Reklama

Nowy biskup pomocniczy archidiecezji katowickiej

2018-06-13 12:08

tk / Warszawa (KAI)

www.encyklo.pl

Ks. Grzegorz Olszowski, 51-letni proboszcz parafii św. Antoniego w Rybniku, został mianowany przez papieża Franciszka biskupem pomocniczym archidiecezji katowickiej.

Publikujemy komunikat nuncjatury apostolskiej:

Ojciec Święty Franciszek

mianował ka. Grzegorz Olszowskiego, proboszcza parafii św. Antoniego w Rybniku, biskupem pomocniczym archidiecezji katowickiej i przydzielił mu stolicę tytularną Roga.

Reklama

Warszawa, 13 czerwca 2018 r.

abp Salvatore Penacchio, nuncjusz apostolski

Grzegorz Olszowski urodził się 15 lutego 1967 r. w Mikołowie. W latach 1989-1995 odbywał formację w Wyższym Śląskim Seminarium Duchownym. Święcenia kapłańskie przyjął 13 maja 1995 r.

W latach 1995-1999 był wikariuszem parafii św. Jadwigi w Rybniku i diecezjalnym moderatorem Ruchu Światło-Życie. W 1998 r. podjął studia zaoczne w Akademii Teologii Katolickiej (obecnie Uniwersytet Kardynała Stefana Wyszyńskiego), wydział zamiejscowy w Katowicach. W 2007 r. uzyskał doktorat z teologii pastoralnej na Wydziale Teologicznym Uniwersytetu Śląskiego w Katowicach. W latach 1999-2007 był sekretarzem i kapelanem abp. Damiana Zimonia. W latach 2007-2012 był kanclerzem kurii diecezjalnej, a w latach 2012-2014 – wikariuszem generalnym archidiecezji katowickiej i moderatorem kurii. Od 2014 r. jest proboszczem parafii św. Antoniego w Rybniku. Od 2010 r. przysługuje mu tytuł kapelana Jego Świątobliwości. Zna języki niemiecki i włoski.

Tagi:
biskup

Ziemia wiernych ludzi

2018-05-30 09:51

Z biskupem siedleckim dr. Kazimierzem Gurdą rozmawia Grzegorz Polak
Niedziela Ogólnopolska 22/2018, str. 20-23

pl.wikipedia.com

GRZEGORZ POLAK: – Czy nie żal było Księdzu Biskupowi opuszczać przed czterema laty piękną ziemię świętokrzyską ze słynnymi górami, aby zamieszkać na nizinnym Podlasiu?

BP KAZIMIERZ GURDA: – Przeniosłem się na piękną ziemię podlaską, tak więc nic nie straciłem. A z perspektywy tych czterech lat spędzonych w diecezji siedleckiej mogę powiedzieć, że dużo zyskałem.

– Co Ksiądz Biskup ma na myśli?

– Doświadczam nie tylko piękna ziemi położonej między Wisłą a Bugiem, ale także piękna Kościoła, który na tej ziemi od 200 lat żyje i wypełnia swoją misję. Urzekł mnie sposób, w jaki wierni diecezji podlaskiej, obecnie siedleckiej, wyrażają swoją wiarę i swoje przywiązanie do Kościoła. Doświadczam wsparcia ofiarnych i gorliwych kapłanów: z kurii i innych urzędów, z naszego seminarium, z parafii, na czele z biskupem pomocniczym i wikariuszem generalnym Piotrem Sawczukiem.

Monika Jabłkowska

– W ostatnich kilkudziesięciu latach zmieniła się struktura ludnościowa diecezji. Pamiętam z dzieciństwa, że była to diecezja typowo wiejska. W latach 70. ubiegłego wieku zaczął się masowy odpływ ludzi, zwłaszcza młodych, ze wsi do miast, głównie do Siedlec. Ta tendencja utrzymuje się do dziś. Czy ci ludzie, którzy przenieśli się do miast, nadal zachowują związek z Kościołem?

– Zasadniczo tak. Nie wszyscy jednak w jednakowy sposób pozostali wierni tradycjom i wartościom, które wynieśli z domu rodzinnego. Część uległa wpływom ideologii wrogich chrześcijaństwu i zachowuje dystans wobec Kościoła. Wydaje mi się, że wiara wyniesiona z domu rodzinnego nie została do końca wykorzeniona z serc tych ludzi. Na pewno większość z tych, którzy przeprowadzili się ze wsi do miast, zachowała wiarę w Chrystusa i przywiązanie do Kościoła.

– Podlasie to ziemia męczenników. Tragiczny był zwłaszcza XIX wiek pod zaborem rosyjskim, kiedy to bezwzględnie prześladowano unitów, a ich opór był krwawo tłumiony. Co z tego dziedzictwa wynika dla współczesnych wiernych, którzy nie muszą składać ofiary z własnego życia jak męczennicy podlascy?

– Unici, do ukazu tolerancyjnego cara Mikołaja II z 1905 r., byli prześladowani i zmuszani do przejścia na prawosławie. W styczniu 1874 r. miały miejsce krwawe prześladowania unitów w Drelowie, w Pratulinie i w innych unickich parafiach. Męczennicy z Pratulina – Wincenty Lewoniuk i jego 12 towarzyszy – zostali ogłoszeni błogosławionymi przez św. Jana Pawła II 6 października 1996 r. w Rzymie. Ukaz tolerancyjny z 1905 r. pozwalał unitom przejść do Kościoła łacińskiego i z tej możliwości skorzystali. Stąd diecezja podlaska została ubogacona wiernymi, którzy za jedność Kościoła oddali życie. Ich świadectwo do dziś jest żywe i oddziałuje na nasz Kościół. Trzeba pamiętać, że w cierpieniu unitów uczestniczyli wierni Kościoła łacińskiego, zarówno świeccy, jak i księża oraz biskupi. Wszyscy włączyli się w pomoc unitom, mimo że wiązało się to z dużym ryzykiem. Księża za udzielanie sakramentów unitom byli pozbawiani parafii lub więzieni. Wielu unitów zostało wywiezionych na Sybir. Płacili wysoką cenę za wierność Ojcu Świętemu. Zachowały się listy, które są świadectwem ich tęsknoty za rodziną, swoją parafią. Umierali na syberyjskiej ziemi i tam byli chowani. Wiemy, że w walkę o przetrwanie Kościoła unickiego byli mocno zaangażowani pierwsi biskupi podlascy.

– Właśnie. Biskupi Jan Marceli Gutkowski i Beniamin Szymański zapłacili za to wygnaniem. Dopiero niedawno, bo 14 kwietnia br., w Janowie Podlaskim odbył się ich drugi pochówek.

– Bp Marceli Gutkowski był drugim, po bp. Łukaszu Lewińskim, biskupem janowskim, czyli podlaskim, a po nim odpowiedzialność za diecezję podjął bp Beniamin Szymański. Car za brak uległości i sprzyjanie unitom pozbawił obu hierarchów możliwości sprawowania posługi biskupiej i zesłał bp. Gutkowskiego do klasztoru Ozierany w guberni mohylewskiej, a bp. Szymańskiego do Łomży. Bp Gutkowski zmarł we Lwowie i został pochowany na cmentarzu Łyczakowskim. Bp Szymański zmarł w Łomży i został pochowany w podziemiach kościoła Ojców Kapucynów, gdyż należał do tej rodziny zakonnej. 14 kwietnia br., w związku z 200-leciem naszej diecezji, chcieliśmy sprowadzić do Janowa Podlaskiego, pierwszej stolicy biskupiej, prochy obu hierarchów. Udało się to tylko w przypadku bp. Szymańskiego – jeśli idzie o bp. Gutkowskiego, musieliśmy się zadowolić przywiezieniem ziemi z jego grobu. Obie trumny – jedną z doczesnymi szczątkami biskupa, a drugą z grudką ziemi z cmentarza Łyczakowskiego – złożyliśmy w krypcie biskupów łuckich i podlaskich kolegiaty w Janowie. Odczuwałem niedosyt z powodu tego, że nie udało nam się pochować doczesnych szczątków bp. Gutkowskiego. Jeden z historyków z Białej Podlaskiej powiedział mi, że dla mieszkańców Podlasia wielką wagę ma przywiezienie ziemi z grobów bliskich im osób. Jest ona traktowana jako rzeczywista obecność tych, którzy gdzieś daleko, na wygnaniu, zostali pochowani, a nie było możliwości, żeby sprowadzić ich prochy. To wyjaśnienie mnie uspokoiło. Oczywiście, nie zwalnia to z obowiązku, aby kontynuować starania o sprowadzenie prochów bp. Gutkowskiego do jego katedry.

– Czy kultywowanie pamięci o męczeństwie podlaskich unitów nie jest przeszkodą w dialogu ekumenicznym, a konkretnie w kontaktach z prawosławnymi? Nawet mimo faktu, że nie eksponuje się wyznania sprawców, a podkreśla heroizm i świadectwo wiary męczenników...

– Problem nie jest łatwy. Myślę jednak, że najważniejsza jest prawda historyczna. Prawda nigdy nie powinna przeszkadzać w żadnym dialogu, przede wszystkim w dialogu ekumenicznym. Wiemy, że uniccy męczennicy z Pratulina, Drelowa i innych parafii umierali za jedność Kościoła. Celem ruchu ekumenicznego jest przywrócenie utraconej jedności. Dlatego ten aspekt podkreślamy w katechezie czy w kazaniach. Mamy także sanktuarium w Pratulinie, które pięknie się rozwija i do którego przybywają coraz liczniej pielgrzymi nie tylko z terenu Polski i naszej diecezji, ale też z Ukrainy, Białorusi i Rosji. Razem z parafią neounicką w Kostomłotach Pratulin przypomina, jak piękną kartę w dziejach Podlasia zapisali unici.

– Do jakich jeszcze rodzimych wzorców świętości odwołuje się duszpasterstwo diecezji siedleckiej?

– Dla całego Podlasia charakterystycznym wyróżnikiem jest pobożność maryjna. Świadczą o tym nasze sanktuaria maryjne – przede wszystkim znany w całej Polsce Kodeń, a także Leśna Podlaska, Wola Gułowska. Mają one swoją długą historię na Podlasiu. Ale na mapie naszej diecezji pojawiają się też nowe ośrodki, jak np. w Górkach k. Garwolina, gdzie powstaje sanktuarium Matki Bożej Fatimskiej. Pobożność maryjna, odwoływanie się do Maryi jako wzoru wiary i przewodniczki w wierze to skarb naszej diecezji.

– A jeżeli idzie o kult świętych?

– Warto wspomnieć św. Wiktora, którego relikwie do Janowa Podlaskiego sprowadził z Rzymu bp Beniamin Szymański. W czasach prześladowań unitów ten męczennik z III wieku był wzorem i umacniał ducha tych, którzy oddawali życie za jedność Kościoła. Kult św. Wiktora był czynnikiem bardzo integrującym młodą wówczas diecezję.

– Ale Podlasie ma też świątobliwego biskupa, który może zostać wyniesiony na ołtarze.

– To bp Ignacy Świrski, którego proces beatyfikacyjny dopiero się rozpoczął, 24 marca 2018 r., w przeddzień 50. rocznicy jego śmierci. Przypomina mi bp. Lewińskiego, pierwszego ordynariusza diecezji, który choć rządził krótko, zdążył założyć Towarzystwo Dobroczynności Województwa Podlaskiego w Siedlcach i szpital dla ubogich pw. św. Józefa. Bp Świrski kontynuował tradycje dzieł miłosierdzia w Kościele podlaskim. Jeszcze wielu księży i wiernych świeckich bardzo dobrze go pamięta. Mamy dużo pięknych świadectw o postawie miłosierdzia biskupa Ignacego, w tym słynnego benedyktyna o. Leona Knabita, który zanim wstąpił do zakonu, był księdzem diecezjalnym i przyjął święcenia kapłańskie z rąk bp. Świrskiego. Jak powiedział sługa Boży kard. Stefan Wyszyński na jego pogrzebie, biskup Ignacy był Bożym człowiekiem, który w swoim testamencie „wyrzekł się wszystkiego, uważając, że niczego do Siedlec nie przyniósł i niczym nie dysponuje”. Piękna to była postać. Urodzony k. Dyneburga na terenie dawnych Inflant, w okresie międzywojennym był cenionym profesorem Uniwersytetu Stefana Batorego w Wilnie. Wygnany stamtąd po wojnie zamieszkał w Białymstoku. Tam zastała go nominacja na biskupa siedleckiego. Kierował diecezją przez 22 lata. Umarł w opinii świętości, a była to opinia powszechna: księży, sióstr i świeckich. Kiedy przed czterema laty przyszedłem do Siedlec, opinia o świętości bp. Świrskiego była nadal żywa. Księża i wierni świeccy prosili, żeby rozpocząć jego proces beatyfikacyjny.

– Jednym z pierwszych zadań po przyjściu Księdza Biskupa na nową katedrę była kontynuacja II Synodu Diecezji Siedleckiej.

– Podjęcie tego kroku było koniecznością. Doskonale zdawał sobie z tego sprawę mój poprzednik bp Zbigniew Kiernikowski, gdyż pierwszy synod odbył się w 1923 r., zwołany przez bp. Henryka Przeździeckiego. Dwukrotnie próby zwołania synodu podejmował bp Jan Mazur, ale urzeczywistnił tę ideę dopiero w 2012 r. bp Kiernikowski. Ja to dzieło po nim kontynuowałem. Po sześciu latach synod dobiega końca, 9 czerwca br. podczas uroczystości jubileuszu 200-lecia diecezji w Siedlcach dokumenty synodalne zostaną podpisane w obecności prymasa Polski i biskupów uczestniczących w zebraniu plenarnym Konferencji Episkopatu w Janowie Podlaskim.

– Jakie były priorytety synodu?

– Z założenia miał on charakter duszpasterski, a nie prawny. Jego zadaniem było ukazanie perspektywy duszpasterstwa w diecezji siedleckiej na najbliższe dziesięciolecia. Tylko wtedy, kiedy jest zarysowana droga, wizja tego, jak realizować nakaz Chrystusowy: „Idźcie i nauczajcie wszystkie narody...”, Kościół będzie się rozwijał. Oczywiście, to nie jest tak, że do tej pory duszpasterstwo było źle prowadzone i my otwieramy na nowo pozamykane dotąd drzwi. Nie, trzeba powiedzieć, że moi poprzednicy wraz z księżmi, osobami życia konsekrowanego, z wiernymi świeckimi bardzo owocnie realizowali swoją posługę pasterską i wspaniale rozwinęli duszpasterstwo. Ale dzisiaj Kościół potrzebuje nowych impulsów.

– Właśnie, „Lineamenta” – wstępny dokument roboczy synodu powstał w 2011 r., za pontyfikatu Benedykta XVI. Tymczasem obecny Papież bardzo intensywnie realizuje wizję Kościoła wychodzącego naprzeciw zagubionym ludziom, docierającego na jego peryferie. Czy ten nowy akcent został uwzględniony w wizji duszpasterskiej Kościoła w diecezji siedleckiej?

– Tak, bardzo byśmy pragnęli, żeby nasze parafie były wspólnotami otwartymi na wszystkich, a szczególnie ukierunkowane z przekazem ewangelicznym na tych, którzy od Kościoła się oddalili. Dlatego chcemy, żeby pokłosiem synodu były misje ewangelizacyjne przeprowadzone w całej diecezji. Pragniemy głosić kerygmat tym, którzy znaleźli się poza Kościołem i umacniać w wierze tych, którzy w nim są. Wierzę, że dzięki synodowi, misjom uda się zmienić myślenie o Kościele tak, aby wszyscy byli za niego bardziej odpowiedzialni i lepiej zmotywowani do tego, żeby nowemu pokoleniu przekazywać prawdę o Chrystusie jako Zbawicielu człowieka.

– Kluczową sprawą jest zaangażowanie świeckich. Bez ich wsparcia wdrażanie uchwał synodu w życie się nie powiedzie. Jaki jest udział świeckich w synodzie?

– Świadomość roli, którą może odegrać laikat, towarzyszyła tym, którzy synod zwołali i prowadzili. Dlatego w każdej parafii powstały zespoły synodalne, które spotykały się raz w miesiącu. Podczas tzw. niedziel synodalnych omawiano problemy duszpasterskie w oparciu o materiały opracowane przez sekretariat synodu. Wnioski z tych dyskusji były przesyłane do tegoż sekretariatu. A więc każda parafia miała możliwość uczestnictwa – i to bardzo żywego – w pracach synodu. Ponadto każda komisja synodalna składała się z przedstawicieli księży, sióstr zakonnych i – w dużej mierze – z wiernych świeckich. Na wszystkich spotkaniach, czy to Komisji Głównej, czy na sesjach plenarnych, obecni byli przedstawiciele laikatu, którzy mieli swój udział w przygotowaniu dokumentów synodalnych, uczestniczyli w głosowaniach nad nimi. Myślę, że wierni świeccy wykorzystali szansę aktywnego włączenia się w prace synodu diecezji siedleckiej.

– Czy misje parafialne będą jedyną inicjatywą posynodalną?

– Ideą przewodnią duszpasterstwa w diecezji będzie duszpasterstwo rodzin. Myślę, że to sprawa najistotniejsza dla wszystkich parafii, które są przecież złożone z rodzin. Od tego, jak rodziny będą zaangażowane w Kościele, będzie zależeć poziom religijności w parafii i diecezji. Kryzysowi, który obecnie dotyka rodziny katolickie, trzeba się zdecydowanie przeciwstawić. Będziemy próbować pomóc w duchu Ewangelii małżeństwom, które przeżywają kryzys. Chcielibyśmy je uratować, żeby się nie rozpadły, bo jest to wielkie zło, ogromne nieszczęście dla małżonków, a przede wszystkim dla ich dzieci. Duszpasterstwo rodzin będzie obejmowało zarówno przygotowanie do małżeństwa, jak i towarzyszenie małżonkom w ich życiu rodzinnym, do czego zachęca Ojciec Święty Franciszek. Chcielibyśmy, żeby wszyscy małżonkowie wiedzieli, iż do domu rekolekcyjnego w Siedlanowie k. Radzynia Podlaskiego zawsze mogą przyjechać, by porozmawiać o swych trudnościach czy podzielić się radościami życia rodzinnego. Zawsze też otwarte są dla nich drzwi sanktuarium Matki Bożej Królowej Rodzin w Parczewie. Mamy też w diecezji wspólnoty Sychar, skupiające osoby opuszczone przez współmałżonka, ale wierne sakramentowi małżeństwa. Ich świadectwo jest piękne, poruszające i godne naśladowania. Szukamy także sposobów dotarcia do małżeństw niesakramentalnych, bo bardzo nam zależy na tym, żeby i one odnalazły swe miejsce w Kościele, żeby ci małżonkowie mogli żyć swoją wiarą i starali się przekazywać ją swoim dzieciom. Te osoby powinny odczuć, że nie są przez Kościół odrzucone czy źle traktowane. Muszą mieć świadomość, że mogą liczyć na opiekę i pomoc Kościoła.

– Na przełomie 1983 i 1984 r. cała Polska przeżywała walkę o krzyże uczniów Zespołu Szkół Rolniczych im. Stanisława Staszica w Miętnem k. Garwolina. Jakie znaczenie ma to świadectwo dziś, kiedy krzyże wiszą bezpiecznie w urzędach i szkołach publicznych?

– Miętne pozostaje w pamięci naszych diecezjan jako symbol jasnego, zdecydowanego opowiedzenia się wierzącej młodzieży po stronie Chrystusa, po stronie krzyża, po stronie wiary. Chociaż upłynęło ponad 30 lat od tego wydarzenia, jest ono w diecezji dobrze zapamiętane. Przejawia się to w typowej dla Podlasia postawie szacunku do krzyża, bardzo mocno zakotwiczonego w sercach wiernych. Podam jeden przykład. Podczas podlaskiej pielgrzymki na Jasną Górę w każdej grupie krzyż jest adorowany w czasie postojów. Nie pozostaje osamotniony, ale zawsze klęczy przy nim grupa pielgrzymów. Myślę, że jest to wymowne świadectwo, piękny wyraz szacunku naszych wiernych do Chrystusa Ukrzyżowanego.

– Jak Ksiądz Biskup zachęciłby wiernych z innych regionów Polski do odwiedzenia Podlasia?

– Zapraszam do przyjazdu na Podlasie, ponieważ tutaj można spotkać dobrych, życzliwych, gościnnych ludzi, którzy potrafią dzielić się swoją radością i swoją wiarą. Zapraszam do naszych sanktuariów maryjnych: Kodnia, Leśnej Podlaskiej, Woli Gułowskiej i innych. Także do sanktuarium bł. Męczenników Podlaskich w Pratulinie i do Kostomłotów – jedynej parafii neounickiej w Polsce. Można się tam pomodlić w ciszy, w otoczeniu pięknej nadbużańskiej przyrody. A ci, którzy cenią sztukę, w Muzeum Diecezjalnym w Siedlcach będą mogli obejrzeć i kontemplować słynny obraz El Greca „Ekstaza św. Franciszka” – jedyne dzieło tego malarza w Polsce i jeden z najcenniejszych obrazów w polskich zbiorach.

Bp Kazimierz Gurda urodził się 20 sierpnia 1953 r. w Książnicach Wielkich (diecezja kielecka).
Po ukończeniu Wyższego Seminarium Duchownego w Kielcach 11 czerwca 1978 r. przyjął święcenia kapłańskie z rąk bp. Jana Jaroszewicza. Ukończył studia patrologiczne w Instytucie Patrystycznym „Augustinianum” przy Uniwersytecie Laterańskim w Rzymie.
Przez wiele lat był profesorem i rektorem WSD w Kielcach. 18 grudnia 2004 r. Jan Paweł II mianował go biskupem pomocniczym diecezji kieleckiej i biskupem tytularnym Cusira. W Konferencji Episkopatu Polski pełnił funkcję przewodniczącego Komisji ds. Instytutów Życia Konsekrowanego i Stowarzyszeń Życia Apostolskiego.
16 kwietnia 2014 r. został mianowany przez papieża Franciszka biskupem siedleckim. Ingres do katedry w Siedlcach odbył 24 maja 2014 r. – we wspomnienie
Najświętszej Maryi Panny Wspomożycielki Wiernych. Bp Gurda jest doktorem teologii i nauk patrystycznych. Jego dewiza biskupia brzmi: „Iesu in Te confido”
(Jezu, ufam Tobie).

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Posłowie odrzucili petycję ws. legalizacji homoseksualnych związków partnerskich

2018-06-20 13:42

lk / Warszawa (KAI)

Petycja postulująca "zapewnienie równości osobom nieheteroseksualnym w zakresie tworzenia przez nie związków" przepadła w środę na posiedzeniu komisji ds. petycji. Posłowie odrzucili wniosek o dalsze prace nad nią i ewentualne zapytanie rządu, czy planuje odpowiedzieć na postulaty osób pozostających w takich związkach. Dołączona do projektu ekspertyza Biura Analiz Sejmowych podkreśla, że legalizacja homozwiązków partnerskich i adopcja przez nie dzieci jest sprzeczna z polską konstytucją.

Wikipedia

Petycja zgłoszona przez osobę prywatną stwierdzała, że "państwo polskie nie dokłada starań mających na celu zapewnienie równości osobom nieheteroseksualnym w zakresie tworzenie przez nie związków". W imieniu autora przedstawiła ją poseł Kornelia Wróblewska (Nowoczesna).

Zdaniem autora petycji, brak uregulowań prawnych co do formalizacji takich związków zmusza pozostające w nich osoby do tworzenia "nieformalnych, łatwo rozpadających się relacji, przy czym brak prawnych uregulowań jest właśnie jedną z przyczyn niemożności zbudowania trwałego związku".

Autor petycji utrzymywał, że w większości państw europejskich i państw wysoko rozwiniętych "istnieją uregulowania prawne, które gwarantują zabezpieczenie podstawowych praw osób nieheteroseksualnych w zakresie dziedziczenia, obejmowania ubezpieczeniem zdrowotnym partnera, uzyskiwania informacji o stanie jego zdrowia, adopcji dzieci czy zabezpieczenia materialnego w przypadku rozstania".

Jego zdaniem, brak takich rozwiązań w Polsce jest zauważalny na arenie europejskiej i "trzeba być świadomym, że prędzej czy później Polska będzie zmuszona je wprowadzić ze względu na obowiązki wynikające z członkostwa w organizacjach międzynarodowych".

Miażdżąca dla tej propozycji okazała się jednak opracowana dla komisji ekspertyza Biura Analiz Sejmowych. Jej autorka dr Jolanta Waszczuk-Napiórkowska, ekspert ds. legislacji w BAS przypomniała, że postulat wprowadzenia legalizacji homoseksualnych związków partnerskich jest sprzeczny z polską konstytucją, zwłaszcza z jej art. 18, który określa małżeństwo jako związek kobiety i mężczyzny, a tworzona przez nich rodzina pozostaje pod ochroną Rzeczypospolitej Polskiej.

Nie można też zgodzić się z twierdzeniem autora petycji, jakoby osoby homoseksualne – z uwagi na brak unormowania prawnego związku partnerskiego – nie miały zabezpieczonych podstawowych praw w zakresie dziedziczenia, objęcia ubezpieczeniem zdrowotnym, uzyskania informacji o stanie zdrowia, czy też zabezpieczenia materialnego w przypadku rozstania.

Ekspertka BAS przytoczyła szereg już istniejących przepisów prawa spadkowego, kodeksu cywilnego i konkretnych ustaw oraz rozporządzeń, które przeczą tezie o prawnej dyskryminacji osób homoseksualnych pozostających we wspólnych związkach.

Odnośnie postulatu o adopcji dzieci przez takie osoby podkreśliła, że w prawie polskim przysposobić (dokonać adopcji) wspólnie mogą tylko małżonkowie.

"Przyjęte rozwiązanie jest zasadne, ponieważ małżonkowie są w stanie stworzyć warunki odpowiadające rodzinie naturalnej. Rozwiązanie takie jest zgodne z dobrem dziecka" - wyjaśniła dr Waszczuk-Napiórkowska, nawiązując do wyroku Trybunału Konstytucyjnego z 28 kwietnia 2003.

Przewodniczący komisji ds. petycji Sławomir Piechota (PO) argumentował, że komisja ds. petycji ma charakter uzupełniający dla innych komisji, w których powstają konkretne projekty legislacyjne i powinna się ograniczyć właśnie do rozpatrywania petycji lub dezyderatów kierowanych do władz.

Stworzenie projektu ustawy jest raczej zadaniem komitetu inicjatywy obywatelskiej, który może zebrać też głosy poparcia dla takiej inicjatywy. Wówczas projekt mógłby trafić do Sejmu i byłby rozpatrywany.

Poseł Wróblewska zaproponowała zatem przygotowanie dezyderatu skierowanego do rządu z pytaniem, czy i w jaki sposób planuje odpowiedzieć na postulaty osób pozostających w związkach partnerskich.

Poseł Piechota odpowiedział wówczas, że skoro w Sejmie został już złożony projekt ustawy o związkach partnerskich autorstwa klubu Nowoczesna, to z pewnością będzie on przedmiotem debaty.

Poseł Grzegorz Wojciechowski z PiS złożył następnie wniosek o niezajmowanie się petycją, który został przyjęty przez członków komisji stosunkiem 9 za i 2 wstrzymujące się.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Moje pismo Tęcza - 5/6 2018

„Antymasońska komórka Episkopatu Polski 1946–1952” – spotkanie w redakcji „Niedzieli”

2018-06-20 20:07

Ks. Mariusz Frukacz

Antymasońska aktywność środowisk katolickich po drugiej wojnie światowej, działalność tajnej komórki antymasońskiej Episkopatu Polski popieranej, a nawet częściowo finansowanej przez prymasa kard. Stefana Wyszyńskiego, to tematyka spotkania, które 20 czerwca odbyło się w redakcji tygodnika katolickiego „Niedziela”.

Marian Florek/TV Niedziela

Spotkanie połączone było z promocją książki Tomasza Kroka, pt. „Antymasońska komórka Episkopatu Polski 1946–1952”.

W wydarzeniu wzięli udział m. in. Tomasz Krok, autor książki, Bartosz Kapuściak z katowickiego IPN, Lidia Dudkiewicz redaktor naczelna „Niedzieli”, ks. inf. Ireneusz Skubiś – honorowy redaktor naczelny „Niedzieli”, przedstawiciele Akcji Katolickiej Archidiecezji Częstochowskiej z prezesem dr. Arturem Dąbrowskim, przedstawiciele Klubu Inteligencji Katolickiej, pracownicy „Niedzieli” oraz duchowni i osoby życia konsekrowanego.

Spotkanie poprowadził Marian Florek, który podkreślił, książka jest „owocem żmudnych badań” – Ten sensacyjny materiał na temat masonerii został zebrany w trakcie starannej kwerendy prowadzonej w archiwach IPN – mówił Marian Florek i dodał: „Być może książka autorstwa Tomasza Kroka oświetli nieco ciemne zakamarki działalności masonerii w Polsce po II wojnie światowej”.

- Cieszymy się, że „Niedziela” jest miejscem spotkań cyklicznych, podczas których są prezentowane najnowsze publikacje dotyczące Kościoła katolickiego w Polsce. Miejscem odkrywania prawdy – podkreśliła Lidia Dudkiewicz, redaktor naczelna „Niedzieli”.

Następnie rozmowę z autorem książki Tomaszem Krokiem poprowadził Bartosz Kapuściak, który zaznaczył, że „temat podjęty przez autora jest nietypowy i mało zbadany.”

Autor zapytany o szersze tło działalności masonerii w okresie PRL wskazał najpierw na tę działalność w okresie międzywojennym w Polsce – Masoneria miała pewne wpływy polityczne na odzyskanie niepodległości przez Polskę. Józef Piłsudski w tamtym czasie traktował masonerię w sposób instrumentalny, chociaż sam nie był masonem – mówił Tomasz Krok.

Autor zapytany o istnienie tajnej komórki antymasońskiej Episkopatu Polski zaznaczył, że „o tej komórce na pewno wiedział bp Klepacz z Łodzi i kard. Wyszyński” – Taka komórka oficjalnie nie istniała. Warto zauważyć, że kard. Wyszyński zarówno masonów, jak i komunistów traktował za wrogów i jako czynnik antykościelny – mówił Tomasz Krok.

- Kard. Wyszyński bardzo wiele ryzykował. Sama działalność takiej komórki mogła posłużyć komunistom i funkcjonariuszom UB do poróżnienia prymasa z biskupami – kontynuował Tomasz Krok.

M. in. o to, czy infiltrowani byli członkowie „Odrodzenia” zapytał ks. inf. Ireneusz Skubiś – Już w okresie międzywojennym „Odrodzenie” było infiltrowane przez II Oddział Wojskowy, a wielu oficerów sanacyjnych było w masonerii – odpowiedział autor książki.

Podczas dyskusji autor książki przypomniał również, że ludzie działający w antymasońskiej komórce Episkopatu Polski okazało się potem, że byli współpracownikami UB, jak Jerzy Krasnowolski – Dlatego przebadanie tego tematu jest skomplikowane i trudne – dodał Tomasz Krok.

Autor w swojej książce podejmuje problematykę właściwie szerzej nigdzie nie opisaną, czyli antymasońską aktywność środowisk katolickich po drugiej wojnie światowej. Równolegle do działań antymasońskiej komórki Episkopatu Polski rozpracowanie środowisk wolnomularskich prowadzili funkcjonariusze Urzędu Bezpieczeństwa.

Czytelnik książki Tomasza Kroka odkryje istnienie dwóch wrogo do siebie nastawione opcje, Kościoła katolickiego oraz Urzędu Bezpieczeństwa, w walce ze środowiskiem masońskim. Autor opisuje nieznane dotąd fakty z historii Kościoła Katolickiego w Polsce, nieznane działania i postanowienia hierarchów.

Tomasz Krok (ur. 1991 r.) – historyk, absolwent Uniwersytetu Marii Curie-Skołodowskiej w Lublinie oraz Uniwersytetu Warszawskiego. W swoich badaniach zajmuje się działalnością komunistycznego aparatu bezpieczeństwa w pierwszych latach po wojnie. Pracownik Wojskowego Biura Historycznego im. gen. broni. Kazimierza Sosnkowskiego.

Pierwsze spotkanie na temat najnowszych publikacji dotyczących Kościoła katolickiego w Polsce zorganizowane przez tygodnik katolicki „Niedziela” oraz Instytut pamięci Narodowej Oddział w Katowicach odbyło się w redakcji „Niedzieli” 29 maja br. W ramach spotkania nt. jak SB planowało prześladować Kościół odbyła promocja książki pt. „Instrukcje, wytyczne, pisma Departamentu IV Ministerstwa Spraw Wewnętrznych z lat 1962-1989. Wybór dokumentów”, autorstwa profesorów: Adama Dziuroka i Filipa Musiała.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem