samemu sobie, nigdy nie mówi kłamstw, żyć jako dzieci Boga pozwalając, aby w każdym czynie ukazywało się, że Bóg jest Ojcem i że można Jemu zaufać. Ufam Bogu, to jest wspaniała prawda, z tego rodzi się bycie prawdziwym a nie kłamcą”.

Oto tekst papieskiej katechezy w tłumaczeniu na język polski:

Drodzy bracia i siostry, dzień dobry!

W dzisiejszej katechezie zajmiemy się ósmym słowem Dekalogu: „Nie będziesz mówił przeciw bliźniemu twemu kłamstwa jako świadek”.

To przykazanie, jak mówi Katechizm – „zabrania fałszowania prawdy w relacjach z drugim człowiekiem” (n. 2464). Życie w komunikacji nieautentycznej jest poważnym wykroczeniem, ponieważ uniemożliwia utrzymywanie relacji, a zatem miłość. Tam gdzie jest kłamstwo, nie ma miłości. A kiedy mówimy o komunikowaniu się między ludźmi, mamy na myśli nie tylko słowa, ale i gesty postawy, a nawet milczenie i uniki. Człowiek mówi tym wszystkim, czym jest i co czyni. Wszyscy żyjemy komunikując się i stale jesteśmy zawieszeni między prawdą a kłamstwem. Ale co to znaczy powiedzieć prawdę? Czy to znaczy być szczerym? Czy może dokładnym? W istocie to nie wystarcza, bo można uczciwie tkwić w błędzie, lub można być dokładnym w szczegółach, ale nie zrozumieć sensu całości. Czasami się usprawiedliwiamy, mówiąc: „Ale powiedziałem, tak, jak czułem!”. Tak, ale dokonałeś absolutyzacji twojego punktu widzenia. Lub: „powiedziałem tylko prawdę!”. Być może, ale ujawniłeś sprawy osobiste lub poufne. Jakże wiele plotek niszczy jedność z powodu niestosowności lub braku delikatności! Co więcej - plotki zabijają, a mówi to w swoim liście św. Jakub apostoł. Plotkarka czy też plotkarz to osoby zabijające, bo język zabija jak nóż, są terrorystami, bo językiem rzucają bombę i uciekają. A to niszczy dobre imię drugiej osoby – oni spokojnie odchodzą. Pamiętajmy: plotkowanie to jakby zabijać.

Ale zatem: co to jest prawda? Jest to pytanie zadane przez Piłata, właśnie wtedy, gdy Jezus, stojąc przed nim wypełniał ósme przykazanie (por. J 18,38). W istocie słowa „Nie będziesz mówił przeciw bliźniemu twemu kłamstwa jako świadek”, odnoszą się do języka sądowego. Punktem kulminacyjnym Ewangelii jest opis męki, śmierci i zmartwychwstania Jezusa: jest to zatem opis pewnego procesu, wykonania wyroku i bezprecedensowego następstwa.

Jezus przesłuchiwany przez Piłata, mówi: „Ja się na to narodziłem i na to przyszedłem na świat, aby dać świadectwo prawdzie” (J 18,37). I to „świadectwo” Jezus daje poprzez swoją mękę i śmierć. Święty Marek Ewangelista mówi, że „Setnik, który stał naprzeciw, widząc, że w ten sposób oddał ducha, rzekł: «Prawdziwie, ten człowiek był Synem Bożym»” (15,39). Tak, bo był konsekwentny i swoim sposobem umierania Jezus objawia Ojca, Jego miłość miłosierną i wierną.

Prawda znajduje swoje pełne urzeczywistnienie w osobie samego Jezusa (por. J 14,6), w Jego sposobie życia i śmierci, będącego owocem Jego relacji z Ojcem. On zmartwychwstały daje nam również to życie jako dzieci Boże, posyłając Ducha Prawdy, który świadczy w naszych sercach o tym, że Bóg jest naszym Ojcem (por. Rz 8,16).

W każdym swoim czynie człowiek potwierdza lub zaprzecza tej prawdzie. Od małych sytuacji codziennych po decyzje bardziej wymagające. Ale jest to ta sama logika: logika, której uczą nas rodzice i dziadkowie, gdy nam mówią, byśmy nie kłamali.

Postawmy sobie pytanie: o jakich prawdach świadczą uczynki nas, chrześcijan, nasze słowa i nasze decyzje? Każdy może zadać sobie pytanie: czy jestem świadkiem prawdy czy też kłamcą przebranym za człowieka prawdomównego? Chrześcijanie nie są kobietami i mężczyznami wyjątkowymi. Ale są jednak dziećmi Ojca Niebieskiego, który jest dobry i ich nie zawodzi, umieszczając w ich sercu miłość do braci. Tej prawdy nie głosi się zbytnio słowami. Jest to sposób życia, widoczny w każdym poszczególnym czynie (por. Jk 2,18). Ten mężczyzna jest prawdziwym mężczyzną, ta kobieta jest prawdziwą kobietą i widać, że ona działa prawdziwie, mówi prawdę, to piękny sposób, aby tego doświadczyć.

Prawda to cudowne objawienie Boga, Jego ojcowskiego oblicza i Jego bezgranicznej miłości. Prawda ta odpowiada ludzkiemu rozumowi, choć go nieskończenie przewyższa, ponieważ jest darem, który zstąpił na ziemię i jest ucieleśniony w Chrystusie ukrzyżowanym i zmartwychwstałym. Ukazują ją ci, którzy do Niego należą i przejawiają Jego postawy.

Nie mówić fałszywego świadectwa, to znaczy żyć jako dzieci Boga, który nigdy nie zarzecza samemu sobie, nigdy nie mówi kłamstw, żyć jako dzieci Boga pozwalając, aby w każdym czynie ukazywało się, że Bóg jest Ojcem i że można Jemu zaufać. Ufam Bogu, to jest wspaniała prawda, z tego rodzi się bycie prawdziwym a nie kłamcą. Dziękuję!

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Watykan: ambasada Polski zorganizowała konferencję nt. stulecia niepodległości Polski i innych państw europejskich

2018-11-14 19:44

kg (KAI) / Watykan

Rok 1918, gdy zakończyła się I wojna światowa i rozpadł się dotychczasowy układ polityczny w Europie, sprzyjał nie tylko odzyskaniu niepodległości przez Polskę, ale także powstaniu wielu innych niezależnych państw na naszym kontynencie. Mówiono o tym na konferencji międzynarodowej, zorganizowanej 14 listopada z okazji stulecia naszej niepodległości przez ambasadę Polski przy Stolicy Apostolskiej wraz z Papieskim Uniwersytetem Gregoriana, który gościł uczestników tego wydarzenia.

Grzegorz Gałązka

Po powitaniu obecnych oraz otwarciu spotkania przez ambasadora RP Janusza Kotańskiego i rektora uczelni o. prof. Nuno da Silva Gonçalvesa SJ, sekretarz Stolicy Apostolskiej ds. stosunków z państwami abp Paul R. Gallagher przedstawił watykańską perspektywę ruchu niepodległościowego w krajach Europy i w tym kontekście omówił politykę i rolę Kościoła katolickiego wobec narodów z dążeniami niepodległościowymi. Przypomniał, że Stolica Apostolska wspierała te procesy, choć nie zawsze było jasne, w jakim kierunku będą się one rozwijać.

Z kolei o. prof. Jan Mikrut SJ przypomniał pokrótce ówczesną sytuację międzynarodową w Europie i na świecie a amb. J. Kotański - polską drogę do niepodległości. Stosunkowo mało u nas znany temat odzyskania niepodległości przez Irlandię przedstawił pochodzący z tego kraju ks. prał. Joseph Murphy - szef Protokołu Dyplomatycznego Stolicy Apostolskiej.

W drugiej części konferencji, poświęconej sprawom historycznym, dzieje swoich państw bądź regionów przedstawili ich ambasadorzy przy Stolicy Apostolskiej: Petras Zapolskas z Litwy mówił o tym, jak to było w wypadku jego kraju oraz Łotwy i Estonii, Tomaž Kunstelj ze Słowenii - o utworzeniu w owym czasie Jugosławii, Václav Kolaja za Czech i Marek Lisánsky ze Słowacji - o powstaniu w 1918 Czechosłowacji a Tetiana Iżewska z Ukrainy - o nieudanych próbach wybicia się na niepodległość jej ojczyzny i Białorusi. Wystąpienie ambasador Gruzji Tamary Grdzelidze, która z powodu choroby nie mogła przybyć osobiście na to spotkanie, odczytał szef polskiej placówki. Przedmiotem jej rozważań była (nieudana, jak się miało niebawem okazać) walka narodów Zakaukazia o niepodległość.

Myślą przewodnią wszystkich referatów i wystąpień była próba znalezienia odpowiedzi na pytanie:

dlaczego właśnie w roku 1918 tyle państw europejskich niepodległość odzyskało, jak Polska, Litwa, Finlandia i Irlandia (tzw. narody historyczne) lub stało się krajami wolnymi po raz pierwszy w swej historii na gruzach imperium rosyjskiego: Armenia, Azerbejdżan, Gruzja, Ukraina, Łotwa i Estonia lub Austro-Węgier: Czechosłowacja i Jugosławia w kilka lat później. Wskazywano, że wpłynęły na to nie tylko I wojna światowa a zwłaszcza jej zakończenie, ale także wcześniejsze o rok rewolucje w Rosji - marcowa i październikowa (bolszewicka).

Nałożyły się na również czynniki gospodarcze, związane z polityką międzynarodową prezydenta USA Woodrowa Wilsona, zapoczątkowany wówczas (choć jeszcze daleki od zakończenia) rozkład imperium brytyjskiego itd. Zastanawiano się ponadto nad tym, dlaczego jednym krajom, np. Polsce, Czechosłowacji czy nadbałtyckim, udało się zachować swą niepodległość przynajmniej do wybuchu II wojny światowej, inne zaś jak Ukraina, Białoruś czy na Zakaukaziu, szybko ją straciły.

Oczywiście najwięcej uwagi organizatorzy poświęcili setnej rocznicy odzyskania niepodległości przez Polskę, skupiając się na 4 aspektach: duchowym (religijnym)- w tym kontekście mówiono o roli Stolicy Apostolskiej w tym procesie, politycznym, zbrojnym (wojskowym) i artystycznym.

Spotkanie krótko podsumował i zamknął ambasador Kotański, po czym wyświetlono film o niepodległości Polski.

W krótkiej rozmowie z KAI szef polskiej placówki dyplomatycznej wyraził radość, że udało się zaprosić na to wydarzenie ambasadorów wszystkich zainteresowanych krajów a także wielu przedstawicieli zarówno tych państw, jak i Stolicy Apostolskiej.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Kalendarz pielgrzyma 2019

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem